Cześć dziewczyny
nie tak dawno miałam robioną cytologię. ginekolog 'specjalista' podał mi jej wynik z x-czasowym opóźnieniem, bo jak twierdził, gdy udało się do niego zadzwonić, 'są jakieś powikłania'. okazało się, że wynik to II stopień. natychmiast stwierdził, że to na pewno HPV i że muszę zrobić badania i że kosztują jedynie 350zł. Nawet nie przeprowadził wywiadu, o nic nie zapytał, o partnera/ów, nic... nie mam żadnych nadżerek, żadnych brodawek, to przecież mógł być zwykły drobny stan zapalny, prawda? czy powinnam skorzystać z tego badania? co w gruncie rzeczy mi ono da, przecież i tak HPV jest nieuleczalne, można jedynie kontrolować cytologię... moja koleżanka miała II stopień i lekarz powiedział jej, że to zupełnie normalne u kobiet aktywnych seksualnie... czy powinnam zacząć się niepokoić czy może pan doktor okazuje się być zwykłym naciągaczem...?
Podobne tematy
Ja w cytologii miałam dwójkę, i usłyszałam że wszystko jest w porządku i nie mam czym się przejmować, dodam że w tym okresie miałam wykrytą małą nadżerkę. Moja ginekolog u której wtedy byłam nawet nie kazała mi nic z tym robić.
Sądzę że może być to lekarz z rodzaju nadgorliwych lub naciągaczy. Na Twoim miejscu skonsultowałabym to z jakimś innym ginekologiem.
Również słyszałam opinię że duża grupa kobiet aktywnych seksualnie ma 2 grupę w cytologii i nie jest to nic niepokojącego.
ok, dzięki
a czy któraś z Was miała jakieś niemiłe konsekwencje zaniedbania takich badań...? bo z jednej strony nie byłoby problemu, mogłabym zrobić je od razu, z drugiej to dużo pieniędzy, które mogą być w ten sposób bez sensu wydane.
Chętnie opowiem o tym jak się żyje z HPV-łem,a da się żyć i to nawet dobrze:)Najlepiej Pani z Opolskiego tez z tym czymś;)