Witam,
Zajrzałam na to forum zupełnie przez przypadek.. Bezsensownie błądząc po internecie.. I chyba to najwłaściwsze miejsce dla mnie.. Bo dzieli mnie krok od szaleństwa..
Mam 28 lat. 4 letnią córeczkę.. Od pół roku nie mieszka ze mną mąż.. Nasze małżeństwo to tak na prawdę chyba fikcja od samego początku.. Układało się fatalnie..Potem było gorzej..I jeszcze gorzej.. Mąż się wyprowadził.. Będziemy się starać o rozwód..
Poznałam kogoś.. W zasadzie to jeszcze wtedy kiedy mąż mieszkał z nami.. Poznałam mężczyznę, który pracuje ze mną.. Starszy 0 6 lat..Bardzo dojrzały..Zonaty z dwójką dzieci.. W zasadzie nawet przez moment nie pomyślałam, że coś z tego będzie..Nawet mi to do głowy nie przyszło.. Ale stało się..Skutecznie komunikował się ze mną.. Rozmawiał.. Pisaliśmy sms.. Zwierzyłam mu się z moich problemów w małżeństwie.. On zwierzał się ze swoich.. Potem zaczęliśmy się spotykać..Potem wyjeżdżaliśmy na weekendy.. Zakochałam się..Zakochałam się po uszy..On twierdził, że również mnie kocha..Ze chce odejść od żony..Ze chce być ze mną.. Planował jak to życie będzie wyglądało.. Zaufałam mu.. Chciał poznać moją córkę.. Chciał abym ja poznała jego córki.. Cudownie.. Wszystkie chwile, które spędzaliśmy razem były wyjątkowe.. Byłam szczęśliwa..
2 tygodnie temu zmarła mu matka.. Chorowała kilka miesięcy..Bardzo to przeżywał.. Całą tą chorobę.. Byłam z nim w tych chwilach..Ale kiedy zmarła nie dowiedziałam się tego od niego.. Odezwał się do mnie tydzień temu.. Napisał kilka sms o treści między innymi" śmierć mamy dużo zmieniła, zbliżyliśmy się z żoną".. Były też mniej miłe takie które miały sprawić abym go znienawidziła.. Tylko że poza ogromnym bólem który mi zadał nie czuję nienawiści..Wręcz przeciwnie.. Nadal go kocham..Kocham chyb nawet bardziej.. Tęsknię za nim..
Rozum podpowiada, że dobrze bawił się mną przez te kilka miesięcy..Serce mówi, że nie ma tak świetnych aktorów..
Najgorsze jest to że nie miał odwagi porozmawiać ze mną o tym tylko wybrał najgorszą z możliwych form komunikacji jaką jest sms..
W najbliższy wtorek spotkam sie z nim.. Muszę..Pretekst-praca.. Boję się tego spotkania.. Nie wiem co mam myśleć..
Czuję się zraniona, skrzywdzona..A jednocześnie kocham go..Te zmiany nastrojów które od kilku dni mi towarzyszą doprowadzają mnie do szaleństwa..Jak żyć?? Co robić??Wołam-POMOCY!!!..........................