netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zwiazek z Egipcjaninem....

10 odpowiedzi7 268 wyświetleńzałożony przez asioczek, 11.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zwiazek z Egipcjaninem....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: zwiazek z Egipcjaninem....

Witam

Nazywam sie Joanna i mieszkam od 5 lat w Niemczech. Tutaj poznalam 3 lata temu pewnego Egipcjanina w ktorym zakochalam sie po uczy. Tutaj musze dodac, ze jest wierzacym Chrzescijaninem. Po pol roku znajomosci wprowadzilam sie do niego, a raczej do studenckiego mieszkania, gdzie mieszkal jeszcze jeden Egipcjanin, ale kazdy mial swoj wlasny pokoj. Po 2 tygodniach moj T. zerwal ze mna, poniewaz powiedzialam mu, ze jeszcze nie jestem gotowa na slub. Strasznie to przezylam, niby szukalam innegom mieszkania, ale tak napraewde nie chcialam znalezc, bo chcialam byc blisko niego. On bardzo szybko znalazl sobie nowa dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo, umowil sie z nia jeszcze przed zerwaniem ze mna, a pierwsza randke mial kilka godzin po zerwaniu ze mna. Poniewaz on jest bardzo wierzacy pomyslalam, ze jesli ja bede takze wierzyc wroci do mnie. Zaczelam sie spotykac z jego znajoma i duuuzo rozmawialsmy o Bogu, czytalysmy Biblie itd, czesto spotykalam sie takze z jej ojcem, ktory jest bardzo dobrym przyjacielem mojego T. i jemu zwierzalam sie i takze rozmaliwsmy o Bogu, zyciu itd. Przez 2 miesiace po zerwaniu zylam jak w transie, caly czas plakalam, co nawet zdarzalo mi sie w pracy. Jednak po 2 miesiacach poszlam po rozum do glowy i postanowilam sie wziac za siebie. Poznawalam mnostwo facetow, mialam 2 randki tyg z roznymi facetami. Wiekszosc z nich to byli swinie, i chodzilo im tylko o lozko, wiec szybko konczylam te znajomosci. Az poznalam Jana, baaardzo mily, wrazliwy chlopak. Chcial mnie wyciagnac z tego mieszkania i znalezc mi nowe.Zabieral mnie na wycieczki, pikniki, mialam poznac jego rodzicow. Byl super, ale...nie kochalam go, brak bylo chemii. W tym czasie moj T. zaczal szukac mojego towarzystwa, wypytywac co u mnie. Fakt, ze wczesniej tez pytal, ale w tym czasie te pytania byly inne...jakby....znow sie mna intertesowal. Ja nadal spotykalam sie z Ewa (ta od Boga) i jej ojcem, az...pewnego dnia dowiedzialam sie, ze ONA spotyka sie moim T. ze to ONA jest jego nowa dziewczyna, ze to dla NIEJ on szykuje sie prawie codziennie, ze to z NIA on rozmawia codziennie przez tel. Bylam zdruzgotana, zerwalam z nia i jej ojcem kontakt. Ojciec wiedzial, ze ja cierpie przez T., a teraz to jest obecny chlopak jego corki, a ona podejrzewala, ze zostalam zraniona przez T. Pewngo dnia T. przyszedl do mnie i spytal, czy dam mu kolejna szanse. Oczywiscie sie zgodzilam, bo nadal bardzo go kochalam, Zerwalam z Janem, ktory plakal jak z nim zrywalam i ktory zmusil mnie, zebym mu obiecala, ze juz ngdy nie bede z takim dupkiem jak T. Jednak on nie wiedzial, ze zrywam z nim, bpo wracam do T....Po powrocie do T. bylo super, mieszkalismy jeszcze rok w mieszkaniu studenckim, potem poszukalam mieszkanko, gdzie mieszkalismy kolejny rok, az do kwietnia tego roku...kiedy to jego brat do nas sie wprowadzil, bo zaczynal studia w naszym miescie i mial zostac u nas 2 tyg az czegos nie znajdzie. Z 2 tyg zrobily sie 2 miesiace, a brat nadal nie mial mieszkania....Strasznie sie poklocilismy, to bylo w czwartek, w piatek rano T. zerwal ze mna, wyblagalam, zeby mnie nie zostawial, a w piatek wyjechali obaj na konferencje chrzescijanska. W sobote napisal mi, sms, zebym nie dzwonila do niego, ani nie pisala, bo on musi sobie nasz zwiazek przemyslec, czy w ogole mamy szanse byc razem szczesliwi. Ten weekend byl straszny, nie wiedzialam co mam robic. Zwrocilam sie do sasiadki (kobieta 82 lata, ktora sama wiele przezyla) o rade i ona powiedziala, ze on wroci i ze mna zerwie, ze mam sie na to przygotowac. Poza tym powinnam postawic im ultimatum: jak on ze mna zrywa niech nastepnego dnia sie wynosi z mieszkania, on jego brat. Sasiadka powiedziala, ze jesli mnie naprawde kocha, to wroci, adres przeciez zna.,...a jesli nie wroci....to bedzie oznaczalo, ze mnie nie kocha, a wtedy lepiej, ze sobie pojdzie....Tak jak mi poradzila tak zrobilam....on ze mna zerwal,ja powiedzialam, ze ta noc moga tutaj zostac, ale nastepna dnia maja sie wyprowadzic, Moj T spytal dokad maja pojsc...Byö zupelnie zaskoczona moja reakcja, nie spodziewal sie tego, raczej tego ze bede plakac i blagac go zeby zostal. W tym momencie wszedl brat do pokoju i uslyszal ze do jutro maja sie wyprowdzici takze zapytal dokad oni maja pojsc. Ja mu na to powiedzialam, ze ma sie zamknac, bo nie rozmawiam z nim. Przyznaje, ze to nie bylo uprzejme, ale kilka dni wczescniej on mi w klotni powiedzial, ze mnie zabije i ze mam "natychmiast pojsc do swojego pokoju". On-gosc w moim mieszkaniu powiedzial mi, ze ja mam isc do wlasnego pokoju. Powiedzialam mu, ze ma sie zamknac, a on mnie uderzyl w twarz, rzucilam w nim lakierem do paznokci, bo akurat to lezalo na stole, po czym moj T. zlapal mnie od tylu, ponoc aby odciagnac mnie od niego, ale w tym momencie mialam wrazenie, ze on tez chce mnie skrzywdzic. Ucieklam do pokoku i zadzwonilam na policj, policja przyjechala, zlozylam donos na niego, oni na mnie, bo rzucilam w brata lakierem. Te noc spedzilam u sasiadki, a nastepnego dnia moj szef, prawniczka i koledzy z pracy i ja pojechalismy do mieszkania. Prawniczka wydala bratu nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania, ja wzielam najpotrzebniejsze rzeczy i kilka nastepnych dni spedzialam u kolegi z pracy. Brat niczego sobie nie zrobil z nakazu opuszczenia mieszkania, wiec jak po 3 dniach wrocialam do mieszkania, ona nadal tam byl. Zadzwonilam  po policje i z policja umowilismy sie, ze brat nastepnego dnia opusci mieszkania, zmusilam go, aby dla mi to na pismie. Nastenego dnia juz go nie bylo, ale moj T. mieszkal tam nadal, bo jakby niebylo placil polowe czynszu i byl tam zameldowany. Po tyg znalazl nowe mieszkanie i tam sie razem z bratem wyprowadzil. W tym tagodniu bylo cudownie, kochalismy sie, rozmawialismy normalnie itd. Moj T zaproponowal, zeby ten ojciec (z ktorym zerwalam wczesniej kontakt) pomogl nam wyprostwac ta sytuacje, bo in mnie nadal bardzo kocha i chce dac nam jeszcze jedna szanse. Spotkalismy sie u niego, on poprosil mnie, zebym wycofala oskarzenie, brat mnie nawet przeprosil, powiedzial, ze w Egipcie bylaby to hanba, gdyby fadcet uderzyl kobiete...Ten ojciec dal mi ksiazke o Bogu, ktora mialam przeczytac, zeby sie nawrocic, a ja i moj T mielismy zrobic przerwe kilku miesieczna, zeby dac sobie czas na przemyslenie, wrocenie do Boga i dopiero wtedy myslenie o wspolnego przyszlosci. Jednak w zwiazku z wspolnym mieszkaniem musielismy sie widywac i czesto ladowalismy w lozku. Co smieszne, jak bylismy razem on zawsze mowil, ze seks nie jest najwazniejszy, ze sa wazniejsze rzeczy, a ja mowilam, ze seks jest bardzpo wazny, choc oczywiscie nie najwazniejszy. Ale jak sie wyprowadzil i widywalismy sie tylko w weekendy, w tajemnicy przed bratem mowil mi, ze baaaaaaaardzo brakuje mu milosci ze mna, ze bardzo teskni za mna. On bardzo chcial zrobic przynajmniej miesieczna przerwe, to on zawsze przekladal ja mowiac: wlasciwie to dzis mielismy zaczac przerwe, ale zrobimy to dopiero za tyd, ok? Widzialam, jak bardzo za mna teskni, a i ja bardzo cierpialam. To trwalo 2 miesiace, i po 2 miesiacach i 2 nieudanyc probach postanowilismy zrobic ta przerwe, dzis mija 2 tyg, jest mi ciezko, ale skoro on potrzebuje czasu, zeby pomyslec nad nasza przyszloscia, to ja nie moge tego zmienic. Poza tym jego rodzina nienawidzi mnie za to, ze naslalam policje na jego brata. Moja rodzina ninawidzi ich, za to ze brat mnie uderzyl, a on mnie nie obronil. On sam mi mowi, ze jedna jego czesc mnie nienawidzi, a druga kocha ponad wszytsko. Jedna polowa chce byc tylko ze mna, a druga polowa chce o mnie zapomniec.

Kiedys napisal mi, ze ozeni sie ze mna jak tylko jego rodzina mnie zaakceptuje, a do tego musze sie zmienic, np. musze wierzyc w Boga. Oni naleza do kosciola wolno ewangelickiego, ktory jest bardzo podobny do kosciola katolickiego, tylko ze sami czytaja biblie, sami ja interpretuja, i nie maja ksiezy czy pastorow, a sami prowdza msze.

Ciezko mi, ale staram skupic sie na MOIM zyciu: praca, studia, fitness, znajomi, ale jest mi bardzo ciezko. Tesknie za nim, nie wiem czy bede jesczze kiedys potrafila tak pokochac jak kocham jego. Mielismy plany, chcielimy sie pobrac, miec dzieci, mielismy nawet imiona dla naszych dzieci. Ale on nigdy nie poprosil o moja reke, bo mial watpliwosci, a brat tylko przyspieszyl wydarzenia. Poza tym te 2 miesiace jak brat u nas mieszkal mowil mu codziennie, ze to grzech, ze razem mieszkamy bez slubu, jego mama i siostra plakaly przez tel i prosily, zeby sie wyprowadzil ode mnie. Ja na to mowilam, ze jak sie wyprowadzi to ja z nim zerwe. On czul miedzy mlotem a kowadlem, nie wiedzial kogo sluchac, mnie czy rodzine, bo mnie i rodzine baardzo kocha.

Dziekuje z gory tym, ktorzy dotrwali do konca i przeczytali cala moja smutna historie.

Joanna

2

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Witaj Joanno,

dla swojego dobra już na dobre zerwij kontakty z tamtą rodziną, bo to chorzy ludzie... Szczególnie T, który jest wbrew pozorom inteligentnym człowiekiem i przykro mi to mówić, ale Tobą manipulował. Dobrze, że skupiasz się na swoim życiu i starasz się zapomnieć, życzę Ci w tym powodzenia! Na pewno wkrótce znajdziesz jakiegoś dużo lepszego "zastępcę" T! 

PS. A co z Janem?

3 Ostatnio edytowany przez asioczek (2011-09-11 11:46:11)

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Historia z Janem byla ok. 2 lat temu. Znalazlam go na fb, ale juz wtedy wiedzialam, ze nic z ans nie bedzie, chos to naprawde dobry chlopak, ale nie pasujemy do siebie.

Kurde...kocham go i on kocha mnie, czemu to nie wystarcza....czemu nie mozemy byc razem?Bylo przeciez tak pieknie....

Piszesz, ze T mna manipulowal...ktore wydarzenie masz na mysli? Ja niczego takiego nie zauwazylam...Czy mozna juz to okreslic jako toksyczny zwiazek?

4

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Dziewczyno słuchaj sasiadki to mądra kobieta.Rozmawiaj z nią, bo dobrze radzi.Widzę że masz jej wsparcie.Zastanów się czy chrześcijanin tak postepuje jak T? On cały czas cię krzywdzi, ciągle placzesz przez niego. Milość nie na tym polega.Wątpliwy ten jego chrześcijanizm i jego rodziny.Uciekaj od nich póki czas.Czytaj Biblię-to jest prawdziwa książka o Bogu.

5 Ostatnio edytowany przez asioczek (2011-09-11 12:21:50)

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Cierpie tak...i to bardzo, ale widze ze on tez cierpi i mnie bardzo kocha. Sam nie wie, jak rozwiazac ten problem. Nie chce go stracic, 3 lata bylismy razem i bylam baaardzo szczesliwa, on tez.

Tylko jego rodzina....nie akceptuje mnie. I oni sa przeciwko mnie.

Aha

Wtedy jak byl z Ewa...byl z nia tylko dlatego ze wg jego rodziny to idealna kandydatka na zone. Powiedzial mi, ze chcial bardzo ja pokochac, byc z nia, ale nie potrafil. Nie potrafil zmusic sie i ja pokochac, bo kocha mnie...dlatego ja rzucil i wrocil do mnie. co pewnie nie spotkalo sie z aprobata jego rodziny.

Jakis czas temu spytalam czy bedzie walczyc o nas, o nasza przyszlosc, nie odpowiedzial wprost, ale odpisal: A jak myslisz, to co teraz robie czy to nie walka? Cala moja rodzina jest przeciwko nam, a ja chce dac nam kolejna szanse, nie wiem jak to bedzie, ale kocham cie ponad wszystko.

Jakie jego zachowanie jest niechrzescijanskie? Napisz mi prosze przyklady, bo ja slepa jestem i tego nie widze. Ludzie pomozcie mi!!

sad((

W dupe w miloscia....

6

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Dokładnie,ślepa.On cierpi?tylko ci się tak wydaje.Na tym polega jego manipulacja tobą.To ty powinnaś być na pierwszym miejscu to z tobą powinien się liczyć a nie jego rodzina.Jeżeli teraz tak jest to zawsze tak będzie.Zresztą ty wiesz jak powinien wyglądać związek(Jan)Jan cię szanował to jest cenniejsze niż miłość.Wzajemny szacunek to podstawa.Szanując się budujemy miłość.
Uderzyl cię (czy jego brat)-czy to jest chrześcijańskie.W każdym razie jest agresywny.Jestem pewna że wcześniej czy póżniej to zrobi.

7 Ostatnio edytowany przez asioczek (2011-09-11 13:01:45)

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Hmmm rodzina jest bardzo wazna dla niego. Oni mnie nienawidza, gdyby mnie nie kochal, zerwal by ze mna kontakt i cieszylby sie ze ta historia sie skonczyla. Jednak on szukal kontaktu ze mna. Robi to wbrew swojej rodzinie, cala jego rodzina mowi mu, ze ma mnie zostawil, a on jednak chce nam dac jeszcze jedna szanse. Cos musi w tym byc, jesli nie milosc to co?

8

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....
asioczek napisał/a:

Piszesz, ze T mna manipulowal...ktore wydarzenie masz na mysli? Ja niczego takiego nie zauwazylam...Czy mozna juz to okreslic jako toksyczny zwiazek?

asioczek napisał/a:

on ze mna zerwal,ja powiedzialam, ze ta noc moga tutaj zostac, ale nastepna dnia maja sie wyprowadzic, Moj T spytal dokad maja pojsc...Byö zupelnie zaskoczona moja reakcja, nie spodziewal sie tego, raczej tego ze bede plakac i blagac go zeby zostal.

Wydaje mi się, że to jedno z takich zachowań, mówisz, że był "zaskoczony" Twoją reakcją na wydarzenia - a więc dobrze wiedział, że jesteś mu po prostu PODDANA.


justi31 napisał/a:

Uderzyl cię (czy jego brat)-czy to jest chrześcijańskie.W każdym razie jest agresywny.Jestem pewna że wcześniej czy póżniej to zrobi.

Zgadzam się!


asioczek napisał/a:

Hmmm rodzina jest bardzo wazna dla niego. Oni mnie nienawidza, gdyby mnie nie kochal, zerwal by ze mna kontakt i cieszylby sie ze ta historia sie skonczyla. Jednak on szukal kontaktu ze mna. Robi to wbrew swojej rodzinie, cala jego rodzina mowi mu, ze ma mnie zostawil, a on jednak chce nam dac jeszcze jedna szanse. Cos musi w tym byc, jesli nie milosc to co?

Przepraszam, a jeżeli on widzi tylko rzeczy materialne? Jaka jest jego sytuacja finansowa?

9

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Daj sobie z nim spokój.Znam dobrze ich zwyczaje mam kilku kolegów,on nie utrzymuje z Tobą kontaktów bo cie kocha tylko po to aby sprawdzić czy nadal jestes mu oddana ,to właśnie napawa ich dumą że dalej siedzi ci w głowie. Manipulowanie to ich ulubione zajęcie.

10

Odp: zwiazek z Egipcjaninem....

Jak dla mnie to nie jest przyszłościowy związek. Jego rodzina nigdy Cię nie zaakceptuje, Twoja rodzina nigdy nie zaakceptuje jego. Będziecie narażeni na ataki ze strony dwóch rodzin przez całe życie. Po drugie on jest religijny, a Ty nie. Bez sensu jest się zmuszać do religijności i naginania swojego światopoglądu dla kogoś, bo i tak nie jesteś do tego przekonana. Sama byłam w związku z buddystą i zarówno jemu jak i mi przeszkadzały różnice poglądowe. Ciężko jest być w związku z kimś uduchowionym, jeśli samemu się takim nie jest. Poza tym: on nie stanął w Twojej obronie, gdy brat Cię zaatakował. Oznacza to, że przed resztą rodziny też Cię nie obroni, więc możesz mieć z tego powodu tylko problemy. Jeśli bardzo Ci zależy: spróbuj to uratować. Ale naprawdę: to nie jest jedyny facet na świecie. Masz szansę znaleźć odpowiedniego dla siebie. I nie szukaj nikogo na siłę, nie próbuj się zakochać w miłym facecie: to nic nie da. Póki co szukałabym wsparcia w przyjaciołach i sympatycznej sąsiadce.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zwiazek z Egipcjaninem....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026