Witam .
Chciałam się Was poradzić gdyż nie wiem co zrobić.
Otóż jestem w związku od 1,5 roku. Zarówno ja jak i mój chłopak zakochaliśmy się w sobie nie mal od pierwszego wejrzenia. Od początku kłócimy się częściej , radziej ze względu na nasze charaktery i to że niektóre rzeczy widzimy inaczej.
Kocham go bardzo i nie wyobrażam sobie życia bez niego ale nie wiem czy to ma sens...
Kilka razy może 3/4 pokłocilismy się poważniej ( niż o zwykła głupotę) i myśleliśmy czy się nie rozstać ale oboje tego nei chcelismy. Ostatnio jednak przestał mi mówic ze mnie kocha, stał się jakby bardziej kolegą niż ukochanym.. wkońcu zapytałam czy ma kogos , czy ma dość i czy mnie kocha. Powiedzial ze mnie kocha i nie ma nikogo . Ale jest jakos inaczej. I zaczely się ciągłe fochy. On tak ma strzela je bo to kwestia jego chaakteru ... O to że ide na basen, o to ze wole isc z koleżanką na rower niż z nim, o zwykłe peirdoły...
I ja już miałam chyba naprawdę dość, bo ostatnio jestem strasznie zdenerwowana , nei spie i nie jem przez o wsyztso i powiedziałam mu co myśle. Mój chłopak stwierdził żebym teraz ja wymyslila jak poprawić nasze relacje. ale gdy zapytałam go czy nie wolal by się rozstać to zmienił temat. A więc jak można poprawić takie relacje?
Jak mogę mu uświadomić , że jego fochy nie są niczym dobrym i że potrzebuje miłości, okazywania uczuć i wsparcia ?
Podobne tematy
2 2013-08-07 15:41:31 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-08-07 16:03:19)
Larissa, ja osobiście twierdzę że nie ma potrzeby co dziennie powtarzać "kocham Cię", bo to słowa które się mówi "raz a porządnie" (no może co jakiś czas
), a nie jako komplement, czy kropkę w zdaniu, bo wtedy tracą swoją wyjątkowość...
Jednak strzelania fochów nie znoszę, zarówno u kobiet jak i u facetów. Mój mąż wie dobrze, że jego fochy na mnie wrażenia by nie robiły, więc nigdy ich nie stroi
Według mnie, szkoda czasu i swojego życia na męczenie się w związku, gdzie obydwie strony czują iż "coś się nie klei", tym bardziej w młodym wieku.
Zawsze jednak można spróbować, ten ostatni raz... porozmawiajcie na spokojnie... Powiedz mu, ze musicie pójść na kompromis...żadne z was nie będzie szukać problemów tam gdzie ich nie ma i strzelać focha z byle powodu. Jeśli, któreś z Was złamie "warunki kompromisu", to będzie ciężko cokolwiek zmienić między wami...
Żeby utrzymać związek, potrzeba chęci obu stron. Jedna może na głowie stawać (bez różnicy która), a w sytuacji gdy drugiej nie zależy równie bardzo (nawet nie mówię że wcale), to będzie ciężko...
Ile wy macie lat? Zachowujecie się jak smarkacze z piaskownicy. ![]()
Miłość polega na kompromisie, akceptowaniu nawzajem swoich wad i zalet (trochę książkowo napisałam
ale tak właśnie powinno wyglądać). Zazwyczaj to dziewczyna strzela fochy a nie facet... Skoro ciebie z tego co czytałam drażni w nim wszystko więc po co się męczysz? Albo z nim pogadaj albo jak nie zrozumie to go zostaw...