Witam
Od kilku miesięcy jestem w związku z cudownym męzczyzną. Mój partner jest bardzo opiekuńczy, troskliwy, czuły-to dla mnie coś zupełnie nowego, więc dopiero uczę się tę troskę i czułość przyjmować.
J. ma potrzebę opiekowania się innymi, chronienia ich. Nie potrafi odmawiać. Często włącza mu się " syndrom dobrego samarytanina" i bardzo łatwo zmiękczyć jego serce...
O czym wie jego była dziewczyna ...która ostatnio na różne sposoby dopomina się jego uwagi i sygnalizuje swoją obecność oraz potrzebę uzyskania pomocy z jego strony (przez 4 latat trwania ich związku nauczyła się, ze K. niczego jej nie odmawiał, na wszystko się godził, rezygnował z siebie, zeby spełnić jej oczekiwania...i został przez nią dwukrotnie zdradzony...po czym wybaczył-chciał odbudować związek-ona nie dawała mu szans. Teraz gdy jest ze mną, ona coraz częsciej przypomina mu o swoim istnieniu)
Wczoraj dostał od niej maila w którym dziewczyna przeprasza go, prosi o wybaczenie, przyznaje się do głupiego myślenia i wyjaśnia przyczynę tych przeprosin: otóż- jak twierdzi-wykryto u niej pewne schorzenie, którego konsekwencją może być poważna choroba. Może-acz nie musi...
Mój partner jest wyjątkowo wyczulony na cierpienie innych (ludzi/zwierząt). Bardzo łatwo nim manipulować wzbudzając wspólczucie. Wyobrazam sobie ze mimo,ze uprzedzałam go o tym, ze była dziewczyna moze stosować takie zagrywki-trudno będzie mu zobojetnieć na nią i jej zagrywki w takim wydaniu...
nie wiem właściwie czego najbardziej się boję. Chyba tego, ze ona nadal będzie w jego życiu-będzie bawiła się nim i żerowała na jego uczuciach...nie umiałabym się na to zgodzić i przyglądać się jej zabawom obojętnie.
Nie chcę tej dziewczyny w naszym związku. Budujemy już swoją przestrzeń, mamy po ok. 30 lat, kilka trudnych doświadczeń i własne demoniki do zwalczenia-nie potrzebna nam jeszcze ona.
J. i nasz związek jest dla mnie bardzo ważny.
Pisałam, ze J ma potrzebę chronienia ważnych dla siebie ludzi-i domyślam sie, ze zaczepek ze strony byłej dziewczyny mogło byc wiecej, ale j nie chce mi o nich mówić żeby mnie nie niepokoić. Jest mężczyzną bardzo zamkniętym w sobie więc niezbyt chętnie dzieli się ze mną tym co mu w głowie i sercu gra-potrzebuje dużo czasu by się otworzyć. Ja nie naciskam bo nie chcę go zmuszać do ekshibicjonizmu-nie chę wywierać na nim jakiejkolwiek presji.
Podpowiedzcie jak reagować na takie sytuacje?