Jesteśmy małżeństwem od około 5 lat, kryzys zaczął się jakiś rok temu i od tej pory narasta. Nie wiem z czego to wynika, ale nie mam zupełnie ochoty na bliskość z nim. To objaw depresji czy co? Będę wdzięczna za wsze opinie, doświadczenia w tej sprawie. Nawet nie mam z kim na ten temat pogadać.
Jezeli to jest unikanie bliskości tylko w stosunku do męża to jeszcze pół biedy. Rozwód i zmiana partnera rozwiąże problem. Jednka jesli jest to oziemblość w stosunku do mężczyzn w ogóle to już grubsza sprawa.
Jesteśmy małżeństwem od około 5 lat, kryzys zaczął się jakiś rok temu i od tej pory narasta. Nie wiem z czego to wynika, ale nie mam zupełnie ochoty na bliskość z nim. To objaw depresji czy co? Będę wdzięczna za wsze opinie, doświadczenia w tej sprawie. Nawet nie mam z kim na ten temat pogadać.
Jesteśmy małżeństwem od około 5 lat, kryzys zaczął się jakiś rok temu i od tej pory narasta. Nie wiem z czego to wynika, ale nie mam zupełnie ochoty na bliskość z nim. To objaw depresji czy co? Będę wdzięczna za wsze opinie, doświadczenia w tej sprawie. Nawet nie mam z kim na ten temat pogadać.
Do lekarza. Najlepiej seksuologa - psychologa. Nie trac czasu na rozgryzanie sama. Powodow moze byc 1000
Jezeli to jest unikanie bliskości tylko w stosunku do męża to jeszcze pół biedy. Rozwód i zmiana partnera rozwiąże problem. Jednka jesli jest to oziemblość w stosunku do mężczyzn w ogóle to już grubsza sprawa.
Jmalana napisał/a:Jesteśmy małżeństwem od około 5 lat, kryzys zaczął się jakiś rok temu i od tej pory narasta. Nie wiem z czego to wynika, ale nie mam zupełnie ochoty na bliskość z nim. To objaw depresji czy co? Będę wdzięczna za wsze opinie, doświadczenia w tej sprawie. Nawet nie mam z kim na ten temat pogadać.
Świetna rada. Brawo. Zmień faceta
5 2026-05-20 10:41:49 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-05-20 10:48:00)
Jesteśmy małżeństwem od około 5 lat, kryzys zaczął się jakiś rok temu i od tej pory narasta. Nie wiem z czego to wynika, ale nie mam zupełnie ochoty na bliskość z nim.
Już patrzę w swoją szklaną kulę i co widzę? A jest taki jeden, zaradny, fajny, przystojny, ma tą iskrę w oku - nie to co ten nudziarz w domu. ![]()
Rozwód i zmiana partnera rozwiąże problem.
Jakie to proste. ![]()
Jmalana, nie masz ochoty na bliskość-bliskość, czy na seks?
7 2026-05-20 13:13:40 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-20 13:16:21)
Moze byc depresja, ale nie koniecznie,bo depresja ma też inne objawy,a nie tylko brak ochoty na bliskość z mezem. Moze masz kompleksy albo mąż Cie denerwuje i potem Ci sie odechciewa albo masz duzo obowiązków... nawet z hormonami moga byc problemy,ogolnie,zeby stwierdzic depresje to trzeba w pierwszej kolejności wykluczyć choroby ciala a dopiero potem wziąć się za choroby psychiki. Ile to było że ktoś faszerował się lekami na depresje,a np wyszło,że ma chora tarczycę i po braniu lewotyroksyny problemy zniknęły albo inna chorobę miał,nawet niedobory witamin mogą być przyczyną niskiego libido
Za mało napisałaś by cokolwiek radzić... Jeśli nie masz ochoty, to znajdź tego przyczynę i postaraj się rozwiązać.
9 2026-05-20 23:02:09 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-20 23:06:53)
Fakt, że nie masz z kim pogadać i umieszasz temat w tym miejscu forum pisząc enigmatycznie o bliskości mówi sam za siebie. Tu naprawdę nie trzeba być geniuszem, żeby połączyć kropki.
Jest mnostwo powodow, od niecheci do meza z powodow (znow mnostwo)
do niezadowolenia ze swojego ciala, innych kopleksow - czy tez wlasnie do depresji, wlasnie z jakis twoich zaburzen, niecheci itd...
Ty wiesz najlepiej co jest powodem
Przeciez przez 4 lata małżeństwa było ok,, przedtem też tak więc nie powinno się tego tak generalizować. Sama proponowałabym odstawić tabletki bo często one powodują spadek libido. Jeszcze możecie się zastanowić nad wprowadzeniem do związku różnych gadżetów. Czy probowaliście jakoś rozgrzać atmosferę? Fajne są: gry erotyczne seksowna bielizna Sex Elixir -jest to afrodyzjak. ostatnio sobie kupiliśmy z meżem i jest super.
Ale ja go kocham. Wcale nie chcę się z nim rozstawać tak wiec nawet mi tutaj takich rzeczy nie piszcie. Mam nadzieję,ze jest to właśnie taki chwilowy kryzys i że wszystko wróci do normy w przyszłości.zastanawiałam się nad afrodyzjakami ale czy nie jest to aby efekt placebo? Czy rzeczywiście mozna liczyć na działanie?
Może pogadać z mężem? W miarę taktownie, żeby nie wyszło że robisz wyrzuty albo coś. W sumie wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem na Twój problem będzie właśnie zbudowanie bliskości z mężem. Tak bez tajemnic i z zaufaniem.
Może pogadać z mężem? W miarę taktownie, żeby nie wyszło że robisz wyrzuty albo coś. W sumie wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem na Twój problem będzie właśnie zbudowanie bliskości z mężem. Tak bez tajemnic i z zaufaniem.
Dokładnie. Bez zamiatania pod dywan i udawania ze jest ok. I bez racjonalizacji ![]()
Wiesz co... najlepiej idź poszukaj porady u specjalisty. Bo jemu też się wygadasz, opowiesz co i jak, bo tu nic konkretnego nie napisałaś więc, nie da się nic poradzić.
A on jednak będzie szukał przyczyny. Może po prostu chodzić o rutynę - robicie to ciągle w domu. Może warto pomyśleć trochę o jakiejś zmianie, pójść na kolację i skończyć gdzieś w hotelu? Zmienić miejsce, i co najważniejsze spędzić czas całkowicie na luzie. Zawsze to jakaś adrenalina.
KSandraK napisał/a:Może pogadać z mężem? W miarę taktownie, żeby nie wyszło że robisz wyrzuty albo coś. W sumie wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem na Twój problem będzie właśnie zbudowanie bliskości z mężem. Tak bez tajemnic i z zaufaniem.
Dokładnie. Bez zamiatania pod dywan i udawania ze jest ok. I bez racjonalizacji
Bez sensu, bo przecież tak jak tutaj prawdy mężowi nie powie. Z resztą co on ma zrobić, jeśli nie jest tym, którym się zauroczyła? Ma go udawać?
17 2026-05-28 21:13:04 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-05-28 21:14:42)
Co jest powodem tego, że nie masz ochoty na bliskość z męzem?
Odpowiedź na to pytanie byłaby rozwiązaniem problemu, ale ty po prostu sama ze sobą nie jesteś szczera. I nie sluchaj idiotów którzy zarzucają ci, że masz kogoś na oku/boku.
Przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele, ale najważniejsze można podzielić na dwie grupy:
Pierwsza to przyczyny leżace po stronie męza:
1. Przestał być dla ciebie atrakcyjny, zapasł się, wyłysiał, piwsko chleje wieczorami ![]()
Przyczyny po twojej stronie:
1. Masz problemy zdrowotne co do których nie zdajesz sobie sprawy:
- problemy z tarczycą
- wchodzisz w menopauzę
Oraz ogólne:
- Jesteś przemęczona, przepracowana
- masz do męza jakieś ukryte zarzuty, które skrywasz sama przed sobą.
Moim zdaniem nie potrzeba ci psychologa, tylko chwilę szczerości samej z sobą. Usiądź wygodnie, w ciszy i spokoju i odpowiedz sobie sama co jest nie tak z twoim związkiem. Ty to wiesz najlepiej, a gdy już sobie odpowiesz na to pytanie, będziesz wiedziała co z tym zrobić dalej i do kogo się zwrócić o pomoc.
18 2026-05-28 21:30:00 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-28 22:58:13)
Co jest powodem tego, że nie masz ochoty na bliskość z męzem?
Odpowiedź na to pytanie byłaby rozwiązaniem problemu, ale ty po prostu sama ze sobą nie jesteś szczera. I nie sluchaj idiotów którzy zarzucają ci, że masz kogoś na oku/boku.
Przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele, ale najważniejsze można podzielić na dwie grupy:
Pierwsza to przyczyny leżace po stronie męza:
1. Przestał być dla ciebie atrakcyjny, zapasł się, wyłysiał, piwsko chleje wieczorami
Przyczyny po twojej stronie:
1. Masz problemy zdrowotne co do których nie zdajesz sobie sprawy:- problemy z tarczycą
- wchodzisz w menopauzęOraz ogólne:
- Jesteś przemęczona, przepracowana
- masz do męza jakieś ukryte zarzuty, które skrywasz sama przed sobą.Moim zdaniem nie potrzeba ci psychologa, tylko chwilę szczerości samej z sobą. Usiądź wygodnie, w ciszy i spokoju i odpowiedz sobie sama co jest nie tak z twoim związkiem. Ty to wiesz najlepiej, a gdy już sobie odpowiesz na to pytanie, będziesz wiedziała co z tym zrobić dalej i do kogo się zwrócić o pomoc.
Podoba mi sie podział możliwych przyczyn na dwie grupy
Ten podział na pewno doprowadzi Cie do rozwiązania problemu ![]()
I nie sluchaj idiotów .
Słuchaj idiotki. ![]()
Salomonka napisał/a:I nie sluchaj idiotów .
Słuchaj idiotki.
Odezwał się nadworny incel tego forum. Jego słuchaj, daleko zajdziesz ![]()
21 2026-05-28 23:04:52 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-05-28 23:05:43)
Ale ja go kocham. Wcale nie chcę się z nim rozstawać tak wiec nawet mi tutaj takich rzeczy nie piszcie. Mam nadzieję,ze jest to właśnie taki chwilowy kryzys i że wszystko wróci do normy w przyszłości.zastanawiałam się nad afrodyzjakami ale czy nie jest to aby efekt placebo? Czy rzeczywiście mozna liczyć na działanie?
Moim zdaniem cała ta historia jest tak enigmatycznie opisana, bo jest wydumana na potrzeby "podkładki" pod spam. Ani się nie obejrzymy, a jakaś zbawcza dusza podsunie jakiś "genialny" specyfik, który jak za dotknięciem magicznej różdżki przywróci pożądanie do męża ![]()
22 2026-05-29 00:03:40 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-29 00:03:50)
Jmalana napisał/a:Ale ja go kocham. Wcale nie chcę się z nim rozstawać tak wiec nawet mi tutaj takich rzeczy nie piszcie. Mam nadzieję,ze jest to właśnie taki chwilowy kryzys i że wszystko wróci do normy w przyszłości.zastanawiałam się nad afrodyzjakami ale czy nie jest to aby efekt placebo? Czy rzeczywiście mozna liczyć na działanie?
Moim zdaniem cała ta historia jest tak enigmatycznie opisana, bo jest wydumana na potrzeby "podkładki" pod spam. Ani się nie obejrzymy, a jakaś zbawcza dusza podsunie jakiś "genialny" specyfik, który jak za dotknięciem magicznej różdżki przywróci pożądanie do męża
Masz na mysli stary indianski specyfik ![]()
Nie wiem czy to jeszcze czytasz ale sex elixir to na pewno nie jest efekt placebo. Rówież się zastanawiałam nad tym i kupililśmy trochę z ciekawości. Powiedziałam mężowi aby zastosował kiedy ja nie będę o tym wiedziała i powiem Ci,ze efekt super ! Tego dnia nie miałam już dawno takiej ochoty na seks. Moim zdaniem niekoniecznie tutaj chodzi o wypalenie związku ale o rutynę, która dotyka każdego.
Gdzie można kupić ten sex elixir? U mnie jest bardzo podobny problem co u autorki. Wczoraj była nasza rocznica z mężem a ja na nic nie miałam ochoty. Mąż kupił wino, zrobił kolację przyniósł kwiaty a ja jedyne na co miałam ochotę to iść spać . Aż mi się samej sobie jego zrobiło szkoda .
Polecam sex elixir for couple. Dobrze wpływa na nią i na mnie. Podniosło libido u nas obojga.
To po co ten wpis jak już korzystasz?
Jak maż nie potrafi rozgrzać to trzeba samemu spróbować
Zamawiałam tutaj: http://sexelixir.eu/ Chociaż powiem Wam,ze jest w wielu innych sklepach internetowych tak wiec warto jest porównać sobie ceny bo może gdzieś jest o wiele taniej i uda Wam się trochę zaoszczędzić.
Niestety, pożądanie umiera tylko raz, jak człowiek.
Ja z doświadczenia własnego, jak i obserwacji widzę, że wszystkie działania na powrót pożądania to reanimacja trupa. Mowie tu o prawdziwej długotrwałej utracie z niechęci do partnera. Jeśli ktoś kogoś nie pożąda od roku, to już nie będzie pożądał.
Tym bardziej poniżające do osoby, która się "doprasza" jest fakt, że zazwyczaj nowy partner rozwiązuje wieloletni, czy wielomiesięczny problem w jeden dzień.
Słyszałem od wielu facetów opinie, że żałują jedynie, że nie rozwiedli się po roku małżeństwa tylko czekali np 3-5 bo myśleli, że wróci. Nie wróci.
Ci ktorzy pisza "nie pasujecie do siebie" maja chyba nawalone w glowach. Autorze/autorko tych slow czy ty uwazasz, ze w malzenstwie jest wieczna sielanka i wyjadanie sobie z dziubkow? Nie!! Bywa roznie, ale grunt to jakos wyjsc z tego. Do autorki tematu - wg mnie powinnas sie zmusic, ja zawsze potrzebowalam wielu zblizen, a potem cos sie zablokowalo i moj maz poczul sie odrzucony, wiec po jakims czasie zaczelam sie zmuszac. I wiesz co? Ochota wracala. Radze Ci to samo. Szkoda niszczyc maleznstwo
Rada z sex elixir nie jest taka głupia. Próbujcie oraz rozwijajcie związek.
Ci ktorzy pisza ....
Dobry wieczór.
Pierwszy raz czytam wpis kobiety z takim przesłaniem. Nie jest on też typowy dla większości mężczyzn.
Dziękuję za to, że ma wyważony charakter i zachęca do wysiłku, zamiast wyboru wiążącej się oczywiście z cierpieniem, ale jednak łatwiejszej drogi - rozstania.
Nie będę dalej rozwijał tematu, ale ograniczę się tylko do odpowiedzi autorce tematu.
Zanim zdecydowałbym się na rozmowę z mężem, odwiedziłbym lekarza i poprosił o skierowanie na badania, które wskazałaby, czy nie ma jakichś anomalii natury medycznej, negatywnie wpływającej na pociąg.
Jeśli wszystko byłoby w normie, to wróciłbym pamięcią wstecz do okresu, kiedy miałem ochotę i porównanie tamtego życia codziennego oraz momentu bezpośrednio poprzedzającego poczucie potrzeby bliskości, z tym co dzieje się teraz.
Posiadając wiedzę, czego potrzeba, żeby było jak dawniej, zacząłbym rozmowę z mężem.
Jako wsparcie w argumentacji, poszukałbym też materiałów w sieci, pochodzących ze strony kompetentnych osób, np. psychologów, seksuologów.
Ja osobiście, podchodzę bardzo racjonalnie do miłości małżeńskiej i uważam, że jest ona efektem obopólnej pracy małżonków. Czasami zaangażowanie nie jest rozłożone symetrycznie, ale w sprzyjających warunkach jedna strona może wziąć na siebie więcej. Jestem już mężem od ponad 25 lat i od dłuższego czasu nie jest różowo, jak po ślubie, ale staram się pokornie przyjmować niepowodzenia i starać się tak poprowadzić kolej rzeczy, aby doprowadzić do obopólnej satysfakcji. A wtedy nadal doświadczamy "fajerwerków i końca świata."
A tak ogólnie, to dobrze by było gdyby, od dziecka uczyć jak się kłócić, żeby obie strony zyskały, a młodym przekazać to, że miłość w małżeństwie wymaga długookresowego biznesplanu. On ma nam dać odpowiedź na pytanie - co robić, żeby zapewnić wzajemną miłość po 5, 10, ... 20, ... 30, ... 40 ... latach małżeństwa.
30 2026-06-16 23:03:10 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-06-16 23:04:07)
herenme napisał/a:Ci ktorzy pisza ....
Dobry wieczór.
Pierwszy raz czytam wpis kobiety z takim przesłaniem. Nie jest on też typowy dla większości mężczyzn.
Dziękuję za to, że ma wyważony charakter i zachęca do wysiłku, zamiast wyboru wiążącej się oczywiście z cierpieniem, ale jednak łatwiejszej drogi - rozstania.Nie będę dalej rozwijał tematu, ale ograniczę się tylko do odpowiedzi autorce tematu.
Zanim zdecydowałbym się na rozmowę z mężem, odwiedziłbym lekarza i poprosił o skierowanie na badania, które wskazałaby, czy nie ma jakichś anomalii natury medycznej, negatywnie wpływającej na pociąg.
Jeśli wszystko byłoby w normie, to wróciłbym pamięcią wstecz do okresu, kiedy miałem ochotę i porównanie tamtego życia codziennego oraz momentu bezpośrednio poprzedzającego poczucie potrzeby bliskości, z tym co dzieje się teraz.
Posiadając wiedzę, czego potrzeba, żeby było jak dawniej, zacząłbym rozmowę z mężem.
Jako wsparcie w argumentacji, poszukałbym też materiałów w sieci, pochodzących ze strony kompetentnych osób, np. psychologów, seksuologów.Ja osobiście, podchodzę bardzo racjonalnie do miłości małżeńskiej i uważam, że jest ona efektem obopólnej pracy małżonków. Czasami zaangażowanie nie jest rozłożone symetrycznie, ale w sprzyjających warunkach jedna strona może wziąć na siebie więcej. Jestem już mężem od ponad 25 lat i od dłuższego czasu nie jest różowo, jak po ślubie, ale staram się pokornie przyjmować niepowodzenia i starać się tak poprowadzić kolej rzeczy, aby doprowadzić do obopólnej satysfakcji. A wtedy nadal doświadczamy "fajerwerków i końca świata."
A tak ogólnie, to dobrze by było gdyby, od dziecka uczyć jak się kłócić, żeby obie strony zyskały, a młodym przekazać to, że miłość w małżeństwie wymaga długookresowego biznesplanu. On ma nam dać odpowiedź na pytanie - co robić, żeby zapewnić wzajemną miłość po 5, 10, ... 20, ... 30, ... 40 ... latach małżeństwa.
Dobrze gadasz.
A z rzeczy dość przyziemnych a statystycznie dotyczących olbrzymiej wiekszosci babek doczytalbym o reaktywnym i spontanicznym pożądaniu. Najlepiej ze statystykami bo większość babek nie wie ze tak działają. Nie rozumieją mechanizmów ktore nimi kierują i ze rozwiazanie jest proste i ze wszystko z nimi w porzadku. Faceci tez najczesciej nie wiedzą o tym
Dobrze gadasz.
Nie bardzo.
Co z resztą sam obalasz w dalszej części postu. Namiętność w związku nie wróci po rozmowach. A np. wróci gdy mąż wzbudzi u żony emocje. Albo np. mąż wprawnie zamontuje gniazdko elektryczne. Albo np. gdy jednak mąż ma bielszą koszulę od kolegi z pracy. Albo np. mąż podoba się innym kobietom. Albo np. gdy mąż nie jest tak posłuszny i ugodowy jak się wydawało, czyli nie jest tym "ciepłym masłem".
Tych albo może być tyle ile jest kobiet.
Czasem można się bardzo zdziwić. Ostatnio widziałem sytuację, gdy żona zdradzała męża z największym chamem i prostakiem w okolicy. Z resztą jej mąż też jest niezłym narwańcem, ale przynajmniej dba o siebie, ma jakiś styl. A ten, z którym poszła w tango, ani stylu, ani klasy, typowe chamidło pijące i nie dbające o siebie.
O przykładzie gdzie rozwodzący się ludzie, uprawiają sex lepszy niż w małżeństwie już mówiłem.
Tu na forum był przykład, w którym przed odejściem do gacha, żona była w takich emocjach, że mąż miał z nią na odchodne najlepszy seks.
Żadnej reguły nie ma.
Wyciągnięte z Ai, ale źródło podane to poradnikzdrowie.pl:
Choć kobiety częściej podejmują decyzję o odejściu, badania psychologiczne wskazują, że to mężczyźni często gorzej znoszą rozstania w dłuższej perspektywie i mogą mieć większe problemy z radzeniem sobie z samotnością po rozpadzie relacji.
A ogólnie panuje przekonanie, że to kobiety bardziej potrzebują pomocy po rozstaniu.
Wyciągnięte z Ai, ale źródło podane to poradnikzdrowie.pl:
Choć kobiety częściej podejmują decyzję o odejściu, badania psychologiczne wskazują, że to mężczyźni często gorzej znoszą rozstania w dłuższej perspektywie i mogą mieć większe problemy z radzeniem sobie z samotnością po rozpadzie relacji.
A ogólnie panuje przekonanie, że to kobiety bardziej potrzebują pomocy po rozstaniu.
Kto robił te badania - metodologia jest podana czy ograniczają się do haseł typu "badacze przebadali" ? A co jeżeli te "badania" były przeprowadzone na "reprezentatywnej" grupie kobiet które bez psychotropów to już normalnie nie potrafią funkcjonować ? Jaki jest deklarowany poziom szczęścia u pani na nieustannym haju między wizytami na kozetce u psychologa/psychiatry ?
Kiedyś spędziłem trochę nad tym czasu i okazuje się, że w Polsce około 2,7 mln osób regularnie zażywa psychotropy (same antydepresanty na receptę to około 1,9mln) + środki nasenne, itp. z czego 73% to kobiety. Jak dla mnie to jest psychiatryk. Oczywiście, sam znam przypadki, że chłopy się wieszały po rozstaniach (najczęściej związek gdzie były dzieci) lub się rozpijali i robili z siebie zachlane szmaty. Ale z autopsji znam również i inne przypadki. W epoce tryumfu farmakologii nad trzeźwym rozumem to wcale nie jest takie jasne. Byłbym sceptyczny co do różnych deklaracji i szumnych hasełek.
Przykładowo, jaki jest deklarowany poziom szczęścia kobiet w Zjednoczonym Królestwie skoro tam nawet nie ma oficjalnych danych odnośnie skali gwałtów ? Jedyne co widziałem to nieofcjalne dane mówiące o, de facto, przemarszu wojsk – czyli 250 tys. zgwałconych kobiet lub poddanych innym nadużyciom seksualnym. Jakie jest ich deklarowane szczęście i czy w ogóle ujęte jest w statystykach czy lepiej o tym nie gadać (w Anglii tam zamykają ludzi do pierdla za same opinie, a obecnie wchodzi już jawna cenzura) ? To inny kraj, ale warto metodologię jednak sprawdzać. Bo po pewnym czasie może się okazać, że takie panie po „przemarszu wojsk” to również bez psychotropów to już ani rusz do końca życia.
O, chwila bo wjechało dobre akurat. Silna, niezależna, zadowolona z życia, mądra, wykształcona, ceniona w sąsiedztwie również jako biegły sądowy i bardzo zaradna kobieta zakopała 34 ludzkie płody i straciła głowę dla ... młodego araba. Ciekawe czy po tym jak go poznała odstawiła leki i czy je w ogóle brała - o tym już nie piszą. Jedno można przyjąć w ciemno, deklaratywnie była wyzwolona i zadowolona z życia.