Pierwsze randki z perspektywy mężczyny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Temat: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Cześć,
jestem 35 letnim mężczyzną, do forum dołączyłem ponieważ chciałbym zbudować zdrową relację. I potrzebuję kilku porad. Wolę zapytać tutaj, bo na forach dla mężczyzn różne dziwne teorie sie słyszy. Chciałem napisać post w wątku powitalnym, ale nie wiem, gdzie należy kliknać.

Jestem na etapie randkowania i trafiłem na kobietę która mi odpowiada.


Spotkam sie teraz z kobietą w wieku 25 lat, jest z innego kręgu kulturowego. Może jest to istotne w kontekście mojego problemu.  Do tej pory były 2 randki, teraz idziemy na 3. Jak na razie wszystko wygląda bardzo fajnie, jest miedzy nami chemia.
Natomist mam pewnien problem: na tych spotkaniach zawsze nalega na pójście na kolację i wybiera potrawy, które sa w moje ocenie  drogie. Tzn. 70-100 pln za danie + drinki.
Rozumiem, że jako zapraszajacy płącę za spotkania, ale prawdę mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest naciąganie? Czuje się traktowany jak bankomat.

Na 1szej randce jadłem posiłem razem z Nia, a na drugiej już wziąłem tylko kawę. Nie chciałem  wydawać pieniędzy, bo w sumie nie byłem głodny, a i tak staram się trzymać dietę. Ja raczej dobrze zarabiam wnioskuje, że ona też, bo sporo wydaje. Na przykład:
- kolacja z przyjaciółką w drogiej knajpie(raz wydała na siebie 500 pln),
- chcę wynająć mieszkanie za 3500 pln/m-c,
- iphone za 6000 pln,
- idzie na zakupy to potrafi kupić 2 torby ubrań.

Jak warto, aby zachował się w tej  sytuacji, zwłaszcza, ze z rozmowy jesteśmy nastawieni oboje na stały związek

Zobacz podobne tematy :
Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Hej. Skoro Ty zapraszasz na randki to Ty powinienes wybierac miejsca,gdzie je spedzicie

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Jeśli się zastanawiasz, to zapewne dziewczyna nie z twojej ligi.
Odpuść sobie.

4

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:

Hej. Skoro Ty zapraszasz na randki to Ty powinienes wybierac miejsca,gdzie je spedzicie

Tak robiłem. Na 1szej randce zaproponowałem kawę, ona powiedziała, że chce iść na kolację, bo cały dzień nie jadła. Co akurat było prawdą, bo miała jakieś event/szkolenie. Więc pojechaliśmy coś zjeść.
Na drugiej też na początku oświadczyła, że jest głodna.

5 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-02 14:47:02)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

To po prostu zaproponuj że każdy za siebie płaci, co powinno być czymś normalnym.
I zobaczymy czy też takie droższe potrawy będzie zamawiała czy może też kawa starczy big_smile

Nie masz żadnego obowiązku płacenia za nią. Nie jesteście małżeństwem. To obca Tobie kobieta.

Na samym początku trzeba ustawić granice. Normlana kobieta dla której nie jest ważny Twój portfel to zrozumie a nawet sama zaproponuje.

Albo po prostu umówić sie że raz Ty płacisz raz ona.

Jak nie będzie chciała to odpuść sobie, no chyba że chcesz robić za bankomat, bo uwierz dalej TY za wszystko będziesz płacił, nawet jak będziecie razem big_smile

Sam już widzisz i czujesz ,że coś nie tak i masz rację ...

6 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 14:58:51)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Natomist mam pewnien problem: na tych spotkaniach zawsze nalega na pójście na kolację i wybiera potrawy, które sa w moje ocenie  drogie. Tzn. 70-100 pln za danie + drinki.
Rozumiem, że jako zapraszajacy płącę za spotkania, ale prawdę mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest naciąganie? Czuje się traktowany jak bankomat.

To zależy jak ona wygląda i ile inwestuje w siebie. Jeśli ma ciało top, zadbane włosy, paznokcie, fajne ciuchy to pewnie wydaje na randki podobnie niż ty.
Teraz zwykły krem do twarzy kosztuje w okolicach stówki - taki nawilżający wink Do tego podkład, róże, cienie, primer, oraz kilkaset godzin włożonych w nauczenie się jak sobie robić fajny makijaż i układać włosy. To wychodzi kilka stówek miesięcznie. Sam mówiłeś że wydaje więc pewnie nie chodzi w kremiku nivea. 
Jeśli na randkę przychodzi au natural prosto z pracy, w pomiętej koszuli i pachnąc cebulą to warto się zastanowić czy to jest warte zachodu i czy podobnie inwestujecie.
No i wszystko zalezy jak się z tym czujesz i czy taka konwencja ci odpowiada. Jeśli masz większy power do działania, jesteś szczęsliwy i zrelaksowany po takim spotkaniu to nie widze problemu.
Ja byłam ostatnio w operze i wybuliłam, ale zasadniczo to kupiłam sobie dobry humor na następny tydzień. Siedząc w domu i oglądając na YT to samo miałam może 10% takiego kopa. Więc na moje to mi się opłaciło zaplacic ludziom w perkuach, po setkach godzin lekcji spiewu, żeby dodać sobie wartość do życia, ale totalnie rozumiem, że dla kogoś kilka stówek na takie wyjście jest stratą kasy. Jeśli ty nie jesteś w stanie zrelaksować się i odprezyć w towarzystwie kobiety, to też bez sensu takie spotkania, bo z twojej perspektywy wydajesz kasę za nic. Są faceci, którzy potrzebują randek i flirtu do relaksu i chillu, a z opisu wydaje mi się że ona docelowo widzi się z takim gosciem.
No i najważniejsze pytanie czy do siebie pasujecie? Gdzie normalnie jadasz? Ile wydajesz na hobby i czas wolny? Jak się relaksujesz? Wychodząc na miasto z kolegami też byś przecież wydał kilka stówek, pytanie na ile widzisz różnicę w energii po spotkaniu z nią i swoimi kolegami.
Po 3 spotkaniach to szybkie tempo macie że już planujecie mieszkanie i stały związek. Może lepiej trochę przeciągnąć randkowanie i zobaczyć co się stanie?

7 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 14:56:44)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Kaszpir007 napisał/a:

Na samym początku trzeba ustawić granice. Normlana kobieta dla której nie jest ważny Twój portfel to zrozumie a nawet sama zaproponuje.

LOLz. Laska jest o 10 lat młodsza, dopiero co skończyła studia. Troche mieć ciastko i zjeść ciastko- w pełni obkuta finansowo kobieta, ale 10 lat młodsza. Przeciez ona teraz odkłada na własne mieszkanie, dopiero buduje swoją pozycje zawodową. 35-45 to by była inna rozmowa, ale to jest dziewczyna dopiero co po studiach, pewnie na jakimś gówno stażu.

8 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-02 15:02:11)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

A czego sie spodziewales od kobiety 10 lat mlodszej? I to jeszcze 20+. Ty bys chcial sie spotykac z kobieta 45? Przeciez ona sie nie spotyka, bo jej sie podobasz.


Ja bym poszukala rownolatki (+/-3 ewentualnie 5 lat), a z ta dala sobie spokoj. Jak normalnie nie wierze w robieniu za bankomat, bo sb wymyslacie to tu juz ty jednak robisz i to na etapie randek.

9 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-02 15:02:34)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Dubel

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Przecież randka może być wszędzie. Restauracja to tylko na coś specjalnego wyjątkowego

11

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Cześć,
jestem 35 letnim mężczyzną, do forum dołączyłem ponieważ chciałbym zbudować zdrową relację. I potrzebuję kilku porad. Wolę zapytać tutaj, bo na forach dla mężczyzn różne dziwne teorie sie słyszy. Chciałem napisać post w wątku powitalnym, ale nie wiem, gdzie należy kliknać.

Jestem na etapie randkowania i trafiłem na kobietę która mi odpowiada.


Spotkam sie teraz z kobietą w wieku 25 lat, jest z innego kręgu kulturowego. Może jest to istotne w kontekście mojego problemu.  Do tej pory były 2 randki, teraz idziemy na 3. Jak na razie wszystko wygląda bardzo fajnie, jest miedzy nami chemia.
Natomist mam pewnien problem: na tych spotkaniach zawsze nalega na pójście na kolację i wybiera potrawy, które sa w moje ocenie  drogie. Tzn. 70-100 pln za danie + drinki.
Rozumiem, że jako zapraszajacy płącę za spotkania, ale prawdę mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest naciąganie? Czuje się traktowany jak bankomat.

Na 1szej randce jadłem posiłem razem z Nia, a na drugiej już wziąłem tylko kawę. Nie chciałem  wydawać pieniędzy, bo w sumie nie byłem głodny, a i tak staram się trzymać dietę. Ja raczej dobrze zarabiam wnioskuje, że ona też, bo sporo wydaje. Na przykład:
- kolacja z przyjaciółką w drogiej knajpie(raz wydała na siebie 500 pln),
- chcę wynająć mieszkanie za 3500 pln/m-c,
- iphone za 6000 pln,
- idzie na zakupy to potrafi kupić 2 torby ubrań.

Jak warto, aby zachował się w tej  sytuacji, zwłaszcza, ze z rozmowy jesteśmy nastawieni oboje na stały związek

Coś późno zaczęłaś randkować big_smile
Jak się ma to, że ona nalega na kolację, a wychodzi, że to ty ją zapraszasz, nie widzisz, że to się nie spina.
Jeśli to ma cokolwiek wspólnego z prawdą, to wystarczy powiedzieć, że każdy płaci za siebie, więc nie widzę problemu.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
blueangel napisał/a:

A czego sie spodziewales od kobiety 10 lat mlodszej? I to jeszcze 20+. Ty bys chcial sie spotykac z kobieta 45? Przeciez ona sie nie spotyka, bo jej sie podobasz.


Ja bym poszukala rownolatki (+/-3 ewentualnie 5 lat), a z ta dala sobie spokoj. Jak normalnie nie wierze w robieniu za bankomat, bo sb wymyslacie to tu juz ty jednak robisz i to na etapie randek.

Kobiety są różne. Ja tam bym nikogo nie naciągała na drogie rzeczy. Życie kosztuje,rachunki coraz wyższe.

13

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Dzięki za odpowiedzi.
Czas wolny spędzam na siłowni, spacerach. Na mieście z kolegami prawie w ogóle nie wydaje: ewentualnie wejście do klubu 30-40, i czasem woda do picia.
Raczej nie odkłada na mieszkanie, patrząc po tym jak  wydaje pieniądze.
No i nie jest raczej na gówno stażu, bo pracuje przy analizie procesów dla klienta z Bliskiego Wschodu.

To nie chodzi o to, że chcę zjeść ciastko i mieć ciastko. Po prostu mi sie ona podoba i czuje się z nią dobrze.

Nie planujemy jeszcze mieszkania, temat po prostu wyszedł, jak ona powiedziała, że szuka bezpieczeństwa i stałego związku, a nie przygód. Ja też raczej wolę stałą relację.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Czas wolny spędzam na siłowni, spacerach. Na mieście z kolegami prawie w ogóle nie wydaje: ewentualnie wejście do klubu 30-40, i czasem woda do picia.
Raczej nie odkłada na mieszkanie, patrząc po tym jak  wydaje pieniądze.
No i nie jest raczej na gówno stażu, bo pracuje przy analizie procesów dla klienta z Bliskiego Wschodu.

To nie chodzi o to, że chcę zjeść ciastko i mieć ciastko. Po prostu mi sie ona podoba i czuje się z nią dobrze.

Nie planujemy jeszcze mieszkania, temat po prostu wyszedł, jak ona powiedziała, że szuka bezpieczeństwa i stałego związku, a nie przygód. Ja też raczej wolę stałą relację.

A z jakiego kręgu kulturowego jest Twoja dziewczyna? Moze tak u nich jest,że facet ma być bogaty i ma go być stać na drogie rzeczy

15

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

To moze inne pytanie.

Co to znaczy ten "inny krąg kulturowy" ?

Bo jak Ty zarabiasz dużo mniej niż ona i nie masz jakiegoś majątku to czym chcesz przyciągnąć o 10lat młodszą kobietę ?

16

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Temat zalatuje kolejnym fejkowym, ze znanego już nam cyklu. Natomiast, jak widać, na cudowny tekst Smutnej (taki w jej stylu) zawsze można liczyć:


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To zależy jak ona wygląda i ile inwestuje w siebie. Jeśli ma ciało top, zadbane włosy, paznokcie, fajne ciuchy to pewnie wydaje na randki podobnie niż ty.

W tym kontekście nie dziwi i końcówka tych złotych myśli:

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Po 3 spotkaniach to szybkie tempo macie że już planujecie mieszkanie i stały związek. Może lepiej trochę przeciągnąć randkowanie i zobaczyć co się stanie?

Przecież z licznych źródeł wiemy, że nie brakuje takich, które wychodzą z założenia że "związku ani seksu z tego nie będzie, ale TAK porandkować to sobie można, czemu nie!"  lol

17

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
blueangel napisał/a:

A czego sie spodziewales od kobiety 10 lat mlodszej? I to jeszcze 20+. Ty bys chcial sie spotykac z kobieta 45? Przeciez ona sie nie spotyka, bo jej sie podobasz.


Ja bym poszukala rownolatki (+/-3 ewentualnie 5 lat), a z ta dala sobie spokoj. Jak normalnie nie wierze w robieniu za bankomat, bo sb wymyslacie to tu juz ty jednak robisz i to na etapie randek.

Myślę, że jej sie poddobam. Poznaliśmy sie na siłowni, gdzie na mnie zerkała i sie uśmiechała. Myślała, że mam maksymalnie 28 lat. Ludzie dają mi między 25-28 lat i dostaję kompementy, że jestem przystojny i dobrze zbudowany. To nie jest brak skromności, tylko dostaję takie uwagi od kobiet i mężczyzn.

18 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-02 15:11:59)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:
blueangel napisał/a:

A czego sie spodziewales od kobiety 10 lat mlodszej? I to jeszcze 20+. Ty bys chcial sie spotykac z kobieta 45? Przeciez ona sie nie spotyka, bo jej sie podobasz.


Ja bym poszukala rownolatki (+/-3 ewentualnie 5 lat), a z ta dala sobie spokoj. Jak normalnie nie wierze w robieniu za bankomat, bo sb wymyslacie to tu juz ty jednak robisz i to na etapie randek.

Kobiety są różne. Ja tam bym nikogo nie naciągała na drogie rzeczy. Życie kosztuje,rachunki coraz wyższe.


Ja twz bym nie naciagala, ale mieszkam w miasteczku. Wiec wiekszosc sie zna. Sa typiary, ktore poszly za brzydszym albo starszym dla stabilizacji, utrzymywania, darmowych wakacji na Malediwach, ale na boku ich zdradzaja z rownolatkami a nawet mlodszymi. I to nawet majac juz dzieci. Kryc je potrafia kolezanki, a nawet rodzenstwo, ze sa/byly u nich, a panna z kochankiem. Nawet dopiero poznanym na festynie na jedna noc. Gdybym nie widziala tych przypadkow na oczy to bym nie zwierzyla. "Maz" zawsze byl starszy. Synowi odradzalabym taki zwiazek. Bo jak sie bierze starszego to widocznie ujscie gdzues byc musi.

19 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-01-02 15:13:03)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Kaszpir007 napisał/a:

To moze inne pytanie.

Co to znaczy ten "inny krąg kulturowy" ?

Bo jak Ty zarabiasz dużo mniej niż ona i nie masz jakiegoś majątku to czym chcesz przyciągnąć o 10lat młodszą kobietę ?

Coś w tym może być: wiek, rozmach i pozostałe informacje w zasadzie nie pozostawiają wielu możliwości: albo panna ma bogatego tatusia albo przez całe studia jechała na sponsoringu i to na takim przez "duże S" wink

@blueangel: po którymś poście to już muszę spytać (choć wiem, że kobiety się z zasady o wiek nie pyta): ile ty masz do diabła lat? Bo cały czas mam wrażenie jakbym dyskutował z laską mniej więcej w wieku mojej córki.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Nowe_otwarcie napisał/a:

Temat zalatuje kolejnym fejkowym, ze znanego już nam cyklu. Natomiast, jak widać, na cudowny tekst Smutnej (taki w jej stylu) zawsze można liczyć:


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To zależy jak ona wygląda i ile inwestuje w siebie. Jeśli ma ciało top, zadbane włosy, paznokcie, fajne ciuchy to pewnie wydaje na randki podobnie niż ty.

W tym kontekście nie dziwi i końcówka tych złotych myśli:

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Po 3 spotkaniach to szybkie tempo macie że już planujecie mieszkanie i stały związek. Może lepiej trochę przeciągnąć randkowanie i zobaczyć co się stanie?

Przecież z licznych źródeł wiemy, że nie brakuje takich, które wychodzą z założenia że "związku ani seksu z tego nie będzie, ale TAK porandkować to sobie można, czemu nie!"  lol

Są takie kobiety,które nie chcą mieć stałego związku, ale lubią na luzie chodzić na randki. W sumie się im nie dziwie chociaż ja do nich nie należę,ale związek to też odpowiedzialność,użeranie sie,stres czy zdradza itd, a randki to przyjemność, więc korzystają dziewczyny z życia  big_smile

21

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Kaszpir007 napisał/a:

To moze inne pytanie.

Co to znaczy ten "inny krąg kulturowy" ?

Bo jak Ty zarabiasz dużo mniej niż ona i nie masz jakiegoś majątku to czym chcesz przyciągnąć o 10lat młodszą kobietę ?

Tzn, że pochodzi ona z krajów Afryki, do Polski przyjechała na studia i została. Bardzo piękna dla mnie.

Ja akurat mam mieszkanie(ona o tym nie wie) i pracuję w branży IT wiec pewnie ma świadomość, że dobrze zarabiam.
Znaliśmy się z siłowni, i ona czasem na mnie zerkała i sie u śmiechała wiec zagadałem. Genralnie ludzie daja mi tak 25-28 lat z twarzy, ciało też mam ok, bo dostaję komplementy od kobiet i mężczyzn.
I mówi mi, ze jestem dżentelmenem, dobrze się ze mną bawi i jestem miły

22

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Temat zalatuje kolejnym fejkowym, ze znanego już nam cyklu. Natomiast, jak widać, na cudowny tekst Smutnej (taki w jej stylu) zawsze można liczyć:


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To zależy jak ona wygląda i ile inwestuje w siebie. Jeśli ma ciało top, zadbane włosy, paznokcie, fajne ciuchy to pewnie wydaje na randki podobnie niż ty.

W tym kontekście nie dziwi i końcówka tych złotych myśli:

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Po 3 spotkaniach to szybkie tempo macie że już planujecie mieszkanie i stały związek. Może lepiej trochę przeciągnąć randkowanie i zobaczyć co się stanie?

Przecież z licznych źródeł wiemy, że nie brakuje takich, które wychodzą z założenia że "związku ani seksu z tego nie będzie, ale TAK porandkować to sobie można, czemu nie!"  lol

Są takie kobiety,które nie chcą mieć stałego związku, ale lubią na luzie chodzić na randki. W sumie się im nie dziwie chociaż ja do nich nie należę,ale związek to też odpowiedzialność,użeranie sie,stres czy zdradza itd, a randki to przyjemność, więc korzystają dziewczyny z życia  big_smile

... i te wejścia Julci, ni z gruszki ni z pietruszki, kolejny stały element tego forum wink

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Nowe_otwarcie napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Temat zalatuje kolejnym fejkowym, ze znanego już nam cyklu. Natomiast, jak widać, na cudowny tekst Smutnej (taki w jej stylu) zawsze można liczyć:




W tym kontekście nie dziwi i końcówka tych złotych myśli:



Przecież z licznych źródeł wiemy, że nie brakuje takich, które wychodzą z założenia że "związku ani seksu z tego nie będzie, ale TAK porandkować to sobie można, czemu nie!"  lol

Są takie kobiety,które nie chcą mieć stałego związku, ale lubią na luzie chodzić na randki. W sumie się im nie dziwie chociaż ja do nich nie należę,ale związek to też odpowiedzialność,użeranie sie,stres czy zdradza itd, a randki to przyjemność, więc korzystają dziewczyny z życia  big_smile

... i te wejścia Julci, ni z gruszki ni z pietruszki, kolejny stały element tego forum wink

big_smile a jakże by mogło być inaczej

24

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

No z tym naciąganiem to właśnie nie do końca mi sie kleii - bo ona potrafi nawet z koleżanką iść do drogiej restauracji. Ubrania też ma  dobrej jakości i jest zadbana.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

No z tym naciąganiem to właśnie nie do końca mi sie kleii - bo ona potrafi nawet z koleżanką iść do drogiej restauracji. Ubrania też ma  dobrej jakości i jest zadbana.

W takim razie albo ma kase albo ma bogatych rodziców. Z jakiego kręgu kultowego ona jest?

26 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-01-02 15:24:53)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Tzn, że pochodzi ona z krajów Afryki, do Polski przyjechała na studia i została. Bardzo piękna dla mnie.

Na chwilę odkładając (w zasadzie pewność) że to fejk: schemat bardzo pasuje do afrykańskich watażków, którzy wysyłają swój przychówek na studia do Europy; w rezultacie w owej szkole (średniej czy wyższej) pojawia się albo imprezowy, nieodpowiedzialny, ale patrzący na innych z góry rozpuszczony gówniarz albo pusta lala. Żyją na bogato, imprezowo, część nawet kończy te studia i zostaje w Europie (za gorącą namową tatusia, który wie jak doszedł do władzy i wie, że jak mu się powinie noga, to przychówek zginie razem z nim jeśli tylko zostanie w kraju), ale materiał na partnera/partnerkę to z nich... nie widziałem tony pochwalnych opinii wink

27

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Z Kongo. jest z dobrej rodziny, bo sama to  mówi.
A pracuje zdalnie przy analizie procesów dla firmy z Bliskiego Wschodu. Mówiła, że pracuje przy projektach z bardzo dużym  budżetem. Nie chcę pisać szczegółów tego co mi mówiła.

28 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-02 15:28:49)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Po twoich dodatkowych odpowiedziach to juz jestem pewna, ze fake.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Z Kongo. jest z dobrej rodziny, bo sama to  mówi.
A pracuje zdalnie przy analizie procesów dla firmy z Bliskiego Wschodu. Mówiła, że pracuje przy projektach z bardzo dużym  budżetem. Nie chcę pisać szczegółów tego co mi mówiła.

A Ty mieszkasz w Polsce?... Nie znam kultury Kongo

30

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Tak w Polsce. Ona tu przyjechała na studia. Wiesz wydaje mi się, ze tam facet raczej za wszystko płaci.

31

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

A które Kongo?

32

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Demokratyczna Republika Konga

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Demokratyczna Republika Konga

To rozumiem,że ona jest z Afryki. No Kongo kultury to nie znam,ale mieszkam w Anglii gdzie jest sporo czarnoskórych kobiet z różnych krajów Afryki i z Karaibow i one potrafią lecieć na kasę

34

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

No ja właśnie ja nie wiem, czy to nie będzie da niej jakiś "niegrzeczne", że podzielę rachunek, ze względu na kulturę. Dlatego chcę to delikatnie załatwić, żebyśmy oboje sie dobrze czuli.

35

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Demokratyczna Republika Konga

To rozumiem,że ona jest z Afryki. No Kongo kultury to nie znam,ale mieszkam w Anglii gdzie jest sporo czarnoskórych kobiet z różnych krajów Afryki i z Karaibow i one potrafią lecieć na kasę

A jak ona ma kasę od rodziców? To wtedy też chce mnie naciagnać? No bo pisałem wyżej wydaje sporo: drogie restauracje, iPhone najnowszy za 6000 pln.
Może one dla niej to jest i tak mało co ja wydaje.
Raz poszła na kolaję z koleżanką to wydały prawie 1000 pln we dwie.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Tak w Polsce. Ona tu przyjechała na studia. Wiesz wydaje mi się, ze tam facet raczej za wszystko płaci.

Zyjecie w polsce. Tu kobieta ma prawo płacić.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Problem jest w tym że nie umiesz jej zabrać na randkę nigdzie poza restauracją?

38

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Ok, to widzę, że wszyscy mają tutaj podobne zdanie. Generalnie na tym  3 spotkaniu mam jej jasno zakomunikować, że zapraszam na kawę, a jeśli chce coś zjeść to może zapłacić za siebie, tak?

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Demokratyczna Republika Konga

To rozumiem,że ona jest z Afryki. No Kongo kultury to nie znam,ale mieszkam w Anglii gdzie jest sporo czarnoskórych kobiet z różnych krajów Afryki i z Karaibow i one potrafią lecieć na kasę

A jak ona ma kasę od rodziców? To wtedy też chce mnie naciagnać? No bo pisałem wyżej wydaje sporo: drogie restauracje, iPhone najnowszy za 6000 pln.
Może one dla niej to jest i tak mało co ja wydaje.
Raz poszła na kolaję z koleżanką to wydały prawie 1000 pln we dwie.

To nie ma znaczenia, że ona też ma kasę tylko dla nich ma znaczenie czy Ty jesteś w stanie zaspokoić jej każdą zachciankę.  Niewiem czy oni urodzili się w Europie czy z Kongo tu przybyli,bo to ma znaczenie-jezeli w Kongo afrykańskim widzieli biede to teraz dla nich bardzo ważne jest,by ich corka miała bogatego męża

40

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Problem jest w tym że nie umiesz jej zabrać na randkę nigdzie poza restauracją?

Chciałem na kawę to powiedziała, że jest głodna. Pisałem o tym wyżej.

Teraz idzemy na siłownie, ale potem pójdziemy pogadać, wiec pewnie znowu bedzie chciała zjeść.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Ok, to widzę, że wszyscy mają tutaj podobne zdanie. Generalnie na tym  3 spotkaniu mam jej jasno zakomunikować, że zapraszam na kawę, a jeśli chce coś zjeść to może zapłacić za siebie, tak?

A to w domu nie masz nic do picia?

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Problem jest w tym że nie umiesz jej zabrać na randkę nigdzie poza restauracją?

Chciałem na kawę to powiedziała, że jest głodna. Pisałem o tym wyżej.

Teraz idzemy na siłownie, ale potem pójdziemy pogadać, wiec pewnie znowu bedzie chciała zjeść.

Pisz to wyraźnie. Piszesz o tym co teraz sie dzieje, a w tekście jest że to wydarzyło się kilka dni temu. Pisz dokładnie.
Nie rozumiem jedzenie jest problemem?

43

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:
Damian1989C napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

To rozumiem,że ona jest z Afryki. No Kongo kultury to nie znam,ale mieszkam w Anglii gdzie jest sporo czarnoskórych kobiet z różnych krajów Afryki i z Karaibow i one potrafią lecieć na kasę

A jak ona ma kasę od rodziców? To wtedy też chce mnie naciagnać? No bo pisałem wyżej wydaje sporo: drogie restauracje, iPhone najnowszy za 6000 pln.
Może one dla niej to jest i tak mało co ja wydaje.
Raz poszła na kolaję z koleżanką to wydały prawie 1000 pln we dwie.

To nie ma znaczenia, że ona też ma kasę tylko dla nich ma znaczenie czy Ty jesteś w stanie zaspokoić jej każdą zachciankę.  Niewiem czy oni urodzili się w Europie czy z Kongo tu przybyli,bo to ma znaczenie-jezeli w Kongo afrykańskim widzieli biede to teraz dla nich bardzo ważne jest,by ich corka miała bogatego męża

Rodzina jest Kongo. Mówiła, że jest z dobrego domu. Pochodzi ze stolicy Kinshasa. Generalnie mówiła, że ostatni raz była w Kongo 4 lata temu, i teraz w wakacje jedzie ich odwiedzic.

44

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Rodzina jest Kongo. Mówiła, że jest z dobrego domu. Pochodzi ze stolicy Kinshasa. Generalnie mówiła, że ostatni raz była w Kongo 4 lata temu, i teraz w wakacje jedzie ich odwiedzic.

Dopracuj tę ściemę. Gdyby laska była faktycznie córeczką kogoś z kinszasańskiego establishmentu, to byłbyś dla niej zwyczajnie za cienki, tym bardziej dla jej tatusia.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Nowe_otwarcie napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Rodzina jest Kongo. Mówiła, że jest z dobrego domu. Pochodzi ze stolicy Kinshasa. Generalnie mówiła, że ostatni raz była w Kongo 4 lata temu, i teraz w wakacje jedzie ich odwiedzic.

Dopracuj tę ściemę. Gdyby laska była faktycznie córeczką kogoś z kinszasańskiego establishmentu, to byłbyś dla niej zwyczajnie za cienki, tym bardziej dla jej tatusia.

To prawda jej rodzice, by napewno patrzeli na to czy partner jest dość bogaty

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Nowe_otwarcie napisał/a:

]
Dopracuj tę ściemę. Gdyby laska była faktycznie córeczką kogoś z kinszasańskiego establishmentu, to byłbyś dla niej zwyczajnie za cienki, tym bardziej dla jej tatusia.

Według mnie facet nie sciemna tylko nie ma podejścia do kobiet. Nie wie co ma robić

47 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-02 16:25:22)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

]
Dopracuj tę ściemę. Gdyby laska była faktycznie córeczką kogoś z kinszasańskiego establishmentu, to byłbyś dla niej zwyczajnie za cienki, tym bardziej dla jej tatusia.

Według mnie facet nie sciemna tylko nie ma podejścia do kobiet. Nie wie co ma robić

Ja tam nie oceniam czy coś jest ściema czy nie. Jak ściema to trudno i żyje się dalej, ale to również dobrze może być prawda. Ja zauważyłam,że jeżeli ktoś tu nie ma szarego życia typu dom-praca to dla innych wszystkie jakieś wydarzenia muszą  być ściema. Przecież związek z kobieta z innej kultury jest jak najbardziej możliwy. Autor nie pisze, że został porwany przez kosmitów tylko, że się związal z kobieta z Afryki. I jest to jak najbardziej w życiu możliwe, mimo,że też może to być trollowanie kogoś tu  big_smile

48

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Jak warto, aby zachował się w tej  sytuacji, zwłaszcza, ze z rozmowy jesteśmy nastawieni oboje na stały związek

Co ty piszesz?

49 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 16:39:37)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Czas wolny spędzam na siłowni, spacerach. Na mieście z kolegami prawie w ogóle nie wydaje: ewentualnie wejście do klubu 30-40, i czasem woda do picia.

Siłownia+spacery to koszty rzędu 500zł miesięcznie. Masz 10 lat stażu pracy, więc zakładajmy poziom senior/menagment. Do tego czasu powinieneś mieć mieszkanie spłacone i ok 15k na rekę. Wydatków właściwie zero - siłownia i woda są raczej tanie, czyli Akumulujesz kapitał na poziomie 150k/rocznie.
Otóż tak, dowolna lokata w dowolnym banku i już masz ok. 10k/rocznie, czyli ok 800zł na wasze randki. Najlepsze jest to że nie płacisz ty za randki tylko bank odsetkami od kapitalu. Stać was na to żeby iść co weekend na obiad za 200zł. Zakładając że masz minimalną wiedze o inwestowaniu to nawet dobijesz do 15k rocznie, czyli ponad 1k na miesiąc na randki.
Rozumiem, że zwykły nauczyciel, czy trener personalny by się spłakał, ale przy takich dochodach wychodzisz na niezłe skąpiradło.
No i mieszkanie za 3k. To jest najtańsza możliwa opcja w dużym mieście. Nie wiem dlaczego taki obyty koleś się spłakał. Za ile ona ma wynająć? Jeszcze skoro dobrze zarabia- przyjmijmy 8k na rekę to w sumie dość normalna dziewczyna. Ani skąpa, ani rozrzutna. Wydanie 40% dochodu na mieszkanie dla singla to ok cena, plus dwie pensje na jakies szaleństwa-zakupy, elektronika i w wieku 25 lat żyje lepiej niż 95% Polaków i nadal zostaje sporo oszczędności.

50 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-02 16:39:27)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Czas wolny spędzam na siłowni, spacerach. Na mieście z kolegami prawie w ogóle nie wydaje: ewentualnie wejście do klubu 30-40, i czasem woda do picia.

Siłownia+spacery to koszty rzędu 500zł miesięcznie. Masz 10 lat stażu pracy, więc zakładajmy poziom senior/menagment. Do tego czasu powinieneś mieć mieszkanie spłacone i ok 15k na rekę. Wydatków właściwie zero - siłownia i woda są raczej tanie, czyli Akumulujesz kapitał na poziomie 150k/rocznie.
Otóż tak, dowolna lokata w dowolnym banku i już masz ok. 10k/rocznie, czyli ok 800zł na wasze randki. Najlepsze jest to że nie płacisz ty za randki tylko bank odsetkami od kapitalu. Stać was na to żeby iść co weekend na obiad za 200zł. Zakładając że masz minimalną wiedze o inwestowaniu to nawet dobijesz do 15k rocznie, czyli ponad 1k na miesiąc na randki.
Rozumiem, że zwykły nauczyciel, czy trener personalny by się spłakał, ale przy takich dochodach wychodzisz na niezłe skąpiradło.
No i mieszkanie za 3k. To jest najtańsza możliwa opcja w dużym mieście. Nie wiem dlaczego taki obyty koleś się spłakał. Za ile ona ma wynająć? Jeszcze skoro dobrze zarabia- przyjmijmy 8k na rekę to w sumie dość normalna dziewczyna.

Przeciez na spacer mozna iść za darmo big_smile

51 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 16:40:38)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Julia life in UK napisał/a:

Przeciez na spacer mozna iść za darmo big_smile

Moze schodzić buty, więc raz na rok warto kupic nowe wink
Karnet na siłownie, jakies suplementy, ciuchy sportowe też kosztują.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Przeciez na spacer mozna iść za darmo big_smile

Moze schodzić buty, więc raz na rok warto kupic nowe wink
Karnet na siłownie, jakies suplementy, ciuchy sportowe też kosztują.

No tak faktycznie big_smile

53 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-02 17:01:51)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

Rodzina jest Kongo. Mówiła, że jest z dobrego domu. Pochodzi ze stolicy Kinshasa. Generalnie mówiła, że ostatni raz była w Kongo 4 lata temu, i teraz w wakacje jedzie ich odwiedzic.

Rozumiem że wiesz że w Afryce - biały i bankomat to to samo ???

Wiesz że w Afryce nie ma systemu emerytalnego i to dzieci maja utrzymać rodziców ? Córki najbardziej.
Często rodziny wybierają jedno "rokujące" dziecko i często całe rodziny składają się na studia, bo wiedz że później te dziecko będzie przesyłało co miesiąc pieniądze na utrzymanie rodziców i ... reszty rodziny.
Inna rzecz ,że masz świadomość że twoja ewentualna żona nie będzie pracowała i ty będziesz musiał utrzymać ją, dzieci i jej rodzinę ?
Że nie ma słowa (nie stać mnie, nie mam kasy). Te słowa nie istnieją. Wtedy po prostu bierzesz drugą pracę, nadgodziny aby takiego słowa nie było big_smile

Inna rzecz. Naprawdę myślisz że bardzo młoda atrakcyjna kobieta sama się utrzymywała ? Myślisz że ten Iphone i inne cuda to z jej wypłaty ?
Miała zapewne wiele sponsorów i może nadal ma smile

Wykorzystuje to co ma najlepsze czyli urodę.

Więc odwołuję to o dzieleniu się kosztami, bo nic z tego big_smile

Po prostu Pani zna swoją wartość i wie że bogaty facet to jej przyszłość.

A miłość? To fajne w bajkach Disneya big_smile

No chyba że trafi się piękny i bogaty to wtedy co innego big_smile

54

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Damian, na etapie 3 randki to opcje masz dwie.
Pierwsza - puścić na żywioł czyli "skoro ona jest w Polsce to ma być jak w Polsce", ona niech się dostosuje. Szanse na ewentualne wylanie dziecka z kąpielą rosną tu skokowo.
Druga - uświadomić sobie, że te różnice kulturowe to nie jest drobiazg i spróbować poznać człowieka. Kobietę , która Ci się podoba,  jednak kobieta też człowiek. smile
Co mam na myśli - Ty teraz sorki, ale taki real - o jej kraju wiesz najprawdopodobniej NIC, a kraj duży, historię posiada, kulturę wcale nie taką znowu najmłodszą też, nie jest to wcale nieważne nic na świecie, ten jej kraj pochodzenia.
Teraz tkwisz po uszy w stereotypach i nie ma w tym Twojej winy. Ona o Polsce i Europie wie o wiele więcej niż Ty o Afryce i Kongo. Już padło o watażkach i rozpieszczonych dzieciach tychże watażków - ok , stereotypy znikąd się nie biorą. Ale są stereotypami, a Ty masz do czynienia z konkretną kobietą. Stereotyp - marzeniem kobiety z Afryki jest złapanie męża - Europejczyka. Real - może być różnie, równie dobrze dla jej rodziny mąż czy partner - Europejczyk może być kimś zdecydowanie niechcianym jako nowy członek rodziny. Choćby i z przyczyn zaszłości postkolonialnych, bo - kolejny stereotyp, oni wcale nie postrzegają nas jako jakichś "nadludzi", wręcz przeciwnie. . Ona może być o wiele bogatsza "z domu" niż Ty i wcale nie lecieć na Twoją kasę, jak jest z tamtejszej elity to nie wykluczone, że Ty co najwyżej dorastasz do jej poziomu,  co gorsze kwestia odrębności finansowej dorosłej niezamężnej córki od rodziców może tam być kompletnie inaczej ustawiona niż u nas. No i jeszcze ona może być mniej lub bardziej zeuropeizowana i chcieć lub nie chcieć się europeizować dalej z różnych przyczyn.   Nie mam pojęcia jak jest w Afryce i konkretnie Kongo (w grę wchodzą też różnice plemienne/narodowościowe, oni nie są jednolici), ale mam pojęcie jak niewiarygodnie przedziwne potrafią być różnice kulturowe.
Tak zwana "dobra rada" ode mnie  na początkowym etapie znajomości - pytaj o jej kraj, o zwyczaje, o rodzinę, o wszystko to, co teraz jest dla Ciebie jednym wielkim "nie mam pojęcia".
To wybieranie drogich knajp i dań interpretujesz ewidentnie po naszemu. U nich obyczaje wielowiekowe mogą być inne. Ją inaczej wychowywano, ma inne wzorce kulturowe zakodowane, nie wpadnie na coś co u nas oczywiste czy ustalone, z samej obserwacji mogła się nie nauczyć, zwłaszcza jeśli dodatkowo pracuje z jeszcze inną wersja kulturową.  Nie że masz się dostosowywać do niej, ale warto najpierw wiedzieć. Tak moim zdaniem.

Kaszpir w międzyczasie poleciał kolejnym stereotypem, że ona wie, ze bogaty Europejczyk "to jej przyszłość" - a real może być zupełnie inny, gdy mamy do czynienia z tamtejszą elitą, bo bogata z domu może być, a na samą myśl o zięciu - Europejczyku jej rodzina może dostawać odruchu wymiotnego, bo im się kojarzy z kolonializmem.

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Kaszpir007 napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Rodzina jest Kongo. Mówiła, że jest z dobrego domu. Pochodzi ze stolicy Kinshasa. Generalnie mówiła, że ostatni raz była w Kongo 4 lata temu, i teraz w wakacje jedzie ich odwiedzic.

Rozumiem że wiesz że w Afryce - biały i bankomat to to samo ???

Wiesz że w Afryce nie ma systemu emerytalnego i to dzieci maja utrzymać rodziców ? Córki najbardziej.
Często rodziny wybierają jedno "rokujące" dziecko i często całe rodziny składają się na studia, bo wiedz że później te dziecko będzie przesyłało co miesiąc pieniądze na utrzymanie rodziców i ... reszty rodziny.
Inna rzecz ,że masz świadomość że twoja ewentualna żona nie będzie pracowała i ty będziesz musiał utrzymać ją, dzieci i jej rodzinę ?
Że nie ma słowa (nie stać mnie, nie mam kasy). Te słowa nie istnieją. Wtedy po prostu bierzesz drugą pracę, nadgodziny aby takiego słowa nie było big_smile

Inna rzecz. Naprawdę myślisz że bardzo młoda atrakcyjna kobieta sama się utrzymywała ? Myślisz że ten Iphone i inne cuda to z jej wypłaty ?
Miała zapewne wiele sponsorów i może nadal ma smile

Wykorzystuje to co ma najlepsze czyli urodę.

Więc odwołuję to o dzieleniu się kosztami, bo nic z tego big_smile

Po prostu Pani zna swoją wartość i wie że bogaty facet to jej przyszłość.

A miłość? To fajne w bajkach Disneya big_smile

No chyba że trafi się piękny i bogaty to wtedy co innego big_smile

Ale oni nie mieszkaja juz w Afryce tylko po za Afryka ,wiec zobowiazuje ich system emerytalny pasujacy do danego kraju, gdzie obecnie mieszkaja

56

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Damian1989C napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Czas wolny spędzam na siłowni, spacerach. Na mieście z kolegami prawie w ogóle nie wydaje: ewentualnie wejście do klubu 30-40, i czasem woda do picia.

Siłownia+spacery to koszty rzędu 500zł miesięcznie. Masz 10 lat stażu pracy, więc zakładajmy poziom senior/menagment. Do tego czasu powinieneś mieć mieszkanie spłacone i ok 15k na rekę. Wydatków właściwie zero - siłownia i woda są raczej tanie, czyli Akumulujesz kapitał na poziomie 150k/rocznie.
Otóż tak, dowolna lokata w dowolnym banku i już masz ok. 10k/rocznie, czyli ok 800zł na wasze randki. Najlepsze jest to że nie płacisz ty za randki tylko bank odsetkami od kapitalu. Stać was na to żeby iść co weekend na obiad za 200zł. Zakładając że masz minimalną wiedze o inwestowaniu to nawet dobijesz do 15k rocznie, czyli ponad 1k na miesiąc na randki.
Rozumiem, że zwykły nauczyciel, czy trener personalny by się spłakał, ale przy takich dochodach wychodzisz na niezłe skąpiradło.
No i mieszkanie za 3k. To jest najtańsza możliwa opcja w dużym mieście. Nie wiem dlaczego taki obyty koleś się spłakał. Za ile ona ma wynająć? Jeszcze skoro dobrze zarabia- przyjmijmy 8k na rekę to w sumie dość normalna dziewczyna. Ani skąpa, ani rozrzutna. Wydanie 40% dochodu na mieszkanie dla singla to ok cena, plus dwie pensje na jakies szaleństwa-zakupy, elektronika i w wieku 25 lat żyje lepiej niż 95% Polaków i nadal zostaje sporo oszczędności.

Jak widać Smutna potrafi i kreatywnie liczyć: z jednej strony dostrzega, że w dużym mieście mieszkanie (wynajem) za 3k to najtańsza możliwa opcja (jak patrzysz za dwupokojowe w górę, to może i tak, choć okazyjnie da się znaleźć i niżej; a laska podobno sama...), a drugiej (najłatwiej się liczy cudze dochody i je inwestuje) już wyliczyła, że gość ma 15k na rękę, więc akumuluje 150k dochodu rocznie. 15 x 12 =180. Ahaaaaa, czyli w tym samym mieście laska wydaje kupę kasy na siebie (w tym MINIMUM 3k na wynajem) i to jest ok i zgodne z prawdą, a jednocześnie mieszkający W TYM SAMYM DUŻYM (w domyśle: niezbyt tanim) mieście facet (czyli autor) niby ma się zamykać kwotą 30 koła na wszystkie wydatki łącznie ROCZNIE (w tym opłaty, żarcie, ciuchy itd.). Czy tylko ja widzę, że ktoś tu robi z matematyki i z logiki prostytutkę?  lol

57

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Muqin napisał/a:

Kaszpir w międzyczasie poleciał kolejnym stereotypem, że ona wie, ze bogaty Europejczyk "to jej przyszłość" - a real może być zupełnie inny, gdy mamy do czynienia z tamtejszą elitą, bo bogata z domu może być, a na samą myśl o zięciu - Europejczyku jej rodzina może dostawać odruchu wymiotnego, bo im się kojarzy z kolonializmem.

Polska to nie jest bogaty kraj, są bogatsi od nas Europejczycy big_smile

Tyle że to nie stereotypy.

Jak nawet babka pochodzi z "elity" to taki sam standard, jak nie wyższy będzie chciała mieć.
Utrzymanie rodziców to jest obowiązek dzieci w Afryce i po to się wysyła dzieci do bogatszych krajów aby przesyłały pieniądze.

Ale to żadna nowość. Tam nie ma systemu emerytalnego i to dzieci mają utrzymywać rodziców.

Ale masz rację. Niech pyta. Czym więcej będzie wiedział tym lepiej, ale musi mieć świadomość że Azja i Afryka to zupełnie inne kultury i wartości i tam mężczyzna ma wszystkich utrzymać i jest to całkowicie normalne.

Niech obejrzy sobie kilka odcinków "Wiza na miłość" to zobaczy o co chodzi big_smile

Ja jak byłem zarejestrowany chwilę na międzynarodowym portalu randkowym to ofert od młodych kobiet z Afryki miał dziesiątki/setki jednego dnia. Zamknąłem portal bo nie nadążałem nawet oglądać profili.
Dla wielu kobiet biały ciągle do bilet do raju. Może to i brutalne, ale widziałem jak mieszkają niektórzy mieszkańcy Afryki i Azji na dalekiej prowincji i uwierz tam ubikacja to jest szczyt luksusu.

Jak Pani jest dobrego domu to raczej nie liczę na małe wymagania tej pani big_smile

58

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

No stereotypy, Kaszpir. Owszem, dla wielu kobiet z Afryki europejski mąż to bilet do raju, przynajmniej w ich mniemaniu. Afryka to kontynent przeogromnych kontrastów. Polska na przykład choć to nie bardzo bogaty kraj, ale ma plusy, bo Polska przeszłości kolonialnej nie ma, tu jesteśmy z ich punktu widzenia niczym niewinne aniołki, nic w tej sprawie do nas nie mają, żadnych zaszłości. My w ogóle nie mamy takiego postrzegania świata, oni mają, jako zbiorowość. Nie że to dominanta, ale istnieje.

W tym wątku  piszemy o całkiem konkretnej kobiecie. Którą warto by poznać. Bo, podobnie jak z Polakami - istnieje zróżnicowanie oraz indywidualizacja.
Ty jesteś Polak dumny z własnych pieniędzy i mocno skupionym na tym, żeby żadna pijawka rodzaju żeńskiego cię nie wyssała.  Jesteś konkretnym człowiekiem, na ile typowym to nie wiem, ale wiem, że są i inni Polacy. Z innym podejściem do pieniędzy, do tego, co w życiu ważne, do kobiet jako zbiorowości zróżnicowanych jednostek płci żeńskiej. Ty to mocno się tych kobiet - pijawek boisz. Może i masz uzasadnione powody, nie o Tobie jest ten wątek.

59 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2026-01-02 18:39:04)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Damian1989C napisał/a:

No z tym naciąganiem to właśnie nie do końca mi sie kleii - bo ona potrafi nawet z koleżanką iść do drogiej restauracji. Ubrania też ma  dobrej jakości i jest zadbana.

Może to eskortka ?
Dczytałem cyt "70-100 pln za danie". To jest entry level w dużym mieście.
Tylko po co ty się pchasz w inny krąg kulturowy ze swoim skąpstwem ? smile

60 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 18:10:27)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
Nowe_otwarcie napisał/a:

Jak widać Smutna potrafi i kreatywnie liczyć: z jednej strony dostrzega, że w dużym mieście mieszkanie (wynajem) za 3k to najtańsza możliwa opcja (jak patrzysz za dwupokojowe w górę, to może i tak, choć okazyjnie da się znaleźć i niżej; a laska podobno sama...), a drugiej (najłatwiej się liczy cudze dochody i je inwestuje) już wyliczyła, że gość ma 15k na rękę, więc akumuluje 150k dochodu rocznie. 15 x 12 =180. Ahaaaaa, czyli w tym samym mieście laska wydaje kupę kasy na siebie (w tym MINIMUM 3k na wynajem) i to jest ok i zgodne z prawdą, a jednocześnie mieszkający W TYM SAMYM DUŻYM (w domyśle: niezbyt tanim) mieście facet (czyli autor) niby ma się zamykać kwotą 30 koła na wszystkie wydatki łącznie ROCZNIE (w tym opłaty, żarcie, ciuchy itd.). Czy tylko ja widzę, że ktoś tu robi z matematyki i z logiki prostytutkę?  lol

Typku, znasz faceta który pracuje w IT i nie ogarnia reddita, angielskiego tylko musi wbijać na forum php wczesne lata 00'? Albo nie ma kolegów w pracy?
Plus myslisz, że po 10 latach w IT gosc siedzi na kredycie i pije wodę na spacerze? Niezły z ciebie jełop.
Ta matematyka miała tylko pokazać, że troll ma 13 lat, nie zna realiów zarobkowych, oraz obok karierowicza, singla 35 to on ostatni raz był jak przyjechał kuzyn na wieś pochwalić się nowym samochodem. To ze tak sie odpaliłeś pokazuje tylko że to dotyczy też ciebie, tylko że masz 13lat razy 4, a rozumku dalej tyle samo wink

61 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-02 18:17:43)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

A wy dalej karmicie trolla xD


Julka: wlasnie, mieszkasz jak ja w kraju multikulti, znasz afrykanki i dalej sie produkujesz w tym temacie?


Wszyscy afrykanczycy w Eueopie to ci, ktorych bylo stac na podroz, czyli ich tatusiowei to krolowie wioski albo cos w ten desen. Ale i tak nie zyja zamozniej niz przecuetny eueopejczyk, qiec zadne miliony w eur na koncie tylko jak szary Kowalski.
Na portalach/tinderach sa czarni, ktorzy twierdza, ze sa milionerami, a zyjacy na poddaszach.
Prawdopodobienstwo trafienia corki prezydenta takie samo co corki putina. A nawet zakladajac, ze typ by trafil to siedzialaby w Paryzu, a nie Polsce, bo oni wybieraja inne lokalizacje do zycia i studiowania. xD. Opowiesc z mchu i paproci, szkoda czasu na te historyjke. Jedyne, co sie zgadza, ze czarne kobiety leca na hajs i to ich jedyne kryteeium. Ale historyjka zmyslona. Nara.

62 Ostatnio edytowany przez Mniszkówna (2026-01-02 18:14:52)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Ta historia się kupy nie trzyma.
Jeśli dziewczyna przyjechała na studia do Polski to raczej nie do Świebodzina tylko do Warszawy lub do Krakowa w drugiej kolejności Poznań czy Wrocław. Pracuję w korpo, wiec tym bardziej to te miasta, a nawet właściwie tylko Warszawa, bo regiony rzadziej robią obsługę klientów z Bliskiego Wschodu.

Koszt dania 70-100 zł w twojej ocenie w Warszawie to drogo? W większości knajp mara kron zwykły masz za 70 zł więc tu się już rozjeżdżasz.

Jeśli mieszkasz w Warszawie to nie rozumiem zdziwienia że najem za 3500 to drogi, to raczej tanio, chyba że Ty mieszkasz w Białej Podlaskiej i właśnie zetknąłeś się z rzeczywistością, choć pewnie i tam nie jest tanio.

Telefon za 6 tys. to zależy jak na to patrzysz w korpo mogła dostać nawet z pracy z możliwości wykorzystania do celów prywatnych, mogła mieć wysoki abonament dostać tez w ramach tego, milion możliwości dlatego tak łatwo zauważyć że to co napisałeś jest fikcją.

Następnym razem wysil się nieco bardziej smile

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
blueangel napisał/a:

A wy dalej karmicie trolla xD


Julka: wlasnie, mieszkasz jak ja w kraju multikulti, znasz afrykanki i dalej sie produkujesz w tym temacie?


Wszyscy afrykanczycy w Eueopie to ci, ktorych bylo stac na podroz, czyli ich tatusiowei to krolowie wioski albo cos w ten desen. Ale i tak nie zyja zamozniej niz przecuetny eueopejczyk, qiec zadne miliony w eur na koncie tylko jak szary Kowalski.
Na portalach/tinderach sa czarni, ktorzy twierdza, ze sa milionerami, zyjacy na poddaszach.
Prawdopodobienstwo trafienia corki prezydenta takie samo co corki putina. A nawet zakladajac, ze typ by trafil to siedzialaby w Paryzu, a nie Polsce, bo oni wybieraja inne lokalizacje do zycia i studiowania. xD. Opowiesc z mchu i paproci, szkoda czasu na te historyjke. Nara.

Ona na pewno zakochała sie w golonce i żurku, oraz uwielbia polskie zimy. Zaraz się okaże że na te randki to chodzą do magdy gessler i zajadają kiełbasy z zasmażką.

64

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Jak widać Smutna potrafi i kreatywnie liczyć: z jednej strony dostrzega, że w dużym mieście mieszkanie (wynajem) za 3k to najtańsza możliwa opcja (jak patrzysz za dwupokojowe w górę, to może i tak, choć okazyjnie da się znaleźć i niżej; a laska podobno sama...), a drugiej (najłatwiej się liczy cudze dochody i je inwestuje) już wyliczyła, że gość ma 15k na rękę, więc akumuluje 150k dochodu rocznie. 15 x 12 =180. Ahaaaaa, czyli w tym samym mieście laska wydaje kupę kasy na siebie (w tym MINIMUM 3k na wynajem) i to jest ok i zgodne z prawdą, a jednocześnie mieszkający W TYM SAMYM DUŻYM (w domyśle: niezbyt tanim) mieście facet (czyli autor) niby ma się zamykać kwotą 30 koła na wszystkie wydatki łącznie ROCZNIE (w tym opłaty, żarcie, ciuchy itd.). Czy tylko ja widzę, że ktoś tu robi z matematyki i z logiki prostytutkę?  lol

Typku, znasz faceta który pracuje w IT i nie ogarnia reddita, angielskiego tylko musi wbijać na forum php wczesne lata 00'? Albo nie ma kolegów w pracy?
Plus myslisz, że po 10 latach w IT gosc siedzi na kredycie i pije wodę na spacerze? Niezły z ciebie jełop.
Ta matematyka miała tylko pokazać, że troll ma 13 lat, nie zna realiów zarobkowych, oraz obok karierowicza, singla 35 to on ostatni raz był jak przyjechał kuzyn na wieś pochwalić się nowym samochodem. To ze tak sie odpaliłeś pokazuje tylko że to dotyczy też ciebie, tylko że masz 13lat razy 4, a rozumku dalej tyle samo wink


Uuuu, Smutną widać ubodła uwaga, bo postanowiła się odegrać; w tym celu sięgnęła do swojego ulubionego, niezawodnego folderu z ripostami pod tytułem: "CHYBA TWOJA STARA! i voila: zaciera ręce wyobrażając sobie jakie spustoszenie w moim samopoczuciu wywoła jej odpowiedź wink

Nie słoneczko. Od IT w naszej firmie jest konkretny gość, który zajmuje się IT: ja mam swoją robotę, a nasze drogi się przecinają wyłącznie gdy mam problem z kompem czy telefonem służbowym. Ja się nie wcinam w jego robotę, on w moją, jak gadamy na korytarzu (gdy akurat wpadne do formy), to najczęściej o sprawach neutralnych. Odpowiadając więc na pytanie: jako że g... mnie do facto obchodzi co on robi (chyba że ma to bezpośredni związek ze mną), to nie wiem co on ogarnia, a czego nie ogarnia. Tak samo lata mi czy ma kolegów w życiu prywatnym. Ludzie mają różne schizy, więc po 10 latach może siedzieć dalej w kredycie, bo zakłada że do 40-ki będzie miał kilka chat i tak sobie zapewni pasywne źródło dochodu. Co człowiek, to schiza.

Nie wiem, co ta matematyka miała pokazać, widzę co pokazała: że twoje dewizy się nie zmieniły (czyli wszelkie wydatki kobiety są usprawiedliwione i równoważą  wydatki faceta na nią, jakie by te wydatki faceta nie były). Pokazały, że łatwo ci przychodzi liczyć czyjąś kasę, wydatki i potrzeby (zaniżając, bo to nie twoje potrzeby; gdyby ktoś tak liczył twoje, to zaraz byś mordę rozdarła wink ), a do matematyki i potrzeb podchodzisz niczym Kali, nawet gdy się to nie tylko zwykłej uczciwości, ale nawet kupy nie trzyma.

Tyle. Zaraz pewnie w rewanżu wyślesz równie wysublimowaną odpowiedź. Wiesz co? Podpowiem ci, żebyś nie musiała nadmiernie eksploatować swojego folderu z ripostami. Może napisz: "Nie zesraj się!"? Będzie w twoim stylu, nikt się nie zorientuje skąd wzięłaś wink

65 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 20:05:59)

Odp: Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Mas rację. Szkoda mi czasu na gadanie z przegrywem płci męskiej.

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pierwsze randki z perspektywy mężczyny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024