Niby błahostka a jednak boli, są (a raczej już się kończą) święta, w mojej rodzinie i w rodzinie mojej dziewczyny święta obchodzone są w gronie tylko najbliższej rodziny więc dwa dni spędzamy osobno.
Wszystko fajnie, pięknie gdyby nie to że dziewczyna spędza święta nie w rodzinnym gronie tylko w gronie znajomych w knajpie przy czym nic mi nie mówiąc (wcześniej na pewno była u rodziny ale zapewne na 2-3 godzinki).
Tłumaczyłem już że nic jej zabraniać nie mam zamiaru i wymagam tylko szczerości lub chociaż powiedzenia "kochanie, nie możemy się jutro spotkać bo chciałam wyjść na miasto ze znajomymi".
Natomiast teraz mam lekkiego doła bo zrobiono ze mnie idiotę. Wolała spotkać się ze znajomymi niż z własnym chłopakiem. Na pewno te spotkanie było zaplanowane wcześniej bo wątpię aby w drugi dzień świąt wszystko zostało z miejsca obgadane.
Mój dół pogłębia następująca sytuacja, dostałem od jej rodziny zaproszenie właśnie na lany poniedziałek, w moim imieniu odmówiła dziewczyna bo wiedziała że idę do siebie ale z zaproszenia bym skorzystał. Wychodzi na to że nie chciała się ze mną spotkać w dzisiejszy dzień i woli pić ze znajomymi co mnie bardzo boli.
Czasami mam wrażenie że ją "blokuję", ja po prostu nie mam znajomych, to znaczy miałem ale grupkę którą można policzyć na palcach jednej ręki. Każdy się rozjechał, założył rodzinę, pracuje, nie ma po prostu czasu na takie spotkania. Ona natomiast znajomych ma i często się z nimi spotyka, warto dodać że przez rok czasu nie poznałem kompletnie nikogo z jej grupy, nigdy mnie nie zapraszała na wspólny wypad. Nie wychodzę do klubów, na dyskoteki, po prostu mnie to nie kręci ale jakby zaproszenie wyszło z jej inicjatywy na pewno bym nie odmówił bo dla niej zrobiłbym wszystko.
Zawsze byłem miły, gdy wychodziła jakaś mała sprzeczka to starałem się ją rozwiązywać i wszystko brałem na siebie, nie jestem konfliktowy i nie lubię takim być, wolę winę (także nie moją) brać na siebie tylko po to aby zakończyć spór, ale chyba czas z tym skończyć.
Jutro się spotkamy i jakoś po dzisiejszym dniu nie mam ochoty słuchać wymówki w stylu "spotkanie wyszło w ostatniej chwili", raz mnie już nabrała na to samo.