Pytam dla kolegi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Temat: Pytam dla kolegi

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat. Gdy weszli w zwiazek miala 19. On marzy o rodzinie, slubie tych klimatach. Podobno szczesliwie zakochany, ale czy szczesliwie, skoro ciagle przezywa to samo w kolko Macieju? A mianowicie:
Za kilka dni ma urodziny. Nawet ja sie wybieram, bo dobry kolega/przyjaciel mojego. A dziewczyna miala byc, ale nie pasuje do jej grafiku ten dzien i niepewne. Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha, wiec nie o takie porady prosze, bardziej co moglby zrobic, aby na nia wplynac albo chociaz sprawdzic, czy jej na nim zalezy. Bardziej praktycznie, bo rozmowy juz byly nie raz, ona pieknie mowi, a wynik jest taki jak zawsze.

Mi przyszlo do glowy, aby zamiast spotkan z nia porobil cos innego i zobaczyc czy wyjdzie cokolwiek z jej inicjatywy.

Macie inne? Forumowicze netkobiet zazwyczaj maja dobre pomysly i intuicje do schematow zwiazkowych, wiec pomyslalam, ze zapytam. Sama wiele sie tu nauczylam smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

To pewnie na weekendy ma innego faceta.

3

Odp: Pytam dla kolegi

U niej widać bardzo wyraźnie brak zaangażowania, a bez tego dobrego związku się nie zbuduje.

Rozumiem, że on nie chce zakończyć tego związku, powinien jednak zdać sobie sprawę, że cóż z tego, że ona pięknie mówi, jeśli w parze za tym nie idzie żadna zmiana. Tu trzeba patrzeć na realia i na to, co ona faktycznie robi.

On nie zachowuje się, a z drugiej strony nie jest traktowany, jak pełnoprawny partner, jeśli przez tyle lat nie dał rady wpłynąć na to, żeby spędzali ze sobą więcej czasu. I tak sobie myślę, że na dobrą sprawę, to oni chyba nawet dobrze się nie znają, bo nie mieli takiej możliwości.

Pomysł, żeby trochę się wycofał i przestał być stroną inicjującą, uważam za całkiem dobry. Nie jako karę czy test, ale żeby zobaczyć, czy z jej strony pojawi się jakakolwiek inicjatywa. Przestać zabiegać, organizować i dopasowywać się, a potem po prostu obserwować. Jeśli nic się nie zmieni, to będzie to chyba bardziej wymowne niż kolejna rozmowa i kolejne zapewnienia.

4 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-31 09:53:58)

Odp: Pytam dla kolegi

Dlaczego nie mieszkają razem po tylu latach związku?
On bywa u niej?

5 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-08-31 10:43:23)

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:

Dlaczego nie mieszkają razem po tylu latach związku?
On bywa u niej?


Z tym mieszkaniem to niekoniecznie musi o czyms swiadczyc. Moj chlopak jest takiego zdania jak ty, ale ja uwazam, ze poprostu moze jest madra. Sama mam zamiar to odwlekac jak najdluzej sie da. Nie mam ochoty sprzatac, prac, gotowac dla kogos, kto nie jest moim mezem. Poprostu mi tak wygodniej, a kobiety ktore to robia sa bez obrazy, ale wg mnie zwyczajnie glupie.
Wole go spotykac juz w przez niego wypranej i wyprasowanej koszuli, jak zostaje u niego, ze to on robi kolacje czy tam sniadanie, zreszta mozemy razem, ale nie mam zamiaru przejmowac obowiazkow zony, jesli nia nie jestem,  a nawet formalnie jestem, ale obca baba.

A nawet nie jestem feministkaxD  tylko mam poglady prawicowe xD choc normalnie to faceci twierdza, ze sluby ograniczaja ich wolnosc czy ze im sie nie oplaca, a jest totalnie na odwrot. Za to mieszkanie razem i wszelkie korzysci jakby sie bylo malzenstwem nim nie bedac jest wygodne, ale dla nich. A wisienka na torcie bywa, ze zdradzaja te przemeczone uslugiwaniem im (troche przejaskawilam) z kochanka, ktora nie jest zmeczona obowiazkami domowymi, a pezez to ma i zawsze dobry nastroj, i energie, bo jesli juz zdradzaja to wlasnie z taka, prawda? Zawsze to samo.

I to tez nie znaczy, ze mam kogos na boku, ze go nie kocham czy nie jestem zaangazowana.


Ale i tak dopytam jaka teorie mialas

6 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-31 10:27:08)

Odp: Pytam dla kolegi

Niewiele uchyliłaś rąbka tajemnicy tego związku.
Widzę takie możliwości:
- nie odpowiada jej rodzina lub znajomi chłopaka;
- jest tak zapracowana, że nie ma czasu o tym pomyśleć;
- średnio jej zależy na tym związku;
- brak odpowiedniej komunikacji między nimi.

To byłby dobry pomysł z poczekaniem na inicjatywę dziewczyny.
Tu przydałaby się rozmowa, nie typu: mam urodziny tego i tego dnia, zapraszam cię, ponieważ nie wiadomo, czy dziewczyna również zaprasza go na swoje urodziny.


Dopisek. Skoro są ze sobą od 6 lat nie ma możliwości by nie pamiętali o swoich urodzinach.

7

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:

Niewiele uchyliłaś rąbka tajemnicy tego związku.
Widzę takie możliwości:
- nie odpowiada jej rodzina lub znajomi chłopaka;
- jest tak zapracowana, że nie ma czasu o tym pomyśleć;
- średnio jej zależy na tym związku;
- brak odpowiedniej komunikacji między nimi

To byłby dobry pomysł z poczekaniem na inicjatywę dziewczyny.
Tu przydałaby się rozmowa, nie typu: mam urodziny tego i tego dnia, zapraszam cię, ponieważ nie wiadomo, czy dziewczyna również zaprasza go na swoje urodziny.


Tez myslalam o przepracowaniu. Ale z kolezankami wychodzi, wiec to nie to.

Co do komunikacji to jak mowilam, niby wszystko pieknie, ochy, achy, ubiera w czule slowka, ale to chyba tylko slowka i zwodzenie. Choc pelne milosci i logiki.

8

Odp: Pytam dla kolegi

Ona wie o urodzinach. On nie wyprawia w dzien urodzin tylko w weekend i byla poinformowana, kiedy, gdzie, co i jak. Ona twierdzi, ze zle zrozumiala i ue myslala, ze w dzien urodzin. A w weekend nie ma w ten dzien wolnego. Tylko ze wszyscy zrozumieli oprocz niej, no i oki raz mogloby sie zdarzyc, ale nie 5 razy w ciagu 6 lat, nieprawdaz?

9

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Niewiele uchyliłaś rąbka tajemnicy tego związku.
Widzę takie możliwości:
- nie odpowiada jej rodzina lub znajomi chłopaka;
- jest tak zapracowana, że nie ma czasu o tym pomyśleć;
- średnio jej zależy na tym związku;
- brak odpowiedniej komunikacji między nimi

To byłby dobry pomysł z poczekaniem na inicjatywę dziewczyny.
Tu przydałaby się rozmowa, nie typu: mam urodziny tego i tego dnia, zapraszam cię, ponieważ nie wiadomo, czy dziewczyna również zaprasza go na swoje urodziny.


Tez myslalam o przepracowaniu. Ale z kolezankami wychodzi, wiec to nie to.

Co do komunikacji to jak mowilam, niby wszystko pieknie, ochy, achy, ubiera w czule slowka, ale to chyba tylko slowka i zwodzenie. Choc pelne milosci i logiki.

No, to znaczyłoby, że kogoś jeszcze ma na uwadze.

10 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-31 10:34:04)

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Ona wie o urodzinach. On nie wyprawia w dzien urodzin tylko w weekend i byla poinformowana, kiedy, gdzie, co i jak. Ona twierdzi, ze zle zrozumiala i ue myslala, ze w dzien urodzin. A w weekend nie ma w ten dzien wolnego. Tylko ze wszyscy zrozumieli oprocz niej, no i oki raz mogloby sie zdarzyc, ale nie 5 razy w ciagu 6 lat, nieprawdaz?

Było tu coś  na forum na ten temat, że jedno z nich obydwojga chciałoby obchodzić urodziny w ten sam dzień, a drugie w weekend. To była dla nich bardzo ważna sprawa.

11

Odp: Pytam dla kolegi

No i co jeszcze oprocz czekania na jej inicjatywe moglby zrobic?

12 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-31 10:40:40)

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

No i co jeszcze oprocz czekania na jej inicjatywe moglby zrobic?

Mogę powiedzieć, co ja bym zrobiła, a ten chłopak niekoniecznie. Po prostu przyjść do niej z butelką szampana i kawałkiem tortu albo zrobić osobne urodziny dla niej w jakimś interesującym miejscu smile

13

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:

Dlaczego nie mieszkają razem po tylu latach związku?
On bywa u niej?


Z tym mieszkaniem to niekoniecznie musi o czyms swiadczyc. Moj chlopak jest takiego zdania jak ty, ale ja uwazam, ze poprostu moze jest madra. Sama mam zamiar to odwlekac jak najdluzej sie da. Nie mam ochoty sprzatac, prac, gotowac dla kogos, kto nie jest moim mezem. Poprostu mi tak wygodniej, a kobiety ktore to robia sa bez obrazy, ale wg mnie zwyczajnie glupie.
Wole go spotykac juz w przez niego wypranej i wyprasowanej koszuli, jak zostaje u niego, ze to on robi kolacje czy tam sniadanie, zreszta mozemy razem, ale nie mam zamiaru przejmowac obowiazkow zony, jesli nia nie jestem,  a nawet formalnie jestem, ale obca baba.

A nawet nie jestem feministkaxD  tylko mam poglady prawicowe xD choc normalnie to faceci twierdza, ze sluby ograniczaja ich wolnosc czy ze im sie nie oplaca, a jest totalnie na odwrot. Za to mieszkanie razem i wszelkie korzysci jakby sie bylo malzenstwem nim nie bedac jest wygodne, ale dla nich.

I to tez nie znaczy, ze mam kogos na boku, ze go nie kocham czy nie jestem zaangazowana.


Ale i tak dopytam jaka teorie mialas

Nie napisałaś, czy on bywa u niej.

Co do mieszkania razem, to uważam, że w obecnych czasach jest to duży plus, bo można się faktycznie poznać. Jak się spotykasz to zawsze jest pięknie, dopiero wspólne mieszkanie pokazuje czy jesteście w stanie dobrze się dogadywać.
Nie wiem dlaczego uważasz, że obowiązkiem żony jest pranie, sprzątanie, gotowanie, to nie te czasy :)
Teraz młodzi dzielą się obowiązkami, ja uważam, że każdy powinien robić to w czym jest lepszy, jeżeli facet lepiej gotuje to proszę bardzo, jeśli lubi sprzątać też, lub wspólnie.
Chyba, że zgodzą się na inny scenariusz.

Co do kolegi, to trzyma się kurczowo tej swojej pierwszej miłości, która często nie prowadzi do małżeństwa.
Co z tego, że on ją kocha, jeśli u niej nie widać zaangażowania, tak jakby była z nim z przyzwyczajenia i z braku laku.
Widać, że on nie ma nic do powiedzenia w tej relacji, już samo to powinno mu dać do myślenia, że coś tu jest nie tak.
Jawnie go lekceważy, a on to przyjmuje za dobrą monetę. Naiwność bije po oczach.
Pewnie nawet jakby się z nią ożenił, to razem z jej rodziną, która by miała najwięcej do powiedzenia w ich małżeństwie. Może nawet według jej rodziny, on nie jest odpowiednim kandydatem dla ich córki.
Nie ma żadnej recepty, bo ani on się nie zmieni, ani jej nie zmieni, ona ugruntowała  swoją pozycję w tej relacji i z niej korzysta.
Jedynie pozostaje szczera rozmowa,
w której powie jakie ma oczekiwania, co mu nie odpowiada i jak oboje widzą przyszłość.
Choć myślę, że on należy do tych co boją się wyrazić swoje zdanie z obawy, żeby partnerka ich nie zostawiła. To droga donikąd.

14 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-08-31 11:45:16)

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

co moglby zrobic, aby na nia wplynac albo chociaz sprawdzic, czy jej na nim zalezy.

Tego nikt Ci nie powie bezposrednio bo jak ktos czegos mocno chce to zadna obserwacja nie ma sily dowodowej, ze to jest niemozliwe.

Dziewczynie widac taki uklad pasuje wiec jakiekolwiek jego frustracje (np. ze jej na nim nie zalezy) spotykaja sie z jej wymowka, w ktora on wierzy - bo alternatywa jest rozstanie, ktorego nie chce.

Jesli zalezy Tobie na tym, aby on uswiadomil sobie, ze jej na nim nie zalezy, to zapytaj go - w jakiej sytuacji, jak ona musialaby sie zachowac, aby nie mial watpliwosci, ze jej na nim nie zalezy.
To go zakotwiczy i jesli to sie wydarzy, to zamiast myslec, ze ta opinia (ze jej nie zalezy) pochodzi od kogos kto nie zna calej sytuacji, bedzie musial przyznac przed soba, ze rzeczywistosc nie zdala jego wlasnego testu.

Jesli zalezy Tobie na tym, aby mial szanse na udany zwiazek, to... wszystko co w zyciu najlepsze wiaze sie z ryzykiem.
Nie ma bezpiecznej gry. Musi zadeklarowac, ze od niej odchodzi, pozwolic jej doswiadczyc zycia bez niego przez pewien okres czasu i zdecydowac czy woli to, czy wrocic w charakterze zony.
Bonusem bedzie jesli w miedzyczasie tych przemyslen wrzuci sobie fotke z jakas inna dziewczyna na insta wink

Jesli kiedykolwiek sie ozeni to warunkiem koniecznym do udanego malzenstwa tez jest aby posiadal jasne granice, ktorych przekroczenie skonczyloby sie rozwodem - zamiast byc jak zalosny, miekki cuck-bluszcz.

15 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2026-08-31 17:52:48)

Odp: Pytam dla kolegi

A ile lat ma ten kolega?
Od 6 lat jest w związku z dziewczyną, która obecnie ma 19 lat, zatem związał się z 13letnią dziewczynką?
Toż to karalne.
Bez sensu to jest moim zdaniem.
Nawet gdyby byli w podobnym wieku, to są nadal dzieciuchy, bo gdzie i kiedy mieli nauczyć się życia?

16

Odp: Pytam dla kolegi
cisza to ja napisał/a:

A ile lat ma ten kolega?
Od 6 lat jest w związku z dziewczyną, która obecnie ma 19 lat, zatem związał się z 13letnią dziewczynką?
Toż to karalne.
Bez sensu to jest moim zdaniem.
Nawet gdyby byli w podobnym wieku, to są nadal dzieciuchy, bo gdzie i kiedy mieli nauczyć się życia?

Nie doczytałaś, od 19 + 6 lat są razem.

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-31 13:57:31)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
blueangel napisał/a:

No i co jeszcze oprocz czekania na jej inicjatywe moglby zrobic?

Mogę powiedzieć, co ja bym zrobiła, a ten chłopak niekoniecznie. Po prostu przyjść do niej z butelką szampana i kawałkiem tortu albo zrobić osobne urodziny dla niej w jakimś interesującym miejscu smile

Z tym, że nie chodzi tylko o urodziny, a o całokształt.
Jeśli chodzi o same urodziny, to być może nie odpowiada jej towarzystwo chłopaka albo to, że nie musi kupować prezentu. Bo ewidentnie się wymiguje.

18

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:
cisza to ja napisał/a:

A ile lat ma ten kolega?
Od 6 lat jest w związku z dziewczyną, która obecnie ma 19 lat, zatem związał się z 13letnią dziewczynką?
Toż to karalne.
Bez sensu to jest moim zdaniem.
Nawet gdyby byli w podobnym wieku, to są nadal dzieciuchy, bo gdzie i kiedy mieli nauczyć się życia?

Nie doczytałaś, od 19 + 6 lat są razem.

Dokladnie. Czyli ona 25, a on kapke starszy 27 czy jakos tak. To nie jest jego pierwsza milosc. Ma jedna ex.

19 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-08-31 14:21:21)

Odp: Pytam dla kolegi

Czyli reasumując.

Jest z braku laku z nim i jak tylko nadaży się okazja to go zmieni na "lepszy model" ...

Odp: Pytam dla kolegi

Bez sensu taki związek.  Ale jak on nie chce związku kończyć To nic na to nie poradzisz

21 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-08-31 14:53:59)

Odp: Pytam dla kolegi

Związek się zakończył, tylko że on o tym nie wie, albo nie przyjmuje do wiadomości.
Co może zrobić? Wg mnie nic. Dziewczyna dobrze się bawi w swoim towarzystwie. Zapewne ma oko na lepszą partię, ale w tym wieku jeszcze się nie śpieszy. Jak cos się już trafi, no to kolega zostanie spuszczony z nurtem rzeki.
Tu nawet nie ma co się rozpisywać.

Co do sytuacji blueangel, wygląda to z boku dość podobnie. Chłopak jest bo są jakieś tam korzyści. Ale sytuacja jest tak trzymana, żeby bez większych ceregieli mogła mu powiedzieć, że nie wie co czuje, albo podobną głupotkę, aby go spławić.

Jak mówi klasyk, taki mamy klimat związków chłopaków, którzy nie są jakimś cudem natury, czy nie mają za wysokiego statusu. Trzyma się ich w szufladzie, żeby byli, albo traktuje jak dziewczyna tamtego chłopaka, prawie nie dając kompletnie nic od siebie.

22 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-08-31 16:16:08)

Odp: Pytam dla kolegi

Kaszpir,
A zwlaszcza Legat chyba trafiles w sedno. Ten kolega nie ma wygladu. Za to chyba nawet  nadwage. Pasuje do nie bycia cudem natury. Gdybym jako singielka gdzies sie na niego natknela, nie przyciagnalby napewno mojej uwagi.
Nie qiem jak wygladal, gdy sie poznali. Natomiast bardzo zakochany, to nadrabia wyglad w jakis sposob, bo tak mu zalezy, wiec nad wyraz dobrze ja traktuje i oewnie dlatego ona w tym tkwi.
Jakos trudno mi tak mu wprost powiedziec, a nawet mojemu chlooakowi o jego przyjacielu, nie chce urazic tego kolegi uczuc czy lamac serca, bo dobry chlopak, w innym przypadku nie mialabym skrupulow, normalnie zawsze mowie wprost, nawet zbyt bezposrednio.


Sam sie zwierza, wiec chce sie mu instynktownie dawac rady, ale jak mu mowia, ze laska ma go w dupie to nie chce tego sluchac.
Chyba przekaze mu pomysl z ta inicjatywa, mam jeszcze jeden, zeby sam do tego doszedl, a nie ze ktos spoza zwiazku uwaza, ze ona z nim z braku laku. A co z tym zrobi to juz jego sprawa. Podejrzewam, ze nic sie nie zmieni. Moze nie tylko milosc, ale zdaje sobie sprawe, ze zeudno byloby mu kogos znalezc.


Wczesniej mozliwe, ze lepiej wygladal. Jego ex niezla sztuka. Raz ja widzialam. Przypadkiem na jednym z wyjsc byla z aktualnym gdzie ja z moim, wiec powiedzial, ze byla tego kolegi. Mnie w pierwszej chwili zatkalo, ze byla akurat z tym kolega.

23 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-08-31 16:23:51)

Odp: Pytam dla kolegi

Mam nadzieje, ze pozna kogos, kto go doceni, bo facet serio nadaje sie na zwiazek. Musialby popracowac nad zrzuceniem kilku kilo. Rysy twarzy wtedy tez sie zazwyczaj zmieniaja na plus.
A da sie zmienic, wbrew temu, co twierdzili chlopcy nasze forumowe meczybuly. Moj mi pokazal foty z sprzed 2 lat xD byl jakies 1/10. Zmienil fryza, ubranie, itede, nawet wydal hajs na operacje oczu, zeby pozbyc sie okularow. Wysoki jest z natury. Poznalismy sie 4 miechy po tej operacji. Wczesniej bysmy sie nawet pewnie nie poznali. Teraz jest 8/10, nie wiem czy sobie zdaje z tego sprawe, ale gdyby dorzucil silke bylby dobra dycha 10/10. Z twarzy jest ladny. Tylko wczesniej nawet nie bylo tego widac. O tej silce mu nie mowilam, bo jak juz sie poznalismy to liczy sie dla mnie jaki jest, teraz gdyby nawet wrocil do wygladu sprzed swojej "metamorfozy" nie mialoby dla mnie juz zadnego znaczenia.
Ale az tak malo kto sie chyba zmienia, bo serio nie do poznania. Zmienil doslownie wszystko. Gdyby spotkal kogos ze szkoly, czy z kim sie nie widzial te 2 lata, a dobrze sie znal, na milion procent by go nie poznal. Chyba ze po imieniu i nazwisku. Nie zdawalabym sama sobie sprawy, ze da sie az tak zmienic. Tego chyba akurat jest swiadom, inaczej nie byloby tej rozmowy ani pokazywania starych fotek.

Dziekuje wam wszystkim, kochani, wiedzialam ze forumowicze netkobiet sa dobrzy w relacje i ich schematy. Bez kitu. XD Sama przy was zaczelam je czesto zauwazac. Ale jeszcze widocznie troche przede mna. Czlowiek sie cale zycie uczy.

24

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat.
Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha,


Uznaj to za nie w temacie, ale oni nie są zaręczeni? Bo taka mnie naszła myśl, z jeśli po MAKSIMUM półtora-dwóch latach związku chłopak by mi się nie oświadczył, to nie traktowałabym tej relacji na tyle poważnie by inwestować w nią swój czas. O ile w ogóle.
Raczej uznałabym to za przechodzony związek, gdzie to dziewczynie mniej zależy.

Z wyjście to może być bardzo dobry pomysł, może ona woli spędzać czas aktywnie?

25

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat. Gdy weszli w zwiazek miala 19. On marzy o rodzinie, slubie tych klimatach. Podobno szczesliwie zakochany, ale czy szczesliwie, skoro ciagle przezywa to samo w kolko Macieju? A mianowicie:
Za kilka dni ma urodziny. Nawet ja sie wybieram, bo dobry kolega/przyjaciel mojego. A dziewczyna miala byc, ale nie pasuje do jej grafiku ten dzien i niepewne. Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha, wiec nie o takie porady prosze, bardziej co moglby zrobic, aby na nia wplynac albo chociaz sprawdzic, czy jej na nim zalezy. Bardziej praktycznie, bo rozmowy juz byly nie raz, ona pieknie mowi, a wynik jest taki jak zawsze.

Mi przyszlo do glowy, aby zamiast spotkan z nia porobil cos innego i zobaczyc czy wyjdzie cokolwiek z jej inicjatywy.

Macie inne? Forumowicze netkobiet zazwyczaj maja dobre pomysly i intuicje do schematow zwiazkowych, wiec pomyslalam, ze zapytam. Sama wiele sie tu nauczylam smile

Oni nie są w związku, a jedynie spotykają się od sześciu lat. Brak zaangażowania z jej strony potwierdza sytuacja z urodzinami. Przegrywają z jej grafikiem, który stanowi dla niej absolutny priorytet. W tej sytuacji mogłaby zaproponować wspólne spędzenie czasu z tej okazji w innym terminie, ale nawet tego nie robi.

26

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:
cisza to ja napisał/a:

A ile lat ma ten kolega?
Od 6 lat jest w związku z dziewczyną, która obecnie ma 19 lat, zatem związał się z 13letnią dziewczynką?
Toż to karalne.
Bez sensu to jest moim zdaniem.
Nawet gdyby byli w podobnym wieku, to są nadal dzieciuchy, bo gdzie i kiedy mieli nauczyć się życia?

Nie doczytałaś, od 19 + 6 lat są razem.

Istotnie sad

27

Odp: Pytam dla kolegi
Samba napisał/a:
blueangel napisał/a:

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat.
Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha,


Uznaj to za nie w temacie, ale oni nie są zaręczeni? Bo taka mnie naszła myśl, z jeśli po MAKSIMUM półtora-dwóch latach związku chłopak by mi się nie oświadczył, to nie traktowałabym tej relacji na tyle poważnie by inwestować w nią swój czas. O ile w ogóle.
Raczej uznałabym to za przechodzony związek, gdzie to dziewczynie mniej zależy.

Z wyjście to może być bardzo dobry pomysł, może ona woli spędzać czas aktywnie?

Nie wszyscy się zaręczają.  Dużo ludzi jedzie latami bez.  A nawet całe życie

28

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat. Gdy weszli w zwiazek miala 19. On marzy o rodzinie, slubie tych klimatach. Podobno szczesliwie zakochany, ale czy szczesliwie, skoro ciagle przezywa to samo w kolko Macieju? A mianowicie:
Za kilka dni ma urodziny. Nawet ja sie wybieram, bo dobry kolega/przyjaciel mojego. A dziewczyna miala byc, ale nie pasuje do jej grafiku ten dzien i niepewne. Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha, wiec nie o takie porady prosze, bardziej co moglby zrobic, aby na nia wplynac albo chociaz sprawdzic, czy jej na nim zalezy. Bardziej praktycznie, bo rozmowy juz byly nie raz, ona pieknie mowi, a wynik jest taki jak zawsze.

Mi przyszlo do glowy, aby zamiast spotkan z nia porobil cos innego i zobaczyc czy wyjdzie cokolwiek z jej inicjatywy.

Macie inne? Forumowicze netkobiet zazwyczaj maja dobre pomysly i intuicje do schematow zwiazkowych, wiec pomyslalam, ze zapytam. Sama wiele sie tu nauczylam smile

Na najważniejsze pytanie nie dostaniemy odpowiedzi.  Co oznacza "rozmowy juz były"? Tego nie wiemy i Ty bluangel pewnie też. 

Co on mowi, co ona mowi, czy on wyraźnie rysuje w czym problem,  czy stawia granice, jak on chce myslec o wspolnym życiu jak widują się raz na 1, 2 3 tygodnie. Co to za związek? I kolega Twojego faceta i jego dziewczyna są dziwni. 

Bo jeżeli są rozmowy i nic nie dają to nic więcej się nie da zrobić.  Organizować życie z kimś innym jak juz. Bo gadasz do sciany a że ściana się ciężko żyje.

Trudno mi rozkminiac obecnosc na urodzinach jeśli ludzie po 6 latach potrafia się spotkać raz na 3 tygodnie. Urodziny to tu najmniejszy problem

29

Odp: Pytam dla kolegi

Jeśli on wygląda jak piszesz, to jest bardzo prawdopodobne, że ona wstydzi się z nim pokazywać gdziekolwiek.
A to taki dobry duszek, że żal jej go zostawić, daje mu do zrozumienia swoim zachowaniem, a on nic. Pewnie to ona podejmie decyzję o zakończeniu tej relacji.
Być może sytuacja by się zmieniła, jakby zaczął o siebie dbać, tym bardziej by jej zaimponował niż tą swoją cukierkową dobrocią.
Dlatego najlepiej jakby ten twój facet zasugerował mu uprawianie sportu, siłownię, basen, bieganie, może razem by mogli umawiać  się na aktywności.
Może spokojnie też mu zasugerować, że przez to miałby szansę na ten wymarzony ślub, inaczej to klapa.

Odp: Pytam dla kolegi

Mają inne style przywiązania, tylko i aż tyle. Cała reszta to nadinterpretacja.

Choć on wydaje się mieć zrównoważone potrzeby, to u niej widać mocne odchylenie. Ale widać takiej mu trzeba, mimo że się wkurwia. Niedostępnej trochę.
Inaczej, już dawno by mu przeszło.


Nie ma recepty, bo przecież jej nie zmieni. Ona sama też nie chce.
Może to zaakceptować albo odejść.

31

Odp: Pytam dla kolegi
Priscilla napisał/a:

Pomysł, żeby trochę się wycofał i przestał być stroną inicjującą, uważam za całkiem dobry. Nie jako karę czy test, ale żeby zobaczyć, czy z jej strony pojawi się jakakolwiek inicjatywa. Przestać zabiegać, organizować i dopasowywać się, a potem po prostu obserwować.

Dokladnie tak jak mowisz. Rowniez uwazam ze wycofanie sie jest dobrym pomyslem na jakis czas. On w tym czasie aby nie myslec moze udać sie na masaz towazyski lub taniec moderno.

32 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-09-01 08:02:27)

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
blueangel napisał/a:

No i co jeszcze oprocz czekania na jej inicjatywe moglby zrobic?

Mogę powiedzieć, co ja bym zrobiła, a ten chłopak niekoniecznie. Po prostu przyjść do niej z butelką szampana i kawałkiem tortu albo zrobić osobne urodziny dla niej w jakimś interesującym miejscu smile

Z tym, że nie chodzi tylko o urodziny, a o całokształt.

Jak już chcesz mi zwracać uwagę i odpowiadasz zamiast Blueangel, to przeczytaj, proszę, wcześniej całokształt moich wypowiedzi w tym wątku smile

33

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Mogę powiedzieć, co ja bym zrobiła, a ten chłopak niekoniecznie. Po prostu przyjść do niej z butelką szampana i kawałkiem tortu albo zrobić osobne urodziny dla niej w jakimś interesującym miejscu smile

Z tym, że nie chodzi tylko o urodziny, a o całokształt.

Jak już chcesz mi zwracać uwagę i odpowiadasz zamiast Blueangel, to przeczytaj, proszę, wcześniej całokształt
moich wypowiedzi w tym wątku smile

Rozumiem, tak mi się "narzuciło", choć źle to odebrałaś ,bo to jest dodanie uwagi, a nie zwracanie uwagi, nie też znaczenia komu odpowiadamy, zawsze można się odnieść do czyjejś odpowiedzi.
Ale postaram się uszanować twoją wrażliwość ,przecież nie muszę nawet czytać smile

34

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

...

Pisz kolejne.
Jestes lepsza od Koraliny.

Nie wiem czy Koralina ma jakiekolwiek zdolnosci...

35

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:

Ale postaram się uszanować twoją wrażliwość ,przecież nie muszę nawet czytać smile

To było odniesienie do odniesienia big_smile czyli ja pisałam tu o urodzinach, a Ty zrozumiałaś, że ja tylko te urodziny widzę  smile

Moja wrażliwość na tym forum, kolokwialnie mówiąc, poszła w diabły. Możesz  się odnosić do woli smile

36 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-01 15:40:19)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale postaram się uszanować twoją wrażliwość ,przecież nie muszę nawet czytać smile

To było odniesienie do odniesienia big_smile czyli ja pisałam tu o urodzinach, a Ty zrozumiałaś, że ja tylko te urodziny widzę  smile

Nie.
Jak tu czasem ciężko się zrozumieć...
Mamy inną percepcję.

37

Odp: Pytam dla kolegi
blueangel napisał/a:

Tym razem temat dotyczy kolegi mojego chlopaka.

Ma dziewczyne od 6 lat. Gdy weszli w zwiazek miala 19. On marzy o rodzinie, slubie tych klimatach. Podobno szczesliwie zakochany, ale czy szczesliwie, skoro ciagle przezywa to samo w kolko Macieju? A mianowicie:
Za kilka dni ma urodziny. Nawet ja sie wybieram, bo dobry kolega/przyjaciel mojego. A dziewczyna miala byc, ale nie pasuje do jej grafiku ten dzien i niepewne. Problem w tym, ze w ciagu tych 6 lat byla na jego urodzinach tylko jeden (!) raz. Zawsze ma jakas wymowke. Kazdy urlop spedza z rodzina, mimo ze on chcialby z nia. Gdy wychodzi ze znajomymi, ona tez mu nigdy nie towarzyszy.  Widuja sie 1 na tydzien, na dwa, czasem na 3. I zawsze w czwartek-srodek tygodnia, gdy ona na drugi dzien ma na rano do roboty.

On nie chce zakonczyc zwiazku, bo ja kocha, wiec nie o takie porady prosze, bardziej co moglby zrobic, aby na nia wplynac albo chociaz sprawdzic, czy jej na nim zalezy. Bardziej praktycznie, bo rozmowy juz byly nie raz, ona pieknie mowi, a wynik jest taki jak zawsze.

Mi przyszlo do glowy, aby zamiast spotkan z nia porobil cos innego i zobaczyc czy wyjdzie cokolwiek z jej inicjatywy.

Macie inne? Forumowicze netkobiet zazwyczaj maja dobre pomysly i intuicje do schematow zwiazkowych, wiec pomyslalam, ze zapytam. Sama wiele sie tu nauczylam smile

To trolling, prawda?

38

Odp: Pytam dla kolegi
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale postaram się uszanować twoją wrażliwość ,przecież nie muszę nawet czytać smile

To było odniesienie do odniesienia big_smile czyli ja pisałam tu o urodzinach, a Ty zrozumiałaś, że ja tylko te urodziny widzę  smile

Nie.
Jak tu czasem ciężko się zrozumieć...
Mamy inną percepcję.

Bywa. Aż się narzuca, żeby koledze podpowiedzieć wycofanie się, zaprzestanie zabiegania o spotkania i dawanie pola dziewczynie, ale.. Tu chyba obydwóm stronom niespecjalnie zależy, bo on - kocha, ona - rzuca miłe słowa, zapewnia o uczuciu, a nic się nie dzieje oprócz rzadkich spotkań w tygodniu. Ponieważ nie mamy na forum wpływu na dziewczynę a jest szansa, że chłopak zmieni swoje postępowanie w temacie urodzin zamiast poczekania na reakcję dziewczyny zaproponowałam, żeby wziął sprawy w swoje ręce i wtedy przekona się, jak jest naprawdę i jak zachowa się ta dziewczyna. Chłopak może nie ma pojęcia o forum i, że forumowicze dowiadują się o jego życiu?

Oczywiście szanuję Twoje zdanie.

39 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-01 22:42:29)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

To było odniesienie do odniesienia big_smile czyli ja pisałam tu o urodzinach, a Ty zrozumiałaś, że ja tylko te urodziny widzę  smile

Nie.
Jak tu czasem ciężko się zrozumieć...
Mamy inną percepcję.

Bywa. Aż się narzuca, żeby koledze podpowiedzieć wycofanie się, zaprzestanie zabiegania o spotkania i dawanie pola dziewczynie, ale.. Tu chyba obydwóm stronom niespecjalnie zależy, bo on - kocha, ona - rzuca miłe słowa, zapewnia o uczuciu, a nic się nie dzieje oprócz rzadkich spotkań w tygodniu. Ponieważ nie mamy na forum wpływu na dziewczynę a jest szansa, że chłopak zmieni swoje postępowanie w temacie urodzin zamiast poczekania na reakcję dziewczyny zaproponowałam, żeby wziął sprawy w swoje ręce i wtedy przekona się, jak jest naprawdę i jak zachowa się ta dziewczyna. Chłopak może nie ma pojęcia o forum i, że forumowicze dowiadują się o jego życiu?

Oczywiście szanuję Twoje zdanie.

Racje moze miec Rozrabiaka. A wtedy wszystkie logiczne tlumaczenia ludzi z bezpiecznym stylem nie maja zastosowania. Za to jak sie polaczy unikowego i lekowego to puzzle sie skladaja. I smutna konkluzja: nic sie nie da zrobic. Kwestia czasu jest kiedy gosciu peknie. I pewnie wpierdzieli sie potem znow w to samo z kims innym

Odp: Pytam dla kolegi
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie.
Jak tu czasem ciężko się zrozumieć...
Mamy inną percepcję.

Bywa. Aż się narzuca, żeby koledze podpowiedzieć wycofanie się, zaprzestanie zabiegania o spotkania i dawanie pola dziewczynie, ale.. Tu chyba obydwóm stronom niespecjalnie zależy, bo on - kocha, ona - rzuca miłe słowa, zapewnia o uczuciu, a nic się nie dzieje oprócz rzadkich spotkań w tygodniu. Ponieważ nie mamy na forum wpływu na dziewczynę a jest szansa, że chłopak zmieni swoje postępowanie w temacie urodzin zamiast poczekania na reakcję dziewczyny zaproponowałam, żeby wziął sprawy w swoje ręce i wtedy przekona się, jak jest naprawdę i jak zachowa się ta dziewczyna. Chłopak może nie ma pojęcia o forum i, że forumowicze dowiadują się o jego życiu?

Oczywiście szanuję Twoje zdanie.

Racje moze miec Rozrabiaka. A wtedy wszystkie logiczne tlumaczenia ludzi z bezpiecznym stylem nie maja zastosowania. Za to jak sie polaczy unikowego i lekowego to puzzle sie skladaja. I smutna konkluzja: nic sie nie da zrobic. Kwestia czasu jest kiedy gosciu peknie. I pewnie wpierdzieli sie znow w to samo

No tak on zawsze ma rację

41

Odp: Pytam dla kolegi

Wow i jeszcze raz WOW big_smile

Kilka razy pisałem tą wiadomość i kasowałem, bo nie wierzyłem co wyczytałem big_smile

Patrząc na "związek" tego znajomego jak i na jednej Pani z tego forum to dziwię się że ktoś chce być w takim "czymś"

Nie chce być sprzataczką, kucharką, praczką ???

Serio ???

Myśle że KAZDY DOROSŁY SAMODZIELNY człowiek takie sprawy SAM potrafi ogarnąć.
Mamy XXI wiek i naprawdę nie widziałem żadnej kobiety aby szła nad rzekę i prała ubrania w wielkiej misie za pomocą tary i tam suszyła big_smile
Fakt takie rzeczy widziałem ale nie w PL big_smile

Myślę że w każdym domu od wielu wielu lat jest pralka a nawet często suszarka bębnowa a myślę że obsłużyć to potrafi nawet małpa big_smile

Mycie naczyć ?  Jest taki coś jak zmywarka ...

Inna rzecz że związek to partnerstwo i obowiązkami domowymi dzieli sie z druga osobą i zrobienie czegoś dla osoby która jest dla nas ważna raczej nie powoduje że nam korona z głowy spadnie big_smile

Spotykanie się co jakiś czas ? Co tydzień czy 3 tygodnie ?
Kurcze to przy FWB częściej ludzie się spotykają big_smile

Dziwię się facetom że w takim czymś chcą być i to przeraża.

Człowiek zakochany, któremu naprawde zależy na drugiej osobie potrafi dużo zrobić i z przyjemnoścą dla drugiej osoby.
Tęskni za nią i dązy do spotkań.

Mnie dziwi że ludzie marnują czas na takie bezsensowe relacje zamiast znaleźć normalną kobietę/mężczyznę i być w NORMALNYM związku ..

42 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-09-02 08:12:47)

Odp: Pytam dla kolegi
Kaszpir007 napisał/a:

Wow i jeszcze raz WOW big_smile

Kilka razy pisałem tą wiadomość i kasowałem, bo nie wierzyłem co wyczytałem big_smile

Patrząc na "związek" tego znajomego jak i na jednej Pani z tego forum to dziwię się że ktoś chce być w takim "czymś"

Nie chce być sprzataczką, kucharką, praczką ???

Serio ???

Myśle że KAZDY DOROSŁY SAMODZIELNY człowiek takie sprawy SAM potrafi ogarnąć.
Mamy XXI wiek i naprawdę nie widziałem żadnej kobiety aby szła nad rzekę i prała ubrania w wielkiej misie za pomocą tary i tam suszyła big_smile
Fakt takie rzeczy widziałem ale nie w PL big_smile

Myślę że w każdym domu od wielu wielu lat jest pralka a nawet często suszarka bębnowa a myślę że obsłużyć to potrafi nawet małpa big_smile

Mycie naczyć ?  Jest taki coś jak zmywarka ...

Inna rzecz że związek to partnerstwo i obowiązkami domowymi dzieli sie z druga osobą i zrobienie czegoś dla osoby która jest dla nas ważna raczej nie powoduje że nam korona z głowy spadnie big_smile

Spotykanie się co jakiś czas ? Co tydzień czy 3 tygodnie ?
Kurcze to przy FWB częściej ludzie się spotykają big_smile

Dziwię się facetom że w takim czymś chcą być i to przeraża.

Człowiek zakochany, któremu naprawde zależy na drugiej osobie potrafi dużo zrobić i z przyjemnoścą dla drugiej osoby.
Tęskni za nią i dązy do spotkań.

Mnie dziwi że ludzie marnują czas na takie bezsensowe relacje zamiast znaleźć normalną kobietę/mężczyznę i być w NORMALNYM związku ..

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

43

Odp: Pytam dla kolegi

Ogólnie przeważa teza, że obecny kryzys dzietności polega na tym, że kobiety nie mają dobrych kandydatów na ojców.
No ale kolejny wątek pokazuje, że jednak wiele kobiet takich kandydatów nie chce, bo nie chce związku, a co za tym idzie dzieci.
Kaszpir dziwi się światu, ale tak to wygląda. Jest odwlekanie, są związki pozorowane, spotykanie się na odwal w tygodniu, bo przecież w sobotę i niedzielę, czeka dużo ciekawsze towarzystwo.
Na forum była masa wątków tych spokojnych, ułożonych, chcących założyć związki, mieć dzieci. Ale zainteresowanych kobiet brak. 
Wymówki są niekiedy zabawne, jak choćby to pranie, które wyrasta do miana najcięższej roboty świata, jakby nikt nie prał w pralkach automatycznych big_smile. No ale usprawiedliwienie zawsze jest. smile

44

Odp: Pytam dla kolegi
Legat napisał/a:

Ogólnie przeważa teza, że obecny kryzys dzietności polega na tym, że kobiety nie mają dobrych kandydatów na ojców.
No ale kolejny wątek pokazuje, że jednak wiele kobiet takich kandydatów nie chce, bo nie chce związku, a co za tym idzie dzieci.
Kaszpir dziwi się światu, ale tak to wygląda. Jest odwlekanie, są związki pozorowane, spotykanie się na odwal w tygodniu, bo przecież w sobotę i niedzielę, czeka dużo ciekawsze towarzystwo.
Na forum była masa wątków tych spokojnych, ułożonych, chcących założyć związki, mieć dzieci. Ale zainteresowanych kobiet brak. 
Wymówki są niekiedy zabawne, jak choćby to pranie, które wyrasta do miana najcięższej roboty świata, jakby nikt nie prał w pralkach automatycznych big_smile. No ale usprawiedliwienie zawsze jest. smile

Która kobieta się pali do "niewolnictwa"? To kandydaci na mężów muszą zmienić nastawienie do kobiet, a to może trochę potrwać. Nie tylko problem jest w nich, to cały system.

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Wow i jeszcze raz WOW big_smile

Kilka razy pisałem tą wiadomość i kasowałem, bo nie wierzyłem co wyczytałem big_smile

Patrząc na "związek" tego znajomego jak i na jednej Pani z tego forum to dziwię się że ktoś chce być w takim "czymś"

Nie chce być sprzataczką, kucharką, praczką ???

Serio ???

Myśle że KAZDY DOROSŁY SAMODZIELNY człowiek takie sprawy SAM potrafi ogarnąć.
Mamy XXI wiek i naprawdę nie widziałem żadnej kobiety aby szła nad rzekę i prała ubrania w wielkiej misie za pomocą tary i tam suszyła big_smile
Fakt takie rzeczy widziałem ale nie w PL big_smile

Myślę że w każdym domu od wielu wielu lat jest pralka a nawet często suszarka bębnowa a myślę że obsłużyć to potrafi nawet małpa big_smile

Mycie naczyć ?  Jest taki coś jak zmywarka ...

Inna rzecz że związek to partnerstwo i obowiązkami domowymi dzieli sie z druga osobą i zrobienie czegoś dla osoby która jest dla nas ważna raczej nie powoduje że nam korona z głowy spadnie big_smile

Spotykanie się co jakiś czas ? Co tydzień czy 3 tygodnie ?
Kurcze to przy FWB częściej ludzie się spotykają big_smile

Dziwię się facetom że w takim czymś chcą być i to przeraża.

Człowiek zakochany, któremu naprawde zależy na drugiej osobie potrafi dużo zrobić i z przyjemnoścą dla drugiej osoby.
Tęskni za nią i dązy do spotkań.

Mnie dziwi że ludzie marnują czas na takie bezsensowe relacje zamiast znaleźć normalną kobietę/mężczyznę i być w NORMALNYM związku ..

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Otoz to dlatego uważam,ze kobiety wraz z walka do prawa do zarabiania pieniedzy i finansowej niezależności od męża zapomnialy w tym.samym czasie walczyc o rowne podzialy obowiązków domowych po pracy. W efekcie jest tak,ze w tysiacach polskich(nie wszystkich i nie tylko polskich) domów jest tak,ze facet idzie do pracy i po pracy ma wolne,a kobieta idzie do pracy i po pracy ma zapierdziel do wieczora... niewiem co bylo i jest większym frejertwem siedziec pod butem meza bez wlasnego grosza czy zapierdzielac na rachunki biorac na siebie w połowie(50%) odpowiedzialnośc męża plus pozostając przy 100% wlasnej odpowiedzialności za dom i zajmowanie sie dziećmi zamiast w tym samym czasie przerzucic 50% swojej odpowiedzialności zajmowania sie domem i dziećmi na faceta... Nie ma tu dobrego wyboru to tak jakby wybierac miedzy dzuma,a cholera... kobiety nie wywalczyly dobrze swoich praw... dlatego ja sie wogole poważnie zastanawiam nad związkiem,bo jak mam.skonczyc jak wiele tysiecy kobiet na swiecie to sobie podaruje

46

Odp: Pytam dla kolegi
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Wow i jeszcze raz WOW big_smile

Kilka razy pisałem tą wiadomość i kasowałem, bo nie wierzyłem co wyczytałem big_smile

Patrząc na "związek" tego znajomego jak i na jednej Pani z tego forum to dziwię się że ktoś chce być w takim "czymś"

Nie chce być sprzataczką, kucharką, praczką ???

Serio ???

Myśle że KAZDY DOROSŁY SAMODZIELNY człowiek takie sprawy SAM potrafi ogarnąć.
Mamy XXI wiek i naprawdę nie widziałem żadnej kobiety aby szła nad rzekę i prała ubrania w wielkiej misie za pomocą tary i tam suszyła big_smile
Fakt takie rzeczy widziałem ale nie w PL big_smile

Myślę że w każdym domu od wielu wielu lat jest pralka a nawet często suszarka bębnowa a myślę że obsłużyć to potrafi nawet małpa big_smile

Mycie naczyć ?  Jest taki coś jak zmywarka ...

Inna rzecz że związek to partnerstwo i obowiązkami domowymi dzieli sie z druga osobą i zrobienie czegoś dla osoby która jest dla nas ważna raczej nie powoduje że nam korona z głowy spadnie big_smile

Spotykanie się co jakiś czas ? Co tydzień czy 3 tygodnie ?
Kurcze to przy FWB częściej ludzie się spotykają big_smile

Dziwię się facetom że w takim czymś chcą być i to przeraża.

Człowiek zakochany, któremu naprawde zależy na drugiej osobie potrafi dużo zrobić i z przyjemnoścą dla drugiej osoby.
Tęskni za nią i dązy do spotkań.

Mnie dziwi że ludzie marnują czas na takie bezsensowe relacje zamiast znaleźć normalną kobietę/mężczyznę i być w NORMALNYM związku ..

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Otoz to dlatego uważam,ze kobiety wraz z walka do prawa do zarabiania pieniedzy i finansowej niezależności od męża zapomnialy w tym.samym czasie walczyc o rowne podzialy obowiązków domowych po pracy. W efekcie jest tak,ze w tysiacach polskich(nie wszystkich i nie tylko polskich) domów jest tak,ze facet idzie do pracy i po pracy ma wolne,a kobieta idzie do pracy i po pracy ma zapierdziel do wieczora... niewiem co bylo i jest większym frejertwem siedziec pod butem meza bez wlasnego grosza czy zapierdzielac na rachunki biorac na siebie w połowie(50%) odpowiedzialnośc męża plus pozostając przy 100% wlasnej odpowiedzialności za dom i zajmowanie sie dziećmi zamiast w tym samym czasie przerzucic 50% swojej odpowiedzialności zajmowania sie domem i dziećmi na faceta... Nie ma tu dobrego wyboru to tak jakby wybierac miedzy dzuma,a cholera... kobiety nie wywalczyly dobrze swoich praw... dlatego ja sie wogole poważnie zastanawiam nad związkiem,bo jak mam.skonczyc jak wiele tysiecy kobiet na swiecie to sobie podaruje

Julka przecież już ustalaliśmy. Ty możesz mieć tylko służącego smile

47 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-09-02 11:42:27)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:

jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę.

W jakiej to kulturze? smile
Dzieciaków to kobieta z reguły nie ma. Jak już to jedno i to najczęściej po 30-tce. smile
O czym Ty w ogóle mówisz? Wg mnie tworzysz jakieś nieistniejące światy.

Nie widzisz, że już teraz pracę przejmują imigranci, albo roboty?

Jest taka anegdota o dzieciach w Norwegii, że jest ich tak mało, że będą kształcić jedynie jako kierownicy nadzorujący pracę imigrantów, albo inżynierów i automatyków nadzorujących pracę robotów.

48

Odp: Pytam dla kolegi
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Mają inne style przywiązania, tylko i aż tyle.

Faktycznie mają różne style przywiązania - on się przywiązał, a ona nie big_smile big_smile


---

A tak zupełnie szczerze, to moim zdaniem z obu stron coś nie gra.

Odp: Pytam dla kolegi
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Otoz to dlatego uważam,ze kobiety wraz z walka do prawa do zarabiania pieniedzy i finansowej niezależności od męża zapomnialy w tym.samym czasie walczyc o rowne podzialy obowiązków domowych po pracy. W efekcie jest tak,ze w tysiacach polskich(nie wszystkich i nie tylko polskich) domów jest tak,ze facet idzie do pracy i po pracy ma wolne,a kobieta idzie do pracy i po pracy ma zapierdziel do wieczora... niewiem co bylo i jest większym frejertwem siedziec pod butem meza bez wlasnego grosza czy zapierdzielac na rachunki biorac na siebie w połowie(50%) odpowiedzialnośc męża plus pozostając przy 100% wlasnej odpowiedzialności za dom i zajmowanie sie dziećmi zamiast w tym samym czasie przerzucic 50% swojej odpowiedzialności zajmowania sie domem i dziećmi na faceta... Nie ma tu dobrego wyboru to tak jakby wybierac miedzy dzuma,a cholera... kobiety nie wywalczyly dobrze swoich praw... dlatego ja sie wogole poważnie zastanawiam nad związkiem,bo jak mam.skonczyc jak wiele tysiecy kobiet na swiecie to sobie podaruje

Julka przecież już ustalaliśmy. Ty możesz mieć tylko służącego smile

Nie musze miec sluzacego. Natomiast NIE MOGE mieć takiego co sie rzadzi,kontroluje i w dodatku trzeba mu uslugiwac i po nim sprzątać

50

Odp: Pytam dla kolegi
Legat napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę.

W jakiej to kulturze? smile .

Jak to jakiej? Chłopskiej, potem z czasów: "kobiety na traktory", potem mężczyźni wyjeżdżali za granicę, żeby się dorobić... Na szczęście nie wszędzie tak jest i powoli się to zmienia.
Jakbyś chodził na szkolne wywiadówki, to zobaczyłbyś tam prawie same mamusie. A gdzie panowie?

Legat napisał/a:

Dzieciaków to kobieta z reguły nie ma. Jak już to jedno i to najczęściej po 30-tce. smile

Właśnie to jest następstwo tamtych czasów. Która kobieta chciałaby żyć tak jak jej matka? Rodzina jest kojarzona pejoratywnie, więc kobieta woli ten czas jej założenia odwlekać do 30-tki, żeby potem świadomie podejmować decyzje o związkach i dzieciach.


Legat napisał/a:

O czym Ty w ogóle mówisz? Wg mnie tworzysz jakieś nieistniejące światy.

Ty też smile Istniejący świat tworzy każda rodzina osobno, a nie zimna statystyka z netu.

Legat napisał/a:

Nie widzisz, że już teraz pracę przejmują imigranci, albo roboty?

Imigranci? Oni muszą pracować, żeby lepiej żyć. Nie przejmują niczyjej pracy. Roboty? Mieliśmy już ostatnio taki znany przykład, gdzie sztuczna inteligencja napisała raport o Polakach.

Legat napisał/a:

Jest taka anegdota o dzieciach w Norwegii, że jest ich tak mało, że będą kształcić jedynie jako kierownicy nadzorujący pracę imigrantów, albo inżynierów i automatyków nadzorujących pracę robotów.

Może w Norwegii smile

51 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-02 18:16:07)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:
Legat napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę.

W jakiej to kulturze? smile .

Jak to jakiej? Chłopskiej, potem z czasów: "kobiety na traktory", potem mężczyźni wyjeżdżali za granicę, żeby się dorobić... Na szczęście nie wszędzie tak jest i powoli się to zmienia.
Jakbyś chodził na szkolne wywiadówki, to zobaczyłbyś tam prawie same mamusie. A gdzie panowie?

Legat napisał/a:

Dzieciaków to kobieta z reguły nie ma. Jak już to jedno i to najczęściej po 30-tce. smile

Właśnie to jest następstwo tamtych czasów. Która kobieta chciałaby żyć tak jak jej matka? Rodzina jest kojarzona pejoratywnie, więc kobieta woli ten czas jej założenia odwlekać do 30-tki, żeby potem świadomie podejmować decyzje o związkach i dzieciach.


Legat napisał/a:

O czym Ty w ogóle mówisz? Wg mnie tworzysz jakieś nieistniejące światy.

Ty też smile Istniejący świat tworzy każda rodzina osobno, a nie zimna statystyka z netu.

Legat napisał/a:

Nie widzisz, że już teraz pracę przejmują imigranci, albo roboty?

Imigranci? Oni muszą pracować, żeby lepiej żyć. Nie przejmują niczyjej pracy. Roboty? Mieliśmy już ostatnio taki znany przykład, gdzie sztuczna inteligencja napisała raport o Polakach.

Legat napisał/a:

Jest taka anegdota o dzieciach w Norwegii, że jest ich tak mało, że będą kształcić jedynie jako kierownicy nadzorujący pracę imigrantów, albo inżynierów i automatyków nadzorujących pracę robotów.

Może w Norwegii smile

Masz dużo racji... ja się wcale nie dziwię kobietom,że nie chcą mieć dzieci i wogole męża. Jak ktoś ma wybór korzystać z życia,podróżować a stać w kuchni przy garach i gotować obiadki dla jaśnie pana,a potem cały czas zajmowac się dziećmi i ledwo przytomna ze zmęczenia wstać do pracy,bo przeciez na rachunki muszą OBOJE zapierniczać,ale już w domu i przy dzieciach to tylko JEDNA matka musi zapierdzielac to ja jestem bardzo ciekawa ile kobiet,by jaka wersję wybrało  big_smile... ja tam bym mogła iść do pracy zawodowej gdybym miała męża,a nawet bym chciała iść,bo nie wyobrażam sobie być na utrzymaniu faceta,ale po pracy to ja bym miała luksus i szla bym na wygodę-zamawiane jedzenie,a nie stanie przy garach i raz na tydzień sprzataczka do porządnego posprzątania domu. Córka już nastolatka więc luz... plus po pracy obowiązkowo czas na swoje hobby.... ja napewno bym się nie zajechała jak dziki osioł robota xD

52

Odp: Pytam dla kolegi

wiem, że to off topic, ale podam linka.
Jest to coś, co mi się w głowie układało od kilku miesięcy
https://porady.sympatia.onet.pl/sympati … je/l6tj7hh

53

Odp: Pytam dla kolegi
Noble napisał/a:

wiem, że to off topic, ale podam linka.
Jest to coś, co mi się w głowie układało od kilku miesięcy
https://porady.sympatia.onet.pl/sympati … je/l6tj7hh

No samotne matki nie powinny wchodzic w nowe zwiazki.
Bo to zaden rarytas dla mezczyzny, ktory z duzym prawdopodobienstwem predzej czy pozniej zmeczy sie negatywnym bilansem zyskow i kosztow i ja zostawi, po czym matka musi znowu re-organizacje w zyciu robic.

Odp: Pytam dla kolegi
JohnyBravo777 napisał/a:
Noble napisał/a:

wiem, że to off topic, ale podam linka.
Jest to coś, co mi się w głowie układało od kilku miesięcy
https://porady.sympatia.onet.pl/sympati … je/l6tj7hh

No samotne matki nie powinny wchodzic w nowe zwiazki.
Bo to zaden rarytas dla mezczyzny, ktory z duzym prawdopodobienstwem predzej czy pozniej zmeczy sie negatywnym bilansem zyskow i kosztow i ja zostawi, po czym matka musi znowu re-organizacje w zyciu robic.

A dlaczego niby nie? Średniowiecze się skończyło.. w Anglii jest tysiące kobiet,które mają dzieci z poprzedniego związku i wchodza w nowe związki i wielu z nich udaje się mieć później długoletnie związki... ciekawe czy to samo byś napisał o ojcach,ktorzy sami wychowuja dzieci-ze nie maja prawa miec nowej partnerki i ze nie powinni wchodzic w nowe związki

55 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-09-03 09:16:29)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Nie przesadzaj ...

Czasy się zmieniły i raczej bardzo rzadko obecnie pracuje tylko mężczyzna i sam urzymuje całą rodzinę ...
W większości pracują rodzice i to oni powinni podzielić się obowiązkami i wspólnie zajmować się domem i dzieckiem ...

Mysle że taka sama "singielka" też musi ogarnąc mieszkanie, zrobić pranie czy cos sobie ugotować i po sobie posprzątać.

No chyba że taka singielka ma służbę która za nią to wszystko wykonuje, ale raczej większośc sama to wykonuje i nie widzi w tym "niewolnictwa" i "wyzysku".

A jak jest się z kimś to chyba oczywiste że z myślania "JA" zmieniamy na "MY" i naprawdę ugotowanie większego obiadu dla całej rodziny czy inne obowiązki to nie problem.
Związek to dopasowanie i DOGADANIE się i odpowiedni podział obowiązków ...

Problem jest z rozumieniem przez niektóre panie "feminizmu" i czym jest ...
Raczej bardzo często to ultra-radykalny feminizm niczym nie różniący od innych radykalnych religilnym oszołomów big_smile
Inna rzecz ,że feministki o to co walczyły i czego chciały wywalczyły KILKADZIESIĄT lat temu i od tego słowo "feministka" jest wręcz śmieszne, bo te prawa i o co walczyły dziesiatki jak temu feministki dawno zostało spełnione big_smile

Ale prawdą jest że w niektórych pracach kobiety mają lepsze predyspozycje a w niektórych mężczyźni i nie jest to nic dziwnego ...

Problem że olbrzymia ilośc ludzi to zwykli egoiści , samoluby, narcyzy których poza swoim interesem i dobrem nic innego nie interesuje.
Osoby nie nadające się do żadnego związku, bo związek to nie JA a MY i często sztuka kompromisu.

Wielu nie jest zdatnych do żadnych kompromisów i nie nadaje sie do żadnego związku ...

I myślę że takie osoby lepiej niech nie próbują i to nie we względu na siebie a stronę przeciwną ...

Lepiej aby strona przeciwna znalała sobie wartościowego partnera czy partnerkę niż marnowała życie i czas.

Tak jak ten "kolega" co zmarnował sobie kilka lat ..

Myślę że jak wie czego sie szuka to sie znajdzie, ale trzeba przeprowadzić olbrzymią selekcję , bo w obecnych czasach znalezienie faceta czy kobiety do NORMALNEGO związku to normalnie cud big_smile

56 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-03 10:23:04)

Odp: Pytam dla kolegi
Kaszpir007 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Nie przesadzaj ...

Czasy się zmieniły i raczej bardzo rzadko obecnie pracuje tylko mężczyzna i sam urzymuje całą rodzinę ...
W większości pracują rodzice i to oni powinni podzielić się obowiązkami i wspólnie zajmować się domem i dzieckiem ...

Mysle że taka sama "singielka" też musi ogarnąc mieszkanie, zrobić pranie czy cos sobie ugotować i po sobie posprzątać.

No chyba że taka singielka ma służbę która za nią to wszystko wykonuje, ale raczej większośc sama to wykonuje i nie widzi w tym "niewolnictwa" i "wyzysku".

A jak jest się z kimś to chyba oczywiste że z myślania "JA" zmieniamy na "MY" i naprawdę ugotowanie większego obiadu dla całej rodziny czy inne obowiązki to nie problem.
Związek to dopasowanie i DOGADANIE się i odpowiedni podział obowiązków ...

Problem jest z rozumieniem przez niektóre panie "feminizmu" i czym jest ...
Raczej bardzo często to ultra-radykalny feminizm niczym nie różniący od innych radykalnych religilnym oszołomów big_smile
Inna rzecz ,że feministki o to co walczyły i czego chciały wywalczyły KILKADZIESIĄT lat temu i od tego słowo "feministka" jest wręcz śmieszne, bo te prawa i o co walczyły dziesiatki jak temu feministki dawno zostało spełnione big_smile

Ale prawdą jest że w niektórych pracach kobiety mają lepsze predyspozycje a w niektórych mężczyźni i nie jest to nic dziwnego ...

Problem że olbrzymia ilośc ludzi to zwykli egoiści , samoluby, narcyzy których poza swoim interesem i dobrem nic innego nie interesuje.
Osoby nie nadające się do żadnego związku, bo związek to nie JA a MY i często sztuka kompromisu.

Wielu nie jest zdatnych do żadnych kompromisów i nie nadaje sie do żadnego związku ...

I myślę że takie osoby lepiej niech nie próbują i to nie we względu na siebie a stronę przeciwną ...

Lepiej aby strona przeciwna znalała sobie wartościowego partnera czy partnerkę niż marnowała życie i czas.

Tak jak ten "kolega" co zmarnował sobie kilka lat ..

Myślę że jak wie czego sie szuka to sie znajdzie, ale trzeba przeprowadzić olbrzymią selekcję , bo w obecnych czasach znalezienie faceta czy kobiety do NORMALNEGO związku to normalnie cud big_smile

Ona nie przesadza,tak niestety jest nadal w tysiacach polskich domów... Czas wolny powinien mieć każdy zarowno dziecko,kobieta jak i mezczyzna.  Jezeli przez 16 godzin ktos zajmuje sie tylko( praca przez 8 godzin,a później domowymi obowiązkami po pracy kolejne 8 godzin i ostatnie 8 godzin przeznacza na spanie) to nie może i nie bedzie szczesliwym człowiekiem i bedzie swoje frustracje wylewac na innych np na facebooku czy na innym forum... człowiek potrzebuje czasu wolnego na hobby i na relaks(nie licząc snu) i to kazdego dnia.... I to nie jest żaden egoizm a normalna ludzka potrzeba do prawidłowego funkcjonowania przede wszystkim dla zdrowia psychicznego

Obowiązkami się powinni podzielić to prawda,ale nie każdy się nimi dzieli niestety

57

Odp: Pytam dla kolegi
Kaszpir007 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Kaszpir, to jest głęboko zakorzenione w kulturze, że kobieta ma ogarniać pracę zawodową, dom, dzieciaki, ich szkołę, a facet ma tylko bardzo ważną pracę. Tu nie chodzi o to, że pralka pierze, a zmywarka zmywa, a całe opanowanie logistyki, gdzie się przyjęło, że robi to kobieta.
Uważam, że w każdym związku wypracowujemy sobie własny styl, i tak nie musi być.

Nie przesadzaj ...

Czasy się zmieniły i raczej bardzo rzadko obecnie pracuje tylko mężczyzna i sam urzymuje całą rodzinę ...
W większości pracują rodzice i to oni powinni podzielić się obowiązkami i wspólnie zajmować się domem i dzieckiem ...

No, to podaję taki przykład: on kierowca tira, ona pracuje w PSS. Dwoje dzieci w wieku szkolnym. Dalszy ciąg sobie sam dopisz.

Kaszpir007 napisał/a:

Mysle że taka sama "singielka" też musi ogarnąc mieszkanie, zrobić pranie czy cos sobie ugotować i po sobie posprzątać.

Chodziło mi o logistykę a nie o same prace domowe. Logistyka obejmuje nie tylko dom, ale opiekę nad dziećmi, chodzenie do szkoły na wywiadówki, zajęcia dodatkowe  dzieci, odwożenie i przywożenie, pomoc w odrabianiu lekcji, kupowanie ubrań, chodzenie do lekarza z chorym dzieckiem i milion innych rzeczy. Przy tym wszystkim kobieta ma swoją pracę i musi się wywiązywać z tych obowiązków.

Kaszpir007 napisał/a:

A jak jest się z kimś to chyba oczywiste że z myślania "JA" zmieniamy na "MY" i naprawdę ugotowanie większego obiadu dla całej rodziny czy inne obowiązki to nie problem.
Związek to dopasowanie i DOGADANIE się i odpowiedni podział obowiązków ...

I z tym się zgadzam, ale niestety niektórzy panowie są innego zdania - że jak się udaje jak najmniej udzielać się w domu, tym lepiej.

Kaszpir007 napisał/a:

Problem jest z rozumieniem przez niektóre panie "feminizmu" i czym jest ...
Raczej bardzo często to ultra-radykalny feminizm niczym nie różniący od innych radykalnych religilnym oszołomów big_smile
Inna rzecz ,że feministki o to co walczyły i czego chciały wywalczyły KILKADZIESIĄT lat temu i od tego słowo "feministka" jest wręcz śmieszne, bo te prawa i o co walczyły dziesiatki jak temu feministki dawno zostało spełnione big_smile

Ale prawdą jest że w niektórych pracach kobiety mają lepsze predyspozycje a w niektórych mężczyźni i nie jest to nic dziwnego ...

Problem że olbrzymia ilośc ludzi to zwykli egoiści , samoluby, narcyzy których poza swoim interesem i dobrem nic innego nie interesuje.
Osoby nie nadające się do żadnego związku, bo związek to nie JA a MY i często sztuka kompromisu.

Wielu nie jest zdatnych do żadnych kompromisów i nie nadaje sie do żadnego związku ...

I myślę że takie osoby lepiej niech nie próbują i to nie we względu na siebie a stronę przeciwną ...

Lepiej aby strona przeciwna znalała sobie wartościowego partnera czy partnerkę niż marnowała życie i czas.

Tak jak ten "kolega" co zmarnował sobie kilka lat ..

Myślę że jak wie czego sie szuka to sie znajdzie, ale trzeba przeprowadzić olbrzymią selekcję , bo w obecnych czasach znalezienie faceta czy kobiety do NORMALNEGO związku to normalnie cud big_smile

Feminizm nie ma nic do tego, bo kobiety obchodzą go z daleka.

58 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-09-03 14:11:50)

Odp: Pytam dla kolegi
Tamiraa napisał/a:

No, to podaję taki przykład: on kierowca tira, ona pracuje w PSS. Dwoje dzieci w wieku szkolnym. Dalszy ciąg sobie sam dopisz.

Kaszpir007 napisał/a:

Mysle że taka sama "singielka" też musi ogarnąc mieszkanie, zrobić pranie czy cos sobie ugotować i po sobie posprzątać.

Chodziło mi o logistykę a nie o same prace domowe. Logistyka obejmuje nie tylko dom, ale opiekę nad dziećmi, chodzenie do szkoły na wywiadówki, zajęcia dodatkowe  dzieci, odwożenie i przywożenie, pomoc w odrabianiu lekcji, kupowanie ubrań, chodzenie do lekarza z chorym dzieckiem i milion innych rzeczy. Przy tym wszystkim kobieta ma swoją pracę i musi się wywiązywać z tych obowiązków.

Ta kobieta zapewne wiedziała, jaką pracę ma jej przyszły mąż, i zgodziła się na to, więc naprawdę trudno mi to zrozumieć.
Istnieją zawody, takie jak kierowca ciężarówki, marynarz czy wojskowy, których specyfika sprawia, że mężczyzna często bywa jedynie gościem w domu, a większość obowiązków spoczywa na kobiecie.
Często jednak zarobki są na tyle wysokie, że taka kobieta nie musi pracować zawodowo – to ich wspólny wybór.
Wychowanie dzieci i dbanie o dom trudno uznać za tortury czy mękę.
Jeśli ktoś tak to postrzega, może lepiej, żeby nie miał dzieci.
Takie osoby, niczym dinozaury, mogą „wymrzeć” – jeśli nie chcą przedłużać gatunku ani pozostawiać po sobie śladu, to ich sprawa.
Może i lepiej, niech mają psy i koty, a po ich śmierci nikt za nimi nie zapłacze ani nie będzie pamiętał, aż w końcu znikną z historii.
Ich miejsce zajmą imigranci, dla których rodzina i dzieci są niezwykle ważne i stanowią priorytet.

59

Odp: Pytam dla kolegi

Jak para nie ma dzieci i jedna osoba pracuje, to dla drugiej, nie pracującej również jest co robić w domu, wtedy można się np umówić, że osoba pracująca robi 25% tematów w domu typu sprzątanie itp a niepracująca 75%.

60 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-03 15:15:41)

Odp: Pytam dla kolegi
sebastiannn napisał/a:

Jak para nie ma dzieci i jedna osoba pracuje, to dla drugiej, nie pracującej również jest co robić w domu, wtedy można się np umówić, że osoba pracująca robi 25% tematów w domu typu sprzątanie itp a niepracująca 75%.

To wtedy powinno być tak,że mąż idzie na 8 godzin do pracy,to żona powinna w ciągu 8 godzin wyrobić się z obowiązkami domowymi wliczając w to zakupy i załatwianie spraw urzędowych.....a gdy mąż kończy pracę i wraca do domu i ma wolne, to w tym samym momencie jego żona powinna kończyć pracę w domu i mieć też już wolne do końca dnia razem z tym mężem.... jest po równo? Każde z nich zapierdziela po 8 godzin? TAK... jest po równo każde z nich ma czas wolny po tych 8 godzinach pracy? TAK

Kwestia dzieci jest osobną jeżeli to maluchy wymagające uwagi to zajmują się nimi na zmianę lub razem... a jak już nastolatki to luz

61

Odp: Pytam dla kolegi
Kaszpir007 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

No, to podaję taki przykład: on kierowca tira, ona pracuje w PSS. Dwoje dzieci w wieku szkolnym. Dalszy ciąg sobie sam dopisz.

Kaszpir007 napisał/a:

Mysle że taka sama "singielka" też musi ogarnąc mieszkanie, zrobić pranie czy cos sobie ugotować i po sobie posprzątać.

Chodziło mi o logistykę a nie o same prace domowe. Logistyka obejmuje nie tylko dom, ale opiekę nad dziećmi, chodzenie do szkoły na wywiadówki, zajęcia dodatkowe  dzieci, odwożenie i przywożenie, pomoc w odrabianiu lekcji, kupowanie ubrań, chodzenie do lekarza z chorym dzieckiem i milion innych rzeczy. Przy tym wszystkim kobieta ma swoją pracę i musi się wywiązywać z tych obowiązków.

Ta kobieta zapewne wiedziała, jaką pracę ma jej przyszły mąż, i zgodziła się na to, więc naprawdę trudno mi to zrozumieć.
Istnieją zawody, takie jak kierowca ciężarówki, marynarz czy wojskowy, których specyfika sprawia, że mężczyzna często bywa jedynie gościem w domu, a większość obowiązków spoczywa na kobiecie.
Często jednak zarobki są na tyle wysokie, że taka kobieta nie musi pracować zawodowo – to ich wspólny wybór.
Wychowanie dzieci i dbanie o dom trudno uznać za tortury czy mękę.
Jeśli ktoś tak to postrzega, może lepiej, żeby nie miał dzieci.
Takie osoby, niczym dinozaury, mogą „wymrzeć” – jeśli nie chcą przedłużać gatunku ani pozostawiać po sobie śladu, to ich sprawa.
Może i lepiej, niech mają psy i koty, a po ich śmierci nikt za nimi nie zapłacze ani nie będzie pamiętał, aż w końcu znikną z historii.
Ich miejsce zajmą imigranci, dla których rodzina i dzieci są niezwykle ważne i stanowią priorytet.

Jeśli chodzi o tę kobietę, to nie wiedziała, że jej mąż zmieni pracę. Musiałaby się rozwieść w momencie zmiany pracy jej męża.
Nie wiem, ile zarabia kierowca Tira. Podałam  ten przykład, żeby wykazać,że w życiu nie da się wszystkiego przewidzieć i nie ma gotowych recept na wszystko.
A jakby się rozwiodła, zostałaby matką samotną z dwojgiem dzieciaków.
Jeśli wychowanie dzieci jest takie łatwe, to czemu niektórzy od tego uciekają? Tutaj chodzi o to, że to na barkach tej kobiety spoczywają wszystkie obowiązki domowe. Gdyby miała do dyspozycji nianię czy sprzątaczkę, byłoby jej łatwiej, ale nie ma. A powinno być tak jak piszesz: zarabiasz, to powinno cię stać na drogie wakacje, sprzątaczkę, gosposię, nianię dla dzieci, itp. Kobiety nie widząc wyjścia, godzą się na coś takiego.

Zależy jacy imigranci, nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka.

62

Odp: Pytam dla kolegi

A ja uwazam ze kobiety powinny ciezej pracowac bo zyja 7 lat dłużej a to oznacza że ich organizmy są nieprzepracowane smile

Odp: Pytam dla kolegi
Bert44 napisał/a:

A ja uwazam ze kobiety powinny ciezej pracowac bo zyja 7 lat dłużej a to oznacza że ich organizmy są nieprzepracowane smile

A to jest nieprawda. Każdy żyje tyle ile ma żyć. Miliony kobiet umiera przed mezami a to z powodu choroby,wypadku,a nawet w wyniku morderstwa.... te statystyki są akurat jednym z najgłupszych wymysłów na świecie.... także żeby wprowadzić dłuższy czas pracy dla kobiet trzeba by mieć gwarancję,że wszystkie będą żyły dłużej od swoich mężów

64 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-03 17:17:11)

Odp: Pytam dla kolegi
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

A ja uwazam ze kobiety powinny ciezej pracowac bo zyja 7 lat dłużej a to oznacza że ich organizmy są nieprzepracowane smile

A to jest nieprawda. Każdy żyje tyle ile ma żyć. Miliony kobiet umiera przed mezami a to z powodu choroby,wypadku,a nawet w wyniku morderstwa.... te statystyki są akurat jednym z najgłupszych wymysłów na świecie.... także żeby wprowadzić dłuższy czas pracy dla kobiet trzeba by mieć gwarancję,że wszystkie będą żyły dłużej od swoich mężów

Miliony milionami a srednia mowi jak jest

Jak na razie zyjecie 7 lat dluzej a pracujecie 5 lat krocej

Odp: Pytam dla kolegi
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

A ja uwazam ze kobiety powinny ciezej pracowac bo zyja 7 lat dłużej a to oznacza że ich organizmy są nieprzepracowane smile

A to jest nieprawda. Każdy żyje tyle ile ma żyć. Miliony kobiet umiera przed mezami a to z powodu choroby,wypadku,a nawet w wyniku morderstwa.... te statystyki są akurat jednym z najgłupszych wymysłów na świecie.... także żeby wprowadzić dłuższy czas pracy dla kobiet trzeba by mieć gwarancję,że wszystkie będą żyły dłużej od swoich mężów

Miliony milionami a srednia mowi jak jest

Jak na razie zyjecie 7 lat dluzej a pracujecie 5 lat krocej

No i właśnie te miliony pokazują,że to nieprawda

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024