Finansowe rozterki narzeczonego. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finansowe rozterki narzeczonego.

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 241 ]

1

Temat: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jest para. Znają się od kilku miesięcy, spędzają ze sobą dużo czasu, widzą się codziennie.
Chcą być ze sobą, planują ślub, dzieci.
On ma trochę oszczędności i dobrze zarabia.
Ona ma dom w stanie ruderalnym i zarobki takie sobie, żadnych oszczędności.
Dom jest nietypowy i na tyle duży, że spokojnie można w nim wyodrębnić 2 a nawet 3 oddzielne mieszkania.
On wpadł na pomysł aby jeszcze przed ślubem odkupić od niej część tego domu.
Nie ma pewnie wprawdzie całej sumy za ten metraż, ale resztę chciałby przekazywać jej w comiesięcznych ratach.
Za te pieniądze od niego ona mogłaby wykończyć "swoją część" domu.
Bo w tej chwili idzie jej to w żółwim tempie z powodu braku kasy.
A on z reszty swoich zarobków i własną robocizną dałby radę wykończyć to co od niej nabędzie.
Z tym, że on boi się na razie powiedzieć jej o swoim pomyśle aby nie być odebranym jako polujący na mieszkanie a nie zakochany.
Dodam, że zakochał się w niej i spotykali się jeszcze zanim mu powiedziała o tym domu.
Co o tym sądzicie? Czy ona go nie pogoni jak usłyszy taką propozycję?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Trochę nie rozumiem czemu ma to służyć i dlaczego teraz przed ślubem on chce odkupić od niej część tego domu? To planują razem życie czy każde w "swojej" części tego domu?
Poza tym jak się rozstaną, a wiadomo, że różnie może być, takie mieszkanie pod jednym dachem byłoby katorgą.

3

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Jest para. Znają się od kilku miesięcy, spędzają ze sobą dużo czasu, widzą się codziennie.
Chcą być ze sobą, planują ślub, dzieci.
On ma trochę oszczędności i dobrze zarabia.
Ona ma dom w stanie ruderalnym i zarobki takie sobie, żadnych oszczędności.
Dom jest nietypowy i na tyle duży, że spokojnie można w nim wyodrębnić 2 a nawet 3 oddzielne mieszkania.
On wpadł na pomysł aby jeszcze przed ślubem odkupić od niej część tego domu.
Nie ma pewnie wprawdzie całej sumy za ten metraż, ale resztę chciałby przekazywać jej w comiesięcznych ratach.
Za te pieniądze od niego ona mogłaby wykończyć "swoją część" domu.
Bo w tej chwili idzie jej to w żółwim tempie z powodu braku kasy.
A on z reszty swoich zarobków i własną robocizną dałby radę wykończyć to co od niej nabędzie.
Z tym, że on boi się na razie powiedzieć jej o swoim pomyśle aby nie być odebranym jako polujący na mieszkanie a nie zakochany.
Dodam, że zakochał się w niej i spotykali się jeszcze zanim mu powiedziała o tym domu.
Co o tym sądzicie? Czy ona go nie pogoni jak usłyszy taką propozycję?

Przecież chce odkupić, więc dlaczego miałby zostać wzięty za polującego na mieszkanie. Chyba że liczy na spory upust cenowy. A jeśli nie w głowie mu wykorzystywanie sytuacji, aby kupić coś za bezcen, to wg mnie to by było ok, nie widziałabym w tym nic zdrożnego.

4

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

I tak źle i tak niedobrze.
Bo jeżeli odkupi przed ślubem to w razie rozwodu ta część domu będzie jego,mieszkanie po rozwodzie drzwi w drzwi może być ciężkie, chyba żeby sprzedał
Natomiast jak sie weźmie za remont po ślubie to i tak wszystko będzie jego zony,będzie mógł co najwyżej zadąć zwrotów kosztów, a co przy szalejącej cenie nieruchomości to i tak była zona wyjdzie na ogromny plus.
Choc z dwojga złego lepsze jest to żeby odkupił część domu, bo przynajmniej nie zostanie z niczym.
Ze juz o robociźnie i czasie poświęconym na remont nie wspomnę.
Nie uważam żeby to był jaki afront, bo głupota było by inwestowanie w nie swoje.

5

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Roxann napisał/a:

Trochę nie rozumiem czemu ma to służyć i dlaczego teraz przed ślubem on chce odkupić od niej część tego domu? To planują razem życie czy każde w "swojej" części tego domu?
Poza tym jak się rozstaną, a wiadomo, że różnie może być, takie mieszkanie pod jednym dachem byłoby katorgą.

Oni planują życie razem.
Lecz to życie razem będzie możliwe gdy już będzie można zamieszkać w tym domu w godziwych warunkach.
A przy jej zarobkach to zbyt szybko nie nastąpi bo ceny materiałów budowlanych niesamowicie wzrosły.
Ona kupuje z każdej pensji coś tam do remontu i składuje to. Ale postęp w robotach niewielki bo ciągle czegoś brakuje.
W takim tempie to nieprędko ten remont się skończy.

6

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

A gdzie każde z nich teraz mieszka?
Moim zdaniem najsensowniejszą opcją byłoby jakby on jej udzielił pożyczki na ten remont, ona wykończy część domu i będą mogli razem zamieszkać.

7

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
jeneste92 napisał/a:

A gdzie każde z nich teraz mieszka?
Moim zdaniem najsensowniejszą opcją byłoby jakby on jej udzielił pożyczki na ten remont, ona wykończy część domu i będą mogli razem zamieszkać.

Teraz oni  mieszkają w innym mieście. Ona u swoich pracodawców w domu a on na kwaterze opłacanej przez pracodawcę.
W jej domu przebywają w weekendy. Porządkują teren, mają ogródek, robią przetwory na zimę, wypoczywają, spacerują po okolicy, rowery, rzeczka itd. Da się tam mieszkać bo część ludzi w tej wsi mieszka podobnie/ woda w studni, piec kaflowy, sławojka za stodołą, myszy pod podłogą/.

Zaproponować jej pożyczkę to moim zdaniem jeszcze gorzej niż propozycja zakupu.
Poza tym ona raczej się nie zgodzi bo uważa wszelkie kredyty i pożyczki za samo zło.

8

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

I tak źle i tak niedobrze.
Bo jeżeli odkupi przed ślubem to w razie rozwodu ta część domu będzie jego,mieszkanie po rozwodzie drzwi w drzwi może być ciężkie, chyba żeby sprzedał
Natomiast jak sie weźmie za remont po ślubie to i tak wszystko będzie jego zony,będzie mógł co najwyżej zadąć zwrotów kosztów, a co przy szalejącej cenie nieruchomości to i tak była zona wyjdzie na ogromny plus.
Choc z dwojga złego lepsze jest to żeby odkupił część domu, bo przynajmniej nie zostanie z niczym.
Ze juz o robociźnie i czasie poświęconym na remont nie wspomnę.
Nie uważam żeby to był jaki afront, bo głupota było by inwestowanie w nie swoje.

Ona jest bardzo honorowa i gdy on coś kupi z tych rzeczy budowlanych bo ma dostęp do towaru po cenach hurtowych to ona zawsze mu oddaje nawet jak to są groszowe sprawy np. paczka gwoździ. Nie chce nic od niego za darmo, upiera się aby wziął te pieniądze.
Za robociznę mu nie płaci lecz na początku była taka deklaracja.

9

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

A gdzie każde z nich teraz mieszka?
Moim zdaniem najsensowniejszą opcją byłoby jakby on jej udzielił pożyczki na ten remont, ona wykończy część domu i będą mogli razem zamieszkać.

Teraz oni  mieszkają w innym mieście. Ona u swoich pracodawców w domu a on na kwaterze opłacanej przez pracodawcę.
W jej domu przebywają w weekendy. Porządkują teren, mają ogródek, robią przetwory na zimę, wypoczywają, spacerują po okolicy, rowery, rzeczka itd. Da się tam mieszkać bo część ludzi w tej wsi mieszka podobnie/ woda w studni, piec kaflowy, sławojka za stodołą, myszy pod podłogą/.

Zaproponować jej pożyczkę to moim zdaniem jeszcze gorzej niż propozycja zakupu.
Poza tym ona raczej się nie zgodzi bo uważa wszelkie kredyty i pożyczki za samo zło.

To zmienia postać rzeczy. On pewnie źle by się czuł ze świadomością,  że ona ma dom,  a on nie ma żadnej nieruchomości. Dodatkowo widzi, że z miesiąca na miesiąc topnieją mu oszczędności przez inflację,  więc tym bardziej chciałby za nie kupić jakąś nieruchomość lub jej część.
Ja jednak na miejscu dziewczyny bym się nie zgodziła i źle przyjęła jego propozycję. W końcu znają się kilka miesięcy.

10

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jemu chodzi głównie o zamieszkanie razem jak najszybciej, bycie rodziną. Nawet na wynajmie gdzie on deklaruje i ma możliwość płacić sam.
Lecz ona nie chce się zgodzić, uważa za bezsensowne płacenie komuś.
Jej zamysły pokrzyżowała inflacja, wojna.
Stąd jego pomysł aby jakoś przyspieszyć realizację jej planów, remont tego domu.

11

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Płacenie komuś też uważam za bezsensowne w tej sytuacji,  branie kredytu/pozyczki w banku tym bardziej. Pożyczka od rodziny czy w tym przypadku narzeczonego to co innego. Myślę,  że od tego on może zacząć,  od propozycji pożyczki. Moja mama też jest wrogiem wszelkiego rodzaju zapożyczania się,  ale od siostry wzięła pożyczkę gdy kupowała mieszkanie i znalazła takie co przekraczało jej budżet o 10%. Może tu będzie podobnie. Jeżeli on zdecydowałby się udzielić jej pożyczki nieoprocentowanej  to wtedy ona zapłaci tylko 2% podatku od czynności cywilno-prawnych, a on będzie zabezpieczony, wszystko będzie legalnie. Jeśli ona nie zgodzi się na pożyczkę to wtedy ewentualnie krok następny czyli propozycją odkupienia części domu.

https://www.podatki.biz/sn_autoryzacja/ … kulu=48859

12

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

To nie jest dobry pomysł, z tym kupnem połowy jej domu, a już samo to, że tak krótko się znają i taki plan, to co najmniej dziwne.

Powinna z nim zamieszkać, chociaż rok, wziąć ślub, potem myśleć o remoncie domu, być może go nawet sprzedać, bo jak to jest rudera, to remont wyniesie więcej niż budowanie nowego domu.

Tu trzeba mieć ograniczone zaufanie, bo można obudzić się z ręką w nocniku...

13 Ostatnio edytowany przez noben (2022-07-20 18:41:00)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Widzę ostry dysonans między deklaracjami a rzeczywistością.
Planują wspólne życie, ale ona praktykuje patologiczną rozdzielność majątkową, a on chce ją 'dyskretnie' zasponsorować.
Tylko, że w razie ślubu ten formalny fikołek z zakupem przez niego części (docelowo) i tak wspólnego domu to wsadzenie psu w zupę kilkunastu tysięcy, bo takie pewnie będą koszty fikcyjnej transakcji.

No chyba, że masz niepełne dane i ona nie jest wcale taka pewna tej wspólnej przyszłości, dlatego chce mieć czyste sumienie i w razie czego podziękować mu za współpracę bez żadnych pretensji finansowych z jego strony.

Ergo: Jesteś pewna, że ona też planuje tę wspólną przyszłość?

14

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:

Widzę ostry dysonans między deklaracjami a rzeczywistością.
Planują wspólne życie, ale ona praktykuje patologiczną rozdzielność majątkową, a on chce ją 'dyskretnie' zasponsorować.
Tylko, że w razie ślubu ten formalny fikołek z zakupem przez niego części (docelowo) i tak wspólnego domu to wsadzenie psu w zupę kilkunastu tysięcy, bo takie pewnie będą koszty fikcyjnej transakcji.

No chyba, że masz niepełne dane i ona nie jest wcale taka pewna tej wspólnej przyszłości, dlatego chce mieć czyste sumienie i w razie czego podziękować mu za współpracę bez żadnych pretensji finansowych z jego strony.

Ergo: Jesteś pewna, że ona też planuje tę wspólną przyszłość?

Skoro przyjęła pierścionek zaręczynowy, przedstawiła narzeczonego rodzinie, jest serdeczna wobec niego, niektóre rzeczy na terenie tej nieruchomości zrobiła  specjalnie pod niego to chyba planuje z nim przyszłość?
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? W razie czego to on będzie figurował w księgach wieczystych przecież.
Lepiej stracić na te koszty zakupu trochę niż wszystko.

15

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jak w ogóle można planować przyszłość majątkową po kilku miesiącach spotykania się...
Ciekawa jestem, ile ona ma lat, że tak zaufała temu facetowi. Bo on może tu kalkulować. Nie powinien jej mówić o tym pomyśle, tylko o są ślubie, skoro taki pewny wspólnego życia.

16

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:

To nie jest dobry pomysł, z tym kupnem połowy jej domu, a już samo to, że tak krótko się znają i taki plan, to co najmniej dziwne.

Powinna z nim zamieszkać, chociaż rok, wziąć ślub, potem myśleć o remoncie domu, być może go nawet sprzedać, bo jak to jest rudera, to remont wyniesie więcej niż budowanie nowego domu.

Tu trzeba mieć ograniczone zaufanie, bo można obudzić się z ręką w nocniku...

Ona chętnie z nim mieszka w weekendy. Sama mu zaproponowała aby mieszkali razem aby lepiej się poznać w warunkach domowych. Dużo im to da tym bardziej, że warunki są spartańskie, brak łazienki, ciepłej wody bieżącej i inne niedogodności.
Skoro spłaciła komuś ten dom to  raczej go nie sprzeda. I na pewno remont jest opłacalny bardziej niż budowa nowego bo mury zdrowe, dach świeżo zrobiony.

17

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:

Jak w ogóle można planować przyszłość majątkową po kilku miesiącach spotykania się...
Ciekawa jestem, ile ona ma lat, że tak zaufała temu facetowi. Bo on może tu kalkulować. Nie powinien jej mówić o tym pomyśle, tylko o są ślubie, skoro taki pewny wspólnego życia.

Można. Ja sama jestem tego przykładem.
Około 30 lat temu po kilkutygodniowej znajomości, kilku niedzielnych randkach, wielu godzinach rozmów telefonicznych, trochę korespondencji listowej zdecydowałam się  na zamieszkanie z obecnym mężem i jeszcze przed ślubem, który odbył się nieco ponad 3 miesiące po zamieszkaniu u niego zaczęłam wić tam  gniazdko za swoje pieniądze  i to niemałe. Nie żałuję. Ryzyko się opłaciło.
Ona jest troszkę po 30 ce.
Ślub planują. Na jej życzenie bez wesela, jedynie domowy obiad dla świadków i paru osób z rodziny. W tym wyremontowanym domu to ma się odbyć.

18 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2022-07-20 19:45:54)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
jeneste92 napisał/a:

Płacenie komuś też uważam za bezsensowne w tej sytuacji,  branie kredytu/pozyczki w banku tym bardziej. Pożyczka od rodziny czy w tym przypadku narzeczonego to co innego. Myślę,  że od tego on może zacząć,  od propozycji pożyczki. Moja mama też jest wrogiem wszelkiego rodzaju zapożyczania się,  ale od siostry wzięła pożyczkę gdy kupowała mieszkanie i znalazła takie co przekraczało jej budżet o 10%. Może tu będzie podobnie. Jeżeli on zdecydowałby się udzielić jej pożyczki nieoprocentowanej  to wtedy ona zapłaci tylko 2% podatku od czynności cywilno-prawnych, a on będzie zabezpieczony, wszystko będzie legalnie. Jeśli ona nie zgodzi się na pożyczkę to wtedy ewentualnie krok następny czyli propozycją odkupienia części domu.

https://www.podatki.biz/sn_autoryzacja/ … kulu=48859

No chyba czym innym jest pożyczka od własnej córki/ czy siostry/ niż od zupełnie obcego człowieka.

19

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

[
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? .

O ile biorą ślub bez intercyzy, to to taki zakup de facto tylko zdubluje konsekwencje majątkowe zawarcia małżeństwa.

20

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

To niech zrobią tak:
Facet niech wyłoży kasę na ten remont, zawsze będzie mógł się domagać zwrotu.
Niech wezmą ślub i w tedy niech zona przepisze na niego połowę nieruchomości, w innym przypadku on zawsze będzie się czul jak nie u siebie.
Ja tez jestem przykładem że nie ma znaczenia staż.
My po 5 miesiącach spotykania sie, zamieszkaliśmy razem, po kolejny 5 byly zaręczyny i po kolejnych 2 był ślub.
Jesteśmy razem 5 latpo ślubie
Ja po ślubie przepisałem połowę swojego domu na żonę.

21

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:
Kleoma napisał/a:

[
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? .

O ile biorą ślub bez intercyzy, to to taki zakup de facto tylko zdubluje konsekwencje majątkowe zawarcia małżeństwa.

Możesz podać te konsekwencje majątkowe?

22

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

To niech zrobią tak:
Facet niech wyłoży kasę na ten remont, zawsze będzie mógł się domagać zwrotu.
Niech wezmą ślub i w tedy niech zona przepisze na niego połowę nieruchomości, w innym przypadku on zawsze będzie się czul jak nie u siebie.
Ja tez jestem przykładem że nie ma znaczenia staż.
My po 5 miesiącach spotykania sie, zamieszkaliśmy razem, po kolejny 5 byly zaręczyny i po kolejnych 2 był ślub.
Jesteśmy razem 5 latpo ślubie
Ja po ślubie przepisałem połowę swojego domu na żonę.

To chyba nie byłaby dobra decyzja bo nie wiadomo czy ona przepisałaby po ślubie. Może by się rozmyśliła i zostałby z niczym.
I druga sprawa, że ona nie chce aby on ponosił jakieś koszty tego remontu.
To jest taki typ "zuch dziewczynki, która daje sobie radę sama".

23 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-07-20 20:15:15)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Skoro mają tam zamieszkać po ślubie to dlaczego ma nie ponosić kosztów remontu?
albo się bawią w dom albo nie
Jeżeli to jest faktycznie taka fajna dziewczyna to sama by to zaproponowała: Wyremontujmy tą ruderę razem,bo ja nie dam rady sama,przepisze na ciebie połowę i stwórzmy razem dom.
Edit: w takim wypadku,gdyby sie rozmyśliła, to i tak mógłby sie domagać zwrotu kosztów jakie poniósł. wiec nie został by z niczym.

24 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 20:30:15)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Marnowanie życia na takie rozkminki big_smile

Dawnej faceci żenili się z miłości, dziedziczyli majątki, i to było normalne.

Dziś dalej są ze sobą, mają dzieci, a nawet wnuki. Naturalna kolej rzeczy, w normalnym społczeństwie.

Dopóki debile nie doszli do głosu tongue

Nikt się nie czepiał, czy to facet, czy kobieta.

Nowy czy stary dom i tak ktoś po Tobie przejmie.

Lepiej jednak, aby był to ktoś, kto na to zasługuje.

Np. moje dziecko.

Bo szkoda by to Państwo zabrało. tongue

25

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

Skoro mają tam zamieszkać po ślubie to dlaczego ma nie ponosić kosztów remontu?
albo się bawią w dom albo nie
Jeżeli to jest faktycznie taka fajna dziewczyna to sama by to zaproponowała: Wyremontujmy tą ruderę razem,bo ja nie dam rady sama,przepisze na ciebie połowę i stwórzmy razem dom.
Edit: w takim wypadku,gdyby sie rozmyśliła, to i tak mógłby sie domagać zwrotu kosztów jakie poniósł. wiec nie został by z niczym.

Nie wiadomo.
Może jest taka fajna i mu to po ślubie zaproponuje.
Ponosić koszty remontu czyjegoś domu to mocno ryzykowne.
Obydwoje dobrze o tym wiedzą.
do edit: zanim by te koszty wyegzekwował to długo by potrwało. Szczególnie gdyby były już dzieci, ona bez pracy.

26 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 21:00:35)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Bez ślubu nie ma o czym mówić. Albo na poważnie planujemy WSPÓLNĄ przyszłość, albo w ogóle. To też wspólnota majątkowa.

Teraz dojdziemy do targu, która ze stron jest więcej warta pod względem finansowym.

Do tego nikt nie powinien inwestować żadnych większych pieniędzy bez pokrycia czy zabezpieczenia.

Trzeba być po prostu skończonym idiotą.

27

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Dom rudera, kupkę trzeba w wychodku robić, a ten typek lepszy cwaniaczek chciałby przytulić gniazdko za małą kaskę:) i jakie podwójne standardy - on niby taki uczciwy, ale ona to już nie wiadomo czy by przepisała po ślubie... Niech zgadnę, o synusia chodzi?

28

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Dlatego albo się ufa albo nie.
Albo sie bierze ślub i chce żyć razem albo nie.
Ani jemu ani jej przecież nikt nie każe być razem,prawda?
Sprawy finansowe nie mogą być tabu w związku,trzeba o tym otwarcie porozmawiać.
Niech sie spotkają i otwarcie o tym porozmawiają.
Jeżeli rozmawianie o finansach ich krepuje,bo nie wiedza jak druga strona zareaguje,to widocznie nie dojrzali do związku.
Ja sobie nie wyobrażam sytuacji w której jeden z małżonków de-facto nie mieszka u siebie.
Świadomość tego,ze to również twój dom,i możesz w związku z tym planować jakiekolwiek przyszłość czy nawet bieżące sprawy,bez ciągłego pamiętania,ze to ta druga strona ma głos decydujący,jest koniecznością aby rodzina mogła funkcjonować.

29 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 20:38:27)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Ale facetów nawet dziś stawia się pod ścianą. I społecznie zmusza do poświęcania się w "imię kobiety".

Bo one takie biedne i trzeba je wspierać. Co za obłuda, co za hipokryzja.

Co za NIEPRAWDA!

Pieprzone materialistki. Do piekła pójdą.

30

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
BEKAśmiechu napisał/a:

Dom rudera, kupkę trzeba w wychodku robić, a ten typek lepszy cwaniaczek chciałby przytulić gniazdko za małą kaskę:) i jakie podwójne standardy - on niby taki uczciwy, ale ona to już nie wiadomo czy by przepisała po ślubie... Niech zgadnę, o synusia chodzi?

Skoro dla ciebie kapitalny remont,dziś,przy tych cenach, to mała kasa..to nie wiem co sobie myślisz.
dodatkowo z opisu działki wynika że to dom na jakimś wygwizdowie,wiec działka pewnie tez warta niewiele.

31

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Dom rudera, kupkę trzeba w wychodku robić, a ten typek lepszy cwaniaczek chciałby przytulić gniazdko za małą kaskę:) i jakie podwójne standardy - on niby taki uczciwy, ale ona to już nie wiadomo czy by przepisała po ślubie... Niech zgadnę, o synusia chodzi?

Skoro dla ciebie kapitalny remont,dziś,przy tych cenach, to mała kasa..to nie wiem co sobie myślisz.
dodatkowo z opisu działki wynika że to dom na jakimś wygwizdowie,wiec działka pewnie tez warta niewiele.

Wyluzuj. Gdzie ta działka i w jakim stanie dom tu nie ma żadnego znaczenia. Mi to wygląda na psycho-mamuśkę, która pyta o to jak synek ma się dobrze ustawić.

32

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Nawet jeśli?
ty dla swojego dziecka nie chciałbyś jak najlepiej?

33

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Dom rudera, kupkę trzeba w wychodku robić, a ten typek lepszy cwaniaczek chciałby przytulić gniazdko za małą kaskę:) i jakie podwójne standardy - on niby taki uczciwy, ale ona to już nie wiadomo czy by przepisała po ślubie... Niech zgadnę, o synusia chodzi?

Skoro dla ciebie kapitalny remont,dziś,przy tych cenach, to mała kasa..to nie wiem co sobie myślisz.
dodatkowo z opisu działki wynika że to dom na jakimś wygwizdowie,wiec działka pewnie tez warta niewiele.

Tak, to jest dom na mocno wyludnionej wsi. Bardzo daleko  do najbliższego przystanku komunikacji publicznej, sklepu. Wokół lasy, pola.
Na szczęście prąd jest.
Budynek stary, w przewadze z cegły, z kilkoma dobudówkami z innych materiałów, w kształcie litery H.
Była tam kiedyś szkoła 1 klasowa i mieszkanie nauczycielskie. W sadku jest coś jakby szalet z kilkoma kabinami. Po jednej stronie dla dziewczynek a po drugiej dla chłopców. Kilka budyneczków, komórki na węgiel, jakieś magazynki starych ławek szkolnych. A tuż za płotem jest grób partyzanta II wojny światowej.
Idealne miejsce dla koneserów takich klimatów.

34 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 21:26:19)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma.[/quote napisał/a:

A tuż za płotem jest grób partyzanta II wojny światowej.
Idealne miejsce dla koneserów takich klimatów.

I ja tam mieszkam. tongue

Chodzę po cmentarzach co dzień.

Delektuję się, jak ryba w wodzie.

Jak ryba, zjadam głupie piz*y.

Karmię się nimi. Jak Freddy Krueger.

W sercu je nosze. To moja SIŁA!

https://external-content.duckduckgo.com/iu/?u=https%3A%2F%2Fi.ebayimg.com%2Fimages%2Fg%2FySUAAOSwA1hdf94l%2Fs-l400.jpg&f=1&nofb=1

35

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
noben napisał/a:

Widzę ostry dysonans między deklaracjami a rzeczywistością.
Planują wspólne życie, ale ona praktykuje patologiczną rozdzielność majątkową, a on chce ją 'dyskretnie' zasponsorować.
Tylko, że w razie ślubu ten formalny fikołek z zakupem przez niego części (docelowo) i tak wspólnego domu to wsadzenie psu w zupę kilkunastu tysięcy, bo takie pewnie będą koszty fikcyjnej transakcji.

No chyba, że masz niepełne dane i ona nie jest wcale taka pewna tej wspólnej przyszłości, dlatego chce mieć czyste sumienie i w razie czego podziękować mu za współpracę bez żadnych pretensji finansowych z jego strony.

Ergo: Jesteś pewna, że ona też planuje tę wspólną przyszłość?

Skoro przyjęła pierścionek zaręczynowy, przedstawiła narzeczonego rodzinie, jest serdeczna wobec niego, niektóre rzeczy na terenie tej nieruchomości zrobiła  specjalnie pod niego to chyba planuje z nim przyszłość?
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? W razie czego to on będzie figurował w księgach wieczystych przecież.
Lepiej stracić na te koszty zakupu trochę niż wszystko.


Jak się rozejdą, on sprzeda pół domu i będzie miała obcych ludzi koło siebie.
Jak dla mnie, to za poważna decyzja, jak na tak krótką znajomość.

Jak już, to on powinien wziąć pożyczkę wartości pół domu, dać jej tę kasę, ona go dopisać jako współwłaściciela i razem remontować. To wszystko musi być załatwione notarialnie, nie "na gębę".

36 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 21:33:48)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:
Kleoma napisał/a:
noben napisał/a:

Widzę ostry dysonans między deklaracjami a rzeczywistością.
Planują wspólne życie, ale ona praktykuje patologiczną rozdzielność majątkową, a on chce ją 'dyskretnie' zasponsorować.
Tylko, że w razie ślubu ten formalny fikołek z zakupem przez niego części (docelowo) i tak wspólnego domu to wsadzenie psu w zupę kilkunastu tysięcy, bo takie pewnie będą koszty fikcyjnej transakcji.

No chyba, że masz niepełne dane i ona nie jest wcale taka pewna tej wspólnej przyszłości, dlatego chce mieć czyste sumienie i w razie czego podziękować mu za współpracę bez żadnych pretensji finansowych z jego strony.

Ergo: Jesteś pewna, że ona też planuje tę wspólną przyszłość?

Skoro przyjęła pierścionek zaręczynowy, przedstawiła narzeczonego rodzinie, jest serdeczna wobec niego, niektóre rzeczy na terenie tej nieruchomości zrobiła  specjalnie pod niego to chyba planuje z nim przyszłość?
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? W razie czego to on będzie figurował w księgach wieczystych przecież.
Lepiej stracić na te koszty zakupu trochę niż wszystko.


Jak się rozejdą, on sprzeda pół domu i będzie miała obcych ludzi koło siebie.
Jak dla mnie, to za poważna decyzja, jak na tak krótką znajomość.

Jak już, to on powinien wziąć pożyczkę wartości pół domu, dać jej tę kasę, ona go dopisać jako współwłaściciela i razem remontować. To wszystko musi być załatwione notarialnie, nie "na gębę".

Owszem. Sprecyzowałaś moje słowa. tongue

Jednak teraz idę na cmentarz odprawić mszę.

Znam jeden taki w lesie, obok tego szałasu.

37

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Dom rudera, kupkę trzeba w wychodku robić, a ten typek lepszy cwaniaczek chciałby przytulić gniazdko za małą kaskę:) i jakie podwójne standardy - on niby taki uczciwy, ale ona to już nie wiadomo czy by przepisała po ślubie... Niech zgadnę, o synusia chodzi?

Skoro dla ciebie kapitalny remont,dziś,przy tych cenach, to mała kasa..to nie wiem co sobie myślisz.
dodatkowo z opisu działki wynika że to dom na jakimś wygwizdowie,wiec działka pewnie tez warta niewiele.

Tak, to jest dom na mocno wyludnionej wsi. Bardzo daleko  do najbliższego przystanku komunikacji publicznej, sklepu. Wokół lasy, pola.
Na szczęście prąd jest.
Budynek stary, w przewadze z cegły, z kilkoma dobudówkami z innych materiałów, w kształcie litery H.
Była tam kiedyś szkoła 1 klasowa i mieszkanie nauczycielskie. W sadku jest coś jakby szalet z kilkoma kabinami. Po jednej stronie dla dziewczynek a po drugiej dla chłopców. Kilka budyneczków, komórki na węgiel, jakieś magazynki starych ławek szkolnych. A tuż za płotem jest grób partyzanta II wojny światowej.
Idealne miejsce dla koneserów takich klimatów.


Jeśli tak jest, to prawdopodobnie jest tam wilgoć, bo dawniej nie robiono izolacji fundamentów, dlatego specjalista powinien ocenić czy jest sens w ogóle remontować.

Właśnie znajomy rozbiera taki stary dom z cegły, żeby na jego miejscu postawić nowy, cegły odzyskuje i wykorzysta, właśnie przez wilgoć nie do ogarnięcia.

38 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 22:04:15)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:

Jeśli tak jest, to prawdopodobnie jest tam wilgoć, bo dawniej nie robiono izolacji fundamentów.

Jak w moim grobie. Dosłownie czuję się jak w domu. tongue

A swój majątek już mam przepisany notarialnie. Już dawno temu, wiedziałem, co z nim zrobię.

Grabarz to mój przyjaciel, znamy się od wielu lat. On Ci powie.

39

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

Skoro dla ciebie kapitalny remont,dziś,przy tych cenach, to mała kasa..to nie wiem co sobie myślisz.
dodatkowo z opisu działki wynika że to dom na jakimś wygwizdowie,wiec działka pewnie tez warta niewiele.

W 2008 r moja babcia zapisała mojej mamie działkę w zabitej dechami wsi. Nie bylo tam nic, sklepu, kościoła, przychodni zdrowia, tylko kapliczki. Na działce był tylko las samosiewny, moja babcia dostała ją po swojej mamie i nic z nią nie robiła. Wartość działki w 2008 r wynosiła 3000 zł,  mamy to w papierach. Obecnie wies została w ponad polowie wykupiona przez mieszkańców miasta wojewódzkiego leżącego w odległości 30 km (jako domki weekendowe, wakacyjne). W 2020 r mama zapłaciła rzeczoznawcy za wycenę tej działki i tym razem widnieje 124.000 zł. Niby niewiele, w porównaniu choćby do cen działek w Warszawie czy Krakowie, ale wciąż wzrost wartości w 12 lat imponujący.

40 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-20 23:05:56)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Kaleki... jestem bardzo zmęczony, już usypiam prawie.

Ale nie mogę... nie mogę spać... mam pracę do zrobienia, dużo myślenia przede mną.

Wyczerpany jestem. Nie ma czasu na spanie. Muszę dalej pracować! Robić, mówić.

Choćby sam do siebie, ale muszę.

41

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
noben napisał/a:
Kleoma napisał/a:

[
Dlaczego transakcja ma być fikcyjna? .

O ile biorą ślub bez intercyzy, to to taki zakup de facto tylko zdubluje konsekwencje majątkowe zawarcia małżeństwa.

Możesz podać te konsekwencje majątkowe?

Konsekwencje są takie, że dopóki jest ok, to i tak siedzą na wspólnocie, a przy ew. rozwodzie loteria ws. podziału.

Osobna kwestia, że o wartości nieruchomości stanowi jej lokalizacja. W tym wypadku nawet pokrycie dachu złotem nie zmieni faktu, że domek na zadupiu jest wart niewiele więcej niż działka na której stoi, więc z czysto majątkowego punktu widzenia lepiej aby on kupił mieszkanie w normalnym miejscu o autentycznej wartości i z czynszu za nie bawił się w remontowanie ruder. I w razie rozstania też sytuacja jaśniejsza, przynajmniej w przypadku mieszkania.

42

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Jest para. Znają się od kilku miesięcy, spędzają ze sobą dużo czasu, widzą się codziennie.
Chcą być ze sobą, planują ślub, dzieci.
On ma trochę oszczędności i dobrze zarabia.
Ona ma dom w stanie ruderalnym i zarobki takie sobie, żadnych oszczędności.
Dom jest nietypowy i na tyle duży, że spokojnie można w nim wyodrębnić 2 a nawet 3 oddzielne mieszkania.
On wpadł na pomysł aby jeszcze przed ślubem odkupić od niej część tego domu.
Nie ma pewnie wprawdzie całej sumy za ten metraż, ale resztę chciałby przekazywać jej w comiesięcznych ratach.
Za te pieniądze od niego ona mogłaby wykończyć "swoją część" domu.
Bo w tej chwili idzie jej to w żółwim tempie z powodu braku kasy.
A on z reszty swoich zarobków i własną robocizną dałby radę wykończyć to co od niej nabędzie.
Z tym, że on boi się na razie powiedzieć jej o swoim pomyśle aby nie być odebranym jako polujący na mieszkanie a nie zakochany.
Dodam, że zakochał się w niej i spotykali się jeszcze zanim mu powiedziała o tym domu.
Co o tym sądzicie? Czy ona go nie pogoni jak usłyszy taką propozycję?

Jeśli narzeczony ma tyle kasy, żeby wyremontować część domu, to raczej niech kupią inne mieszkanie. Albo niech się zastanowią razem czy będą tam mieszkać. Taka ważna decyzja powinna być wspólna, a nie, że on jej chce pomóc, a ona nie chce. Co innego przyjechać raz na jakiś czas, a co innego przebywać tam codziennie. Ja na miejscu narzeczonego zapytałabym czy dziewczyna ma jakieś plany w związku z odziedziczeniem domu.

43

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Żadna sprzedaż tego domu nie wchodzi w grę.
Ona realizuje swoje marzenie o własnym domu z ogrodem.
I to jest jedyna realna dla niej możliwość aby taki dom posiadać.
Bez stresu o wzrost raty kredytu, o konieczność opuszczenia domu gdyby wprowadziła się do małżonka i nie wyszło itd.
Walczyła o ten właśnie dom kilka lat, oszczędzała, wielu rzeczy sobie odmawiała, włożyła już tam ogrom własnej pracy fizycznej w ten remont, sporo kasy, więc na pewno nie zmieni zdania.
Dom nie ma wilgoci, jest na takim lekkim wzniesieniu, gleba przepuszczalna.
Ponieważ był to budynek państwowy to ma wokół murów opaskę z płyt chodnikowych co oszczędziło fundamenty od nasiąknięcia wodą.
Stary dach był nieuszkodzony, więc też dobrze mury chronił. Jedynie, że był z eternitu a te przybudówki z różnych materiałów to został zmieniony aby dom wyglądał estetycznie i azbest nie truł.
Chodzi mi o wasze spojrzenie na jego pomysł o kupnie od niej części tego domu.
Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy.

44

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

(...)
Ona realizuje swoje marzenie o własnym domu z ogrodem.
I to jest jedyna realna dla niej możliwość aby taki dom posiadać.
Bez stresu o wzrost raty kredytu, o konieczność opuszczenia domu gdyby wprowadziła się do małżonka i nie wyszło itd.
Walczyła o ten właśnie dom kilka lat, oszczędzała, wielu rzeczy sobie odmawiała, włożyła już tam ogrom własnej pracy fizycznej w ten remont, sporo kasy, więc na pewno nie zmieni zdania.
(...)
Chodzi mi o wasze spojrzenie na jego pomysł o kupnie od niej części tego domu.
Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy.


Jeżeli zmienimy:
"Bez stresu (...) o konieczność opuszczenia domu gdyby wprowadziła się do małżonka i nie wyszło itd."
na
"Bez stresu o konieczność odkupienia sprzedanej wcześniej małżonkowi części domu lub mieszkania z nim drzwi w drzwi po rozwodzie gdyby im nie wyszło itd." to odpowiedź nasuwa się sama.

45

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Oj, straszne to. Przerażacie mnie coraz bardziej.

46

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

To, że on patrzy przez pryzmat finansowy, to jest bardzo rozsądne, ale nie w takiej konfiguracji.
Dzisiaj są razem, jutro mogą nie być i pod tym kątem też trzeba patrzeć.
Najlepszym w rozwiązaniem byłaby współwłasność, on jej daje kasę, ona dopisuje go do nieruchomomści, może być 1/4, np. jak nie ma tyle kasy.
Jak jest współwłasność to jedna strona nie może sprzedać.

Powiedz dlaczego on nie chce tego połączyć że ślubem, bo tego jego ruchu nie rozumiem?

Jak ona nie chce z nim zamieszkać, to wątpię czy by na taki ruch się zgodziła chyba, że nie zdaje sobie sprawy z ew. konsekwencji.
Po sprzedaży to on swoją część domu będzie remontował, a ona swoją tongue

Pięknie to tylko w teorii wygląda.

47

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Skoro dla bohaterki wątku jej dom jest synonimem niezależności, jeśli tyle dla niej znaczy, jeśli inwestuje w niego każdą złotówkę, to pomysł Twego byłego lokatora jest co najmniej niefortunny. Będąc na jej miejscu na propozycję narzeczonego o odkupieniu przez niego części mej własności, zastanowiłabym się nad jego poczytalnością.
"Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane."

48

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:

To, że on patrzy przez pryzmat finansowy, to jest bardzo rozsądne, ale nie w takiej konfiguracji.
Dzisiaj są razem, jutro mogą nie być i pod tym kątem też trzeba patrzeć.
Najlepszym w rozwiązaniem byłaby współwłasność, on jej daje kasę, ona dopisuje go do nieruchomomści, może być 1/4, np. jak nie ma tyle kasy.
Jak jest współwłasność to jedna strona nie może sprzedać.

Powiedz dlaczego on nie chce tego połączyć że ślubem, bo tego jego ruchu nie rozumiem?

Jak ona nie chce z nim zamieszkać, to wątpię czy by na taki ruch się zgodziła chyba, że nie zdaje sobie sprawy z ew. konsekwencji.
Po sprzedaży to on swoją część domu będzie remontował, a ona swoją tongue

Pięknie to tylko w teorii wygląda.

Bo ona ustaliła, że ślub odbędzie się gdy już dom zostanie wyremontowany i po ślubie w nim zamieszkają. A on się na to zgodził.
W jej wcześniejszych planach, zanim go poznała, termin wykończenia domu był znacznie bliższy.
Nie miała nikogo, planowała zamieszkać tam sama.
Ale wzrost cen materiałów budowlanych pokrzyżował jej plany. Wydawało jej się, że ma wystarczająco kasy.
A gdy zaczęła remont to okazało się, że koszt wymiany dachu powiększył się ponad dwukrotnie bo koszty robocizna i materiałów wzrosły.
Przekładając wzrost kosztów na jej nie w takim tempie rosnące zarobki to na wykończenie tego domu potrzeba jej z 5 lat. Albo i więcej.
Nawet nie całego domu tylko części gdzie sobie zaplanowała mieszkać. Bo dom jest bardzo duży.

49

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Wielokropek : tak samo trzeba było by się zastanowić nad poczytalnością narzeczonego który pakował by pieniądze w nie swoją własność.
kleoma: oni muszą o tym porozmawiać, tak jak pisałem,jeżeli nie dojrzeli do rozmowy o finansach,jeżeli to dla nich tabu to znaczy ze nie dojrzeli do związku.
Powiedzmy sobie szczerze, z twojego opisu wynika ze ona tego domu bez jego pieniędzy nie skończy nigdy.
Dzis sama nowa elektryka + hydraulika to 60 tyś.
Jezli faktycznie cha brać ślub,chcą dzieci i chcą tam zameiszkac,nie za 40 lat,kiedy ona wreszcie skończy ten dom to najlepszym rozwiązaniem było by gdyby on zainwestował w ten ich wspólny dom a ona przepisała na niego polowe.
W tedy będzie to miało ręce i nogi i będą mogli myśleć o wspólnym domu i dzieciach w przewidywalnej przyszłości.

50

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Żadna sprzedaż tego domu nie wchodzi w grę.
Ona realizuje swoje marzenie o własnym domu z ogrodem.
I to jest jedyna realna dla niej możliwość aby taki dom posiadać.
Bez stresu o wzrost raty kredytu, o konieczność opuszczenia domu gdyby wprowadziła się do małżonka i nie wyszło itd.
Walczyła o ten właśnie dom kilka lat, oszczędzała, wielu rzeczy sobie odmawiała, włożyła już tam ogrom własnej pracy fizycznej w ten remont, sporo kasy, więc na pewno nie zmieni zdania.
Dom nie ma wilgoci, jest na takim lekkim wzniesieniu, gleba przepuszczalna.
Ponieważ był to budynek państwowy to ma wokół murów opaskę z płyt chodnikowych co oszczędziło fundamenty od nasiąknięcia wodą.
Stary dach był nieuszkodzony, więc też dobrze mury chronił. Jedynie, że był z eternitu a te przybudówki z różnych materiałów to został zmieniony aby dom wyglądał estetycznie i azbest nie truł.
Chodzi mi o wasze spojrzenie na jego pomysł o kupnie od niej części tego domu.
Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy.

Ja to porównuję do pięknego zabytkowego auta. Ona się starała, żeby je mieć dość długo, aż w końcu się udało. Niestety auto wymaga pilnej naprawy, a ją  nie stać na tę chwilę. On postanawia zrobić jej  prezent i pomóc finansowo w naprawie, a w  zamian spodziewa się, że ona  odda mu kluczyki do auta albo dopisze go jako współwłaściciela. Tak to widzę i ona ma prawo się nie zgodzić.

51

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy.

To jest pytanie postawione na głowie.
To ona powoduje sytuację klinczu: z jednej strony niby małżeństwo, z drugiej totalna rozdzielność. Raczej on ma się tu prawo czuć co najmniej nie teges, bo to ONA stawia go w sytuacji 'zawsze niedobrze'.
Wedle Twojej interpretacji 'ona taka honorowa' - nawet jeśli, to podejście bardzo problemogenne i źle wróżące na przyszłość (nie)wspólną.
Wedle drugiej możliwej, acz niepasującej do Twojej sielankowej teorii - ona po prostu zamierza w tym małżeństwie siedzieć na jednym pułdupku, ale w razie czego bez problemu móc pozbyć się męża za SWOJEGO domu.

Naprawdę Kleomo, to nie ON powinien się zastanawiać nad nieurażeniem drugiej osoby, a raczej zastanowić czy aby obopólne zaangażowanie jest symetryczne.

52

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jasne tamira że ma prawo sie nie zgodzić.
kolejnym rozwiązaniem jest po prostu czekać az ona sama to wyremontuje.
ile lat to jej zajmie?
Przy tej inflacji,gwarantuje ci ze nigdy.
A nawet jeśli.
W tedy facet zawsze czuł by się nie u siebie.
Dla zdrowych relacji, i poczucia przynależenia,małżeństwo muszą mieć równe prawa do nieruchomości.
ty byś chciała mieszkać w domu faceta,do którego nie masz żadnych praw,i po latach troski o niego usłyszeć: "sory,nie kocham cie,tam są drzwi"

53

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Wielokropek napisał/a:

Skoro dla bohaterki wątku jej dom jest synonimem niezależności, jeśli tyle dla niej znaczy, jeśli inwestuje w niego każdą złotówkę, to pomysł Twego byłego lokatora jest co najmniej niefortunny. Będąc na jej miejscu na propozycję narzeczonego o odkupieniu przez niego części mej własności, zastanowiłabym się nad jego poczytalnością.
"Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane."

Dlatego on jej tego nie proponuje na razie tylko zwraca się o radę jak to rozegrać.
Zakochał się. Dla niej jest gotów poświęcić wiele.
Ale nie aż tyle aby zostać po raz kolejny na lodzie. Ma swoje lata i coraz trudniej będzie mu zacząć wszystko od początku gdyby nie wyszło.
Z kolei mieć kasę, trzymać ją  i patrzeć jak ona miota się, żyły sobie wypruwa aby jakoś ten remont szedł do przodu i potem przyjść na gotowe to też nie w jego stylu.

54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-07-21 19:43:18)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

Wielokropek : tak samo trzeba było by się zastanowić nad poczytalnością narzeczonego który pakował by pieniądze w nie swoją własność. (...)

Pytanie dotyczyło ewentualnej reakcji właścicielki domu. smile
Rozumiem bohatera, który sparzył się już raz i chce uniknąć powtórki, ale z postów na ich temat nijak nie wyłania mi się obraz związku lecz dziwnego układu.


***
Kleomo, pisałyśmy w tym samym czasie. smile

55

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Wielokropek napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wielokropek : tak samo trzeba było by się zastanowić nad poczytalnością narzeczonego który pakował by pieniądze w nie swoją własność. (...)

Pytanie dotyczyło ewentualnej reakcji właścicielki domu. smile
Rozumiem bohatera, który sparzył się już raz i chce uniknąć powtórki, ale z postów na ich temat nijak nie wyłania mi się obraz związku lecz dziwnego układu.


***
Pisałyśmy w tym samym czasie. smile

Masz racje,dziwny układ który ta narzeczona stworzyła.
jak pisałem,nie da sie tworzyć rodziny w tak asymetrycznym środowisku,to po prostu niezdrowe i rzutuje na relacje.
Jeżeli chcą być rodziną,chca dzieci to ona sama powinna to zaproponować: pomóż mi w remoncie i przepisze na ciebie połowę domu, a potem bierzemy sie za robienie dzieci.
Natomiast tutaj jest obraz kobiety która za wszelka cene chce robic wszystko sama.
bo zdając sie na nią, to oni na ten ślub i dzieci będą czekać jeszcze 40 alt.

56 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-07-21 19:52:50)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wielokropek : tak samo trzeba było by się zastanowić nad poczytalnością narzeczonego który pakował by pieniądze w nie swoją własność. (...)

Pytanie dotyczyło ewentualnej reakcji właścicielki domu. :)
Rozumiem bohatera, który sparzył się już raz i chce uniknąć powtórki, ale z postów na ich temat nijak nie wyłania mi się obraz związku lecz dziwnego układu.


***
Pisałyśmy w tym samym czasie. :)

Masz racje,dziwny układ który ta narzeczona stworzyła.
jak pisałem,nie da sie tworzyć rodziny w tak asymetrycznym środowisku,to po prostu niezdrowe i rzutuje na relacje.
Jeżeli chcą być rodziną,chca dzieci to ona sama powinna to zaproponować: pomóż mi w remoncie i przepisze na ciebie połowę domu, a potem bierzemy sie za robienie dzieci.
Natomiast tutaj jest obraz kobiety która za wszelka cene chce robic wszystko sama.
bo zdając sie na nią, to oni na ten ślub i dzieci będą czekać jeszcze 40 alt.

No zobacz, jakie popieprzone są te baby :P Sam teraz widzisz, że nie da się z takimi głąbami.

Muszę to zrobić i skończyć to. Zakończę to wkrótce. Niebawem. Będzie pozamiatane. Jak należy. I tyle będzie.

57 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-07-21 19:57:38)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

Masz racje,dziwny układ który ta narzeczona stworzyła. (...)

Obydwoje, nie tylko ona, są twórcami tego dziwnego układu. Każde z nich jest poranione, każde z nich jest nieufne i podejrzliwe. Warto, by każde z nich poradziło sobie z własną przeszłością, inaczej niczego dobrego z tego nie będzie.

58

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Skoro dla bohaterki wątku jej dom jest synonimem niezależności, jeśli tyle dla niej znaczy, jeśli inwestuje w niego każdą złotówkę, to pomysł Twego byłego lokatora jest co najmniej niefortunny. Będąc na jej miejscu na propozycję narzeczonego o odkupieniu przez niego części mej własności, zastanowiłabym się nad jego poczytalnością.
"Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane."

Dlatego on jej tego nie proponuje na razie tylko zwraca się o radę jak to rozegrać.
Zakochał się. Dla niej jest gotów poświęcić wiele.
Ale nie aż tyle aby zostać po raz kolejny na lodzie. Ma swoje lata i coraz trudniej będzie mu zacząć wszystko od początku gdyby nie wyszło.
Z kolei mieć kasę, trzymać ją  i patrzeć jak ona miota się, żyły sobie wypruwa aby jakoś ten remont szedł do przodu i potem przyjść na gotowe to też nie w jego stylu.

To nie chodzi o to, żeby przyszedł na gotowe, o tym nawet nie ma co rozmawiać.

Zresztą taka rozmowa przez osoby trzecie jest trudna, bo nie wiemy dalej dlaczego ona wymyśliła, najpierw remont, potem ślub, co naprawdę ma w głowie, skoro nie chce nawet w tym domu razem zamieszkać, a on jeszcze nic, kupuje materiały, to wszystko stoi na głowie.

59

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Wielokropek:

tu ich przeszłość nie ma znaczenia.
tutaj chodzi o zwykły pragmatyzm

tutaj nie ma dużo rozwiązań
Albo czekają az ona ukończy sama ten dom i sie wprowadza za 40 lat, w tedy na straconej pozycji jest facet,bo to nie jego dom,zawsze może usłyszeć że tam są drzwi.
Albo on inwestuje w ten dom, wprowadzają sie, zakładają rodzinę, i po ilus tam latach słyszy "tam sa drzwi", i może włóczyć się po sądach x lat,o ile będzie miał faktury na to ile kasy włożył.
Jak widzisz zawsze na straconej pozycji jest ten facet.

Wiec jedyna sensowna odp to jest to co ja zaproponowałem:
czyli facet wykłada kasę na remont,ona przepisuje na niego połowę nieruchomości i zakładają rodzinę.

Chyba że ty masz jakieś inne propozycje rozwiązania tego sporu.

60

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Pozostanę przy swoim zdaniu. smile

61

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

Jasne tamira że ma prawo sie nie zgodzić.
kolejnym rozwiązaniem jest po prostu czekać az ona sama to wyremontuje.
ile lat to jej zajmie?
Przy tej inflacji,gwarantuje ci ze nigdy.
A nawet jeśli.
W tedy facet zawsze czuł by się nie u siebie.
Dla zdrowych relacji, i poczucia przynależenia,małżeństwo muszą mieć równe prawa do nieruchomości.
ty byś chciała mieszkać w domu faceta,do którego nie masz żadnych praw,i po latach troski o niego usłyszeć: "sory,nie kocham cie,tam są drzwi"

Żeby mieszkać, musiałabym mieć sporo zaufania, ze mi tych drzwi nie pokaże. Ludzie mieszkają wspólnie nie zawsze dom jest wspólną własnością, choć najlepiej jak by był. Jeden wnosi jedno, drugi drugie, ma być symetria. Tutaj oboje muszą zdecydować, a nie, że on chce, bo zakochany. A może ona wygra w lotto, a może zdarzy się, ze znajdzie środki na remont?Jeśli tak się starała o ten dom, to na pewno jakieś plany miała.

62

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

plany to miała:
Zrobić wszystko sama.
I planowała to skończyć w 5 lat.
ale chyba nie zdajesz sobie sprawy ile podskoczyły ceny materiałów i robocizny.
Ja za remont łazienki 5.5 lat temu, łazienka 15m2 wydałem 23 tyś złotych, a sporo robiłem sam.
sąsiad robił łazienkę 2 miechy temu 11m2 i wydał 35 tyś.
sama stal podrożała 4 krotnie w ciągu roku.
Ona nigdy nie skończy tego remontu,takie sa realia

63

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Szeptuch napisał/a:

plany to miała:
Zrobić wszystko sama.
I planowała to skończyć w 5 lat.
ale chyba nie zdajesz sobie sprawy ile podskoczyły ceny materiałów i robocizny.
Ja za remont łazienki 5.5 lat temu, łazienka 15m2 wydałem 23 tyś złotych, a sporo robiłem sam.
sąsiad robił łazienkę 2 miechy temu 11m2 i wydał 35 tyś.
sama stal podrożała 4 krotnie w ciągu roku.
Ona nigdy nie skończy tego remontu,takie sa realia

Akurat tak się złożyło, że wiem. Pomimo tego uważam, że on powinien się liczyć z jej zdaniem. Wiadomo, że dobrymi chęciami piekło wybrukowane/ Twoje rozwiązanie byłoby dobre, gdyby obydwoje tego chcieli.

64

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Mogą remontować 10 lat, albo mieszkać w warunkach spartańskich i poczekać na lepsze czasy, ale nie palić się...
Powtarzam, jeśli widzą się już na całe życie, to powinni mieć wspólność, chociaż nie 50/50.

Tak czy tak, on powinien przegadać z nią ten temat, a nie tylko zgadzać się na wszystko, bo ona tak chce, a on boi się wypowiedzieć swoich myśli, to co to za dogadywanie się...

65

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

tylko problem jest taki że nie wiemy jak ona na to patrzy,bo nie rozmawiali o tym.
W tym jest problem, bo sprawy finansowe tak jak seksualne w związku nie mogą być tabu,nie mogą być przemilczane z zamiarem "jakoś to będzie"

Posty [ 1 do 65 z 241 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finansowe rozterki narzeczonego.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024