netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

3 odpowiedzi2 018 wyświetleńzałożony przez nieznjaoma, 25.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

Witam wszystkie dziewczyny, które są w podobnej sytuacji a nie wiedzą co z tym zrobić...

Opiszę wam swoją sytuację...

Mam 27 lat za sobą 4 lata małżeństwa i 2,5 letnią córeczkę, którą kocham nad życie i tutaj pojawia się problem KOCHAM TYLKO JĄ

Mój mąż jest moim pierwszym mężczyzną. Związałam się z nim mając 16 lat. Moja sytuacja rodzinna nie była łatwa, więc przy nim trochę odreagowałam. Jest ode mnie o 7 lat starszy. Wtedy zaczynałam szkołę średnią nie wiedziałam jak do końca może wyglądać życie. Uważałam, że kocham go na zabój. Byłam o niego cholernie zazdrosna. Miałam klapki na oczach, zapomniałam o koleżankach, o wspólnych z nimi wyjściach. Liczył się tylko "ON". Wszystko dla niego. Po 2 latach zamieszkaliśmy razem i tak jest do teraz. Rodzinie oddałam się całkowicie. Starałam się być idealną dla niego kobietą a później żoną. Pranie, sprzątanie, gotowanie miał wszystko co chciał. On pracował, miał czas na hobby od czasu do czasu wyjazdy z kolegami. Po ukończeniu szkoły znalazłam pracę. Najpierw pierwszą, potem drugą. Dorosłość pokazała mi zupełnie co innego. Nie kocham swojego męża. Nie ma on ambicji. Wydaje mi się, że gdy ja nie będę ambitna i nie będę do czegoś dążyła to on nie przyłoży do tego rąk. Mój mąż ma problemy z prawem więc na "wspólną" przyszłość nie mam co liczyć. Wszystko musi być tylko i wyłącznie na mnie. A boję się tego podjąć bo wiem, że jak on straci pracę będzie wszystko na mojej głowie. A od niego mogę tylko i wyłącznie liczyć na słowa typu"skąd mam wziąć"
Kiedy urodziła się nasza córeczka zostałam sama on uciekał z domu koledzy, jazda na motorze, alkohol.. Ja straciłam pracę on również nie pracował. Z tym wszystkim zostałam tak naprawdę sama. Najlepiej chciał abym znalazłam pracę i sobie i jemu. Liczył tylko i wyłącznie na pracę tzw. "na czarno", liczył jak ktoś będziemy mu przynosił pieniądze na tacy. Po dobrze płatnej pracy musiałam cofnąć się o krok. Zdecydowałam się podjąć staż, dzięki niemu zostałam zatrudniona. Mój mąż siedział z dzieckiem w domu do chwili kiedy moja siostra nie zaproponowała mu pracy. Rodzina widziała, że on w tym kierunku nie stara się nic zrobić. Otworzył własną działalność, która w tym miesiącu została zawieszona. Nie ma pomysłu na siebie.
Na początku mojego małżeństwa za nim zaszłam w ciąże poznałam mężczyznę, który pokazał mi jak może czuć się kobieta, która prawdziwe jest kochana, doceniana itp. lecz zrezygnowałam z tego szczęścia ponieważ uważałam, że wyszłam za mąż nie po to żeby się rozstawać tylko po to żeby kochać i walczyć o szczęście. Wychodząc za mąż zrobiłam to bo myślałam, że będzie lepiej, urodzenie dziecka też się z tym wiązało. Miałam wrażenie, że moje małżeństwo się zmieni, że mój mąż zrozumie, że dla tego małżeństwa jestem w stanie zrobić wszystko. Nie docenił tego, nie starał się, nic z tym zrobić. Moje rozmowy z nim, płacz, awantury do niczego nie zmierzały. Zmiany było na tydzień i później wszystko wracało do normy.
Na początku tego roku postanowiłam powiedzieć mu że go nie kocham, że nie widzę z nim wspólnej przyszłości. Że sama z dzieckiem sobie lepiej poradzę niż z nim. W chwili obecnej nie mieszka, ale "stara się" się to jakoś naprawić. Wydzwania do znajomych, rodziny ale na mnie to nie działa, wręcz przeciwnie. Bez niego jest mi lepiej.
Proszę dziewczyny, które były w podobnej sytuacji, co zrobić, jak żyć, on chce wrócić, to jest jego mieszkanie, a ja nie chce z nim być. Zrobił mi w życiu za dużo przykrości a jego walka od 2 miesięcy niestety nie jest w stanie tego zniwelować!

2

Odp: Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

Ja nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale uważam, że jesteś silna - i to pokazałaś.
Zrobiłaś krok, najważniejszy - odcięłaś się od niego.
Jeśli chcesz bez niego żyć to spotkaj się z nim i porozmawiaj. Powiedz mu, że to już definitywny koniec. Złóż pozew rozwodowy.
Ustalcie kwestię mieszkania - na pewno będziesz się musiała wyprowadzić, bo w końcu jest jego a żeby się skutecznie odciąć, nie możesz mieszkać u niego.
Ogólnie rzecz biorąc gratuluję samozaparcia i inne kobiety na forum powinny się uczyć od Ciebie smile
Trzymam za Ciebie baaardzo kciuki:)

3

Odp: Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

WITAM,nie wracaj jeśli podjełaś krok ,nie kochasz go,podziwiam Cię,bo ja jestem w toksycznym związku ponad dwadzieścia lat i nie potrafię podjąć decyzji,stale sobie obiecuję że odejdę,dzieci mam dorosłe,też kocham kogoś innego ,ale niestety bez wzajemności.Jestem kobietą niezależną,dobrze zarabiam,ale nie potrafię odejść.Gdyby ten mężczyzna którego kocham odwzajemniał mi uczucia,była bym bardziej silna,nie kocham mojego męża,a o tamtym mężczyźnie nie potrafię zapomnieć,nie wracaj ,bo ludzie się nie zmieniają na lepsze ,jeśli jest podły to taki zostanie,albo będzie jeszcze gorszy.Bądź silna,dasz radę jesteś młoda,Pozdrawiam

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do Kobiet o podobnych odczuciach... Jak sobie poradziłyście...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026