Moja żona miała właśnie takie.Nigdy nie było to dla Niej kłopotem.Ja je lubię,aż trochę szkoda,że po dwójce karmionych ssaków wyglądają inaczej:)..Hm..Ja wiem,że bywają w nas tematy,które nam się nie podobają,ale później się okazuje,że partner albo nie podziela naszych wątpliwości,albo w ogóle nie zauważa tematu,albo wręcz-za te inności nas uwielbia:)
Parę razy(przy wcześniejszych partnerkach) w pocie czoła poszukiwałem wyznanych w chwilach szczerości;a to rozstępów,a to za dużego(albo przeciwnie)biustu,odstających uszu,krzywych nóg,
dziwnych palców u stóp..Nie znalazłem.Kwestia naszej kreatywności w wynajdywaniu własnych niedoskonałości,się obawiam...Może facetom Matka Natura trochę pomogła,bo jak zaczynamy ganiać za dziewczynami-mało zostaje czasu na pierdoły:).Znaczy-ja rozumiem,że ktoś może sceptycznie postrzegać własne ciało,ale to pewnie za parę lat okaże się pierdołą właśnie.A jak nadal będzie przeszkadzało,to wtedy poszukać rozwiązań.Zauważyłem,że dobrze robi zastanawianie się nad tym:"co w sobie lubimy","co nam się w sobie podoba","co w nas podoba się innym","za co mogą nas lubić":)Pozdrowionka.