Od zdrady byłej dziewczyny mija już naprawdę dużo czasu. Pisałem tutaj na forum o swoich problemach, planach, pytałem o rady.
Niech no pomyśle... już pól roku minęło od rozstania. Czuje się wolny, bardzo miłe uczucie po tylu ciężkich i bolesnych dniach,
nocach. W planach miałem wyjazd do Poznania (takie marzenie, uwolnić się od rodziców) dokonałem tego, całkowicie sam. Znalazłem prace, nie jest to praca marzeń ale lubię te prace - nie wiem czemu... możliwe ze dzięki pracującymi tam ludźmi.
Uwolniony, spełniony, cele osiągnięte. Od chłopca w mężczyznę. Tak to teraz mogę nazwać. Dbam o siebie sam robię i radze sobie ze wszystkim sam nikt nie musi stać nade mną i mówić co dobre co złe. Po osiągnięciu wyznaczonych celów doświadczyłem jednego, ze wszystko jest możliwe tylko czasem bywa trudno. Mieszkam w Poznaniu już trochę czasu... Nie ma co ukrywać jestem tutaj sam.. tzn. znajomych mam ale po pewnym czasie zaczęło mi brakować kogoś bliższego, przewinęła mi się już masa dziewczyn przed i po "tej jedynej" bo właśnie dla niej i dla siebie tworze ten wątek.
Zacznę od początku. Sprowadzenie się do nowego miasta jest bardzo łatwe, gorzej z przetrwaniem psychicznym. Praca, pierwsze dni pracy a co za tym idzie dużo stresu. Pierwsze imprezy pierwsi znajomi poznani przypadkowo no i dziewczyny. Własnie! Kobiety, dziewczyny są powalające swoją łatwością i ochota na szybki "numerek" - osobiście nie lubię takich akcji, no ale zdarzyło się trochę wypiliśmy no przespaliśmy się ze sobą (spokojnie nic z tego nie było) nic więcej miedzy mną a nią nie było. Własnie po tym stwierdziłem jedno, przypadkowy i taki bez zobowiązań sex to nic fajnego, przynajmniej dla mnie. Spotykałem się z innymi każda mnie nudziła, łatwa albo do przewidzenia jak książka która czyta się 100 raz. Najgorszą rzeczą jaka ostatnio doświadczam że patrzą na mnie jak bym był jakimś przystojnym, bóg wie jakim facetem. Powoli zbliżamy się do sedna. Pewnego pięknego dnia dostałem zaproszenie na występ teatralny na jednej z Poznańskich uczelni (zwykły, amatorski). Poszedłem z braku zajęcia, usiadłem na widowni za chwile się rozpocznie. Patrze po prawej stronie siedzi dziewczyna, ba! Kobieta bardzo ładna zgrabna siedzi z poważna miną wyprostowana, coś mnie trafiło wstałem zmieniłem miejsce, siedziałem obok niej. Występ się zaczął. Po godzinnym przedstawieni była mała przerwa, zebrałem się na odwagę. Przywitałem się przedstawiłem wymieniliśmy może po jednym zdaniu i to wszystko - przerwa minęła. Po całym spektaklu powiedziała mi tylko "Cześć miło było Cie poznać" i kierowała się do wyjścia, Tutaj kolejny impuls pobiegłem w jej kierunku uśmiechnąłem się i poprosiłem o numer, nic nie powiedziała uśmiechnęła się i dała mi numer. Dobra ! Startujemy!
Od momentu dostania numeru zaczęliśmy pisać smsy, wymagało to cierpliwości bo zwyczajnie mnie olewała. Dzwoniąc nie odbierała... smsy odpisywała czasem z paro dniowym opóźnieniem. I tak dzięki mojej wytrwałości dokładnie 14 dni od dostania numeru udało się wybrnąć na jedno spotkanie. Spotkanie genialne zaczęliśmy od kawy po drinka kończąc po wspólny spacer. Kilka wspólnych godzin "brak tematów" był nam całkowicie obcy, temat pogody tez nie miał miejsca, po prostu nigdy w życiu wcześniej nie chciałem tak bardzo poznać drugiej osoby. Na sam koniec odprowadziłem do domu, późno było. Tutaj trochę się wygłupiłem bo na koniec chciałem ją pocałować! Reakcja była taka ze zaczęła się troszeczkę śmiać i z uśmiechem na twarzy powiedziała "dobranoc". Rozwój tej znajomości był powolny do pewnego momentu, po spotkaniu słyszałem jedynie że nie ma czasu że jest zajęta itp. Dołujące prawda? Zwłaszcza ze człowiek po tak wielu dziewczynach nagle poznaje kobietę która nie dość ze pociąga to jest nie zwykle ciekawą osobą. Nie pamiętam dokładnie ile to już dni było po pierwszym spotkaniu ale ciągle nie odpuszczałem. W końcu mi powiedziała co i jak, że to nie jest tak ze mnie olewa tylko naprawdę nie ma czasu powiedziała co jej tyle czasu zajmuje. Razem z tym był miedzy nami mały przełom zaczęliśmy się widywać co raz częściej. Pewnego razu wybraliśmy się na miasto, powiedziała mi prosto i otwarcie że ona tak nie może bo nic do mnie nie czuje ze to nie ma sensu.
Załamany stojąc przed nią wiedziałem ze jak nic nie zrobię to będzie źle. Pod wyplewiam impulsu pocałowałem ją. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to ze odwzajemniła pocałunek z taką sama namiętnością. Po tym wszystkim była mała przerwa w spotkaniach... po czym spotkaliśmy się już u niej w mieszkaniu. Tutaj kolejny fakt który mi powiedziała ze najzwyczajniej w świecie cholernie pociągam ją fizycznie i przez to ta cała gra z jej strony bardzo mnie za to przeprosiła. Rozśmieszyło mnie... czemu? Bo to kolejna dziewczyna która widocznie chciała ode mnie jednego. Ale nie wyszedłem rozmawialiśmy tutaj sie dowiedziałem ze ma w głowie jeszcze byłego chłopaka, dalej znowu zaczęliśmy się całować, do niczego nie doszło powiedziała żebym już poszedł bo nie wytrzyma i zrobi coś złego. Widywaliśmy się często co raz częściej każde nasze spotkania były co raz bardziej intymne. Spotkania we 2 pełne czułości nie mal że miłości bliskości. Spotkania w gronie zachowanie jak byśmy sobie tylko rękę podwali. Powoli nie było już w powietrzu tej "trzeciej osoby" byliśmy tylko my. Tez przyznała ze miedzy nami to już coś innego, z uśmiechem stwierdziła ze może potrzebowała czasu względem mnie, dawałem jej tyle czułości ile kobieta potrzebuje kupowałem nawet kwiatki. I tak wszystko idzie do przodu nagle nie spodziewanie odwiedza mnie pierwszy raz w moim własnym mieszkaniu gdzie unikała zawsze tego bo dobrze wiedziała ze nic nie będzie przeszkadzało przed... no wiadomo.
Spotkanie u mnie zaczęło się normalnie pogadaliśmy, ze byłem po nocnej zmianie w pracy byłem w łóżku przytulała się do mnie wszystko zaczęło się sprowadzać do jednego, zaczynałem już ją rozbierać. Nagle wstała i powiedziała ze nie może, nie jesteśmy para ani razem ona tak nie może "albo wszystko, albo nic" ona znała moje zdanie ze coś do niej czuje. No ale ze te mała kobietę szanuje bardziej niż kogokolwiek przytuliłem ja i na tym się skończyło. Żegnając ja w drzwiach w samych gaciach
i całując wielokrotnie byliśmy umówieni na następny dzień. Wyszła tak szczęśliwa i tak mnie całowała jak by coś się zmieniło w jej głowie po prostu najpiękniejszy poranek jaki miałem ostatnimi laty
Przychodzi następny dzień umówione spotkanie itp...
Dostaje wiadomość ze dziś nie da rady, nie może bo coś tam... Pomyślałem ok, zdarza się. I tutaj własnie się kończy to "coś"
Dokładnie 4 dni od ostatniego spotkania dostałem wiadomość ze bardzo mnie przeprasza za to wszystko za te wszystkie sytuacje za te huśtawkę nastrojów nie dostałem wyjaśnień czemu tak, czy coś się stało, dostałem przeprosiny to wszystko.
Od końca całej tej sytuacji mijają 3 tyg. Od tego poranka nie widziałem się z nią nie rozmawiałem nic.
Podsumowanie tej nie samowitej historii? Jest proste przestałem się spotykać z przypadkowymi dziewczynami poznanymi na imprezach. Dziś już wiem ze ją kocham, chociaż nie będzie to spełniona miłość to nie boli ani nic z tych rzeczy. Jestem szczęśliwy ze mogłem ją poznać bo u jej boku doznałem wiele więcej szczęścia i radości niż w dwu letnim związku. Jest wspaniała i wartościowa kobieta która zostanie w mojej pamięci na długo
W mojej głowie i sercu jest tylko ona w chwili obecnej ale naprawdę, nie przeszkadza mi to. Czy ta historia jest choć trochę niesamowita? Dla Ciebie nie koniecznie dla mnie najmilsze wspomnienie jakie mam w tym mieście. Chciał bym bardzo poznać o co tak naprawdę chodziło i co się stało po ostatnim spotkaniu - może kiedyś!