netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Męskie, podwójne standardy?

43 odpowiedzi3 397 wyświetleńzałożony przez Priscilla, 26.06.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Męskie, podwójne standardy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Męskie, podwójne standardy?

Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.

W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie, prawdę mówiąc, zniesmaczyło.

2

Odp: Męskie, podwójne standardy?

No, tak, uważa pewnie swoje wyskoki uważa za naturalne. Sprawa Anastazji jest chyba nieporównywalna?Trudno mi oceniać, pewnie wypadało mu się wypowiedzieć i nawet się nie zastanawiał tylko powielił zasłyszaną opinię.

3 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-06-26 20:22:51)

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Hipokryzja jest sprawa indywidualna.

Hipokrytami jest czesc mezczyzn i czesc kobiet, czesc mlodych i czesc starych, czesc blondynow/ek i czesc szatynow/ek.

To troche jak z Natalia3_1 - zwiazala sie z czlowiekiem, ktory od poczatku priorytetyzowal tylko siebie, po 15 latach zrozumiala swoje polozenie i zalozyla temat ze kobiety musza myslec tylko o sobie bo (wszyscy) mezczyzni mysla tylko o sobie (bo jej maz mysli o sobie a jest mezczyzna...).

4

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.

W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie, prawdę mówiąc, zniesmaczyło.

Każdy jest w pewnym stopniu hipokrytą. Ludzie nie są robotami.

To że ktoś zdradził w związku nie znaczy automatycznie że sam lubi być zdradzany i popiera zdrady innych.
To że ktoś jest w wieloletnim związku nie oznacza automatycznie, że związek jest jego priorytetem i zawsze będzie stawiał dobro partnera na pierwszym miejscu, oraz że nie będzie miał nigdy ochoty na przygodny seks.
To że ktoś mówi głośno i wyraźnie swoje poglądy nie znaczy, że są one dobrze przemyślane i w 100% będzie postepowal zgodnie z nim.
To że ktoś coś zrobił nie znaczy ze do końca życia musi być z tego dumny i że zrobi to po raz kolejny.

Za dużo analizujesz. Aż strach się bać, koleś wyszedł ze znajomymi, rzucił jakiś frazes, a ty wszystko zapamiętałas i to przezywasz. To myślenie w stylu wszystko albo nic, czarne lub białe, a nikt przeciez taki nie jest. Zgaduje ze to było luźne spotkanie a nie debata z 2 mediatorami i sędzia naliczajacym punkty. Wyluzuj.

5 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-06-26 22:07:19)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To że ktoś coś zrobił nie znaczy ze do końca życia musi być z tego dumny i że zrobi to po raz kolejny.

Za dużo analizujesz. Aż strach się bać, koleś wyszedł ze znajomymi, rzucił jakiś frazes, a ty wszystko zapamiętałas i to przezywasz. To myślenie w stylu wszystko albo nic, czarne lub białe, a nikt przeciez taki nie jest. Zgaduje ze to było luźne spotkanie a nie debata z 2 mediatorami i sędzia naliczajacym punkty. Wyluzuj.

Bez przesady z tym przeżywaniem big_smile
Z tego co wiem to była jego co najmniej druga zdrada, ale być może było ich więcej.
Tak, luźne spotkanie, ale uderzył mnie ten ton, jakby sam nie miał sobie nic do zarzucenia. Jak złodziej, który gardzi kimś innym, bo ten ktoś kradnie.

Była kiedyś na forum dziewczyna, która bardzo chciała przeczytać, że gdyby inne użytkowniczki dowiedziały się, że jakiś facet zdradza żonę/partnerkę i miały taką mozliwość, to by jej o tym powiedziały. W toku dyskusji wyszło, że sama zdradziła męża, a kiedy role miały możliwość się odwrócić, czego panicznie się bała, to nagle zaczęła liczyć na kobiecą solidarność, która pozwalała jej choć łudzić się, że gdyby faktycznie coś takiego miało miejsce, to przynajmniej się o tym dowie.

Przyznam, że dziwi mnie, że nie razi Was taka dwulicowość i podwójne standardy, ale wrzuciłam temat pod dyskusję, więc nie oceniam.

6

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.

W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie, prawdę mówiąc, zniesmaczyło.


Domu uciechy  przeważnie sa żonaci.

7

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Darcy napisał/a:

Domu uciechy  przeważnie sa żonaci.

Pracujesz, ze wiesz?

8

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.

W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie, prawdę mówiąc, zniesmaczyło.

Hipokryzja jest kwestią ludzką, nie płci.

9 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-06-27 00:34:38)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Przyznam, że dziwi mnie, że nie razi Was taka dwulicowość i podwójne standardy, ale wrzuciłam temat pod dyskusję, więc nie oceniam.

Najciemniej pod latarnią. Może on celowo rzuca takie teksty, zeby jego dziewczyna nigdy sie nie domysliła co wywija na boku? Może ma gdzieś temat zdrad i to co sie wydazylo w Grecji i tylko tak gra przed znajomymi zeby sie wybielic?
Może nie jest hipokrytą, tylko cwaniakiem. 

W bliskim otoczeniu nie lubię hipokryzji, ale jeśli to tylko taki znajomy z widzenia, to przymykam oko.
Myśle ze sa tez rózne poziomy hipokryzji. Może byc wyrachowana hipokryzja, kiedy ktoś wie ze ją popełnia i się z tym odnosi np politycy tak robią, albo taka naiwna hipokryzja, kiedy nie wszystko przemyslałeś i sam jej nawet nie widzisz.
Bardziej razi mnie hipokryzja polityków, aktorów, wszelkich osób publicznych. To ludzie którzy z premedytacją budują wizerunek publiczny oparty na rachunku zysków i strat, a nie autentycznych odczuciach.

10 Ostatnio edytowany przez Darcy (2023-06-27 00:37:34)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
JohnyBravo777 napisał/a:
Darcy napisał/a:

Domu uciechy  przeważnie sa żonaci.

Pracujesz, ze wiesz?

Tak jest kawalerowie są u mamusi na garnuszku.

11 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-06-27 02:14:21)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
KoralinaJones napisał/a:

Hipokryzja jest kwestią ludzką, nie płci.

Tak, to prawda, ale odnoszę wrażenie, że kobiety jednak są bardziej spójne, jeśli chodzi o słowa i czyny.
Choć jak sobie dłużej nad tym myślę, to fakt, my w sumie też jesteśmy różne. 

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Myśle ze sa tez rózne poziomy hipokryzji. Może byc wyrachowana hipokryzja, kiedy ktoś wie ze ją popełnia i się z tym odnosi np politycy tak robią, albo taka naiwna hipokryzja, kiedy nie wszystko przemyslałeś i sam jej nawet nie widzisz.

No właśnie. Ta druga, jak to określiłaś naiwna hipokryzja, czyli zupełny brak refleksji nad swoim postępowaniem z równoczesną krytyką dla bliźniaczego zachowania, ale w "wykonaniu" innej osoby, to jest właśnie to, co mnie najbardziej uderzyło.
Jak już ma się to swoje za uszami, to można po prostu milczeć, a tak wyszło delikatnie mówiąc żenująco.
Cwaniak przynajmniej ma świadomość, że jest cwaniakiem, a taki ktoś jest zwykłym, bezrefleksyjnym hipokrytą.

12

Odp: Męskie, podwójne standardy?

To nie hipokryzja, tylko są różne definicje zdrady. Nie wszyscy pijacki wyskok traktują jak zdradę (tak i i wizytę u prostytutki). I to już nawet nie chodzi o facetów, bo kobiety pod tym kątem to też niezłe szpagaty potrafią robić. Wiele takich znam, co to twierdzą, że one to zawsze wierne, zawsze oddane, ale tak naprawdę jak jest przed ślubem, to zrobienie loda jakiemuś typowi na "babskim wieczorze" za zdradę nie uważa.

13

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Przyznam, że dziwi mnie, że nie razi Was taka dwulicowość i podwójne standardy, ale wrzuciłam temat pod dyskusję, więc nie oceniam.

Mnie razi, ale u tego typka nie, on taki jest. Co innego robi, co innego mówi, a co innego myśli. Takich jak on jest dużo, można trafić  na takiego i nawet nie wiedzieć.

14

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Jack Sparrow napisał/a:

To nie hipokryzja, tylko są różne definicje zdrady. Nie wszyscy pijacki wyskok traktują jak zdradę (tak i i wizytę u prostytutki). I to już nawet nie chodzi o facetów, bo kobiety pod tym kątem to też niezłe szpagaty potrafią robić. Wiele takich znam, co to twierdzą, że one to zawsze wierne, zawsze oddane, ale tak naprawdę jak jest przed ślubem, to zrobienie loda jakiemuś typowi na "babskim wieczorze" za zdradę nie uważa.

Tylko pogratulować takiej beztroski big_smile.
Raz już napisałam, ale powtórzę, że facet ma na swoim koncie pijacki wyskok, ale i romans. Co jeszcze ma, to już tylko on raczy wiedzieć wink.

Tamiraa napisał/a:

Mnie razi, ale u tego typka nie, on taki jest. Co innego robi, co innego mówi, a co innego myśli. Takich jak on jest dużo, można trafić  na takiego i nawet nie wiedzieć.

Jak wyżej, ale dodam do tego, że życie z kimś takim musi być bardzo trudne, nigdy nie wiesz czego się po typie spodziewać.

15

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Priscilla ale to nawet rzeczy padały tutaj spod palców tutejszych forumowiczek. Co to one, nigdy nic, bo seks to tylko po ślubie, a potem gdzieś w dyskusji wychodziło, że jednak popuściłą pieroga, tylko tego nie liczy, bo jej się nie podobało. big_smile

16 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-06-27 23:31:11)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Jack Sparrow napisał/a:

Priscilla ale to nawet rzeczy padały tutaj spod palców tutejszych forumowiczek. Co to one, nigdy nic, bo seks to tylko po ślubie, a potem gdzieś w dyskusji wychodziło, że jednak popuściłą pieroga, tylko tego nie liczy, bo jej się nie podobało. big_smile

I jeszcze powiedz, że udawały dziewice?? big_smile big_smile

Mimo wszystko to jest jednak inna sytuacja. Tutaj bardziej pasuje mi ten wcześniej przytoczony złodziej, co to innego kogoś potępia innego za kradzież albo na przykład jakaś Zosia, która sama miałby na koncie utopienie stadka kociąt bulwersująca się krzywdzeniem zwierząt.
Dla mnie to taka moralność na pokaz: innych potępiam i krytykuję, samemu udając, że jestem w danym temacie czysty jak łza, pomimo że nie jestem.

17 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-06-28 07:30:33)

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Podwójne standardy przyjmują ci, którzy uważają się za lepszych, ważniejszych. Co wolno wojewodzie... Przypuszczam, że ten typek byłby nieźle zdziwiony, gdyby tak samo go partnerka potraktowała.

18

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Tamiraa napisał/a:

Podwójne standardy przyjmują ci, którzy uważają się za lepszych, ważniejszych. Co wolno wojewodzie... Przypuszczam, że ten typek byłby nieźle zdziwiony, gdyby tak samo go partnerka potraktowała.

Przypuszczam, że tak. Jak Kali kogoś zdradzić to dobrze, jak Kalego kobieta zdradzić to źle, bardzo źle wink.

19

Odp: Męskie, podwójne standardy?
JohnyBravo777 napisał/a:
Darcy napisał/a:

Domu uciechy  przeważnie sa żonaci.

Pracujesz, ze wiesz?

Typowy klient prostytutki we Francji ma od 30 do 50 lat, ma lub miał żonę bądź stałą partnerkę, w 50 proc. przypadków jest ojcem rodziny - brzmi raport socjologiczny ogłoszony w Paryżu.

20

Odp: Męskie, podwójne standardy?

kompletna hipokryzja jest porownywanie czegos takiego

facet korzysta z USŁUG. nie romans kochanka.

Nie rozumiem jak mozna zrownac takie sytuacje

1. kobieta zdradza partnera z jakims facetem skacze po nim robi lody i inne rzeczy ktorych nie powinna, przy tym KŁAMIE ze zostaje dluzej w pracy albo ma jakis wyjazd czy cos, do tego moze zajsc w ciaze!!!! zdradza i oszukuje swoijega faceta

2. facet idzie na masaz lub do prostytutki - nie bedzie z tego dzieci !!! nie chodzi z nimi do kina, na kebaba, nie oglada filmow!!! idzie się zrelaksowac i rozluznic za wlasne ciezko zarobione pieniadze, byc moze nawet przez to jest lepszym partnerem dla swojej zony. rownie nie wiaze sie to z aż tak duzym klamstwem jak kobiety, bo tą godzine zawsze mozna wytlumaczyc


A to ze facet ktory korzystał w tym czasie z usług relaksacyjnych krytykuje i nie zostawia suchej nitki swoja kobiete ktora go ZDRADZIŁA (i mogła wpasc lub wpadla) i KŁAMAŁA nazywacie hipokryzja?

Ludzie czy wy nie widzicie roznicy gdzie ktos idzie na usluge jak do fryzjera a druga strona (kobieta) idzie na obiad, piwo i potem dopiero seks z kochankiem? to nie sa rowne sobie osoby, taka kobieta jest zepusta i potrzebuje albo wolnosci albo terapii a nie zwiazku. a taki facet ma gdzies kochanki i oszustwa woli wyskoczyc na usługe i powiedziec ze godzine w pracy zostal

21 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-18 19:03:04)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
DarekFDD napisał/a:

kompletna hipokryzja jest porownywanie czegos takiego

facet korzysta z USŁUG. nie romans kochanka.

Nie rozumiem jak mozna zrownac takie sytuacje

1. kobieta zdradza partnera z jakims facetem skacze po nim robi lody i inne rzeczy ktorych nie powinna, przy tym KŁAMIE ze zostaje dluzej w pracy albo ma jakis wyjazd czy cos, do tego moze zajsc w ciaze!!!! zdradza i oszukuje swoijega faceta

2. facet idzie na masaz lub do prostytutki - nie bedzie z tego dzieci !!! nie chodzi z nimi do kina, na kebaba, nie oglada filmow!!! idzie się zrelaksowac i rozluznic za wlasne ciezko zarobione pieniadze, byc moze nawet przez to jest lepszym partnerem dla swojej zony. rownie nie wiaze sie to z aż tak duzym klamstwem jak kobiety, bo tą godzine zawsze mozna wytlumaczyc


A to ze facet ktory korzystał w tym czasie z usług relaksacyjnych krytykuje i nie zostawia suchej nitki swoja kobiete ktora go ZDRADZIŁA (i mogła wpasc lub wpadla) i KŁAMAŁA nazywacie hipokryzja?

Ludzie czy wy nie widzicie roznicy gdzie ktos idzie na usluge jak do fryzjera a druga strona (kobieta) idzie na obiad, piwo i potem dopiero seks z kochankiem? to nie sa rowne sobie osoby, taka kobieta jest zepusta i potrzebuje albo wolnosci albo terapii a nie zwiazku. a taki facet ma gdzies kochanki i oszustwa woli wyskoczyc na usługe i powiedziec ze godzine w pracy zostal

O Priscilla ma swój temat big_smile


Co Ty Dareczek bredzisz dziecko drogie? Przez sen coś tam mamroczesz jakieś farmazony. Pobudka

22

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Julia nie, denerwuje mnie to ze zrownuje sie zdrade kobiety ktora rowna sie z zaklamaniem oszustwem i innymi rzeczami, ciazami z korzystaniem z usług rozluźniających przez normalnych spokojnych facetow. Zreszta zobacz po forum, na takie usugi chodza faceci spokojni i ulożeni a nie jakies badboye. Czesto zagubieni z kompleksami depresja bo nie potrafia znalezc normlanej kochanki.
A kobiety zrownuja takie zachowanie co jest ogromna hipokryzja

23

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Mężczyzna czasem sobie zaszaleje, często po alko, ale to wcale nie ma dla niego żadnego znaczenia. Rano nawet nie pamięta imienia tej przelecianej. Pewnie, że to nie może się zdarzać często, ale czasem każdemu może się trafić.
Pamiętam, jak pewnego razu zorganizowaliśmy niezłą orgietkę, z panienkami na telefon, morze alkoholu itd. Był z nami gość, żonaty od kilku lat w bardzo szczęśliwym związku. Facet się uciurlał, stracił rachubę czasu, nie wrócił do domu, pijany nie odbierał telefonu i rano żona zaczęła go szukać. Kiedy wparowała do mnie na chatę, to byłem pewien że będzie kosmiczna awantura, w najlepszym wypadku rozwód za porozumieniem stron. Wszędzie pełno pustych flaszek, a na kanapach zaspane na wpój rozebrane ponętne kobitki. A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

24

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Duch H. napisał/a:

A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

No i to jest ok zachowanie

Normalna kobieta ktora zdradzila faceta, klamala ryzykowala ciaze NIGDY nie wypomni facetowi korzystania z usług relaksacyjnych.

25

Odp: Męskie, podwójne standardy?
DarekFDD napisał/a:
Duch H. napisał/a:

A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

No i to jest ok zachowanie

Normalna kobieta ktora zdradzila faceta, klamala ryzykowala ciaze NIGDY nie wypomni facetowi korzystania z usług relaksacyjnych.

I tak trzymać big_smile Nie ma mowy o podwójnych standardach. Przynajmniej jeden związek opiera się na zdrowych relacjach.

26 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-18 22:03:22)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Duch H. napisał/a:
DarekFDD napisał/a:
Duch H. napisał/a:

A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

No i to jest ok zachowanie

Normalna kobieta ktora zdradzila faceta, klamala ryzykowala ciaze NIGDY nie wypomni facetowi korzystania z usług relaksacyjnych.

I tak trzymać big_smile Nie ma mowy o podwójnych standardach. Przynajmniej jeden związek opiera się na zdrowych relacjach.

xD  big_smile jak by was tak we dwoje zestawić to wychodzi glupi i glupszy

27

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Znam jeden przypadek, który trochę wpisuje się w temat podwójnych standardów. Faceta zdradziła żona. Romans i wpadka z kochankiem, dziecko koniec końców się nie urodziło. On się dowiedział kilka miesięcy po tym wszystkim przypadkiem. Trochę się załamał, obwiniał ją za wszystko, za rozwalenie rodziny.

Jednak problem był taki, że on cały czas, w tym przed ślubem chodził sobie na usługi seksualne. Więc święty nie był, a obwiniał ją.

Ale jednak zostło poruszone czy to trochę nie jest hipokryzja. Jego odpowiedź brzmiała, że to, że on nie był fer nie umniejsza jej winy. Tak samo jak nie umniejsza jego winy. I że jakby był w 100% wierny również przeżył by to w dokładnie taki sposób, bo ona zdradzając go nie wiedziała, że on korzystał z usług.

Nie wiem czy coś w tym jest. Ale wniosek może być taki, że wierny i nie wierny przeżywa podobnie zdradę drugiej połówki. Nie mówie, że jest słuszny. Mówie o tym przykładzie. Według mnie jednak nie jest do końca słuszny bo będąc w 100% wiernym chyba to może bardziej boleć.

Chociaż ich związek przetrwał i on mówił, że jej wybaczył właśnie dlatego, że nie czuł się jak "frajer" wierny, tylko sam korzystał. Że gdyby nie chodził do kobiet czułby się już za bardzo skrzywdzony aby trwać w tym związku. Również uznał, że to nauczka i z tego co sam mówi już nigdy nie skorzysta z takich usług. Nie wiem czy kłamie ale po jego deklaracjach ich standard życia wzrósł i to było widać, więc pewnie te wydawane na Panie pieniądze zaczął inwestować w rodzinę.


Ok, może usługi seksualne są uważane przez niektórych, może nawet wielu za mniejszą zdradę niż kochanka. Jednak kompletnie nie rozumiem czemu ludzie na forum nie potrafią nazywać rzeczy po imieniu. Zamist usługi seksualne widzę wszędzie określenia w stylu usługi relaksacyjne, rozluźniające. To jest przesada w drugą stronę.

28 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-20 01:18:07)

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Widzę, że mój stary wątek został odkopany wink

Julia life in UK napisał/a:

O Priscilla ma swój temat big_smile

Nooo, aż jeden big_smile i w sumie sama już o nim zapomniałam wink

sebastiannn napisał/a:

Znam jeden przypadek, który trochę wpisuje się w temat podwójnych standardów. Faceta zdradziła żona. Romans i wpadka z kochankiem, dziecko koniec końców się nie urodziło. On się dowiedział kilka miesięcy po tym wszystkim przypadkiem. Trochę się załamał, obwiniał ją za wszystko, za rozwalenie rodziny.

Jednak problem był taki, że on cały czas, w tym przed ślubem chodził sobie na usługi seksualne. Więc święty nie był, a obwiniał ją.

Ale jednak zostło poruszone czy to trochę nie jest hipokryzja. Jego odpowiedź brzmiała, że to, że on nie był fer nie umniejsza jej winy. Tak samo jak nie umniejsza jego winy. I że jakby był w 100% wierny również przeżył by to w dokładnie taki sposób, bo ona zdradzając go nie wiedziała, że on korzystał z usług.

Nie wiem czy coś w tym jest. Ale wniosek może być taki, że wierny i nie wierny przeżywa podobnie zdradę drugiej połówki. Nie mówie, że jest słuszny. Mówie o tym przykładzie. Według mnie jednak nie jest do końca słuszny bo będąc w 100% wiernym chyba to może bardziej boleć.

Chociaż ich związek przetrwał i on mówił, że jej wybaczył właśnie dlatego, że nie czuł się jak "frajer" wierny, tylko sam korzystał. Że gdyby nie chodził do kobiet czułby się już za bardzo skrzywdzony aby trwać w tym związku. Również uznał, że to nauczka i z tego co sam mówi już nigdy nie skorzysta z takich usług. Nie wiem czy kłamie ale po jego deklaracjach ich standard życia wzrósł i to było widać, więc pewnie te wydawane na Panie pieniądze zaczął inwestować w rodzinę.

Ciekawy przykład, a przy okazji podsunąłeś kolejny temat do wymiany podglądów wink 

Jeśli ktoś zdradza, a równocześnie oczekuje absolutnej lojalności od drugiej strony, to jak najbardziej można mówić o podwójnych standardach. Jednak uważam, że każdą ze zdrad należy rozpatrywać i oceniać osobno. Jego zdrada to jego decyzja, jej zdrada to jej decyzja, dlatego sądzę, że choć do pewnego stopnia można poczuć się zwolnionym z zasad, które przez drugą stronę zostały już złamane, to nie ma czegoś takiego, jak wyrównywanie rachunków, które w założeniu miałoby tę drugą zdradę usprawiedliwiać. Jednym słowem, to że ktoś zrobił nam krzywdę nie umniejsza temu, co sami zrobiliśmy, nawet jeśli można w tym doszukać się jakichś okoliczności łagodzących.

Jak to widzicie?

sebastiannn napisał/a:

Ok, może usługi seksualne są uważane przez niektórych, może nawet wielu za mniejszą zdradę niż kochanka. Jednak kompletnie nie rozumiem czemu ludzie na forum nie potrafią nazywać rzeczy po imieniu. Zamist usługi seksualne widzę wszędzie określenia w stylu usługi relaksacyjne, rozluźniające. To jest przesada w drugą stronę.

Myślisz, że to jest ogólnoforumowy problem? Bo ja odnoszę wrażenie, że odnosi się do kilku osób, które mają silną potrzebę coś sobie zracjonalizować. Do tego należy oczywiście dodać, że Darek vel Kamil to po prostu troll-prowokator, który bardzo celowo usiłuje wbijać kij w mrowisko.

29 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-09-20 17:34:44)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Ciekawy przykład, a przy okazji podsunąłeś kolejny temat do wymiany podglądów wink 

Jeśli ktoś zdradza, a równocześnie oczekuje absolutnej lojalności od drugiej strony, to jak najbardziej można mówić o podwójnych standardach. Jednak uważam, że każdą ze zdrad należy rozpatrywać i oceniać osobno. Jego zdrada to jego decyzja, jej zdrada to jej decyzja, dlatego sądzę, że choć do pewnego stopnia można poczuć się zwolnionym z zasad, które przez drugą stronę zostały już złamane, to nie ma czegoś takiego, jak wyrównywanie rachunków, które w założeniu miałoby tę drugą zdradę usprawiedliwiać. Jednym słowem, to że ktoś zrobił nam krzywdę nie umniejsza temu, co sami zrobiliśmy, nawet jeśli można w tym doszukać się jakichś okoliczności łagodzących.

Jak to widzicie?

Ze zdradą jest ten problem według mnie, że zasady moralne i podejście do tego się mocno różnią od osoby. Oczywiście większość spraw w życiu jest subiektywnych a nie obiektywnych ale w temacie zdrad według mnie jest to wyjątkowo widoczne.

W przykładzie obie osoby nie wiedziały na początku że się zdradzały więc według mnie nie ma mowy że to zmniejsza winę partnerki, bo ona idąc w bok nie wiedziała, że jest zdradzana. W drugą stronę oczywiście jest dokładnie to samo.

Jednak w tym przypadku mamy do czynienia w zasadzie z dwiema winnymi osobami. Czyli nie ma tutaj sytuacji jak w klasycznej zdradzi winny (zdradzacz) - ofiara (zdradzony). W teorii nadal można się licytować która zdrada była gorsza. Jej, czyli kochanek i wpadka z nim (jednak to w zasadzie już "tylko" skutek a nie przyczyna) czy jego zdrady czyli transakcyjny seks z w zasadzie nieznajomymi kobietami.

Jasne może być wiele okoliczności łagodzących dla jednej ze stron w takiej sytuacji. Od czego się to zaczeło, jaki i w kim był problem, który do tego doproowadził. Jednak nawet jak jest dużo takich okoliczności to w przypadku takiej podwójnej zdrady jak już wspomniałem nie ma mowy o sytuacji winny - ofiara. Oczywiście pomijam jakieś patologie, przemocowe związki gdzie ktoś chce się wyrwać i inne pokręcone rzeczy.

I w teorii uważam, że może to działać w dwie strony. Z jednej strony łatwiej chyba rozwiązać związek. W końcu obie strony były nie w porządku. Z drugiej jednak może być łatwiej nad tym pracować i doszukać się czym było problemem. Odpada problem, że jedna osoba będzie się czuła przez kolejne 10 lat ofiarą co też nie jest dobre.

Co do podwójnych standardów i hipokryzji, to się zgadzam. Jeśli ktoś zdradza partnera/partnerke nie powinien być zaskoczony jak sam zostanie zdradzony i w teorii nie powinien wymagać bezwzględnej wierności.

Jednak jest też inny problem, który zresztą widać po niektórych osobach osobach na forum. Czyli racjonalizowanie. Wtedy wszystko co napisałem może nie mieć zastosowania. Tak przykładowo np Shini w tej sytuacji czułby się 100% ofiarą ponieważ on np masaży nie uważa za usługi seksualne. On i inni uważaliby że zdrada była tylko z jednej strony.

Mam też inny przykład z własnej bardzo bliskiej rodziny. Młoda kobieta, nie umie wybaczać, zdrady nigdy by nie wybaczyła. Jednak....sama w tym względzie święta nie jest. I ona jak to wyszło, oczekiwała od męża wybaczenia mimo, że sama w analogicznej sytuacji by mu go nie dała.


Priscilla napisał/a:

Myślisz, że to jest ogólnoforumowy problem? Bo ja odnoszę wrażenie, że odnosi się do kilku osób, które mają silną potrzebę coś sobie zracjonalizować. Do tego należy oczywiście dodać, że Darek vel Kamil to po prostu troll-prowokator, który bardzo celowo usiłuje wbijać kij w mrowisko.

Racja, rzeczywiście raczej nie jest to problem całego forum.

30

Odp: Męskie, podwójne standardy?
sebastiannn napisał/a:

Ze zdradą jest ten problem według mnie, że zasady moralne i podejście do tego się mocno różnią od osoby. Oczywiście większość spraw w życiu jest subiektywnych a nie obiektywnych ale w temacie zdrad według mnie jest to wyjątkowo widoczne.

W przykładzie obie osoby nie wiedziały na początku że się zdradzały więc według mnie nie ma mowy że to zmniejsza winę partnerki, bo ona idąc w bok nie wiedziała, że jest zdradzana. W drugą stronę oczywiście jest dokładnie to samo.

Jednak w tym przypadku mamy do czynienia w zasadzie z dwiema winnymi osobami. Czyli nie ma tutaj sytuacji jak w klasycznej zdradzi winny (zdradzacz) - ofiara (zdradzony). W teorii nadal można się licytować która zdrada była gorsza. Jej, czyli kochanek i wpadka z nim (jednak to w zasadzie już "tylko" skutek a nie przyczyna) czy jego zdrady czyli transakcyjny seks z w zasadzie nieznajomymi kobietami.

Jasne może być wiele okoliczności łagodzących dla jednej ze stron w takiej sytuacji. Od czego się to zaczeło, jaki i w kim był problem, który do tego doproowadził. Jednak nawet jak jest dużo takich okoliczności to w przypadku takiej podwójnej zdrady jak już wspomniałem nie ma mowy o sytuacji winny - ofiara. Oczywiście pomijam jakieś patologie, przemocowe związki gdzie ktoś chce się wyrwać i inne pokręcone rzeczy.

I w teorii uważam, że może to działać w dwie strony. Z jednej strony łatwiej chyba rozwiązać związek. W końcu obie strony były nie w porządku. Z drugiej jednak może być łatwiej nad tym pracować i doszukać się czym było problemem. Odpada problem, że jedna osoba będzie się czuła przez kolejne 10 lat ofiarą co też nie jest dobre.

Co do podwójnych standardów i hipokryzji, to się zgadzam. Jeśli ktoś zdradza partnera/partnerke nie powinien być zaskoczony jak sam zostanie zdradzony i w teorii nie powinien wymagać bezwzględnej wierności.

Jednak jest też inny problem, który zresztą widać po niektórych osobach osobach na forum. Czyli racjonalizowanie. Wtedy wszystko co napisałem może nie mieć zastosowania. Tak przykładowo np Shini w tej sytuacji czułby się 100% ofiarą ponieważ on np masaży nie uważa za usługi seksualne. On i inni uważaliby że zdrada była tylko z jednej strony.

Mam też inny przykład z własnej bardzo bliskiej rodziny. Młoda kobieta, nie umie wybaczać, zdrady nigdy by nie wybaczyła. Jednak....sama w tym względzie święta nie jest. I ona jak to wyszło, oczekiwała od męża wybaczenia mimo, że sama w analogicznej sytuacji by mu go nie dała.

Zgadza się, zagadnienie jest wielopłaszczyznowe, dlatego jest tu przestrzeń na dyskusję.

Każdy może mieć własną definicję zdrady i właśnie dlatego w każdym związku powinno się to klarownie omówić, najlepiej na początkowym etapie relacji. Dzięki temu nie ma potem niedomówień, jeśli jedna strona uważa, że nie zdradziła, a dla drugiej jej granica lojalności dawno została przekroczona.

I tu między innymi wkracza też wspomniana racjonalizacja, bo ktoś może istotnie nie postrzegać jakiegoś zachowania w kategoriach zdrady, ale może też próbować perfidnie zakłamywać rzeczywistość, jeśli dopuścił się czegoś, co kłóci się z jego własnym wewnętrznym przekonaniem o byciu fair. Można też rzecz jasna próbować drugą stronę przekonywać, że to, co się wydarzyło, było przecież niewinne, ale może to już nosić znamiona typowej manipulacji.

Dla mnie istotne jest właśnie to, czy ktoś rzeczywiście miał inną granicę, czy dopiero po fakcie próbuje sobie tę granicę przesunąć, żeby nie musieć przyznać przed samym sobą, że zrobił coś, co sam uznałby za nieakceptowalne, gdyby zrobił to partner. I to już jest trochę inna sytuacja niż zwykła różnica w rozumieniu zdrady.

31 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-09-20 20:43:22)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Zgadza się, zagadnienie jest wielopłaszczyznowe, dlatego jest tu przestrzeń na dyskusję.

Każdy może mieć własną definicję zdrady i właśnie dlatego w każdym związku powinno się to klarownie omówić, najlepiej na początkowym etapie relacji. Dzięki temu nie ma potem niedomówień, jeśli jedna strona uważa, że nie zdradziła, a dla drugiej jej granica lojalności dawno została przekroczona.

I tu między innymi wkracza też wspomniana racjonalizacja, bo ktoś może istotnie nie postrzegać jakiegoś zachowania w kategoriach zdrady, ale może też próbować perfidnie zakłamywać rzeczywistość, jeśli dopuścił się czegoś, co kłóci się z jego własnym wewnętrznym przekonaniem o byciu fair. Można też rzecz jasna próbować drugą stronę przekonywać, że to, co się wydarzyło, było przecież niewinne, ale może to już nosić znamiona typowej manipulacji.

Dla mnie istotne jest właśnie to, czy ktoś rzeczywiście miał inną granicę, czy dopiero po fakcie próbuje sobie tę granicę przesunąć, żeby nie musieć przyznać przed samym sobą, że zrobił coś, co sam uznałby za nieakceptowalne, gdyby zrobił to partner. I to już jest trochę inna sytuacja niż zwykła różnica w rozumieniu zdrady.

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać. Chociaż chyba nikt nie ma złudzeń, że to jakiś margines. A ile (o większości) nie wiadomo. Zresztą to nic nowego, zdrada jest z nami od zawsze, od początku cywilizacji.

No ale wracając do tematu. Tak racjonalizacja może działać w ten sposób, że ktoś rzeczywiście nie jest w pełni świadomy, że zdradza. Jednak uważam, że to może bardziej dotyczyć nie wiem jakiś lekkich rzeczy, co może być według drugiej strony zdradą. Nie wiem np pocałunki z koleżanką, wspólny wieczór w tajemnicy ale bez czułości i seksu z kolegą/koleżanką, oglądanie filmu porno, flirtowanie i wiele innych tego typu zachowań. Coś co może być zdradą ale nie musi. Ale nie rozumiem jak bardzo daleko musiałaby być posunięta racjonalizacja aby spotkania z prostytutkami lub masaże erotyczne klasyfikować jako brak zdrady. Wiem, że ludzie mają różne dziwne mechanizmy w głowie i ja i każdy ma, ale jednak...

A to wspominasz przekonywanie drugiej osoby, że to nic takiego itp To chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić po wykryciu zdrady. Już pół biedy jak para się rozchodzi po tym, ale jak chcą zostać razem to takie zachowanie jest słabe po. Jak już partner w jakiś sposób (pewnie zazwyczaj przypadkiem) dowie się o zdradzie, to już wypada przyjąć to na klate a nie dalej kłamać i kręcić. W zasadzie zachowanie osoby zdradzającej po wykryciu również jest niezwykle istotne w całościowej ocenie sytuacji.

32

Odp: Męskie, podwójne standardy?
sebastiannn napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Zgadza się, zagadnienie jest wielopłaszczyznowe, dlatego jest tu przestrzeń na dyskusję.

Każdy może mieć własną definicję zdrady i właśnie dlatego w każdym związku powinno się to klarownie omówić, najlepiej na początkowym etapie relacji. Dzięki temu nie ma potem niedomówień, jeśli jedna strona uważa, że nie zdradziła, a dla drugiej jej granica lojalności dawno została przekroczona.

I tu między innymi wkracza też wspomniana racjonalizacja, bo ktoś może istotnie nie postrzegać jakiegoś zachowania w kategoriach zdrady, ale może też próbować perfidnie zakłamywać rzeczywistość, jeśli dopuścił się czegoś, co kłóci się z jego własnym wewnętrznym przekonaniem o byciu fair. Można też rzecz jasna próbować drugą stronę przekonywać, że to, co się wydarzyło, było przecież niewinne, ale może to już nosić znamiona typowej manipulacji.

Dla mnie istotne jest właśnie to, czy ktoś rzeczywiście miał inną granicę, czy dopiero po fakcie próbuje sobie tę granicę przesunąć, żeby nie musieć przyznać przed samym sobą, że zrobił coś, co sam uznałby za nieakceptowalne, gdyby zrobił to partner. I to już jest trochę inna sytuacja niż zwykła różnica w rozumieniu zdrady.

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać. Chociaż chyba nikt nie ma złudzeń, że to jakiś margines. A ile (o większości) nie wiadomo. Zresztą to nic nowego, zdrada jest z nami od zawsze, od początku cywilizacji.

No ale wracając do tematu. Tak racjonalizacja może działać w ten sposób, że ktoś rzeczywiście nie jest w pełni świadomy, że zdradza. Jednak uważam, że to może bardziej dotyczyć nie wiem jakiś lekkich rzeczy, co może być według drugiej strony zdradą. Nie wiem np pocałunki z koleżanką, wspólny wieczór w tajemnicy ale bez czułości i seksu z kolegą/koleżanką, oglądanie filmu porno, flirtowanie i wiele innych tego typu zachowań. Coś co może być zdradą ale nie musi. Ale nie rozumiem jak bardzo daleko musiałaby być posunięta racjonalizacja aby spotkania z prostytutkami lub masaże erotyczne klasyfikować jako brak zdrady. Wiem, że ludzie mają różne dziwne mechanizmy w głowie i ja i każdy ma, ale jednak...

A to wspominasz przekonywanie drugiej osoby, że to nic takiego itp To chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić po wykryciu zdrady. Już pół biedy jak para się rozchodzi po tym, ale jak chcą zostać razem to takie zachowanie jest słabe po. Jak już partner w jakiś sposób (pewnie zazwyczaj przypadkiem) dowie się o zdradzie, to już wypada przyjąć to na klate a nie dalej kłamać i kręcić. W zasadzie zachowanie osoby zdradzającej po wykryciu również jest niezwykle istotne w całościowej ocenie sytuacji.

Jezeli ktos jest w zwiazku,a tym bardziej w malzenstwie i sobie wychodzi z plcia przeciwna gdzies sam na sam to ja naprawdę bym nie miała czasu na takie pierdoly,zeby sie zastanawiac czy oni tam beda we dwoje zbierac kasztany czy kolorowac obrazki w domu,tylko bym wystawila walizka za drzwi i wizyta u adwokata. Koniec kropka.

33 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-20 21:42:22)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
sebastiannn napisał/a:

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać.

A wiesz że mam tak samo? Też kiedyś myślałem że to jakieś marginalne zjawisko. I czym bardziej czlowiek w życiu dorosłym tym bardziej dociera jak się myliłem. Z jaką łatwością się pojawia

Zdrada temat rzeka. A odpowiedzialność za zdradę to dopiero rzeka

34

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Bert44 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać.

A wiesz że mam tak samo? Też kiedyś myślałem że to jakieś marginalne zjawisko. I czym bardziej czlowiek w życiu dorosłym tym bardziej dociera jak się myliłem. Z jaką łatwością się pojawia

Zdrada temat rzeka. A odpowiedzialność za zdradę to dopiero rzeka

Niestety zdrada jest coraz bardziej powszechna na tym swiecie sad

35

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Bert44 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać.

A wiesz że mam tak samo? Też kiedyś myślałem że to jakieś marginalne zjawisko. I czym bardziej czlowiek w życiu dorosłym tym bardziej dociera jak się myliłem. Z jaką łatwością się pojawia

Zdrada temat rzeka. A odpowiedzialność za zdradę to dopiero rzeka

+1

36

Odp: Męskie, podwójne standardy?
sebastiannn napisał/a:

Tak racjonalizacja może działać w ten sposób, że ktoś rzeczywiście nie jest w pełni świadomy, że zdradza.

Myślę, że w samej racjonalizacji bardziej chodzi o to, że ktoś robi coś, co w gruncie rzeczy kłóci się z jego systemem wartości, więc żeby to sobie jakoś wytłumaczyć i przed samym sobą (ewentualnie także otoczeniem) się usprawiedliwić, dorabia sobie do tego jakąś pokrętną teorię.

Przy okazji nasunął mi się bardzo wymowny przykład - ludzie, którzy zdradzają bardzo często samych siebie przekonują, że partner/partnerka ma ogromną ilość nieznośnych wad. Czasem nawet celowo prowokują kłótnie albo robią inne rzeczy, które ostatecznie mają tę drugą osobę postawić w złym świetle. Wtedy "otrzymują" poczucie, że to nic dziwnego, że zdradzają, jeśli tego drugiego "nie da się kochać" - w ten sposób swoją winę umniejszają, przerzucając ją na drugą stronę. Ten mechanizm jest powtarzalny, nawet jeśli nie odbywa się to na poziomie w pełni świadomym.

sebastiannn napisał/a:

Ale nie rozumiem jak bardzo daleko musiałaby być posunięta racjonalizacja aby spotkania z prostytutkami lub masaże erotyczne klasyfikować jako brak zdrady. Wiem, że ludzie mają różne dziwne mechanizmy w głowie i ja i każdy ma, ale jednak...

Prawda? Też jest to dla mnie niezrozumiałe, jak bardzo samego siebie można oszukiwać.
Dokładnie tak jak dziewczyna, która ma za sobą doświadczenia z seksem oralnym i/lub analnym, ale to jej zupełnie nie przeszkadza przekonywać swojego partnera, że pozostała dziewicą wink

sebastiannn napisał/a:

A to wspominasz przekonywanie drugiej osoby, że to nic takiego itp To chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić po wykryciu zdrady. Już pół biedy jak para się rozchodzi po tym, ale jak chcą zostać razem to takie zachowanie jest słabe po. Jak już partner w jakiś sposób (pewnie zazwyczaj przypadkiem) dowie się o zdradzie, to już wypada przyjąć to na klate a nie dalej kłamać i kręcić. W zasadzie zachowanie osoby zdradzającej po wykryciu również jest niezwykle istotne w całościowej ocenie sytuacji.

W punkt. Umniejszanie temu, co się zrobiło, kiedy druga strona właśnie przeżywa swój dramat, to jest zwykłe świństwo i brak brania odpowiedzialności za to, co się zrobiło.
Zresztą samo zachowanie po ujawnieniu zdrady też jest niezwykle istotne, bo fakt zdrady jest kluczowy, ale dalsze kłamanie, umniejszanie, wybielanie się czy przekonywanie zdradzonej osoby, że "właściwie nic się nie stało", jest dla mnie wyjątkowo podłe, zwłaszcza jeśli ktoś deklaruje, że chce związek ratować. Trudno odbudowywać zaufanie z kimś, kto nawet po przyłapaniu nadal bardziej skupia się na tym, żeby zmniejszyć własną winę, niż uczciwie zmierzyć się z tym, co zrobił i jakie konsekwencje poniosła druga osoba.

37

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Bert44 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Pamiętam jak byłem młodszy, to wydawało mi się, że zdrada to nie jest coś co się dzieje często. Jednak z wiekiem obserwując otoczenie, związki i też będąc w różnych środowiskach, pracach czuje, że to jest bardziej pospolite zjawisko niż by się mogło wydawać.

A wiesz że mam tak samo? Też kiedyś myślałem że to jakieś marginalne zjawisko. I czym bardziej czlowiek w życiu dorosłym tym bardziej dociera jak się myliłem. Z jaką łatwością się pojawia

Zdrada temat rzeka. A odpowiedzialność za zdradę to dopiero rzeka

Hmm... Może dlatego, że prawdopodobieństwo bycia choć raz zdradzonym rośnie wraz z upływem czasu, a im więcej mamy lat na karku, tym mniej osób wokół nas, których temat nigdy nie dotknął?

Teraz już może mniej, ale kilka lat temu wśród moich znajomych dosłownie przeszła fala rozwodów i rozstań po wieloletnich związkach, choć jeszcze parę lat wcześniej były to sytuacje marginalne. I nie, nie chodziło o rozstania z powodu jakiejś nagłej "niezgodności charakterów", bo za każdym z tych przypadków stała osoba trzecia. Przyznaję, że kilka z tych historii było dla mnie nie lada zaskoczeniem.

38

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Duch H. napisał/a:

Mężczyzna czasem sobie zaszaleje, często po alko, ale to wcale nie ma dla niego żadnego znaczenia. Rano nawet nie pamięta imienia tej przelecianej. Pewnie, że to nie może się zdarzać często, ale czasem każdemu może się trafić.
Pamiętam, jak pewnego razu zorganizowaliśmy niezłą orgietkę, z panienkami na telefon, morze alkoholu itd. Był z nami gość, żonaty od kilku lat w bardzo szczęśliwym związku. Facet się uciurlał, stracił rachubę czasu, nie wrócił do domu, pijany nie odbierał telefonu i rano żona zaczęła go szukać. Kiedy wparowała do mnie na chatę, to byłem pewien że będzie kosmiczna awantura, w najlepszym wypadku rozwód za porozumieniem stron. Wszędzie pełno pustych flaszek, a na kanapach zaspane na wpój rozebrane ponętne kobitki. A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

Powinieneś pisać bajki dla dzieci. Masz ku temu niezaprzeczalny talent.

39

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Palec Boga napisał/a:
Duch H. napisał/a:

Mężczyzna czasem sobie zaszaleje, często po alko, ale to wcale nie ma dla niego żadnego znaczenia. Rano nawet nie pamięta imienia tej przelecianej. Pewnie, że to nie może się zdarzać często, ale czasem każdemu może się trafić.
Pamiętam, jak pewnego razu zorganizowaliśmy niezłą orgietkę, z panienkami na telefon, morze alkoholu itd. Był z nami gość, żonaty od kilku lat w bardzo szczęśliwym związku. Facet się uciurlał, stracił rachubę czasu, nie wrócił do domu, pijany nie odbierał telefonu i rano żona zaczęła go szukać. Kiedy wparowała do mnie na chatę, to byłem pewien że będzie kosmiczna awantura, w najlepszym wypadku rozwód za porozumieniem stron. Wszędzie pełno pustych flaszek, a na kanapach zaspane na wpój rozebrane ponętne kobitki. A ta na spokojnie poprosiła męża o ubranie się, trochę zdezorientowane panienki przeprosiła za nalot na chatę i zapytała najspokojniej w świecie, czy zamówić im taksówkę? Szczęki nam opadły i dotarło do nas, że jednak kobiety z klasą istnieją. Kolega miał podobno kilka cichych dni, ale potem wszystko wróciło do normy. Powiem też, że jego żona to naprawdę ładna i zadbana babka. Dalej żyją i nic nie wskazuje na to, że wiedzie im się jakoś źle, tylko na nocne imprezy ma już szlaban.

Powinieneś pisać bajki dla dzieci. Masz ku temu niezaprzeczalny talent.

Chyba jakies horrory predzej... dzieciom bym jego bajek nie polecala  big_smile

40

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

A to wspominasz przekonywanie drugiej osoby, że to nic takiego itp To chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić po wykryciu zdrady. Już pół biedy jak para się rozchodzi po tym, ale jak chcą zostać razem to takie zachowanie jest słabe po. Jak już partner w jakiś sposób (pewnie zazwyczaj przypadkiem) dowie się o zdradzie, to już wypada przyjąć to na klate a nie dalej kłamać i kręcić. W zasadzie zachowanie osoby zdradzającej po wykryciu również jest niezwykle istotne w całościowej ocenie sytuacji.

W punkt. Umniejszanie temu, co się zrobiło, kiedy druga strona właśnie przeżywa swój dramat, to jest zwykłe świństwo i brak brania odpowiedzialności za to, co się zrobiło.
Zresztą samo zachowanie po ujawnieniu zdrady też jest niezwykle istotne, bo fakt zdrady jest kluczowy, ale dalsze kłamanie, umniejszanie, wybielanie się czy przekonywanie zdradzonej osoby, że "właściwie nic się nie stało", jest dla mnie wyjątkowo podłe, zwłaszcza jeśli ktoś deklaruje, że chce związek ratować. Trudno odbudowywać zaufanie z kimś, kto nawet po przyłapaniu nadal bardziej skupia się na tym, żeby zmniejszyć własną winę, niż uczciwie zmierzyć się z tym, co zrobił i jakie konsekwencje poniosła druga osoba.

Temat racjonalizacji faktu zdrady jest bardzo szeroko rozpowszechniony. To czysty mechanizm obronny ego i szukanie usprawiedliwień typu "ale mój związek z mężem już nie istniał, byliśmy już lokatorami, więc to nie byłą zdrada" czy "ale nie zrobiłam nic złego, to tylko impuls chwili". Taka racjonalizacja to próba wytłumaczenia samemu sobie dysonansu poznawczego pojawiającego się w momencie, gdy czyjeś wyznawane wartości i przekonania są sprzeczne z czynami.
Dla mnie osobiście zdrada to natychmiastowy koniec relacji. Nawet zdrada emocjonalna.
Z resztą, od emocjonalnej z reguły się całość sytuacji zaczyna.

41

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Julia life in UK napisał/a:

Jezeli ktos jest w zwiazku,a tym bardziej w malzenstwie i sobie wychodzi z plcia przeciwna gdzies sam na sam to ja naprawdę bym nie miała czasu na takie pierdoly,zeby sie zastanawiac czy oni tam beda we dwoje zbierac kasztany czy kolorowac obrazki w domu,tylko bym wystawila walizka za drzwi i wizyta u adwokata. Koniec kropka.

Julia ale Ty jesteś radykalna big_smile Dobra co do zdrady to można mieć różne poglądy, ale Ty nawet nie wiedząc o co chodzi od razu adwokat i rozwód? A jakby rzeczywiście tylko dokręcał kran jakiejś byłej znajomej? big_smile


Bert44 napisał/a:

A wiesz że mam tak samo? Też kiedyś myślałem że to jakieś marginalne zjawisko. I czym bardziej czlowiek w życiu dorosłym tym bardziej dociera jak się myliłem. Z jaką łatwością się pojawia

Zdrada temat rzeka. A odpowiedzialność za zdradę to dopiero rzeka

U mnie to był proces i obserwacje. Za młodu myślałem, że to margines. Potem po 20, zauważałem, że jednak nie są to odosobnione przypadki, a po 30 to już wiedziałem, że to zjawisko ma ogromną skalę. I zdradzają się (pewnie po równo) faceci i babki.

Od osób starszych około 70, też słyszałem różne historie. Niby te nasze babcie i dziadkowie tacy uświęceni, ale nie do końca tak było. Nawet słyszałem historię i to z nie jednego źródła, jak to w moim sąsiedztwie kobiety chodziły do takiego Stefana w latach 50. Niepozorny, ale podobno bardzo wyposażony big_smile Jeszcze pamiętam z dawniejszych czasów jak starsze babki paliły mu znicze na cmentarzu. Mimo, że nie miał rodziny to wiele starszych sąsiadek przynosiło wiązanki i znicze big_smile Czyli dwa znicze dla męża i jeden dla Stefana.

W dalszej historii (to już oczywiście z literatury) w niektórych polis Greckich w domach sypialnia była u góry, a jednym z powodów było to, że jak nie było męża w domu to kochanek przez to miał lekkie utrudnienie. Przechodząc przez dziedziniec, parter itp mógł zostać zauważony przez pracowników, dzieci i te osoby mogły o tym powiedzieć facetowi.

Również już od czasów antycznych były różne powiedzenia typu, że o ekscesach żony ostatni zawsze dowiaduję się mąż big_smile


Priscilla napisał/a:

Prawda? Też jest to dla mnie niezrozumiałe, jak bardzo samego siebie można oszukiwać.
Dokładnie tak jak dziewczyna, która ma za sobą doświadczenia z seksem oralnym i/lub analnym, ale to jej zupełnie nie przeszkadza przekonywać swojego partnera, że pozostała dziewicą wink

W niektórych aspektach można się mocno różnić co do poglądu na zdradę. Również tu gdzieś na forum widziałem dyskusję czy gorsza jest zdrada z byłym partnerem czy z nowym i co ciekawe zdania były podzielone. Wywnioskowałem, że dla kobiet gorsza była zdrada partnera z byłą (bo się pewnie bały o jakieś emocje do niej) natomiast dla facetów odwrotnie, gorsza była z nowym, bo jednak to kolejny na "liczniku". Więc jak widać mogą być duże różnice i nadawanie wagi określonym zachowaniom. Natomiast to co my piszemy, czyli te "usługi rozluźniające" lub właśnie anal/oral tak, ale jestem dziewicą to już pewnie na zdecydowanej większości ludzi będzie tak niezrozumiałe, że aż zabawne.


Priscilla napisał/a:

W punkt. Umniejszanie temu, co się zrobiło, kiedy druga strona właśnie przeżywa swój dramat, to jest zwykłe świństwo i brak brania odpowiedzialności za to, co się zrobiło.
Zresztą samo zachowanie po ujawnieniu zdrady też jest niezwykle istotne, bo fakt zdrady jest kluczowy, ale dalsze kłamanie, umniejszanie, wybielanie się czy przekonywanie zdradzonej osoby, że "właściwie nic się nie stało", jest dla mnie wyjątkowo podłe, zwłaszcza jeśli ktoś deklaruje, że chce związek ratować. Trudno odbudowywać zaufanie z kimś, kto nawet po przyłapaniu nadal bardziej skupia się na tym, żeby zmniejszyć własną winę, niż uczciwie zmierzyć się z tym, co zrobił i jakie konsekwencje poniosła druga osoba.

Dokładnie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na stronę która została zdradzona. Tak jak zdradzający nie powinien umniejszać winie i brać to na klatę, tak zdradzony też powinien zachowywać się racjonalnie. Np zrozumiałe jest, że pierwsze tygodnie mogą być ciężkie i mogą wynikać kłótnie i inne tego typu napięte sytuacje. Jednak jeśli mija dłużysz czas. Dwa miesiące, trzy, cztery....i tak dalej... a zdradzony wypomina, robi wrzutki, wraca ciągle do tego tematu... to też jest nienormalne. Osoba zdradzająca też nie może całe życie chodzić w worku pokutnym i przepraszać na każdym kroku, bo to też jest nie normalne. W zasadzie jest tu miejsce na "prace" obu stron. Zdradzający - pozwolić przeżyć "żałobę" zdradzonemu, przyjąć na klatę to co się zrobiło i ogólnie ogarnąć się aby więcej nie zdradzać. Zdradzony - po paru tygodniach, ogarnąć się i jeśli para zostaje nadal razem to szczerze wybaczyć i nie wpędzać miesiącami/latami drugiej strony w poczucie winy.

42

Odp: Męskie, podwójne standardy?
Priscilla napisał/a:

Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.

W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie, prawdę mówiąc, zniesmaczyło.

Zdradzał z tą prostytutką jak był razem z partnerką na wczasach?

43 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-10-13 02:49:59)

Odp: Męskie, podwójne standardy?
KSandraK napisał/a:

Zdradzał z tą prostytutką jak był razem z partnerką na wczasach?

Nie, raczej nie. 
Dlaczego akurat na wczasach? wink

44

Odp: Męskie, podwójne standardy?

Bo jak patrzę na Twoje pytanie w pierwszym poście wątku, to mi wyszło, że właśnie w tym może tkwić różnica.

Na moje oko Twojego znajomego raziło głownie to, że para wyjechała razem na wczasy i na tych wczasach żona zdradzała męża (nie kojarzę sprawy Anastazji, mówię z kontekstu). Empatycznie pewnie go zniesmaczyło, że tamten facet zostawał rogaczem na wczasach (pewnie przekonany, że fajnie spędzają z żoną urlop). Aspekt zdradzonego zaufania w sytuacji, która była wakacyjno-wczasowo-rodzinno-wypoczynkowo-fajna (same miłe rzeczy; a przynajmniej w założeniu miłe). Zdrada w tej sytuacji mocno kontrastuje. Jak takie kopnięcie w jaja, kiedy się nie spodziewasz. No i wczasy w Grecji swoje kosztowały, więc aspekt finansowy jest taki, że ktoś wykłada parę tysięcy na fajne wczasy z żoną, żeby ją ktoś inny przeleciał. No niefajne.

A właśnie tego elementu wspólnego wyjazdu nie ma w jego własnej "przeszłości" z prostytutką po pijaku. Jasne, że na poziomie "bądźmy wierni seksualnie" zarówno prostytutka po pijaku jak zabawianie się na wczasach są tak samo niefajne. Ale na poziomie "pojechałem z nią do Grecji, bo chciała, miał być fajny urlop, a ona tymczasem się kurwi" to już więcej, jak to nazwać... inwestycji czasu, zasobów i tego, jak każdy wyobrażałby sobie udane wakacje. Myślę, że "jak ona mogła!" Twojego niewiernego znajomego nie dotyczyło stricte zdrady seksualnej po prostu, tylko zdrady seksualnej w konteście czegoś, co miało być fajnym urlopem. I że kontrastuje i uderza.

Coś jak różnica między kotem który narobił obok kuwety na kafelki a kotem który narobił na Twoje ulubione kapcie. Sorry za obrzydliwe porównanie, akurat tylko takie przyszło mi do głowy smile

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Męskie, podwójne standardy?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026