Hej:)
Potrzebuję porady kogoś kto spojrzy na ta sprawę obiektywnie.. Otóż tak jestem w ponad czteroletnim związku, bywa u nas różnie, raz jest zle raz jest dobrze.. Wynajmuję mieszkanie z chłopakiem od 2-lat a od jakiegoś roku pomieszkuję u nas moja przyjaciółka która też miała faceta(no właśnie miała) bo zerwała z nim jakieś 3 miesiące temu po 6 latach związku.. Na początku w ogóle mi to nie przeszkadzało, zresztą ona jest bardzo bliska mi osobą.. Ale główny problem jest taki że ja zaczęłam być zazdrosna i myślę że mam do tego powód.. od kąd moja przyjaciółka jest sama zaczeła wychodzić, sporo imprezuje, spotyka się z facetami, robi się na bóstwo, paraduję czasami w ręczniku po mieszkaniu, ogólnie kusi itp. - mój chłopak dużo z nią rozmawia, śmieją się, są sytuacje typu że ja się myję w łazience oni gadaja i smieja sie w pokoju a jak ja wychodzę i ona idzie się myć, to on już jest zmęczony i idzie spać.. Powiedział mi ostatnio że on też by chciał jeszcze tyle luzu bo jest za bardzo pod pantoflem.. jestem załamana tą sytuacją.. W sobote szliśmy na imprezę.. była ogólnie wieksza ekipa która zebrała się u nas w mieszkaniu.. ale jak usłyszałam od niego że mówi do niej czy ułoży mu włosy to się we mnie zagotowało.. WYBUCHŁAM powiedziałam co o tym myślę! całą imprezę była głupia atmosfera.. wczoraj gadałam z nia i z nim.. Powiedzieli mi że zle to odbieram że wcale nie jest tak jak myślę, że oni tylko rozmawiają a że ja to inaczej odbieram to jest dla nich dziwne.. (gadałam z nimi osobno oczywiście).. Nie wiem co mam zrobić, najlepiej żeby ona się wyprowadziła ale niema gdzie mieszkać, a wiem że jak jej każę się wyprowadzić to ona będzie na mnie zła, stracę jedyna przyjaciółkę a on się wścieknie.. Wtedy faceta pewnie też stracę.. Wczoraj jak gadałam jeszcze z moim facetem to powiedział że fajnie by było być w takim trójkącie.. Nawet w łóżku.. Jestem tym oburzona i zrozpaczona.. wiem że ona mu się podoba, a on faktycznie mało wychodzi bo dużo pracuję, brakuję mu imprezowego życia.. Doradzcie co robić..