Od niecałych 2 tygodni pracuję w firmie szkoleniowej, gdzie jednym z obowiązków jest bieżąca obsługa szkoleń (catering). To dla mnie zupełnie nowe, więc dopiero się uczę. Kilka dni temu podsłuchałam, jak szefowa rozmawiała z kimś przez telefon, że z dokumentami sobie w miarę dobrze radzę, ale z obsługą tak średnio, więc chyba będą musieli poszukać kogoś innego. Do mnie osobiście zero uwag, choć czułam, że coś tu nie gra. Gdy wcześniej pytałam jak to ma dokładnie wyglądać ,to usłyszałam tylko, że podobnie jak w domu. Żadnych wytycznych, czy oczekiwań. Nie wiem, czy jakakolwiek próba rozmowy ma sens. W poprzednich miejscach pracy, gdy coś było nie tak pracodawca po prostu mówił.
Ale na pewnym etapie nikt cię za rączkę prowadził nie będzie.
A to obgadywanie to po prostu spostrzeżenia i refleksje na temat wykonywania przez ciebie obowiązków służbowych. Normalna sprawa, kiedy zaczyna się pracę w nowym miejscu.
Robię wszystko to co było ustalone:
- przynoszenie czystych kubków i wody
- dokładanie przekąsek
- sprzątanie sali po zakończonym szkoleniu
Skoro robię to i zawsze na sali wszystko jest to nie mam pojęcia o co może chodzić. Nie chodzi o prowadzenie za rączkę, ale nie mam też szklanej kuli, żeby czytać komuś w myślach.
Od niecałych 2 tygodni pracuję w firmie szkoleniowej, gdzie jednym z obowiązków jest bieżąca obsługa szkoleń (catering). To dla mnie zupełnie nowe, więc dopiero się uczę. Kilka dni temu podsłuchałam, jak szefowa rozmawiała z kimś przez telefon, że z dokumentami sobie w miarę dobrze radzę, ale z obsługą tak średnio, więc chyba będą musieli poszukać kogoś innego. Do mnie osobiście zero uwag, choć czułam, że coś tu nie gra. Gdy wcześniej pytałam jak to ma dokładnie wyglądać ,to usłyszałam tylko, że podobnie jak w domu. Żadnych wytycznych, czy oczekiwań. Nie wiem, czy jakakolwiek próba rozmowy ma sens. W poprzednich miejscach pracy, gdy coś było nie tak pracodawca po prostu mówił.
Uważam, że powinnaś iść do szefowej i zapytać, ozy jest z ciebie zadowolona. Przyda ci się w następnej pracy.
Na ogół chodzi o szybkość, to co tobie się wydaje, ze jest ok, może nie być ok.
5 2023-09-18 17:27:30 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-09-18 17:28:15)
Określenie "obgadywanie" nie oddaje sensu sytuacji. Ona Cie nie obgadywała, ona wystawiała Ci opinię jako pracodawca.
Nie wiesz z kim rozmawiała, może ze swoim szefem i zdawała relację z działalności placówki. To na niej ciąży obowiązek dbania o dobre działanie firmy, a w tym o zatrudnienie i odpowiednie przeszkolenie pracowników. Jeśli nie jest zadowolona z Twojej pracy to może zatrudnić kogoś bardziej odpowiedniego, kto będzie to robił lepiej.
Miałaś okazję dowiedzieć się co naprawdę myśli szefowa o Twojej pracy. Jeśli zależy Ci na dalszym zatrudnieniu to postaraj się dowiedzieć w czym możesz być lepsza, co poprawić.
Dostałaś cenną informację. Czy potrafisz z niej skorzystać będzie zależeć tylko od Ciebie.
Wlasnie tez m in dlatego nie ide do zwyklej pracy, gdzie istnieje szef albo szefowa
Od niecałych 2 tygodni pracuję w firmie szkoleniowej, gdzie jednym z obowiązków jest bieżąca obsługa szkoleń (catering). To dla mnie zupełnie nowe, więc dopiero się uczę. Kilka dni temu podsłuchałam, jak szefowa rozmawiała z kimś przez telefon, że z dokumentami sobie w miarę dobrze radzę, ale z obsługą tak średnio, więc chyba będą musieli poszukać kogoś innego. Do mnie osobiście zero uwag, choć czułam, że coś tu nie gra. Gdy wcześniej pytałam jak to ma dokładnie wyglądać ,to usłyszałam tylko, że podobnie jak w domu. Żadnych wytycznych, czy oczekiwań. Nie wiem, czy jakakolwiek próba rozmowy ma sens. W poprzednich miejscach pracy, gdy coś było nie tak pracodawca po prostu mówił.
To porozmawiaj z szefową o tych wytycznych, oczekiwaniach jak już masz świadomość takiej opinii o sobie, oczywiście wiedzę o tej rozmowie zachowaj dla siebie a szefową poproś o bezpośrednią ocenę Twojej pracy.
kasia5266 napisał/a:Od niecałych 2 tygodni pracuję w firmie szkoleniowej, gdzie jednym z obowiązków jest bieżąca obsługa szkoleń (catering). To dla mnie zupełnie nowe, więc dopiero się uczę. Kilka dni temu podsłuchałam, jak szefowa rozmawiała z kimś przez telefon, że z dokumentami sobie w miarę dobrze radzę, ale z obsługą tak średnio, więc chyba będą musieli poszukać kogoś innego. Do mnie osobiście zero uwag, choć czułam, że coś tu nie gra. Gdy wcześniej pytałam jak to ma dokładnie wyglądać ,to usłyszałam tylko, że podobnie jak w domu. Żadnych wytycznych, czy oczekiwań. Nie wiem, czy jakakolwiek próba rozmowy ma sens. W poprzednich miejscach pracy, gdy coś było nie tak pracodawca po prostu mówił.
To porozmawiaj z szefową o tych wytycznych, oczekiwaniach jak już masz świadomość takiej opinii o sobie, oczywiście wiedzę o tej rozmowie zachowaj dla siebie a szefową poproś o bezpośrednią ocenę Twojej pracy.
W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
KoralinaJones napisał/a:kasia5266 napisał/a:Od niecałych 2 tygodni pracuję w firmie szkoleniowej, gdzie jednym z obowiązków jest bieżąca obsługa szkoleń (catering). To dla mnie zupełnie nowe, więc dopiero się uczę. Kilka dni temu podsłuchałam, jak szefowa rozmawiała z kimś przez telefon, że z dokumentami sobie w miarę dobrze radzę, ale z obsługą tak średnio, więc chyba będą musieli poszukać kogoś innego. Do mnie osobiście zero uwag, choć czułam, że coś tu nie gra. Gdy wcześniej pytałam jak to ma dokładnie wyglądać ,to usłyszałam tylko, że podobnie jak w domu. Żadnych wytycznych, czy oczekiwań. Nie wiem, czy jakakolwiek próba rozmowy ma sens. W poprzednich miejscach pracy, gdy coś było nie tak pracodawca po prostu mówił.
To porozmawiaj z szefową o tych wytycznych, oczekiwaniach jak już masz świadomość takiej opinii o sobie, oczywiście wiedzę o tej rozmowie zachowaj dla siebie a szefową poproś o bezpośrednią ocenę Twojej pracy.
W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:To porozmawiaj z szefową o tych wytycznych, oczekiwaniach jak już masz świadomość takiej opinii o sobie, oczywiście wiedzę o tej rozmowie zachowaj dla siebie a szefową poproś o bezpośrednią ocenę Twojej pracy.
W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
A co mnie obce osoby obchodza,tym bardziej, ze jezeli takie sie trafia to beda pojedyncze przypadki, a morde falszywej szefowej bym musiala ogladac niestety codziennie gdybym na taka trafila
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:To porozmawiaj z szefową o tych wytycznych, oczekiwaniach jak już masz świadomość takiej opinii o sobie, oczywiście wiedzę o tej rozmowie zachowaj dla siebie a szefową poproś o bezpośrednią ocenę Twojej pracy.
W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
Oj, coś w tym jest haha
Czasem wchodzi się do sklepu a właścicielka cała w pretensjach, że klient nie pieje z zachwytu nad towarem i nie wykupuje połowy stanu. Raz się tam wejdzie a na drugi raz omija.
Ostatnio byłam świadkiem podobnej scenki przy stoisku. Ktoś spokojnie oglądał grzyby na targu a sprzedająca jak się nie uniesie" zastanawiajcie się, dłużej się zastanawiajcie, jak deszcze nie pójdą w lasach to wcale grzybów nie będzie" I wszyscy odeszli. Bez grzybów da się żyć, nikt łaski nie robi, że sprzeda. Z biżuterią, którą Julka chce wyrabiać podobnie. Nikt się o nią nie będzie zabijał. Po pierwsze nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie każdy ma pełne szkatułki takich ozdób, a po trzecie rynek jest nasycony, można wybierać i przebierać. Takich "szefów" będziesz mieć Juleczka jak zdecydujesz się na rękodzieło. Raz się niemiło odezwiesz i klient stracony.
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
A co mnie obce osoby obchodza,
Juleczko, dzięki ich pieniążkom, które będę Ci chcieli płacić za coś tam co będziesz im oferować, będą Cię obchodzić najbardziej na Świecie.
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:W zyciu bym nie pracowala dla takiej falszywej baby jaka jest szefowa autorki
Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
Oj, coś w tym jest haha
Czasem wchodzi się do sklepu a właścicielka cała w pretensjach, że klient nie pieje z zachwytu nad towarem i nie wykupuje połowy stanu. Raz się tam wejdzie a na drugi raz omija.
Ostatnio byłam świadkiem podobnej scenki przy stoisku. Ktoś spokojnie oglądał grzyby na targu a sprzedająca jak się nie uniesie" zastanawiajcie się, dłużej się zastanawiajcie, jak deszcze nie pójdą w lasach to wcale grzybów nie będzie" I wszyscy odeszli. Bez grzybów da się żyć, nikt łaski nie robi, że sprzeda. Z biżuterią, którą Julka chce wyrabiać podobnie. Nikt się o nią nie będzie zabijał. Po pierwsze nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie każdy ma pełne szkatułki takich ozdób, a po trzecie rynek jest nasycony, można wybierać i przebierać. Takich "szefów" będziesz mieć Juleczka jak zdecydujesz się na rękodzieło. Raz się niemiło odezwiesz i klient stracony.
Nie obchodzi mnie to tysiace razy wole prowadzic wlasna dzialalnosc niz pracowac na etacie
14 2023-09-18 18:04:25 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-09-18 18:04:40)
Agnes76 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Niech Ci się tylko Julka nie wydaje, że osoby, dla których będziesz świadczyć usługi na swojej działalności będę nie mniej fałszywi i wymagający
.
Oj, coś w tym jest haha
Czasem wchodzi się do sklepu a właścicielka cała w pretensjach, że klient nie pieje z zachwytu nad towarem i nie wykupuje połowy stanu. Raz się tam wejdzie a na drugi raz omija.
Ostatnio byłam świadkiem podobnej scenki przy stoisku. Ktoś spokojnie oglądał grzyby na targu a sprzedająca jak się nie uniesie" zastanawiajcie się, dłużej się zastanawiajcie, jak deszcze nie pójdą w lasach to wcale grzybów nie będzie" I wszyscy odeszli. Bez grzybów da się żyć, nikt łaski nie robi, że sprzeda. Z biżuterią, którą Julka chce wyrabiać podobnie. Nikt się o nią nie będzie zabijał. Po pierwsze nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie każdy ma pełne szkatułki takich ozdób, a po trzecie rynek jest nasycony, można wybierać i przebierać. Takich "szefów" będziesz mieć Juleczka jak zdecydujesz się na rękodzieło. Raz się niemiło odezwiesz i klient stracony.Nie obchodzi mnie to tysiace razy wole prowadzic wlasna dzialalnosc niz pracowac na etacie
Bedzie Cię obchodzić na pewno
. Jak tylko zaczniesz prowadzić działalność.
JuliaUK33 napisał/a:Agnes76 napisał/a:Oj, coś w tym jest haha
Czasem wchodzi się do sklepu a właścicielka cała w pretensjach, że klient nie pieje z zachwytu nad towarem i nie wykupuje połowy stanu. Raz się tam wejdzie a na drugi raz omija.
Ostatnio byłam świadkiem podobnej scenki przy stoisku. Ktoś spokojnie oglądał grzyby na targu a sprzedająca jak się nie uniesie" zastanawiajcie się, dłużej się zastanawiajcie, jak deszcze nie pójdą w lasach to wcale grzybów nie będzie" I wszyscy odeszli. Bez grzybów da się żyć, nikt łaski nie robi, że sprzeda. Z biżuterią, którą Julka chce wyrabiać podobnie. Nikt się o nią nie będzie zabijał. Po pierwsze nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie każdy ma pełne szkatułki takich ozdób, a po trzecie rynek jest nasycony, można wybierać i przebierać. Takich "szefów" będziesz mieć Juleczka jak zdecydujesz się na rękodzieło. Raz się niemiło odezwiesz i klient stracony.Nie obchodzi mnie to tysiace razy wole prowadzic wlasna dzialalnosc niz pracowac na etacie
Bedzie Cię obchodzić na pewno
. Jak tylko zaczniesz prowadzić działalność.
No to zobaczymy ja mam akurat motywacje do tego dosc silna. Na mysl o pracy na etacie dostaje wszystkich chorob swiata
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Nie obchodzi mnie to tysiace razy wole prowadzic wlasna dzialalnosc niz pracowac na etacie
Bedzie Cię obchodzić na pewno
. Jak tylko zaczniesz prowadzić działalność.
No to zobaczymy ja mam akurat motywacje do tego dosc silna. Na mysl o pracy na etacie dostaje wszystkich chorob swiata
Na działalności będziesz wszystkich chorób świata dostawać na myśl o podatkach i składkach do odprowadzenia
.
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Bedzie Cię obchodzić na pewno
. Jak tylko zaczniesz prowadzić działalność.
No to zobaczymy ja mam akurat motywacje do tego dosc silna. Na mysl o pracy na etacie dostaje wszystkich chorob swiata
Na działalności będziesz wszystkich chorób świata dostawać na myśl o podatkach i składkach do odprowadzenia
.
Wole to robic niz sluchac sie szefa lub szefowej. Jeszcze troche dostane mieszkanie juz jestem na 31 pozycji i bede mogla powoli zaczynac swoja dzialalnosc
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:No to zobaczymy ja mam akurat motywacje do tego dosc silna. Na mysl o pracy na etacie dostaje wszystkich chorob swiata
Na działalności będziesz wszystkich chorób świata dostawać na myśl o podatkach i składkach do odprowadzenia
.
Wole to robic niz sluchac sie szefa lub szefowej. Jeszcze troche dostane mieszkanie juz jestem na 31 pozycji i bede mogla powoli zaczynac swoja dzialalnosc
Żeby to robić, trzeba będzie zarobić, a żeby na działalnosci zarobić trzeba będzie pracować dla całej masy innych ludzi
.
19 2023-09-18 19:45:23 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-09-18 19:46:26)
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Na działalności będziesz wszystkich chorób świata dostawać na myśl o podatkach i składkach do odprowadzenia
.
Wole to robic niz sluchac sie szefa lub szefowej. Jeszcze troche dostane mieszkanie juz jestem na 31 pozycji i bede mogla powoli zaczynac swoja dzialalnosc
Żeby to robić, trzeba będzie zarobić, a żeby na działalnosci zarobić trzeba będzie pracować dla całej masy innych ludzi
.
W Anglii to inaczej wyglada i prowadzenie dzialalnosci jest duzo latwiejsze niz w Polsce plus moge dostac dofinansowanie, a to juz mam zapewnione z urzedu pracy,bo z nimi rozmawialam i obiecali mi pomoc na poczatku prowadzenia dzialalnosci... teraz za 2 tygodnie mam kurs z urzedu pracy o obsludze klienta, a po nowym roku kurs z przedsiebiorczosci. Pozniej moge aplikowac o dotacje,wiec nie musze pracowac by miec swoja dzialalnosc
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Wole to robic niz sluchac sie szefa lub szefowej. Jeszcze troche dostane mieszkanie juz jestem na 31 pozycji i bede mogla powoli zaczynac swoja dzialalnosc
Żeby to robić, trzeba będzie zarobić, a żeby na działalnosci zarobić trzeba będzie pracować dla całej masy innych ludzi
.
W Anglii to inaczej wyglada i prowadzenie dzialalnosci jest duzo latwiejsze niz w Polsce plus moge dostac dofinansowanie, a to juz mam zapewnione z urzedu pracy,bo z nimi rozmawialam i obiecali mi pomoc na poczatku prowadzenia dzialalnosci... teraz za 2 tygodnie mam kurs z urzedu pracy o obsludze klienta, a po nowym roku kurs z przedsiebiorczosci. Pozniej moge aplikowac o dotacje,wiec nie musze pracowac by miec swoja dzialalnosc
W PL też możesz dostać dofinansowanie do rozpoczęcia działalności oraz istnieją rozwiązania systemowe że początkującym jest łatwiej, ale nigdzie nie ma tak żeby na działalnosci nie trzeba było pracować na zysk.
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Żeby to robić, trzeba będzie zarobić, a żeby na działalnosci zarobić trzeba będzie pracować dla całej masy innych ludzi
.
W Anglii to inaczej wyglada i prowadzenie dzialalnosci jest duzo latwiejsze niz w Polsce plus moge dostac dofinansowanie, a to juz mam zapewnione z urzedu pracy,bo z nimi rozmawialam i obiecali mi pomoc na poczatku prowadzenia dzialalnosci... teraz za 2 tygodnie mam kurs z urzedu pracy o obsludze klienta, a po nowym roku kurs z przedsiebiorczosci. Pozniej moge aplikowac o dotacje,wiec nie musze pracowac by miec swoja dzialalnosc
W PL też możesz dostać dofinansowanie do rozpoczęcia działalności oraz istnieją rozwiązania systemowe że początkującym jest łatwiej, ale nigdzie nie ma tak żeby na działalnosci nie trzeba było pracować na zysk.
W Anglii dzialalnosc mozna zaczac od zera. Naprawde nie trzeba isc do pracy, by moc prowadzic wlasna dzialalnosc
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:W Anglii to inaczej wyglada i prowadzenie dzialalnosci jest duzo latwiejsze niz w Polsce plus moge dostac dofinansowanie, a to juz mam zapewnione z urzedu pracy,bo z nimi rozmawialam i obiecali mi pomoc na poczatku prowadzenia dzialalnosci... teraz za 2 tygodnie mam kurs z urzedu pracy o obsludze klienta, a po nowym roku kurs z przedsiebiorczosci. Pozniej moge aplikowac o dotacje,wiec nie musze pracowac by miec swoja dzialalnosc
W PL też możesz dostać dofinansowanie do rozpoczęcia działalności oraz istnieją rozwiązania systemowe że początkującym jest łatwiej, ale nigdzie nie ma tak żeby na działalnosci nie trzeba było pracować na zysk.
W Anglii dzialalnosc mozna zaczac od zera. Naprawde nie trzeba isc do pracy, by moc prowadzic wlasna dzialalnosc
Rozumiem Julciu że otwierasz interes i na dzień dobry zatrudniasz co najmniej 20 pracowników
.
JuliaUK33 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:W PL też możesz dostać dofinansowanie do rozpoczęcia działalności oraz istnieją rozwiązania systemowe że początkującym jest łatwiej, ale nigdzie nie ma tak żeby na działalnosci nie trzeba było pracować na zysk.
W Anglii dzialalnosc mozna zaczac od zera. Naprawde nie trzeba isc do pracy, by moc prowadzic wlasna dzialalnosc
Rozumiem Julciu że otwierasz interes i na dzień dobry zatrudniasz co najmniej 20 pracowników
.
Nie tak nie bedzie
KoralinaJones napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:W Anglii dzialalnosc mozna zaczac od zera. Naprawde nie trzeba isc do pracy, by moc prowadzic wlasna dzialalnosc
Rozumiem Julciu że otwierasz interes i na dzień dobry zatrudniasz co najmniej 20 pracowników
.
Nie tak nie bedzie
A jak będzie?
Określenie "obgadywanie" nie oddaje sensu sytuacji. Ona Cie nie obgadywała, ona wystawiała Ci opinię jako pracodawca.
Nie wiesz z kim rozmawiała, może ze swoim szefem i zdawała relację z działalności placówki. To na niej ciąży obowiązek dbania o dobre działanie firmy, a w tym o zatrudnienie i odpowiednie przeszkolenie pracowników. Jeśli nie jest zadowolona z Twojej pracy to może zatrudnić kogoś bardziej odpowiedniego, kto będzie to robił lepiej.
Miałaś okazję dowiedzieć się co naprawdę myśli szefowa o Twojej pracy. Jeśli zależy Ci na dalszym zatrudnieniu to postaraj się dowiedzieć w czym możesz być lepsza, co poprawić.
Dostałaś cenną informację. Czy potrafisz z niej skorzystać będzie zależeć tylko od Ciebie.
Skorzystałam z Waszych rad, ale dowiedziałam się że jest ok i żebym tylko pamiętała, żeby zawsze wszystko było na stołach. Czyli nie dowiedziałam się niczego konkretnego i zupełnie nie jest to adekwatne do rozmowy która słyszałam.
kasia5266 - jesteś jedyną osoba pracującą w cateringu, czy jest Was więcej?
Skorzystałam z Waszych rad, ale dowiedziałam się że jest ok i żebym tylko pamiętała, żeby zawsze wszystko było na stołach. Czyli nie dowiedziałam się niczego konkretnego i zupełnie nie jest to adekwatne do rozmowy która słyszałam.
I pewnie się nie dowiesz, to taki typ że za plecami będzie narzekać, ale prosto w oczy będzie słodzić. Albo niekompetentna, albo manipulatorka.
28 2023-09-20 19:41:04 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-09-20 19:41:53)
kasia5266 napisał/a:Skorzystałam z Waszych rad, ale dowiedziałam się że jest ok i żebym tylko pamiętała, żeby zawsze wszystko było na stołach. Czyli nie dowiedziałam się niczego konkretnego i zupełnie nie jest to adekwatne do rozmowy która słyszałam.
I pewnie się nie dowiesz, to taki typ że za plecami będzie narzekać, ale prosto w oczy będzie słodzić. Albo niekompetentna, albo manipulatorka.
Takich falszywcow to nie cierpie, moj ex taki byl w oczy slodzil, za plecami kombinowal te milutkie, slodkie mendy sa nawet gorsze od tych typowych mend , bo po nich to sie wiadomo czego spodziewac, a ci co udaja milych to cale zycie beda dobrych udawac
w tym o zatrudnienie i odpowiednie przeszkolenie pracowników.
Z obowiązku przeszkolenia szefowa Kasi się nie wywiązuje, ma swoje oczekiwania, swoje pretensje, ale nie komunikuje ich pracownicy.
Agnes76 napisał/a:w tym o zatrudnienie i odpowiednie przeszkolenie pracowników.
Z obowiązku przeszkolenia szefowa Kasi się nie wywiązuje, ma swoje oczekiwania, swoje pretensje, ale nie komunikuje ich pracownicy.
Wredne babsko z tej szefowej i pomyslec, ze bym ja musiala isc do pracy i natrafila na takiego falszywca,ktoremu bym sie musiala podporzadkowac, by pozniej jak niewolnik oddac 80% swoich zarobkow na rachunki
Agnes76 napisał/a:w tym o zatrudnienie i odpowiednie przeszkolenie pracowników.
Z obowiązku przeszkolenia szefowa Kasi się nie wywiązuje, ma swoje oczekiwania, swoje pretensje, ale nie komunikuje ich pracownicy.
Zgadzam się z tym, jeśli to prawda, że powiedziała jej tylko " rób tak jak w domu". W ten sposób za wiele jej nie nauczyła. Tacy szefowie też są.
Z drugiej strony może obserwować czy dziewczyna się stara, jest dokładna czy robi na odczepnego. Ludzie mają różnie w domach - jedni dbają o estetykę nakrycia a inni mają na to wywalone. Jeśli w domu tego wcale nie nakrywa do stołu to może na to nie zwracać uwagi.
Kiedyś oglądałam cykl programów o luksusowych hotelach. Zasady nakrycia stołu są tak wyśrubowane, że sprawdzający chodzi z linijką i mierzy odległości poszczególnych elementów względem siebie i stołu. To dopiero są wymagania ![]()
Tak mi się skojarzyło - przed laty znajoma została przyjęta na stanowisko biurowe w prywatnej firmie. Miała mieć wstępną umowę na 3 miesiące. Po objęciu stanowiska pierwsze co zrobiła to uporządkowała szafę z dokumentacją. Pozakładała segregatory, przyniosła z domu teczki i różnokolorowymi markerami, a wszystko odpowiednio posegregowała. Właściciel firmy tylko się przyglądał co robi a po tygodniu wręczył jej umowę na stałe.
Czasem pracodawcy obserwują jak zachowuje się pracownik sam z siebie i na tej podstawie ich oceniają.
Czasem pracodawcy obserwują jak zachowuje się pracownik sam z siebie i na tej podstawie ich oceniają.
Ja myślę że bardziej fair jest komunikować wprost swoje oczekiwania. Niepewność to jest stres, a jak napisała Kasia, nikt nie ma szklanej kuli, żeby czytać w cudzych myślach. A to odgadywanie ukrytych oczekiwań szefa, robienie więcej niż uzgodnione w umowie, to jest jakieś takie służalcze, feudalne.
Agnes76 napisał/a:Czasem pracodawcy obserwują jak zachowuje się pracownik sam z siebie i na tej podstawie ich oceniają.
Ja myślę że bardziej fair jest komunikować wprost swoje oczekiwania. Niepewność to jest stres, a jak napisała Kasia, nikt nie ma szklanej kuli, żeby czytać w cudzych myślach. A to odgadywanie ukrytych oczekiwań szefa, robienie więcej niż uzgodnione w umowie, to jest jakieś takie służalcze, feudalne.
Tez tak mysle jak sie cos nie podoba to niech lalszywiec powie prosto w oczy,a nie szczerzy te kly jak do aparatu, a za plecami obgaduje do innych-wogole nie chciala bym pracowac w takiej atmosferze falszu
Agnes76 napisał/a:Czasem pracodawcy obserwują jak zachowuje się pracownik sam z siebie i na tej podstawie ich oceniają.
Ja myślę że bardziej fair jest komunikować wprost swoje oczekiwania. Niepewność to jest stres, a jak napisała Kasia, nikt nie ma szklanej kuli, żeby czytać w cudzych myślach. A to odgadywanie ukrytych oczekiwań szefa, robienie więcej niż uzgodnione w umowie, to jest jakieś takie służalcze, feudalne.
Z drugiej strony robienie na odwal się dobrze o pracowniku nie świadczy.
W pracy spotykałam i spotykam różnych ludzi. Jedni są dokładni a po drugich trzeba poprawiać, przypominać, upominać, nawet patrząc na dokumentację widać komu się chce pracować a kto olewa.
Są ludzie którzy mają wokół siebie porządek i estetykę, a drugi nawet palcem nie kiwnie jak się kosz przewróci bo on tego nie ma w zakresie obowiązków. Wszystkiego w obowiązki nie da się wpisać. Albo ktoś dba o swój zakład pracy albo nie. A wtedy zakład pracy może zająć wobec niego takie samo stanowisko. Tak to już jest.
Z drugiej strony robienie na odwal się dobrze o pracowniku nie świadczy.
W pracy spotykałam i spotykam różnych ludzi. Jedni są dokładni a po drugich trzeba poprawiać, przypominać, upominać, nawet patrząc na dokumentację widać komu się chce pracować a kto olewa.
Są ludzie którzy mają wokół siebie porządek i estetykę, a drugi nawet palcem nie kiwnie jak się kosz przewróci bo on tego nie ma w zakresie obowiązków. Wszystkiego w obowiązki nie da się wpisać. Albo ktoś dba o swój zakład pracy albo nie. A wtedy zakład pracy może zająć wobec niego takie samo stanowisko. Tak to już jest.
Dokładnie czy na odwal to każdy może inaczej rozumieć. A co do kosza na śmieci - w firmie jest podział obowiązków, musi być jasne, kto i za co odpowiada, np. za sprzątanie. W tym przykładzie, który podałaś wcześniej, gdzie pracownica przyniosła z domu teczki i markery - a z jakiej racji pracownik ma się dokładać do kosztów prowadzenia cudzego biznesu? Chcę właściciel mieć porządek w papierach? Niech zapewni segregatory, teczki i markery - na swój koszt.
Agnes76 napisał/a:Z drugiej strony robienie na odwal się dobrze o pracowniku nie świadczy.
W pracy spotykałam i spotykam różnych ludzi. Jedni są dokładni a po drugich trzeba poprawiać, przypominać, upominać, nawet patrząc na dokumentację widać komu się chce pracować a kto olewa.
Są ludzie którzy mają wokół siebie porządek i estetykę, a drugi nawet palcem nie kiwnie jak się kosz przewróci bo on tego nie ma w zakresie obowiązków. Wszystkiego w obowiązki nie da się wpisać. Albo ktoś dba o swój zakład pracy albo nie. A wtedy zakład pracy może zająć wobec niego takie samo stanowisko. Tak to już jest.
Dokładnie czy na odwal to każdy może inaczej rozumieć. A co do kosza na śmieci - w firmie jest podział obowiązków, musi być jasne, kto i za co odpowiada, np. za sprzątanie. W tym przykładzie, który podałaś wcześniej, gdzie pracownica przyniosła z domu teczki i markery - a z jakiej racji pracownik ma się dokładać do kosztów prowadzenia cudzego biznesu? Chcę właściciel mieć porządek w papierach? Niech zapewni segregatory, teczki i markery - na swój koszt.
100% racji
Dokładnie czy na odwal to każdy może inaczej rozumieć. A co do kosza na śmieci - w firmie jest podział obowiązków, musi być jasne, kto i za co odpowiada, np. za sprzątanie. W tym przykładzie, który podałaś wcześniej, gdzie pracownica przyniosła z domu teczki i markery - a z jakiej racji pracownik ma się dokładać do kosztów prowadzenia cudzego biznesu? Chcę właściciel mieć porządek w papierach? Niech zapewni segregatory, teczki i markery - na swój koszt.
Ty masz takie podejście, i nic mu zarzucić nie można. Tylko w tym przypadku dostałbyś umowę wstępną na 4 miesiące, potem trzy czasowe przez kolejne 2 lata a na końcu stałą. Przez ten czas np. nie możesz dostać kredytu, zastanawiasz się, co będzie jak umowa wygaśnie a nie dostaniesz kolejnej, i pewnie jakieś inne problemy by się pojawiły. Ona przyniosła teczki za kilka złotych, akurat miała w domu wolne po studiach i jej nie zależało. W pracy mogła sobie siedzieć i spokojnie pracować, a ona się sprężyła przez kilka dni dodatkowo, bo lubi mieć porządek.
Za te kilka złotych i kilka dni mocnego zapieprzu dostała coś cennego - opinię bardzo dobrego pracownika i spokój o zatrudnienie.
Dzisiaj pracuje już w innym miejscu, na dużo lepszym stanowisku i lepiej płatnym. To jej czwarty zakład pracy, i przez cały czas idzie w górę. I na każdym miejscu szybko zdobywa prestiż swoim zaangażowaniem i pracowitością.
W ogólnym podsumowaniu zawsze jej się opłaca takie podejście.
Czy wszyscy tak muszą? Oczywiście że nie.
Czy wszyscy ludzie robią karierę i dochodzą do wysokich stanowisk odpowiedz sobie sam .
Czy wszyscy ludzie robią karierę i dochodzą do wysokich stanowisk odpowiedz sobie sam .
Ja bym zapytała inaczej: Czy każdy kto jest zaangażowany i pracowity zostaje awansowany? Czy awanse otrzymują zawsze tylko osoby pracowite i zaangażowane? Czy jest sens aż tak walczyć o awans/ pracę (zwłaszcza przy tak niskim bezrobociu i brakach ludzi do pracy)? My w Polsce mamy taką kulturę "zapierdolu". A może czas to zmienić.
Agnes76 napisał/a:Czy wszyscy ludzie robią karierę i dochodzą do wysokich stanowisk odpowiedz sobie sam .
Ja bym zapytała inaczej: Czy każdy kto jest zaangażowany i pracowity zostaje awansowany? Czy awanse otrzymują zawsze tylko osoby pracowite i zaangażowane? Czy jest sens aż tak walczyć o awans/ pracę (zwłaszcza przy tak niskim bezrobociu i brakach ludzi do pracy)? My w Polsce mamy taką kulturę "zapierdolu". A może czas to zmienić.
Nie ma sensu najlepiej pracowac cale zycie za te same pieniadze i na tym samym stanowisku niczym chlop panczyzniany. Dlatego ja nigdy nie pojde do pracy,a bede miala wlasna dzialalnosc