witam ja przyszlam opowiedziec o swoim zyciu jakiego doznalam w wieku 55 lat obecnie mam 60 mam meza z ktorym przez 35 lat bylismy dobrym malzenstwem w roku 2002 maz zachorowal przeszedl 2 operacje i po chorobie stal sie innym czlowiekiem zaczal byc zazdrosny robil awantory choc niemial powodu do zazdrosci poczatkowo rozmawialismy z nim o tym co sie dzieje przyznam nam racje ale po kilku dniach od nowa swoje syn po rozmowie z nim zawiozl go do lekarza psychiatry dostal leki i po jakim czasie na nowo awantury i teraz mimo ze jest pod kontrola lekarska jest coraz gorzej grozi wykrzykuje straszne rzeczy nawt policja musial interweniowac przy policji byl potulny jak baranek a za kilka dni na nowo swoje probowalam dobrocia grozba i nic niedaje teraz zyjemy razem ale osobno i tak sa awantory cale szczecie ze mieszka z nami syn i synowa to w nich mam oparcie
jestem klebkiem nerwow juz sama niewiem co mam zrobic mieszkamy na wsi
Współczuję Ci Sołtysowa! Zastanawia mnie skąd się wzięło jego zachowanie. Piszesz, że stało się to po jego dwóch operacjach. Co to była za choroba, na co był operowany? Był u psychiatry, jaka jest diagnoza? Czy mąż nie naduzywał alkoholu? Czy systematycznie bierze leki? Czy jest pod opieką psychiatry? To co się z nim dzieje wyglada na problem psychiatryczny!
Szczęście dla Ciebie, że masz wsparcie syna i synowej, ale na dłuższą metę mąż zatruje zycie wam wszystkim, może być nawet dla was zagrożeniem. Napisz coś więcej o mężu, bo trudno doradzac na podstawie niewielu informacji. Odezwij się!
dobry duszku opisze wlasnie jestem po kolejnej awanturze maz mial operacje na woreczek i po operacji czul sie bardzo zle goraczkowal az w koncu trafil ponownie do szpitala gdzie po badanieach uznali ze ma wszczepiona bakterie cos z koki niepamietam dokladnie lezal 6 tyg w szpitalu ale bakteria zrobila swoje uszkodzila sledzione krora musieli usunac potem okazawlo sie ze zastawka w sercu tez niedziala tak jak powinna byl pod kontrola kardiologa po powrocie do domu jak nabral sil zaczelo sie pieklo wykrzykiwal ze go dzradzam z kazdym co do nas przyszedl nawet jak szlam na grzyby to szlam sie spotykac z kochankami a teraz ostatnio uwzial sie na mojego kuzyna ktory przychodzil do nas 40 lat w koncu syn mu powiedzial ze musi sie leczyc u psychiatry najpierw wykrzyczal ze chcemy z niego zrobic glupca ale po jakims czasie sie zgodzil bral leki systematycznie byl wyciszony ale co jakis czas byla awantora potem stwirdzil sam ze mu leki nieporzebne i przestal brac syn wyjechal do pracy do Francji w sierpniu i on poczul sie panem i sie zaczelo pieklo grozi ze mnie zabije chociaz pujdzie do wiezienia to bedzie mial spokoj musze zaznaczyc ze ja jestem soltysem mowi ze pujdzie do sasiadow i kogo spotka to wszystkim powie jak ja jestem ze pojdzie do gminy i tez powie o mnie ja sie niczego nieboje i chce zeby poszedl i opowiedzial ale on nigdzie nieidzie alkochol lata do sklepu na piwo i wodki tez nieodmowi kiedys nawet byla interwencja policji i obiecal im ze pojedzie do lekarza synowa go zwiozla leki bierze ale nic pozatym sie niezmienilo jak byly awantory tak sa jestem klebkiem nerwow w nocy boje sie spac jakis czas spalam z wnuczka ale jak dlugo mozna
Powiem tak: gdy mój tato pił, to mama gdy szła do pracy nie mogła się umyć i pachnieć mydłem, bo ojciec ubzdurał sobie, że mama to robi dla Andrzejka (personalny, z którym mama prawie nie miała do czynienia, tylko kiedyś powiedziała, że jest do niego zależna i chodziło tu o sprawy z grafikiem chyba). Kończyła pracę o 22. Dawał jej na powrót pół godziny, jeśli się 5 minut spóźniła, to oczywiście gadał, że się k*rwiła z Andrzejkiem. Może to alkohol niszczy mu psychikę, może choroba i strach, że przez jego chory organizm go odrzucisz...
Chorobliwa zazdrość jest zarzucana wtedy, kiedy ten ktoś sam ma coś za uszami. Dwa razy miałam, dwa razy mi się potwierdziło ![]()
Sołtysowa, wygląda to na Zespół Otella, urojenia dotyczące zdrady małżeńskiej. Taki zespól występuje czasem u alkoholików i wymaga leczenia psychiatrycznego. To wiem na pewno.
Nie wiem czy jest to możliwe z powodu zakażenia bakterią , o której piszesz, nie jestem lekarzem.
W każdym bądź razie na pewno jest to sprawa poważna. Dobrze by było gdybyś zapytała psychiatry, u którego leczy się mąż o to co mu jest. Byc może wskazane jest leczenie szpitalne? Zapytaj go co można z tym zrobić. Możliwe jest nawet umieszczenie męża w szpitalu bez jego zgody, są takie procedury w sytuacjach gdy chory zagraża sobie lub innym.
Człowiek chory tak jak twój mąż wymaga systematycznego przyjmowania leków, a często jest tak, że tych leków nie bierze i wtedy jego urojenia się zaostrzają.
Musisz podejść do sprawy poważnie, bo ta choroba nie minie i może być niebezpieczna dla ciebie, już mąż grozi że cię zabije! Bądź ostrożna.
Dowiedz się w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej o procedury umieszczania w szpitalu psychiatrycznym, nie ukrywaj swojej sytuacji, bo sama sobie z tym nie poradzisz.
Pozdrawiam Cię.
Dziekuje za wsparcie .Niedalej jak w poniedzialek po dwoch dniach awantor synowa byla na policji i u lekarza rodzinnego kontaktowala sie tez z lekarzem psychiatra u ktorego leczy sie maz ,wiec policja nic niezrobi puki niestanie sie cos zlego lekarza rodzinnego to nieinteresuje bo jest pod kontrola psychiatry a on bedzie dopiero poczatkiem marca .Ja nietwiedze ze to stalo sie przez bakterie ale po tych przejsciach jego psychika niewytrzymala .Bardzo prosze o pomoc i wskazowki od kogos kto przechodzil taka gechenne jak mam wobec niego postepowac. Kazdy z nas ma swoja emeryture ja odzywam sie do niego bardzo malo Gotuje obiady i ostatnio niepodaje do stolu sam bierze .ja mu powiedzialam ze koniec naszego malzenstwa ale do niego niedociera .niemam mozliwosci odejsc od niego bo juz dawno bym to zrobila.Ja sie go poprostu boje .Bardzo prosze o pomoc jak postepowac z takim czlowiekiem
Sołtysowa, pytasz jak dotrzeć do twojego męża i jak z nim postępować, ale jeśli jest On chory psychicznie, jeśli ma urojenia to trudno dawać rady. Czy możliwe, żeby z powodu operacji mieć urojenia na temat zdrady małżeńskiej? Nigdy o czymś takim nie słyszałam, ale mogę nie mieć wiedzy, bo nie jestem lekarzem. Wiem że takie urojenia mogą występować w przewlekłym alkoholiźmie. Wpisz sobie hasło "Zespół Otella" w wyszukiwarkę i poczytaj o tym.
Twoja sytuacja jest bardzo trudna i tak naprawdę trudno ją rozwiązać, szczególnie jeśli tak jak piszesz nie masz gdzie odejść, choć chciałabyś. I boisz się go, moim zdaniem słusznie! Jak postępować? Juz chyba wiesz, że twoje zachowanie nie ma wpływu na niego, że to co się dzieje ma źrodło w jego głowie, że jego zachowanie jest irracjonalne i bez związku z rzeczywistością. Nie masz możliwości, żeby męża przekonać, że jego zarzuty są bezpodstawne. To co możesz, to zadbać o swoje bezpieczeństwo i zrobic wszystko, żeby mąż był pod stałą opieką psychiatryczną, łącznie z leczeniem szpitalnym. Wzywaj policję jeśli tylko poczujesz się zagrożona i żądaj założenia Niebieskiej Karty. To może się przydać w ewentualnej sprawie o znęcanie się nad rodziną. Policja wnosi taka sprawę z urzędu dopiero wtedy, gdy stanie się coś naprawdę złego. Nie trzeba czekać na najgorsze. Możesz wnieść taka sprawę z oskarżenia prywatnego w Prokuraturze. Mąż zostanie wtedy zbadany przez dwóch biegłych psychiatrów, którzy postawią diagnozę i wypowiedzą się czy może w takim stanie zdrowia ponieść odpowiedzialność karną za znęcanie się nad tobą. Jeśli stwierdzą, że jest uzależniony, wypowiedzą się na temat leczenia.
Co to znaczy dbać o swoje bezpieczeństwo? Zawsze noś przy sobie telefon, z którego będziesz mogła wezwac pomoc. Zamykaj na klucz pokój w którym śpisz. Kup sobie dyktafon i nagrywaj awantury, nagrania przydadzą się w Sądzie. I nie ukrywaj swojej sytuacji. Szukaj pomocy gdzie sie tylko da, w pomocy społecznej, w komsji d/s rozwiązywania problemów alkoholowych (musi być w twojej gminie). Oczywiście nikt nie przyjdzie i nie zabierze Twojego męża z domu, ale zostanie dokumentacja Twojej sprawy, która będzie dowodem w Sądzie.
Co do opieki psychiatrycznej, to wiem że leczenie jest długie i nie zawsze skuteczne. Lekarz zapisuje mężowi leki, ale czy on je systematycznie bierze? Chorzy psychicznie często samowolnie leki odstawiają, trzeba ich pilnować, a nie zawsze jest to możliwe, szczególnie jeśli chory jest wrogo nastawiony do najbliższych. Trzeba z tym psychiatrą, który leczy męża porozmawiać, bo nie wiadomo jak mąż przedstawia mu swoje dolegliwości. Wybierz sie do niego, zresztą też masz zszarpane nerwy, porozmawiaj, wypytaj o możliwośc leczenia szpitalnego dla męża.
Rozumiem twoją sytuację, czujesz się zagrożona, i masz poczucie, że ci, którzy powinni ci pomóc tylko sie przyglądają. To strasznie frustrujące. Takie jest nasze prawo, że ofiary przemocy muszą się strasznie nachodzić, żeby odpowiednie słuzby "zajęły" się sprawcą! To dodatkowo pogłębia traumę, ale naprawdę nie ma innego wyjścia.
Acha! Zorientuj się, czy w gdzieś w twojej okolicy jest Powiatowe centrum Pomocy Rodzinie. Tam są fachowcy z różnych dziedzin, psycholodzy i prawnicy i może tam znajdziesz kompleksową pomoc?
Życzę ci byś znalazła pomoc i zaznała spokoju!
Może on po prostu nie może sobie sam poradzić z tą chorobą ,a "ona" ta choroba jest przyczyną jego zachowania.I nic tu nie pomaga. Może myśli ,że jeśli jest chory ,Pani może go zostawić dla innego ,dla kogoś zdrowego,silniejszego,przystojniejszego.
TAK TO CHOROBA ZESPÓŁ OTELLA INACZEJ ZESPÓŁ NIEWIERNOŚCI MAŁRZEŃSKIEJ JA MAM TEN PROBLEM Z MĘŻEM.
SOŁTYSOWA NIE CHCĘ CIĘ MARTWIĆ JEŚLI TO JEST TO CO JA PISAŁAM "ZESPÓŁ OTELLA"TO CIĘŻKA SPRAWA.JA SIĘ MORDOWAŁAM ZE SWOIM PRAWIE PÓŁTORA ROKU NIE MÓWIĄC NIC NIKOMU,BO SIĘ WSTYDZIŁAM CO ON WYGADYWAŁ, CO WIDZIAŁ(miał zwidy)SCHUDŁAM,CAŁE NOCE NIE SPAŁAM.ON CIĄGLE PRZYZNAJ SIĘ ŻE MNIE ZDRADZASZ.PSY SZCZEKAŁY TO KOCHANKI JUŻ IDĄ
A WIELE JESZCZE GORSZYCH ŻE JA ĆPIE ŻE DILERKĄ JESTEM.
PŁAKAŁAM DZIĘŃ I NOC.BAŁAM SIĘ LUDZI.NIGDZIE NIE WYCHODZIŁAM.KIEDYŚ PRZYSZŁA DO MNIE KOLEŻANKA BO ZAPOMNIAŁAM ZAMKNĄĆ DRZWI I ZOBACZYŁA MNIE TAKĄ ZMARNOWANĄ I NIE ODPUŚCIŁA.CO JEST I CO JEST PYTAŁA I POWIEDZIAŁA ŻE NIE WYJDZIE JAK JEJ NIE POWIEM CO SIĘ DZIEJE.WSZYSTKO JEJ POWIEDZIAŁAM.ONA OD RAZU ZA TELEFON I MNIE DO LEKARZA.DOSTAŁAM TABLETKI USPAKAJĄCE I JUŻ TROSZKĘ BYŁO LEPIEJ.BO CHORY NA TEN ZESPÓŁ
GDY WIDZI ŻE KTOŚ SIĘ JEGO BOI TO GO ATAKUJE.TROSZKĘ SIĘ ZMIENIŁO.LEKARKA MI POWIEDZIAŁA ŻE JAKIMŚ POSTĘPEM MAM GO JAKOŚ DOPROWADZIĆ DO NIEJ (lekarka nie psychiatra)
CUDEM MI SIĘ UDAŁO.DAŁA MU LEKI I JUŻ BYŁO OK. BRAŁ Z TYDZIEŃ I STWIERDZIŁ ŻE NIE MUSI BO ON ZDROWY TYLKO JA MUSZĘ SIĘ LECZYĆ BO JESTEM ĆPUNKA I MAM WSZĘDZIE KOCHANKÓW
KTÓRE MU ZAGRAŻAJĄ,PODSŁUCHY,ŚCIGAJĄ(czyli ostrzejsza jazda)DZIECI TEŻ SIĘ DOWIEDZIAŁY (synowie dorośli 40,37 I 26 LAT)MÓWIŁY MU ŻE MU SIĘ W GŁOWIE POMIESZAŁO,ALE TO BYŁO SZKODA SŁÓW.
JUŻ NIE DAWAŁO SIĘ WYTRZYMAĆ WIĘC SIĘ SPAKOWAŁAM I CHCIAŁAM ODEJŚĆ OD NIEGO ALE TO BYŁO PRZY DZIECIACH (dzieci z nami nie mieszkają) BO NIE WIEM CO BY BYŁO.SPAKOWAŁAM SIĘ
IPOJECHAŁAM DO SYNA A JEDEN ZOSTAŁ Z NIM BO BAŁAM SIĘ ŻE COŚ SOBIE ZROBI (nawet tego mu życzyłam)ZADZWONIŁ ŻE ZAPISAŁ SIĘ DO PSYCHIATRY NO I TAK SIĘ ZACZEŁO LECZENIE.
PSYCHIATRA POWIEDZIAŁ ZĘ MUSI BYĆ LECZENIE SZPITALNE,ALE ON NIE PÓJDZIE.DAŁ MU LEKI
ALE MU POWIEDZIAŁ ŻE TO TYLKO USPOKOJĄ GO NA TROSZKĘ 2 LUB3 DNI BRAŁ I JUŻ KONIEC I CORAZ GOŻEJ A GOŻAŁKI NIE ŻAŁOWAŁ SOBIE BO MÓWIŁ ŻE ONA MU POLEPSZA ZDROWIE.
UCIEKŁAM KOLEJNY RAZ I ZNÓW POSZEDŁ DO PSYCHIATRY I OTRZYMAŁ SKIEROWANIE DO SZPITALA.((((dowiedz się gdzie u was przyjmuje psychiatra bo to jest bezpłatny nawet leki za darmo)))SKIEROWANIE MA 2 TYGODNIE WAŻNOŚCI,ZBLIŻAŁ SIĘ JUŻ KONIEC WAŻNOŚCI
ZDECYDOWAŁAM ŻE SIĘ WYPROWADZAM.SPAKOWAŁAM SIĘ PRAWIE DOKŁADNIE I TORBY
POROZKLADAŁAM PO CAŁEJ CHAŁUPIE A ON CHODZIŁ IPATRZYŁ GADAŁ GŁUPOTY.PRZYJECHAŁ SYN I ZACZOŁ ZABIERAĆ TOBOŁKI I STAŁO SIĘ POWIEDZIAŁ ŻE JA WYGRAŁAM I ON JUTRO IDZIE DO SZPITALA.I POSZEDŁ BYŁ 6 TYGODNI.OBECNIE BIERZE LEKI I JEST SPOKO.
ALE PRZYKRO NA NIEGO PATRZEĆ,DREPCE PO CHAŁUPIE,TRZĘSIE SIĘ I MARNY KONTAKT Z NIM
ALE JA ODRZYŁAM.
ŻYCZĘ CI ŻEBY I TOBIE SIĘ UDAŁO GO DOPROWADZIĆ DO NORMALNOŚCI JAKO TAKIEJ.
JAK MI POWIEDZIANO TA CHOROBA PRAWDOPODOBNIE JEST NIE ULECZALNA MUSI CHORY BRAĆ LEKI.JAK COŚ TO PYTAJ BO JESTEM W TYM TEMACIE.ZADBAJ TEŻ O SIEBIE IDŻ DO LEKARZA NAWET LEPIEJ BĘDZIE DO PSYCHIATRY.