Ja biorę tabletki już chyba pół roku, strasznie szybko to leci. Wiadomo, wygoda i każdy by chciał tak i całe życie, gdyby żadnych skutków ubocznych nie było. Jednakże ja byłam zawsze przeciwna tabletkom, mama, ciotka mnie namawiały, a ja nie. Stosowałam prezerwatywy i powiem szczerze, że nie było źle, ale wychodzi drogo, jeżeli chce się kochać często. U nas nie wychodzi tak często, bo nie ma czasem jak, więc raz na tydzień, czasem rzadziej, ale biorę tabletki, bo mam PCOS i dla ochrony jajników. Wolałabym ich nie brać, ale cóż zrobić... Dla ochrony antykoncepcyjnej bym ich nie brała, chyba, że już naprawdę na gumki, by mnie nie było stać
U mnie jest po prostu tak, że skoro gumki mi w miarę pasowały, w miarę ich nie czułam, to wolałam takie zabezpieczenie niż jakby nie patrzeć chemię. Wiadomo, nie każdej kobiecie zaszkodzą hormony, ale jest to rosyjska ruletka i biorąc hormony zawsze w pewien sposób ryzykujemy. Ja chciałam tego uniknąć, jak widać niestety nie udało się. Pierwsze tabletki zmieniłam, bo źle na mnie wpływały, tutaj jest OK. Badania zaraz będę robić, zdaję sobie sprawę, że jakby wyniki były złe, to wtedy trzeba albo zmienić albo odstawić tabletki.
Dziewczyny, wszystko z głową. Osoby demonizujące tabletki nie mają racji, tzn mamy prawo wybrać zabezpieczenie i np nie byłoby to niczym złym, jakbym całe życie stosowała gumki, ale wiadomo, którejś kobiecie tabletki mogą podpasować, ale nie ma też co mówić, że tabletki są super dla każdej kobiety. Otóż nie, bo nie każda kobieta może je brać, wszystko zależy
W tym wszystkim myślcie przede wszystkim o swoim komforcie, bo ja czytam wiele historii, gdzie kobieta zaczyna brać tabsy, bo jej facet nie lubi gumek. Nóż się w kieszeni otwiera. Moje zdanie jest takie, że powinnyśmy to robić dla siebie, bo jeżeli np facet olewa kwestie zdrowotne, tylko chce tabsy, by mu było wygodniej, to jest lekko mówiąc egoistą (a zwłaszcza, gdyby np wiedział, że ukochana ma chorą wątrobę- taki przykład).