Koleżanki chciałabym prosić Was o wyrażenie opinii na następujący temat.
Otóż 22 października moja przyjaciółka z dzieciństwa, z którą do dziś kontaktuje się bardzo często - wychodzi za mąż. Ślub i wesele odbywają się 300 km od miejsca, w którym ja mieszkam. Pojadę tam pociągiem. Mój mąż pracuje za granicą i nie wiadomo czy zdąży wrócić na tę okoliczność. A co gorsze może wrócić do domu w dzień ślubu - czyli nie będzie wtedy mógł na niego wybrać się ze mną:( I tu pojawia się problem. On jest wściekły, że nie zostanę w domu, czekając na niego, tylko pojadę na tą uroczystość.
Moje zdanie jest takie, że jest mi strasznie przykro, ze miałabym tam pojechać sama. Już nie raz byłam sama na tego typu imprezach, przez to, że on pracuje za granicą. Przykre byłoby też dla mnie, gdybyśmy się minęli:( Z drugiej strony chcę jechać, to moja przyjaciółka, nie chcę jej zawiść swoją nieobecnością:(
Co Wy myślicie na ten temat???
Pozdrawiam i czekam na komentarze:)