Czyli taki, który wg Was pozwala zapomnieć o troskach, który rowesela, ale w sposób niekonwencjonalny (nie mam tu na myśli komedii typu "Szklanką po łapkach"..), taki który jednak coś po sobie zostawia, a nie staje się kolejnym filmem w kolekcji 'obejrzanych- zapomnianych'.
Co polecacie
?