Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, do czasu znalezienia tego forum. Interesuje mnie kobiecy punkt widzenia na tą sprawę. Chciałem tutaj opisać pewien problem, mam nadzieje, że pomożecie mi dziewczyny.
Nie jestem osobą, która raczej ma problem z dogadywaniem się z kobietami - szczerze mówiąc dobrze mi z tym idzie, jednak spotkałem w swoim życiu dziewczynę która jest ciągle zmieniającą rozdziały książką. Strasznie mnie to zaintrygowało, lecz teraz jest to dla mnie udręką. Czuje się tak jakbym nie potrafił rozwiązać banalnego zadania na egzaminie, czując tym samym presje z obawy o przyszłość i konsekwencje z niewywiązania się z powierzonego mi obowiązku. Ona jest praktycznie moim przeciwieństwem jeżeli chodzi o styl bycia, jednak potrafimy znaleźć wspólny język i mamy podobne zainteresowania jak i gust. Nie jestem typem faceta, który jest wybredny jeżeli chodzi o wygląd kobiety. Obiektywnie mógłbym nawet określić jej urodę za przeciętną, jednak osobiście jest dla mnie okazem ideału - mimo tego, że moim znajomym się nie podoba. Jednak cholera... pieprzyć znajomych. Poznałem się z nią w pubie, siedzieliśmy ze wspólnymi znajomymi i nakręciła się jakaś rozmowa. Nie pamiętam zupełnie o czym była, ponieważ działo się to rok temu z małym wąsem. Nieważne... chodzi dokładnie o to, że wtedy przez jakiś czas nie byłem zainteresowany tą dziewczyną. Miesiąc lub dwa miesiące później znowu spotkaliśmy się w tym samym Pubie - tym razem miałem okazje porozmawiać z nią na osobności. Wtedy wszystko się zaczęło. Oczarowała mnie zupełnie. Popełniłem błąd i strasznie przywiązałem się emocjonalnie, wtedy się zaangażowałem i musiałem chyba ją wystraszyć. Próbowałem nawiązać z nią kontakt i udało mi się kilka razy wyciągnąć ją na spacer. Chooolera... więc jak to wygląda? Totalna olewka z jej strony przy drodze komunikacji, zaś gdy już się widujemy wydaje się być mną zainteresowana. Potem znowu znika na miesiąc i gdy już jestem w rozsypce mogę z nią się skontaktować i wyjść wspólnie na kawe/spacer/piwo czy inne... byliśmy nawet na sankach. O co tutaj chodzi? Chodzi o to, że z mojej perspektywy dziewczyna trzyma mnie i katuje w strefie przyjaciół przez okrągły rok. Co o tym myślicie? Zapraszam do dyskusji.