Witam, jestem na forum od niedawna i dzisiaj szukałam informacji na temat tytułowego filmu. Jednak nie znalazłam takiego wątku więc pozwoliłam sobie założyć. Niedawno zaczęłam interesować się tym filmem, bo zupełnie przypadkiem trafiłam na trailer, który mnie bardzo zaciekawił. Poszukałam informacji na temat filmu, i postanowiłam, że dam mu szansę. Ale chętnie poznam też wasze opinie na ten temat. Słyszałyście o tym filmie? Jakie macie odczucia? ![]()
Podobne tematy
Widziałam zwiastun całkiem interesujące widowisko się zapowiada.
Nie ma to jak przystojniak w przepasce walczący z białymi małpami xD
Widziałam tego Pana
Nazywa sie Taylor Kitsch i byla modelem a teraz został superbohaterem
) Ale podobno, poza boskim ciachem, ten film ma też super efekty specjalne. Robili go sami najlepsi spece z Oskarami ![]()
Film jest bardzo przyjemny, sporo się dzieje i jest historia miłosna
Choć mnie najbardziej przypadł do gustu marsjański pies Woola, chyba jeszcze nigdy tak nie polubiłam stwora zrobionego komputerowo.
Dopiero po obejrzeniu zaczęłam więcej czytać o filmie i okazuje się, że to ekranizacja książki sprzed stu lat. Tak przynajmniej mówi filmweb:
Po seansie filmu Andrew Stantona znajomy rozpoczął wyliczankę: to było z "Conana", tamto z "Avatara", o, a to ściągnęli z "Gwiezdnych Wojen". Ech, jedno wielkie zapożyczenie. Zanim także Wy zaczniecie narzekać na "Johna Cartera", przypomnijcie sobie, że tytułowy bohater był już gwiazdą, jeszcze zanim dziadkowie Jamesa Camerona wpadli na pomysł, by powiększyć rodzinę. Carter to praszczur większości herosów z literatury i kina science fiction. Kowboj, który zamienił rewolwery na miecz i wziął się za ratowanie Marsa przed siłami ciemności, narodził się na początku XX wieku w głowie początkującego pisarza Edgara Rice'a Burroughsa. Pech chciał, że przez dziesiątki lat kino, zamiast przenieść na ekran książki Amerykanina, jedynie namiętnie się nimi inspirowało. Deja vu, które odczujecie wielokrotnie w trakcie pokazu, będzie więc efektem popkulturowego sprzężenia zwrotnego.
Stanton (autor wybitnych animacji ze stajni Pixara, m.in. "Gdzie jest Nemo" i "WALL.E") doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że "Carter" to film spóźniony. Zamiast jednak na siłę unowocześniać literacki oryginał, poszedł w estetykę retro. Kosztująca prawie 300 milionów dolarów ekranizacja pod wieloma względami wygląda tak, jakby nakręcono ją w latach 50. Refleksy przeszłości odbijają się nie tylko w kostiumach i scenografii, ale także opowiadanej historii. Podział na dobro i zło jest klarowny, a bohaterowie nie mają wielkich jak czerwona planeta dylematów moralnych.
Powiew nowoczesności czuć dopiero w efektach specjalnych. Dzięki technologii motion capture Willem Dafoe i Samantha Morton zamienili się w czterorękich zielonych Marsjan, a stawy skokowe bohatera dostały turbodoładowania. Stanton wie, na szczęście, jak oczarować widza, a zarazem nie przesadzić z fajerwerkami. Ekranowe błyskotki nie powinny odwrócić Waszej uwagi od talentu i urody Lynn Collins. Wcielająca się w postać ukochanej Cartera, Dejah Thoris, aktorka wygląda tutaj jak młoda Elizabeth Taylor. Kitsch też jest niezły ? ma charyzmę, łotrzykowski błysk w oku i ładnie wyrzeźbione na siłowni ciało. W sam raz, by zagrać półnagiego Supermana. Razem z Collins tworzą pieszczący gałki oczne duet.
Jak zapewne się domyślacie, w porównaniu z Marsem Ziemia wypada w "Johnie Carterze" niczym szkolna akademia przy imprezie u Keitha Richardsa. Nic więc dziwnego, że twórcy postanowili najszybciej, jak się da, wyekspediować bohatera w galaktyczną podróż. Niestety, w ten sposób pierwszy akt zamienił się w chaotyczny, ulepiony z gatunkowych klisz western. Stanton mógł też sobie darować kwaśną scenę ułańskiej szarży Kitscha na zastępy wrogich sił zmontowaną naprzemiennie z obrazkami kopania grobów na Ziemi. Trąci "kitschem".
Reszta filmu to kawał przedniej rozrywki. Może i naiwnej oraz staroświeckiej w duchu, ale świecącej szlachetnym blaskiem.
zgadzam się. Tez miałam momentami wrażenie filmu z lat osiemdziesiątych, ale było zdecydowanie pozytywne trąciło sentymentem, a nie tandetą czy kiczem ![]()