Od dwóch lat mieszkam z partnerem, mieszkanie jest niezbyt duże ale dla nas było ok. Nie potrafię opisać jaki w mieszkaniu był brud i bałagan mimo, że córka partnera wprowadziła się krótko przed tym jak ja się wprowadziłam. Pannica w wieku 23 lat dbała tylko o paznokcie rzęsy i botoks sprzątanie i podstawowe zasady higieny są poniżej jej godności. Do tego stopnia, że w szafce na talerze znalazłam zdechłe uschnięte myszy. Syf po madame sprzątałam 2 lata.A tu dama wyszła za mąż i doszła do wniosku, że wróci do ojca bo to przecież jej dom, nikt nawet słowem nie spytał mnie czy to jest w porządku i czy się na to zgadzam, ponoć zbierają pieniądze na własne mieszkanie, ale najdroższe żarcie z restauracji ciągle paczki z drogimi ciuchami to niezbyt dobry sposób na odkładanie na własny kąt . Najlepsze było to, że w swoim pokoju robiła tygodniami remont a cały brud i pył roznosił się po mieszkaniu, po kilku dniach sprzątania (nie potrafiłam żyć w takim brudzie) spytałam kiedy zamierza posprzątać bo na podłodze codziennie w całym mieszkaniu było 10 cm kurzu księżniczka się na mnie obraziła i do tej pory czyli już 2 miesiące nie odzywa się do mnie co mi akurat nie przeszkadza, ale wracają w nocy z imprez walą drzwiami za nic nie chcą płacić ani za wodę prąd czy internet. Nie do opisania jest też jaką brudaską może być młoda kobieta nie sprząta w ogóle a brudne naczynia leżą dniami w zlewie. Znalazłam mieszkanie i chciałam się wyprowadzić bo nie wytrzymam nerwowo ale partner się obraził był na mnie zły tylko, że nie potrafi gęby otworzyć do córeczki jakby się jej bał. Wiem, że wyprowadzka to najlepsze wyjście ale wsadziłam tyle pracy i pieniędzy w te mieszkanie kupiłam nowe meble wyremontowałam własnymi rękami. Najgorsze, że mogą mieszkać z nami nawet kilka lat nie mam już siły trochę się boję o swoją psychikę.
Nie wierze, ze mozna byc az tak glupim i po 22 latce sprzatac syf. Zostaw jej syf niech zarosnie brudem az jej sie szczury w gaciach zalegna... ja po swojej corce nie sprzatam ,a ma 11 lat wie,ze jak nie posprzata np biurka to bedzie siedziala w syfie proste I logiczne,a Ty sprzatasz po doroslej kobiecie
Jak duże jest to mieszkanie?
Jednak nie jest Twoje, więc nie powinnaś w nie inwestować, jak kupiłaś meble i włożyłaś pracę, to na własne życzenie.
Partner zgodził się, żeby córka z mężem się wprowadziła, o Tobie nie pomyślał, jak Ty się będziesz czuła.
Powinnaś się wyprowadzić w tej sytuacji, szkoda nerwów i zdrowia.
W ogóle, znając sytuację, powinnaś partnerowi postawić sprawę jasno, córka się wprowadza, ja się wyprowadzam i tak zrobić.
Słaby troll.
Od dwóch lat mieszkam z partnerem, mieszkanie jest niezbyt duże ale dla nas było ok. Nie potrafię opisać jaki w mieszkaniu był brud i bałagan mimo, że córka partnera wprowadziła się krótko przed tym jak ja się wprowadziłam. Pannica w wieku 23 lat dbała tylko o paznokcie rzęsy i botoks sprzątanie i podstawowe zasady higieny są poniżej jej godności. Do tego stopnia, że w szafce na talerze znalazłam zdechłe uschnięte myszy. Syf po madame sprzątałam 2 lata.A tu dama wyszła za mąż i doszła do wniosku, że wróci do ojca bo to przecież jej dom, nikt nawet słowem nie spytał mnie czy to jest w porządku i czy się na to zgadzam, ponoć zbierają pieniądze na własne mieszkanie, ale najdroższe żarcie z restauracji ciągle paczki z drogimi ciuchami to niezbyt dobry sposób na odkładanie na własny kąt . Najlepsze było to, że w swoim pokoju robiła tygodniami remont a cały brud i pył roznosił się po mieszkaniu, po kilku dniach sprzątania (nie potrafiłam żyć w takim brudzie) spytałam kiedy zamierza posprzątać bo na podłodze codziennie w całym mieszkaniu było 10 cm kurzu księżniczka się na mnie obraziła i do tej pory czyli już 2 miesiące nie odzywa się do mnie co mi akurat nie przeszkadza, ale wracają w nocy z imprez walą drzwiami za nic nie chcą płacić ani za wodę prąd czy internet. Nie do opisania jest też jaką brudaską może być młoda kobieta nie sprząta w ogóle a brudne naczynia leżą dniami w zlewie. Znalazłam mieszkanie i chciałam się wyprowadzić bo nie wytrzymam nerwowo ale partner się obraził był na mnie zły tylko, że nie potrafi gęby otworzyć do córeczki jakby się jej bał. Wiem, że wyprowadzka to najlepsze wyjście ale wsadziłam tyle pracy i pieniędzy w te mieszkanie kupiłam nowe meble wyremontowałam własnymi rękami. Najgorsze, że mogą mieszkać z nami nawet kilka lat nie mam już siły trochę się boję o swoją psychikę.
A Twojemu partnerowi nie przeszkadzały zdechłe myszy w talerzach?
I reszta brudu i syfu w domu?
Dlaczego krytykujesz tylko córkę partnera?
On tez tam chyba mieszkał.
A, ze wróciła to jej prawo wrócić do rodzinnego domu. Ona odziedziczy ten dom po ojcu.
I jeżeli jej ojciec tego nie oczekuje to nie musi za nic płacić.
Luisa72 napisał/a:Od dwóch lat mieszkam z partnerem, mieszkanie jest niezbyt duże ale dla nas było ok. Nie potrafię opisać jaki w mieszkaniu był brud i bałagan mimo, że córka partnera wprowadziła się krótko przed tym jak ja się wprowadziłam. Pannica w wieku 23 lat dbała tylko o paznokcie rzęsy i botoks sprzątanie i podstawowe zasady higieny są poniżej jej godności. Do tego stopnia, że w szafce na talerze znalazłam zdechłe uschnięte myszy. Syf po madame sprzątałam 2 lata.A tu dama wyszła za mąż i doszła do wniosku, że wróci do ojca bo to przecież jej dom, nikt nawet słowem nie spytał mnie czy to jest w porządku i czy się na to zgadzam, ponoć zbierają pieniądze na własne mieszkanie, ale najdroższe żarcie z restauracji ciągle paczki z drogimi ciuchami to niezbyt dobry sposób na odkładanie na własny kąt . Najlepsze było to, że w swoim pokoju robiła tygodniami remont a cały brud i pył roznosił się po mieszkaniu, po kilku dniach sprzątania (nie potrafiłam żyć w takim brudzie) spytałam kiedy zamierza posprzątać bo na podłodze codziennie w całym mieszkaniu było 10 cm kurzu księżniczka się na mnie obraziła i do tej pory czyli już 2 miesiące nie odzywa się do mnie co mi akurat nie przeszkadza, ale wracają w nocy z imprez walą drzwiami za nic nie chcą płacić ani za wodę prąd czy internet. Nie do opisania jest też jaką brudaską może być młoda kobieta nie sprząta w ogóle a brudne naczynia leżą dniami w zlewie. Znalazłam mieszkanie i chciałam się wyprowadzić bo nie wytrzymam nerwowo ale partner się obraził był na mnie zły tylko, że nie potrafi gęby otworzyć do córeczki jakby się jej bał. Wiem, że wyprowadzka to najlepsze wyjście ale wsadziłam tyle pracy i pieniędzy w te mieszkanie kupiłam nowe meble wyremontowałam własnymi rękami. Najgorsze, że mogą mieszkać z nami nawet kilka lat nie mam już siły trochę się boję o swoją psychikę.
A Twojemu partnerowi nie przeszkadzały zdechłe myszy w talerzach?
I reszta brudu i syfu w domu?
Dlaczego krytykujesz tylko córkę partnera?
On tez tam chyba mieszkał.
A, ze wróciła to jej prawo wrócić do rodzinnego domu. Ona odziedziczy ten dom po ojcu.
I jeżeli jej ojciec tego nie oczekuje to nie musi za nic płacić.
No wlasnie jakos jej partner tez musi byc syfiarz skoro mu syf nie przeszkadza... lepiej autorka sie rozstanie z nim bo bedzie cale zycie na mopie jezdzila
Poproś o zwrot kosztów poniesionych na to mieszkanie i się wyprowadź. Jaki ojciec taka córka najwyraźniej.
Czyli wszyscy żyliście w mieszkaniu ze zdechłymi myszami w talerzach? Patologia.
I teresuje mnie mąż córki.
Oni się rizwiedli a ona sama się wprowadziła do ojca?
Bo zaginął gdzieś w opowiadaniu.
Czyli wszyscy żyliście w mieszkaniu ze zdechłymi myszami w talerzach? Patologia.
Ale tam musi byc syf pewnie robaczki kazdego rodzaju po podlodze biegaja na wyscigi
Z jednej strony, jeżeli mieszkanie jest Twojego partnera, to oczywiście ma on pełne prawo pozwalać tam mieszkać komu chce, ale fakt, że podejmuje takie decyzje nie konsultując z Tobą, dość źle świadczy o Waszej relacji.
Doskonale rozumiem, że mieszkanie w czwórkę w małym mieszkaniu może być niekomfortowe nawet gdy wszyscy dbają o czystość. Gdy u nas był remont pokoju, to niestety, ale można było zamiatać i 10 razy dziennie i co chwila tworzyła się warstwa pyłu, ciężkie dla wszystkich domowników.
Ja bym na Twoim miejscu nie skupiała się na eskalowaniu konfliktu z córką i jej mężem, tylko porozmawiała b. poważnie z partnerem, jak widzi waszą przyszłość, wytłumaczyła dlaczego ta sytuacja jest dla Ciebie uciążliwa, rozważyła różne scenariusze.
Jak rozmowy nie przyniosą skutku, to wtedy w grę wchodzi Twoja samodzielna wyprowadzka - i tu nauczka, by niestety nie inwestować w mieszkanie partnera, gdy nie ma się do niego żadnych praw ![]()