Może przedstawię swoją sytuację w jakiś konkretny sposób. Po prostu nie mam sie komu wygadać, nie umiem znaleźć sobie miejsca, więc może tu dostanę odrobinę wsparcia. Otóż, poznałam pewnego chłopaka.. mężczyznę, bo to już nie jest chłopiec. Szczerze mówiąc okazało się, że jest to mój sąsiad, o którym wcześniej nie miałam pojęcia, bo często podróżował, więc niby jak..
Ale do rzeczy. Widzieliśmy się raz na imprezie, gdzie mnie pocałował. Tłumaczył się, że to alkohol, że przeprasza.. Dla mnie to było mimo wszystko magiczne przeżycie, jakby pierwszy pocałunek, te motylki w brzuchu.. wszystko było takie niesamowite, bo poświęcił mi kilka godzin..
Później, gdy już tak jakby atmosfera między nami się uspokoiła, to spotkaliśmy sie znowu, ale na trzeźwo. Spędziliśmy razem kilka godzin na chodzeniu po całym otoczeniu, smianiu sie, rozmawianiu, droczeniu, zartowaniu.. No po prostu wyśmienicie się z nim rozumiałam, i wydaje mi się, że on ze mna też. Był jeszcze jeden taki spacer, znów było magicznie. Umówiliśmy się, że razem wypijemy wódkę, której zadne z nas jeszcze nie próbowało, tak dla odmiany. Umówiliśmy się u mnie, napiliśmy i tak jakby.. spędzilismy ze sobą noc. To nie było wtedy złe, nadal uważam, że było w tym coś dobrego, bo powodowało uśmiech na mojej twarzy. Wszystko pamiętał, bo z nim o tym rozmawiałam następnego dnia. Powiedział ze chciałby to wszystko powtórzyć ale juz bez alkoholu, ze to już bedzie decyzja a nie przypadek. Sama tego bardzo bardzo chciałam, ten dwudniowy zarost, te silne ręce... No która by nie chciała?
Powtórzyliśmy, no i było lepiej nawet, przynajmniej w głowie mi się nie kręciło, no chyba że trochę od jego perfum. Powiedział mi , ze miał rozmowę kwalifikacyjną, i że bedzie musiał wyjechać na kilka dni, załatwić to i owo, no i ogólnie do nowej pacy. Pokiwałam głową, na znak, ze rozumiem, choc było mi ciężko, bo juz za nim tęskniłam. Jeszcze raz pocałował mnie i stwierdził, ze postara się ze mna miec kontakt. Ale co ja sobie myślałam? Ze starszy facet to dojrzalszy facet? Nie, drogie panie. Z wiarygodnych źródeł dowiedziałam się, ze ma dziewczynę, o której słowa nie wspomniał. Zachował sie identcznie jak chłopak 20-letni z którym mnie kiedyś coś łączło. Drugi raz nie zniosę bycia tą drugą - tą z którą na spacery chodzi się w nocy, bo jak zobacza nas w dzień, to pójda jakieś ploty do jego laski. Tą którą sie ukrywa i wypiera pzed znajomymi.. Ja już tego nie zniosę. Jak faceci patrzą w lustro? Przeciez ją też w tym momencie krzywdzi. Jutro wraca i Muszę z nim porozmawiać, nie mam pojęcia jak to zrobić. Powiedziałabym wszystko od razu, prosto z mostu, ale tak bardzo się boję, że nasze relacje sie pogorszą tuż przed tym gdy zaczęły się poprawiać.. Ale nie mogę zostawić tego w tajemnicy.. Przecież to niemoralne. Jestem w kropce, czy wszyscy tacy już są?????? Myślałam, że będzie moim pozytywnym epizodem, ze będzie kimś wyjątkowym, kimś przy kim w końcu poczuję sie kochana, a tymczasem po raz kolejny czuję się wykorzystana i ściągnieta na samo dno przez faceta... Znowu.. Już nie mam siły. Jeśli uda mi sie z nim jutro zobaczyć to postaram się wszystko mu powiedzieć, ale boję się ze nagle w moim umysle pojawi się biała plama. Z resztą, ten jeden raz rozumiem - po alkoholu - to był przypadek, ale pozniej to juz byla czysta decyzja, wiec na co on liczy? Czy faceci nie mają sumienia? Czy ja jestem jakąś zabawką? Martwi mnie to.. boję się jutra.
Podobne tematy
Myślę że powinnaś zagrać z nim w otwarte karty !Albo ona albo ty.
Jeśli te wszystkie chwile naprawdę coś dla niego znaczyły,a nie byłaś tylko jego skokiem w bok to decyzja powinna być oczywista ! Ale z drugiej strony trzeba pomyśleć także o tamtej dziewczynie bo ją też skrzywdził ! Zdradził ją z tobą nie można tego inaczej nazwać ! Więc pomyśl skoro swoją obecną dziewczynę zdradził z tobą to czy i z tobą nie postąpi tak samo albo gorzej ! Daj sobie z nim spokój ! Jeszcze szczęście się do ciebie uśmiechnie
!
Drugi raz nie zniosę bycia tą drugą.
Jestem w kropce, czy wszyscy tacy już są??????
Chyba już sama sobie odpowiedziałaś na pytanie co robić. Nie chcesz być tą drugą to nie ma co tego ciągnąć.
I nie, nie wszyscy tacy są.
Już kolejny raz się rozczarowałam. Tracę w nich wiarę.