Witam
opiszę swoja historie
wydawało mi się że jesteśmy fajną rodziną. Mamy 11 letnieego synka , który był oczkiem w głowie u męża. Mąż zaczął coraz częściej wracać póxniej o domu , ale ja nic nie podejrzewałam gdyz uznalam że ma coś w pracy do zrobienia. Aż pewnej nocy nie wrócił . Rano spytałam gdzie spędził noc a on " że u koleżanki " zatkało mnie wzięłam synka i wyszłam z nim na rowery. Oczywiscie mąż obiecywał że to zakonczy po 2 miesiacach , jak wyszedł z domu zadzwonił do mnie i ze mną rozmawiał i nie rozłączył tel i wysłuchałam 40 minut jego rozmowy z nia . Tego dnia wyrzucilam go z domu . Nastepnego prosił blagał itd ale miałam wraażenie że wrócic nie chce . Minęły święta , sylwester , wielkanoc on codziennie u nas jest jest na kazde zawołanie moje i dziecka tylko na noc jeździ do kochanki . Sama nie wiem co o tym mysleć bo to jest jak życie w trójkącie z nami jest w dzień jak trzeba coś w domu zrobic to zrobi a na noc jeździ do niej. Dziwie się jej że ona na to się godzi że jest u niej tylko w nocy . Ale mnie tez już to męczy z drugiej strony szkoda mi strasznie dziecka. Naprawdę juz nie mam siły tak żyć. Często mam różne mysli . A najgorsze że on codziennie do mnie dzwoni pyta co robie itd jak by było wszystko ok
Poradzcie mi prosze bo już jestem u kresu wytrzymałości
Podobne tematy
Zakończyć. Odciąć się. Definitywnie. Złożyć pozew. Zacząć nowe życie. Mąż to nie jabłko którym można się podzielić z głodnym.
To nie jest jak życie w trójkącie. To jest życie w trójkącie. Bardzo chory układ. Sam widzisz, że odbiera Ci siły.
Dziecka, moja droga szkoda właśnie teraz.
On wszystko widzi i na swój sposób analizuje.
Złóż pozew do sądu, ustal z mężem, że dziecko może widywać poza miejscem, w którym mieszkasz.
On nie powinien u was bywać, bo to miesza i tobie i młodemu w głowie (ja wiem, że chcesz dobrze, ale robisz na odwrót).
Powodzenia.
Tak tylko ja juz kilka krotnie z nim probowalam rozmawiac na temat rozwodu a on " że on wogole nie mysli o rozwodzie , ze on mi rozwodu nie da " a ja mu " a ja nie chcę tak żyć" no i powstaje ostra wymiana zdań . No i on " że to ja nie okazywałam miłosci nie pielegnowałam jej nie dbałam o niego itc " więc on oczywiscie robi z siebie biednego, który był zagubiony, nie doceniony, nie do pieszczony i zmuszony do znalezienia kochanki. Ale z drugiej strony wiem że on w sadzie bedzie za wszelka cene próbował siebie wybielić .
Naprawde juz nie mam siły
Masz dowody jego winy? Masz! Niech cię głupi palant nie straszy i nie piepr.y głupot!
Nagle sobie uświadomił, że ty mu nie dawałaś ciepła, oparcia i to taka kara dla ciebie, czy jak?
Kobieto, składasz papiery do sądu, rozwód z orzeczeniem o winie i nie dajesz się mu więcej poniewierać!
Niech zobaczy, że ty też masz swoją godność i nie będziesz czekać z założonymi rękami, aż mu się dupa kochanki znudzi i wróci z powortem do ciebie.
Myślę, że to właśnie ta sytuacja w jakiej teraz tkwicie szkodzi dla dziecka. Ono obserwuje i widzi co się dzieje. To może odbić się na jego relacjach damsko-męskich w przyszłości. Weź swoje sprawy w swoje ręce. Nie pozwól sobie na takie traktowanie. Skoro mąż nie chce z Tobą być (bo chyba należy to tak nazwać, bo mam on tylko jakieś poczucie winy) to pozwól mu na to. I tak pewnie jeszcze za wami zapłacze, ale nie zważaj na to. Nie jest wart.
jedynym rozwiązaniem jest rozwód, zaczni wkońcu normalnie żyć! wierze że dasz radę..
beaszm oj dałaś sobie wleźć na głowę. Nie istotne co chce mąż, czego nie chce Ci dać. Ważne co Ty chcesz i co dla dziecka dobre.
Masz takie bierne podejście do sprawy. Masz nadzieję, że jak nic nie zrobisz to samo się ułoży? Trochę asertywności.
Odetnij ten chory układ, bo to tylko ze szkodą dla Ciebie i syna.
dziękuję wam za opinie, najwyższy czas powiedzieć dosyć
beaszm co u ciebie słychać? Jak się potoczyła historia?
Wow...Jak to przeczytałam to jakbym widziała swoją bajke.Mój były też miał taki "genialny" pomysł.. Po pracy przyjeżdzac do domu a na noce jechać do kochanki. To mu powiedziałam,że chyba kompletnie zwariował.Bo co ja niby dziecku powiem że tatuś idzie do pracy ? Suma sumarum wyniósł sie, ale przyjezdzał 3 razy w tygodniu do córki po pracy.. Heh po paru miesiącach myślalam ze sie wykoncze psychicznie