SHRM - organizacja zrzeszajaca i certyfikujaca ekspertow w zarzadzaniu pracownikami byla glownym aktorem, ktory zapoczatkowal caly ruch Diversity Equality Inclusion, ktory zalecal wspieranie kobiet, osob innego koloru skory niz bialy i LGBTQ+ w budowaniu kariery i obnizanie poprzeczek poprzez parytety (jeszcze 2 lata temu standardem bylo, ze gdy zatrudnialem inzynierow, musialem zatrudnic chociaz jedna kobiete - a najlepiej kilka).
W rezultacie, hinduska lezbijka o nizszych kompetencjach miala wieksza szanse na zatrudnienie niz lepszy od niej bialy mezczyzna.
Ostatecznie zatrudnialo sie bialych mezczyzn, ktorzy wykonywali prace za siebie i za hinduski, ktore w trakcie spotkan co chwile wylaczaly kamerke bo bawily sie ze swoimi dziecmi w czasie pracy.
SHRM odwrocilo kierunek o prawie 180 stopni i wracamy do normalnosci, ktora dla wielu kobiet bedzie (i juz jest po fali zwolnien, ktore dotycza w wiekszosci wlasnie ich) szokiem; rzeczywistoscia, na ktora - po latach roszczeniowego gloszenia co im sie nalezy - nie sa zupelnie przygotowane.
Okazuje sie, ze cos co - osoby majace w tym interes - nazywaly postepem, nie bylo wcale postepem tylko eksperymentem.
Eksperymentem, ktory nie wypalil.
Wiec eksperyment sie konczy.
Ponizej fragment artykulu:
Zgodnie z zasadą wprowadzoną na początku tego roku osoby, które przybyły choćby minutę po godzinie 9:00, były kierowane do ochrony i musiały poprosić kogoś z zespołu kierowniczego o odprowadzenie ich do biurka — powiedzieli byli pracownicy. Dwóch byłych pracowników stwierdziło, że widziało zapłakaną, ciężarną koleżankę, która przewróciła się i zraniła, biegnąc do wejścia, aby zdążyć na czas.
Notatka wysłana w styczniu do zespołu ds. marki i marketingu SHRM przedstawiała kodeks ubioru, który zawierał długie wprowadzenie dotyczące „enclothed cognition” — terminu odnoszącego się do przekonania, że odzież noszona przez pracowników wpływa na ich efektywność. Kodeks wymagał, aby pracownicy ubierali się w „konserwatywną” odzież biznesową i zabraniał m.in. sneakersów, dżinsu, spódnico-spodenek, cekinów, nakryć głowy oraz ubrań, które nie zakrywają obszaru między ramionami a kolanami.
Podczas spotkania całej firmy w zeszłym miesiącu — którego nagranie uzyskał Business Insider — Taylor nazwał wielu pracowników organizacji „roszczeniowymi”, „zadowolonymi z siebie” i „niechlujnymi”.
Komentarze te były częścią szerszego ogłoszenia dotyczącego nadchodzących zwolnień.
A historia ciezarnej kolezanki tylko pokazuje ostatnie podrygi toksycznej manipulacji i robienia z siebie ofiar.
Gdyby kolezanka wyszla wczesniej z domu to by nie musiala biec do wejscia.
Upadla bo nie byla zorganizowana (powod do zwolnienia moim zdaniem) a nie dlatego, ze w pracy trzeba byc na czas.