Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1

Temat: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Czołem

Trafił się ostatnio watek babki której facet chciał żeby robili w lozku rzeczy znane mu z porno. Posypały się różne odpowiedzi, od: kopnij go w du..e bo zwiazek to nie film po takie typu: jak sie z toba całe życie nudził to poszedl w porno.

No i rodza mi się w głowie pytania. Nie chodzi mi o konkretne fantazje a o podejście do tematu ogólnie.

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Pytasz jak to jest u was, niczym ta Babka co przyjdzie jej pod mostem mieszkać big_smile
Nie wiem czy ktoś będzie się tu produkował, Jack to na pewno big_smile Mnie akurat w tym temacie inni nie interesują, bo wiadomo, że różnie bywa.
Jeden się będzie chwalił, drugi żalił big_smile

3

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

A ja Tobie powiem tak- co chatka, to zagadka I byłoby najlepiej gdyby nikt nie wtrącał się do tego jak kto w łóżku ma i tego nie opiniował bo ludzie są różni. Weźmy przykład faceta, który przed małżeństwem miał dziesiątki kobiet do których nic nie czuł, wyczyniał cuda na kiju z nimi. Może teraz potrzebuje silnych bodźców, a może się zakocha i doceni seks na bazie uczuć i juz cudów na kiju rodem z porno wyczyniać nie będzie musiał. I weźmy drugiego. Nie wyszalał się Pan, żona była pierwszą, czuje że coś stracił i będzie oczekiwał, że żona da sobie zrobić wszystko co się Panu zamarzy, choćby to było wsadzanie kija w tyłek, bo ON CHCE (przepraszam za taki przyklad)

O swoim pierwszym zwiazku nie napisze nic w tej materii bo był krótki. W wieloletnim związku z mężem zawsze słyszałam "rób tylko to na co jesteś gotowa, mała". Bez wymuszania, oczekiwań, z pełnym poszanowaniem moich granic. A jak czułam, że tak jest to chciałam się bawić. Ale to ja musiałam chcieć. Byłam niejako uprzywilejowana i decyzyjna, miałam przestrzeń na słowo "nie" więc teraz nie chowam żadnych urazów, traum i żali bo ktoś mnie do czegos przymusił. Każda relacja jest inna, ludzie się zmieniają, wiem od koleżanek z opowieści po wódeczce, że z jednym mogły wszystko i wszędzie a przy drugim się blokowały. Z czegoś to wynikało. Wiem, nie wyczerpałam tematu ; )

4

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Bert44 napisał/a:

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

1. Nie mam nic przeciwko rozmawianiu o swoich fantazjach.
2. Granicę są tam gdzie czuję, ze coś jest dla mnie nie komfortowe lub niezgodne z moją moralnością. I nie, nie można naginać.
3. Oczywiście, że może zapytać/zaproponować swój pomysł ale jeżeli jest to coś z czym definitywnie się nie zgadzam to mu wyjaśniam dlaczego tak jest. Mój mąż w zasadzie od początku naszego małżeństwa ma jedną fantazję. Nic jakiegoś szczególnego ale dla mnie jest to totalnie nie komfortowe i powiedziałam "nie". Przyjął, zrozumiał. W przeciągu lat raz na jakiś czas spokojnie pyta czy coś się zmieniło, ja zawsze odpowiadam że nie. Zaakceptował, że ja z tego nie będę mieć żadnej przyjemności a jednak zależy mu na tym aby seks był dla nas obydwojga satysfakcjonujący i przyjemny więc niczego nie wymusza.
4. Oczywiście, że z czasem się zmienia to czy tamto. Kiedyś byłam bardzo na "nie" w temacie jakichkolwiek zabawek. W końcu nastał dzień gdy byłam zaintrygowana i dałam się namówić na pierwszą zabawkę. Dzisiaj mamy całe pudło różności.

5 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-27 22:31:20)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Mam tak samo nigdy nic na siłę.

Ale mi chodziło o naginanie swoich granic a nie drugiej strony. Bo pare razy się dziwiło jedno badz drugiej z nas. Np. podchodziliśmy do jakiejś fantazji lata temu. Jakoś nie szło za duzo obaw odpuściliśmy. A po latach bez planowania jakoś tak wyszło i okazuje się że jest fajnie. Kiedys moja zona mnie o cos poprosiła. No nie mój klimat mysle ale sie umówiliśmy ze jak nie będzie naprawdę nieakceptowalne to przynajmniej spróbujemy. I fantazja zony weszła już na stałe bo okazalo sie ze fajna.

Ja jestem teraz zdania ze swoje granice (oczywiście w ramach rozsądku) czasem warto nagiąć choćby po to żeby już z pełną wiedza powiedziec : no to nie dla mnie

Ale tylko swoje nigdy czyjes granice

6 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2025-01-27 22:35:30)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Bert44 napisał/a:

Ale tylko swoje nigdy czyjes granice

A podasz magiczną receptę na to naginanie? Gdzie są cienkie granice między "moja", "twoja", "nasze"? Gdzie jest cienka granica między sugerowaniem, opowiadaniem A namawianiem na coś? Czy to określone hasła i slowa, czy stosunek do tematu? Jeśli nam na czymś zależy, to czesto umyka nam że przeginamy pałę i nie dostrzegamy, że idziemy za daleko bo z natury chcemy by bylo po naszemu zazwyczaj. No i najważniejsze- nagniemy wlasne granice, a co jak to sprawi ból i zachwieje relacją? Umiesz to uogólnić? To wszystko co napisałam?

7 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-27 23:18:37)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
R_ita2 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ale tylko swoje nigdy czyjes granice

A podasz magiczną receptę na to naginanie? Gdzie są cienkie granice między "moja", "twoja", "nasze"? Gdzie jest cienka granica między sugerowaniem, opowiadaniem A namawianiem na coś? Czy to określone hasła i slowa, czy stosunek do tematu? Jeśli nam na czymś zależy, to czesto umyka nam że przeginamy pałę i nie dostrzegamy, że idziemy za daleko bo z natury chcemy by bylo po naszemu zazwyczaj. No i najważniejsze- nagniemy wlasne granice, a co jak to sprawi ból i zachwieje relacją? Umiesz to uogólnić? To wszystko co napisałam?

Chyba w mojej głowie nie jest to zbyt skomplikowane.

Po prostu jak słyszę: wiesz tak od jakiegos czasu chodzi mi po głowie zeby spróbować X. Co ty na to? I okazuje się że to X wywołuje u mnie na sama mysl dyskomfort ale sobie myślę- dobra spobuje świat sie nie zawali. Właśnie naginam swoją granice bo nie do konca tego chce. Ale tez ciekawski jestem. I może się okazać że mylilem się w ocenie.  Ale jak nie sprobuje to się nie dowiem. A druga strona zostanie z fantazja w glowie na zawsze.

Oczywiście mam swoje granice nieprzekraczalne. Są rzeczy których nie zrobię i nikt mnie nie namówi. Ale reszty przynajmniej próbuje. Potem się okazuje: "nigdy więcej" albo "można temat rozwijać". Chodzi mi o to że czasem pomimo lekkiego dyskomfortu warto spróbować. I tyle.

Różnica między sugerowaniem a namawianiem? Ja nie lubie namawiać ogólnie. Mówię że coś chciałbym spróbować i albo probujemy albo nie. Ale wiem że z drugiej strony nie ma automatycznego "nie" że strachu. Przynajmniej bedzie rozważone.

Jak sie ludzie szanują i kochaja to sobie krzywdy nie zrobią. Nie wystrzele z fantazja która może kogoś zranić. Albo naprawde zajechać psychicznie. Seks musi być fajny inaczej jest bez sensu

8

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Hm. Rozumiem. Ja zawsze podchodząc do jakiegoś tematu wychodzę poza siebie i swoje spostrzeganie- a przynajmniej staram się to robić. Ty jesteś zdrowy psychicznie, zrównoważony, kochasz, szanujesz partnerkę. Ale jest multum wadliwych związków gdzie "naginanie swoich granic" będzie oznaczało krzywdę dla jednej ze stron, dla tej która się nagina. Wiesz, młode dziewczyny słyszą "jeśli mnie kochasz to czemu nie chcesz?". Starsze w małżeństwie zaczynają się obawiać, że mąż się nudzi i je pozdradza jeśli nie nadstawią się tak, jak on sobie tego życzy. O co mi chodzi. To forum czytają rożni ludzie. Z różnym poczuciem własnej wartości, w różnych sytuacjach życiowych, wybrakowani, z deficytami albo po prostu manipulanci i cwaniacy. Ja staram się mieć pełen ogląd. Ja osobiście w tej materii miałam dobrze, czułam się szanowana, byłam decyzyjna więc mogłam się bawić. Wiesz o co mi chodzi? Naginanie granic budzi we mnie pewną wątpliwość. A z drugiej strony- kto nie wychodzi ze swojej strefy komfortu ten stoi w miejscu, nie dostrzega szans i się nie rozwija. Kurcze, trudny temat. Niebezpieczny tak naprawdę.

9

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
R_ita2 napisał/a:

Hm. Rozumiem. Ja zawsze podchodząc do jakiegoś tematu wychodzę poza siebie i swoje spostrzeganie- a przynajmniej staram się to robić. Ty jesteś zdrowy psychicznie, zrównoważony, kochasz, szanujesz partnerkę. Ale jest multum wadliwych związków gdzie "naginanie swoich granic" będzie oznaczało krzywdę dla jednej ze stron, dla tej która się nagina. Wiesz, młode dziewczyny słyszą "jeśli mnie kochasz to czemu nie chcesz?". Starsze w małżeństwie zaczynają się obawiać, że mąż się nudzi i je pozdradza jeśli nie nadstawią się tak, jak on sobie tego życzy. O co mi chodzi. To forum czytają rożni ludzie. Z różnym poczuciem własnej wartości, w różnych sytuacjach życiowych, wybrakowani, z deficytami albo po prostu manipulanci i cwaniacy. Ja staram się mieć pełen ogląd. Ja osobiście w tej materii miałam dobrze, czułam się szanowana, byłam decyzyjna więc mogłam się bawić. Wiesz o co mi chodzi? Naginanie granic budzi we mnie pewną wątpliwość. A z drugiej strony- kto nie wychodzi ze swojej strefy komfortu ten stoi w miejscu, nie dostrzega szans i się nie rozwija. Kurcze, trudny temat. Niebezpieczny tak naprawdę.

Chyba Cie rozumiem. Twoje spojrzenie jest dużo szersze niż dotyczące tego wątku. Generalnie z tymi fantazjami to rzeczywiście bawić się można ale tylko z kims zaufanym i bezpiecznym - jak wiesz ze nie skonczy sie zle. Tym bardziej że niektórych fantazji można by się wstydzić wiec naprawde trzeba ufać smile

Ale nawet w sprawach łóżkowych są granice których przekraczanie uważam za niebezpieczne np. trójkąty czy inne wielokąty, zdrady kontrolowane, swingowanie. Przynajmniej ja uwazam że to igranie z ogniem i to przekracza moje granice.

Ale z takich zabaw we dwoje jeśli nikogo nie kręci realne zranienie kogos to w zasadzie niewiele krzywdy może się stać. Najwyzej jakiś tam dyskomfort ale bez dramatu. I wtedy wiesz ze nie ma co próbować dalej.

10

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Taki fajny temat i tak mało wpisów smile
W czasach łatwej dostępności do porno pewnie wiele ludzi przenosi lub chciałaby pewne rzeczy do sypialni. Gdzie jest granica? Zawsze tam, gdzie ktoś stawia opór. Czy jest ona sztywna i nieprzekraczalna to zależy.  Na wiele można się zgodzić, ale pewne rzeczy są nieprzekraczalne i każdy zapewne takie ma, ktorych by nie zrobił. Ale tak, dużo też zależy od tego z kim jesteś. Łatwiej przekraczać granicę z kimś, kto mocno na Ciebie działa i jest duża chemia.  Kobiety zwłaszcza mają opory gdy facet nie kręci je wystarczajaco, więc jednemu  nie zrobią loda, innemu zrobią, a takiego, który je będzie mega kręcił wyssają do cna i jeszcze się obliżą. Życie. Jak się ludzie kiepsko dobierają w pary pod względem seksualnym to ich życie seksualne kuleje i potem są wątki, że żona oziębła, nie chce robić tego czy tamtego. A z innym robiłaby aż by wióry leciały. 
Bliskość w związku polega na zaufaniu i myślę, że należy bez skrępowania mówić o swoich fantazjach nie bojąc się oceny. Fantazje to fantazje, nie oznacza, że zaraz wszystkie trzeba realizować, ale taka otwartość i śmiałość jest seksowana i może być fajnym afrodyzjakiem. Prośba o wprowadzanie w czyn to już trochę co innego. Trzeba się wzajemnie bardziej poznać, żeby wiedzieć o co można prosić. Jeśli np. wiesz, że Twoją kobietę odrzuca np. bdsm to raczej prosić jej nie będziesz w tym temacie. Wprowadzanie fantazji z zaskoczenia też bywa problematyczne, bo i tu zależy od kalibru, są fantazje i fantazje. Raczej nie chciałabym być postawiona przed faktem, gdy znienacka mój facet wręcza mi pejcz i każe się wychłostać. Albo chce wychłostać mnie. Albo nie chciałabym nagle poczuć w tyłku niczego, czego wcześniej tam nie miałam. Takich zaskoczek nie lubię raczej. Dlatego w łóżku oprócz uprawiania seksu, rozmawia się też o seksie. Wtedy jest super.
Nie znoszę argumentu, że gdybyś mnie kochała to byś zrobiła itd. To jest szantaż emocjonalny.
Z wiekiem się zmienia dużo, człowiek już wie, czego chce, co lubi i jest gotów na więcej, jeśli ma u boku odpowiednią osobe smile

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:

Taki fajny temat i tak mało wpisów smile
W czasach łatwej dostępności do porno pewnie wiele ludzi przenosi lub chciałaby pewne rzeczy do sypialni. Gdzie jest granica? Zawsze tam, gdzie ktoś stawia opór. Czy jest ona sztywna i nieprzekraczalna to zależy.  Na wiele można się zgodzić, ale pewne rzeczy są nieprzekraczalne i każdy zapewne takie ma, ktorych by nie zrobił. Ale tak, dużo też zależy od tego z kim jesteś. Łatwiej przekraczać granicę z kimś, kto mocno na Ciebie działa i jest duża chemia.  Kobiety zwłaszcza mają opory gdy facet nie kręci je wystarczajaco, więc jednemu  nie zrobią loda, innemu zrobią, a takiego, który je będzie mega kręcił wyssają do cna i jeszcze się obliżą. Życie. Jak się ludzie kiepsko dobierają w pary pod względem seksualnym to ich życie seksualne kuleje i potem są wątki, że żona oziębła, nie chce robić tego czy tamtego. A z innym robiłaby aż by wióry leciały. 
Bliskość w związku polega na zaufaniu i myślę, że należy bez skrępowania mówić o swoich fantazjach nie bojąc się oceny. Fantazje to fantazje, nie oznacza, że zaraz wszystkie trzeba realizować, ale taka otwartość i śmiałość jest seksowana i może być fajnym afrodyzjakiem. Prośba o wprowadzanie w czyn to już trochę co innego. Trzeba się wzajemnie bardziej poznać, żeby wiedzieć o co można prosić. Jeśli np. wiesz, że Twoją kobietę odrzuca np. bdsm to raczej prosić jej nie będziesz w tym temacie. Wprowadzanie fantazji z zaskoczenia też bywa problematyczne, bo i tu zależy od kalibru, są fantazje i fantazje. Raczej nie chciałabym być postawiona przed faktem, gdy znienacka mój facet wręcza mi pejcz i każe się wychłostać. Albo chce wychłostać mnie. Albo nie chciałabym nagle poczuć w tyłku niczego, czego wcześniej tam nie miałam. Takich zaskoczek nie lubię raczej. Dlatego w łóżku oprócz uprawiania seksu, rozmawia się też o seksie. Wtedy jest super.
Nie znoszę argumentu, że gdybyś mnie kochała to byś zrobiła itd. To jest szantaż emocjonalny.
Z wiekiem się zmienia dużo, człowiek już wie, czego chce, co lubi i jest gotów na więcej, jeśli ma u boku odpowiednią osobe smile

Lubię twoje wiersze rymowane, ale te białe robią na mnie większe wrażenie, serio big_smile

Ja od siebie potwierdzę, że dialog w związku + odpowiednia chemia to odpowiedź na większość pytań z zakresu łóżkowego, a i nie tylko.

Chociaż moje zdanie jest takie, że ja osobiście nie chciałbym przenosić pornoli do sypialni... Tak po prostu mam, choć nie jestem zamknięty na takie pomysły, to raczej pozostawie tę kwestię jako otwartą drugiej połówce.

12

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
ślad_po_bliźnie napisał/a:

Lubię twoje wiersze rymowane, ale te białe robią na mnie większe wrażenie, serio big_smile

Weź, aż przeczytałam jeszcze raz, co tu napisałam, że może jakiś erotyk niechcący wplotłam, ale żadnego wiersza tu nie ma big_smile

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:
ślad_po_bliźnie napisał/a:

Lubię twoje wiersze rymowane, ale te białe robią na mnie większe wrażenie, serio big_smile

Weź, aż przeczytałam jeszcze raz, co tu napisałam, że może jakiś erotyk niechcący wplotłam, ale żadnego wiersza tu nie ma big_smile

Khee, mogę zrezygnować ze słowa wiersz na rzecz prozy poetyckiej, ale niżej nie zejdę big_smile big_smile

14

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

No, ale, że tu??? Ty chyba widzisz więcej niż jest napisane big_smile
Jak ja tu kiedyś napiszę biały wiersz w temacie to wszyscy będą mieli mokre sny big_smile

15 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-23 08:59:58)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:

No, ale, że tu??? Ty chyba widzisz więcej niż jest napisane big_smile
Jak ja tu kiedyś napiszę biały wiersz w temacie to wszyscy będą mieli mokre sny big_smile

Solaris, spróbuję sparafrazować to, co napisał Ślad.

Otóż,  ja też tak mam, że lubię Cie czytać prozą i lubię poezją.

"Z bogactwa serca mówią usta".

Łapię się na tym, że zachwycam / zachwytam się tym, co czytam w Twoich postach. I wczoraj czytałem Twój post nr 10 i miałem myśl, żeby to napisać, ale dopiero dziś - po przeczytaniu postu Ślada - się za to zabrałem.

O zaufaniu i ocenie napisałaś bardzo trafnie. Po przeczytaniu pierwszego postu Berta pytałem się, po co odgrzewać stary wątek. Po przeczytaniu Twojego postu wiem, że po to, aby ktoś potrzebujący mógł przeczytać Twój post.

Ty piszesz wierszem białym jak śnieg na wysokich szczytach w Himalajach.

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:

No, ale, że tu??? Ty chyba widzisz więcej niż jest napisane big_smile
Jak ja tu kiedyś napiszę biały wiersz w temacie to wszyscy będą mieli mokre sny big_smile

Widzisz, już są mokre sny, a jednak dobrze przeczytałem wszystko, bo Animus potwierdził i to używając jakich słów !!!

Wiosna, lato, kolejne uczucie wisi w powietrzu ?!?! big_smile

17

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Animus napisał/a:

Solaris, spróbuję sparafrazować to, co napisał Ślad.

Otóż,  ja też tak mam, że lubię Cie czytać prozą i lubię poezją.

"Z bogactwa serca mówią usta".

Łapię się na tym, że zachwycam / zachwytam się tym, co czytam w Twoich postach. I wczoraj czytałem Twój post nr 10 i miałem myśl, żeby to napisać, ale dopiero dziś - po przeczytaniu postu Ślada - się za to zabrałem.

O zaufaniu i ocenie napisałaś bardzo trafnie. Po przeczytaniu pierwszego postu Berta pytałem się, po co odgrzewać stary wątek. Po przeczytaniu Twojego postu wiem, że po to, aby ktoś potrzebujący mógł przeczytać Twój post.

Ty piszesz wierszem białym jak śnieg na wysokich szczytach w Himalajach.

Ooo, nie spodziewalam, to miło przeczytać, że moje pisanie tutaj sprawia komuś przyjemność, dziękuję smile Czuję się, jakbym dobry uczynek zrobiła smile

ślad_po_bliźnie napisał/a:

Widzisz, już są mokre sny, a jednak dobrze przeczytałem wszystko, bo Animus potwierdził i to używając jakich słów !!!

Wiosna, lato, kolejne uczucie wisi w powietrzu ?!?! big_smile

Ty żartownisiu! Animus o zupie a Ty o... big_smile
Zaraz Julce powiem!

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:
Animus napisał/a:

Solaris, spróbuję sparafrazować to, co napisał Ślad.

Otóż,  ja też tak mam, że lubię Cie czytać prozą i lubię poezją.

"Z bogactwa serca mówią usta".

Łapię się na tym, że zachwycam / zachwytam się tym, co czytam w Twoich postach. I wczoraj czytałem Twój post nr 10 i miałem myśl, żeby to napisać, ale dopiero dziś - po przeczytaniu postu Ślada - się za to zabrałem.

O zaufaniu i ocenie napisałaś bardzo trafnie. Po przeczytaniu pierwszego postu Berta pytałem się, po co odgrzewać stary wątek. Po przeczytaniu Twojego postu wiem, że po to, aby ktoś potrzebujący mógł przeczytać Twój post.

Ty piszesz wierszem białym jak śnieg na wysokich szczytach w Himalajach.

Ooo, nie spodziewalam, to miło przeczytać, że moje pisanie tutaj sprawia komuś przyjemność, dziękuję smile Czuję się, jakbym dobry uczynek zrobiła smile

ślad_po_bliźnie napisał/a:

Widzisz, już są mokre sny, a jednak dobrze przeczytałem wszystko, bo Animus potwierdził i to używając jakich słów !!!

Wiosna, lato, kolejne uczucie wisi w powietrzu ?!?! big_smile

Ty żartownisiu! Animus o zupie a Ty o... big_smile
Zaraz Julce powiem!

Na 5 minut go  zostawić ! big_smile big_smile

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
Animus napisał/a:

Solaris, spróbuję sparafrazować to, co napisał Ślad.

Otóż,  ja też tak mam, że lubię Cie czytać prozą i lubię poezją.

"Z bogactwa serca mówią usta".

Łapię się na tym, że zachwycam / zachwytam się tym, co czytam w Twoich postach. I wczoraj czytałem Twój post nr 10 i miałem myśl, żeby to napisać, ale dopiero dziś - po przeczytaniu postu Ślada - się za to zabrałem.

O zaufaniu i ocenie napisałaś bardzo trafnie. Po przeczytaniu pierwszego postu Berta pytałem się, po co odgrzewać stary wątek. Po przeczytaniu Twojego postu wiem, że po to, aby ktoś potrzebujący mógł przeczytać Twój post.

Ty piszesz wierszem białym jak śnieg na wysokich szczytach w Himalajach.

Ooo, nie spodziewalam, to miło przeczytać, że moje pisanie tutaj sprawia komuś przyjemność, dziękuję smile Czuję się, jakbym dobry uczynek zrobiła smile

ślad_po_bliźnie napisał/a:

Widzisz, już są mokre sny, a jednak dobrze przeczytałem wszystko, bo Animus potwierdził i to używając jakich słów !!!

Wiosna, lato, kolejne uczucie wisi w powietrzu ?!?! big_smile

Ty żartownisiu! Animus o zupie a Ty o... big_smile
Zaraz Julce powiem!

Na 5 minut go  zostawić ! big_smile big_smile


Ale zaraz. Naprawdę mi się od Was obrywa za nic big_smile

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:
Animus napisał/a:

Solaris, spróbuję sparafrazować to, co napisał Ślad.

Otóż,  ja też tak mam, że lubię Cie czytać prozą i lubię poezją.

"Z bogactwa serca mówią usta".

Łapię się na tym, że zachwycam / zachwytam się tym, co czytam w Twoich postach. I wczoraj czytałem Twój post nr 10 i miałem myśl, żeby to napisać, ale dopiero dziś - po przeczytaniu postu Ślada - się za to zabrałem.

O zaufaniu i ocenie napisałaś bardzo trafnie. Po przeczytaniu pierwszego postu Berta pytałem się, po co odgrzewać stary wątek. Po przeczytaniu Twojego postu wiem, że po to, aby ktoś potrzebujący mógł przeczytać Twój post.

Ty piszesz wierszem białym jak śnieg na wysokich szczytach w Himalajach.

Ooo, nie spodziewalam, to miło przeczytać, że moje pisanie tutaj sprawia komuś przyjemność, dziękuję smile Czuję się, jakbym dobry uczynek zrobiła smile

ślad_po_bliźnie napisał/a:

Widzisz, już są mokre sny, a jednak dobrze przeczytałem wszystko, bo Animus potwierdził i to używając jakich słów !!!

Wiosna, lato, kolejne uczucie wisi w powietrzu ?!?! big_smile

Ty żartownisiu! Animus o zupie a Ty o... big_smile
Zaraz Julce powiem!

Ty nie patrz, że zupa, tylko patrzaj, jak on tą chochlę obraca w dłoni, a i jak dosypuje papryki czerwonej saszetkę nr pięć. No !

21 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-05-23 11:42:55)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Kiedys miałem dziewczynę, nazwię ją Gosia. Twierdziła, że bardzo nie lubi alkoholu i brzydzi się pijakami. Poszlismy swego czasu na imprezę. Ku mojemu zdziwieniu, gdy szedł jakis bardzo pijany koleś, spoglądał na nią i mówił mniej więcej cos takiego: o cześć Gosia. smile
Była to dla mnie tajemnica, której ona nie umiała mi wytłumaczyć. smile

22 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-23 12:11:13)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
ślad_po_bliźnie napisał/a:

Widzisz, już są mokre sny,

"Solaris" powieść science fiction Stanisława Lema, napisana w roku 1961 i przetłumaczona na ponad 40 języków.

SOLARIS

Wierszem białym jak konwalie
i snem mokrym od porannej rosy;
łzą tęsknoty co nigdy nie kłamie
gdy przemienia pieszczotę w dotyk.

I majowym kwitnącym kasztanem,
co się z kwiatu w owoc zaczerwienia,
pozamieniam słowa w taniec
nim dzień słońcu powie "do widzenia".


© A. (2025-05-23,  12:05)


P.S. Takie jest moje podejście "do sprawy".

23

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Ktoś tu chyba rozwala temat. Albo i już rozwalił.
Co do pytania głównego - detale zależą od samych zainteresowanych.
Musi być szczerość i zaufanie, bez tego nie poeksperymentujesz. A i jeszcze dobrze jest rozróżnić to, czego się nie chce początkowo robić, ale na zasadzie, ze to coś nowego, nieznanego - być może człowiek się do tego przekona. Co innego w sytuacji, gdy ktoś zdecydowanie nie chce czegoś spróbować -  na przykład wymiana partnerów - tego się już nie przeskoczy, a zmuszać się nie można.

24

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Julka, spoko, nie zbałamucę go! Przeciwnie, dopilnuję, żeby jego myśli były czyste jak lilia! big_smile

Animus, jak pięknie! Warto było ten post nr 10 napisać tongue


Co do rozwalania tematu. Już nie bądźmy tacy strasznie poważni. Wątek od miesięcy leżał odłogiem i pies z kulawą nogą się nim nie interesował. Troszkę tchnęliśmy radości i życia w niego smile

25

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
złoto napisał/a:

Ktoś tu chyba rozwala temat. Albo i już rozwalił.

"

Złoto, nie wiem czy to aby do mnie, ale napisałem w temacie "fantazji łóżkowych" i w nawiązaniu do wcześniejszego postu o "mokrych snach".

W P.S. wyraźnie także zaznaczyłem, że takie jest moje podejście "do sprawy".

Moje "fantazje łóżkowe" lubię się rymować, co - uważam - jest najlepszym zwyczajem w łóżku, bo najgorsza jest prozaiczna monotonia...

26 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-05-24 17:08:00)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Ja z moją tż nigdy nie rozmawiałem o naszych fantazjach. Wszelkie nowości wprowadzaliśmy bez słów. Początkowo nasz seks był tradycyjny. Byliśmy młodzi. Próbowaliśmy różnych pozycji i było fajnie. Żadnych oralów czy analów. Miałem ochotę co prawda ochotę na oral ,ale bałem.sie jej zaproponować. Obawiałem się odmowy. Okazało sięze moje obawy byly niepotrzebme. Pewnego razu podczas pieszczot partnerka zaczęła mi się podstawiać,  że tak się wyrażę. Na 100% chciała abym zrobił jej tam dobrze oralnie. Marzyłem.o.tym od dawna. Moje.marzenia się spełniły. Po pewnym czasie ona zaczęła mi się odwzajemniać w ten sam sposób. Minęło trochę lat i zachciało się nam kolejnych emocji. Tym razem chodziło o seks grecki. Nigdy żadne z nas wcześniej o tym nie wspomniało, ale okazało się, że oboje o tym myśleliśmy. Nie potrzeba było słów. Pewnego późnego wieczoru doświadczyliśmy po raz pierwszy i tego rodzaju seksu. Pokonana została kolejna bariera.

Bert44 napisał/a:

Czołem

Trafił się ostatnio watek babki której facet chciał żeby robili w lozku rzeczy znane mu z porno. Posypały się różne odpowiedzi, od: kopnij go w du..e bo zwiazek to nie film po takie typu: jak sie z toba całe życie nudził to poszedl w porno.

No i rodza mi się w głowie pytania. Nie chodzi mi o konkretne fantazje a o podejście do tematu ogólnie.

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

27 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-05-25 08:36:42)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Bert jesli dobrze kojarzę, jesteś facetem. Sorry jeśli coś mylę. Nie pomaga, że masz kobiecy tytuł użytkownika (z tych przyznawanych za liczbę postów na forum).

Bert44 napisał/a:

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

Trochę dużo pytań.

Ogólnie mówiąc, ostra reakcja kobiet którą cytowałeś wydaje mi się pruderią. Możliwe, że jest jakiś element emocjonalnej zazdrości (trochę jak wobec rywalki). A czasem po prostu kogoś może dany typ porno obrzydzać, bo taki ma gust.

Jeszcze ogólniej mówiąc, przenoszenie porno w real niesie ze sobą ryzyko rozczarowania lub wystąpienia nieoczekiwanych, prozaicznych utrudnień (jak to fantazja vs. rzeczywistość). Trochę jak komedie romantyczne vs. normalny związek: komedie ścinają boki, podkręcają pewne aspekty i omijają inne. Więc jeśli ktoś jest nastawiony że wszystko będzie 1:1, to się może na tym rozbić. Jest też prozaiczna kwestia, czy np. dana pozycja jest atletycznie wykonalna (jeśli zaangażowane osoby akurat nie są wystarczająco silne bądź giętkie) albo czy jest relacyjnie bezpieczna (np. jeśli chodzi o trójkąty, które mogą byc ryzykowne emocjonalnie i pakowaniem się na pole minowe). Jeszcze inne rzeczy potrafią działać jako fantazja, ale w praktyce byłyby na 99,9% przynajmniej niewygodne, jeśli nie niebezpieczne (co skrajniejsze fetysze i inne). Trzeba podchodzić z głową.

Co do oceniania: każdy zawsze jest oceniany. Na plus albo na minus, ale nie ma, że totalnie wcale.

Temat wydaje mi się na poziomie teoretycznym dość płynny: źródłem "inspiracji" łóżkowej może być doświadczenie albo porno. A sprowadza się do tego, co kogo kręci. Czy jest komuś znane z poprzedniego związku, czy z konsumpcji mediów, to kwestia drugorzędna.

Wydaje mi się, że prędzej propozycja typu "moja ex tak lubiła, spróbujmy tak" będzie budzić emocjonalny sprzeciw, niż propozycja zaczerpnięta z porno; a mimo to porno ma (lub miało) złą prasę "zboczonego". To jest lekko nielogiczne.

Większość pytań, które stawiasz, w zasadzie odnoszą się do granic w łóżku i komunikacji (aka jak kogoś nie zgwałcić niechcący).

28

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Lotus napisał/a:

Ja z moją tż nigdy nie rozmawiałem o naszych fantazjach. Wszelkie nowości wprowadzaliśmy bez słów. Początkowo nasz seks był tradycyjny. Byliśmy młodzi. Próbowaliśmy różnych pozycji i było fajnie. Żadnych oralów czy analów. Miałem ochotę co prawda ochotę na oral ,ale bałem.sie jej zaproponować. Obawiałem się odmowy. Okazało sięze moje obawy byly niepotrzebme. Pewnego razu podczas pieszczot partnerka zaczęła mi się podstawiać,  że tak się wyrażę. Na 100% chciała abym zrobił jej tam dobrze oralnie. Marzyłem.o.tym od dawna. Moje.marzenia się spełniły. Po pewnym czasie ona zaczęła mi się odwzajemniać w ten sam sposób. Minęło trochę lat i zachciało się nam kolejnych emocji. Tym razem chodziło o seks grecki. Nigdy żadne z nas wcześniej o tym nie wspomniało, ale okazało się, że oboje o tym myśleliśmy. Nie potrzeba było słów. Pewnego późnego wieczoru doświadczyliśmy po raz pierwszy i tego rodzaju seksu. Pokonana została kolejna bariera.

Bert44 napisał/a:

Czołem

Trafił się ostatnio watek babki której facet chciał żeby robili w lozku rzeczy znane mu z porno. Posypały się różne odpowiedzi, od: kopnij go w du..e bo zwiazek to nie film po takie typu: jak sie z toba całe życie nudził to poszedl w porno.

No i rodza mi się w głowie pytania. Nie chodzi mi o konkretne fantazje a o podejście do tematu ogólnie.

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

No to chyba lepiej rozmawiac niz po latach uświadomić sobie ze oboje chcecie

29

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
KSandraK napisał/a:

Bert jesli dobrze kojarzę, jesteś facetem. Sorry jeśli coś mylę. Nie pomaga, że masz kobiecy tytuł użytkownika (z tych przyznawanych za liczbę postów na forum).

Bert44 napisał/a:

Jakie Wy macie podejście?
Gdzie są granice? Czy są sztywne i nieprzekraczalne? Czy można naginac?
Czy myślicie ze Wasz partner/partnerka bez krępowania moze poprosić o realizację? Bedzie oceniony? Czy zawsze omawiacie temat czy poprostu jedna osoba "wprowadza" fantazje z zaskoczenia. Czy fanrazje i granice zmieniają się z wiekiem? Ze stażem zwiazku? Czy są stałe - czy czasami przekraczacie jakieś granice a czasami nie da się? Czy uważacie ze powinno się nagiąć do próśb  drugiej strony czy w razie wątpliwości jest odpowiedź: nie. Czy zaryzykujecie dla partnera/ki nawet gdy tego "nie czujecie"? Czy z jednym partnerem/partnerka mieliscie granice ktorych nie bylo w zwiazku z kims innym? Jak to u Was jest?

Trochę dużo pytań.

Ogólnie mówiąc, ostra reakcja kobiet którą cytowałeś wydaje mi się pruderią. Możliwe, że jest jakiś element emocjonalnej zazdrości (trochę jak wobec rywalki). A czasem po prostu kogoś może dany typ porno obrzydzać, bo taki ma gust.

Jeszcze ogólniej mówiąc, przenoszenie porno w real niesie ze sobą ryzyko rozczarowania lub wystąpienia nieoczekiwanych, prozaicznych utrudnień (jak to fantazja vs. rzeczywistość). Trochę jak komedie romantyczne vs. normalny związek: komedie ścinają boki, podkręcają pewne aspekty i omijają inne. Więc jeśli ktoś jest nastawiony że wszystko będzie 1:1, to się może na tym rozbić. Jest też prozaiczna kwestia, czy np. dana pozycja jest atletycznie wykonalna (jeśli zaangażowane osoby akurat nie są wystarczająco silne bądź giętkie) albo czy jest relacyjnie bezpieczna (np. jeśli chodzi o trójkąty, które mogą byc ryzykowne emocjonalnie i pakowaniem się na pole minowe). Jeszcze inne rzeczy potrafią działać jako fantazja, ale w praktyce byłyby na 99,9% przynajmniej niewygodne, jeśli nie niebezpieczne (co skrajniejsze fetysze i inne). Trzeba podchodzić z głową.

Co do oceniania: każdy zawsze jest oceniany. Na plus albo na minus, ale nie ma, że totalnie wcale.

Temat wydaje mi się na poziomie teoretycznym dość płynny: źródłem "inspiracji" łóżkowej może być doświadczenie albo porno. A sprowadza się do tego, co kogo kręci. Czy jest komuś znane z poprzedniego związku, czy z konsumpcji mediów, to kwestia drugorzędna.

Wydaje mi się, że prędzej propozycja typu "moja ex tak lubiła, spróbujmy tak" będzie budzić emocjonalny sprzeciw, niż propozycja zaczerpnięta z porno; a mimo to porno ma (lub miało) złą prasę "zboczonego". To jest lekko nielogiczne.

Większość pytań, które stawiasz, w zasadzie odnoszą się do granic w łóżku i komunikacji (aka jak kogoś nie zgwałcić niechcący).

Te tytul nadal się z automatu kiedys nie mogę go zmienić.

Niepotrzebnie sprowadzasz fantazje do porno. Ktos moze marzyć o kochaniu się w nocy na plaży ale wstydzic się zaproponowac. Albo nowa pozycje bo zawsze tylko na misjonarza jada. To nie musi iść z jakiegoś hardcore porno. Tak temat jest "płynny"

30 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-05-25 10:36:30)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Hej, przecież sam pytałeś o porno wink Zaraz w pierwszym zdaniu wątku.

Bert44 napisał/a:

Czołem

Trafił się ostatnio watek babki której facet chciał żeby robili w lozku rzeczy znane mu z porno. Posypały się różne odpowiedzi, od: kopnij go w du..e bo zwiazek to nie film po takie typu: jak sie z toba całe życie nudził to poszedl w porno.

No i rodza mi się w głowie pytania. Nie chodzi mi o konkretne fantazje a o podejście do tematu ogólnie.

Znaczy, na 100% jest niejedno porno w nocy na plaży. If it exists, there is porn of it.

Co do tych konkretnych przykładów. Trochę się rozmawia a trochę wychodzi spontanicznie z inicjatywą. A trochę się planuje. Np. las jest atrakcyjny, ale trzeba brać poprawkę (i środki, bądź wybrać odpowiednią porę roku) na komary, kleszcze i kłujące szyszki tongue Proza życia. Natomiast pamiętam, że zupełnie na początku w ogóle seks był dla mnie taki jakby w dużym stopniu teoretyczny. Więc każda propozycja też była teoretyczna i "na sucho", bez praktyki na dobrą sprawę trudno było mieć jakąś skonkretyzowaną opinię. W sumie dobra komunikacja to podstawa (taki dosyć truizm).

Właśnie to dziwne z tytułami, bo niektórzy mają Net-Facet. Pewnie dostali z nadania, bo jak inaczej na stałe.

31

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
KSandraK napisał/a:

Właśnie to dziwne z tytułami, bo niektórzy mają Net-Facet. Pewnie dostali z nadania, bo jak inaczej na stałe.


Fora działają tak, że taki status można osiągnąć automatycznie po ilości opublikowanych postów, a niektóre są nadawane z palca. net-facet był stanem nadawanym z palca przez adminów/modów forum. A skoro ich nie ma.....


W sumie dobra komunikacja to podstawa (taki dosyć truizm).

Nikt nas nie uczy komunikacji w tym temacie. Niektórzy potrafią rozmawiać na temat seksu otwarcie, ale inni nie potrafią wydusić z siebie ani słowa. Moja była tak miała. Wszystko niby super i cacy, a się okazało, że zwyczajnie kłamała, bo wstydziła się powiedzieć cokolwiek prawdziwego. Co tym chciała osiągnąć? Nie wiem. Ale wiem dlaczego. Wyszło po czasie, że była uzależniona od masturbacji i fantazji rodem z hollywoodzkich komedii romantycznych i bajek. Nie był to jedyny przypadek kłamstwa w tym temacie, z jakim się spotkałem. Niektórzy poruszają się w kajdanach z jakimś dziwacznym, moralnym wzorcem jak można się zabawiać, a jak nie wypada. A prawda jest taka, że jak dwoje dorosłych ludzi rozmawia i świadomie godzi się na określone praktyki, to co by to nie było, to jest to jedynie sprawa pomiędzy nimi i o ile nikomu nie dzieje się krzywda, to nikomu nic do tego.

32

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
KSandraK napisał/a:

Hej, przecież sam pytałeś o porno wink Zaraz w pierwszym zdaniu wątku.

Bert44 napisał/a:

Czołem

Trafił się ostatnio watek babki której facet chciał żeby robili w lozku rzeczy znane mu z porno. Posypały się różne odpowiedzi, od: kopnij go w du..e bo zwiazek to nie film po takie typu: jak sie z toba całe życie nudził to poszedl w porno.

No i rodza mi się w głowie pytania. Nie chodzi mi o konkretne fantazje a o podejście do tematu ogólnie.

Znaczy, na 100% jest niejedno porno w nocy na plaży. If it exists, there is porn of it.

Co do tych konkretnych przykładów. Trochę się rozmawia a trochę wychodzi spontanicznie z inicjatywą. A trochę się planuje. Np. las jest atrakcyjny, ale trzeba brać poprawkę (i środki, bądź wybrać odpowiednią porę roku) na komary, kleszcze i kłujące szyszki tongue Proza życia. Natomiast pamiętam, że zupełnie na początku w ogóle seks był dla mnie taki jakby w dużym stopniu teoretyczny. Więc każda propozycja też była teoretyczna i "na sucho", bez praktyki na dobrą sprawę trudno było mieć jakąś skonkretyzowaną opinię. W sumie dobra komunikacja to podstawa (taki dosyć truizm).

Właśnie to dziwne z tytułami, bo niektórzy mają Net-Facet. Pewnie dostali z nadania, bo jak inaczej na stałe.

Może byla jakas opcja przy rejestracji nie pamiętam.

Masz racje z tym porno. Watek sprzed dlugiego czasu nawet nie pamiętałem. Chodzilo mi ogólnie o fantazje a "natchnieniem" byl jakis watek gdzie ktos chcial chyba coś z porno próbować.

33

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Bert44 napisał/a:

Masz racje z tym porno. Watek sprzed dlugiego czasu nawet nie pamiętałem. Chodzilo mi ogólnie o fantazje a "natchnieniem" byl jakis watek gdzie ktos chcial chyba coś z porno próbować.

No w sumie nie mam za wiele więcej do dodania w temacie smile

Jack Sparrow napisał/a:

Nikt nas nie uczy komunikacji w tym temacie. Niektórzy potrafią rozmawiać na temat seksu otwarcie, ale inni nie potrafią wydusić z siebie ani słowa. Moja była tak miała. Wszystko niby super i cacy, a się okazało, że zwyczajnie kłamała, bo wstydziła się powiedzieć cokolwiek prawdziwego. Co tym chciała osiągnąć? Nie wiem. Ale wiem dlaczego. Wyszło po czasie, że była uzależniona od masturbacji i fantazji rodem z hollywoodzkich komedii romantycznych i bajek. Nie był to jedyny przypadek kłamstwa w tym temacie, z jakim się spotkałem. Niektórzy poruszają się w kajdanach z jakimś dziwacznym, moralnym wzorcem jak można się zabawiać, a jak nie wypada. A prawda jest taka, że jak dwoje dorosłych ludzi rozmawia i świadomie godzi się na określone praktyki, to co by to nie było, to jest to jedynie sprawa pomiędzy nimi i o ile nikomu nie dzieje się krzywda, to nikomu nic do tego.

Znaczy, nie szukając daleko przykładów mało zdrowych zachowań w łóżku i w związku: https://www.netkobiety.pl/t135018.html  (pierwszy post)

Co mogę powiedzieć, wstyd zabija. I dlatego nie należy kierować się wstydem. Oceniam, że ogólnie kobiety bardzo dużo i często zwracają uwagę, jak wypadną albo co inni o nich pomyślą i robią poprawki na to (niekoniecznie celnie).

Trochę mnie ciekawi, czy przypadkiem nie demonizujesz trochę uzależnienia od masturbacji Twojej ex jako crux problemu (i czy to było uzależnienie, czy po prostu regularne realizowanie potrzeb seksualnych we własnym zakresie). Znaczy, mogę sobie wyobrazić, że jeśli sama się zaspokoiła to mogła mniej więcej na luzie udawać ochy i achy sądząc, że partner tego oczekuje. Niekoniecznie musiało wiązać się z faktycznym uzależnieniem przez duże U, takim klasycznie przeszkadzającym w codziennym życiu. Technicznie mogła mieć swego rodzaju dobre intencje (dobrymi chęciami piekło wybrukowane, ale to swoją drogą...) Sorry za adwokata diabła, jeśli się mylę.

34

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Trochę to brutalne co teraz napiszę ale każdy dobrze wie, że najlepsza dziewczyna to ta z depresją, niską samooceną, problemami, długami i bez kasy.
Z taką można robić wszystko na co tylko masz ochotę. Ona będzię wierna, lojalna i zrobi wszystko, żebyś tylko jej nie zostawił bo sama sobie nie poradzi i nie ma dokąd pójść.
Łatwo nią manipulować, czy uzależnić od alkoholu czy innych specyfików.
Taki trochę  darmowy niewolnik.


Pozdrawiam Patrycja - 2018

Pozdrawiam Dominika - 2022

35

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Heh porno to nie życie smile

36

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
WhoAreYou? napisał/a:

Trochę to brutalne co teraz napiszę ale każdy dobrze wie, że najlepsza dziewczyna to ta z depresją, niską samooceną, problemami, długami i bez kasy.
Z taką można robić wszystko na co tylko masz ochotę. Ona będzię wierna, lojalna i zrobi wszystko, żebyś tylko jej nie zostawił bo sama sobie nie poradzi i nie ma dokąd pójść.
Łatwo nią manipulować, czy uzależnić od alkoholu czy innych specyfików.
Taki trochę  darmowy niewolnik.


Pozdrawiam Patrycja - 2018

Pozdrawiam Dominika - 2022

Nie wiem dla kogo najlepsza. Na pewno nie dla mnie. Lubię robić wszystko pod warunkiem że druga strona lubi wszystko

37

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
KSandraK napisał/a:

Trochę mnie ciekawi, czy przypadkiem nie demonizujesz trochę uzależnienia od masturbacji Twojej ex jako crux problemu (i czy to było uzależnienie, czy po prostu regularne realizowanie potrzeb seksualnych we własnym zakresie).


Jak ktoś masturbuje się z nudów po kilka-kilkanaście razy dziennie przez kilka kolejnych dni z rzędu do tego stopnia, że nie może potem przez kilka dni siedzieć normalnie i nie potrafi osiągać orgazmów inaczej niż od własnej ręki to jest to zdecydowanie uzależnienie.

38

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
WhoAreYou? napisał/a:

Trochę to brutalne co teraz napiszę ale każdy dobrze wie, że najlepsza dziewczyna to ta z depresją, niską samooceną, problemami, długami i bez kasy.

bardziej z borderline smile

39

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Farmer napisał/a:
WhoAreYou? napisał/a:

Trochę to brutalne co teraz napiszę ale każdy dobrze wie, że najlepsza dziewczyna to ta z depresją, niską samooceną, problemami, długami i bez kasy.

bardziej z borderline smile

Nudy nie bedzie

40 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-07-22 20:17:35)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
WhoAreYou? napisał/a:

Trochę to brutalne co teraz napiszę ale każdy dobrze wie, że najlepsza dziewczyna to ta z depresją, niską samooceną, problemami, długami i bez kasy.
Z taką można robić wszystko na co tylko masz ochotę. Ona będzię wierna, lojalna i zrobi wszystko, żebyś tylko jej nie zostawił bo sama sobie nie poradzi i nie ma dokąd pójść.
Łatwo nią manipulować, czy uzależnić od alkoholu czy innych specyfików.
Taki trochę  darmowy niewolnik.

Slaby bait albo wyobraznia.
Nie wiem kto bylby tym darmowym niewolnikiem w takim zwiazku bo osoba z depresja nadal potrzebuje jesc i gdzies mieszkac a nie nadaje sie do niczego - nie da rady konsekwentnie wypelniac zadnej odpowiedzialnosci, na wszystko musi byc namawiana, straszona bo najchetniej lezalaby caly czas w lozku a nawet jesli ostatecznie zgodzi sie na wszystko to na pewno nie z zaangazowaniem, ktore jest atrakcyjne; raczej przeciwnie, z takim wyrazem twarzy, ze osoba, ktora ja do tego namowila moglaby miec spore watpliwosci co do kierunku swojego zycia xD

41 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-07-22 20:53:39)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Bert44 napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

A podasz magiczną receptę na to naginanie? Gdzie są cienkie granice między "moja", "twoja", "nasze"?

Chyba w mojej głowie nie jest to zbyt skomplikowane.

Po prostu jak słyszę: wiesz tak od jakiegos czasu chodzi mi po głowie zeby spróbować X. Co ty na to? I okazuje się że to X wywołuje u mnie na sama mysl dyskomfort ale sobie myślę- dobra spobuje świat sie nie zawali. Właśnie naginam swoją granice bo nie do konca tego chce.

W twojej glowie Bert nic nie jest zbyt skomplikowane - na tym polega problem.

Preferencje to nie granice.
To, ze cos powoduje w czlowieku odruch odpychajacy nie oznacza, ze to jest jego granica.
Jak dostaniesz w pracy do wykonania, ktorego nie lubisz to wywola u Ciebie dyskomfort i nie ma nic wspolnego z granicami.

Granica to koncept oznaczajcy postanowienie, ze czlowiek sie nie zgodzi na jakas konkretna sytuacje lub zbior sytuacji i jest wynikiem wczesniejszej swiadomej refleksji danej osoby.
Wiec aby uzywanie konceptu "granicy" mialo jakikolwiek sens to dana osoba musi poprzez swiadoma refleksje dojsc do postanowienia, ze nie zgodzi sie na zadna seksualna aktywnosc oprocz tych, ktore historycznie wykonywala - a zdrowi ludzie nie stawiaja sobie takich "granic" bo by sie zabetonowali.

Wiec problem, na ktorym sie koncentrujesz nie brzmi: "Gdzie sa wasze granice i czy mozna je naginac" tylko: "czy jestescie gotowi zrobic cos co nie jest wasza preferencja jesli poprosi was o to partner".
Czyli tak jak zwykle w przypadku twojej osoby - twoje refleksje sa nudne i oczywiste wiec uzywasz niewlasciwych konceptow nadajac im absurdalnie bledne znaczenie abys brzmial ciekawiej.

I oczywista odpowiedz: ludzie wykonuja aktywnosci, ktore nie sa ich preferencja tylko jesli widza w tym interes dla samych siebie lub innej osoby, ktora jest dla nich wazna.

42 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-07-22 21:53:25)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
JohnyBravo777 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

A podasz magiczną receptę na to naginanie? Gdzie są cienkie granice między "moja", "twoja", "nasze"?

Chyba w mojej głowie nie jest to zbyt skomplikowane.

Po prostu jak słyszę: wiesz tak od jakiegos czasu chodzi mi po głowie zeby spróbować X. Co ty na to? I okazuje się że to X wywołuje u mnie na sama mysl dyskomfort ale sobie myślę- dobra spobuje świat sie nie zawali. Właśnie naginam swoją granice bo nie do konca tego chce.

W twojej glowie Bert nic nie jest zbyt skomplikowane - na tym polega problem.

Preferencje to nie granice.
To, ze cos powoduje w czlowieku odruch odpychajacy nie oznacza, ze to jest jego granica.
Jak dostaniesz w pracy do wykonania, ktorego nie lubisz to wywola u Ciebie dyskomfort i nie ma nic wspolnego z granicami.

Granica to koncept oznaczajcy postanowienie, ze czlowiek sie nie zgodzi na jakas konkretna sytuacje lub zbior sytuacji i jest wynikiem wczesniejszej swiadomej refleksji danej osoby.
Wiec aby uzywanie konceptu "granicy" mialo jakikolwiek sens to dana osoba musi poprzez swiadoma refleksje dojsc do postanowienia, ze nie zgodzi sie na zadna seksualna aktywnosc oprocz tych, ktore historycznie wykonywala - a zdrowi ludzie nie stawiaja sobie takich "granic" bo by sie zabetonowali.

Wiec problem, na ktorym sie koncentrujesz nie brzmi: "Gdzie sa wasze granice i czy mozna je naginac" tylko: "czy jestescie gotowi zrobic cos co nie jest wasza preferencja jesli poprosi was o to partner".
Czyli tak jak zwykle w przypadku twojej osoby - twoje refleksje sa nudne i oczywiste wiec uzywasz niewlasciwych konceptow nadajac im absurdalnie bledne znaczenie abys brzmial ciekawiej.

I oczywista odpowiedz: ludzie wykonuja aktywnosci, ktore nie sa ich preferencja tylko jesli widza w tym interes dla samych siebie lub innej osoby, ktora jest dla nich wazna.

Bardzo filozoficznie do tego podchodzisz.

Jak mi szef w pracy powie: nie płacimy im tej faktury proszę zablokować przelew-  nie podniosą sie i za parę miesięcy ich przejmiemy to nie jest dla mnie dyskomfort tylko przekroczenie granic uczciwości. Tu moze byc np. moja granicą.

Jeśli nie bawię się w trójkąty to możemy mówić o preferencjach ale tez o tym ze moja granicą w zwiazku jest wyłączność i wierność. Jaka to preferencja?

"Granica to koncept oznaczajcy postanowienie, ze czlowiek sie nie zgodzi na jakas konkretna sytuacje lub zbior sytuacji i jest wynikiem wczesniejszej swiadomej refleksji danej osoby." - czyli to o czym pisze

"ze nie zgodzi sie na zadna seksualna aktywnosc oprocz tych, ktore historycznie wykonywala - a zdrowi ludzie nie stawiaja sobie takich "granic" bo by sie zabetonowali."  - każdy ma jakąś granice w lozku, Ty tez

43

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Odświeżam temat bo ciekawy.

Ogólnie to jest to samo co na początku relacji, gdzie dwójka osób zaczyna proces poznawania się, a kobieta dosyć ostrożnie pozwala na coraz więcej. Później jak już wstępnie zaufa to jest kolejna bariera do zdjęcia, która również schodzi stopniowo. Wydaje mi się, że partnerka potrzebuje bardzo dużo zaufania do partnera by dalej się odsłaniać One mają tutaj znacznie trudniej bo ciąży na nich narzuta kulturowa. Kobieta, która boi się, że jej fantazje lub naturalne reakcje zostaną uznane za „niewłaściwe” czy „dziwne”, będzie się blokować. To że ona się rozbierze to jest dopiero wstęp bo cały czas nosi te mniej oczywiste ubrania. I to jest najlepszy etap, najbardziej podniecający by dalej ją z tego rozbierać. Pełna nagość kobiety to wspaniały widok.

Generalnie trzeba się tutaj poruszać z dużą ostrożnością i wyczuciem. Myślę, że słowa to mało, w sensie to na co się godzimy lub nie, i czasem nie wystarczają za komunikat. Najwięcej widać po zachowaniu kobiety i samo to bardzo wiele mówi na ile dalej można się posunąć. Czasem można po prostu bez słów przyjść i sobie wziąć co się chce bo to niejednokrotnie widać w jej mowie ciała – szczególnie w oczach. Ja nigdy nie próbowałem niczego narzucać, najczęściej to ja inicjowałem. Nie wiem ile w tym prawdy ale podobnież mężczyźni mają bariery by pozwalać partnerce bawić się własnym ciałem. Myślę, że to spory błąd bo taka forma odsłania kobietę dalej, odziera ze wstydu na to jak jej ciało reaguje na własny dotyk, gdy partner ją obserwuje. Krok po kroku i można coraz dalej iść.

Ciekawa jest reakcja kobiety, której ewidentnie podoba się pewna forma pieszczot, ale jednocześnie stara się przy tym bronić. Mówi że „boję się że stracę kontrolę”. Więc niby nie, ale jednak tak co widać po reakcji (wygięte ciało, zamknięte oczy, czasem mocne chwytanie się partnera i przyciąganie do siebie). Być może ma to związek z tym jak kobieta funkcjonuje na co dzień w związku – że ogólnie lubi cały związek kontrolować i monitorować, a w alkowie oddaje się częściej i chętniej. Tak jak w niektórych związkach jest na co dzień dobrze (partnerzy się rozumieją) i nie trzeba naprawiać niczego seksem, tak są związki gdzie seks lepi wszystko to co normalnie jest nie do zlepienia i to chyba też ma wpływ na fantazjowanie i podnoszenie intensywności.

44 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-21 15:19:01)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Dżaro2026 napisał/a:

Wydaje mi się, że partnerka potrzebuje bardzo dużo zaufania do partnera by dalej się odsłaniać One mają tutaj znacznie trudniej bo ciąży na nich narzuta kulturowa.

Chuja tam. Od metra i jeszcze trochę babek, co przejmują pałeczkę wink i nie mają z tym żadnych oporów.


Ciekawa jest reakcja kobiety, której ewidentnie podoba się pewna forma pieszczot, ale jednocześnie stara się przy tym bronić. Mówi że „boję się że stracę kontrolę”.

Nope. To znaczy, że nie zrobi tego z tobą.



Ogólnie to swoim poście brzmisz jak teoretyk, co to nigdy ani nie był w związku, ani seksu nie uprawiał za bardzo. Albo może raz czy dwa wiele lat temu z jakąś kłodą.

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Ciekawa jest reakcja kobiety, której ewidentnie podoba się pewna forma pieszczot, ale jednocześnie stara się przy tym bronić. Mówi że „boję się że stracę kontrolę”.[
Nope. To znaczy, że nie zrobi tego z tobą.


Prawdziwy facet przejmuje kontrolę

46

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Ciekawa jest reakcja kobiety, której ewidentnie podoba się pewna forma pieszczot, ale jednocześnie stara się przy tym bronić. Mówi że „boję się że stracę kontrolę”.[
Nope. To znaczy, że nie zrobi tego z tobą.


Prawdziwy facet przejmuje kontrolę


Prawdziwy facet wie, kiedy tę kontrolę oddać wink

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Jack Sparrow napisał/a:
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Ciekawa jest reakcja kobiety, której ewidentnie podoba się pewna forma pieszczot, ale jednocześnie stara się przy tym bronić. Mówi że „boję się że stracę kontrolę”.[
Nope. To znaczy, że nie zrobi tego z tobą.


Prawdziwy facet przejmuje kontrolę


Prawdziwy facet wie, kiedy tę kontrolę oddać wink

c'est vrai mon ami

48

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Mnie zastanawiają te wpisy, że ważne są "rozmowy o seksie". Według mnie jest zupełnie odwrotnie. Jeśli rozmawia się o tym, to znaczy, że jest jakiś problem, osoby nie pasują do siebie. O seksie się nie rozmawia, tylko się go uprawia, a jak dwie osoby są dopasowane to nie potrzeba słów.

Najlepszy seks w życiu miałam w związku, w którym chyba nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Czy rozmawiacie ile oddechów dziś mieliście? Nie. No właśnie.

49

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:

Mnie zastanawiają te wpisy, że ważne są "rozmowy o seksie". Według mnie jest zupełnie odwrotnie. Jeśli rozmawia się o tym, to znaczy, że jest jakiś problem, osoby nie pasują do siebie. O seksie się nie rozmawia, tylko się go uprawia, a jak dwie osoby są dopasowane to nie potrzeba słów.

Najlepszy seks w życiu miałam w związku, w którym chyba nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Czy rozmawiacie ile oddechów dziś mieliście? Nie. No właśnie.

Przeciwnie, rozmawiać należy, zwłaszcza gdy coś szwankuje. I nie musi wcale to być niedopasowanie.
Przecież relacja to proces, to zmienna, zmieniają się ludzie i ich potrzeby, a więc rozmowa jest niczym update systemu:))

50

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:

Mnie zastanawiają te wpisy, że ważne są "rozmowy o seksie".

Zależy w czym rzecz. Jeżeli o rozpoznanie co robić w danym momencie to tak – słowa są zbędne, a nawet przeciwskuteczne (ale też nie zawsze – no bo skąd mam wiedzieć czy ją zaboli jak coś zrobię czy nie ? Ok mogę się zorientować po reakcji, że jednak zabolało, ale wolałbym to wiedzieć zanim zabolało, itp.). Z drugiej strony jeżeli ktoś lubi nieco bardziej lubieżnie to wówczas pewne słowa są konieczne, ale to w trybie rozkazującym/oznajmującym. Po samym zbliżeniu czasem para ma ochotę sobie porozmawiać. Natomiast jeżeli ktoś chce opowiedzieć o swojej fantazji no to inaczej aniżeli słowami się nie da. Jak wejdę z partnerką do przebieralni w galerii i ta zaproponuje, że mi zrobi dobrze ustami, a finał wypluje na lustro no to tego akurat bym się nie domyślił i musi mi to zakomunikować słowami i ocenić moją reakcję. Wszystkiego tak z partyzanta to raczej się nie da.

Co do zasady, jasne – ma działać chemia i komunikacja sensoryczna.

51

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
Solaris napisał/a:

Przeciwnie, rozmawiać należy, zwłaszcza gdy coś szwankuje. I nie musi wcale to być niedopasowanie.
Przecież relacja to proces, to zmienna, zmieniają się ludzie i ich potrzeby, a więc rozmowa jest niczym update systemu:))

Nie zgadzam się. Ale rozumiem, że są związki, gdzie takie coś jest ok. Każdy związek jest inny. Więc jak oboje chcą rozmawiać i rozmawiają, to wszystko jest w porządku.
W moim przypadku, jak facet zaczyna o tym mówić, to moje libido idzie w dół, jestem raczej uległa i nie chce słuchać o tym, wolę jak facet wie, co robić.
Na szczęście w moim, życiu byli w większości faceci wolący działać, a nie gadać.

Zresztą raz miałam sytuacje, że facet zaczął mieć problemy ze wzwodem. Zaczął mi coś o tym mówić, zwierzać się. Powiedziałam, że nie chce o tym słuchać i niech się nawet nie produkuje. Potem drugi raz zaczął "gadać o problemie" znowu powiedziałam, że nie będziemy o tym gadać i do widzenia.

No i tak mijał czas, nwm ile z trzy miesiące, nic nie mówiłam, nie robiłam mu z tego problemu, nie poruszałam tematu. I co po 3 miesiącach mu przeszło. Co się okazało? Facet miał wcześniej wiele dziewczyn i z każdymi omawiał problem, one się stresowały, że może coś z nimi nie tak, on że z nim i przez presje był spalony. Po tych 3 miesiącach luzu i braku presji, klepania o seksie pozbył się tego problemu na tak długo jak nigdy wcześniej. I sam przyznał, moją "szkołę", że o tym się nie gada, to się robi tongue

52 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-04-23 01:02:46)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:
Solaris napisał/a:

Przeciwnie, rozmawiać należy, zwłaszcza gdy coś szwankuje. I nie musi wcale to być niedopasowanie.
Przecież relacja to proces, to zmienna, zmieniają się ludzie i ich potrzeby, a więc rozmowa jest niczym update systemu:))

Nie zgadzam się. Ale rozumiem, że są związki, gdzie takie coś jest ok. Każdy związek jest inny. Więc jak oboje chcą rozmawiać i rozmawiają, to wszystko jest w porządku.
W moim przypadku, jak facet zaczyna o tym mówić, to moje libido idzie w dół, jestem raczej uległa i nie chce słuchać o tym, wolę jak facet wie, co robić.
Na szczęście w moim, życiu byli w większości faceci wolący działać, a nie gadać.

Zresztą raz miałam sytuacje, że facet zaczął mieć problemy ze wzwodem. Zaczął mi coś o tym mówić, zwierzać się. Powiedziałam, że nie chce o tym słuchać i niech się nawet nie produkuje. Potem drugi raz zaczął "gadać o problemie" znowu powiedziałam, że nie będziemy o tym gadać i do widzenia.

No i tak mijał czas, nwm ile z trzy miesiące, nic nie mówiłam, nie robiłam mu z tego problemu, nie poruszałam tematu. I co po 3 miesiącach mu przeszło. Co się okazało? Facet miał wcześniej wiele dziewczyn i z każdymi omawiał problem, one się stresowały, że może coś z nimi nie tak, on że z nim i przez presje był spalony. Po tych 3 miesiącach luzu i braku presji, klepania o seksie pozbył się tego problemu na tak długo jak nigdy wcześniej. I sam przyznał, moją "szkołę", że o tym się nie gada, to się robi tongue

Jesteś trochę surowa. Facet to też człowiek a Ty tak jakby traktujesz go jak sex maszynę, ma działać bez awarii a jak coś szwankuje to mówisz "nie interesuie mnie to, nie chcę tego słuchać". W relacji, gdzie jest bliskość takie coś nie ma miejsca.  A jak ma, to zwyczajnie zabija tę bliskość i niszczy zaufanie. Chciałabyś tak w drugą stronę, żeby Ciebie traktowano?
Gdybym miała jakiś problem, coś by mnie gryzło i chciałabym o tym powiedzieć swojemu mężczyźnie a on by mi wypalił coś takiego to chyba byłby to koniec związku bo nie wyobrażam sobie nawet w najgorszych snach takiego podejścia.
Generalnie facet to nie Wróżbita Maciej;) i na początku wlaśnie nie wie, co robić. Nie wie, co lubisz i jak, więc zamiast bawić się w domysły można zwyczajnie pogadać na luzie o tym, co nam sprawia największą przyjemność, bo chyba o to chodzi w seksie a więc w Twoim interesie leży, aby on wiedział, co lubisz. Tu przecież nie chodzi o instruktaż jak z Ikei;) bo mam wrażenie, że tak rozumiesz rozmowy o seksie, że masz mu dyktowac, co ma robić:)
A gdy w seksie coś nie idzie jak byś oczekiwała to tym bardziej należy o tym pogadać a nie czekać aż on się domyśli.
Każdy normalny facet, któremu zależy na relacji raczej wolałby rozmowę niż udawanie, że nie ma tematu, bo to w większości przypadków nie rozwiązuje niczego. A więc rozmowa o swoich potrzebach, fantazjach, granicach, problemach itp. to podstawa, żeby w sypialni grało. Takie rozmowy otwierają i budują większa bliskość.   
No chyba, że masz na myśli związki, układy dla seksu. Wtedy może ludzie nie zawracają sobie głowy "pierdołami". Nie wiem, nie znam się.

53

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:
Solaris napisał/a:

Przeciwnie, rozmawiać należy, zwłaszcza gdy coś szwankuje. I nie musi wcale to być niedopasowanie.
Przecież relacja to proces, to zmienna, zmieniają się ludzie i ich potrzeby, a więc rozmowa jest niczym update systemu:))

Nie zgadzam się. Ale rozumiem, że są związki, gdzie takie coś jest ok. Każdy związek jest inny. Więc jak oboje chcą rozmawiać i rozmawiają, to wszystko jest w porządku.
W moim przypadku, jak facet zaczyna o tym mówić, to moje libido idzie w dół, jestem raczej uległa i nie chce słuchać o tym, wolę jak facet wie, co robić.
Na szczęście w moim, życiu byli w większości faceci wolący działać, a nie gadać.

Zresztą raz miałam sytuacje, że facet zaczął mieć problemy ze wzwodem. Zaczął mi coś o tym mówić, zwierzać się. Powiedziałam, że nie chce o tym słuchać i niech się nawet nie produkuje. Potem drugi raz zaczął "gadać o problemie" znowu powiedziałam, że nie będziemy o tym gadać i do widzenia.

No i tak mijał czas, nwm ile z trzy miesiące, nic nie mówiłam, nie robiłam mu z tego problemu, nie poruszałam tematu. I co po 3 miesiącach mu przeszło. Co się okazało? Facet miał wcześniej wiele dziewczyn i z każdymi omawiał problem, one się stresowały, że może coś z nimi nie tak, on że z nim i przez presje był spalony. Po tych 3 miesiącach luzu i braku presji, klepania o seksie pozbył się tego problemu na tak długo jak nigdy wcześniej. I sam przyznał, moją "szkołę", że o tym się nie gada, to się robi tongue

Zupełnie się nie zgadzam. Gadanie o seksie jest czasami wręcz fajnie "nakrecające". Nie tylko ruchy posuwisto zwrotne ale tez rozmowa, gra, budowanie napięcia.  Nigdy nie wysyłałaś albo nie dostawałaś pikantnych sms-ow? To tez rozmowa o seksie.

Mówisz ze jestes uległa i nie rozmawiasz. No cóż nie życzę Ci żebyś kiedyś spotkała "nie rozmawiajacego" dominującego który "wyczuje" ze Twoje granice sa duzo dalej niz Ty uważasz. Jak zajedzie gwałtem to zaczniesz rozmawiać o seksie

54

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:

Mnie zastanawiają te wpisy, że ważne są "rozmowy o seksie". Według mnie jest zupełnie odwrotnie. Jeśli rozmawia się o tym, to znaczy, że jest jakiś problem, osoby nie pasują do siebie. O seksie się nie rozmawia, tylko się go uprawia, a jak dwie osoby są dopasowane to nie potrzeba słów.

Najlepszy seks w życiu miałam w związku, w którym chyba nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Czy rozmawiacie ile oddechów dziś mieliście? Nie. No właśnie.


LOL. Przepis na tragedię.

55 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-23 11:13:03)

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy
DariaPat napisał/a:

W moim przypadku, jak facet zaczyna o tym mówić, to moje libido idzie w dół, jestem raczej uległa i nie chce słuchać o tym, wolę jak facet wie, co robić.

Tak może napisać tylko osoba o nikłym doświadczeniu. Dlaczego? Bo w praktyce często jest tak, ze te same zwroty oznaczają zupełnie inne rzeczy.

Takich kilka przykładów z życia i mojego doświadczenia:

1) miałem dziewczyny, dla których zwrot "od tyłu" oznacza pozycję na pieska. Ale bywały też takie, dla których oznacza to anal.

2) skoro już jesteśmy "od tyłu" to ta pozycja też wygląda różnie u różnych kobiet. Jedne są dość podkulone, a inne przyjmują pozę jak z jogi (pies z głową w dole) i są wygięte w łuk. Ale niektóre tak się też wypinają jak chcą, aby ich obie dziurki były pieszczone.

3) Są takie co nie akceptują ani anala ani na pieska ani jeszcze kilku innych pozycji, bo ze względu na ich anatomię to zbyt głęboka penetracja całkowicie odpada. Ale są też takie, które nie będą usatysfakcjonowane bez takiego poczucia głębokiej penetracji.

4) piersi i sutki - niektóre babki są mocno znieczulone i lubią agresywniejsze pieszczoty - inne są mega wrażliwe i trzeba być bardzo delikatnym. Jeszcze innym zmienia się to mocno w czasie cyklu.

5) sposób pieszczenia łechtaczki - jedne lubią z góry na dół, inne na boki, trzeci kółeczka. Jedne wymagają intensywnych pieszczot i im więcej się tam dzieje tym lepiej. Inne odwrotnie - tempo i intensywność muszą być odpowiednie, bo jak za dużo się dzieje, to się gubią w odczuciach.



A to jest tak naprawdę początek wyliczanki, która nie ma końca. Owszem - pewne aspekty pozostają niewerbalne, ale o innych trzeba zakomunikować wprost. Poza tym tak jak napisał Bert - erotyzm (czy wręcz pewna doza wulgarności) we flircie też jest wskazana i też potrafi fajnie nakręcić poza tym, ze daje informacje co i jak się lubi.

Bert44 napisał/a:

Mówisz ze jestes uległa i nie rozmawiasz. No cóż nie życzę Ci żebyś kiedyś spotkała "nie rozmawiajacego" dominującego który "wyczuje" ze Twoje granice sa duzo dalej niz Ty uważasz. Jak zajedzie gwałtem to zaczniesz rozmawiać o seksie


AMEN

Odp: Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Opowiadanie zapożyczone

Od sesji, od której to wszystko się zaczęło, minął ponad tydzień. W tym czasie nie było dnia, w którym Ola nie wspominałaby swojej wizyty w studio. Naprawdę nie planowała tego, co się stało. Związek z Łukaszem traktowała poważnie – może nie był idealny, ale kto jest. Dlatego też chciała dać mu szczególny, osobisty prezent. Tymczasem skończyło się na tym, że fotograf ją przeleciał, a ona nie tylko nie może o tym zapomnieć, ale wręcz ma ochotę znów to poczuć.
Tę prymitywną, pierwotną żądzę, która sprawiła, że zapomniałą o Łukaszu, o własnych hamulcach, przyzwoitości. Po prostu chciała być wyruchana, a on… on zrobił to właśnie tak, jak tego zapragnęła.
Nie pytał, tylko rozkazywał. Nie wahał się, tylko brał. Gdy się opierała, napierał mocniej. Gdy wreszcie uległa, wykorzystał ją całą. Bez skrupułów, litości. Była wtedy gotowa zrobić wszystko, tak jak chciał. Nawet wbrew sobie… zwłaszcza wbrew sobie. To było najbardziej podniecające. Gdy spuścił się w jej ustach, gdy kazał jej połknąć… Mmmm… znowu zrobiła się mokra…

Ola aż podskoczyła, kiedy telefon na jej biurku zawibrował. Znowu odpłynęła, znowu podnieciła się, myśląc o tamtym dniu. Znowu miała ochotę się dotknąć.
Telefon znów zawibrował.
Niezapisany numer.
– Halo?
– Cześć, mam już twoje zdjęcia, wpadniesz może do studia któregoś dnia?
Źrenice Oli nagle się powiększają, a serce bije jak szalone.
– Cześć – próbuje zapanować nad drżeniem głosu, ale nie wychodzi jej to najlepiej. – a nie możesz ich podesłać?
– Mogę, ale wiesz, zrobiłem trochę więcej odbitek, niż się umawialiśmy i pomyślałem, że będziesz chciała je zobaczyć – odpowiadam swobodnie.
– Aha… no tak…
– Poza tym, wiesz, chciałem ci opowiedzieć o tych kadrach, bo to była bardzo udana sesja.
Milczenie Oli trwa dłuższą chwilę. „Udana sesja”… a ona nawet teraz ma mokro w majtkach.
– Tak, była… – odpowiada odruchowo, a potem sama w myślach karci się za debilną odpowiedź.
– No właśnie, więc dasz radę… powiedzmy… jutro po piętnastej? Będę miał wtedy już spokój i będę mógł ci poświęcić całą uwagę.
„Ciekawe, czy w słyszy, jak wali mi serce?”, zastanawia się Ola. W jej głowie trwa szalona gonitwa. Po tym wszystkim obiecała sobie, że to się nigdy nie powtórzy, że to była jedna, jedyna taka sytuacja i na tym koniec. Że już nigdy tam nie pójdzie. A teraz w jej podbrzuszu latały motyle na haju, a ona aż zaciskała mocniej uda.
– Halo? Jesteś tam?
– Tak, tak jestem, przepraszam… – Ola próbuje pozbierać myśli. – Tak, przyjdę jutro.
– Super, już nie mogę się doczekać twojej drugiej wizyty. Do zobaczenia
– Do zobaczenia – rozmowa trwała może dwie minuty, ale Ola jeszcze przez dobry kwadrans boi się wstać z fotela, bo tak drżą jej nogi.

Jest na siebie zła, wściekła, że tak łatwo wyrzuciła postanowienia do kosza. Ale z drugiej strony, przecież do niczego nie musi dojść, po prostu pójdzie tam, weźmie zdjęcia, podziękuje i wyjdzie. To, że tam będzie, nie oznacza, że znów coś się wydarzy.
Jednocześnie gdzieś bardzo głęboko w sobie, w ciasnym, gorącym i mokrym miejscu czuła delikatne, ciche pulsowanie. Nie milkło, nie dawało się zagłuszyć. Narastało, czekając w napięciu aż będzie mogło przejąć kontrolę. Ola mogła się przekonywać, oszukiwać, ale nie była głupia. Czuła się, jakby była zamknięta w klatce z wygłodniałą lwicą, która szykuje się do skoku. Problem w tym, że klatką było jej własne ciało.
Następnego dnia długo zastanawiała się, jak się ubrać. W głowie analizowała kolejne scenariusze spotkania, czując coraz większe napięcie. Stres… czy jednak… podniecenie? Pół szafy leżało już wywalone na łóżku lub podłodze, a wygłodniała lwica podkradała się do niej coraz bliżej, coraz mocniej wpływając na zdrowy rozsądek, coraz bardziej go wyciszając.
Ola spóźnia się tylko kilka minut. Znów słyszę ciche, nerwowe pukanie, a później otwiera drzwi. Uśmiecham się na jej widok, bo trudno zareagować inaczej. Wchodzi do studia w białej koszuli z drobnym kwiatowym printem. Takim samym, jaki zdobi czarną spódniczkę, która sięga ledwie do połowy jej ud.
–Hej, super, że już jesteś – mówię neutralnie, spokojnie, ale trudno oderwać od niej wzrok
– Cześć… – Ola nerwowo odgarnia niesforny kosmyk i wygląda, jakby nie do końca wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Nasze spojrzenia spotykają się na moment, ale szybko spuszcza oczy, jakby spłoszona.
– Chodź, mam tutaj twoje zdjęcia – podchodzę do stołu i przeglądam kilka małych teczek. W końcu odnajduję właściwą i wyciągam z niej gruby plik odbitek.

Ola podchodzi do stołu, stając bezpiecznie po przeciwnej stronie. Układam zdjęcia przed nią i daję jej czas na oglądanie.
Wyszły naprawdę dobrze…
Ola przez chwilę tylko patrzyła na plik zdjęć lezący przed nią. Nie sięgała po nie od razu. Jakby potrzebowała czasu na zebranie myśli. W końcu uniosła pierwsze.
Na początku było… bezpiecznie.
Światło. Ceglana ściana. Ona przy oknie — trochę spięta, jeszcze niepewna. Ramiona lekko uniesione, dłonie złączone zbyt mocno.
Pamiętała ten moment. Pierwsze minuty. Ten głupi stres, który wydawał się wtedy taki ważny.
Przewróciła zdjęcie. Kolejne. Kolejne
Każde następne wyglądało coraz lepiej, nawet ona potrafiła do dostrzec.
Ciało zaczynało się układać. Linia biodra była wyraźniejsza, talia miękko przechodziła w ramię. Włosy opadały naturalniej.
– Widzisz? – drgnęła nerwowo, słysząc mnie obok siebie – Tu już zaczęłaś „łapać” światło.
Nie odpowiedziała.
Patrzyła dalej.
Następne kadry, przy parawanie.
Cienie i światło grające na skórze.
Materiał przesuwający się po ciele.
To była ona.
A jednocześnie… ktoś inny. Nie wiedziała dokładnie, o co chodziło.
Z każdym kolejnym zdjęciem coś się zmieniało.
Nie tylko poza.
Nie tylko światło.
W końcu zauważyła… Spojrzenie.
Na początku uciekało.
Potem zatrzymywało się dłużej.
A potem…
Zaczęła patrzeć wprost. To były jej oczy. Te same, które codziennie widziała w lustrze, ale… ale było w nich coś innego.
Ola przełknęła ślinę.

Zdjęcia były coraz bliższe. Bardziej intymne… Detal dłoni na biodrze… Zbliżenie na usta, lekko rozchylone, wyraźnie wilgotne.
Szyja, napięta przy oddechu.

Czuła, jak w jej wnętrzu znów budzi się to dziwne, niepokojące i obezwładniające podniecenie.
– To jest dobry moment – mówię, kładąc dłoń na jej ręce. Spięła się, ale nie uciekła – Tu już przestałaś pozować.

Przełknęła ślinę. Pamiętała ten moment, pamiętała uczucie. Wtedy była już gotowa, choć jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy.
Tu już nie było ustawiania, grania. Było coś innego, bardziej naturalnego i instynktownego.
Kładę dłoń na jej biodrze, gdy przegląda kolejne zdjęcia. Nie odtrąca jej. Nie odsuwa się, gdy staję bliżej, pochylając się z nią nad zdjęciami.

Przesunęła kolejne.
Następne…
Jej oczy otwierają się szeroko i aż wstrzymuje na moment oddech.

Kadr jest zupełnie inny, mniej dopracowany. Jakby ktoś źle ustawił się do samowyzwalacza. Trochę tak było.
Na zdjęciu Ola klęczy nago na kanapie. Mocno zapiera się ramionami, opadające włosy zasłaniają znaczą część twarzy, ale nie ma wątpliwości, kogo przedstawia zdjęcie i w jakiej sytuacji.
Lekko drżąc sięga po kolejne. Na tym odgarnęła włosy, skręciła głowę, a jej twarz to obraz ekstazy.
Kolejne… Ola klęczy na podłodze, stoję przed nią, trzymając za głowę. Jej wargi ciasno otulają penisa, którego ssie.
Zatrzymała się.

– To… – zaczęła cicho – to już było po sesji…
– Tak, przez przypadek musiałem zostawić włączony aparat, kiedy go odkładałem
– I zrobiłeś zdjęcia?
Milczę przez chwilę. Jej ciało jest napięte, czuję to wyraźnie, bo powoli przesuwam dłonią po jej biodrze.
– W zasadzie, to film… – mówię w końcu cicho. – spójrz…
Wolną ręką sięgam do laptopa i otwieram go. Po chwili odpalam film. Wszystko się nagrało. Widać, jak Ola wstaje z podłogi, rozbiera się i kładzie na kanapie. Jak wchodzę na nią, jak po chwili nasze ciała zaczynają współpracować. W głośnikach słychać jej głośne jęki…

Ola nie oderwała wzroku od filmu. Ja przesuwam się bardziej za nią, moje dłonie zaczynają błądzić po jej biodrach i brzuchu. Wtedy jakby przytomnieje i próbuje się odsunąć, ale mój chwyt jest mocniejszy. Zatrzymuję ją przed sobą w miejscu.
– Nie ruszaj się… – mówię chłodno. – oglądaj…
Jest napięta, aż lekko drży. Napieram wtedy na nią od tyłu. Na jej pośladki naciska nabrzmiały penis skryty w spodniach. Przez chwilę nie reaguje, jakby się zawiesiła, zastanawiała, ale w końcu ulega, czuję to wyraźnie, choć nie wypowiada ani słowa. Jej biodra odpowiadają, wypina swoje pośladki i porusza nimi na boki z cichym, ledwie słyszalnym pomrukiem.
Ocieramy się tak przez dłuższą chwilę. Moje biodra poruszają się, jakbym już był w niej. Na ekranie zmieniamy pozycję. Unoszę się, a Ola obraca się i wypina, posłuszna moim życzeniom.

Po chwili obracam ją, tak, że teraz patrzy na wiszące na ścianie lustro. Stojąc za nią, przesuwam dłońmi po jej ciele, po brzuchu, piersiach, biodrach. Nie przeszkadza mi, wyciąga ramiona do tyłu i przyciąga moje biodra bliżej siebie.
– Widzisz… – mówię przy jej uchu. – to prawdziwa ty…
Moja dłoń wsuwa się pod spódniczkę… między uda… pod majtki…
– Jak mógłbym się oprzeć?
Jest już gorąca, wilgotna. W odbiciu widać, jak moja dłoń porusza się powoli pod spódniczką. Drugą ręką sięgam do guzików koszuli, które jeden po drugim ustępują zwinnym palcom. Studio wybrzmiewa jękami płynącymi z komputera i tymi, których Ola nie próbuje powstrzymać. Cały czas poruszam miarowo biodrami, naciskając na jej pośladki. Ola patrzy na siebie, na to, co robi z nią obcy facet. Na swoje ciało, które wymknęło się spod kontroli.
– Nie… nie jestem taka…
– Jesteś Suczko… – odpowiadam i pochylam się nad nią. Gdy zwraca głowę w moją stronę, całuję jej usta. Zachłannie i od razu głęboko. Języki się splatają, smakuje słodko, oszałamiająco.
– Chodź na kanapę – mówię cicho, a ona nie protestuje. Przechodzi do kanapy i wchodzi na nią kolanami, opierając łokcie na oparciu. Idę za nią, ale przystaję obok. Ustawiam statyw i montuję na nim aparat. Wtedy Ola orientuje się, co zamierzam.
– Nie chcę… – zaczyna
– Spokojnie, jeśli ci się nie spodoba, to wszystko skasujemy

Nie czekam na odpowiedź, tylko podchodzę do niej od tyłu. Obmacuję jej wypięte pośladki, podwijając do góry spódniczkę. Chwytam i zsuwam majtki, przyklękając za nią. Jęczy głośno, gdy czuje mój język przesuwający się po łonie. Liżę ją, powoli, miarowo masując pośladki. Ola lekko porusza biodrami, nie mogą powstrzymać jęków i westchnień. Nie chodzi o same pieszczoty, ale też o całą sytuację, pozycję, którą widzi w lustrze. Jakby patrzyła na kogoś innego, jakby oglądała porno. Klęczy na kanapie, wypinając tyłek, a właściwie obcy facet ją wylizuje. Język przesuwa się po wrażliwych wargach, wsuwa między nie, drażni i rozpala. W pewnej chwili przesuwam się wyżej, rozciągam jej pośladki i język przesuwa się po drugiej dziurce. Pod wrażeniem Ola aż cofa biodra, ale po chwili znów się wypina, pozwalając na dalszą zabawę. Mała czerwona dioda na aparacie cały czas świeci…
W końcu wstaję, ustawiając się za nią. Ola patrzy na mnie przez ramię i kusząco porusza biodrami. Wszelkie wątpliwości już znikły, teraz liczy się tylko przyjemność. Świat skurczył się do tego studia, do jej ciała, które domagało się spełnienia.
Rozpinam spodnie i wyciągam sztywnego, grubego penisa. Trzymając go w dłoni, przesuwam główką po jej wyeksponowanym łonie. Drażnię ją. Gdy naciska biodrami, ja się cofam.
– Błagam… weź mnie…

Z uśmiechem satysfakcji spełniam tą prośbę. Trzymając pewnie jej biodra, wykonuję mocne pchnięcie. Znów czuję opór, ale znacznie mniejszy niż za pierwszym razem. Ola jest już rozpalona, jej szparka ocieka sokami, czekając na penisa, który ją wypełni. Zaczynam pchać, a każde uderzenie moich bioder o wypięte pośladki wywołuje cichy krzyk. Pulsujący kutas wciska się w nią w całości, dociekając głęboko i drażniąc tą ukrytą, mroczną część Oli. Tę, która teraz wzięła we władanie jej ciało.
– Mocniej! – sapie gardłowo.
– Pieprz mnie!

Nasze ciała przyśpieszają, pchnięcia są agresywniejsze, ostrzejsze. Ale to jeszcze nie koniec. W pewnej chwili sięgam kciukiem między podrygujące pośladki i wciskam go w ciasną dziurkę. Mięśnie opierają się, ale tylko przez moment. Ola piszczy, a jej ciało przeszywa mocny dreszcz. Nagła penetracja drugiego otworu wywołuje eksplozję w jej wnętrzu. Orgazm jest długi i intensywny, a kolejne ruchy tylko potęgują doznania. Czuję wyraźnie, jak cała się zaciska wokół mojego penisa i palca.

– Mmmm… widzę, że Ci się spodobało… – mówię i wymierzam jej mocnego klapsa.
Dziewczyna klęczy przede mną ze spuszczoną głową. Oddycha głęboko, próbując dojść do siebie. Dopiero po chwili unosi się i odgarnia włosy. Odwraca się do mnie, chwytając koszulkę i przyciągając. Tym razem to ona inicjuje pocałunek. Liżemy się zachłannie, lubieżnie. W końcu chwytam ją za włosy i odciągam. Grymas na twarzy pokazuje, że aż zabolało.
– Wypinaj dupę – patrzymy sobie w oczy z bardzo bliska. Jej oczy lśnią drapieżnym blaskiem. Tylko że przed sobą ma samca alfa. Posłusznie opada na kanapę, opierając się na łokciach i mocniej rozsuwa uda.
Zza kanapy wyciągam niewielką butelkę. Wychodzę z Oli i nakładam na palce nieco lubrykantu. Najpierw rozprowadzam go po penisie, później kolejną porcję rozsmarowuję między pośladkami Oli.
Spęczniała główka naciska na zaciśniętą dziurkę. Czuję, jak dziewczyna przede mną zastyga nieruchomo, gdy wreszcie wciska się do jej wnętrza. Napieram powoli, ostrożnie, a Ola wyraźnie czuje każdy pulsujący centymetr rozciągający jej odbyt.
– Mmm… ale jesteś ciasna…
– A Ty jesteś ogromny… Ohhh.... powoli…
Momentalnie czuję, jak się spina i blokuje, choć penis jedynie do połowy znalazł się w jej wnętrzu. Zatrzymuję się wtedy i kciukiem lekko pocieram rozciągniętą dziurkę. Zaczynam kołysać biodrami, Ola dołącza. Porusza się lekko na kolanach, a początkowy ból znika pod naporem przyjemności.
Zamyka oczy.
Przyszła tu, by odebrać zdjęcia i wyjść…
Teraz klęczy i przeżywa swój pierwszy anal.
Gruby, pulsujący kutas drąży jej tyłek.
Aż zagryza zęby… to takie… nieprzyzwoite… wyuzdane…
Daje dupy jak zwykła szmata…
Jak zdzira…
Jak kurwa…
Drugi orgazm przychodzi niespodziewanie, rozkosz rozlewa się, jakby nagle pękła jakaś tama w jej wnętrzu. Stłumiony, przeciągły jęk wydobywa się z ochrypniętego gardła. Penis w jej dziurce pulsuje mocno i drga, gdy kończę chwilę po niej. Napieram kilka razy, wystrzeliwując zawartość jąder do jej tyłka.
Dopiero wtedy wyciągam z niej kutasa i siada na kanapie. Ola przez długą chwilę się nie porusza, słyszę tylko jej oddech.
W końcu unosi się…
Powoli…
Ostrożnie…
Jakby nie była pewna swoich ruchów.
Odgarnia włosy i okrywa szczelniej koszulą. Jakby nagle poczuła wstyd i chciała odzyskać nieco przyzwoitości. Znajduje na podłodze zwinięte majtki i wciąga je na siebie. Powoli wstaje, zbiera swoje rzeczy, jakby szybko chciała stąd zniknąć. Gdy kończy, zatrzymuje się jednak, odwraca się do mnie.
– Następnym razem… najpierw zapytaj.
– Wtedy nie byłoby Ci tak dobrze.
Milczy, wie, że mam rację. Chwilę później drzwi zamykają się za nią.

Do domu wraca autobusem. Letnie słońce nieco razi oczy, ale klimatyzacja daje przyjemny chłód. Wokół dzieje się normalne życie, w jej wnętrzu szaleją emocje.
Znów to zrobiła…
Znów dała się zerżnąć…
Podobało jej się jeszcze bardziej…
Poczuła wilgoć w majtkach. Nasienie powoli z niej wypływa. Przygryzła wargę, kusi ją, żeby zebrać je palcem i poczuć na języku.

Gdy wieczorem leży z komputerem w łóżku, przychodzi powiadomienie o nowym mailu. Krótka wiadomość „Myślę, że Ci się spodoba”.
Klika w link i pobiera plik z dropboxa.
Film…
Porno…
Jej porno…
Oglądając dochodzi po raz kolejny

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Fantazje łóżkowe - podejście do sprawy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024