Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-04 19:16:49)

Temat: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Jak DOBRZE wychowac samodzielnego nastolatka/doroslego. Mam na mysli, aby bylo zaradne, samodzielne i radzilo sobie w zyciu. Jesli wam sie udalo to czym sie kierowaliscie (prosze o praktyczne przyklady z zycia wziete).

A moze popelniliscie bledy, ktorych teraz byscie nie popelnili i mozecie przestrzec innych rodzicow?

Zobacz podobne tematy :
Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Tez chetnie poczytam rozne porady, bo moja corka wg prawa angielskiego za niecale 4 lata wkroczy w okres pelnoletnosci. Ja sie staram,zeby tez miała swoje obowiązki, a przede wszystkim,zeby uczyla sie na bledach np jak nie pojdzie wcześniej spac to na drugi dzien bedzie zmęczona,jak nie  nauczy sie na sprawdzian to dostanie zła ocene, jak nie posprzata pokoju to nie bedzie mogla zaprosic kolezanek,bo jej bedzie wstyd itd proste myślę,ze takie naturalne konsekwencje sa najlepsza lekcja zycia

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-04 19:57:31)

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:

Jak DOBRZE wychowac samodzielnego nastolatka/doroslego. Mam na mysli, aby bylo zaradne, samodzielne i radzilo sobie w zyciu. Jesli wam sie udalo to czym sie kierowaliscie (prosze o praktyczne przyklady z zycia wziete).

A moze popelniliscie bledy, ktorych teraz byscie nie popelnili i mozecie przestrzec innych rodzicow?

Nie da się, bo każde dziecko jest inne i co sprawdza się u innych nie sprawdzi się u Ciebie, głównie wszystko zależy od genów i wychowania, więc jest pokłosiem osobowości rodziców, ich zaradności, samodzielności, inteligencji itp. Nie da się wychowywać wg przepisu.
A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink
A jak już to powinnaś pytać dorosłe dzieci, bo one to najlepiej widzą jakie błędy popełnili rodzice w ich wychowaniu.

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

O tez taki ostatni przykład mnie sie przypomnial przed przerwa swiateczna corka nie chciala zalozyc kurtki, awanturowala się "ze ona pojdzie na sweterku samym ". Poszla w konsekwencji zmarzla i teraz juz sama od siebie ubiera ciepla kurtke... ja tam wrzucam na luz, chcesz robic po swojemu droga wolna,ale pamiętaj o naturalnych konsekwencjach . W sumie nie trzeba nawet dziecka karac ono samo sobie wyznacza kary właśnie poprzez skutki swoich decyzji

5 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-04 20:15:37)

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink


Moze byc innych. Chodzi o bledy same w sobie, zeby wyciagnac wnioski i nie uczyc sie na swoich, bo bd za pozno.

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink


Moze byc innych. Chodzi o bledy same w sobie, zeby wyciagnac wnioski i nie uczyc sie na swoich, bo bd za pozno.

A Ty masz pelnoletnie lub prawie pelnoletnie dziecko/dzieci?

7

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink

Tu bym akurat miała inne zdanie... Wiem, że popełniłam mnóstwo błędów wychowawczych. Z perspektywy czasu jestem czasem przerażona jakie mogły by one mieć skutki... Na szczęście nie miały.

Gotowej recepty na wychowanie nie mam. Zdawało mi się, że mam doskonałą receptę na wychowanie dopóki młodszy syn nie zaczął być nastolatkiem. I dopóki nie okazało się, że to co myślałam, że robię dobrze nie działało. Przynajmniej wtedy... Ale finalnie się udało - mamy z mężem dwóch dorosłych synów. Samodzielnych, zaradnych, mam nadzieje że szczęśliwych, radzących sobie doskonale w życiu zarówno zawodowym jak i prywatnym. 
Na pewno w wychowaniu dzieci przydatna jest duuuuża doza cierpliwości. I próba zrozumienia tego co czują, co ich martwi lub cieszy. Tego na pewno mi w wychowaniu synów zabrakło.

8

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink


Moze byc innych. Chodzi o bledy same w sobie, zeby wyciagnac wnioski i nie uczyc sie na swoich, bo bd za pozno.

Łatwiej by było rozmawiać, jakbyś napisała jaki masz problem i czy wychowujesz sama czy z ojcem dziecka.

9

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink
A jak już to powinnaś pytać dorosłe dzieci, bo one to najlepiej widzą jakie błędy popełnili rodzice w ich wychowaniu.

Jak się będąc rodzicem popełnia tak zwany "błąd wychowawczy" (cokolwiek by to nie było) to raczej nie na zasadzie "oto teraz popełnię błąd wychowawczy" tylko raczej "chcę jak najlepiej" w grę wchodzi czyli popełniając to trudno zobaczyć, że się popełnia. smile

Ja mam rozliczenie z dorosłym dzieckiem wykonane oraz zamknięte. Egzamin zdałam i nie powiem, uznaję to za jeden z sukcesów życiowych.  Podobnie jak bbasia,  to i owo ewidentnie spartoliłam, ale mogło to moje spartolenie mieć o wiele gorsze skutki niż miało. Uff, można odetchnąć z ulgą.

Każde dziecko to osobny człowiek, są różni tak samo jak różni są dorośli. O czym w zapale wychowywania i kształtowania łatwo zapomnieć.
Z tzw. dobrych rad - rodzicu, pamiętaj, że twoje dziecko może, o zgrozo, mieć czasem rację. Słuchaj, nie oceniaj pochopnie, spróbuj spojrzeć ze strony dziecka na coś tam, choćby i wizytę u cioci. Nie że się podporządkujesz woli dziecka, ale wejdź w jego buty na chwilę. I spojrzyj na siebie jego oczami, też pomocne.
Tak, duuuużo cierpliwości i moim zdaniem także zdrowego dystansu. I elastyczności.

Praktyczne przykłady... trochę trudno, bo zależy od wieku dziecka i masy innych rzeczy. Ogólnie - pozwalaj decydować o sobie i swoich sprawach na przykład.  Pozwalaj na podejmowanie decyzji innych , niż ty byś podjęła w jakiejś sytuacji,  jeśli rzecz jasna nie są absolutnie kretyńskie. Stopniowo zapominaj, ze jako rodzic "wiesz lepiej" i dawkuj swoje "wiem lepiej" ostrożnie oraz z umiarem, czyli nierzadko nieco wbrew sobie.

Czym się kierowałam - między innymi "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", "zapomniał wół jak cielęciem był" też przydatne. Jeśli konsekwencje to sensowne czyli logicznie powiązane z niechcianym działaniem/zaniechaniem  i adekwatne. U nas nie było kar, nagród ani nic z tych klimatów.

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
bbasia napisał/a:
wieka napisał/a:

A żaden rodzic nie widzi w sobie błędów wychowawczych. Choć widzi u innych wink

Tu bym akurat miała inne zdanie... Wiem, że popełniłam mnóstwo błędów wychowawczych. Z perspektywy czasu jestem czasem przerażona jakie mogły by one mieć skutki... Na szczęście nie miały.

Gotowej recepty na wychowanie nie mam. Zdawało mi się, że mam doskonałą receptę na wychowanie dopóki młodszy syn nie zaczął być nastolatkiem. I dopóki nie okazało się, że to co myślałam, że robię dobrze nie działało. Przynajmniej wtedy... Ale finalnie się udało - mamy z mężem dwóch dorosłych synów. Samodzielnych, zaradnych, mam nadzieje że szczęśliwych, radzących sobie doskonale w życiu zarówno zawodowym jak i prywatnym. 
Na pewno w wychowaniu dzieci przydatna jest duuuuża doza cierpliwości. I próba zrozumienia tego co czują, co ich martwi lub cieszy. Tego na pewno mi w wychowaniu synów zabrakło.

Kazdy rodzic popełnia bledy a zwłaszcza przy pierwszym dziecku najwazniejsze zeby nie wpadac w dwie skrajnosci wychowacze czyli albo przemoc albo rozpieszczanie i pozwalanie na wszystko

11

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Z doświadczenia wiem, że to co się sprawdza przy pierwszym dziecku niekoniecznie sprawdzi sie przy drugim... Każde jest inne i do każdego trzeba sobie przypasować odrębny "kluczyk"...

12

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
bbasia napisał/a:

Z doświadczenia wiem, że to co się sprawdza przy pierwszym dziecku niekoniecznie sprawdzi sie przy drugim... Każde jest inne i do każdego trzeba sobie przypasować odrębny "kluczyk"...

Do tego trzeba dodać, że żadne rady nie pomogą, tak jakby zapytać co zrobić, żeby być pięknym bogatym i szczęśliwym.
Każdy musi sam sobie dawać radę w życiu i uczyć się na własnych błędach.
Z jakiej gliny ulepiliśmy dzieci takie będą, niektórzy uważają, że następne pokolenie nie da sobie rady, przychodzi czas i mało kto nie daje sobie rady w życiu.
Jest czas na wychowywanie i czas nie ingerowania w ich życie i to chyba najbardziej zawodzi. I to wszystko zależy od empatii ale też od asertywności rodziców i dzieci. Refleksje też czasem przychodzą po czasie, jak już jest musztarda po obiedzie.
Temat rzeka.

13

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

14

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

Nie da się smile

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

Moja bedzie miec za 4 miesiace 13 lat i sie buntuje  jakos trzeba przetrwać  big_smile

16

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

Daj jej decydować o sobie niech czuje ze kieruje swoim życiem. Słuchaj jak dorosłego poczuj co ona czuje. Zrzucaj powoli obowiązki coraz bardziej "dorosle". Naucz co oznacza pieniądz - jak trudno zdobyć jak łatwo sie rozchodzi a przede wszystkim odkładanie "na cos" daje fajne efekty. Daj jej sie ubierać i wyglądać jak chce (w granicach rozsądku z gołym tyłkiem niech nie lata). Doradzaj ale sie nie wpierdzielaj. Jak dobrze to robisz to sama będzie po porady przychodziła. Bądź partnerem którego szanuje a nie mądralą. 

A co do wylatywania z gniazda. Cóż moja wyleciała kiedy dla mnie byla wielkim dzieciuchem.  Potrzebowała paru miesiecy "na swoim" w obcym mieście żeby przejść w tryb ogarniętego dorosłego. Wlasny budżet, umowy, terminy, jedzenie, szukanie pracy. Nagle stała sie "dorosla". Ogarnia az miło. A do tego wstąpiła w nia jakaś "turboenergia" - kontakty spoleczne, zajęcia, zainteresowania. Ona troche bojazliwa byla ale to już przeszłość.

17

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Dzieci mają wylatywać z gniazda w wieku 30 l, no sorry, ale musicie iść z duchem czasu

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
strarzak sam napisał/a:

Dzieci mają wylatywać z gniazda w wieku 30 l, no sorry, ale musicie iść z duchem czasu

big_smile dobre sobie,ale tak naprawde to by mnie nie przeszkadzala obecnosc dorosłej corki w domu w koncu i tak bym juz nie miala zadnych obowiązków wokół niej,wiec bylby luz big_smile. No,ale wolalabym,zeby sie jednak chociaz w wieku 20-kilku lat juz wyprowadziła na swoje , tak bym była spokojniejsza,ze sobie poradzi w zyciu lepiej

19

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
blueangel napisał/a:

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

Naucz go zarządzać pieniędzmi. Moi dostawali "tygodniówkę" z której mieli sobie opłacić doładowanie do telefonu i swoje inne wydatki, czyli jakieś słodycze, czipsy - właściwie nie wnikałam na co wydają. I nie było, że wydali a potem - "mamo daj jeszcze". Tak samo jak byli na studiach. Dostawali określona kwotę pieniędzy na miesiąc i mieli się tak rządzić, żeby im starczyło. I starczało. Ze dwa razy zdarzyło się starszemu, że mu zabrakło, ale wtedy dostawał pieniądze w formie pożyczki, musiał zwrócić. Jak byli w gimnazjum załatwiłam im dorywcza pracę przy roznoszeniu ulotek. Też dawali radę i mieli pieniądze na swoje wydatki.
Może też byłam wredną matką, bo gdy młodszy zrezygnował za studiów i siedział przez około pół roku w domu łapiąc tylko jakieś dorywcze roboty powiedziałam mu wprost, że ma miesiąc na znalezienie pracy i będzie dokładał się do utrzymania , opłat itp. Podziałało, znalazł pracę w innym mieście i bardzo dobrze sobie radzi w życiu. A właśnie bałam się tego, że sobie osiądzie wygodnie w rodziców, byt będzie miał zapewniony - no bo co, lodówkę na kłódkę zamknę? i tak mu się to spodoba, że będzie już zawsze na utrzymaniu rodziców, bo "nie będzie pracy dla ludzi z jego wykształceniem" A znam kilka takich przypadków wśród znajomych...

Odp: Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci
bbasia napisał/a:
blueangel napisał/a:

Lat za chwile 13. Nie mam z nim zadnych problemow.
Bardziej chodzilo mi przyszlosciowo
o to, ze jedno wyfruwa z gniazda i sobie radzi, a z innym rodzice ciagle maja problemy, mimo ze juz dorosle. Tego drugiego scenariusza wolalabym uniknac.

Naucz go zarządzać pieniędzmi. Moi dostawali "tygodniówkę" z której mieli sobie opłacić doładowanie do telefonu i swoje inne wydatki, czyli jakieś słodycze, czipsy - właściwie nie wnikałam na co wydają. I nie było, że wydali a potem - "mamo daj jeszcze". Tak samo jak byli na studiach. Dostawali określona kwotę pieniędzy na miesiąc i mieli się tak rządzić, żeby im starczyło. I starczało. Ze dwa razy zdarzyło się starszemu, że mu zabrakło, ale wtedy dostawał pieniądze w formie pożyczki, musiał zwrócić. Jak byli w gimnazjum załatwiłam im dorywcza pracę przy roznoszeniu ulotek. Też dawali radę i mieli pieniądze na swoje wydatki.
Może też byłam wredną matką, bo gdy młodszy zrezygnował za studiów i siedział przez około pół roku w domu łapiąc tylko jakieś dorywcze roboty powiedziałam mu wprost, że ma miesiąc na znalezienie pracy i będzie dokładał się do utrzymania , opłat itp. Podziałało, znalazł pracę w innym mieście i bardzo dobrze sobie radzi w życiu. A właśnie bałam się tego, że sobie osiądzie wygodnie w rodziców, byt będzie miał zapewniony - no bo co, lodówkę na kłódkę zamknę? i tak mu się to spodoba, że będzie już zawsze na utrzymaniu rodziców, bo "nie będzie pracy dla ludzi z jego wykształceniem" A znam kilka takich przypadków wśród znajomych...

Z tymi pieniędzmi to bardzo dobry pomysl

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pytanie do rodzicow doroslych juz dzieci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024