Ta historia wydarzyła się naprawdę, więc nie będzie krótka. Mam obecnie 27 lat i od ponad sześciu lat jestem singielką. Wcześniej jednak, od pierwszej klasy gimnazjum, byłam w szczęśliwym związku. Jak na nastolatków byliśmy zaskakująco dojrzali, rzadko się kłóciliśmy, mieliśmy wspólne zainteresowania i snuliśmy plany na przyszłość. W dniu swoich osiemnastych urodzin chłopak powiedział, że oświadczy mi się, gdy tylko rozpoczniemy studia. Byłam w nim zakochana po uszy i wierzyłam, że spędzimy razem życie.
W liceum zaprzyjaźniliśmy się z inną parą. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, po maturze pojechaliśmy nawet na wspólne wakacje. Wszystko układało się idealnie, miałam kochającego chłopaka, świetnych znajomych, pierwszą pracę i wynajęliśmy razem niewielką kawalerkę. Nawet w sferze intymnej niczego nam nie brakowało.
Problemy zaczęły się po rozpoczęciu studiów. Chłopak coraz częściej zostawał dłużej w pracy, a później także w weekendy. Jednocześnie kontakt z moją przyjaciółką zaczął się wyraźnie ochładzać. Zwierzyłam się z tego jej chłopakowi, nazwijmy go Kubą. Okazało się, że on również nabrał podejrzeń, bo jego dziewczyna zachowywała się podobnie.
Postanowiliśmy zamontować w mieszkaniach kamerki. Niestety, intuicja nas nie zawiodła. Gdy byliśmy poza domem, mój chłopak spotykał się z moją przyjaciółką, raz u nas, raz u nich. Po tygodniu obejrzeliśmy nagrania. To, co zobaczyliśmy, było szokujące. Uprawiali seks praktycznie wszędzie i we wszystkich pozycjach. Siedzieliśmy przez kilka minut w kompletnej ciszy.
Ku własnemu zaskoczeniu nie poczułam przede wszystkim smutku, lecz ogromną chęć zemsty. Po długiej rozmowie wypaliłam do Kuby: „Zróbmy to samo”. Był zaskoczony, ja również nie wierzyłam, że to powiedziałam, ale ostatecznie się zgodził.
Ustawiliśmy kamerę, włączyliśmy nagrywanie i poszliśmy na całość. Zrobiliśmy wszystko po to, żeby zabolało ich tak samo, jak zabolało nas. Od razu uklękłam i zaczęłam obciągać, jak najlepiej potrafiłam. Aż sama się sobie dziwiłam, bo seks oralny nie był nigdy dla mnie czymś bardzo przyjemnym. Ale w tamtym momencie jedyne co miałam w głowie, to żeby się zemścić najlepiej jak potrafię. To był najbardziej intensywny seks w moim życiu. Nawet pozwoliłam Kubie na rzeczy, na które wcześniej nie zgadzałam się swojemu chłopakowi łącznie ze skończeniem na mojej twarzy. Czułam się trochę jak dz*wka, ale chciałam to zrobić maksymalnie na ostro. Całość trwała około dwudziestu minut.
Kilka dni później zaprosiliśmy naszych partnerów do mojego mieszkania. Najpierw pokazaliśmy im nagranie ich zdrady, a gdy wybuchła awantura i związek definitywnie się zakończył, wysłaliśmy im również film z naszym odwetem. Wiem, że mój chłopak to obejrzał, bo odpisał tylko, że jestem k***ą. Nie zrobiło to już na mnie żadnego wrażenia.
Czy żałuję? Przez kilka tygodni miałam wyrzuty sumienia, bo odpowiedziałam zdradą na zdradę. Z drugiej strony Kuba nie był obcym człowiekiem, znaliśmy się od lat, znaliśmy wiele swoich tajemnic i się sobie podobaliśmy. Nasza znajomość jednak z czasem wygasła.
Od tamtej pory nie potrafię wejść w nowy związek. Było kilka randek, ale nic z tego nie wyszło. W czasie studiów dwa razy byłam w relacji FWB i to mi wtedy wystarczało. Studia skończyłam dwa lata temu, mam dobrą pracę i własne życie. Mieszkam sama i, szczerze mówiąc, wolę to niż ponownie przeżyć coś podobnego.
Wiem, że wiele osób uzna, iż moja reakcja nie była lepsza od ich zdrady. Być może mają rację. Czasu jednak nie cofnę, a mimo wszystko nie żałuję swojej decyzji. A wy co o tym sądzicie? Czy zdrada w ramach zemsty jest kiedykolwiek moralnie usprawiedliwiona? Zrobilibyście coś podobnego na moim miejscu?