Cześć,
jestem 35 letnim mężczyzną, do forum dołączyłem ponieważ chciałbym zbudować zdrową relację. I potrzebuję kilku porad. Wolę zapytać tutaj, bo na forach dla mężczyzn różne dziwne teorie sie słyszy. Chciałem napisać post w wątku powitalnym, ale nie wiem, gdzie należy kliknać.
Jestem na etapie randkowania i trafiłem na kobietę która mi odpowiada.
Spotkam sie teraz z kobietą w wieku 25 lat, jest z innego kręgu kulturowego. Może jest to istotne w kontekście mojego problemu. Do tej pory były 2 randki, teraz idziemy na 3. Jak na razie wszystko wygląda bardzo fajnie, jest miedzy nami chemia.
Natomist mam pewnien problem: na tych spotkaniach zawsze nalega na pójście na kolację i wybiera potrawy, które sa w moje ocenie drogie. Tzn. 70-100 pln za danie + drinki.
Rozumiem, że jako zapraszajacy płącę za spotkania, ale prawdę mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest naciąganie? Czuje się traktowany jak bankomat.
Na 1szej randce jadłem posiłem razem z Nia, a na drugiej już wziąłem tylko kawę. Nie chciałem wydawać pieniędzy, bo w sumie nie byłem głodny, a i tak staram się trzymać dietę. Ja raczej dobrze zarabiam wnioskuje, że ona też, bo sporo wydaje. Na przykład:
- kolacja z przyjaciółką w drogiej knajpie(raz wydała na siebie 500 pln),
- chcę wynająć mieszkanie za 3500 pln/m-c,
- iphone za 6000 pln,
- idzie na zakupy to potrafi kupić 2 torby ubrań.
Jak warto, aby zachował się w tej sytuacji, zwłaszcza, ze z rozmowy jesteśmy nastawieni oboje na stały związek