czy tez macie takie podejscie do bilbordow i reklam na ulicach?
w dzisiejszych czasach to reklamy wspoltworza miasta - sa czescia jego otoczenia! ![]()
widzialyscie ostatnio jakies ciekawe bilbordy w waszych miastach?
Podobne tematy
"kultura" to słowo, które przenosi pewne wartościowanie, dlatego bym go używał ostrożnie. Jeśli jednak wszystko, co się dzieje, czyli szeroko pojęty stan obecny to "kultura", i wcale nie ma obowiązku oceniać zjawiska pozytywnie, to szczerze powiem, że bym te billboardy spalił wszystkie. Co do jednego. ![]()
Kultura to bardzo szerokie pojęcie (wiem, bo sama studiuję kulturoznawstwo). Właściwie to nie ma jednej definicji - dla jednego kultura to właśnie pewne wartościowanie, a dla innego ogół tego co się dzieje wokół i ja raczej skłaniam się do drugiej definicji.
Jeżeli chodzi o bilbordy , to na pewno mają na celu przykuwać uwagę, zachęcić do kupna. Bardzo częste są np bilbordy z bielizną damską, ubraniami. Jakie mam zdanie ? Mogłoby tego być mniej, ale wiadomo nie demonizuje, że to największe zło, czasem reklamuja naprawdę coś ciekawego, na pewno przykuwa uwagę
.
Wszystkie wytwory człowieka są dziełem kultury stworzonej przez niego, jednak pamiętajmy, że dzieło sztuki ma pewną funkcję nadrzędną i nie jest ona użytkowa, zaś w przypadku billboardu mówimy przede wszystkim o jego roli jako przedmiotu, który informuje o czymś. Nie służy ona bezinteresownie sztuce.
O, chętnie bym się pokłócił na temat sztuki w ogóle.
Takie bohomazy czasem widuję, takie beznadziejne płody artystyczne, że już przestaję wierzyć w jakiś cel pozaportfelowy.
O, chętnie bym się pokłócił na temat sztuki w ogóle.
Takie bohomazy czasem widuję, takie beznadziejne płody artystyczne, że już przestaję wierzyć w jakiś cel pozaportfelowy.
Nie ma się co kłócić, świata i tak nie zmienimy na siłę, takie reklamy to niestety teraz codzienność, czy tego chcemy czy nie.
A jak się zmienia świat, jeśli nie na siłę?
Z drugiej strony jestem już praktycznie reklamoodporny. Mam świadomość, że reklamuje się sieci telefonii komórkowej, preparaty na potencję, magnez, samochody i banki, ale nie umiem już powiązać reklamy z konkretnym produktem czy usługą. Billboardy są dla mnie wstrętne jako zjawisko, ale nie działają - nie zostaje mi w głowie nic, żadne logo, żadna nazwa.
macie racje, ze czesto produkt reklamowany nie sprzyja postrzeganiu reklamy jako cos bardziej wartosciowego.
ja tez zrobilam sie przez kilka ostatnich lat reklamoodporna, chyba, ze cos mnie zaciekawi albo zszokuje.
ostatnio mialam tak z bilbordem formy multimedia, ktory nie byl podpisany, bylo na nim tylko haslo, ktore w powiazaniu z tym co bylo na plakacie szokowalo.
od wrzesnia dajemy za darmo - takie bylo haslo. i potem okazalo sie, ze to byla reklama internetu (mezczyzni oszaleli).
widzieliscie to?
Jestem muzykiem i na prawdę nie utożsamiałabym reklamy z kulturą. To jest jak dwa przeciwstawne bieguny!
Jeszcze o ile reklama jest dowcipna, potrafię ją jakoś przeboleć, ale jeśli jest obraźliwa, lub po prostu głupia, nie mogę znieść. ![]()
Reklamy o której piszesz nie widziałam nawet, ale poszukam jej może w sieci i wtedy wypowiem się na jej temat. Wydaje się dość... kontrowersyjna. ![]()

zaoszczedze ci poszukiwan.
tak wyglada bilbord, ktory jest juz pokazany w calosci. ten pierwszy byl tak sciety, zeby nie bylo widac calosci hasla.
sprytne!
A mi się podoba ta reklama. O!
Nie jest zła, faktycznie. ![]()
Ale mimo wszystko od prawdziwej kultury nie trudno ją odróżnić. Tak mi się zdaje. ![]()
Swoją drogą, ciekawe jak działa promocja reklamowana na tym billboardzie hasłem.
Za darmo do inne usługi, czy o co chodzi?
Ja raczej nie zaliczyłabym reklamy do kultury ulicy, w ogóle wydaje mi się, że lepiej byłoby mówić o sztuce ulicy w tym kontekście, tak z Waszych wypowiedzi wynika, że właśnie w tych kategoriach myślimy... Ale tak czy owak - reklama to raczej element marketingowy, jakiś taki przemysłowy w szerszym kontekście, a do kultury (czy sztuki) ulicy zaliczyłabym np. szablony, graffiti, malunki, jakieś ozdoby o funkcji artystycznej, upiększającej, a reklama jednak ma przede wszystkim skłonić kogoś do kupienia czegoś, chociaż gdzieś z boku odgrywa dużą rolę kulturotwórczą... Może tak to sobie podzieliłam ze względu na ogólną niechęć do reklam, pewnie nie tylko moją, ale ogólną...;)