Hej dziewczyny.
Kilka ładnych lat temu brałam tabletki antykoncepcyjne przez okres ok. 2 lat. Nie na początku, ale po mniej więcej 1,5 roku zaczęły mi drętwieć opuszki palców. Zazwyczaj u jednej ręki. Mrowienie zaczynało się na początku dwóch lub trzech paluszków i powoli pełzło w górę. Raczej przestawało w połowie palców, ale przechodziło na malutkie fragmenty twarzy. Później to uczucie przechodziło nawet na ramię. Niestety czasami po mrowieniu napadały mnie takie stany... Nie wiem jak to określić. Byłam świadoma tego gdzie jestem, co robię, ale kiedy tylko chciałam się odezwać, pojawiał się problem - nie do końca potrafiłam sklecić zdanie. Jeśli szło mi nieźle, nagle któreś z rzędu słowo zmieniało końcówkę i przykładowo ze słowa "droga", gdy chciałam powiedzieć o ulicy, robiło się już "drogim". Strasznie wtedy miałam problem z poprawnym wysławianiem się i trwało to zazwyczaj przez 5/10/15 minut, a potem jak ręką odjął. Żadnych bólów głowy, żadnych mdłości, nic z tych rzeczy.
Miałam robioną tomografię komputerową głowy, miałam badanie u dobrego neurologa, przez kilka miesięcy robiono mi badania krwi i ogólnie byłam pod stałą kontrolą lekarza. W tym czasie kilkakrotnie zmieniałam tabletki na inne. W dodatku przez pewien okres czasu brałam Polocard, by wykluczyć skrzepy.
Niczego nie wykryło. Byłam okazem zdrowia.
Zrobiłam sobie kilkuletnią przerwę w braniu tabletek, bo nie było sensu, by się szprycować. Niestety na to nałożył się inny problem - był czas, kiedy przez 5 miesięcy potrafiłam nie mieć okresu. Trafiłam do pani ginekolog, u której jestem do teraz - istna bajka - kobieta zawsze wie co zrobić i jak mi pomóc. Problem z menstruacją prysł, gdyby nie to, że stres dalej potrafi skutecznie namieszać w mojej gospodarce hormonalnej.
Poprosiłam panią doktor o tabletki. Stwierdziła, że to nie musi być taki głupi pomysł, skoro mam problemy z prawidłowym utrzymaniem miesiączki. Kazała mi zrobić TSH i prolaktynę z obciążeniem. Wyniki wyszły dobre, więc przepisała mi antykoncepty o nazwie Bonadea. Dziś 6. tabletka z pierwszego blistra, a ja dwa dni temu miałam mrowienie opuszków palców prawej dłoni i problem z wysławianiem się. Rozmawiałam na ten temat z pracownikiem pogotowia ratunkowego. Kobieta powiedziała mi, że może mam to uwarunkowane w jakiś sposób, lub mam zaciśnięty kręgosłup na którymś kręgu. Że mam się zastanowić, czy przypadkiem nie miałam tego problemu z drętwieniem cały czas, a moja świadomość go wypierała, bo to niemożliwe, żeby młoda i zdrowa dziewczyna, która nie bierze żadnych tabletek, miała takie objawy. Powiedziała mi nawet, że takie drętwienie jest częste, ale nie powinno być większym problemem, jeśli nie występuje z innymi skutkami. Poleciła mi dokończyć blister, obserwować sytuację i nie przejmować się.
Więc pytam - czy któraś z Was miała podobny problem? Jestem nieco w kropce. Mój chłopak zdenerwował się, że nie powiedziałam mu o niedawnym "ataku", a akurat byłam w jego towarzystwie. Jest przeciwny tabletkom i woli, żebym nie psuła sobie zdrowia, jeśli ma chodzić tylko o naszą wygodę.