Mam 22 lata, od kąd pamiętam mój ojciec strasznie pił, przez dwa tygodnie był trzeźwy a przez następne dwa tyg. w ogóle nie trzeźwiał.
Gdy chodziłem do podstawówki i czekałem na przystanku z innymi dziećmi zawsze bałem się że za chwilę pójdzie narąbany i znów będzie wstyd.
Po skończeniu szkoły przyszła pora wyboru zawodu, mój stary nigdy nie wierzył we mnie i wciąż mi docinał teksty typu " i tak cię wyj*bią i tak". Zawsze miałem ogromne problemy z nauką i zawsze było kilka zagrożeń.
Wybrałem zawód piekarza i mimo wszystko ku własnemu zdziwieniu doskonale dawałem sobie radę wszyscy mówili że jestem najlepszym uczniem, po skończeniu nauki w tym zawodzie szef postanowił zostawić mnie jako pracownika.
I wtedy coś się we mnie zacieło być może przestraszyłem się odpowiedzialności, nie wiem... Ale nie radziłem sobie już tak dobrze.
Umowa skończyła mi się po półtora roku.
Moi rodzice mają dość duże gospodarstwo rolne, moja mama wiele wycierpiała przez mojego ojca bo ten wciąż chlał więc zostałem przy mamie by jej pomagać by nie była sama, mam jeszcze 10letnią siostrę oraz brata który niestety zginął w wieku 17 lat od porażenia prądem w pracy...
wszyscy bardzo to przeżyliśmy mocno obiło się to na mojej psychice a najbardziej cierpiała moja mama na której najbardziej mi zależy, ojciec nie wspierał jej bo zaczął pić dwa dni po pogrzebie, nie da się opisać słowami tego co czuliśmy po tym strasznym wypadku długo potem wciąż było nie dowierzanie że to naprawdę się stało... Ehh szkoda gadać.
Moim problemem jest to że gdy poznaję jakąś dziewczynę czuję jakąś dziwną presję i strach sam nie wiem przed czym.
Na przykład po dwóch lub trzech spotkaniach podczas których wszystko zapowiada się naprawde dobrze nagle dopada mnie coś dziwnego to jest właśnie ta presja ten strach, czuję wtedy jakiś dziwny smutek czy żal nie wiem jak to opisać, tak trochę nie chęć do siebie i wtedy jestem w stanie powiedzieć danej dziewczynie że lepiej by o mnie zapomniała czy coś w tym rodzaju i wtedy wszystko się psuje... Postanowiłem tutaj napisać może ktoś wie co mi jest ? Najgorsze jest to że te negatywne emocje wyładowuję na tych właśnie dziewczynach .. .
Podobne tematy
hej daredevil,
Twoje życie z tego co piszesz nie było usłane różami. Mając 22 lata przeżyłeś wiele, często mniemam przykrych sytuacji. Masz duży bagaż doświadczeń, ale to co złe można obrócić w dobre bo wszystko co osiągnąłeś zawdzięczasz sobie, swoją ciężką pracą (i to jest ta dobra strona całej sytuacji).
Dobrze, że pomagasz mamie i nie zostawiłeś jej samej z tym wszystkim, jesteś dla niej oparciemi myślę, że jest Ci za to bardzo wdzięczna. A ojciec, ma problem z alkoholem - w tej kwestii jeśli on sam nie będzie chciał sobie pomóc, to ciężko będzie jakoś zaradzić. Co do dziewczyn, nic na siłę, może jeszcze musisz poczekać by się z kimś związać, a jeśli bardzo pragniesz z kimś być to spróbuj przy tej dziewczynie mieć same pozytywne myśli w głowie, nie zamartwiaj się na zapas, tylko gdy już z nią jesteś myśl o samych dobrych rzeczach i ciesz się chwilą. Może gdy odrzucisz negatywne myśli to Twoje relacje z dziewczynami się poprawią. Więcej wiary w siebie i we własne możliwości!
Witaj Adam
Czytałam Twój post wczoraj , nie łatwy temat. Myśłałam o Twoim problemie. Chciałabym pomóc.
Oczywiście mam jak najbardziej podobne zdanie jak kolega wyżej co do Twojej postawy wobec mamy , rodzeństwa (troszkę zazdroszczę Twojej mamie , nie moge liczyć na lojalność ze strony mojego najstarszego syna).
Co do Obecnego problemu z dziewczynami:
Odnosze wrażenie , że Twoja blokada wynika z poczucia odpowiedzialnośći za mamę i rodzeństwo , gdzieś w Twojej podświadomości może być poczucie , że zaniedbasz mame , że w jakiś sposób ją zdradzisz . To przecież najważniejsza dla Ciebie kobieta.
Powinieneś przetłumaczyć sobie w główce , że to , że czujesz się za nich odpowiedzialny jest jak najbardziej super , jednak Twoja mama będzie szczęśliwa ( powinna być szczęśliwa) jeśli Ty sam poczujesz spełnienie w swoim życiu. Daj sobie szansę na szczęście. Mądry chłopoak jesteś .
Trzymam kciuki. Powodzenia.
Mam 22 lata, od kąd pamiętam mój ojciec strasznie pił
Poczytaj sobie o DDA. "Wujek" Google da Ci namiary.
witaj Adamie.
rozumiem doskonale co czujesz choc u mnie sytuacja byla troche inna,mój byly maz jest alkocholikiem....mimo ze mam dzieci zdcydowałam sie odejsc.ale do rzeczy..tak jak Ty bałam sie nowych znajomosci,ze bedzie tak samo,znow mnie skrzywdzi i tak dalej,wiec konczylam wszystko po 2 dniach..........ale pewnego dnai powiedziałam dosc,jestem cos warta,oprócz bagazu który nosze jestem normalna kobieta,odwazyłam sie i.......poznałam fajnego faceta....nie ma recepty na wszystko,po prostu postaraj sie uwierzyc w siebie,duzo przeszles ale zycie przed Toba,tylko daj sobie szanse:) pozdrawiam Cie serdecznie,M.............