Witam
Nazywam sie Joanna i mieszkam od 5 lat w Niemczech. Tutaj poznalam 3 lata temu pewnego Egipcjanina w ktorym zakochalam sie po uczy. Tutaj musze dodac, ze jest wierzacym Chrzescijaninem. Po pol roku znajomosci wprowadzilam sie do niego, a raczej do studenckiego mieszkania, gdzie mieszkal jeszcze jeden Egipcjanin, ale kazdy mial swoj wlasny pokoj. Po 2 tygodniach moj T. zerwal ze mna, poniewaz powiedzialam mu, ze jeszcze nie jestem gotowa na slub. Strasznie to przezylam, niby szukalam innegom mieszkania, ale tak napraewde nie chcialam znalezc, bo chcialam byc blisko niego. On bardzo szybko znalazl sobie nowa dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo, umowil sie z nia jeszcze przed zerwaniem ze mna, a pierwsza randke mial kilka godzin po zerwaniu ze mna. Poniewaz on jest bardzo wierzacy pomyslalam, ze jesli ja bede takze wierzyc wroci do mnie. Zaczelam sie spotykac z jego znajoma i duuuzo rozmawialsmy o Bogu, czytalysmy Biblie itd, czesto spotykalam sie takze z jej ojcem, ktory jest bardzo dobrym przyjacielem mojego T. i jemu zwierzalam sie i takze rozmaliwsmy o Bogu, zyciu itd. Przez 2 miesiace po zerwaniu zylam jak w transie, caly czas plakalam, co nawet zdarzalo mi sie w pracy. Jednak po 2 miesiacach poszlam po rozum do glowy i postanowilam sie wziac za siebie. Poznawalam mnostwo facetow, mialam 2 randki tyg z roznymi facetami. Wiekszosc z nich to byli swinie, i chodzilo im tylko o lozko, wiec szybko konczylam te znajomosci. Az poznalam Jana, baaardzo mily, wrazliwy chlopak. Chcial mnie wyciagnac z tego mieszkania i znalezc mi nowe.Zabieral mnie na wycieczki, pikniki, mialam poznac jego rodzicow. Byl super, ale...nie kochalam go, brak bylo chemii. W tym czasie moj T. zaczal szukac mojego towarzystwa, wypytywac co u mnie. Fakt, ze wczesniej tez pytal, ale w tym czasie te pytania byly inne...jakby....znow sie mna intertesowal. Ja nadal spotykalam sie z Ewa (ta od Boga) i jej ojcem, az...pewnego dnia dowiedzialam sie, ze ONA spotyka sie moim T. ze to ONA jest jego nowa dziewczyna, ze to dla NIEJ on szykuje sie prawie codziennie, ze to z NIA on rozmawia codziennie przez tel. Bylam zdruzgotana, zerwalam z nia i jej ojcem kontakt. Ojciec wiedzial, ze ja cierpie przez T., a teraz to jest obecny chlopak jego corki, a ona podejrzewala, ze zostalam zraniona przez T. Pewngo dnia T. przyszedl do mnie i spytal, czy dam mu kolejna szanse. Oczywiscie sie zgodzilam, bo nadal bardzo go kochalam, Zerwalam z Janem, ktory plakal jak z nim zrywalam i ktory zmusil mnie, zebym mu obiecala, ze juz ngdy nie bede z takim dupkiem jak T. Jednak on nie wiedzial, ze zrywam z nim, bpo wracam do T....Po powrocie do T. bylo super, mieszkalismy jeszcze rok w mieszkaniu studenckim, potem poszukalam mieszkanko, gdzie mieszkalismy kolejny rok, az do kwietnia tego roku...kiedy to jego brat do nas sie wprowadzil, bo zaczynal studia w naszym miescie i mial zostac u nas 2 tyg az czegos nie znajdzie. Z 2 tyg zrobily sie 2 miesiace, a brat nadal nie mial mieszkania....Strasznie sie poklocilismy, to bylo w czwartek, w piatek rano T. zerwal ze mna, wyblagalam, zeby mnie nie zostawial, a w piatek wyjechali obaj na konferencje chrzescijanska. W sobote napisal mi, sms, zebym nie dzwonila do niego, ani nie pisala, bo on musi sobie nasz zwiazek przemyslec, czy w ogole mamy szanse byc razem szczesliwi. Ten weekend byl straszny, nie wiedzialam co mam robic. Zwrocilam sie do sasiadki (kobieta 82 lata, ktora sama wiele przezyla) o rade i ona powiedziala, ze on wroci i ze mna zerwie, ze mam sie na to przygotowac. Poza tym powinnam postawic im ultimatum: jak on ze mna zrywa niech nastepnego dnia sie wynosi z mieszkania, on jego brat. Sasiadka powiedziala, ze jesli mnie naprawde kocha, to wroci, adres przeciez zna.,...a jesli nie wroci....to bedzie oznaczalo, ze mnie nie kocha, a wtedy lepiej, ze sobie pojdzie....Tak jak mi poradzila tak zrobilam....on ze mna zerwal,ja powiedzialam, ze ta noc moga tutaj zostac, ale nastepna dnia maja sie wyprowadzic, Moj T spytal dokad maja pojsc...Byö zupelnie zaskoczona moja reakcja, nie spodziewal sie tego, raczej tego ze bede plakac i blagac go zeby zostal. W tym momencie wszedl brat do pokoju i uslyszal ze do jutro maja sie wyprowdzici takze zapytal dokad oni maja pojsc. Ja mu na to powiedzialam, ze ma sie zamknac, bo nie rozmawiam z nim. Przyznaje, ze to nie bylo uprzejme, ale kilka dni wczescniej on mi w klotni powiedzial, ze mnie zabije i ze mam "natychmiast pojsc do swojego pokoju". On-gosc w moim mieszkaniu powiedzial mi, ze ja mam isc do wlasnego pokoju. Powiedzialam mu, ze ma sie zamknac, a on mnie uderzyl w twarz, rzucilam w nim lakierem do paznokci, bo akurat to lezalo na stole, po czym moj T. zlapal mnie od tylu, ponoc aby odciagnac mnie od niego, ale w tym momencie mialam wrazenie, ze on tez chce mnie skrzywdzic. Ucieklam do pokoku i zadzwonilam na policj, policja przyjechala, zlozylam donos na niego, oni na mnie, bo rzucilam w brata lakierem. Te noc spedzilam u sasiadki, a nastepnego dnia moj szef, prawniczka i koledzy z pracy i ja pojechalismy do mieszkania. Prawniczka wydala bratu nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania, ja wzielam najpotrzebniejsze rzeczy i kilka nastepnych dni spedzialam u kolegi z pracy. Brat niczego sobie nie zrobil z nakazu opuszczenia mieszkania, wiec jak po 3 dniach wrocialam do mieszkania, ona nadal tam byl. Zadzwonilam po policje i z policja umowilismy sie, ze brat nastepnego dnia opusci mieszkania, zmusilam go, aby dla mi to na pismie. Nastenego dnia juz go nie bylo, ale moj T. mieszkal tam nadal, bo jakby niebylo placil polowe czynszu i byl tam zameldowany. Po tyg znalazl nowe mieszkanie i tam sie razem z bratem wyprowadzil. W tym tagodniu bylo cudownie, kochalismy sie, rozmawialismy normalnie itd. Moj T zaproponowal, zeby ten ojciec (z ktorym zerwalam wczesniej kontakt) pomogl nam wyprostwac ta sytuacje, bo in mnie nadal bardzo kocha i chce dac nam jeszcze jedna szanse. Spotkalismy sie u niego, on poprosil mnie, zebym wycofala oskarzenie, brat mnie nawet przeprosil, powiedzial, ze w Egipcie bylaby to hanba, gdyby fadcet uderzyl kobiete...Ten ojciec dal mi ksiazke o Bogu, ktora mialam przeczytac, zeby sie nawrocic, a ja i moj T mielismy zrobic przerwe kilku miesieczna, zeby dac sobie czas na przemyslenie, wrocenie do Boga i dopiero wtedy myslenie o wspolnego przyszlosci. Jednak w zwiazku z wspolnym mieszkaniem musielismy sie widywac i czesto ladowalismy w lozku. Co smieszne, jak bylismy razem on zawsze mowil, ze seks nie jest najwazniejszy, ze sa wazniejsze rzeczy, a ja mowilam, ze seks jest bardzpo wazny, choc oczywiscie nie najwazniejszy. Ale jak sie wyprowadzil i widywalismy sie tylko w weekendy, w tajemnicy przed bratem mowil mi, ze baaaaaaaardzo brakuje mu milosci ze mna, ze bardzo teskni za mna. On bardzo chcial zrobic przynajmniej miesieczna przerwe, to on zawsze przekladal ja mowiac: wlasciwie to dzis mielismy zaczac przerwe, ale zrobimy to dopiero za tyd, ok? Widzialam, jak bardzo za mna teskni, a i ja bardzo cierpialam. To trwalo 2 miesiace, i po 2 miesiacach i 2 nieudanyc probach postanowilismy zrobic ta przerwe, dzis mija 2 tyg, jest mi ciezko, ale skoro on potrzebuje czasu, zeby pomyslec nad nasza przyszloscia, to ja nie moge tego zmienic. Poza tym jego rodzina nienawidzi mnie za to, ze naslalam policje na jego brata. Moja rodzina ninawidzi ich, za to ze brat mnie uderzyl, a on mnie nie obronil. On sam mi mowi, ze jedna jego czesc mnie nienawidzi, a druga kocha ponad wszytsko. Jedna polowa chce byc tylko ze mna, a druga polowa chce o mnie zapomniec.
Kiedys napisal mi, ze ozeni sie ze mna jak tylko jego rodzina mnie zaakceptuje, a do tego musze sie zmienic, np. musze wierzyc w Boga. Oni naleza do kosciola wolno ewangelickiego, ktory jest bardzo podobny do kosciola katolickiego, tylko ze sami czytaja biblie, sami ja interpretuja, i nie maja ksiezy czy pastorow, a sami prowdza msze.
Ciezko mi, ale staram skupic sie na MOIM zyciu: praca, studia, fitness, znajomi, ale jest mi bardzo ciezko. Tesknie za nim, nie wiem czy bede jesczze kiedys potrafila tak pokochac jak kocham jego. Mielismy plany, chcielimy sie pobrac, miec dzieci, mielismy nawet imiona dla naszych dzieci. Ale on nigdy nie poprosil o moja reke, bo mial watpliwosci, a brat tylko przyspieszyl wydarzenia. Poza tym te 2 miesiace jak brat u nas mieszkal mowil mu codziennie, ze to grzech, ze razem mieszkamy bez slubu, jego mama i siostra plakaly przez tel i prosily, zeby sie wyprowadzil ode mnie. Ja na to mowilam, ze jak sie wyprowadzi to ja z nim zerwe. On czul miedzy mlotem a kowadlem, nie wiedzial kogo sluchac, mnie czy rodzine, bo mnie i rodzine baardzo kocha.
Dziekuje z gory tym, ktorzy dotrwali do konca i przeczytali cala moja smutna historie.
Joanna