Chciałam przenieść się do innej poradni ginekologicznej, więc poprosiłam lekarza o moja kartotekę czy mogłabym zrobić sobie jej ksero aby mieć historię swojej choroby w nowej poradni, lekarz odmówił. Czy ja nie mam prawa wziąć swojej kartoteki??? Nie wiem co mam zrobić, bo nie czuje sie na siłach aby się wykłócać o nią, a lekarz do którego chodzę jest na całe moje nieszczęście kierownikiem przychodni. Ręce mi opadły.
Podobne tematy
Kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji.
Odpuściłam sobie ...
A szkoda, bo:
Jedynym podmiotem w pełni uprawnionym do przeglądania i otrzymywania dokumentacji jest pacjent, który w zasadzie nie jest zobowiązany do uzasadnienia potrzeby posiadania żądanej dokumentacji. Podobnie zakład opieki zdrowotnej nie może oczekiwać, czy wręcz uzależnić wydania dokumentów od przedstawienia uzasadnienia.
Należy pamiętać, iż obowiązek wydawania dokumentacji medycznej jest jednocześnie prawem pacjenta, a zatem odmowa udostępnienia wiążę się z odpowiedzialnością prawną zakładu. Pod rządami obecnej ustawy o zakładach opieki medycznej nie ulega wątpliwości, iż w przypadku odmowy uznania uprawnienia przez zakład, pacjent może podnieść roszczenie o udostępnienie dokumentacji medycznej na podstawie art. 189 kodeksu postępowania cywilnego tzw. powództwo o ustalenie prawa. Ponadto naruszenie prawa podmiotowego wiąże się z odpowiedzialnością odszkodowawczą w formie zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego.
żródło: -> http://www.gcppl.org.pl/index/archiwum/ … yczna.html
Afadro myślę że tam ci pomogą http://www.federa.org.pl/
Jest to stronka Federacji na rzeczkobiet i planowania rodziny. Ostatnio własnie ruszyli z kampanią która ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat przysługujących nam praw pacjenta. Nie chcę cię wprowadzac w błąd ale z tego co wiem to lekarz nie ma prawa nieudostępnic ci twojej kartoteki, ale jeste laikiem. Lepiej jednak spytaj fachowców bo wtedy twoja pewnośc w rozmowie z lekarzem wzrośnie.
Kurcze dziewczyny, ale mi pomogłyście! Bo ja nawet nie wiedziałabym gdzie szukać. Do tego prawnika też zadzwonię bo skoro za darmo to czemu nie.
A u mojej babci w przychodni znowu jest taki problem z tymi kartotekami, że owszem dadzą Ci ksero ale płacisz za to coś między 15 a 20zł, a wiadomo że ksero paru stron wcale aż tyle nie kosztuje, a emeryci licza każdy grosz.
Jeszcze zadzwonię do prawnika i kurcze jak wpadnę tam, to wióry będą się sypały. Nie można dać się w kaszy zjeść. Ale jestem nakręcona ;-)
A tez może dzięki mojej interwencji następna dziewczyna nie będzie miała takich problemów bo szanowny pan doktor zastanowi się zanim złośliwie nie wyda kolejnej kartoteki.
Niestety to następuje nagminnie z tym łamaniem praw przez lekarzy. Faktycznie dobrze, że istnieją takie stowarzyszenia i można teraz zadzwonić anonimowo o poradę. Ja przenosząc się do innej przychodni ogólnej nie miałam problemów z dostaniem karty, jednak lekarz jak się dowiedział o tym, był bardzo niemiły dla mnie, aż się zdziwiłam, bo zawsze był kulturalnym i sympatyczny. W tej przychodni był problem zaś z dziećmi, iż bez legitymacji nie chciano ich przyjmować.
Z tego co mi wiadomo dzieci - bez względu czy posiadają czy nie posiadają ubezpieczenia zdrowotnego - mają całkowite prawo korzystać ze świadczeń lekarskich. I trzeba to wyraźnie powiedzieć paniom recepcjonistkom, ponieważ zwykle ludzie podwijają ogony i ustępują, a w takich sytuacjach nie można ustępować!!! Niestety, trzeba znać swoje prawa, bo jak się ich nie zna, to oni to wykorzystują. W tej federacji, która została tu wspomniana, rzeczywiście udzielają darmowych informacji i porad prawnych - można tam uderzać kiedy nie jest się pewnym swoich praw i jak postąpić.
Ja kiedyś za odpis dokumentacji medycznej, tzn. na kserówki zapłaciłam ponad 30 zł, bo wyobraźcie sobie, że liczyli mi po 2 zł/ stronę. Jednak okazuje się, że nie mogą żądać więcej niż 0,60 zł/ stronę. Warto to wiedzieć, aby się nie dać wpuścić w maliny.
NIestety takie praktyki lekarzy sa wszedzie u mnie tez
Może przychodnia na tym chce też zarobić? Klaudio co do dzieci to masz rację, jednak jak zwróci się im na to uwagę, to oni nic sobie z tego nie robią. Ciężko jest w te sprawie cokolwiek zdziałać. Chyba tutaj musiałbym wkroczyć rzecznik praw dziecka? Nie wiem, może zadzwonię do federacji zapytać.
lukrecjo,
Przychodnie na tym chcą rzeczywiście zarobić, chociaż pewnie nie wszędzie tak jest. Jak bym zadzwoniła do tej federacji i po prostu zapytała się, jak należy zachowac się w takich sytuacjach, czy wydrzeć się, nawrzeszczeć, chodzić z kodeksem w torebce.... sama nie wiem co jeszcze. Natomiast baby w recepcji pewnie znają obowiązujące prawo i myślę, że jakby im zwrócić uwagę, to by zrobiły wielkie oczy i by je po prostu zatkało ![]()
Zadzwoniłam na telefon zaufania federacji (dla zainteresowanych 22 635 93 92) bardzo miła pani prawnik wszystko mi wyjaśniła, że mam prawo zrobić odpis lub ksero kartoteki, a jeśli chodzi o opłaty to wygląda to następująco:
"Wysokość tej opłaty ustala kierownik zakładu. Należy jednak podkreślić, iż nie może ona przekraczać wysokości maksymalnej określonej w ustawie, tzn:
1) za jedną stronę wyciągu lub odpisu dokumentacji medycznej oraz za sporządzenie wyciągu, odpisu lub kopii dokumentacji medycznej na elektronicznym nośniku danych - 0,002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale, tj. ok. 6,10 zł;
2) za jedną stronę kopii dokumentacji medycznej (ksero) - 0,0002 przeciętnego wynagrodzenia, o którym mowa w pkt 1, tj. ok. 0,61 zł."
Mówię Wam co za przemili ludzie, czułam że chcieli mi pomóc, ja dzwoniłam w sumie w błahej sprawie, ale dziewczyny jak macie poważniejsze problemy ze swoimi prawami u lekarza to skorzystajcie z ich doradztwa.
Skoro o łamaniu praw mowa....
Sytuacja wygląda następująco:
-Przy rejestracji u ginekologa osoba rejestrująca wymaga od kobiety skierowania od lekarza rodzinnego -
Pytanie:
- czy ma do tego prawo?? -
Nurtuje mnie ten problem od kilku dni i byłabym wdzięczna za odpowiedź ![]()
haha no żartujesz przecież do gina nie trzeba skierowania, coś się "miłym Paniom" w rejestracji pomyliło. Ale wiadomo Panie w rejestracjach na ogół zachowują się jakby ważniejsze od lekarza były wrrr.
Nie wiem za bardzo, jaki dokument określa to do jakiego lekarza trzeba mieć skierowanie, ale w większości przychodni gdzie urzędują lekarze rodzinny wiszą karteczki z taką informacją.
Jeśli chcesz porady bardziej profesjonalnej to uderz do tej federacji o której pisałam, można do nich na forum tez napisać ->FederaForum.
Ostatnio znów byłam świadkiem takiej sytuacji, że nie chciała pani recepcjonistka zapisać dziecko do lekarza bez legitymacji. Akurat stałam przy tej pani z dzieckiem i się wtrąciłam przy okazji, powołując się właśnie na te prawo. Jakie było zdziwienie pani recepcjonistki, gdyż jak stwierdziła to dyrektor przychodni tak im kazał. Podałam Jej za to nr ustawy, która o tym mówi, wcześniej uzyskałam ją dzwoniąc do wspomnianej tu już Federacji. Zapisała dziecko już bez problemu.
Napisałam tego wcześniejszego posta, ponieważ przy rejestracji u ginekologa taka młodziutka recepcjonistka rzeczywiście wyskoczyła z takim, a nie innym zapytaniem. Ja tam nei chciałam się wtrącać, ponieważ nie byłam pewna swoich racji na 100%, a poza tym nie znam takiej ustawy, która o tym mówi ![]()
No koniec końców baba odeszła z kolejki z kwitkiem wkurzona jak sto diabłów i zaczęła gdzieś dzwonić.
Chyba jednak zajrzę na to forum federacji, bo być może tam znajdę wiele ciekawych i pomocnych informacji........ jeżeli tak nie będzie to zawsze pozostaje tam zadzwonic i się dowiedzieć ![]()
No ale bardzo dobrze, że się wykłócacie o swoje bo kurcze nie można dać się w kaszy zjeść. Dlatego warto dowiadywać się na bieżąco o naszych prawach jakie mamy u lekarza, bo w przychodni to raczej ciężko jest się czegoś dowiedzieć. Świetnym źródłem jest strona tej federacji, można też pogrzebać i jak się w miarę dobrze czujemy w języku prawniczym to znaleźć w sieci kodeks praw pacjenta czy jak się to tam nazywa.
To że są łamane prawa to wiemy nie od dziś - moja koleżanka przekonała się o tym jak zaszła w ciążę i jak sie okazało to że ma co raz większy brzuch jeszcze nie oznacza że może byc objeta ochorną - np. krótszą pracą przy komputerze. Biedaczka ze łzami w oczach siedziała prawie po 12 godzin i kiedy w końcu wylądowała w szpitalu na ostym dyżurze wkurzyla się i odesłalam na stronke federacji. Poczytała a ja siedziałam tak długo przy niej dopóki nie zadzwoniła do prawnika - rozmowa ją podbudowała na tyle że poszła na rozmowę do szefa. Jak zaczęla rzucać prawniczymi terminami i ustawami to mina mu z lekka zrzedła :-)...a koleżanka teraz siedzi 4 godziny i ani minuty dłużej, a później pzrechodzi do inncy obowiązków
Kurcze no to kobieta nie będąca w ciąży ma problem wysiedzieć nawet 10 godzin przed kompem w pracy (np. ja), a co dopiero będąc w ciąży i to po 12 godzin ;| O zgrozo!!!
Dobrze, że skierowałaś koleżankę po pomoc do Federacji, bo rzeczywiście mogło się to skończyć tragicznie zarówno dla niej jak i dla nienarodzonego dziecka ![]()
Teraz to człowiek musi być we wszystkim obeznany, bo inaczej traktują go jak popychadło ![]()
Miałam taką sytuację, stomatolog robiąc mi kanałowe leczenie (a, że było to moje pierwsze w życiu, więc w ogóle nie wiedziałam o co chodzi i jak to ma wyglądać), przebił mi korzeń. Zobaczył to na prześwietleniu już po całym zabiegu (on sam się wygadał). I faktycznie jak się przyjrzeć, to na tym zdjęciu widnieje, że korzeń się skończył a ten 'preparat' wypełniający jest poza nim. Mnie to nie boli, nawet tego nie czuję, ale się wystraszyłam strasznie i zadałam pytanie, czy to nie będzie powodem jakiegoś zapalenia w przyszłości? Odpowiedział mi już bardzo nie miło, że ja to 'wykicham' bo to jest połączone z kanałem nosowym. Szok. Chcąc się dowiedzieć czy p. stomatolog wykonał swoją pracę prawidłowo i, że mówi mi prawdę z tym 'wykichaniem' poszłam do innego, po porade. Ale jak powiedziałam nazwisko u kogo byłam wcześniej, to się dowiedziałam, że ta osoba studiowała z tym panem. Więc ręce mi opadły. informację uzyskałam żadną.
Ogólnie tak się zastanawiam jaką oni (w takich prywatnych gabinetach) ponoszą odpowiedzialność za swoją pracę skoro nawet trzeba się prosić aby dostać rachunek, który jest jedynym dowodem, że tam byłam. Strasznie mnie denerwuje ta sytuacja. A karty mi nie skopiował, ale ja wyrwałam to zdjęcie z jego dłoni i nie oddałam, więc chociaż tyle mam.
Wiecie może jaki jest termin na zgłoszenie takiej sytuacji (i gdzie to zgłosić w ogóle), jeśli się okaże, że jednak on wykonał zabieg niepoprawnie i np. za rok będe miała tam stan zapalny?
Poradź się prawnika na forum o którym pisałam wyżej.
Dopóki ten preparat będzie obok korzenia to myślę że spokojnie możesz coś działać bo dowód kluczowy jest. Ale gorzej z udowodnieniem w prywatnym gabinecie, że byłaś na wizycie.
No i czemu nie ma kas fiskalnych w prywatnych gabinetach niech mi to ktoś wytłumaczy!
Tak, tak tez uczynię. Napisze do nich.
Choć myślę, że dużo nie zdziałam, no ale jak się nie zapytam to się nie dowiem.
A co do kas fiskalnych - ja tego też nie rozumiem. Taksówkarz musi je posiadać wsamochodzie a takie gabinety to co? są na innych prawach?
Do izby lekarskiej.
Zdecydowanie dodatkowo pisemna interwencja w NFZ. Oni się jakoś nie lubią z lekarzami ![]()
Dziewczyny dobre pytanie żeście zadały, dlaczego w prywatnych gabinetach lekarskich nie ma kas fiskalnych, w ogóle czegokolwiek, aby nasze leczenie w nich było udokumentowane... No, bo w takim przypadku, jaki koleżanka opisuje powyżej, to jak do cholery udowodnić komukolwiek, że błąd popełnił ten, a nie inny stomatolog? Dziewczyna zainterweniuje do NFZ i co powie? Mam źle wykonane kanałowe... Dobrze, a kto Pani to zrobił?...........No i co dalej?
Może rzeczywiście poradź się w tej federacji, bo oni cię na pewno prawidłowo pokierują, a nic za to nie zapłacisz.
Zap'ka, co do Twojego przypadku, to chcę Cię trochę uspokoic..jest tak: leczenie kanałowe niestety jest samo w sobie związane z prawdopodobieństwem stanów zapalnych w przyszłości, bez względu na to kto i jak dokładnie je wykonał, bo najwięcej zależy od indywidualnej anatomii danej osoby. Niestety, leczenie górnych zębów kanałowo dodatkowo obarczone jest tym, że można przebić się do zatoki szczękowej, jak w Twoim przypadku. Dlatego robi się zdjęcie nie tylko po leczeniu, ale też przed, aby ocenić jaka jest grubość kości pomiędzy wierzchołkiem korzenia zęba a zatoką szczękową (to jest pusta przestrzeń w kości, każdy z nas ją ma) i zdecydować czy leczyć czy nie. Lecząc kanałowo górne zęby i lekarz stomatolog i pacjent biorą na siebie możliwość takiego powikłania, nie jest to błąd w sztuce.
To, co jest nagminne u stomatologów, to to, że nie informują swoich pacjentów o możliwości powikłań (a mają taki obowiązek, tak samo jak lekarze), bo pewnie mniej by zarobili... no niestety... Jeśli nie było zdjęcia przed zabiegiem, to ewentualnie możesz mieć o to pretensje.
Co do "wykichania", to powiedział prawdę, zatoka szczękowa jest połączona z jamą nosową i jeśli nie będzie tam stanu zapalnego, to rzeczywiście tak się stanie. W razie bólu, zaczerwienienia policzka lub niepokojących objawów kieruj się do lekarza stomatologa, albo najlepiej na izbę przyjęć na oddział laryngologii. Życzę Ci jednak, żeby nic takiego się nie działo!