Wątków jest tyle, że nie wiem od czego zacząć. Generalnie jesteśmy z mężem niecałe 6 lat ze sobą, było mocne zakochanie, miłość jest nadal, ale dobiło nas chyba zaniedbanie i kryzys po pojawieniu się dziecka. Niby wiem co powinnam zmienić, poprawić, ale brak mi motywacji (lubię mieć jakąś instrukcję, listę co robić). Ostatnimi czasy mąż denerwuje mnie wszystkim, tym że nie dojada rzeczy, że marudzi na obiad, że za głośno zamyka drzwi gdy usypiam dziecko, że czegoś nie robi i to co robi. Po pojawieniu się dziecka klasycznie zakochaliśmy się w nim, ale pojawiło się zmęczenie i walka każdego z nas o wolny czas własny, a dalej już czepianie się, wypominki. Ja sama czuje się nieatrakcyjna, nawet nie po ciąży, ale już wcześniej: coraz gorzej się ubieram bo nie potrafię sobie nic znaleźć, nie uprawiam sportu i moje ciało jest zgarbione i sflaczałe, nie czytam książek, czas wolny spędzam przy internecie/przed tv. Chciałabym prowadzić długie rozmowy, ale nie mam o czym, jestem zaniedbana też intelektualnie. Mąż denerwuje się, że robię bałagan w domu, że siedzę dużo na czatach z koleżankami, że dzielę się wieloma informacjami z rodziną, że nie robię tego o co prosi, że nie umiem go słuchać, tylko jak coś opowiada zerkam w telefon, albo szybko zmieniam wątek. Wiem, że jest to uzasadnione, ale jakoś nie chce mi się wysilać, nie wiem co się stało, jeszcze parę lat temu byłam uśmiechnięta, miałam duże powodzenie, ludzie mnie lubili. Teraz pomału staje się zgnuśniałą żoną, z pretensjami, bez uśmiechu na twarzy, niezadowoloną. Mąż mnie często denerwuje i choć tu potrafię przyznać że w wielu rzeczach ma rację to w każdym pojedynczym sporze uważam, że ja mam racje/lepiej wiem. Chciałabym wrócić do dawnej wersji siebie i nie wiem jak. W duchu obwiniam go, że przy nim się tak posypałam, że jego pdojście do niektórych spraw odbiera mi energię, że przez jego brak lekkości ja straciłam swoją wewnętrzną radość i blask.
W jakim wieku jest dziecko?
To czas najwyższy się obudzić, bo niedługo będzie po małżeństwie.
Skonsultuj się online z psychologiem, bo to może mieć coś wspólnego z depresją.
Dopiero pół roku.
Jak czujesz że mąż cię zaniedbuje to wystarczy kupić wibrator albo porządnego dildosa!
Zrob sobie badania, moze czegos Ci brakuje. Niedobór składników mineralnych bardzo rzutuje na samopoczucie, a przez to również na relacje z rodziną. Zbadaj witaminę b12, witaminę d3, magnez, potas. Mówię zbadaj, bo pewnie wciąż karmisz piersią, więc lepiej nie brać tabletek jeśli masz prawidłowy poziom.
Dopiero pół roku.
dziecko ma pół roku?
Bo nie wiem czego dotyczy ta wypowiedź.
Masz małe dziecko. Pół roku to jest nic. Wstajesz w nocy, karmisz, przewijasz, bawisz, nosisz i tak na zmianę.
Nie ma nic dziwnego w tym, że nie chce Ci się potem szukać rozrywek intelektualnych i woljsz obejrzeć serial albo popatrzeć w telefon. Jesteś skupiona na dziecku, Twoje ciało jeszcze nie wróciło do normy i to też jest normalne po ciąży.
Ja bym popatrzyła kilkutorowo.
Po pierwsze porozmawiaj z mężem. Po ciąży wszystko się zmienia. Ty warczysz na niego, bo jesteś najnormalniej w świecie zmęczona. On tego do końca nie rozumie, bo on idzie do pracy, a Ty siedzisz w domu. Spróbuj z nim wypracować nowe sposoby postępowania w domu. Tak, żebyście byli w stanie się porozumieć.
Po drugie może kontakt z terapeutą by Ci pomógł?
Po trzecie, może mąż zostanie z dzieckiem codziennie na 1-2 m godziny, żebyś Ty mogła iść na spacer sama? Albo spotkać się z koleżanką albo w spokoju się zrelaksować? Jeżeli masz potrzebę rozwoju i poczytania czegoś, to miałabyś na to wygospodarowany czas.
Ostatnie, zawsze miżesz więcej ruszać się z dzieckiem
ja tak planowałam, chciałam z takim 4-5 miesięczniakiem wychodzić nawet na cały dzień. Koc, jedzenie dla mnie, książka, zapas pampersów i mnie nie ma ![]()
Dobrze autorko ze potrafisz sie sama określić, to już duzy plus.
Niestety na tym plusy sie kończą.
Wyżywasz się na mężu, bo tak to trzeba nazwać, bez powodu.
Chodzisz naburmuszona i zła,tez bez powodu.
Sama napisałaś że zmieniasz sie w "zgnuśniałą żoną"
Ty żle sie czujesz sama ze sobą, a co dopiero twój mąż w twoim towarzystwie.
Jak myślisz ile jeszcze wytrzyma? Ile będzie tolerował twojego zachowania.
Nic tak faceci nie nienawidzą w kobietach jak braku umiejętności przyznania sie do błędu i przeproszenia.
A ty piszesz że
"Mąż mnie często denerwuje i choć tu potrafię przyznać że w wielu rzeczach ma rację to w każdym pojedynczym sporze uważam, że ja mam racje/lepiej wiem."
Zadaj sobie dwa pytania:
Czy chce być w nieszczęśliwym małżeństwie gdzie niszczę życie swojemu partnerowi,a ten jest zemną ze względu na dziecko
Czy chce być samotna matka.
bo takie dwie opcje stoją przed tobą.
Najpierw idz do męża i go przeproś za swoje zachowanie.
Zaproponuj wspólną terapie dla was i sama idź na indywidualną.
Zacznij zmiany od siebie, bo tylko na siebie masz 100% wpływu.
Nic nie napisałaś jak twój mąż wywiązuje sie z roli ojca, wiec trudno cos mówić.
Jezeli się nie wywiązuję to przypomnij mu ze to tez jego dziecko i opieka nad nim to tez jego zadanie.
W czasie gdy on sie będzie opiekował dzieckiem, postaraj sie wyjść do ludzi,nie zamykaj sie w domu i w znajomościach internetowych.
tak samo nie zdawaj relacji ze wszystkiego co sie u was dzieje swojej rodzinie, bo tu twój facet ma racje,tak się nie robi.
Spróbujcie porozmawiać,i ustalić sobie grafik tyg, po to, aby kazde z was było tak samo zmęczone i miało tyle samo czasu dla siebie.
przy czym nie zapominajcie o czasie DLA WAS.
Jezeli będziecie musieli wybierać czas dla siebie a czas dla was, lepiej go spędzić wspólnie na czymś fajnym,bo nim sie obejrzycie to wasze relacje sie rozjada,i staniecie sie dla sibie tylko lokatorami którzy wspólnie wychowują dziecko.
Skoro juz tak zdajesz relacje swojej rodzinie, to dogadaj sie z kims zeby ktos sie zajął dzieckiem an te kilka godzin,albo wynajmijcie opiekunkę.
kiedy byliście ostatnio na randce?
Dobrze autorko ze potrafisz sie sama określić, to już duzy plus.
Niestety na tym plusy sie kończą.
Wyżywasz się na mężu, bo tak to trzeba nazwać, bez powodu.
Chodzisz naburmuszona i zła,tez bez powodu.
Sama napisałaś że zmieniasz sie w "zgnuśniałą żoną"
Ty żle sie czujesz sama ze sobą, a co dopiero twój mąż w twoim towarzystwie.
Jak myślisz ile jeszcze wytrzyma? Ile będzie tolerował twojego zachowania.
Nic tak faceci nie nienawidzą w kobietach jak braku umiejętności przyznania sie do błędu i przeproszenia.
A ty piszesz że
"Mąż mnie często denerwuje i choć tu potrafię przyznać że w wielu rzeczach ma rację to w każdym pojedynczym sporze uważam, że ja mam racje/lepiej wiem."
Zadaj sobie dwa pytania:
Czy chce być w nieszczęśliwym małżeństwie gdzie niszczę życie swojemu partnerowi,a ten jest zemną ze względu na dziecko
Czy chce być samotna matka.
bo takie dwie opcje stoją przed tobą.
Najpierw idz do męża i go przeproś za swoje zachowanie.
Zaproponuj wspólną terapie dla was i sama idź na indywidualną.
Zacznij zmiany od siebie, bo tylko na siebie masz 100% wpływu.
Nic nie napisałaś jak twój mąż wywiązuje sie z roli ojca, wiec trudno cos mówić.
Jezeli się nie wywiązuję to przypomnij mu ze to tez jego dziecko i opieka nad nim to tez jego zadanie.
W czasie gdy on sie będzie opiekował dzieckiem, postaraj sie wyjść do ludzi,nie zamykaj sie w domu i w znajomościach internetowych.
tak samo nie zdawaj relacji ze wszystkiego co sie u was dzieje swojej rodzinie, bo tu twój facet ma racje,tak się nie robi.
Spróbujcie porozmawiać,i ustalić sobie grafik tyg, po to, aby kazde z was było tak samo zmęczone i miało tyle samo czasu dla siebie.
przy czym nie zapominajcie o czasie DLA WAS.
Jezeli będziecie musieli wybierać czas dla siebie a czas dla was, lepiej go spędzić wspólnie na czymś fajnym,bo nim sie obejrzycie to wasze relacje sie rozjada,i staniecie sie dla sibie tylko lokatorami którzy wspólnie wychowują dziecko.
Skoro juz tak zdajesz relacje swojej rodzinie, to dogadaj sie z kims zeby ktos sie zajął dzieckiem an te kilka godzin,albo wynajmijcie opiekunkę.
kiedy byliście ostatnio na randce?
Przed porodem, nie mamy nikogo do pomocy przy dziecku bo nasze rodziny mieszkają 4h drogi od nas, a na opiekunkę jeszcze za wcześnie, oboje nie czujemy się gotowi zostawić dziecko z obcą osobą.
To co się teraz z Tobą dzieje, jest zupełnie normalne, dlatego nie masz powodu, by wbijać się w poczucie winy, ale...
Jesteś zmęczona i o ile masz do tego prawo, co zresztą nie podlega dyskusji, podobnie jak masz prawo oczekiwać wsparcia, to równocześnie musisz pamiętać, że zmęczenie nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla przedmiotowego traktowania partnera i zaniedbania relacji. Oczywiście masz mniej energii, czasu, bo opieka nad takim maleństwem jest wyczerpująca, a brak odskoczni odbija się na Twoich emocjach, jednak mąż też ma prawo do swoich uczuć, a chyba jest mu z Tobą coraz gorzej, czuje się coraz bardziej niewidzialny, nieważny, a nawet jak zawadzający mebel. Jeśli teraz przestaniecie być na siebie uważni, to się od siebie oddalicie. Zresztą to już się dzieje, a jesteście na najlepszej drodze, by było jeszcze gorzej.
Uważam, że pora na konkretne zmiany. Powiedz mężowi jak sama się z tym wszystkim czujesz, czego od niego oczekujesz, w jaki sposób mógłby Cię wesprzeć, realnie pomóc. Kiedy Tobie będzie łatwiej, to i jemu przy okazji powinno być z Tobą lepiej.
Lady Loka ma rację twierdząc, że zmęczenie wywołuje u Ciebie rozdrażnienie, stąd te wszystkie reakcje na osobę męża. Jak tak dalej pójdzie, oboje się w tym zakręcicie i pełni wzajemnego żalu stracicie się z oczu. Jesteście rodzicami i to jest bardzo ważna rola, jaką musicie teraz pełnić, ale przy okazji nie możecie przestać być mężem i żoną, mężczyzną i kobietą, a przede wszystkim najbliższymi sobie ludźmi.
Oprócz tego co powyżej, chcę zwrócić uwagę, że po pół roku hormony mogą się nie ustabilizowac, do tego jeśli karmisz piersią, to też cykl hormonalny na pewno nie jest na tym poziomie co przed ciążą. To też może mieć wpływ na Ciebie, na Twoje podejście do męża. Hormony to nie usprawiedliwienie, bo oprócz nich, masz też rozum.
Musisz mieć na uwadze to jak bardzo tryb życia i dieta wpływa na Twój nastrój, zatem zacznij o to dbać, dbac o siebie. Nie sugeruje siłowni i takie tam. Absolutnie. Jakbyś zaczęła na siłę to by miało to krótki efekt. Zacznij od codziennych czynności: spacer do sklepu, codzienne spacery z dzieckiem, częste sprzątanie domu, mycie okien może by się przydało? Rozumiesz? Codzienne czynności. Koniecznie też wychodz do ludzi, łap słońce, to bardzo ważne. Zwróć uwagę na zdrowe odżywianie, dużo warzyw i owoców - odżywiaj się jedząc.
Nie wiem jak Ty masz, dużo kobiet po ciąży potwierdza, że jakoś tak lepiej się czują, kiedy zrobią sonie lekki makijaż, uczesza włosy, ładniej się ubiora - "i już jakoś mi tak lepiej". Sprawdź co na Ciebie działa. Sprawiaj sobie zdrowe przyjemności. Do tego proponuję zacząć się uśmiechać do siebie w lustrze i doceniać swoje atuty, np uśmiechnij się do siebie w lustrze dostrzegajac swoje ładne oczy, czy uśmiech, skupiaj się ba tym co ładne i co w sobie lubisz. Na początku może być jakoś tak głupio, ale ćwicz to, to naprawdę zmienia nastawienie i swoją samoocenę.
I koniecznie, zadbaj o relacje z partnerem.
Powodzenia ![]()
13 2022-07-25 09:44:35 Ostatnio edytowany przez Klauss (2022-07-25 09:45:17)
Lady Loka i Istotka6 bardzo fajnie ci napisały, w pełni podpisuję się pod tym. Kilka słów ode mnie:
-dużo spacerów (z dzieckiem), szczególnie teraz latem, jak jest fajna pogoda. Spotkasz kogoś, pogadasz, poruszasz się, dotlenisz, endorfinki same w górę pójdą,
-jeśli mąż nie umie to naucz go "podstawowej obsługi dziecka", i 2-3x w tyg. powinnaś mieć czas tylko dla siebie. Jakieś zakupy, fryzjer, kosmetyczka, sport, ploty z koleżanką jeśli nie możesz się z nią i dzieckiem spotkać,
-ogranicz siedzenie na telefonie, strata czasu. Najlepiej wyłącz powiadomienia z tych czatów, sprawdzaj je jak najrzadziej. Da się ![]()
-mąż też musi zrozumieć, że teraz jest ojcem i też ma obowiązki. Też może posprzątać w domu, zrobić samemu zakupy czy też zająć się samemu dzieckiem. OK, on pracuje, to po pracy chwila odpoczynku jeśli potrzebuje ale potem obowiązki wzywają. Sorry! Sam też może posprzątać, wstawić czy rozwiesić pranie. I piszę to jako facet (i ojciec, już nastolatków).
-wyjedźcie razem gdzieś na 3-4 dni. Z dzieckiem, da się jak najbardziej
Śniadania w obiekcie a obiady na mieście, coś pozwiedzacie, pospacerujecie, oderwiecie się od codzienności.