netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

7 odpowiedzi10 945 wyświetleńzałożony przez misiek666, 03.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Witam forumowiczów. Jestem w kropce. Rzuciła mnie kobieta po 7 latach, ale może od początku.
Jest to moja pierwsza miłość ta prawdziwa. Byliśmy w związku prawie 7 lat pod koniec lutego,  a znamy się ponad 7 lat.Nasz związek może nie był idealny, ale starałem się, jak najlepiej aby był. Osobiście mam 25 lat moja ukochana 23. Wszystko zaczęło się około pół roku temu, gdy zaczęła wyjeżdżać na studia na weekendy (zaocznie). Była ona osobą skrytą jakoś nie brnęła do ludzi ja wręcz przeciwnie. Zbiegiem lat to się wyrównało. Po tym jak zaczęła jeździć na studia w końcu się rozkręciła. Nawet na początku było jej głupio, że rozmawiała z kolegą. Ja jej powiedziałem przecież to nie zdrada, więc wszystko jest ok. Dni leciały a ona się zmieniła. Ma tam swoje koleżanki też z nią jeżdżą do szkoły i zaczęły chodzić do klubów, jeśli im na to czas pozwalał no i rozkręciła się kobieta.

Tygodnie mijały a ona się zmieniała. Ja oczywiście byłem zadowolony do czasu Sylwestra. Kilka dni przed powiedziała, że rozmyślała aby mnie rzucić. Myślała o tym podobno już pół roku wcześniej. A jakie powody były tego. Napisze później aby się nie powtarzać.
W końcu nastał Sylwester. Na tej imprezie byliśmy z jej znajomymi, czyli tymi jej koleżankami i kolegami ze studiów. Jej zachowanie było karygodne. Zachowywała się, jak, by nie była tą samą osobą. W tedy również się pokłóciłem z nią dla tego, że nie zwracała na mnie uwagi a bardziej zajmowała się koleżankami i kolegami, a ja byłem 5 kołem u wozu. Również informacja którą usłyszałem kilka dni prędzej jakoś mnie nie nastroiła do zabawy, ale się starałem. Wróciliśmy z sylwestra oczywiście były ciche dni. Ona oczywiście nie widziała żadnego problemu w swoim zachowaniu.
Po kilku dniach się spotkaliśmy. Czułem, że coś jest nie tak i wiedziałem, że mnie rzuci.
Powiedziała mi, że to już koniec. Podobno już widziała o tym jak wracaliśmy z Sylwestra. No świat mi się zawalił dosłownie. Oczywiście jej zachowanie na Sylwku według niej było ok, a jak jej powiedziałem jak było to zmieniła rozmowę i dumnie powiedziała, że ona nie pamięta i, że się zmieniła otworzyła się na ludzi. Oczywiście moja mina była w tym momencie dziwna. Dlaczego mnie rzuciła a dla tego, że nie otwieram się na ludzi, nie mam stałej pracy albo jej brak (no są ciężkie czasy) i, że nie zdobywałem jej nadal ;/.

Nie mieszkamy razem, ale widywaliśmy się dziennie. Powiedziała, że w przyszłości jak stracę pracę z kąt ona będzie widzieć czy ją znajdę, że będzie żyłą w niepewności. Są to główne powody. Ja się przyznam nie wszystko robiłem dobrze. Oczywiście tu najlepsze wszyscy wokół, czyli jej koleżanki jej rodzina wiedziała o jej rozmyślaniu co, by mnie nie rzucić te pół roku prędzej. Oczywiście dowiedziałem się ostatni o tym plus na dobitkę mnie rzuciła. Człowiekiem idealnym nie jestem, ale dbałem o nią jak tylko potrafiłem z resztą sama mi to powiedziała.

Idąc dalej nasz związek opierał się o szczerość. Prowadziliśmy szczere rozmowy na temat naszego związku, ale jak widać wyszło jak wyszło. Nawet nie dała mi szansy żadnej. W tym wszystkim dużą rolę odgrywają koleżanki. Z resztą nie zaprzeczyła, że ważniejsze są dla niej koleżanki niż nasza miłość w tym momencie. Również powiedziała mi, że nie chce ratować naszego związku ani dawać mi szansy. Nie chce i koniec. Wszystko mówione pod wpływem focha i swojej dumy co ma większą niż tuzin facetów.
Widzę i wiem, że ma puszczonego focha, że robi to na złość i na przekór mi i sobie. Powiedziała, że chce się ode mnie odciąć i jak wyżej nie chce ratować naszego związku. Napisałem czemu mnie zablokowała na fejsie a ona wyskoczyła, bo mnie szpiegujesz ona potrzebuje czasu. Następnego dnia poszedłem z rana do niej, bo jechała na studnia. I się pytam czy mnie kocha i co powiedział, że mnie kocha no i ja byłem zbity z tropu oraz dodała, że nie chce ratować naszego związku. Ja jej powiedziałem,że chcę ratować nasz związek nie mam zamiaru rezygnować z naszej miłości dla jej koleżanek.

Po przyjeździe z weekendu o dziwo doszło do spotkania chodź nie chciała ze mną rozmawiać przez tel. tylko sms. Ok spotkaliśmy się i chciałem zadać jej kilka pytań no, bo po za tymi wyżej nic nie wiedziałem a najważniejsze było to czy ma kogoś. Usłyszałem, że nie ma nikogo i nie szuka. Teraz pytanie czy jej wierzę. Tu są wątpliwości zawsze, bo nasz związek opierał się o szczerość, a jest jak jest. Zadałem kilka mniej lub ważniejszych pytań, ale bardziej było to potwierdzenie moim domyśleń. Oczywiście traktuje mnie jak ostatniego śmiecia. Jak bym ją bił i zdradzał. Po spytaniu się czy mnie kocha nagle ona powiedziała nie. 3 dni wcześniej jak rozmawiała ze mną normalnie bez emocji powiedziała, że tak. Wpływ koleżanek jest bardzo duży. Ja jej powiedziałem, że jej nie wierzę i nie wiem, co w niej pękło takiego, że traktuje mnie jak śmiecia i mnie rzuciła. Z resztą nie dała mi nawet szansy.

Nie rozumiem jej postępowania ani logiki myślenia. Wiem, tyle że mnie kocha i ktoś ma na nią duży wpływ smile. Znam ją ponad 7 lat,ale nie potrafię przebić bariery jej złości/focha. Z drugiej strony nie chcę popełnić błędu. Od tamtej pory nie rozmawiam z nią był to 7 stycznia. Tylko napisałem raz sms co tam słychać i tyle. Odpisała że wszystko ok i, że ma dużo nauki. Co mam robić w tej sytuacji?. Tym bardziej pytam kobiet, o co jej chodzi, a raczej jak to rozegrać aby było dobrze. Nie chcę jej stracić, bo ją kocham. Ja już myślałem o ślubie a tu taki problem. Sam mam w tej chwili złość. Nie rozumiem dlaczego mnie tak traktuje. Nie napiszę, że to ideał kobiety, bo taki nie jest, ale po prostu wiem, że to ta jedyna. Nikt nikogo nigdy nie zdradził byliśmy sobie wierni. Nawet, jeśli chodzi o seks nie było problemu wręcz przeciwnie. Nawet jakiś rok temu sama mówiła, że kocha mnie bardziej niż ja ją a ona była dla mnie całym życiem. Nie wiem czy ona mnie teraz testuje czy wyżywa się na mnie. Po prostu jestem w kropce. Co sądzicie. Co byście zrobili. Pomocy.

Zozpaczony Misiek666

2

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

hej..
myślę (choć to moje zdanie) że zmieniło ją otoczenie w jakim przebywa...."z kim przystajesz takim się stajesz",
ciężko tylko czekać aż zrozumie co straciła albo układać sobie życie na nowo...
takie mądrości głoszę a sama mam podobny problem...
tyle że 6 lat za mną, 4 miesiące po rozstaniu:/

tylko życze wytrwania w ciężkim momencie, w końcu kiedyś wyjdzie słońce...

3

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Hmm... Misiek - przykre to co piszesz, bo się starasz a ona co? Sama nie wie co. Raz kocha a raz "kocha". Moim zdaniem - kogoś ma a jak mówi, że nie to kłamie. I Ty piszesz "Nie rozumiem jej postępowania ani logiki myślenia" - chłopie w jej przypadku sprawdza się stereotyp, że kobieta, myślenie i logika to połączenie niemożliwe. To co robi jest nielogiczne. Ktoś nią kieruje.
Jeszcze coś - nowe koleżanki. Możliwe, że to one ją "szkolą" i nastawiają przeciwko Tobie. "Wyszalej się, jesteś młoda a on chce związku poważnego. Może i chce ślubu. Dla Ciebie to za wcześnie i powinnaś się wyszumieć, bo potem będziesz żałować" - jak Jej tak powie jedna, druga, piąta, dziesiąta... To co ma myśleć? smile
Szczerze liczę, że ta panna się opamięta i wróci do Ciebie. Bo na razie zachowuje się jak 15/16-latka...

4 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2013-02-03 16:49:26)

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

"W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało naraz"

Misiek - to normalne, że ludzie się zmieniają. sad
Nie dziwi mnie jej zachowanie i Twoja rozterka. Nie poszukuj "logiki" w tym wszystkim. Dziewczyna po prostu się zmieniła. Może jak była młodsza, jako nastolatka miała swoje kompleksy z których się w końcu uwolniła. Może zachłysnęła się nowym, ekscytującym, studenckim życiem i wypadłeś z jej torów... Powodów może być mnóstwo
Ja bym na tych koleżankach wszystkich psów nie wieszała. Daj spokój. A gdybyś nagle odsunął koleżanki to co? Automatycznie powróciłaby do dawnej siebie? A może ona nie chce być taka, jaką była w przeszłości.
Życie toczy się dalej i każdy chce się rozwijać.
Znam wiele przypadków osób, które młodo się sparowały, po kilku latach ich drogi się rozeszły... I dobrze się stało. Osoby, które spotykamy w młodym wieku nie są jeszcze w pełni ukształtowanymi, dorosłymi ludźmi. Czasami się udaje... Czasami trzeba sobie powiedzieć - żegnaj.
To piękne, że chcesz o nią walczyć ale... Jak można zmusić kogoś do kochania? Jak można zmusić kogoś, aby się zmienił? Nie można żebrać o atencję, miłość, przyjaźń.

Głowa do góry... Świat jest pełen kobiet smile.

5 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-02-04 00:42:57)

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Mwa25 no dokładnie wóz, ale przewóz i tak się zastanawiam, co wybrać.
Kerty czy kogoś ona ma tego tak naprawdę się nie dowiem o ile mi nie powie chodź, jeśli ma i dojdzie do pewnej rzeczy niestety, ale na szczęście będę miał problem rozwiązany.
Okruszka owszem zmieniają się niestety. Z pomysłem pozbycia się koleżanek dobry pomysł big_smile. Ja tam nie obwiniam ich całkowicie chodź doradczynie idealne. Tylko teraz boli człowieka to, że jednak ta miłość była a potrafi ktoś tobie takie świństwo zrobić. Człowiek rozmyśla teraz całymi dniami, co źle zrobił, co by zrobił inaczej. Zmuszać jej nie chcę do niczego wręcz przeciwnie z tym, że 7 lat to nie kilka miesięcy. Teraz też zaufaj drugiej osobie.  Strach przed otworzeniem się dla niej jest w moich myślach straszne. Teraz na bank bym nie dał rady.  Brakuje mi jej, ale jakoś się trzymam chodź łatwo nie jest.
Aktualnie daje jej spokój nie odzywam się do niej.  Dbam o siebie muszę czymś zająć czas, bo rozmyślanie o tym do niczego nie prowadzi ale ciężko przestać. Może się odezwie kiedyś heh.
Zobaczymy jak się to rozwinie. Dam znać z tym, że nie wiem, kiedy a jeszcze kilka dni prędzej dałbym sobie ręce odciąć za jej miłość i zaufanie z szczerością na czele. To bym teraz chodził bez. Masakra.

I o to jak łatwo sobie można życie popsuć eh.

6 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2013-02-04 02:21:34)

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Nie jesteś odosobnionym przypadkiem Misiek. Powikłania jakie teraz czujesz są jak najbardziej zdrowe. smile

misiek666 napisał/a:

(...) Tylko teraz boli człowieka to, że jednak ta miłość była a potrafi ktoś tobie takie świństwo zrobić. Człowiek rozmyśla teraz całymi dniami, co źle zrobił, co by zrobił inaczej.

Wina jest zawsze pomiędzy. Może spójrz na to inaczej... Nie - co źle zrobiłem, tylko - co mogę w sobie zmienić, żeby w przyszłości nie powtórzyć pewnych błędów.

misiek666 napisał/a:

Zmuszać jej nie chcę do niczego wręcz przeciwnie z tym, że 7 lat to nie kilka miesięcy. Teraz też zaufaj drugiej osobie.  Strach przed otworzeniem się dla niej jest w moich myślach straszne. Teraz na bank bym nie dał rady.  Brakuje mi jej, ale jakoś się trzymam chodź łatwo nie jest.

Tak, to dużo, ale i tak bywa. Nie rozumiem kwestii "otworzenia się" przed byłą. Nie wiem czy zrozumiałam kontekst. Trochę pokrętnie to napisałeś ale... Już samo to co napisałeś powinno dać Ci do zrozumienia, że byłego związku naprawić się nie da. 

Pamiętaj też - nikt Ci nie każe szukać nowej połówki. Daj sobie tyle czasu ile będziesz potrzebował. W tej chwili to zupełnie normalne, że nie ufasz i jesteś rozdarty. Za jakiś czas przyjdzie nowa miłość i pokochasz jeszcze bardziej... Obiecuję smile

misiek666 napisał/a:

Aktualnie daje jej spokój nie odzywam się do niej.  Dbam o siebie muszę czymś zająć czas, bo rozmyślanie o tym do niczego nie prowadzi ale ciężko przestać. Może się odezwie kiedyś heh.
Zobaczymy jak się to rozwinie. Dam znać z tym, że nie wiem, kiedy a jeszcze kilka dni prędzej dałbym sobie ręce odciąć za jej miłość i zaufanie z szczerością na czele. To bym teraz chodził bez. Masakra.

Tak, tak... Może kiedyś wróci. Może się namyśli... Może chociaż zadzwoni... W pewnym momencie, z dnia na dzień, zaczniesz zdawać sobie sprawę, że to co było już się nie odstanie. Pewne wspomnienia wyblakną, rany nie będą już tak piekły... smile Musisz odbyć swoją żałobę i tyle.

Nie byłoby to najlepsze, gdyby twoja była do Ciebie zadzwoniła, chciała odnowić związek, albo zaproponować przyjaźń. W pierwszym przypadku miałbyś niezły scenariusz do wątku "toksyczna miłość"... Tak, toksyczna, bo już za dużo słów zostało między wami powiedzianych żeby można było zbudować coś od nowa. Na przyjaźń nie dawaj się nabierać. Książkowa zagrywka pt.: Jak z byłego zrobić frajera.
Odwagi, nie Ty pierwszy, nie ostatni smile. Zobaczysz, że za jakiś czas znowu nadejdzie nowa miłość. Nie zrażaj się tylko do kobiet. Wiele z nas to naprawdę fajne babeczki, które też dostawały niezłego kopa od facetów. I jest nas wiele na świecie wink.

7

Odp: Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

No pokrętnie napisałem, bo przez głowę przelatuje 1500 myśli na sekundę. Chodziło mi tu o nową osobę, że ciężko będzie mi się otworzyć, a potem chodziło mi o byłą.

To prawda, że nikt nie każe szukać drugiej połówki z tym, że człowiek jest tak przyzwyczajony do niej, że to masakra. Czuje się jak narkoman na detoksie. A najbardziej mi brakuje przytulania sad

To, czy wróci, czy zadzwoni to jestem pewien, że nie. Znam ją i choćby się ona myliła i tak nie przyjdzie, dlatego napisałem heh.
Po tym miesiącu rozmyślania z jednej strony chciałbym abyśmy byli razem chodź z drugiej strony jak tu teraz zrobić normalny związek i na bank były by same pretensje do siebie. Więc to raczej sensu nie ma.

Babeczek może i jest wiele fajnych na świecie, ale jak mówisz trzeba odczekać swój czas. Kurcze poznałbym kogoś fajnego, aby z nim popisać lub można było na piwko skoczyć, aby człowiek mógł się jakoś odstresować. Muszę poszukać jakiś klub samotnych/złamanych serc u mnie w mieście, co by to się wygadać.

Odwagi tak naprawdę nie mam na dziś chyba, że trafi kosa na kamień i zleci mi z nieba moje szczęście, co jest nie realne. Dzięki na słowa wsparcia, bo dały mi dużo. Fajnie, że są tacy ludzie jak wy.

A tak w sumie z drugiej strony, bo wypadłem z obiegu smile. Macie jakieś pomysły gdzie tu zaczepić szukać was kobiet. Bo nie ukrywam, że trochę się pozmieniało od momentu, w którym to ja czarowałem kobiety smile.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rzuciła mnie dziewczyna po 7 latach. Dziwna sytuacja.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026