Jak złożyć serce? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak złożyć serce?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 202 ]

1

Temat: Jak złożyć serce?

Postanowiłem opisać moją historię, ale mam świadomość, że może nie być mądrych rad na to, co mi się przytrafiło, chyba bardziej potrzebuję się wygadać.

Mam 45 lat, z żoną właśnie obchodzimy 20 rocznicę, mamy troje nastoletnich dzieci. Nasz związek z zewnątrz był postrzegany jako wręcz idealny, muszę przyznać że faktycznie mogliśmy być tak odbierani. Nie było nigdy między nami żadnych poważniejszych kłótni, zdrad i innych ciężkich sytuacji, a jednak coś się wydarzyło.

Ja mam pracę, która dosyć mocno mnie eksploatuje, przede wszystkim czasowo i myślę, że to jest przyczyna, że zaczęło się coś psuć. Pewnego pięknego dnia, jakieś 2 lata temu żona nagle powiedziała mi, że jej uczucie do mnie wygasło. Jako przyczynę podała to, że zaczęła się czuć przeze mnie zaniedbywana, do tego doszło jeszcze kilka drobiazgów, ale żaden z nich z osobna nie mógłby być powodem rozstania. Mi się wówczas świat dosłownie zawalił, poczułem się jakbym dostał cios od boksera wagi ciężkiej, tym bardziej że uważałem, że jednak staram się w naszej relacji i nie jest tak, że żonę zaniedbuję. Byłem przez te wszystkie lata dosłownie wpatrzony w nią jak w obrazek i nie szczędziłem pieniędzy na nic, których dzięki mojej pracy mamy niemało. Nie mogłem wówczas się pogodzić z wieloma rzeczami, przede wszystkim z tym, że nie powiedziała mi wcześniej, że czegoś jej brakuje, dopiero dowiedziałem się po tym jak mleko się rozlało. Byłem strasznie zdołowany tamtą sytuacją, bo kochałem żonę nad życie i nie spodziewałbym się z jej strony takiej reakcji. Logicznym wytłumaczeniem byłoby to, że pojawił się boczniak, ale teraz po czasie wiem na 100%, że nie było nikogo takiego. Zacząłem się ogarniać słuchając każdej krytyki pod moim adresem i myślę, że naprawdę sporo wtedy od siebie dałem. Niestety, wystarczyło to na 2 miesiące, po czym ja znów zajęty pracą dostałem od niej jeszcze mocniejszego kopniaka. Powiedziała mi wtedy, że nie pasujemy do siebie i żebym sobie poszukał kogoś innego. Przyznam, że te słowa mnie dosłownie zmroziły, bo przez te wszystkie lata moje serce było otwarte tylko na żonę i świata poza nią nie widziałem. Po tych słowach zaczęło się między nami dosłownie piekło, choć nie kłóciliśmy się, czy wyzywaliśmy, ale żona otwarcie pokazywała wobec mnie brak szacunku. Trwało to 4 miesiące, po czym żona nagle znów się na mnie otworzyła, myślę że zauważyła jak mi na niej zależy i jak wiele w sobie zmieniłem na lepsze. Myślałem, że od tej chwili będzie dobrze, ale niestety po pół roku koszmar znowu wrócił i był jeszcze gorszy. Wtedy mi żona powiedziała, że nie daje mi już absolutnie żadnych szans, zaczęła dawać pomysły jak przygotować dom na sprzedaż, u kogo będą dzieci, itp. Do tego wszystkiego przybiła gwóźdź do trumny oznajmiając, że będzie spać teraz w innym pokoju i znów padły te same słowa, żebym poszukał sobie kogoś innego, bo facetem mimo wszystko jestem fajnym, ale ona chce czegoś więcej, a wie, że ja mógłbym być naprawdę lepszy, ale dla innej. Spałem sam 2 miesiące przepłakując praktycznie każdą noc po czym... przez zupełny przypadek rzeczywiście pojawiła się inna. Ania, bo tak ma na imię, nie jest klasycznym plastrem. To dziewczyna, o którą starałem się, gdy byliśmy młodzi, jeszcze przed maturą. Wtedy nam jednak się nie udało, ona wybrała innego i nasze drogi się rozeszły na lata. Aż do teraz. Jedyny kontakt mieliśmy na święta czy urodziny składając sobie zwykłe życzenia, jak to się składa setce innym znajomym. Ania miała niedawno urodziny i padło wtedy pytanie "co słychać". Postanowiliśmy się spotkać na kawę bez żadnych podtekstów, zresztą ja myślałem, że Ania jest dalej w szczęśliwym związku. Prawda okazała się jednak inna, rozwiodła się już kilka lat temu i to co się wydarzyło dalej myślę, że w tym momencie nie będzie zaskoczeniem. Zaiskrzyło między nami bardzo, na pewno dużo bardziej niż kiedyś, ona mi powiedziała, że będąc dojrzałą kobietą zwraca teraz uwagę na zupełnie inne cechy u mężczyzn. Ja natomiast poczułem do niej pożądanie takie samo jak kiedyś i moje serce niespodziewanie zapłonęło, zresztą w dwie strony. Zaczęliśmy na nowo budować relację opowiadając sobie co u nas słychać i wspominając stare czasy. Zaczęło być wręcz cudownie, ja byłem wówczas zmaltretowanym psychicznie cieniem człowieka, a Ania mnie szybko postawiła na nogi. Moja żona w tym czasie nadal była chłodna i niedostępna, ale ja się przestałem już tym przejmować, tym bardziej że wiem, że ponosiłem karę nieadekwatną do winy i wiele razy spotykałem się z komentarzami naszych wspólnych znajomych (a nawet jej rodziny), gdzie oni trzymali moją stronę mówiąc, że żona za bardzo "odpłynęła" i ja jej już nie wystarczam. Ja wcześniej nie chciałem przyjąć tego do wiadomości, że ona chce ode mnie odejść, po prostu z rozpaczy szalałem, ale po miesiącu bycia z Anią nagle poczułem się znowu silnym człowiekiem. Powiedziałem wtedy żonie, że ok zgadzam się na rozwód i zacząłem z nią ustalać pierwsze szczegóły. Ona powiedziała mi, że czuje że kogoś mam, ale ja od tego tematu uciekałem. Zaczęła się mnie wręcz w ciepły sposób wypytywać, żebym jej o niej opowiedział, coś jak matka pyta dorastającego syna, kim jest dziewczyna, z którą się zaczął spotykać. W każdym razie w ten dzień pojechałem na weekend do Ani i wróciłem późnym wieczorem. Wtedy stało się dla mnie coś niespodziewanego. Już wcześniej o tym wiedziałem, bo poświęciłem bardzo wiele czasu tematyce napraw relacji, konsultowałem się również z pewnym trenerem, który zajmuje się takimi problemami, ale nie myślałem, że w przypadku mojej zdeterminowanej od 2 lat żony może zadziałać coś takiego - otóż realna wizja straty zmieniła znów jej podejście do mnie o 180 stopni i zaczęła być kochającą żoną. Ja się zacząłem już czuć z tym niezręcznie, bo zaczął mi się fajny związek z Anią, a teraz nagle mam znów dobrą i kochającą żonę. Powiedziałem Ani o tym, a ona ze smutkiem odpowiedziała, że czuje, że mnie traci... Serce mi zaczęło pękać na nowo, ale teraz z drugiej strony, bo nie chciałem jej skrzywdzić i dać jej poczucia wykorzystanej zabawki. Moje intencje wobec niej są naprawdę gorące i szczere. Po 2 dniach postanowiłem powiedzieć żonie o całej sytuacji, że musi wiedzieć, że zacząłem się z kimś spotykać (nawet nie potrafiłbym ukryć tego w takiej sytuacji). Żona przyjęła to z płaczem mówiąc, że wie, że sama sobie tego piwa nawarzyła i ma świadomość, że była dla mnie przez ten czas suką. Cała ta sytuacje trwa ponad miesiąc i czuję się jak w zawieszeniu. Żona wróciła do łóżka, ja jej powiedziałem, że po tym wszystkim nie mogę tak po prostu powiedzieć Ani "dziękuję, fajnie było" i czuję, że jakaś część mnie tam została. Teraz żona robi wszystko, żeby mnie odzyskać, a ja mam mętlik w głowie. Myślę, że żona przekombinowała, bo myślała że jest w stanie ze mną robić, co chce, bo wiedziała jak jestem w niej zakochany i nie wierzyła, że mógłbym sobie tak szybko kogoś znaleźć. Prawda okazała się jednak inna - przez zupełny przypadek natrafiłem na kogoś, kto mi w brzuchu wzburzył motyle, które drzemały tam ponad 20 lat i nie jest to klasyczny plaster z Tindera, którego teraz moja żona mogłaby łatwo zdmuchnąć, to relacja, która się kiedyś narodziła, ale nie miała szans się rozwinąć. Do teraz. W moim przypadku mogła to zrobić tylko jedna osoba na świecie - właśnie Ania.

Na początku byłem wręcz zrozpaczony ta sytuacją, bo powiedziałem Ani, że nie chcę, żeby poczuła się jak wykorzystana zabawka, zresztą uczucia moje wobec niej zapłonęły miłością wielką i prawdziwą, tyle że... do żony, dzieci i domu też czuję przywiązanie i czuję też to jak się znów na żonę otwieram na nowo, chociaż boję się, że ona znowu mi przyłoży, ale na pewno teraz jak mam Anię to już nie będzie to tak bolesne jak dotychczas.

Kompletnie nie wiem jak z tego wybrnąć, bo nie ma rozwiązania takiego, które by usatysfakcjonowało wszystkie strony, mieszkam w domu, ale jeżdżę co kilka dni do Ani na legalu, co wiem, że powoduję cierpienie u mojej żony (nie chcę tego robić po kryjomu). Obydwie teraz są we mnie zakochane po uszy - z wzajemnością. Przeczytałem, jak się to nazywa - poliamoria. Nigdy nie pomyślałbym, że wpakuję się w coś takiego. Wiem, że kobietom się raczej podobam, ale nigdy mnie nie interesowały romanse, zawsze chciałem być uczciwy i nie dokładać sobie takich problemów. Być może za bardzo nie chciałem i życie mi samo zagrało na nosie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak złożyć serce?

Dupa, a nie poliamoria. Wystarczyło się najpierw rozwieść. Teraz jakby żona chciała Ci dowalic to dałeś jej rozwód z Twojej winy na tacy.

Zamiast się usprawiedliwiać wybierz. Albo rozwód albo urwanie kontaktu z kochanką.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

3

Odp: Jak złożyć serce?

Ile masz lat? 17?
Bo opisujesz jakbyś tyle miał?
Jak nie wiesz z kim chciałbyś być to nie bądź  z żadną.
Przeczytaj sobie ten tekst sam autorze z 5 razy i stwierdzisz że słaby jest.;)

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

4 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-08-01 08:19:37)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Postanowiłem opisać moją historię, ale mam świadomość, że może nie być mądrych rad na to, co mi się przytrafiło, chyba bardziej potrzebuję się wygadać.

Mam 45 lat, z żoną właśnie obchodzimy 20 rocznicę, mamy troje nastoletnich dzieci. Nasz związek z zewnątrz był postrzegany jako wręcz idealny, muszę przyznać że faktycznie mogliśmy być tak odbierani. Nie było nigdy między nami żadnych poważniejszych kłótni, zdrad i innych ciężkich sytuacji, a jednak coś się wydarzyło.

Ja mam pracę, która dosyć mocno mnie eksploatuje, przede wszystkim czasowo i myślę, że to jest przyczyna, że zaczęło się coś psuć. Pewnego pięknego dnia, jakieś 2 lata temu żona nagle powiedziała mi, że jej uczucie do mnie wygasło. Jako przyczynę podała to, że zaczęła się czuć przeze mnie zaniedbywana, do tego doszło jeszcze kilka drobiazgów, ale żaden z nich z osobna nie mógłby być powodem rozstania. Mi się wówczas świat dosłownie zawalił, poczułem się jakbym dostał cios od boksera wagi ciężkiej, tym bardziej że uważałem, że jednak staram się w naszej relacji i nie jest tak, że żonę zaniedbuję. Byłem przez te wszystkie lata dosłownie wpatrzony w nią jak w obrazek i nie szczędziłem pieniędzy na nic, których dzięki mojej pracy mamy niemało. Nie mogłem wówczas się pogodzić z wieloma rzeczami, przede wszystkim z tym, że nie powiedziała mi wcześniej, że czegoś jej brakuje, dopiero dowiedziałem się po tym jak mleko się rozlało. Byłem strasznie zdołowany tamtą sytuacją, bo kochałem żonę nad życie i nie spodziewałbym się z jej strony takiej reakcji. Logicznym wytłumaczeniem byłoby to, że pojawił się boczniak, ale teraz po czasie wiem na 100%, że nie było nikogo takiego. Zacząłem się ogarniać słuchając każdej krytyki pod moim adresem i myślę, że naprawdę sporo wtedy od siebie dałem. Niestety, wystarczyło to na 2 miesiące, po czym ja znów zajęty pracą dostałem od niej jeszcze mocniejszego kopniaka. Powiedziała mi wtedy, że nie pasujemy do siebie i żebym sobie poszukał kogoś innego. Przyznam, że te słowa mnie dosłownie zmroziły, bo przez te wszystkie lata moje serce było otwarte tylko na żonę i świata poza nią nie widziałem. Po tych słowach zaczęło się między nami dosłownie piekło, choć nie kłóciliśmy się, czy wyzywaliśmy, ale żona otwarcie pokazywała wobec mnie brak szacunku. Trwało to 4 miesiące, po czym żona nagle znów się na mnie otworzyła, myślę że zauważyła jak mi na niej zależy i jak wiele w sobie zmieniłem na lepsze. Myślałem, że od tej chwili będzie dobrze, ale niestety po pół roku koszmar znowu wrócił i był jeszcze gorszy. Wtedy mi żona powiedziała, że nie daje mi już absolutnie żadnych szans, zaczęła dawać pomysły jak przygotować dom na sprzedaż, u kogo będą dzieci, itp. Do tego wszystkiego przybiła gwóźdź do trumny oznajmiając, że będzie spać teraz w innym pokoju i znów padły te same słowa, żebym poszukał sobie kogoś innego, bo facetem mimo wszystko jestem fajnym, ale ona chce czegoś więcej, a wie, że ja mógłbym być naprawdę lepszy, ale dla innej. Spałem sam 2 miesiące przepłakując praktycznie każdą noc po czym... przez zupełny przypadek rzeczywiście pojawiła się inna. Ania, bo tak ma na imię, nie jest klasycznym plastrem. To dziewczyna, o którą starałem się, gdy byliśmy młodzi, jeszcze przed maturą. Wtedy nam jednak się nie udało, ona wybrała innego i nasze drogi się rozeszły na lata. Aż do teraz. Jedyny kontakt mieliśmy na święta czy urodziny składając sobie zwykłe życzenia, jak to się składa setce innym znajomym. Ania miała niedawno urodziny i padło wtedy pytanie "co słychać". Postanowiliśmy się spotkać na kawę bez żadnych podtekstów, zresztą ja myślałem, że Ania jest dalej w szczęśliwym związku. Prawda okazała się jednak inna, rozwiodła się już kilka lat temu i to co się wydarzyło dalej myślę, że w tym momencie nie będzie zaskoczeniem. Zaiskrzyło między nami bardzo, na pewno dużo bardziej niż kiedyś, ona mi powiedziała, że będąc dojrzałą kobietą zwraca teraz uwagę na zupełnie inne cechy u mężczyzn. Ja natomiast poczułem do niej pożądanie takie samo jak kiedyś i moje serce niespodziewanie zapłonęło, zresztą w dwie strony. Zaczęliśmy na nowo budować relację opowiadając sobie co u nas słychać i wspominając stare czasy. Zaczęło być wręcz cudownie, ja byłem wówczas zmaltretowanym psychicznie cieniem człowieka, a Ania mnie szybko postawiła na nogi. Moja żona w tym czasie nadal była chłodna i niedostępna, ale ja się przestałem już tym przejmować, tym bardziej że wiem, że ponosiłem karę nieadekwatną do winy i wiele razy spotykałem się z komentarzami naszych wspólnych znajomych (a nawet jej rodziny), gdzie oni trzymali moją stronę mówiąc, że żona za bardzo "odpłynęła" i ja jej już nie wystarczam. Ja wcześniej nie chciałem przyjąć tego do wiadomości, że ona chce ode mnie odejść, po prostu z rozpaczy szalałem, ale po miesiącu bycia z Anią nagle poczułem się znowu silnym człowiekiem. Powiedziałem wtedy żonie, że ok zgadzam się na rozwód i zacząłem z nią ustalać pierwsze szczegóły. Ona powiedziała mi, że czuje że kogoś mam, ale ja od tego tematu uciekałem. Zaczęła się mnie wręcz w ciepły sposób wypytywać, żebym jej o niej opowiedział, coś jak matka pyta dorastającego syna, kim jest dziewczyna, z którą się zaczął spotykać. W każdym razie w ten dzień pojechałem na weekend do Ani i wróciłem późnym wieczorem. Wtedy stało się dla mnie coś niespodziewanego. Już wcześniej o tym wiedziałem, bo poświęciłem bardzo wiele czasu tematyce napraw relacji, konsultowałem się również z pewnym trenerem, który zajmuje się takimi problemami, ale nie myślałem, że w przypadku mojej zdeterminowanej od 2 lat żony może zadziałać coś takiego - otóż realna wizja straty zmieniła znów jej podejście do mnie o 180 stopni i zaczęła być kochającą żoną. Ja się zacząłem już czuć z tym niezręcznie, bo zaczął mi się fajny związek z Anią, a teraz nagle mam znów dobrą i kochającą żonę. Powiedziałem Ani o tym, a ona ze smutkiem odpowiedziała, że czuje, że mnie traci... Serce mi zaczęło pękać na nowo, ale teraz z drugiej strony, bo nie chciałem jej skrzywdzić i dać jej poczucia wykorzystanej zabawki. Moje intencje wobec niej są naprawdę gorące i szczere. Po 2 dniach postanowiłem powiedzieć żonie o całej sytuacji, że musi wiedzieć, że zacząłem się z kimś spotykać (nawet nie potrafiłbym ukryć tego w takiej sytuacji). Żona przyjęła to z płaczem mówiąc, że wie, że sama sobie tego piwa nawarzyła i ma świadomość, że była dla mnie przez ten czas suką. Cała ta sytuacje trwa ponad miesiąc i czuję się jak w zawieszeniu. Żona wróciła do łóżka, ja jej powiedziałem, że po tym wszystkim nie mogę tak po prostu powiedzieć Ani "dziękuję, fajnie było" i czuję, że jakaś część mnie tam została. Teraz żona robi wszystko, żeby mnie odzyskać, a ja mam mętlik w głowie. Myślę, że żona przekombinowała, bo myślała że jest w stanie ze mną robić, co chce, bo wiedziała jak jestem w niej zakochany i nie wierzyła, że mógłbym sobie tak szybko kogoś znaleźć. Prawda okazała się jednak inna - przez zupełny przypadek natrafiłem na kogoś, kto mi w brzuchu wzburzył motyle, które drzemały tam ponad 20 lat i nie jest to klasyczny plaster z Tindera, którego teraz moja żona mogłaby łatwo zdmuchnąć, to relacja, która się kiedyś narodziła, ale nie miała szans się rozwinąć. Do teraz. W moim przypadku mogła to zrobić tylko jedna osoba na świecie - właśnie Ania.

Na początku byłem wręcz zrozpaczony ta sytuacją, bo powiedziałem Ani, że nie chcę, żeby poczuła się jak wykorzystana zabawka, zresztą uczucia moje wobec niej zapłonęły miłością wielką i prawdziwą, tyle że... do żony, dzieci i domu też czuję przywiązanie i czuję też to jak się znów na żonę otwieram na nowo, chociaż boję się, że ona znowu mi przyłoży, ale na pewno teraz jak mam Anię to już nie będzie to tak bolesne jak dotychczas.

Kompletnie nie wiem jak z tego wybrnąć, bo nie ma rozwiązania takiego, które by usatysfakcjonowało wszystkie strony, mieszkam w domu, ale jeżdżę co kilka dni do Ani na legalu, co wiem, że powoduję cierpienie u mojej żony (nie chcę tego robić po kryjomu). Obydwie teraz są we mnie zakochane po uszy - z wzajemnością. Przeczytałem, jak się to nazywa - poliamoria. Nigdy nie pomyślałbym, że wpakuję się w coś takiego. Wiem, że kobietom się raczej podobam, ale nigdy mnie nie interesowały romanse, zawsze chciałem być uczciwy i nie dokładać sobie takich problemów. Być może za bardzo nie chciałem i życie mi samo zagrało na nosie.

Jeżeli twoja żona rzeczywiście NIKOGO nie miała przez ten czas, to nie ma co się oszukiwać, ale to TY zrobiłeś BURDEL w małżeństwie. Taka prawda.

Paradoksalnie, teraz to ona była szczera i chciała to uczciwie w obec Ciebie zakończyć. . A dopiero POTEM, budować coś nowego. A Ty jej na to NIE POZWALAŁEŚ i próbowałeś coś ratować , a potem ...

... Poszedłeś w najgorsze rozwiązanie, czyli romans, podczas gdy Wasze małżeństwo jeszcze trwało.

5

Odp: Jak złożyć serce?

I wykorzystałeś Anię jak zabawkę. Twoje puste słowa o wielkiej miłości jej teraz nie pocieszą.

To co żona złego w Tobie widzi i krytykuje nie zniknęło, więc jak tylko pod dupą przestanie jej się palić wróci do starych metod szantażu.

A Ty zasługujesz aby stracić je obie.

6

Odp: Jak złożyć serce?
M!ri napisał/a:

To co żona złego w Tobie widzi i krytykuje nie zniknęło, więc jak tylko pod dupą przestanie jej się palić wróci do starych metod szantażu.

Tak będzie, nie powinieneś mieć już zaufania do żony i budować relację z Anią. Ale tak się wkopałeś, że żona da Ci do wiwatu czy z nią będziesz czy nie, tak bywa jest jak facet nie ma jaj.

7 Ostatnio edytowany przez acine (2022-08-01 09:08:39)

Odp: Jak złożyć serce?

Jprdl ale lincz. Dziekuj Bogu czy Opatrznosci czy w co tam wierzysz. Gdyby nie ta Ania to bys mial dopiero jazde z zona. Ona juz pokazala ci tzw " true colors" ( prawdziwa twarz) i ona CHCIALA CIE PORZUCIC. Tylko dlatego ze dzieki bogu pojawila sie po rozwodzie stara milosc to nie jestes w czarnej dupie bo tak to bys zostal porzucony i co najgorsze strasznie samotny i z trauma a tak to wskoczyles w nowa milosc i dlatego zniosles to porzucenie. A ze teraz zona strategie zmienia to olej to. Ufalbys jej jeszcze?

8

Odp: Jak złożyć serce?
123Sprawdzam napisał/a:

Jeżeli twoja żona rzeczywiście NIKOGO nie miała przez ten czas, to nie ma co się oszukiwać, ale to TY zrobiłeś BURDEL w małżeństwie. Taka prawda.

Chyba sobie żartujesz - naprawdę uważasz że jego żona jest bez winy? Przecież - jak to określiłaś - burdel w ich małżeństwie zrobiła jego żona. Zrobiła sobie z niego worek treningowy, wycieraczkę w którą wycierała sobie nogi i to tylko dlatego że była pewna jego uczucia.

123Sprawdzam napisał/a:

Paradoksalnie, teraz to ona była szczera i chciała to uczciwie w obec Ciebie zakończyć.

Kiedy ona była szczera jak twierdziła ze go nie kocha czy jak teraz twierdzi że go kocha?
Kiedy mówiła żeby sobie kogoś znalazł czy żeby nie odchodził?
Wskaż mi proszę tą szczerość bo jakoś jej nie widzę.

123Sprawdzam napisał/a:

A dopiero POTEM, budować coś nowego.

A co ona zrobiła żeby zakończyć to małżeństwo oprócz planów? Znalazła adwokata, złożyła pozew rozwodowy?

123Sprawdzam napisał/a:

A Ty jej na to NIE POZWALAŁEŚ i próbowałeś coś ratować

Czyli próba ratowania małżeństwa jest winą a nawet przestępstwem? A gdyby nie próbował ratować to pewnie też byłaby jego wina? Bomba.

123Sprawdzam napisał/a:

a potem ..

A potem żona sobie przypomniała że ten worek jest jej potrzebny i przypomniała sobie że go kocha. Tylko po co robiła zadymę w ich małżeństwie?

123Sprawdzam napisał/a:

... Poszedłeś w najgorsze rozwiązanie, czyli romans, podczas gdy Wasze małżeństwo jeszcze trwało.

A z tym się zgadzam - chociaż spełnił prośbę/polecenie żony - w kolejną relację powinieneś wejść kończąc starą lub gdy wiedziałeś że jest ktoś nowy to odejść i się rozstać.
Nie możesz mieć ciasteczka i zjeść ciasteczko lub nie można walczyć na dwóch frontach. Musisz zdecydować.

9

Odp: Jak złożyć serce?

Każdą krytykę przyjmę, rozumiem też hejt i rozgoryczenie niektórych kobiet. Ja naprawdę nie chcę się teraz bawić uczuciami ani jednej, ani drugiej i mówię im szczerzę co do nich czuję.

Oczywistym jest, że idealnie byłoby zamknąć jedne drzwi, zanim się otworzy drugie. Przyżycie żałoby po rozwodzie i inne tego typu podobne pierdolety też znam. Ania była moją wielką i niespełnioną miłością dawnych lat, nie planowałem się z nią związać, to przyszło teraz niespodziewanie. Wiem też, że musiałem zrobić krok do przodu, bo było już blisko do wpadnięcia we friendzone, a to by mnie już w ogóle rozpieprzyło na kawałki. Gdybym nie spotkał jednak Ani do dziś, to dalej żona traktowałaby mnie jak podnóżek, bo ja nie szukałbym na pewno nigdzie obok żadnego plastra. Teraz jestem szczęśliwy przy Ani, ale w domu z dziećmi i normalną wreszcie żoną (być może do czasu) też.

Żona mi zarzuca teraz, że robię z niej idiotkę, bo jestem z nią, a później jadę do tamtej. Czyżby? Kto zrobił ze mnie idiotę mówiąc przez ponad rok, żebym poszukał sobie innej, a teraz mnie kocha?

10

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Każdą krytykę przyjmę, rozumiem też hejt i rozgoryczenie niektórych kobiet. Ja naprawdę nie chcę się teraz bawić uczuciami ani jednej, ani drugiej i mówię im szczerzę co do nich czuję.

Oczywistym jest, że idealnie byłoby zamknąć jedne drzwi, zanim się otworzy drugie. Przyżycie żałoby po rozwodzie i inne tego typu podobne pierdolety też znam. Ania była moją wielką i niespełnioną miłością dawnych lat, nie planowałem się z nią związać, to przyszło teraz niespodziewanie. Wiem też, że musiałem zrobić krok do przodu, bo było już blisko do wpadnięcia we friendzone, a to by mnie już w ogóle rozpieprzyło na kawałki. Gdybym nie spotkał jednak Ani do dziś, to dalej żona traktowałaby mnie jak podnóżek, bo ja nie szukałbym na pewno nigdzie obok żadnego plastra. Teraz jestem szczęśliwy przy Ani, ale w domu z dziećmi i normalną wreszcie żoną (być może do czasu) też.

Żona mi zarzuca teraz, że robię z niej idiotkę, bo jestem z nią, a później jadę do tamtej. Czyżby? Kto zrobił ze mnie idiotę mówiąc przez ponad rok, żebym poszukał sobie innej, a teraz mnie kocha?

Co nie znaczy że masz to ciągnąć.
Ogarnij się i wybierz z kim chcesz być bo z dwoma nie da rady.

11

Odp: Jak złożyć serce?

Ale tu nie chodzi o żałobę po rozwodzie. Tylko o rozwód.

Gorąco życzę obu tym kobietom, żeby Ci sprzedały kopa.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

12

Odp: Jak złożyć serce?

I zanim spotkałem Anię to dwoiłem się i troiłem, żeby ratować małżeństwo, wszystkie zarzuty wobec mnie starałem się naprawić, ale żona miała serce niczym głaz. Zeszła na ziemię dopiero wtedy, gdy wzbudziłem w niej poczucie realnej straty mówiąc wreszcie, że zgadzam się na odejście.

13 Ostatnio edytowany przez Clash (2022-08-01 09:30:11)

Odp: Jak złożyć serce?
Lady Loka napisał/a:

Ale tu nie chodzi o żałobę po rozwodzie. Tylko o rozwód.

Gorąco życzę obu tym kobietom, żeby Ci sprzedały kopa.

Nie zrobią tego dwie, ewentualnie jedna. Żona przez długi czas bawiła się granatem p.t. "rozpieprzam małżeństwo", a gdy jej powiedziałem, że mam kogoś to mi ten granat uroczyście wręczyła. Problem jest taki, że ja faktycznie nie chcę wziąć odpowiedzialności za rozbicie rodziny, a dla mojej żony nie był problem.

Od żony teraz mam cały kalejdoskop wrażeń - miłość, przeprosiny, zarzuty romansu, docinki, obojętność, płacz, miłość, itd.

14

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale tu nie chodzi o żałobę po rozwodzie. Tylko o rozwód.

Gorąco życzę obu tym kobietom, żeby Ci sprzedały kopa.

Nie zrobią tego dwie, ewentualnie jedna. Żona przez długi czas bawiła się granatem p.t. "rozpieprzam małżeństwo", a gdy jej powiedziałem, że mam kogoś to mi ten granat uroczyście wręczyła. Problem jest taki, że ja faktycznie nie chcę wziąć odpowiedzialności za rozbicie rodziny, a dla mojej żony nie był problem.

To trzeba było wtedy rzucić żonie papierami rozwodowymi zamiast szukać boczniary, serio.

Każdy ma swoje limity, Twoja żona też. A ma super dowody żeby mieć rozwód z Twojej winy, skoro się nawet nie ukrywasz, tylko wprost mówisz, że jeździsz do kochanki.

Na ten moment krzywdzisz je obie i usprawiedliwiasz tylko siebie.  Nie mówię, że Twoja żona zrobiła dobrze - uważam, że trzeba było się wtedy rozwieść. Ale uważam, że w tym momencie, to Ty jesteś największym gnojem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

15 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-08-01 09:36:17)

Odp: Jak złożyć serce?
maku2 napisał/a:
123Sprawdzam napisał/a:

Jeżeli twoja żona rzeczywiście NIKOGO nie miała przez ten czas, to nie ma co się oszukiwać, ale to TY zrobiłeś BURDEL w małżeństwie. Taka prawda.

Chyba sobie żartujesz - naprawdę uważasz że jego żona jest bez winy? Przecież - jak to określiłaś - burdel w ich małżeństwie zrobiła jego żona. Zrobiła sobie z niego worek treningowy, wycieraczkę w którą wycierała sobie nogi i to tylko dlatego że była pewna jego uczucia.

123Sprawdzam napisał/a:

Paradoksalnie, teraz to ona była szczera i chciała to uczciwie w obec Ciebie zakończyć.

Kiedy ona była szczera jak twierdziła ze go nie kocha czy jak teraz twierdzi że go kocha?
Kiedy mówiła żeby sobie kogoś znalazł czy żeby nie odchodził?
Wskaż mi proszę tą szczerość bo jakoś jej nie widzę.

123Sprawdzam napisał/a:

A dopiero POTEM, budować coś nowego.

A co ona zrobiła żeby zakończyć to małżeństwo oprócz planów? Znalazła adwokata, złożyła pozew rozwodowy?

123Sprawdzam napisał/a:

A Ty jej na to NIE POZWALAŁEŚ i próbowałeś coś ratować

Czyli próba ratowania małżeństwa jest winą a nawet przestępstwem? A gdyby nie próbował ratować to pewnie też byłaby jego wina? Bomba.

123Sprawdzam napisał/a:

a potem ..

A potem żona sobie przypomniała że ten worek jest jej potrzebny i przypomniała sobie że go kocha. Tylko po co robiła zadymę w ich małżeństwie?

123Sprawdzam napisał/a:

... Poszedłeś w najgorsze rozwiązanie, czyli romans, podczas gdy Wasze małżeństwo jeszcze trwało.

A z tym się zgadzam - chociaż spełnił prośbę/polecenie żony - w kolejną relację powinieneś wejść kończąc starą lub gdy wiedziałeś że jest ktoś nowy to odejść i się rozstać.
Nie możesz mieć ciasteczka i zjeść ciasteczko lub nie można walczyć na dwóch frontach. Musisz zdecydować.

Maku zobaczysz kogo sąd na rozprawie rozwodowej uzna za winnego rozpadu małżeństwa i KTO KOMU będzie płacił alimenty.

A z dobrym adwokatem i z takimi dowodami to żoneczka OGOLI go do łysa!

JAK SIĘ JEST GŁUPIM, TO SIĘ ZA TO POTEM SŁONO PŁACI.

Kolegę oszukasz, koleżankę oszukasz, sąsiada oszukasz, nawet SIEBIE oszukasz, ale ... życia NIE OSZUKASZ!

TYLE W TWOIM WYWODZIE MAM DO POWIEDZENIA.

16 Ostatnio edytowany przez Clash (2022-08-01 09:54:09)

Odp: Jak złożyć serce?
Lady Loka napisał/a:
Clash napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale tu nie chodzi o żałobę po rozwodzie. Tylko o rozwód.

Gorąco życzę obu tym kobietom, żeby Ci sprzedały kopa.

Nie zrobią tego dwie, ewentualnie jedna. Żona przez długi czas bawiła się granatem p.t. "rozpieprzam małżeństwo", a gdy jej powiedziałem, że mam kogoś to mi ten granat uroczyście wręczyła. Problem jest taki, że ja faktycznie nie chcę wziąć odpowiedzialności za rozbicie rodziny, a dla mojej żony nie był problem.

To trzeba było wtedy rzucić żonie papierami rozwodowymi zamiast szukać boczniary, serio.

Każdy ma swoje limity, Twoja żona też. A ma super dowody żeby mieć rozwód z Twojej winy, skoro się nawet nie ukrywasz, tylko wprost mówisz, że jeździsz do kochanki.

Na ten moment krzywdzisz je obie i usprawiedliwiasz tylko siebie.  Nie mówię, że Twoja żona zrobiła dobrze - uważam, że trzeba było się wtedy rozwieść. Ale uważam, że w tym momencie, to Ty jesteś największym gnojem.

Wszystko ok, ale wydarzenia nie nastąpiły w takim czasie, jak powinny.

- Ania pojawiła się szybciej i jej nie szukałem. Żona i tak już podejrzewała to i jako pierwszy krok ustaliliśmy rozstanie w zgodzie z jednym prawnikiem i napisanie oświadczenia, że dajemy sobie teraz przyzwolenie na spotykanie się z innymi partnerami, co nie będzie powodem o orzekanie o winie. Żona chciała takie oświadczenie od razu podpisać, ale powiedziałem, że nie ma jeszcze pośpiechu, a po 2 dniach przemyślała to zmieniając zdanie mówiąc nagle, że mnie kocha. Gdyby teraz próbowała orzec moją winę to i tak nie poszłoby jej to łatwo, mam na papierze i tak napisane, że mam sobie poszukać kogoś innego. Póki co mówi, że chciałaby ratować małżeństwo, a ja nie potrafię jej zaufać, do tego część serca jest już u tamtej.

Od żony teraz mam cały kalejdoskop wrażeń - miłość, przeprosiny, zarzuty romansu, docinki, obojętność, płacz, miłość, itd.


Tak, jestem gnojem, ale to ona go ze mnie zrobiła. Ja ją kochałem bardziej niż siebie do czasu, gdy powiedziała, że coś w niej pękło i zaczyna się nudzić.

17 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-08-01 09:59:17)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Clash napisał/a:

Nie zrobią tego dwie, ewentualnie jedna. Żona przez długi czas bawiła się granatem p.t. "rozpieprzam małżeństwo", a gdy jej powiedziałem, że mam kogoś to mi ten granat uroczyście wręczyła. Problem jest taki, że ja faktycznie nie chcę wziąć odpowiedzialności za rozbicie rodziny, a dla mojej żony nie był problem.

To trzeba było wtedy rzucić żonie papierami rozwodowymi zamiast szukać boczniary, serio.

Każdy ma swoje limity, Twoja żona też. A ma super dowody żeby mieć rozwód z Twojej winy, skoro się nawet nie ukrywasz, tylko wprost mówisz, że jeździsz do kochanki.

Na ten moment krzywdzisz je obie i usprawiedliwiasz tylko siebie.  Nie mówię, że Twoja żona zrobiła dobrze - uważam, że trzeba było się wtedy rozwieść. Ale uważam, że w tym momencie, to Ty jesteś największym gnojem.

Wszystko ok, ale wydarzenia nie nastąpiły w takim czasie, jak powinny.

- Ania pojawiła się szybciej i jej nie szukałem. Żona i tak już podejrzewała to i jako pierwszy krok ustaliliśmy rozstanie w zgodzie z jednym prawnikiem i napisanie oświadczenia, że dajemy sobie teraz przyzwolenie na spotykanie się z innymi partnerami, co nie będzie powodem o orzekanie o winie. Żona chciała takie oświadczenie od razu podpisać, ale powiedziałem, że nie ma jeszcze pośpiechu, a po 2 dniach przemyślała to zmieniając zdanie mówiąc nagle, że mnie kocha. Gdyby teraz próbowała orzec moją winę to i tak nie poszłoby jej to łatwo, mam na papierze i tak napisane, że mam sobie poszukać kogoś innego. Póki co mówi, że chciałaby ratować małżeństwo, a ja nie potrafię jej zaufać, do tego część serca jest już u tamtej.

Od żony teraz mam cały kalejdoskop wrażeń - miłość, przeprosiny, zarzuty romansu, docinki, obojętność, płacz, miłość, itd.


Tak, jestem gnojem, ale to ona go ze mnie zrobiła. Ja ją kochałem bardziej niż siebie do czasu, gdy powiedziała, że coś w niej pękło i zaczyna się nudzić.

Boże. Trzeba było się szybko rozwieść, jak się zacząłeś z Anią spotykać, przecież logiczne, że nie będziesz wtedy ratował malżeństwa, a tak to zostało Ci głupie oświadczenie, a syf w życiu masz dalej.

Emocji Ci brakuje? Fajny przykład mają dzieciaki.

Sam jesteś odpowiedzialny za swój gnój.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

18

Odp: Jak złożyć serce?
123Sprawdzam napisał/a:

Maku zobaczysz kogo sąd na rozprawie rozwodowej uzna za winnego rozpadu małżeństwa i KTO KOMU będzie płacił alimenty.

Jak sobie pościele tak się wyśpi. A mi nie chodziło o sprawy prawne.

123Sprawdzam napisał/a:

A z dobrym adwokatem i z takimi dowodami to żoneczka OGOLI go do łysa!

To jedna z możliwości, nie wiemy czy ona pracuje.

123Sprawdzam napisał/a:

JAK SIĘ JEST GŁUPIM, TO SIĘ ZA TO POTEM SŁONO PŁACI.

Kto bogatemu zabroni?

123Sprawdzam napisał/a:

Kolegę oszukasz, koleżankę oszukasz, sąsiada oszukasz, nawet SIEBIE oszukasz, ale ... życia NIE OSZUKASZ!

Wielkie słowa ale co życie ma z tym wspólnego? Jeśli wszystkich oszuka z sobą włącznie i uwierzy w swoją wizje świata to już nie jest oszustwo tylko jego życie. Oczywiście my możemy je inaczej widzieć i odbierać.
Tak naprawdę to tylko śmierci nie oszukasz.

123Sprawdzam napisał/a:

TYLE W TWOIM WYWODZIE MAM DO POWIEDZENIA.

Dziękuję że zechciałaś odpowiedzieć na mój wywód. Pomimo tego że sprawę widzimy inaczej.

19 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-01 11:22:51)

Odp: Jak złożyć serce?
maku2 napisał/a:

Ogarnij się i wybierz z kim chcesz być bo z dwoma nie da rady.

Przecież on to będzie ciągnął te dwa niby związki jak najdłużej, ile się da.
Wygodne to niby,tyle że potrzask,dwie kobiety trzymane w niepewności,zabiegają starają się godzą, nie godzą na taki układ
Autor sam niezdecydowany będzie odraczał, kluczył,lawirował etc, a i tak zostanie z ręką w nocniku.
Dwie kobiety dają się tak robić na własne życzenie,
chyba że żona ma chytry plan i Autor nie wie jeszcze o jej ukrytych zamiarach i wielu rzeczach.
Te jej przepychanki przypływy - wyglądają standardowo. jakby miała kogoś na boku, tyko nie sprawdzonego i niepewnego,często tak jest.
Za jakiś czas prędzej czy później jedna z Pań się zdenerwuje i pogoni Autora,odejdzie
jeżeli pierwsza zrezygnuje Anna ,to żona odzyska władzę i tym razem jeszcze z zemsty przystąpi, albo do rozwodu albo
do obróbki Clasha po staremu.Żonie też "przypadkiem" może przytrafić się nagłe i niespodziewane,zakochanie w "kimś", jak grom z jasnego nieba.
Rozwód ma w kieszeni z orzeczeniem winy męża - podanego na tacy,nie ma tłumaczenia w sądzie, że żona mu kazała kogoś poszukać to żaden argument.
Ile emocji przy tym i seksu,ego w kosmosie, ale nie ma nic darmo i na zawsze.
Inna opcja może panie się polubią z czasem.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

20 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2022-08-01 10:14:30)

Odp: Jak złożyć serce?

Clash, ale sobie narobiłeś pod górę. Popełniłeś duży błąd robiąc z żony powiernika swojego romansu. Twoja żona miała prawdopodobnie jednego lub 2 kochanków, z których ani jeden twardo się nie określił co do przyszłości i dlatego byłeś trzymany w rezerwie. Swoim romansem dajesz jej potężne działa przeciw sobie w razie rozwodu. Jak dobrze zrozumiałem żona wróciła do sypialni? Uprawiacie sex? To jest ważne, bo będziesz być może musiał udowodnić że wasze małżeństwo prędzej się rozpadło, a Twoje spotkania a Anią nie miały już na to wpływu. W Twojej żonie odezwał się pies ogrodnika, tylko tyle.Jeśli nie sypiasz z żoną już od 6 miesięcy to nie zmieniaj tego. To jest ważne do rozwodu. Nie krzywdź też Ani. Długo takiej huśtawki nie zniesie. Będziesz musiał się określić i w domu i dla Ani. Żona twierdziła że uczucia do Ciebie wypaliły się i co nagle znów zakochała się? Nie daj sobą manipulować.

21

Odp: Jak złożyć serce?

Lady Loka: rozwód to nie bieg sprintem na 300m, sprawy rozgrywają się dłużej, a tu jak już wspomniałem, chronologia ułożyła się w inny sposób, niż bym chciał.

Żona wróciła do łóżka i od tego momentu sex uprawiam tylko z nią. Ania powiedziała, że nie mogłaby tak teraz też ze mną sypiać, chociaż wiem, że hormony dosyć mocno w niej buzują, podobnie jak we mnie. Żeby orzec moją winę to żona musiałaby wynająć detektywa, który by mnie przyłapał na czymś, ale jest to wątpliwa sprawa. Spotkałem się z takimi opiniami, że żona po prostu przekombinowała i teraz zaczyna kalkulować, nie wiem. Miała też chęć się z Anią spotkać na zasadzie przekazania mnie w dobre ręce, jak to powiedziała (w momencie, gdy jej powiedziałem, że jestem gotowy na rozwód). Ja nie potrafię zdecydować, bo kocham je obie, choć zupełnie inaczej, ale nie jest tak, że się nimi bawię. O tym, że jestem draniem proszę już nie pisać, bo przecież to wiem. Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

22

Odp: Jak złożyć serce?

Żadna z tych pań nie zrezygnuje, ponieważ każda ma interes w tym, żeby trwać i czekać na to, co przyniesie życie.
Żona wie, że ma pierwszeństwo i mnóstwo atutów po swojej stronie.
Kochanka wie, że nie jest pierwszą lepszą np z tindera, która trafiła się autorowi przypadkiem i jako taka mogłaby być łatwo odrzucona. To wieloletnia bliska znajoma, kiedyś niespełniona miłość autora, jeszcze z czasów ich młodości.
Oboje znają się więc i już na dzień dobry łączyły ich silne więzi.
Autor z żoną też ma silne więzi, chociaż nieco podtrute przez ostanie dwa lata ich małżeństwa.
Ciężka sprawa.
One obie będą zabiegały o autora. Już wyszedł z tego jakby kasting, na zasadzie która lepsza.
Autor jest całkowicie zdezorientowany, czuje się rozdarty i kompletnie nie wie, co zrobić.
Stoi wobec ważnego dylematu życiowego, bo od tego, która z nich wybierze zależy dalsze jego życie.
Ja bym proponowała zmierzyć korzyści ale na stratach, czyli zastanowić się ile i co straci wybierając jedną albo druga. Chyba tylko w tej sposób można byłoby oszacować finalny zysk.

23

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

No i co z tego ?
Żona za przeproszeniem i tak trzyma Cię za jaja.
Szach mat kolego.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

24

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Teraz jestem szczęśliwy przy Ani, ale w domu z dziećmi i normalną wreszcie żoną (być może do czasu) też.

No teraz masz jak pączek w masełku. Tobie jest dobrze, nie ważne, że krzywdzisz wszystkich wokół.

Clash napisał/a:

Tak, jestem gnojem, ale to ona go ze mnie zrobiła.

Wszystcy winni tylko nie Ty.

Clash napisał/a:

Problem jest taki, że ja faktycznie nie chcę wziąć odpowiedzialności za rozbicie rodziny, a dla mojej żony nie był problem.

I to jest sedno. Nie potrafisz wziąć odpowiedzialności za swoje życie.


Gnój z Ciebie jakich mało. Nie dlatego, że wszedłeś w romans, ale dlatego, że nie masz odwagi cywilnej zdecydować i wykorzystujesz obie kobiety.

25

Odp: Jak złożyć serce?
paslawek napisał/a:
Clash napisał/a:

Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

No i co z tego ?
Żona za przeproszeniem i tak trzyma Cię za jaja.
Szach mat kolego.

Różnie to można nazwać. Zarówno jedna, jak i druga powiedziały, ze uszanuja moja decyzję. Żona teraz za to wie, ze kolejne przyłożenie mi z grubej rury automatycznie wyrzuci mnie prosto w ręce Ani.

26

Odp: Jak złożyć serce?
paslawek napisał/a:
Clash napisał/a:

Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

No i co z tego ?
Żona za przeproszeniem i tak trzyma Cię za jaja.
Szach mat kolego.

Dokładnie tak. Dał się urobić sexem i jeszcze zadowolony bo ma 2 gołębice. Jeszcze nie wie że Ania już kładzie krzyżyk na niego w sypialni, a w domu sielanka za jakiś czas się skończy  tzw. miesiąc miodowy. smile. Clash będziesz podwójnie rozdarty na własne życzenie.

27

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Lady Loka: rozwód to nie bieg sprintem na 300m, sprawy rozgrywają się dłużej, a tu jak już wspomniałem, chronologia ułożyła się w inny sposób, niż bym chciał.

Żona wróciła do łóżka i od tego momentu sex uprawiam tylko z nią. Ania powiedziała, że nie mogłaby tak teraz też ze mną sypiać, chociaż wiem, że hormony dosyć mocno w niej buzują, podobnie jak we mnie. Żeby orzec moją winę to żona musiałaby wynająć detektywa, który by mnie przyłapał na czymś, ale jest to wątpliwa sprawa. Spotkałem się z takimi opiniami, że żona po prostu przekombinowała i teraz zaczyna kalkulować, nie wiem. Miała też chęć się z Anią spotkać na zasadzie przekazania mnie w dobre ręce, jak to powiedziała (w momencie, gdy jej powiedziałem, że jestem gotowy na rozwód). Ja nie potrafię zdecydować, bo kocham je obie, choć zupełnie inaczej, ale nie jest tak, że się nimi bawię. O tym, że jestem draniem proszę już nie pisać, bo przecież to wiem. Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

Nikomu wcześniej tego nie napisałam, ale - umrzyj. Spotka Cię nieszczęście. Pamiętaj dlaczego.

28

Odp: Jak złożyć serce?

Jak ty autorze sypiasz teraz z zona to dla mnie jestes slabeusz. Tylko sie dziecmi dorastajacymi teraz nie zaslaniaj. Nie byles konsekwentny i to cie zgubi.

29

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
paslawek napisał/a:
Clash napisał/a:

Wiem też jedno - nie ja tą całą machinę ruszyłem.

No i co z tego ?
Żona za przeproszeniem i tak trzyma Cię za jaja.
Szach mat kolego.

Różnie to można nazwać. Zarówno jedna, jak i druga powiedziały, ze uszanuja moja decyzję. Żona teraz za to wie, ze kolejne przyłożenie mi z grubej rury automatycznie wyrzuci mnie prosto w ręce Ani.

Tak tak uszanują,uszanują ,na pewno tak będzie bo tak powiedziały,zwłaszcza żona jest godna zaufania
Wielka strata dla niej ,zważywszy na to że Cię nie kocha,
rozwodu jej się nie chce przeprowadzać i nie ma drugiej gałęzi być może, aktualnie

"Cichociemny na paralotni" big_smile

30

Odp: Jak złożyć serce?
M!ri napisał/a:

Gnój z Ciebie jakich mało. Nie dlatego, że wszedłeś w romans, ale dlatego, że nie masz odwagi cywilnej zdecydować i wykorzystujesz obie kobiety.

Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. Żona w ciągu ostatnich 2 lat urzadzala mi wręcz piekło na ziemi napedzajac się świadomością, ze jestem wpatrzony w nią jak w obrazek. Do takiego trudnego wyboru odwaga cywilna nie wystarczy, bardziej rozsądek i to co mówi serce, a ono poki co chce iść w dwie strony jednocześnie.

A o "gnoju" chyba powyżej nie doczytalas. Myślę, ze mój post może być przestrogą dla innych, gdy partner bawi się uczuciami strasząc odejściem i niespodziewanie role się odwracają.

31

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Do takiego trudnego wyboru odwaga cywilna nie wystarczy, bardziej rozsądek i to co mówi serce, a ono poki co chce iść w dwie strony jednocześnie.

Nie pieprz o żadnym sercu, to zwykła wygoda i wyrachowanie.

Clash napisał/a:

Myślę, ze mój post może być przestrogą dla innych, gdy partner bawi się uczuciami strasząc odejściem i niespodziewanie role się odwracają.

A co Ci Ania zawiniła?

32 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-01 10:51:53)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
M!ri napisał/a:

Gnój z Ciebie jakich mało. Nie dlatego, że wszedłeś w romans, ale dlatego, że nie masz odwagi cywilnej zdecydować i wykorzystujesz obie kobiety.

Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. Żona w ciągu ostatnich 2 lat urzadzala mi wręcz piekło na ziemi napedzajac się świadomością, ze jestem wpatrzony w nią jak w obrazek. Do takiego trudnego wyboru odwaga cywilna nie wystarczy, bardziej rozsądek i to co mówi serce, a ono poki co chce iść w dwie strony jednocześnie.

A o "gnoju" chyba powyżej nie doczytalas. Myślę, ze mój post może być przestrogą dla innych, gdy partner bawi się uczuciami strasząc odejściem i niespodziewanie role się odwracają.

No dobrze Clash odegrałeś się na żonie,pokazałeś że masz powodzenie,chłop na schwał
szybko się znieczuliłeś odzyskałeś zależne poczucie wartości,przypadkiem za pomocą niezwykłego plastra z przeszłości 
żona siadła z wrażenia,nagle znowu Cię kocha.
Co dalej z tym zrobisz ?
Zostaniesz z żoną,której nie ufasz,będziesz z nią  z rozsądku ? .
Anna czekać resztę życia nie będzie ,latka lecą, może nie chce być sama będzie naciskać  po swojemu dla swojego dobra.
A Ty żeś naobiecywał już coś na wyrost i na zapas,zamiast wziąć rozwód.chciałeś uwierzyć żonie wbrew sobie i mieć kochankę,jako narzędzie   
stąd
masz co masz i jest jak jest,na nic tu werdykt kto winny i kto miał rację wcześniej ,podjąłeś dziwną grę
teraz zostaniesz najprawdopodobniej sam,tak to bywa w niejasnych związkach.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

33 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-08-01 11:00:58)

Odp: Jak złożyć serce?

Z dedykacją dla autora wątku:

"Bajeczka o osiołku", Aleksander Fredro

Osiołkowi w żłobie dano:
w jednym owies, w drugim siano.
Uchem strzyże, głową kręci
i to pachnie i to nęci.
Od którego teraz zacznie,
aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda:
chwyci owies, żal mu siana, -
chwyci siano, owsa szkoda...
I tak stoi aż do rana,
a od rana do wieczora.
A i nareszcie przyszła pora,
że oślina podczas jadła
z głodu padła.

34

Odp: Jak złożyć serce?

Dwie kobiety.
Żona, która kocha i w obliczu jego straty straciła grunt pod nogami, więc uczucia do męża odżyły i dla tej kobiety odejście męża byłoby niewiarygodną wręcz strata.
Kochanka, jeszcze dłuższa znajomość niż z żoną, niespełniona miłość autora z lat ich młodości i oto teraz w najmniej oczekiwanym momencie ich drogi się skrzyżowały.
Reakcja żony na wiadomość o innej też szokująca, bo ona nagle zaczęła mocno zabiegać o męża, zamiast wywalić go do kochanki.

Kochanka na wieść, że autor dalej kocha żonę i sypią z nią też zareagowała szokująco, gdyż zamiast wycofać się od razu postanowiła trwać w tym układzie i czekać na autora.
Czyżby w tym przypadku ziścić miałoby się powiedzenie, że tam gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta?

35

Odp: Jak złożyć serce?
M!ri napisał/a:

] Nikomu wcześniej tego nie napisałam, ale - umrzyj. Spotka Cię nieszczęście. Pamiętaj dlaczego.

Wow, ale mnie zaszczyt kopnął, dzięki za cenną radę.

M!ri napisał/a:
Clash napisał/a:

Do takiego trudnego wyboru odwaga cywilna nie wystarczy, bardziej rozsądek i to co mówi serce, a ono poki co chce iść w dwie strony jednocześnie.

Nie pieprz o żadnym sercu, to zwykła wygoda i wyrachowanie.

Clash napisał/a:

Myślę, ze mój post może być przestrogą dla innych, gdy partner bawi się uczuciami strasząc odejściem i niespodziewanie role się odwracają.

A co Ci Ania zawiniła?

Obawiam się, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Dziękuję Ci za dotychczasowe cenne uwagi, ale chyba jednak ich więcej już nie potrzebuję akurat od Ciebie.


Za to bajka Fredry mnie rozbawiła i jak najbardziej pasuje smile (to taki śmiech przez łzy)

paslawek: życie napisze dalszy scenariusz. Żona mi proponuje teraz otwarty związek, co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale na pewno oddalilibyśmy się wtedy od normalności jeszcze bardziej, chociaż... czy dzisiejsze czasy są normalne w ogóle?

36

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
M!ri napisał/a:

Gnój z Ciebie jakich mało. Nie dlatego, że wszedłeś w romans, ale dlatego, że nie masz odwagi cywilnej zdecydować i wykorzystujesz obie kobiety.

Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. Żona w ciągu ostatnich 2 lat urzadzala mi wręcz piekło na ziemi napedzajac się świadomością, ze jestem wpatrzony w nią jak w obrazek. Do takiego trudnego wyboru odwaga cywilna nie wystarczy, bardziej rozsądek i to co mówi serce, a ono poki co chce iść w dwie strony jednocześnie.

A o "gnoju" chyba powyżej nie doczytalas. Myślę, ze mój post może być przestrogą dla innych, gdy partner bawi się uczuciami strasząc odejściem i niespodziewanie role się odwracają.

To trzeba było odejść.
Rozwód, jeżeli obie strony się na niego zgadzają i zgadzają się co do podziału majątku, to kwestia jednej rozprawy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

37

Odp: Jak złożyć serce?

Przeglądasz się czasem w lustrze?

38 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-01 11:19:57)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

paslawek: życie napisze dalszy scenariusz. Żona mi proponuje teraz otwarty związek, co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale na pewno oddalilibyśmy się wtedy od normalności jeszcze bardziej, chociaż... czy dzisiejsze czasy są normalne w ogóle?

To sprytna kobieta i cwana ,nie zdziw się jak za jakiś czas poznasz - "suchego szwagra" z niewiadomego "źródła" i nie wiadomo od kiedy 
przygotuj się już teraz na ten moment i niekoniecznie swoją oczekiwaną  reakcję na tą wieść
w takich sytuacjach wypełzają ciemne strony,zaborczości, zazdrości,chorej ambicji,nie wkręcaj sobie że Ci to obojętne i coś nie rusza Cię 
To co deklarujesz sobie w myślach to jedno - drugie to podświadomość też ma wiele do powiedzenia
po emocjach poznasz co to takiego będzie.
Możliwe, że zona planowała to od jakiegoś czasu różnie mogło być,
ale z tego co wiem w takich sytuacjach otwieranie związku nie jest dobrym rozwiązaniem ani pomysłem,kończy się fiaskiem,ponieważ macie nieprzepracowane swoją relacje pod kątem urazów i  braku zaufania,szczerości i uczciwości ,
Twoja żona kombinuje i to coś ostro na moje oko
albo kieruje się teraz desperacją ,albo to jest jakiś dłuższy proces i jej misterny plan,jak legalnie mieć kochanka.
Jeszcze kwestia tego czy Annie to będzie pasować taki układ,nie musi.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

39

Odp: Jak złożyć serce?

Clash
,, Żona w ciągu ostatnich 2 lat urzadzala mi wręcz piekło na ziemi "

I dlatego ją nagrodziłeś wpuszczając do łóżka?
Oferta  od żony  otwartego związku to dla Ciebie okazanie miłości smile?

40

Odp: Jak złożyć serce?

"Żona, która kocha i w obliczu jego straty straciła grunt pod nogami, więc uczucia do męża odżyły i dla tej kobiety odejście męża byłoby niewiarygodną wręcz strata"

Taaa... kocha, jest raczej psem ogrodnika.
Ja myślę, że nie wyszło jej z innym w którym się zakochała bez wzajemności, dlatego zmieniła front... choć tego nie wiemy, ale wykluczyć nie można.

A tak naprawdę to autor opisuje "bajkę" która w życiu się zdarza, ale dla mnie ta jest niewiarygodna.

41

Odp: Jak złożyć serce?

,, albo kieruje się teraz desperacją ,albo to jest jakiś dłuższy proces i jej misterny plan,jak legalnie mieć kochanka."

Paslawku, myślę że to drugie. A autor wątku robi wszystko aby jej to ułatwić.

42

Odp: Jak złożyć serce?

"Sypiam teraz tylko z żoną, bo Ania by nie mogła..."
Przynajmniej ona. A Ty mógłbyś? Sypiałbyś z obiema? Patrz, chłopie w jakim bagienku się taplasz.
Rozumiem zauroczenie Anią, bo w takich okolicznościach mogło to zaistnieć. Teraz ruch jest po Twojej stronie, bo MUSISZ się na coś zdecydować. A Ty siedzisz, i jęczysz, że łolaboga to nie ja zacząłem. No nie zacząłeś, ale co z tego? Zaniedbasz Anię ( sypialnia już padła), to ona odpuści w końcu. Żonka Cię odzyska , polatacie trochę i wróci stare. Sądzę, że ona kogoś miała, ale to nie wypaliło, stąd jej wygibasy.
Piszesz, że nie ma dobrego wyjscia- są dwa, czy dobre to nie wiem, ale to co robisz teraz to jakiś absurd ( " jeżdżę do Ani na legalu..)
"Albo w te albo wewte", jak to mówią - i to musi być Twoja decyzja. Nie pisz, proszę że kochasz obie bla bla, bo po prostu przy żonie Ci wygodnie, masz dom, rodzinę, pociąga Cię, itd, a u Ani ekscytacja, motyle, no wiadomo..
Szczerze, to myślałam, że nie sypiasz już z żoną. Nie tylko że względu na ewentualny rozwód, ale na zakochanie w Ani. Ale ja jestem monogamistką, więc tego nie pojmuję.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

43

Odp: Jak złożyć serce?

Stare porzekadło mówi, że jak chcesz odzyskać kobietę to musisz znaleźć nową.

Ah, women. They make the highs higher and the lows more frequent.

44

Odp: Jak złożyć serce?

No niestety żonka ma cię jak na widelcu. No ale Ania będzie miała nauczkę, że nie zabiera się za żonkosi.

I'm a man.
Odp: Jak złożyć serce?

Autor musi byc ciepla klucha i kubusiem puchatniem w jedeny.
-Zona pobawila sie innym konarem ale cos nie pyklo wiec siada na starym pniu ( Ona dziala tak schematycznie jak semafor swietlny )
czeka na kolejny konar ...jezeli nie przeterminowana to moze liczy na zabawe w Jepetto i jakiego pinokia wystruga - cartoon
- Puchatek wiecznie drzewko naprawia,poprawia, poleprza uleprza, ale niezdarnie dla Krzysia ktory marzy o jakim innym drzewku
- Zal mi pani Ani ktora nie jest plasterm , tylko calym gipsem na polamanej konczynie z przemieszczeniem - tylko pacjent troche nieswiadomy jest.
- Szkoda ze autor sam przelicza i kalkuluje co sie opalci a co nie a moze tak  a moze siak.
Jezeli juz powstaly uczucia, rozbudzasz nadzieje u innej kobiety to powinienes byc konsekwetny w tym co robisz...skoro zaczoles migracje do innej dziupli to ze starej sie wymelduj.
Teraz latasz jak w biegunce....chcialbys posiedziec w salonie ale musisz na 2ke:)
Wez duza dawke wegla i skoncz z tym przysrywaniem = wez se rozwod, i poukladaj sie z Ania.

46

Odp: Jak złożyć serce?

Kurczę, a ja tak inaczej - nie mogę się doczekać zakończenia tej sytuacji, jest to czytać - przyznaję.

47

Odp: Jak złożyć serce?
pjack napisał/a:

Kurczę, a ja tak inaczej - nie mogę się doczekać zakończenia tej sytuacji, jest to czytać - przyznaję.

Wszystko można dopisać, temat chwytający za serce wink

48

Odp: Jak złożyć serce?
pjack napisał/a:

Kurczę, a ja tak inaczej - nie mogę się doczekać zakończenia tej sytuacji, jest to czytać - przyznaję.

Obawiam się, że sobie poczekamy- bo jestem ciekawa, tak samo jak Ty - na ten finał. Autor chyba do zdecydowanych nie należy, także będzie tkiwic, aż któraś z Pań ( kochanych przez Clasha) w końcu sprzeda Mu kopa.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

49 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-08-01 12:19:12)

Odp: Jak złożyć serce?
edek z krainy kredek napisał/a:

Wez duza dawke wegla i skoncz z tym przysrywaniem = wez se rozwod, i poukladaj sie z Ania.

Goły i wesoły z ogromnymi zobowiązaniami. smile
Tu nawet nie trzeba za dobrego prawnika. Niektóre użytkowniczki, już wiedzą kto poniesie winę i odpowiedzialność za rozpad małżeństwa. smile

I'm a man.

50

Odp: Jak złożyć serce?

Adela 07
,,Szczerze, to myślałam, że nie sypiasz już z żoną. Nie tylko że względu na ewentualny rozwód, ale na zakochanie w Ani. Ale ja jestem monogamistką, więc tego nie pojmuję."

Też tego nie pojmuję, z jednej strony zakochany w Ani a z drugiej wraca do sexu z żoną która miała go w dup.e. W nagrodę dostał propozycję otwartego związku smile.

51

Odp: Jak złożyć serce?

Ja wiem, że to jest chore. Tak jak wspomniałem na początku - nie potrzebuję nawet rad, bo dobrych nie ma. Żona jako kobieta nadal mnie bardzo pociąga, wiem że ja ją też. Ona wie, że przeholowała tym razem i to bardzo. Błąd mój polegał na tym, że uwierzyłem we wszystko co mówi i byłem absolutnie przekonany, że z małżeństwa nie ma już nic, dlatego już wyszedłem z propozycją rozwodu. W międzyczasie jak wspomniałem, pojawiła się moja dawna miłość i tą decyzję przyspieszyła, tak bym dalej smażył się w moim piekiełku. Gdy dwa dni po rozmowie żona wzięła mnie za rękę to przyciągnęła momentalnie moje uczucia. Mogę to dać jako przestrogę dla młodych chłopaków, którzy poznają piękne kobiety - im ładniejsza, tym tkwi w niej potencjalnie większa siła tornada. Tak niestety jesteśmy my faceci w większości podatni na tego typu sytuacje, do tego trudno jest naprawdę pstryknąć palcem i rozsypać 20 lat w sumie fajnego przez dłuższy czas związku jak domek z kart (chociaż mojej żonie od początku wydawało się to łatwe, ale jak przyszło co do czego to chyba też przekalkulowała plusy i minusy).

Z Anią wiem, że miałbym naprawdę świetne życie, bo wiem jaką jest osobą i charakterami do siebie pasujemy bardziej, ale nie potrafię rozstać się z moimi dziećmi, a żona też spowodowała, że wrócił sentyment. Tak więc nie mogę przestać myśleć o jednej, jak i o drugiej. Na tą chwilę prognozuję, że żona nie wytrzyma tego i faktycznie mnie wykopie do Ani.

52 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-01 13:48:44)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Na tą chwilę prognozuję, że żona nie wytrzyma tego i faktycznie mnie wykopie do Ani.

Żebyś się Clash nie zdziwił,mam wrażenie że widzisz co chcesz widzieć,takie Twoje życzenie pobożne.Czekaj tatka latka ,Ty czekasz żona czeka Wy czekacie,kto pierwszy wykona błąd i pęknie,za chwile wróci zimna wojna nerwów,żona długo faktycznie może nie wytrzymać wymuszania na sobie pożądania reaktywnego,ale ma kontrolę za pomocą seksu i obietnic na jakaś mrzonkę,sielankę w "wolnej miłości" z rozsądku i kalkulacji,wyrachowania bardziej.Może sama w to bardzo chce wierzyć wszystko tak jak i Ty.Ludzie to lubią się oszukiwać.
Propozycja żony na otwarcie związku, też wydaje się mocno na wyrost i nieprzemyślaną,mało realna opcją na udane relacje w przyszłości
Jeżeli Twoja żona absolutnie nie ma,nie miała  bocznego i na razie nie planuje szukać kogoś ( co wydaje się nieprawdopodobne,ale Ty masz lepsze rozeznanie możliwe)
to są dwie możliwości,kocha Cię nad życie i godzi na wszystko,"pogubiła się mocno",ma depresję,albo jest z wygody,rozsądku rozmyśliła się ze strachu przed samotnością i że popadnie w biedę
a tamte wcześniejsze jej okrutne zagrania z rozwodem to była jakaś totalna manipulacja na której się przeliczyła srodze,może myślała że uwolnisz ją od siebie na jej bezwzględnych warunkach,lub że będzie z Tobą tak grać nie wiadomo ile czasu,sugestia o szukani innej kobiety to był blef,test,podpucha,przyzwyczaiła się bardzo do tego, że to Ty starasz się zasłużyć na jej miłość i teraz desperacko z lęków,obaw przed samotnością. spadkiem standardu życia odstawia cyrk z odrodzeniem uczuć i nową szaloną namiętnością, to takie na wodzie pisane i nietrwałe wydaje się,takie moje zdanie jest,ja obstawiam, że prędzej Anna nie wytrzyma i się rozstanie z Tobą
Ty wrócisz do żony z podkulonym ogonem i znowu będziesz poddawany starym sztukom z jej strony,
a ona dalej będzie nieszczęśliwa z Tobą ale to znane i pewne ,niż zaczynanie wszystkiego od zera ,dlatego że przez co najmniej 2 lata tak Twojej żonie najbardziej pasowało w ten sposób dominować,jej ukorzenie się to pozór i akrobacja celem powrotu wcześniejszego do status quo
Ania raczej na otwarty związek mam wrażenie za Chiny ludowe się nie zgodzi.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

53

Odp: Jak złożyć serce?
Morfeusz1 napisał/a:

Adela 07
,,Szczerze, to myślałam, że nie sypiasz już z żoną. Nie tylko że względu na ewentualny rozwód, ale na zakochanie w Ani. Ale ja jestem monogamistką, więc tego nie pojmuję."

Też tego nie pojmuję, z jednej strony zakochany w Ani a z drugiej wraca do sexu z żoną która miała go w dup.e. W nagrodę dostał propozycję otwartego związku smile.

Farciarz;)
Gdyby Ania się nie " brzydziła"- byłby ustawiony.
Sorry, nie mogłam się powstrzymać.
Akurat mnie nie mieści się w głowie, jak będąc zakochanym można z radością wskakiwać do łóżka innej osobie. Tak jak i kochać w podobnym trybie.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

54

Odp: Jak złożyć serce?
adela 07 napisał/a:
Morfeusz1 napisał/a:

Adela 07
,,Szczerze, to myślałam, że nie sypiasz już z żoną. Nie tylko że względu na ewentualny rozwód, ale na zakochanie w Ani. Ale ja jestem monogamistką, więc tego nie pojmuję."

Też tego nie pojmuję, z jednej strony zakochany w Ani a z drugiej wraca do sexu z żoną która miała go w dup.e. W nagrodę dostał propozycję otwartego związku smile.

Farciarz;)
Gdyby Ania się nie " brzydziła"- byłby ustawiony.
Sorry, nie mogłam się powstrzymać.
Akurat mnie nie mieści się w głowie, jak będąc zakochanym można z radością wskakiwać do łóżka innej osobie. Tak jak i kochać w podobnym trybie.

Mi to też się nie mieściło w głowie. Do momentu, gdy sam się w taki układ nie wplątałem. Być może niejeden by mi chwilowo zazdrościł, mi naprawdę nie jest z tym do śmiechu. Jest to ogromny ciężar, którego nie jestem w stanie sam z siebie zrzucić i tak naprawdę dużo łatwiej byłoby to zrobić, gdybym był rzeczywiście wrednym gnojem bez sentymentów i powiedział po prostu jednej z nich, że to koniec.

Pasławku, myślę, że dobrze Ci idzie "rozgryzanie" tej sytuacji.

55

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

tak naprawdę dużo łatwiej byłoby to zrobić, gdybym był rzeczywiście wrednym gnojem bez sentymentów

Wtedy żonka by nie szukała takowego poza waszym małżeństwem. smile Tzw. kwadratura koła.

I'm a man.

56

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Jest to ogromny ciężar, którego nie jestem w stanie sam z siebie zrzucić i tak naprawdę dużo łatwiej byłoby to zrobić, gdybym był rzeczywiście wrednym gnojem bez sentymentów i powiedział po prostu jednej z nich, że to koniec.

Jesteś wrednym gnojem bez sentymentów to tego nie robisz. Kiedy do Ciebie to dotrze?

57

Odp: Jak złożyć serce?

No cóż- jak to mówią- człowieka poznaje się w obliczu trudnych lub niespodziewanych sytuacji.
Podobne słowa do Twoich , Clash (o zaskakiwaniu samego siebie) usłyszałam od mojego eksa, po Jego zdradzie.
Pasławku- Twój scenariusz jest prawdopodobny, tym bardziej, że poznaliśmy tu żonę Autora, jako kombinatorkę.

" Pamietaj, że Rzecz,która przedstawia się dorzecznie w Twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim"
K. Puchatek.

58

Odp: Jak złożyć serce?
M!ri napisał/a:
Clash napisał/a:

Jest to ogromny ciężar, którego nie jestem w stanie sam z siebie zrzucić i tak naprawdę dużo łatwiej byłoby to zrobić, gdybym był rzeczywiście wrednym gnojem bez sentymentów i powiedział po prostu jednej z nich, że to koniec.

Jesteś wrednym gnojem bez sentymentów to tego nie robisz. Kiedy do Ciebie to dotrze?

Bardzo Cię proszę, nie komentuj tego wątku, bo aż na kilometr czuć, że los Cię przeczołgał wielokrotnie przez każdą możliwą stronę i wypluwasz tu teraz swoje cenne rady poprzez pryzmat swoich przeżyć.

59

Odp: Jak złożyć serce?
adela 07 napisał/a:

No cóż- jak to mówią- człowieka poznaje się w obliczu trudnych lub niespodziewanych sytuacji.
Podobne słowa do Twoich , Clash (o zaskakiwaniu samego siebie) usłyszałam od mojego eksa, po Jego zdradzie.
Pasławku- Twój scenariusz jest prawdopodobny, tym bardziej, że poznaliśmy tu żonę Autora, jako kombinatorkę.

Jeszcze istotna sprawa - gdy powiedziałem żonie o Ani to ona mi tą zdradę wybaczyła mówiąc, że faktycznie miałem do tego prawo, tyle że myślała, że ja po tym wszystkich pstryknę palcem i powiem kochance, że dziękuję jej za podtrzymywanie mnie wtedy w pionie i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Teraz żona widzi, że połączyło mnie jednak z Anią coś więcej i wywala na mnie frustracje przemieszane z miłością.

60 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-01 14:11:53)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

"rozgryzanie" tej sytuacji.

Wszystko opiera się na tym czy żona kogoś ma czy nie ma,jeżeli jesteś pewny że nie ma ,to zacznij się z nią układać w sprawie rozwodu,kontaktów z dziećmi majątku i tak dalej.W pewnym sensie i z pewnej perspektywy lepiej żeby go miała,ale wygląda że nie ma albo to stracona sprawa na 100% w tym momencie,a Ty spełniasz też dodatkowo dla niej rolę plastra po kochanku,ale to już konfabuluje odpływam w domysły  smile
Jeżeli ma jakieś problemy ze sobą to trwając w tym i bujając obydwoje w obłokach przedłużacie tylko chory związek,żona się nigdy nie ogarnie,bo wisi na Tobie posuwa się nawet do przyzwolenia na inną kobietę,ale nie myśl sobie że to za darmo.jesteś jej własnością rządziła Tobą.
Wracając na stare tory zyskasz tylko to co stare i znane a dobrze nie było ani Tobie anie zonie,zaszło to zbyt daleko,samym seksem tego się nie naprawi,a możesz stracić szansę na coś nowego z Anią .
Tak czy siak łatwo nie będzie,jak zostaniesz z żoną czy jak odejdziesz od niej,jedynie co to dzieci ratujcie przed rozwodową awanturą
chodzi o Twoją ewentualną alienację pod wpływem urażonej dumy żony to niejasne i niepewne jak zareaguje mówi że uszanuje decyzję pożyjemy zobaczymy ,a mówić to se można, ważne co zrobi , jak widzisz nie jest przewidywalne do końca jej działanie,bardzo niestabilną osobą chyba stała się przez ostatnie lata,uciekała w coś innego jeżeli nie w romans.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

Posty [ 1 do 60 z 202 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak złożyć serce?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021