Chcę się podzielić moja historią, bo czuję że doszłam do dna. Od jakiegos roku czuję się tragicznie, mam taki bezsens życia, rano nie chce mi sie wstawać, nie jestem w stanie zrobić prostych czynności czy się umyć. Oczywiście zmuszam się do tego wszystkiego bo na codzień normalnie pracuje i muszę jakos funkcjonować. Ale potrafię cały dzien przeleżeć w łóżku, płakać i zajadac emocje. Wydaje mi się, że mam depresję. Natomiast nie byłam u żadnego specjalisty, ale planuję się wybrać, bo ja chcę być po prostu szczęśliwa.
Mam 26 lat, pracuję z ludźmi, skończyłam studia, wynajmuje mieszkanie i generalnie sama sie utrzymuję i sama sobie radzę. Mialam jakies przelotne związki, ale nic z nich nie wyszło.
Ja wychowywałam sie w biednym domu, nic nigdy nie mialam, zawsze czułam sie gorsza od innych, w szkole byłam wyśmiewana. Wszystko do czego doszłam zawdzięczam sobie. Mój ojciec był zimnym surowym człowiekiem, nie było miłości w domu, żadnych pochwał, od dziecka musiałam pracować i radzic sobie ze wszystkim sama. Aktualnie z ojcem nie utrzymuje kontaktu, moja mama zmarła 3 lata temu, nie mam praktycznie żadnego kontaktu z rodziną. Jako nastolatka zostałam zgwałcona, przez człowieka którego nie znałam, nikomu nie powiedziałam, sama sobie z tym radziłam. Przez dlugi czas nienawidziłam mężczyzn, ale wyszłam z tego. Aktualnie czuję sie po prostu że jestem sama, nie jestem nauczona kontaktu z ludźmi, jak ktos się zbliża do mnie to ja uciekam. Z drugiej strony bardzo pragnę by ktos sie mną zaopiekował, by ktos po prostu był przy mnie, mam w sobie dużo miłości, uczuć, wrażliwości, ale mam duże obawy przed wpuszczaniem kogoś do życia.
Czuję się bardzo źle ze sobą, staram sie ćwiczyć, jesc zdrowo są momenty że jest dobrze, ale potem znowu mam spadek nastroju i przestaje ćwiczyć i zaczynam się objadać.
Dodatkowo, jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej ktorej nie moge skończyć właśnie przez ten mój stan w którym jestem. Mam duży żal do siebie, że nie mogę tej pracy normlanie skończyć, ale z drugiej strony wiem, że robię co moge by czuć się chociaż trochę lepiej.
Jestem bardzo wrażliwa i uczuciowa, pomagam innym, ale ja sama wszystko ukrywam i duszę w sobie, te wszystkie nieprzepracowane traumy i tą dlugoletnią samotność, mam wrażenie, że przez to nie mogę ruszyć do przodu.
Mam tez niską samoocenę. Jejku nie wiem, czuję się jak w kropce. Ja chcę byc szczęśliwa i kochana, mieć przy sobie kogoś bliskiego. Owszem radzę sobie sama, ale już dalej tak nie chcę.
Nie wiem potrzebuję chyba jakich słów pokrzepienia, jakiejś porady..
Tak jest to depresja, ewentualnie jakas inna choroba,więc zanim pójdziesz do psychiatry radzę porobić badania krwi w pierwszej kolejności. Ja miałam w sumie to samo. Leżenie w lozku,prawie całymi dniami. Teraz jestem na leczeniu,ale nie przeciwko depresji, a innym,bo u mnie to miało związek z chorobą ale nadal sie zdarza mi lezec ze zmęczenia, mimo,ze juz jest poprawa
Z drugiej strony jak tak czytam wszystko dokładnie to choroba nie wyklucza depresji i na odwrot... ja sie lecze na chorobe(juz niedlugo bede zdrowa),ale tez mam psychoterapeute od tych spraw psychiki....a widze,ze po tym co Ciebie spotkalo to potrzebujesz pomocy specjalisty
,wiem co pisze, bez pomocy bedzie tylko gorzej
Chcę się podzielić moja historią, bo czuję że doszłam do dna. Od jakiegos roku czuję się tragicznie, mam taki bezsens życia, rano nie chce mi sie wstawać, nie jestem w stanie zrobić prostych czynności czy się umyć. Oczywiście zmuszam się do tego wszystkiego bo na codzień normalnie pracuje i muszę jakos funkcjonować. Ale potrafię cały dzien przeleżeć w łóżku, płakać i zajadac emocje. Wydaje mi się, że mam depresję. Natomiast nie byłam u żadnego specjalisty, ale planuję się wybrać, bo ja chcę być po prostu szczęśliwa.
Mam 26 lat, pracuję z ludźmi, skończyłam studia, wynajmuje mieszkanie i generalnie sama sie utrzymuję i sama sobie radzę. Mialam jakies przelotne związki, ale nic z nich nie wyszło.
Ja wychowywałam sie w biednym domu, nic nigdy nie mialam, zawsze czułam sie gorsza od innych, w szkole byłam wyśmiewana. Wszystko do czego doszłam zawdzięczam sobie. Mój ojciec był zimnym surowym człowiekiem, nie było miłości w domu, żadnych pochwał, od dziecka musiałam pracować i radzic sobie ze wszystkim sama. Aktualnie z ojcem nie utrzymuje kontaktu, moja mama zmarła 3 lata temu, nie mam praktycznie żadnego kontaktu z rodziną. Jako nastolatka zostałam zgwałcona, przez człowieka którego nie znałam, nikomu nie powiedziałam, sama sobie z tym radziłam. Przez dlugi czas nienawidziłam mężczyzn, ale wyszłam z tego. Aktualnie czuję sie po prostu że jestem sama, nie jestem nauczona kontaktu z ludźmi, jak ktos się zbliża do mnie to ja uciekam. Z drugiej strony bardzo pragnę by ktos sie mną zaopiekował, by ktos po prostu był przy mnie, mam w sobie dużo miłości, uczuć, wrażliwości, ale mam duże obawy przed wpuszczaniem kogoś do życia.
Czuję się bardzo źle ze sobą, staram sie ćwiczyć, jesc zdrowo są momenty że jest dobrze, ale potem znowu mam spadek nastroju i przestaje ćwiczyć i zaczynam się objadać.
Dodatkowo, jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej ktorej nie moge skończyć właśnie przez ten mój stan w którym jestem. Mam duży żal do siebie, że nie mogę tej pracy normlanie skończyć, ale z drugiej strony wiem, że robię co moge by czuć się chociaż trochę lepiej.
Jestem bardzo wrażliwa i uczuciowa, pomagam innym, ale ja sama wszystko ukrywam i duszę w sobie, te wszystkie nieprzepracowane traumy i tą dlugoletnią samotność, mam wrażenie, że przez to nie mogę ruszyć do przodu.
Mam tez niską samoocenę. Jejku nie wiem, czuję się jak w kropce. Ja chcę byc szczęśliwa i kochana, mieć przy sobie kogoś bliskiego. Owszem radzę sobie sama, ale już dalej tak nie chcę.
Nie wiem potrzebuję chyba jakich słów pokrzepienia, jakiejś porady..
Pierwsze kroki skieruj do psychiatry, on cię zdiagnozuje, zaleci odpowiednią terapię i ewentualnie leki, jeśli będą potrzebne.
Słowa pokrzepienia ci nie pomogą, niestety.
Tu tylko terapeuta i facet z bezpiecznym stylem przywiązania.
6 2026-07-25 10:02:55 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-25 10:04:20)
Chcę się podzielić moja historią, bo czuję że doszłam do dna. Od jakiegos roku czuję się tragicznie, mam taki bezsens życia, rano nie chce mi sie wstawać, nie jestem w stanie zrobić prostych czynności czy się umyć. Oczywiście zmuszam się do tego wszystkiego bo na codzień normalnie pracuje i muszę jakos funkcjonować. Ale potrafię cały dzien przeleżeć w łóżku, płakać i zajadac emocje. Wydaje mi się, że mam depresję. Natomiast nie byłam u żadnego specjalisty, ale planuję się wybrać, bo ja chcę być po prostu szczęśliwa.
Mam 26 lat, pracuję z ludźmi, skończyłam studia, wynajmuje mieszkanie i generalnie sama sie utrzymuję i sama sobie radzę. Mialam jakies przelotne związki, ale nic z nich nie wyszło.
Ja wychowywałam sie w biednym domu, nic nigdy nie mialam, zawsze czułam sie gorsza od innych, w szkole byłam wyśmiewana. Wszystko do czego doszłam zawdzięczam sobie. Mój ojciec był zimnym surowym człowiekiem, nie było miłości w domu, żadnych pochwał, od dziecka musiałam pracować i radzic sobie ze wszystkim sama. Aktualnie z ojcem nie utrzymuje kontaktu, moja mama zmarła 3 lata temu, nie mam praktycznie żadnego kontaktu z rodziną. Jako nastolatka zostałam zgwałcona, przez człowieka którego nie znałam, nikomu nie powiedziałam, sama sobie z tym radziłam. Przez dlugi czas nienawidziłam mężczyzn, ale wyszłam z tego. Aktualnie czuję sie po prostu że jestem sama, nie jestem nauczona kontaktu z ludźmi, jak ktos się zbliża do mnie to ja uciekam. Z drugiej strony bardzo pragnę by ktos sie mną zaopiekował, by ktos po prostu był przy mnie, mam w sobie dużo miłości, uczuć, wrażliwości, ale mam duże obawy przed wpuszczaniem kogoś do życia.
Czuję się bardzo źle ze sobą, staram sie ćwiczyć, jesc zdrowo są momenty że jest dobrze, ale potem znowu mam spadek nastroju i przestaje ćwiczyć i zaczynam się objadać.
Dodatkowo, jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej ktorej nie moge skończyć właśnie przez ten mój stan w którym jestem. Mam duży żal do siebie, że nie mogę tej pracy normlanie skończyć, ale z drugiej strony wiem, że robię co moge by czuć się chociaż trochę lepiej.
Jestem bardzo wrażliwa i uczuciowa, pomagam innym, ale ja sama wszystko ukrywam i duszę w sobie, te wszystkie nieprzepracowane traumy i tą dlugoletnią samotność, mam wrażenie, że przez to nie mogę ruszyć do przodu.
Mam tez niską samoocenę. Jejku nie wiem, czuję się jak w kropce. Ja chcę byc szczęśliwa i kochana, mieć przy sobie kogoś bliskiego. Owszem radzę sobie sama, ale już dalej tak nie chcę.
Nie wiem potrzebuję chyba jakich słów pokrzepienia, jakiejś porady..
Do lekarza. Wszystko da sie naprawic
Tylko wybierz dobrego bo utkniesz na lata
Najwyższa pora wyleczyć to co było kiedyś
Najwyższa pora wyleczyć to co było kiedyś
Leczenie to długa droga,ale warto by autorka spróbowała to napewno jej na dobre wyjdzie
Karulainaek napisał/a:Chcę się podzielić moja historią, bo czuję że doszłam do dna. Od jakiegos roku czuję się tragicznie, mam taki bezsens życia, rano nie chce mi sie wstawać, nie jestem w stanie zrobić prostych czynności czy się umyć. Oczywiście zmuszam się do tego wszystkiego bo na codzień normalnie pracuje i muszę jakos funkcjonować. Ale potrafię cały dzien przeleżeć w łóżku, płakać i zajadac emocje. Wydaje mi się, że mam depresję. Natomiast nie byłam u żadnego specjalisty, ale planuję się wybrać, bo ja chcę być po prostu szczęśliwa.
Mam 26 lat, pracuję z ludźmi, skończyłam studia, wynajmuje mieszkanie i generalnie sama sie utrzymuję i sama sobie radzę. Mialam jakies przelotne związki, ale nic z nich nie wyszło.
Ja wychowywałam sie w biednym domu, nic nigdy nie mialam, zawsze czułam sie gorsza od innych, w szkole byłam wyśmiewana. Wszystko do czego doszłam zawdzięczam sobie. Mój ojciec był zimnym surowym człowiekiem, nie było miłości w domu, żadnych pochwał, od dziecka musiałam pracować i radzic sobie ze wszystkim sama. Aktualnie z ojcem nie utrzymuje kontaktu, moja mama zmarła 3 lata temu, nie mam praktycznie żadnego kontaktu z rodziną. Jako nastolatka zostałam zgwałcona, przez człowieka którego nie znałam, nikomu nie powiedziałam, sama sobie z tym radziłam. Przez dlugi czas nienawidziłam mężczyzn, ale wyszłam z tego. Aktualnie czuję sie po prostu że jestem sama, nie jestem nauczona kontaktu z ludźmi, jak ktos się zbliża do mnie to ja uciekam. Z drugiej strony bardzo pragnę by ktos sie mną zaopiekował, by ktos po prostu był przy mnie, mam w sobie dużo miłości, uczuć, wrażliwości, ale mam duże obawy przed wpuszczaniem kogoś do życia.
Czuję się bardzo źle ze sobą, staram sie ćwiczyć, jesc zdrowo są momenty że jest dobrze, ale potem znowu mam spadek nastroju i przestaje ćwiczyć i zaczynam się objadać.
Dodatkowo, jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej ktorej nie moge skończyć właśnie przez ten mój stan w którym jestem. Mam duży żal do siebie, że nie mogę tej pracy normlanie skończyć, ale z drugiej strony wiem, że robię co moge by czuć się chociaż trochę lepiej.
Jestem bardzo wrażliwa i uczuciowa, pomagam innym, ale ja sama wszystko ukrywam i duszę w sobie, te wszystkie nieprzepracowane traumy i tą dlugoletnią samotność, mam wrażenie, że przez to nie mogę ruszyć do przodu.
Mam tez niską samoocenę. Jejku nie wiem, czuję się jak w kropce. Ja chcę byc szczęśliwa i kochana, mieć przy sobie kogoś bliskiego. Owszem radzę sobie sama, ale już dalej tak nie chcę.
Nie wiem potrzebuję chyba jakich słów pokrzepienia, jakiejś porady..Do lekarza. Wszystko da sie naprawic
Tylko wybierz dobrego bo utkniesz na lata
Strach zapytać a jaki jest czas oczekiwania na psychiatrę i psychoterapię w Polsce? Bo jak miesiące to czarno to widzę ![]()
Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
No jak mieszka w Polsce to wątpię,by było jakos szybciej że,względu na miejsce zamieszkania, chyba,że prywatnie,ale to tysiące kosztuje. Co do leczenia masz rację,ale przeraża mnie ten czas oczekiwania na wizyte w Polsce, przecież osoby z depresja powinny być umawiane na wizyty natychmiastowo na dniach, tak jak w Anglii.
Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.
13 2026-07-25 22:34:24 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-25 22:35:50)
Alessandro napisał/a:Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.
Tak psychoterapia jest najważniejsza,sama mam(teraz co prawda przerwalam przez chorobe) ale gdy mialam to mi pomagala psychoterapia i tez nie biore lekow na depresje... leki sa dobre,zeby uspokoic,ale zaden lek nie wyleczy problemu jaki siedzi w glowie-tu tylko psychoterapia pomoże... a juz nie wspomne o tym,ze wiele takich lekow powoduje tycie co ironicznie moze spowodowac jeszcze wieksza depresje przez kompleksy wlasnego wygladu
14 2026-07-25 23:25:46 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-25 23:26:28)
Alessandro napisał/a:Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.
Zostaw to specjalistom. Niech oni zadecyduja. Jak masz gleboka depresje to tymczasowo leczenie farmakologiczne moze wspomoc terapię. To nie ćpanie.
Wiem co mowie bo mialem w rodzinie przypadek nastolatka z wieczna migrena lezacego i gapiacego sie w sufit calymi dniami. Trafil w koncu na terapie. 2 lata bez żadnego postępu. Wyciąganie kasy. Potem do innej babki trafil. Ona od razu podjela decyzje o konicznosci wsparcia farmakologia. Skierowanie do psychiatry. Leki bral kilka miesiecy + terapia i stanal nogi. Od wielu lat spokoj
Karulainaek napisał/a:Alessandro napisał/a:Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.Zostaw to specjalistom. Niech oni zadecyduja. Jak masz gleboka depresje to tymczasowo leczenie farmakologiczne moze wspomoc terapię. To nie ćpanie.
Wiem co mowie bo mialem w rodzinie przypadek nastolatka z wieczna migrena lezacego i gapiacego sie w sufit calymi dniami. Trafil w koncu na terapie. 2 lata bez żadnego postępu. Wyciąganie kasy. Potem do innej babki trafil. Ona od razu podjela decyzje o konicznosci wsparcia farmakologia. Skierowanie do psychiatry. Leki bral kilka miesiecy + terapia i stanal nogi. Od wielu lat spokoj
Dokładnie, diagnoza jest potrzebna, a tylko postawi ją psychiatra, depresji nie da się wyleczyć samą psychoterapią.
Bert44 napisał/a:Karulainaek napisał/a:Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.Zostaw to specjalistom. Niech oni zadecyduja. Jak masz gleboka depresje to tymczasowo leczenie farmakologiczne moze wspomoc terapię. To nie ćpanie.
Wiem co mowie bo mialem w rodzinie przypadek nastolatka z wieczna migrena lezacego i gapiacego sie w sufit calymi dniami. Trafil w koncu na terapie. 2 lata bez żadnego postępu. Wyciąganie kasy. Potem do innej babki trafil. Ona od razu podjela decyzje o konicznosci wsparcia farmakologia. Skierowanie do psychiatry. Leki bral kilka miesiecy + terapia i stanal nogi. Od wielu lat spokoj
Dokładnie, diagnoza jest potrzebna, a tylko postawi ją psychiatra, depresji nie da się wyleczyć samą psychoterapią.
Da się
Alessandro napisał/a:Zależy, gdzie Autorka mieszka. Może u Niej nie jest tak źle w tym temacie. A leczenie to zdecydowanie powinna podjąć. Szkoda, że tak długo z tym zwlekała, ale lepiej teraz niż w ogóle.
Mieszkam w Polsce. Ja raczej zdecyduje sie na wizyty prywatne.
Ja nie chcę brac leków. Myślę raczej po prostu o psychoterapii, o przepracowaniu tego wszystkiego w głowie.
Ale bez leków może się nie obejść. I wówczas, jeśli by tak było, przygotuj się na kilka wizyt potwierdzających lub modyfikujących dawki czy leki. Psychoterapia to dla mnie osobiście zbyt grząski grunt, gdzieś doczytałam się, że psychodynamiczna trwa około pięciu lat. To strasznie długi i drogo.
Jeśli posiadasz zdolność autoanalizy, autorefleksji, to nie wiem, czy psycholog jest niezbędny, ale jak chcesz.
Pomyśl o tym co masz, atutem chyba u ciebie jest praca z ludźmi, czy jest bardziej sensowna, niż praca trybika w korpo, czy nie? Jesteś w 100 % samodzielna - to też bardzo dobrze. Masz przed sobą całą młodość - to jeszcze lepiej.
Minusem jest twoja realna samotność - może pomyśl o odnowieniu kontaktu ze znajomymi ze szkoły lub zapisz się na jakieś grupy hobbystyczne na fb. Tam sobie chwilę pogadasz. Albo poszukaj sobie, czy u ciebie nie ma spotkań wiernych w kościele, bo z grubsza wiem, że zakony takie organizują.
I pamiętaj, że działanie zmienia myślenie, a nie na odwrót.
18 2026-07-26 14:11:18 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-26 14:13:04)
Tak, u części osób depresję można skutecznie leczyć samą psychoterapią, bez leków. To, czy jest to odpowiednie, zależy przede wszystkim od nasilenia objawów i indywidualnej sytuacji.
Leki przeciwdepresyjne to silne leki,które nie są obojętne dla organizmu. Ich najczęstsze skutki uboczne to:
-nudności lub dolegliwości żołądkowe,
-ból głowy,
-senność lub przeciwnie – bezsenność,
-suchość w ustach,
-zawroty głowy,
-zwiększona potliwość,
-drżenie rąk,
-zmiany apetytu lub masy ciała (zależy od leku),
-problemy seksualne, takie jak obniżone libido, trudności z osiągnięciem orgazmu czy zaburzenia erekcji.
Proszę zwrócić uwagę,że dla osoby,która całymi dniami leży w łóżku senność i bezsenność wogole NIE POMOŻE w depresji,a wręcz ja pogorszy,bo zamiast dodać energii to osoba z depresja przez ten skutek uboczny będzie jeszcze bardziej leżeć w łóżku,co będzie ja bardziej psychicznie dobijać
Również zmiany w masie ciala,czyli najczęściej duże przytycie będą powodować kompleksy i jeszcze wieksza depresje. Kobiety często po tych lekach są po prostu otyłe lub maja conajmniej nadwage- wytłumaczcie mi logicznie jak można później patrząc w lustro nie popaść w jeszcze większą depresje przez to? ... taka jedna kobietę znam i kiedyś była szczupła atrakcyjna kobieta,a teraz po lekach antydepresyjnych to walczy z nadwaga i widać, że nie jest szczęśliwa z tym jak wygląda... no ja bym napewno wpadla w jeszcze wieksza depresje,gdybym była otyla przez leki
Istnieją też rzadsze, ale ważne sytuacje wymagające pilnego kontaktu z lekarzem, takie jak:
-gwałtowne pogorszenie samopoczucia,
pojawienie się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub nasilonych myśli samobójczych,
-objawy silnej reakcji alergicznej,
bardzo wysoka gorączka, sztywność mięśni i splątanie (mogą wskazywać na rzadkie, ale poważne powikłanie).
Acha ,czyli paradoksalnie może się zwiększyć ochota popełnienia samobójstwa... eh nie dziękuję ![]()
Tak, u części osób depresję można skutecznie leczyć samą psychoterapią, bez leków. To, czy jest to odpowiednie, zależy przede wszystkim od nasilenia objawów i indywidualnej sytuacji.
Leki przeciwdepresyjne to silne leki,które nie są obojętne dla organizmu. Ich najczęstsze skutki uboczne to:
-nudności lub dolegliwości żołądkowe,
-ból głowy,
-senność lub przeciwnie – bezsenność,
-suchość w ustach,
-zawroty głowy,
-zwiększona potliwość,
-drżenie rąk,
-zmiany apetytu lub masy ciała (zależy od leku),
-problemy seksualne, takie jak obniżone libido, trudności z osiągnięciem orgazmu czy zaburzenia erekcji.Proszę zwrócić uwagę,że dla osoby,która całymi dniami leży w łóżku senność i bezsenność wogole NIE POMOŻE w depresji,a wręcz ja pogorszy,bo zamiast dodać energii to osoba z depresja przez ten skutek uboczny będzie jeszcze bardziej leżeć w łóżku,co będzie ja bardziej psychicznie dobijać
Również zmiany w masie ciala,czyli najczęściej duże przytycie będą powodować kompleksy i jeszcze wieksza depresje. Kobiety często po tych lekach są po prostu otyłe lub maja conajmniej nadwage- wytłumaczcie mi logicznie jak można później patrząc w lustro nie popaść w jeszcze większą depresje przez to? ... taka jedna kobietę znam i kiedyś była szczupła atrakcyjna kobieta,a teraz po lekach antydepresyjnych to walczy z nadwaga i widać, że nie jest szczęśliwa z tym jak wygląda... no ja bym napewno wpadla w jeszcze wieksza depresje,gdybym była otyla przez leki
Istnieją też rzadsze, ale ważne sytuacje wymagające pilnego kontaktu z lekarzem, takie jak:
-gwałtowne pogorszenie samopoczucia,
pojawienie się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub nasilonych myśli samobójczych,
-objawy silnej reakcji alergicznej,
bardzo wysoka gorączka, sztywność mięśni i splątanie (mogą wskazywać na rzadkie, ale poważne powikłanie).Acha ,czyli paradoksalnie może się zwiększyć ochota popełnienia samobójstwa... eh nie dziękuję
Julka zostaw to specjalistom. Ile osob z depresji wyleczylas?
Ja wiem ze ptlotrafia pomoc ale to niech lekarz decyduje
Julia life in UK napisał/a:Tak, u części osób depresję można skutecznie leczyć samą psychoterapią, bez leków. To, czy jest to odpowiednie, zależy przede wszystkim od nasilenia objawów i indywidualnej sytuacji.
Leki przeciwdepresyjne to silne leki,które nie są obojętne dla organizmu. Ich najczęstsze skutki uboczne to:
-nudności lub dolegliwości żołądkowe,
-ból głowy,
-senność lub przeciwnie – bezsenność,
-suchość w ustach,
-zawroty głowy,
-zwiększona potliwość,
-drżenie rąk,
-zmiany apetytu lub masy ciała (zależy od leku),
-problemy seksualne, takie jak obniżone libido, trudności z osiągnięciem orgazmu czy zaburzenia erekcji.Proszę zwrócić uwagę,że dla osoby,która całymi dniami leży w łóżku senność i bezsenność wogole NIE POMOŻE w depresji,a wręcz ja pogorszy,bo zamiast dodać energii to osoba z depresja przez ten skutek uboczny będzie jeszcze bardziej leżeć w łóżku,co będzie ja bardziej psychicznie dobijać
Również zmiany w masie ciala,czyli najczęściej duże przytycie będą powodować kompleksy i jeszcze wieksza depresje. Kobiety często po tych lekach są po prostu otyłe lub maja conajmniej nadwage- wytłumaczcie mi logicznie jak można później patrząc w lustro nie popaść w jeszcze większą depresje przez to? ... taka jedna kobietę znam i kiedyś była szczupła atrakcyjna kobieta,a teraz po lekach antydepresyjnych to walczy z nadwaga i widać, że nie jest szczęśliwa z tym jak wygląda... no ja bym napewno wpadla w jeszcze wieksza depresje,gdybym była otyla przez leki
Istnieją też rzadsze, ale ważne sytuacje wymagające pilnego kontaktu z lekarzem, takie jak:
-gwałtowne pogorszenie samopoczucia,
pojawienie się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub nasilonych myśli samobójczych,
-objawy silnej reakcji alergicznej,
bardzo wysoka gorączka, sztywność mięśni i splątanie (mogą wskazywać na rzadkie, ale poważne powikłanie).Acha ,czyli paradoksalnie może się zwiększyć ochota popełnienia samobójstwa... eh nie dziękuję
Julka zostaw to specjalistom. Ile osob z depresji wyleczylas?
Ja wiem ze ptlotrafia pomoc ale to niech lekarz decyduje
Ale to jest przeciez logiczne co napisalam. Jak mozna leczyc depresje czymś co moze spowodowac jeszcze wieksze myśli samobojcze? Kiedys oglądalam dokument,jak w USA chłopak pod wplywem antydepresantow zabil.swoja dziewczyne ,pozniej sprawdzali lek i bylo,ze moze powodowac zwiekszona agresje... serio to nie sa cukierki plus w jaki sposób tabketka moze komus pomóc, gdy np jest w zalobie albo np stracil prace, czy przechodzi przez rozwód, chorobe? Od tego jest psychoterapia,a nie tabletki. Tabletki to sa dobre jak ktoś dostaje jakies histerii czy co i uspokajają,ale nigdy nie rozwiązują życiowych problemów
No i ta nieszczęsna zmiana masy ciała czyli najczęściej tycie.... może mnie ktoś logicznie wytłumaczyć jak np szczupła,atrakcyjna kobieta która po kilku miesiącach brania antydepresantow wygląda jak hipopotam moze wyleczyć się z depresji? Przecież taka kobieta to nawet jak by się wyleczyła z poprzedniej depresji to by się za chwilę musiała leczyć z depresji spowodowanej swoim wyglądem ![]()
Bert44 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Tak, u części osób depresję można skutecznie leczyć samą psychoterapią, bez leków. To, czy jest to odpowiednie, zależy przede wszystkim od nasilenia objawów i indywidualnej sytuacji.
Leki przeciwdepresyjne to silne leki,które nie są obojętne dla organizmu. Ich najczęstsze skutki uboczne to:
-nudności lub dolegliwości żołądkowe,
-ból głowy,
-senność lub przeciwnie – bezsenność,
-suchość w ustach,
-zawroty głowy,
-zwiększona potliwość,
-drżenie rąk,
-zmiany apetytu lub masy ciała (zależy od leku),
-problemy seksualne, takie jak obniżone libido, trudności z osiągnięciem orgazmu czy zaburzenia erekcji.Proszę zwrócić uwagę,że dla osoby,która całymi dniami leży w łóżku senność i bezsenność wogole NIE POMOŻE w depresji,a wręcz ja pogorszy,bo zamiast dodać energii to osoba z depresja przez ten skutek uboczny będzie jeszcze bardziej leżeć w łóżku,co będzie ja bardziej psychicznie dobijać
Również zmiany w masie ciala,czyli najczęściej duże przytycie będą powodować kompleksy i jeszcze wieksza depresje. Kobiety często po tych lekach są po prostu otyłe lub maja conajmniej nadwage- wytłumaczcie mi logicznie jak można później patrząc w lustro nie popaść w jeszcze większą depresje przez to? ... taka jedna kobietę znam i kiedyś była szczupła atrakcyjna kobieta,a teraz po lekach antydepresyjnych to walczy z nadwaga i widać, że nie jest szczęśliwa z tym jak wygląda... no ja bym napewno wpadla w jeszcze wieksza depresje,gdybym była otyla przez leki
Istnieją też rzadsze, ale ważne sytuacje wymagające pilnego kontaktu z lekarzem, takie jak:
-gwałtowne pogorszenie samopoczucia,
pojawienie się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub nasilonych myśli samobójczych,
-objawy silnej reakcji alergicznej,
bardzo wysoka gorączka, sztywność mięśni i splątanie (mogą wskazywać na rzadkie, ale poważne powikłanie).Acha ,czyli paradoksalnie może się zwiększyć ochota popełnienia samobójstwa... eh nie dziękuję
Julka zostaw to specjalistom. Ile osob z depresji wyleczylas?
Ja wiem ze ptlotrafia pomoc ale to niech lekarz decyduje
Ale to jest przeciez logiczne co napisalam. Jak mozna leczyc depresje czymś co moze spowodowac jeszcze wieksze myśli samobojcze? Kiedys oglądalam dokument,jak w USA chłopak pod wplywem antydepresantow zabil.swoja dziewczyne ,pozniej sprawdzali lek i bylo,ze moze powodowac zwiekszona agresje... serio to nie sa cukierki plus w jaki sposób tabketka moze komus pomóc, gdy np jest w zalobie albo np stracil prace, czy przechodzi przez rozwód, chorobe? Od tego jest psychoterapia,a nie tabletki. Tabletki to sa dobre jak ktoś dostaje jakies histerii czy co i uspokajają,ale nigdy nie rozwiązują życiowych problemów
No i ta nieszczęsna zmiana masy ciała czyli najczęściej tycie.... może mnie ktoś logicznie wytłumaczyć jak np szczupła,atrakcyjna kobieta która po kilku miesiącach brania antydepresantow wygląda jak hipopotam moze wyleczyć się z depresji? Przecież taka kobieta to nawet jak by się wyleczyła z poprzedniej depresji to by się za chwilę musiała leczyć z depresji spowodowanej swoim wyglądem
Rozumiem ze wyksztalcenie psychiatryczne masz?
Niektorzy lecza chore zeby ziolami
Julia life in UK napisał/a:Bert44 napisał/a:Julka zostaw to specjalistom. Ile osob z depresji wyleczylas?
Ja wiem ze ptlotrafia pomoc ale to niech lekarz decyduje
Ale to jest przeciez logiczne co napisalam. Jak mozna leczyc depresje czymś co moze spowodowac jeszcze wieksze myśli samobojcze? Kiedys oglądalam dokument,jak w USA chłopak pod wplywem antydepresantow zabil.swoja dziewczyne ,pozniej sprawdzali lek i bylo,ze moze powodowac zwiekszona agresje... serio to nie sa cukierki plus w jaki sposób tabketka moze komus pomóc, gdy np jest w zalobie albo np stracil prace, czy przechodzi przez rozwód, chorobe? Od tego jest psychoterapia,a nie tabletki. Tabletki to sa dobre jak ktoś dostaje jakies histerii czy co i uspokajają,ale nigdy nie rozwiązują życiowych problemów
No i ta nieszczęsna zmiana masy ciała czyli najczęściej tycie.... może mnie ktoś logicznie wytłumaczyć jak np szczupła,atrakcyjna kobieta która po kilku miesiącach brania antydepresantow wygląda jak hipopotam moze wyleczyć się z depresji? Przecież taka kobieta to nawet jak by się wyleczyła z poprzedniej depresji to by się za chwilę musiała leczyć z depresji spowodowanej swoim wyglądem
Rozumiem ze wyksztalcenie psychiatryczne masz?
Niektorzy lecza chore zeby ziolami
Nie mam.... ale ja zadałam proste pytanie dotyczące otyłości spowodowanej skutkiem ubocznym leków na depresje i chyba za trudne,skoro nie mam odpowiedzi
więc powtorze jak np szczupła, atrakcyjna kobieta,która po kilku miesiącach brania leków na depresje staje się gruba jak hipopotam(skutek uboczny leczenia) może nie popaść w jeszcze większą depresje plus kompleksy związane z jej wyglądem?
Bert44 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Ale to jest przeciez logiczne co napisalam. Jak mozna leczyc depresje czymś co moze spowodowac jeszcze wieksze myśli samobojcze? Kiedys oglądalam dokument,jak w USA chłopak pod wplywem antydepresantow zabil.swoja dziewczyne ,pozniej sprawdzali lek i bylo,ze moze powodowac zwiekszona agresje... serio to nie sa cukierki plus w jaki sposób tabketka moze komus pomóc, gdy np jest w zalobie albo np stracil prace, czy przechodzi przez rozwód, chorobe? Od tego jest psychoterapia,a nie tabletki. Tabletki to sa dobre jak ktoś dostaje jakies histerii czy co i uspokajają,ale nigdy nie rozwiązują życiowych problemów
No i ta nieszczęsna zmiana masy ciała czyli najczęściej tycie.... może mnie ktoś logicznie wytłumaczyć jak np szczupła,atrakcyjna kobieta która po kilku miesiącach brania antydepresantow wygląda jak hipopotam moze wyleczyć się z depresji? Przecież taka kobieta to nawet jak by się wyleczyła z poprzedniej depresji to by się za chwilę musiała leczyć z depresji spowodowanej swoim wyglądem
Rozumiem ze wyksztalcenie psychiatryczne masz?
Niektorzy lecza chore zeby ziolami
Nie mam.... ale ja zadałam proste pytanie dotyczące otyłości spowodowanej skutkiem ubocznym leków na depresje i chyba za trudne,skoro nie mam odpowiedzi
więc powtorze jak np szczupła, atrakcyjna kobieta,która po kilku miesiącach brania leków na depresje staje się gruba jak hipopotam(skutek uboczny leczenia) może nie popaść w jeszcze większą depresje plus kompleksy związane z jej wyglądem?
To czy ktos tyje czy nie tyje po lekach zalezy od 100 czynnikow. Sa tez antydepresanty po ktorych sie chudnie. Jest tego duzo niech lekarz dobiera. To nie musi byc lek na lata tylke na czas zdrowienia.
Poza tym kwestia priorytetow - co jest wazne? Ja bym obstawial zdrowie psychiczne na pierwszym miejscu. Tyje sie bo niektore leki powoduja wzrost apetytu. Ale nie wszystkie. Ale wiedzac ze powoduja wzrost apetytu mozna oszukiwac organizm. I nie ladowac kalorii
Julia life in UK napisał/a:Bert44 napisał/a:Rozumiem ze wyksztalcenie psychiatryczne masz?
Niektorzy lecza chore zeby ziolami
Nie mam.... ale ja zadałam proste pytanie dotyczące otyłości spowodowanej skutkiem ubocznym leków na depresje i chyba za trudne,skoro nie mam odpowiedzi
więc powtorze jak np szczupła, atrakcyjna kobieta,która po kilku miesiącach brania leków na depresje staje się gruba jak hipopotam(skutek uboczny leczenia) może nie popaść w jeszcze większą depresje plus kompleksy związane z jej wyglądem?
To czy ktos tyje czy nie tyje po lekach zalezy od 100 czynnikow. Sa tez antydepresanty po ktorych sie chudnie. Jest tego duzo niech lekarz dobiera. To nie musi byc lek na lata tylke na czas zdrowienia.
Poza tym kwestia priorytetow - co jest wazne? Ja bym obstawial zdrowie psychiczne na pierwszym miejscu. Tyje sie bo niektore leki powoduja wzrost apetytu. Ale nie wszystkie. Ale wiedzac ze powoduja wzrost apetytu mozna oszukiwac organizm. I nie ladowac kalorii
Niestety nie zawsze da się dobrać inne leki,bo wystarczy, ze inne leki beda powodowac powazne skutki uboczne i trzeba bedzie wrocic do poprzednich.... tu nie chodzi o oszukiwanie apetytu,bo o to chodzi,ze nawet przy normalnej podazy kalorii mozna tyc na tych lekach.... I jakie priorytety? Przeciez kazda kobieta,ktora by wyglądała jak hipopotam wpadla by w jeszcze większą depresje, także tutaj nawet jak obstawiasz zdrowie psychicznie na 1 miejscu, to przeciez tak naprawdę otyloscia sobie to zdrowie psychiczne mozna zniszczyc. Juz nie wspomnie o tym fizycznym bo nadwaga to cale stado roznych chorób powoduje
Coraz lepsze te modele AI ![]()
Coraz lepsze te modele AI
Jakie AI? Już we wszystkim widzicie AI bez przesady
AdamJeden napisał/a:Coraz lepsze te modele AI
Jakie AI? Już we wszystkim widzicie AI bez przesady
W tobie nie ma ani krzty AI ![]()
Julia life in UK napisał/a:AdamJeden napisał/a:Coraz lepsze te modele AI
Jakie AI? Już we wszystkim widzicie AI bez przesady
W tobie nie ma ani krzty AI
Przecież ja nie jestem AI. Jestem czlowiekiem a nie jakąś maszyna czy czyms tam... czasami używam AI oraz stron internetowych np medycznych w celu potwierdzenia moich słów że to co pisze ma medyczne i naukowe wyjaśnienie ale to rzadko robię większość co pisze pisze sama od siebie
Coraz lepsze te modele AI
55–65% prawdopodobieństwa, że jest to celowo skonstruowana fikcja stylizowana na autentyczny wpis,
35–45% prawdopodobieństwa, że mimo wszystko jest to prawdziwa relacja.
AdamJeden napisał/a:Coraz lepsze te modele AI
55–65% prawdopodobieństwa, że jest to celowo skonstruowana fikcja stylizowana na autentyczny wpis,
35–45% prawdopodobieństwa, że mimo wszystko jest to prawdziwa relacja.
I skąd to obliczyłeś?... z AI ?
![]()
AdamJeden napisał/a:AdamJeden napisał/a:Coraz lepsze te modele AI
55–65% prawdopodobieństwa, że jest to celowo skonstruowana fikcja stylizowana na autentyczny wpis,
35–45% prawdopodobieństwa, że mimo wszystko jest to prawdziwa relacja.I skąd to obliczyłeś?... z AI ?
![]()
Tak, różne modele AI dają podobne wyniki. To nie jest zabawka tylko porządne narzędzie analityczne.
Julia life in UK napisał/a:AdamJeden napisał/a:55–65% prawdopodobieństwa, że jest to celowo skonstruowana fikcja stylizowana na autentyczny wpis,
35–45% prawdopodobieństwa, że mimo wszystko jest to prawdziwa relacja.I skąd to obliczyłeś?... z AI ?
![]()
Tak, różne modele AI dają podobne wyniki. To nie jest zabawka tylko porządne narzędzie analityczne.
Czyli rozumiem że wkleiłeś treść tematu i zapytałeś AI na ile to prawdziwa opowieść?. No cóż ją nie widzę w tym nic sprzecznego,bo moje AI dało taka odpowiedź
To brzmi jak historia, która jest bardzo wiarygodna. Gdybym miał ocenić wyłącznie po treści, bez żadnej możliwości weryfikacji faktów, powiedziałbym, że sprawia wrażenie autentycznej.
Dlaczego?
1.Jest niespójna emocjonalnie w sposób typowy dla prawdziwych zwierzeń. Nie przedstawia życia jako ciągu samych tragedii ani nie próbuje wywołać współczucia za wszelką cenę. Ktos pisze zarówno o cierpieniu, jak i o tym, że pracuje, utrzymuje się, ćwiczy, bywają lepsze dni. To nadaje historii realizmu.
2.Opis objawów jest zgodny z tym, jak wiele osób opisuje depresję: brak energii, trudności z wykonywaniem prostych czynności, płacz, zajadanie emocji, poczucie bezsensu, a jednocześnie zdolność do funkcjonowania w pracy.
3.Przeszłe doświadczenia układają się w logiczną całość. Wychowanie w chłodnym emocjonalnie domu, ubóstwo, odrzucenie przez rówieśników, gwałt, śmierć mamy, brak wsparcia rodziny – każde z tych wydarzeń może mieć długotrwały wpływ na poczucie własnej wartości, zaufanie do ludzi i zdrowie psychiczne. Nie oznacza to, że taki przebieg wydarzeń musi prowadzić do obecnych trudności, ale jest to psychologicznie spójne.
4.W tekście nie ma elementów, które wydają się przesadzone lub nielogiczne. Wręcz przeciwnie – pojawiają się ambiwalentne uczucia, np. „uciekam, gdy ktoś się zbliża, a jednocześnie bardzo pragnę bliskości”. To częste u osób, które doświadczyły traumy lub dorastały bez bezpiecznej więzi.
Jednocześnie warto podkreślić, że nie da się określić, czy historia jest prawdziwa tylko na podstawie tekstu. Można jedynie ocenić jej wiarygodność. Nawet bardzo autentycznie brzmiąca relacja może być fikcją, a prawdziwe historie bywają czasem opisywane w sposób chaotyczny lub niewiarygodnie brzmiący.
AdamJeden napisał/a:Julia life in UK napisał/a:I skąd to obliczyłeś?... z AI ?
![]()
Tak, różne modele AI dają podobne wyniki. To nie jest zabawka tylko porządne narzędzie analityczne.
Czyli rozumiem że wkleiłeś treść tematu i zapytałeś AI na ile to prawdziwa opowieść?. No cóż ją nie widzę w tym nic sprzecznego,bo moje AI dało taka odpowiedź
To bardziej skomplikowane, w uproszczeniu zadałem kilkanaście pytań z psychologii, literatury, propagandy, rozrywki, lingwistyki, itd. możnym modelom aby wychwycić wspólne cechy analizy, a potem jeszcze porównałem z wynikami krótkich opowiastek AI na yt, plus testowanie regresywne.
Oczywiście i tak na końcu decyduję ja, do jakiego momentu badam próbkę iteracyjnie i przedstawiam wynik. Wynikiem jest procentowe prawdopodobieństwo a nie jednoznaczne stwierdzenie.
To pracochłonne dlatego z ciekawości wziąłem tylko dwa tematy. Jaskrawego i trudno wyczuwalnego "trolla".
Julia life in UK napisał/a:AdamJeden napisał/a:Tak, różne modele AI dają podobne wyniki. To nie jest zabawka tylko porządne narzędzie analityczne.
Czyli rozumiem że wkleiłeś treść tematu i zapytałeś AI na ile to prawdziwa opowieść?. No cóż ją nie widzę w tym nic sprzecznego,bo moje AI dało taka odpowiedź
To bardziej skomplikowane, w uproszczeniu zadałem kilkanaście pytań z psychologii, literatury, propagandy, rozrywki, lingwistyki, itd. możnym modelom aby wychwycić wspólne cechy analizy, a potem jeszcze porównałem z wynikami krótkich opowiastek AI na yt, plus testowanie regresywne.
Oczywiście i tak na końcu decyduję ja, do jakiego momentu badam próbkę iteracyjnie i przedstawiam wynik. Wynikiem jest procentowe prawdopodobieństwo a nie jednoznaczne stwierdzenie.To pracochłonne dlatego z ciekawości wziąłem tylko dwa tematy. Jaskrawego i trudno wyczuwalnego "trolla".
A to bardzo ciekawe jakie pytania zadales wymien chociaż dwa z nich?
AdamJeden napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Czyli rozumiem że wkleiłeś treść tematu i zapytałeś AI na ile to prawdziwa opowieść?. No cóż ją nie widzę w tym nic sprzecznego,bo moje AI dało taka odpowiedź
To bardziej skomplikowane, w uproszczeniu zadałem kilkanaście pytań z psychologii, literatury, propagandy, rozrywki, lingwistyki, itd. możnym modelom aby wychwycić wspólne cechy analizy, a potem jeszcze porównałem z wynikami krótkich opowiastek AI na yt, plus testowanie regresywne.
Oczywiście i tak na końcu decyduję ja, do jakiego momentu badam próbkę iteracyjnie i przedstawiam wynik. Wynikiem jest procentowe prawdopodobieństwo a nie jednoznaczne stwierdzenie.To pracochłonne dlatego z ciekawości wziąłem tylko dwa tematy. Jaskrawego i trudno wyczuwalnego "trolla".
A to bardzo ciekawe jakie pytania zadales wymien chociaż dwa z nich?
Po prostu spytaj swoje AI jak należy analizować tekst tego typu i w zależności od kontekstu dalej dopytuj. Potem odpytaj AI antagonistycznie i porównaj wyniki.
W darmowych AI warto to robić aby zbadać poziom halucynacji.
Jeśli przyjdzie ci do głowy własna dziedzina tematycznie próbuj własnoręcznie budować z niej pytania. Zawsze należy antagonizować pytania, a nawet wyniki.
Testuj kilka AI bo one tez mają swój "światopogląd".
Włącz, albo wyłącz swój kontekst, itd. itd.
I tak jaz w życiu, odpowiedzi zależą od pytań.
Pytań nie podaję, bo jeśli wymyślisz swoje, to zabawa jest lepsza. Dam tylko wskazówkę.
Jakie jest prawdopodobieństwo że część akapitu jest fałszywa.
albo
Jak budować wypowiedź, aby była mniej lub bardziej autentyczna.
albo
Czy taki temat żre, co dodać lub ująć aby był bardziej ciekawy
albo
Czy to zgodne z psychologią współczesną albo jakby to ocenili 50 lat temu
albo
Czy tak relacjonuje przeciętny człowiek czy AI
albo
Przekształć akapit na wypowiedź poruszonego człowieka, albo na ciekawszą relację.
Julia life in UK napisał/a:AdamJeden napisał/a:To bardziej skomplikowane, w uproszczeniu zadałem kilkanaście pytań z psychologii, literatury, propagandy, rozrywki, lingwistyki, itd. możnym modelom aby wychwycić wspólne cechy analizy, a potem jeszcze porównałem z wynikami krótkich opowiastek AI na yt, plus testowanie regresywne.
Oczywiście i tak na końcu decyduję ja, do jakiego momentu badam próbkę iteracyjnie i przedstawiam wynik. Wynikiem jest procentowe prawdopodobieństwo a nie jednoznaczne stwierdzenie.To pracochłonne dlatego z ciekawości wziąłem tylko dwa tematy. Jaskrawego i trudno wyczuwalnego "trolla".
A to bardzo ciekawe jakie pytania zadales wymien chociaż dwa z nich?
Po prostu spytaj swoje AI jak należy analizować tekst tego typu i w zależności od kontekstu dalej dopytuj. Potem odpytaj AI antagonistycznie i porównaj wyniki.
W darmowych AI warto to robić aby zbadać poziom halucynacji.
Jeśli przyjdzie ci do głowy własna dziedzina tematycznie próbuj własnoręcznie budować z niej pytania. Zawsze należy antagonizować pytania, a nawet wyniki.
Testuj kilka AI bo one tez mają swój "światopogląd".
Włącz, albo wyłącz swój kontekst, itd. itd.
I tak jaz w życiu, odpowiedzi zależą od pytań.Pytań nie podaję, bo jeśli wymyślisz swoje, to zabawa jest lepsza. Dam tylko wskazówkę.
Jakie jest prawdopodobieństwo że część akapitu jest fałszywa.
albo
Jak budować wypowiedź, aby była mniej lub bardziej autentyczna.
albo
Czy taki temat żre, co dodać lub ująć aby był bardziej ciekawy
albo
Czy to zgodne z psychologią współczesną albo jakby to ocenili 50 lat temu
albo
Czy tak relacjonuje przeciętny człowiek czy AI
albo
Przekształć akapit na wypowiedź poruszonego człowieka, albo na ciekawszą relację.
To ciekawe dzięki za info
Przede wszystkim bardzo mi przykro, że musiałaś przejść przez tyle trudnych doświadczeń. To, co opisujesz, brzmi jak ogromny ciężar, który dźwigałaś przez lata, i naprawdę nie dziwię się, że w pewnym momencie organizm powiedział „dość”.
Bardzo cieszy mnie to, że planujesz zgłosić się do specjalisty. To nie jest oznaka słabości, tylko odwagi i troski o siebie. Nie obwiniaj się też o pracę magisterską czy gorsze dni kiedy człowiek zmaga się z depresją albo skutkami traum, nawet najprostsze rzeczy mogą kosztować mnóstwo sił.
Z tego, co napisałaś, widać, że mimo wszystko masz w sobie ogromną siłę. Sama zbudowałaś sobie życie, pracujesz i nie przestałaś marzyć o bliskości. To daje nadzieję, że z odpowiednim wsparciem będzie Ci stopniowo łatwiej.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Naprawdę zasługujesz na to, żeby poczuć spokój, bezpieczeństwo i być szczęśliwa. ❤️