Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 80 ]

Temat: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Temat trochę szeroki. Oczywiście chodzi o różne rodzaje seksu.
Anal, klapsy, lodzik z połykiem, pieszczoty prostaty przez odbyt... wszystko co może budzić kontrowersję.

On ma fiksację na jakimś punkcie a ona nie może się przemóc. Nie sprawia jej to bólu ale przyjemności też nie, może czasem trochę obaw czy niechęci.
Role mogą być odwrócone Ona chce a On jednak nie...

Czy rzeczywiście ta strona, która ma na coś fiksację, coś jej cały czas chodzi po głowie powinna odpuścić? Czy jak jest zmuszana/zmuszony do odpuszczenia to to jednak nie jest forma przemocy na niej/nim. Takie rzeczy, które chodzą po głowie a nie mogą być zrealizowane, choćby na próbę, raz na jakiś czas potrafią bardzo męczyć.

Ja Wy to postrzegacie?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Temat trochę szeroki. Oczywiście chodzi o różne rodzaje seksu.
Anal, klapsy, lodzik z połykiem, pieszczoty prostaty przez odbyt... wszystko co może budzić kontrowersję.

On ma fiksację na jakimś punkcie a ona nie może się przemóc. Nie sprawia jej to bólu ale przyjemności też nie, może czasem trochę obaw czy niechęci.
Role mogą być odwrócone Ona chce a On jednak nie...

Czy rzeczywiście ta strona, która ma na coś fiksację, coś jej cały czas chodzi po głowie powinna odpuścić? Czy jak jest zmuszana/zmuszony do odpuszczenia to to jednak nie jest forma przemocy na niej/nim. Takie rzeczy, które chodzą po głowie a nie mogą być zrealizowane, choćby na próbę, raz na jakiś czas potrafią bardzo męczyć.

Ja Wy to postrzegacie?

Nie napiszę poprawnie politycznie,tylko jak ja to widzę i jak chcę by mój partner też to widział.
Generalnie zgadzam się na wszystko bo zwyczajnie lubię sprawiać tym przyjemność partnerowi.I chętnie słucham ukrytych pragnień.Nie zdarzyło się jeszcze,żebym odczuwała do zaproponowanych form zabawy niechęć.
Na pewno są granice.Ale nie zostały przekroczone.I tak naprawdę nie znam ich jeszcze.

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-27 13:49:59)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

"Czy jak jest zmuszana/zmuszony do odpuszczenia to to jednak nie jest forma przemocy na niej/nim"

Nie, to nie jest przemoc, przemocą jest zmuszanie do czegokolwiek.

A próbować niczego nikt Ci nie zabroni, tylko z tym co na to się zgadza.

4

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

W tym temacie chodzi mi właśnie o ten moment, gdy propozycja jest już poza tą granicą albo nam się wydaje, ze jest poza nią. Czy to właśnie nie jest poprawność polityczna, żeby twierdzić, że należy zawsze zachować tę granicę. (Czy to nie jest analogiczna poprawność polityczna przez którą w każdym serialu pojawiają się pary homoseksualne choć w codziennym życiu homoseksualistów jest niewielki odsetek?)
A co z pragnieniami tej osoby, często niezależnymi od niej, które są gdzieś już poza ta granicą?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

5

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

A co z pragnieniami tej osoby, często niezależnymi od niej, które są gdzieś już poza ta granicą?

A co jak Twoja żona będzie pragnęła trójkącika albo innego wielokąta z innymi mężczyznami? Wg tej logiki powinieneś się zgodzić, bo co z jej pragnieniami…

Albo gdy będzie się jej marzyć, że spenetruje Cię 30cm dildosem? Z uśmiechem na ustach zgodzisz się?

6 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-05-27 14:33:11)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
wieka napisał/a:

"Czy jak jest zmuszana/zmuszony do odpuszczenia to to jednak nie jest forma przemocy na niej/nim"

Nie, to nie jest przemoc, przemocą jest zmuszanie do czegokolwiek.

A próbować niczego nikt Ci nie zabroni, tylko z tym co na to się zgadza.

Zmuszanie kogoś do rezygnacji ze swoich pragnień, marzeń nie jest na pewno rodzajem przemocy? Jednak gdy jedna osoba w związku zmusza drugą do wyrzeczenia się np kariery zawodowej tj juz związek toksyczny. Czy na pewno sfery seksu nie powinno się traktować jak i innych sfer wspólnego życia?

M!ri napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

A co z pragnieniami tej osoby, często niezależnymi od niej, które są gdzieś już poza ta granicą?

A co jak Twoja żona będzie pragnęła trójkącika albo innego wielokąta z innymi mężczyznami? Wg tej logiki powinieneś się zgodzić, bo co z jej pragnieniami…

Albo gdy będzie się jej marzyć, że spenetruje Cię 30cm dildosem? Z uśmiechem na ustach zgodzisz się?

Kiedyś od razu bym powiedział na oba punkty, że się nie zgodzę. Dzisiaj inaczej juz na to patrzę. Drugi właściwie zgodziłbym się chyba od razu. Co do pierwszego rzeczywiście jestem na nie ale na pewno nie odrzuciłbym nie bo nie. Tu trzeba by sporo rozmawiać. Wejście trzecich osób do łóżka to już poważna sprawa
A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

7

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

Ale Ty tak serio?
Partnerka będzie brała pod uwagę opinie randomowych kobiet? smile
Nie obraź się ale nie sądziłam,że partnerka może prosić o zadanie pytania na forum smile

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

8

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Ten gość ewidentnie czeka na maila od jakiejs forumowiczki, że marzy o spenetrowaniu go dildosem big_smile. Co za erotoman gawędziarz:d.

Ah, women. They make the highs higher and the lows more frequent.

Witaj na forum psycholi. Tu twoje problemy zyskają nowy wymiar.

9

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

W tym temacie chodzi mi właśnie o ten moment, gdy propozycja jest już poza tą granicą albo nam się wydaje, ze jest poza nią. Czy to właśnie nie jest poprawność polityczna, żeby twierdzić, że należy zawsze zachować tę granicę. (Czy to nie jest analogiczna poprawność polityczna przez którą w każdym serialu pojawiają się pary homoseksualne choć w codziennym życiu homoseksualistów jest niewielki odsetek?)
A co z pragnieniami tej osoby, często niezależnymi od niej, które są gdzieś już poza ta granicą?

Ale jaka poprawność polityczna? Jak czegoś nie chcę robić, to tego nie chcę robić i tyle.
Jeżeli dla mojego partnera ta aktywność, której nie doświadczy jest ważniejsza od całej reszty rzeczy, które robimy razem, to po prostu nie musi być ze mną w związku.

O fetyszach i kinkach powinno się rozmawiać na samym początku relacji właśnie po to, żeby druga osoba mogła stwierdzić czy chce próbować takich rzeczy czy nie chce. Jak nie chce, to lepiej w taki związek nie wchodzić, to jeszcze ktoś jej w przyszłości powie, że zmuszając faceta do rezygnacji z jakiejś aktywności jest przemocowa xD

To jest paranoja.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

10

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
gojka102 napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

Ale Ty tak serio?
Partnerka będzie brała pod uwagę opinie randomowych kobiet? smile
Nie obraź się ale nie sądziłam,że partnerka może prosić o zadanie pytania na forum smile

Nie o założenie tematu, tylko o coś co jest poza moimi granicami. Nieprecyzyjnie zapisałem

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

11

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Czy na pewno sfery seksu nie powinno się traktować jak i innych sfer wspólnego życia?

Ależ traktuje się i dlatego ludzie dobierają się wedle upodobań. Jak ktoś się wszedł w związek na nieświadomce to no zonk i zostaje rozstanie lub rezygnacja z siebie.


zwykłyOn napisał/a:

Kiedyś od razu bym powiedział na oba punkty, że się nie zgodzę. Dzisiaj inaczej juz na to patrzę. Drugi właściwie zgodziłbym się chyba od razu.

Jesteś pewny? A gdzie jest granica że już byś się nie zgodził? 5cm średnicy? 6? 7? Hmm?


zwykłyOn napisał/a:

na pewno nie odrzuciłbym nie bo nie.

"Nie bo nie" to wystarczający powód. Wyjaśnienie dlaczego jest opcjonalne.


zwykłyOn napisał/a:

A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

Jak pod naciskiem zgodzisz się na coś czego nie chcesz to skrzywdzisz siebie. Aż w końcu i tak doprowadzi to do rozpadu związku bo ją znienawidzisz.

12

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
gojka102 napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

Ale Ty tak serio?
Partnerka będzie brała pod uwagę opinie randomowych kobiet? smile
Nie obraź się ale nie sądziłam,że partnerka może prosić o zadanie pytania na forum smile

Nie o założenie tematu, tylko o coś co jest poza moimi granicami. Nieprecyzyjnie zapisałem

Och,matkożeż!
To już kompletnie zakręciłeś,że nic nie rozumiem.
To ona prosiła żebyś zapytał innych kobiet o coś co jest poza Twoimi granicami? A nie poza jej granicami?

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

13

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
gojka102 napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Ale Ty tak serio?
Partnerka będzie brała pod uwagę opinie randomowych kobiet? smile
Nie obraź się ale nie sądziłam,że partnerka może prosić o zadanie pytania na forum smile

Nie o założenie tematu, tylko o coś co jest poza moimi granicami. Nieprecyzyjnie zapisałem

Och,matkożeż!
To już kompletnie zakręciłeś,że nic nie rozumiem.
To ona prosiła żebyś zapytał innych kobiet o coś co jest poza Twoimi granicami? A nie poza jej granicami?

big_smile nie chodzi o prośbę o zapytanie się czy też założenie tematu tylko o prośbę partnerki o cos poza moimi granicami. "A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś co jest poza moimi granicami..."

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

14

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Ok,zwykłyOn- prawdopodobnie zrozumiałam smile

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

15

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Każde zmuszanie jest przemocą, więc albo jej ulegasz albo nie, niezależnie od sfery życia.

16

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
gojka102 napisał/a:

Ok,zwykłyOn- prawdopodobnie zrozumiałam smile

ufff... big_smile
Jak by było tak jak zrozumiałaś za pierwszym razem to by było mega słabe. Postaram się już być uważniejszy jak co piszę.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

17

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Lady Loka napisał/a:

O fetyszach i kinkach powinno się rozmawiać na samym początku relacji właśnie po to, żeby druga osoba mogła stwierdzić czy chce próbować takich rzeczy czy nie chce.

OK, wszystko rozumiem, niemniej jednak po 10-15 latach wiele może się zmienić.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

18

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Jestem zwolennikiem nie łamania woli drugiej osoby.

Jednocześnie uważam, że seks jest ważny w związku.

Z tych dwóch rzeczy wynika, że:

-- jeśli ona nie chce robić loda, to on nie powinien jej do tego zmuszać; otrzymanie loda nie jest krytycznie ważne w życiu mężczyzny; nooo... może raz albo kilka razy powinni dla świętego spokoju spróbować;   jeśli jednak ona nie chce mu loda robić, to niech nie robi a ich seks wciąż może być satysfakcjonujący

-- to samo dotyczy minetki; piss / skat / siak / owak -- jak kto nie chce, to tego nie robi;

-- ale brak seksu jest niedopuszczalny; jeśli jakaś pani nie chce ze mną seksu, to idę do takiej co chce -- nawet gdyby tę pierwszą była żona

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

19

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Ok,zwykłyOn- prawdopodobnie zrozumiałam smile

ufff... big_smile
Jak by było tak jak zrozumiałaś za pierwszym razem to by było mega słabe. Postaram się już być uważniejszy jak co piszę.

Spoko,chwilowa zniżka formy z powodu wytężonej pracy smile

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

20

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

O fetyszach i kinkach powinno się rozmawiać na samym początku relacji właśnie po to, żeby druga osoba mogła stwierdzić czy chce próbować takich rzeczy czy nie chce.

OK, wszystko rozumiem, niemniej jednak po 10-15 latach wiele może się zmienić.

No i po 15 latach ważniejszy jest dla kogoś np. seks analny czy trójkąt od uczuć osoby, z którą spędził 15 lat?
Nie kupuję tego.

Zmuszanie do zrobienia czegoś czego zrobić się nie chce jest przemocą. W tę stronę to działa.

W relacji są kompromisy. Nie wierzę, że ktokolwiek przyjdzie i powie, że jest 15 lat w związku i nagle ten związek jest toksyczny, bo on wymyślił sobie jakąś formę seksu, na którą partner/ka się nie zgadza.
No naprawdę paranoja. Wchodząc w związek niejako od samego początku akceptujemy, że jest w nim też druga osoba i odczucia i uczucia tej osoby akceptujemy między innymi nie zmuszając jej do przekraczania jej granic. Twoje granice nie zostaną przekroczone, jeżeli jakiejś formy seksu nie będzie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

21 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-05-27 16:13:43)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
M!ri napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

Czy na pewno sfery seksu nie powinno się traktować jak i innych sfer wspólnego życia?

Ależ traktuje się i dlatego ludzie dobierają się wedle upodobań. Jak ktoś się wszedł w związek na nieświadomce to no zonk i zostaje rozstanie lub rezygnacja z siebie.

Tak jak napisałem wyżej. Przez lata ludzie potrafią się zmieniać. W  prawdziwym związku pewne zmiany tez trzeba uszanować.

M!ri napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

Kiedyś od razu bym powiedział na oba punkty, że się nie zgodzę. Dzisiaj inaczej juz na to patrzę. Drugi właściwie zgodziłbym się chyba od razu.

Jesteś pewny? A gdzie jest granica że już byś się nie zgodził? 5cm średnicy? 6? 7? Hmm?

Nie odpowiem Ci na to pytanie. Nigdy nie próbowałem, więc nie wiem ile dam radę  :p
A tak poważniej. Nie wiem gdzie jest granica. Wiele zależałoby od sposobu rozmowy ze mną

M!ri napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

na pewno nie odrzuciłbym nie bo nie.

"Nie bo nie" to wystarczający powód. Wyjaśnienie dlaczego jest opcjonalne.

Ja bym nie przyjął takiej odpowiedzi. No ale to jest sprawa do ustalenia w związku. Jak Wam tak pasuje to wszystko jest OK

M!ri napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

A w ogóle nie dopuszczasz myśli, że temat mogłem założyć, bo partnerka poprosiła mnie o coś takiego, że pojawił mi sie dylemat moralny, czy jak odmówię to jej nie skrzywdzę?

Jak pod naciskiem zgodzisz się na coś czego nie chcesz to skrzywdzisz siebie. Aż w końcu i tak doprowadzi to do rozpadu związku bo ją znienawidzisz.

Równie często słyszy się o rozpadach związku wskutek niespełnionych pragnień jednego z partnerów. Właśnie dlatego uważam, ze odpowiedź nie jest taka jednoznaczna.

Lady Loka napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

O fetyszach i kinkach powinno się rozmawiać na samym początku relacji właśnie po to, żeby druga osoba mogła stwierdzić czy chce próbować takich rzeczy czy nie chce.

OK, wszystko rozumiem, niemniej jednak po 10-15 latach wiele może się zmienić.

No i po 15 latach ważniejszy jest dla kogoś np. seks analny czy trójkąt od uczuć osoby, z którą spędził 15 lat?
Nie kupuję tego.

Zmuszanie do zrobienia czegoś czego zrobić się nie chce jest przemocą. W tę stronę to działa.

W relacji są kompromisy. Nie wierzę, że ktokolwiek przyjdzie i powie, że jest 15 lat w związku i nagle ten związek jest toksyczny, bo on wymyślił sobie jakąś formę seksu, na którą partner/ka się nie zgadza.
No naprawdę paranoja. Wchodząc w związek niejako od samego początku akceptujemy, że jest w nim też druga osoba i odczucia i uczucia tej osoby akceptujemy między innymi nie zmuszając jej do przekraczania jej granic. Twoje granice nie zostaną przekroczone, jeżeli jakiejś formy seksu nie będzie.

Absolutnie nie twierdzę, że odmowa powoduje, że związek staje się toksyczny. Całkowicie uznaję prawo do odmowy. Bardziej chciałbym spojrzeć poprzez pryzmat tej osoby odmawiającej. Czy powinna odmawiać, czy jednak  spróbować się do czegoś przekonać, spróbować czegoś chociaż raz. Tak jak piszesz wchodząc w związek niejako od samego początku akceptujemy, że jest w nim też druga osoba i odczucia i uczucia tej osoby akceptujemy. Jeżeli druga osoba o coś prosi to jest to podyktowane jednak jakimiś odczuciami.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

22 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-05-27 16:15:27)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Zalezy jak bardzo tego brak. Jak jest to jakaś forma seksu, która lubisz, ale jak jej nie ma, to w zastępstwie masz inne formy, które Cię satysfakcjonują, myślę, że tu zrezygnowałbyś z tej pierwszej formy automatycznie.
Jeśli zaś jakaś dana pieszczota czy seks jest dla Ciebie naj- naj, nie wyobrażasz sobie tego nigdy z partnerką nie robić to wychodzi na zmianę partnerki na taką, która też to lubi. Seks jest bardzo ważny, jak seks zacznie szwankować to już po przyjaźni w związku.
Zmuszać kogoś do zrobienia czegos- też jest bez sensu. Dlatego myślę, że seks, może nie od razu, alejak już jest po jakimś czasie powinien być i wykonywany i dogadany, co kto lubi.

Jeśli to jest jakiś element, którego Ci trochę brak, to bym zastępowała go innym elementem w seksie. Jak tego brak bardzo, to szukałabym innej partnerki, bo związek padnie, i nie, nie będzie trwal oparty na przyjaźni, bo z przyjaźni nic nie zostanie bo będą spięcia przez seks. Zmusić drugiej strony też nie możesz, jeśli ona nie chce, bo to już by był całkiem kanał.

23

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
rossanka napisał/a:

Zalezy jak bardzo tego brak. Jak jest to jakaś forma seksu, która lubisz, ale jak jej nie ma, to w zastępstwie masz inne formy, które Cię satysfakcjonują, myślę, że tu zrezygnowałbyś z tej pierwszej formy automatycznie.
Jeśli zaś jakaś dana pieszczota czy seks jest dla Ciebie naj- naj, nie wyobrażasz sobie tego nigdy z partnerką nie robić to wychodzi na zmianę partnerki na taką, która też to lubi. Seks jest bardzo ważny, jak seks zacznie szwankować to już po przyjaźni w związku.
Zmuszać kogoś do zrobienia czegos- też jest bez sensu. Dlatego myślę, że seks, może nie od razu, alejak już jest po jakimś czasie powinien być i wykonywany i dogadany, co kto lubi.

Jeśli to jest jakiś element, którego Ci trochę brak, to bym zastępowała go innym elementem w seksie. Jak tego brak bardzo, to szukałabym innej partnerki, bo związek padnie, i nie, nie będzie trwal oparty na przyjaźni, bo z przyjaźni nic nie zostanie bo będą spięcia przez seks. Zmusić drugiej strony też nie możesz, jeśli ona nie chce, bo to już by był całkiem kanał.

Czyli rozumiem, że w seksie albo coś pasuje albo nie? Jeżeli coś nie pasuje obu stronom to powinno byc eliminowane lub powinno sie zmienić partnerkę/partnera. Opcja pracy nad czymś w tej dziedzinie nie wchodzi w grę?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

24 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-05-27 16:31:53)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Absolutnie nie twierdzę, że odmowa powoduje, że związek staje się toksyczny. Całkowicie uznaję prawo do odmowy. Bardziej chciałbym spojrzeć poprzez pryzmat tej osoby odmawiającej. Czy powinna odmawiać, czy jednak  spróbować się do czegoś przekonać, spróbować czegoś chociaż raz. Tak jak piszesz wchodząc w związek niejako od samego początku akceptujemy, że jest w nim też druga osoba i odczucia i uczucia tej osoby akceptujemy. Jeżeli druga osoba o coś prosi to jest to podyktowane jednak jakimiś odczuciami.

Nie, nie musi się do niczego przekonywać jeżeli tego nie chce. "Nie" powinno wystarczyć osobie, która namawia. Jeżeli pomimo odmowy namawia dalej, to to namawiająca osoba zaczyna być przemocowa. I nikogo nie interesuje to czy Ty przyjmujesz odpowiedź czy nie. Prawda jest jaka jest, niczego nie trzeba próbować.
Ja nie lubię truskawek i nie mam zamiaru ich próbować tylko dlatego, że mąż je lubi.
Odwracasz temat i robisz tutaj logiczne wywrotki, a prawda jest jaka jest i brzmi zawsze tak samo. W takiej sytuacji jeżeli jedna strona odmawia, to wyjścia są dwa. Albo szanujesz odmowę i odpuszczasz, albo po 15 latach stwierdzasz, że coś tam jest ważniejsze niż te 15 lat i idziesz szukać sobie kogoś, z kim fantazję spełnisz.

Nie, osoba, która nie ma na coś ochoty nie ma żadnego obowiązku przekonywania się do czegoś w imię miłości do partnera.

edit. Pracować nad jakąś dziedziną to możesz, jeżeli obie strony takiej pracy chcą. Jeżeli jedna strona nie chce, to temat jest zamknięty i nie do dyskusji.
Jeżeli masz coś w seksie co lubisz i od początku wiesz, że partnerka tego nie toleruje, to szukasz innej partnerki.
I tak jeszcze jedno.

To co piszesz, że osoba, która czegoś nie chce powinna zaakceptować to, że druga osoba o coś prosi i to zrobić w imię tego, że akceptujemy te odczucia. To jest najczystsza forma szantażu emocjonalnego "jeżeli mnie kochasz, to zrób X". Od szantaży emocjonalnych się ucieka i od emocjonalnych szantażystów tym bardziej.
Dla mnie w tym momencie dyskusji jako partner byłbyś absolutnie skreślony.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

25

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Ja w ogóle się dziwię, że odmowę czegokolwiek możesz rozważać jako przemoc, albo robienie czegoś wbrew sobie nie swoją krzywdą...

26

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zalezy jak bardzo tego brak. Jak jest to jakaś forma seksu, która lubisz, ale jak jej nie ma, to w zastępstwie masz inne formy, które Cię satysfakcjonują, myślę, że tu zrezygnowałbyś z tej pierwszej formy automatycznie.
Jeśli zaś jakaś dana pieszczota czy seks jest dla Ciebie naj- naj, nie wyobrażasz sobie tego nigdy z partnerką nie robić to wychodzi na zmianę partnerki na taką, która też to lubi. Seks jest bardzo ważny, jak seks zacznie szwankować to już po przyjaźni w związku.
Zmuszać kogoś do zrobienia czegos- też jest bez sensu. Dlatego myślę, że seks, może nie od razu, alejak już jest po jakimś czasie powinien być i wykonywany i dogadany, co kto lubi.

Jeśli to jest jakiś element, którego Ci trochę brak, to bym zastępowała go innym elementem w seksie. Jak tego brak bardzo, to szukałabym innej partnerki, bo związek padnie, i nie, nie będzie trwal oparty na przyjaźni, bo z przyjaźni nic nie zostanie bo będą spięcia przez seks. Zmusić drugiej strony też nie możesz, jeśli ona nie chce, bo to już by był całkiem kanał.

Czyli rozumiem, że w seksie albo coś pasuje albo nie? Jeżeli coś nie pasuje obu stronom to powinno byc eliminowane lub powinno sie zmienić partnerkę/partnera. Opcja pracy nad czymś w tej dziedzinie nie wchodzi w grę?

To zależy jak bardzo ktoś jest na nie. Może być to zdecydowane "nie" albo " raczej nie, nie wiem".
Jak masz " raczej nie"  to może być opcją, że druga strona jeszcze przekona, może jeszcze tego nie próbowała, albo próbowała i ex partner robił to nieumiejętnie, co nie sprawiało przyjemności, dlatego osoba ma źle skojarzenia. Tak gdybam.
Albo to coś co nie wchodzi w grę i nigdy tego nie zmienisz.
Mój przyklad, na przykład nie podobałoby mi się bicie ostrym narzędziem do krwi ( wiem drastyczne) . Może ktoś to lubi, może kobieta czy mężczyzna ale u mnie odpada. Tako partner też by odpadł, bo ja bym się na coś takiego nigdy nie zgodziła, nawet nie chciałabym spróbować.
Ale już np inną rzecz, może by mi się spodobało akurat z tum partnerem.
Teraz rozumiesz?
To tak jakby partnerką miała fantazje, że patrzy jak robisz to z innym facetem, bo ją to kręci. A Ciebie obrzydza homoseksualny kontakt. No i nic się tu już nie da zrobić. Przecież się nie zmusisz.

27 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-05-27 16:47:36)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Lady Loka napisał/a:

To co piszesz, że osoba, która czegoś nie chce powinna zaakceptować to, że druga osoba o coś prosi i to zrobić w imię tego, że akceptujemy te odczucia.

W którym momencie napisałem, ze powinna zaakceptować?
Nigdzie tak nie zawyrokowałem. Prowadzę otwartą dyskusję w tym temacie.

rossanka napisał/a:

To zależy jak bardzo ktoś jest na nie. Może być to zdecydowane "nie" albo " raczej nie, nie wiem".

Myślę, że koniec końców w tym tkwi sedno sprawy. Kwestia żeby nie odrzucać tego "raczej nie"

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

28

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To co piszesz, że osoba, która czegoś nie chce powinna zaakceptować to, że druga osoba o coś prosi i to zrobić w imię tego, że akceptujemy te odczucia.

W którym momencie napisałem, ze powinna zaakceptować?
Nigdzie tak nie zawyrokowałem. Prowadzę otwartą dyskusję w tym temacie.

rossanka napisał/a:

To zależy jak bardzo ktoś jest na nie. Może być to zdecydowane "nie" albo " raczej nie, nie wiem".

Myślę, że koniec końców w tym tkwi sedno sprawy. Kwestia żeby nie odrzucać tego "raczej nie"

To już sam wiesz. Jak zdecydowanie na " nie" to nic nie da się zrobić. Pewnie też nasz cos takiego, że nigdy się nie zgodzisz chociażby partnerki błagała.

29

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To co piszesz, że osoba, która czegoś nie chce powinna zaakceptować to, że druga osoba o coś prosi i to zrobić w imię tego, że akceptujemy te odczucia.

W którym momencie napisałem, ze powinna zaakceptować?
Nigdzie tak nie zawyrokowałem. Prowadzę otwartą dyskusję w tym temacie.

Z Twoich postów bardzo jasno wynika to, co Ty na ten temat uważasz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

30

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

A na co ona nie chce się zgodzić, to bardzo hardcorowe? Czy to się z czasem zmieniło, czy teraz wpadłeś na nowe pomysły? Bo związek nie jest nowy.
Co się stało, że dopiero teraz to wyszło? Coś mi się tu nie zgadza.

31

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Zmuszanie, nakłanianie, manipulowanie emocjonalne w celu nakłonienia do zrobienia czegoś, na co ta druga osoba się nie zgadza jest przemocą. Koniec i kropka. Nie tak to powinno działać w związku. Można oczywiście rozmawiać, przedstawić swoje zdanie i argumenty, ale jeśli druga osoba powie nie, to zawsze ta strona, która jest na tak musi odpuścić. Ale myślę, że zazwyczaj w normalnych związkach jest tak, że obie strony idą na kompromis, bądź zgadzają się na coś z miłości do drugiej osoby. Zarówno w seksie, jak i w innych kwestiach.

32

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
rossanka napisał/a:

To już sam wiesz. Jak zdecydowanie na " nie" to nic nie da się zrobić. Pewnie też nasz cos takiego, że nigdy się nie zgodzisz chociażby partnerki błagała.

No nie wiem... Partnerka błagająca o coś w łóżku... to mogłoby się skończyć przekonaniem mnie do wszystkiego wink

Lady Loka napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To co piszesz, że osoba, która czegoś nie chce powinna zaakceptować to, że druga osoba o coś prosi i to zrobić w imię tego, że akceptujemy te odczucia.

W którym momencie napisałem, ze powinna zaakceptować?
Nigdzie tak nie zawyrokowałem. Prowadzę otwartą dyskusję w tym temacie.

Z Twoich postów bardzo jasno wynika to, co Ty na ten temat uważasz.

To jest tylko Twoja interpretacja. To, że się nad jakimś punktem widzenia zastanawiam, to wcale nie znaczy, że ja taki punkt widzenia prezentuję albo popieram.

rossanka napisał/a:

A na co ona nie chce się zgodzić, to bardzo hardcorowe? Czy to się z czasem zmieniło, czy teraz wpadłeś na nowe pomysły? Bo związek nie jest nowy.
Co się stało, że dopiero teraz to wyszło? Coś mi się tu nie zgadza.

Ten związek jest stosunkowo nowy. Na pewno w fazie budowania i nad wieloma rzeczami się zastanawiam a tutaj można dużo ciekawych rzeczy usłyszeć.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

33

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Nie mogę edytować powyższego posta, więc piszę nowy.
Trafiłem na bardzo podobny temat: https://www.netkobiety.pl/t126647.html i o dziwo w tamtym temacie kobiety mają przeciwne zdanie niż w tym.
Tam mężczyzna powinien jednak postarać się spełniać pragnienia kobiety natomiast tutaj (nie wiedzieć czemu) założono, że to ja chcę coś wymusić na kobiecie i dostałem szereg wykładów o przemocy. Potwierdza się stara prawda, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

34 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2022-06-03 19:32:27)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Zaspokajanie potrzeb seksualnych drugiej osoby wbrew sobie jest chyba jedną z najgłupszych rzeczy, jakie można zrobić w związku. Naprawdę widzisz szczęśliwy ciąg dalszy historii, w której pojawia się rozdział pt. bardzo nie chciałam xx, ale zgodziłam się, żeby zaspokoić jego potrzeby, żeby nie odszedł?

Twój światopogląd, który implikujesz swoimi pytaniami, jest dla mnie niepokojący. Od kiedy posiadanie granic czyli odmawianie, gdy ktoś prosi o seks, jest krzywdzące? Chcesz czegoś od danej osoby to albo to dostajesz, albo nie dostajesz, i wtedy decydujesz co z tym robisz. Ale obrażanie się, szukanie w tym krzywdy?
To tylko w relacjach zależności opiekun-dziecko nie zaspakajanie potrzeb jest przemocą. W relacjach dorosłych ludzi sam decydujesz, czy chcesz zaspokoić czyjeś potrzeby, i nikt Cię do tego nie zmusza, i sam ponosisz konsekwencje swoich decyzji. Ale idea, że odmówienie może być "krzywdą" jest jakąś kosmiczną fantazją. Nie musisz być w związku z tą osobą, związek też nie jest jakimś dobrem nadrzędnym które musisz mieć. Jak się ludzie nie dobrali to się rozstają.

If you can be anything, be kind.

35

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Monoceros napisał/a:

Zaspokajanie potrzeb seksualnych drugiej osoby wbrew sobie jest chyba jedną z najgłupszych rzeczy, jakie można zrobić w związku. Naprawdę widzisz szczęśliwy ciąg dalszy historii, w której pojawia się rozdział pt. bardzo nie chciałam xx, ale zgodziłam się, żeby zaspokoić jego potrzeby, żeby nie odszedł?

Twój światopogląd, który implikujesz swoimi pytaniami, jest dla mnie niepokojący. Od kiedy posiadanie granic czyli odmawianie, gdy ktoś prosi o seks, jest krzywdzące? Chcesz czegoś od danej osoby to albo to dostajesz, albo nie dostajesz, i wtedy decydujesz co z tym robisz. Ale obrażanie się, szukanie w tym krzywdy?
To tylko w relacjach zależności opiekun-dziecko nie zaspakajanie potrzeb jest przemocą. W relacjach dorosłych ludzi sam decydujesz, czy chcesz zaspokoić czyjeś potrzeby, i nikt Cię do tego nie zmusza, i sam ponosisz konsekwencje swoich decyzji. Ale idea, że odmówienie może być "krzywdą" jest jakąś kosmiczną fantazją. Nie musisz być w związku z tą osobą, związek też nie jest jakimś dobrem nadrzędnym które musisz mieć. Jak się ludzie nie dobrali to się rozstają.

Kolejny głos typu: jakszę ludzie nie dobrali to się rozstają. Tak można podsumować każdy problem.
Gdzie mówię o zaspokajaniu czyichś potrzeb, żeby ktoś nie odszedł? Kolejne spłycenie i przekręcenie tematu.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

36

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

W ogóle nie odniosłeś się do sedna mojego komentarza ale luz. Na szczęście nie skrzywdzę cię tym, że nie zaspokoję twojej potrzeby usłyszenia tego, co chcesz usłyszeć.

If you can be anything, be kind.

37

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Kolejny głos typu: jakszę ludzie nie dobrali to się rozstają. Tak można podsumować każdy problem.
Gdzie mówię o zaspokajaniu czyichś potrzeb, żeby ktoś nie odszedł? Kolejne spłycenie i przekręcenie tematu.

Ale wiesz, że to tak właśnie działa życie. Możesz się z kimś nie dobrać i męczyć 20 lat w imię idei, a możesz dać sobie i jej oddech i się rozstać.

Nasi dziadkowie męczyli się w imię idei z ludźmi, którzy często zupełnie im nie pasowali.
My nie musimy i nie ma co tego gloryfikować.
Mamy więcej możliwości i spokojnie zamiast próbować zmieniać partnera pod siebie możemy znaleźć takiego, którego nie trzeba będzie zmieniać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

38 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-06-10 10:15:30)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Monoceros napisał/a:

W ogóle nie odniosłeś się do sedna mojego komentarza ale luz. Na szczęście nie skrzywdzę cię tym, że nie zaspokoję twojej potrzeby usłyszenia tego, co chcesz usłyszeć.

Ależ odniosłem się właśnie do istoty. W ostatnich dwóch zdaniach.

Lady Loka napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

Kolejny głos typu: jakszę ludzie nie dobrali to się rozstają. Tak można podsumować każdy problem.
Gdzie mówię o zaspokajaniu czyichś potrzeb, żeby ktoś nie odszedł? Kolejne spłycenie i przekręcenie tematu.

Ale wiesz, że to tak właśnie działa życie. Możesz się z kimś nie dobrać i męczyć 20 lat w imię idei, a możesz dać sobie i jej oddech i się rozstać.

Nasi dziadkowie męczyli się w imię idei z ludźmi, którzy często zupełnie im nie pasowali.
My nie musimy i nie ma co tego gloryfikować.
Mamy więcej możliwości i spokojnie zamiast próbować zmieniać partnera pod siebie możemy znaleźć takiego, którego nie trzeba będzie zmieniać.

NIe takie jest życie. NIe jest albo czarne albo białe. NIe jest 0 albo 1.
Wszystko może być dopasowane a pogląd na jedną dwie sprawy mogą być rozbieżne. I co wtedy? Wtedy trzeba znaleźć kompromis.
Trudno mi się tak jednoznacznie zgodzić, że to ta osoba, która czegoś chce musi z tego zrezygnować, bo ta druga nie chce. Zamknięcie sprawy stwierdzeniem "nie bo nie chcę" jest wg mnie nie fair względem osoby, którą się kocha, ktora rezygnuje dla mnie z innych osób i skupia się całym swoim życiem na mnie. Nie fair jest w takiej sytuacji już z założenia pozbawiać kogoś czegoś, czego pragnie i nie potrafi sobie z tym poradzić, tylko dlatego, że nie mam na to ochoty. Nie podoba mi się takie zero jedynkowe stawianie sprawy. Dlatego moim zdaniem "nie" powiedziane bez zastanowienia, bez wytłumaczenia może krzywdzić.

Najbliższe jest mi stwierdzenie

rossanka napisał/a:

To zależy jak bardzo ktoś jest na nie. Może być to zdecydowane "nie" albo " raczej nie, nie wiem".

Przynajmniej pokazuje, że za każdym razem trzeba się zastanowić zanim się powie to "nie".

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

39 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-10 10:27:50)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

NIe takie jest życie. NIe jest albo czarne albo białe. NIe jest 0 albo 1.
Wszystko może być dopasowane a pogląd na jedną dwie sprawy mogą być rozbieżne. I co wtedy? Wtedy trzeba znaleźć kompromis.
Trudno mi się tak jednoznacznie zgodzić, że to ta osoba, która czegoś chce musi z tego zrezygnować, bo ta druga nie chce. Zamknięcie sprawy stwierdzeniem "nie bo nie chcę" jest wg mnie nie fair względem osoby, którą się kocha, która rezygnuje dla mnie z innych osób i skupia się całym swoim życiem na mnie. Nie fair jest w takiej sytuacji już z założenia pozbawiać kogoś czegoś, czego pragnie i nie potrafi sobie z tym poradzić, tylko dlatego, że nie mam na to ochoty. Nie podoba mi się takie zero jedynkowe stawianie sprawy. Dlatego moim zdaniem "nie" powiedziane bez zastanowienia, bez wytłumaczenia może krzywdzić.

Ale to samo może powiedzieć druga osoba, która czegoś nie chce ale ma się zmuszać, przekraczać swoją granicę komfortu tylko dlatego bo druga osoba tego pragnie i od niej oczekuje tego samego. Seks to bardzo intymna i delikatna sfera i każdy z nas ma te granice gdzie indziej postawione. Ja osobiście może nie jestem za "nie bo nie, bo głowa boli itd." ale też nie uważam by seks w związku polegał na ciągłym przesuwaniu granic i próbowaniu czegoś nowego bo to raczej nie prowadzi do niczego dobrego.
U mnie np. są rzeczy na "nie" i to bezwzględnie, "raczej na nie", czyli takie na które nie mam ochoty ale nie wykluczam w przyszłości, niemniej nie jestem na to gotowa i "ok ale nie teraz" czyli nie mówię nie ale muszą być sprzyjające okoliczności bym czuła komfortowo.
Jeżeli coś jest bezwzględnie na nie, to nie widzę powodu bym się z tego tłumaczyła bo to chyba jasne, że nie chcę, nie jest to dla mnie itd. Nie muszę, nie chcę się przekonywać czy naprawdę nie chcę/nie lubię. A już tym bardziej nie wyobrażam sobie by partner wywierał na mnie w tej kwestii presję.

40 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-10 10:35:11)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Zastanawiam się, ile rzeczywiście jest takich sytuacji w życiu, kiedy ktoś twardo i stanowczo nie godzi się na kompromis. W kwestii seksu, sprawa jest za każdym razem delikatna, lecz zwykle z boku ta osoba, która czegoś nie chce jest traktowana dużo bardziej pobłażliwie i z wyczuciem. Tymczasem rzadko bierze się pod uwagę potrzebę tej strony, która bardzo tego pragnie. Nie trzeba dodawać, że odbiór pewnych spraw zależy tez od płci. Inaczej jest, kiedy kobieta czegoś pragnie/nie akceptuje a inaczejk, jeśli to facet. Raczej nie widzę szans, żeby to się miało wyrównać..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

41

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
bagienni_k napisał/a:

Zastanawiam się, ile rzeczywiście jest takich sytuacji w życiu, kiedy ktoś twardo i stanowczo nie godzi się na kompromis. W kwestii seksu, sprawa jest za każdym razem delikatna, lecz zwykle z boku ta osoba, która czegoś nie chce jest traktowana dużo bardziej pobłażliwie i z wyczuciem. Tymczasem rzadko bierze się pod uwagę potrzebę tej strony, która bardzo tego pragnie. Nie trzeba dodawać, że odbiór pewnych spraw zależy tez od płci. Inaczej jest, kiedy kobieta czegoś pragnie/nie akceptuje a inaczejk, jeśli to facet. Raczej nie widzę szans, żeby to się miało wyrównać..

Sfera intymna to coś zupełnie innego. Ja uważam, że stawianie granic w tej kwestii jest nie tylko czymś naturalnym ale wręcz potrzebnym. To też zależy czego od nas druga osoba oczekuje ale jak podejrzewam są to raczej rzeczy, które mniej lub bardziej wymagają od danej osoby wyjścia spoza swojej strefy komfortu.

42 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-06-10 10:48:44)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Roxann, z większością Twojej wypowiedzi się zgodzę ale

Roxann napisał/a:

Jeżeli coś jest bezwzględnie na nie, to nie widzę powodu bym się z tego tłumaczyła bo to chyba jasne, że nie chcę, nie jest to dla mnie itd. Nie muszę, nie chcę się przekonywać czy naprawdę nie chcę/nie lubię. A już tym bardziej nie wyobrażam sobie by partner wywierał na mnie w tej kwestii presję.

Czy jednak te pare słów wyjaśnienia dlaczego nie, co czujesz nie jest wyrazem szacunku dla tej drugiej osoby? Czasem właśnie to wyjaśnienie, otwarta rozmowa może pomóc tej drugiej stronie uporać się z tym co mu siedzi w głowie i tym samym zaakceptować odmowę bez poczucia krzywdy. Trudno kogoś zrozumieć jak ten nie wytłumaczy co czuje.

Roxann napisał/a:

Sfera intymna to coś zupełnie innego.

Strefa najbardziej intymna to uczucia a te wchodzą grę tak samo w seksie jak w i innych aspektach wspólnego życia. Dlatego seksu nie powinno się traktować jakoś szczególnie inaczej. Ważne jest wszystko.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

43 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-10 10:51:38)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Z wychodzeniem poza strefę komfortu to już mozna się spierać, bo zwykle jest to raczej wyrazem umiejętności radzenia sobie w życiu i pokonywania przeszkód. Sfera intymna może być wyjatkiem, ale raczej ciężko mnie przekonują argumenty typu "nie i już!" lub nie, bo nie!" Szacunek do drugiej osoby to jedno, ale zwykła, elementarna przyzwoitość nakazuje wyjaśnić powody swojego postępowania czy decyzji.
Jeśli chemy się rozumieć i szanować, to trzeba mówić wprost o co chodzi. Wydaje mi się, że to powinno dotyczyć każdej sfery życia oraz konatktów międzyludzkich: aby spróbować chociaż wyjaśnić powody swojego działania. Sądzę, że to po prostu wyraz dojrzałości, gdyż argument typu " nie, bo nie" stosują małe dzieci. kiedy próbuje się wydobyc z nich powody, dla których np nie chcą czegoś zrobić, czego się od nich oczekuje.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

44

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Czy jednak te pare słów wyjaśnienia dlaczego nie, co czujesz nie jest wyrazem szacunku dla tej drugiej osoby? Czasem właśnie to wyjaśnienie, otwarta rozmowa może pomóc tej drugiej stronie uporać się z tym co mu siedzi w głowie i tym samym zaakceptować odmowę bez poczucia krzywdy. Trudno kogoś zrozumieć jak ten nie wytłumaczy co czuje.

Ale dla mnie wystarczającym wytłumaczeniem jest po prostu granica komfortu. Jak to inaczej wytłumaczyć? To też pewnie zależy od konkretnej sytuacji/tematu ale przecież dana osoba nie powie, że czegoś nie lubi bo przecież tego nie próbowała. Jednak nie wszystkiego musimy spróbować, by wiedzieć, że to nie dla nas.

45

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:
Monoceros napisał/a:

W ogóle nie odniosłeś się do sedna mojego komentarza ale luz. Na szczęście nie skrzywdzę cię tym, że nie zaspokoję twojej potrzeby usłyszenia tego, co chcesz usłyszeć.

Ależ odniosłem się właśnie do istoty. W ostatnich dwóch zdaniach.

Lady Loka napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

Kolejny głos typu: jakszę ludzie nie dobrali to się rozstają. Tak można podsumować każdy problem.
Gdzie mówię o zaspokajaniu czyichś potrzeb, żeby ktoś nie odszedł? Kolejne spłycenie i przekręcenie tematu.

Ale wiesz, że to tak właśnie działa życie. Możesz się z kimś nie dobrać i męczyć 20 lat w imię idei, a możesz dać sobie i jej oddech i się rozstać.

Nasi dziadkowie męczyli się w imię idei z ludźmi, którzy często zupełnie im nie pasowali.
My nie musimy i nie ma co tego gloryfikować.
Mamy więcej możliwości i spokojnie zamiast próbować zmieniać partnera pod siebie możemy znaleźć takiego, którego nie trzeba będzie zmieniać.

NIe takie jest życie. NIe jest albo czarne albo białe. NIe jest 0 albo 1.
Wszystko może być dopasowane a pogląd na jedną dwie sprawy mogą być rozbieżne. I co wtedy? Wtedy trzeba znaleźć kompromis.
Trudno mi się tak jednoznacznie zgodzić, że to ta osoba, która czegoś chce musi z tego zrezygnować, bo ta druga nie chce. Zamknięcie sprawy stwierdzeniem "nie bo nie chcę" jest wg mnie nie fair względem osoby, którą się kocha, ktora rezygnuje dla mnie z innych osób i skupia się całym swoim życiem na mnie. Nie fair jest w takiej sytuacji już z założenia pozbawiać kogoś czegoś, czego pragnie i nie potrafi sobie z tym poradzić, tylko dlatego, że nie mam na to ochoty. Nie podoba mi się takie zero jedynkowe stawianie sprawy. Dlatego moim zdaniem "nie" powiedziane bez zastanowienia, bez wytłumaczenia może krzywdzić.

Każdy ma takie sprawy, które są dealbreakerami. I trzeba dobrać sobie partnera tak, żeby tych dealbreakerów z nim nie było.
Inaczej jest bez sensu, tylko się będą męczyć ze sobą. Są sprawy, w których nie ma kompromisów. Dzieci, ślub, niektóre praktyki seksualne, miejsce zamieszkania, dom czy blok itd.
Nie da się trochę mieć ślub, a trochę nie. Tak samo nie da się trochę mieszkać w bloku, a trochę w domu. Jeżeli tu ludzie są mijają, to bez sensu jest budowanie relacji bo ta relacja od początku jest skazana na piekło.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

46

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Jak żona oznajmi że chce wskoczyć do łóżka koledze z pracy, bo ją tak strasznie kręci, to też będziecie rozważać czy Wasza odmowa jest wyrazem Waszego nieradzenia sobie w życiu i niemożności pokonywania przeszkód?

47

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
bagienni_k napisał/a:

Z wychodzeniem poza strefę komfortu to już mozna się spierać, bo zwykle jest to raczej wyrazem umiejętności radzenia sobie w życiu i pokonywania przeszkód. Sfera intymna może być wyjatkiem, ale raczej ciężko mnie przekonują argumenty typu "nie i już!" lub nie, bo nie!" Szacunek do drugiej osoby to jedno, ale zwykła, elementarna przyzwoitość nakazuje wyjaśnić powody swojego postępowania czy decyzji.
Jeśli chemy się rozumieć i szanować, to trzeba mówić wprost o co chodzi. Wydaje mi się, że to powinno dotyczyć każdej sfery życia oraz konatktów międzyludzkich: aby spróbować chociaż wyjaśnić powody swojego działania. Sądzę, że to po prostu wyraz dojrzałości, gdyż argument typu " nie, bo nie" stosują małe dzieci. kiedy próbuje się wydobyc z nich powody, dla których np nie chcą czegoś zrobić, czego się od nich oczekuje.

zwykłyOn napisał/a:

Strefa najbardziej intymna to uczucia a te wchodzą grę tak samo w seksie jak w i innych aspektach wspólnego życia. Dlatego seksu nie powinno się traktować jakoś szczególnie inaczej. Ważne jest wszystko.

No nie wiem, załóżmy choćby czysto teoretycznie, że takim "nie bo nie" jest u mnie seks analny. No jak mam wytłumaczyć facetowi, że nie chcę w ten sposób się kochać? Nie kręci mnie, nie czuję komfortowo, nie chcę. Rozumiem, że facet marzy o takim seksie ale dla mnie to granica, której nie chcę przekraczać, co wtedy?

48 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-06-10 11:07:14)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
M!ri napisał/a:

Jak żona oznajmi że chce wskoczyć do łóżka koledze z pracy, bo ją tak strasznie kręci, to też będziecie rozważać czy Wasza odmowa jest wyrazem Waszego nieradzenia sobie w życiu i niemożności pokonywania przeszkód?

Nie wiem co będzie rozważać dopóki z nią otwarcie o tym nie porozmawiam

Roxann napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Z wychodzeniem poza strefę komfortu to już mozna się spierać, bo zwykle jest to raczej wyrazem umiejętności radzenia sobie w życiu i pokonywania przeszkód. Sfera intymna może być wyjatkiem, ale raczej ciężko mnie przekonują argumenty typu "nie i już!" lub nie, bo nie!" Szacunek do drugiej osoby to jedno, ale zwykła, elementarna przyzwoitość nakazuje wyjaśnić powody swojego postępowania czy decyzji.
Jeśli chemy się rozumieć i szanować, to trzeba mówić wprost o co chodzi. Wydaje mi się, że to powinno dotyczyć każdej sfery życia oraz konatktów międzyludzkich: aby spróbować chociaż wyjaśnić powody swojego działania. Sądzę, że to po prostu wyraz dojrzałości, gdyż argument typu " nie, bo nie" stosują małe dzieci. kiedy próbuje się wydobyc z nich powody, dla których np nie chcą czegoś zrobić, czego się od nich oczekuje.

zwykłyOn napisał/a:

Strefa najbardziej intymna to uczucia a te wchodzą grę tak samo w seksie jak w i innych aspektach wspólnego życia. Dlatego seksu nie powinno się traktować jakoś szczególnie inaczej. Ważne jest wszystko.

No nie wiem, załóżmy choćby czysto teoretycznie, że takim "nie bo nie" jest u mnie seks analny. No jak mam wytłumaczyć facetowi, że nie chcę w ten sposób się kochać? Nie kręci mnie, nie czuję komfortowo, nie chcę. Rozumiem, że facet marzy o takim seksie ale dla mnie to granica, której nie chcę przekraczać, co wtedy?

No ale nie wiesz dlaczego czujesz się nie komfortowo? Są przecież powody, że nie chcesz. Jak on ma Ciebie zrozumieć jeżeli wychodzi na to, że ty nie do końca rozumiesz dlaczego nie chcesz?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

49

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

No ale nie wiesz dlaczego czujesz się nie komfortowo? Są przecież powody, że nie chcesz. Jak on ma Ciebie zrozumieć jeżeli wychodzi na to, że ty nie do końca rozumiesz dlaczego nie chcesz?

Po prostu nie chcę bo dla mnie to nie jest "naturalne" i nie widzę powodu bym wychodziła poza swoją strefę komfortu.
Ja nie muszę wszystkiego rozumieć dlaczego moje granice leża tu a nie gdzie indziej. Po prostu tak mam. Nie uważam, że koniecznym jest dążenie do ich przesuwania czy przekonywania się na siłę czy rzeczywiście coś nie jest dla nas. Równie dobrze ktoś mógłby namawiać na grupowy seks czy inne praktyki seksualne. Dla jednego to coś normalnego i ekscytującego, dla innej osoby jest czymś co tu określiliśmy jako "nie bo nie". Nie muszę próbować grupowego seksu by wiedzieć, że nie chcę bo to nie dla mnie.

50

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Roxann napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

No ale nie wiesz dlaczego czujesz się nie komfortowo? Są przecież powody, że nie chcesz. Jak on ma Ciebie zrozumieć jeżeli wychodzi na to, że ty nie do końca rozumiesz dlaczego nie chcesz?

Po prostu nie chcę bo dla mnie to nie jest "naturalne" i nie widzę powodu bym wychodziła poza swoją strefę komfortu.
Ja nie muszę wszystkiego rozumieć dlaczego moje granice leża tu a nie gdzie indziej. Po prostu tak mam. Nie uważam, że koniecznym jest dążenie do ich przesuwania czy przekonywania się na siłę czy rzeczywiście coś nie jest dla nas. Równie dobrze ktoś mógłby namawiać na grupowy seks czy inne praktyki seksualne. Dla jednego to coś normalnego i ekscytującego, dla innej osoby jest czymś co tu określiliśmy jako "nie bo nie". Nie muszę próbować grupowego seksu by wiedzieć, że nie chcę bo to nie dla mnie.

Dla mnie grupowy seks w związku jest na twarde "nie" ale potrafiłbym to szeroko wyjaśnić dlaczego. Źle bym się czuł sam ze sobą gdybym czegoś nie chciał i nie potrafił zrozumieć dlaczego. Ja tak mam, więc może dlatego nie rozumiem Ciebie.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

51

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Dla mnie grupowy seks w związku jest na twarde "nie" ale potrafiłbym to szeroko wyjaśnić dlaczego. Źle bym się czuł sam ze sobą gdybym czegoś nie chciał i nie potrafił zrozumieć dlaczego. Ja tak mam, więc może dlatego nie rozumiem Ciebie.

No bo seks grupowy to już większy kaliber ale istnieją inne praktyki seksualne, które dla jednych mogą być czymś naturalnym, a dla innych nie. Myślę, że wiele kobiet ma blokady przed seksem analnym, a nawet oralnym. Przy seksie analnym może to być np. ból i "zapach" - dyskomfort.
U mnie np. takim "nie bo nie" jest seks w windzie. Ja wiem, że mój partner o tym fantazjuje ale ja nie dam rady. No nie i tyle. U mnie to raczej się wiąże z uczuciem dyskomfortu czy wręcz odrazy.   To są chyba chyba główne moje wytłumaczenia na "nie bo nie".

52

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

No ale nie wiesz dlaczego czujesz się nie komfortowo? Są przecież powody, że nie chcesz. Jak on ma Ciebie zrozumieć jeżeli wychodzi na to, że ty nie do końca rozumiesz dlaczego nie chcesz?

Ale że ma mu rozprawkę napisać na 5 stron A4 z wytłumaczeniem, czemu nie chce?
Nie chce bo nie. Koniec kropka. Partner powinien to uszanować, jeżeli nie szanuje, to z partnerem jest problem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

53

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Otóż to jest dobre pytanie smile Szanując czyjąś indywidualną decyzję, ciekawe, żę ktoś potrafi to jakoś sensownie wytłumaczyć a ktoś inny już nie.. Chociaż wpsomnienie o przekroczeniu granicy komfortu jest, jak mi się wydaje, rozsądnym argumentem, w przeciwieństwie do krótkiego, rzuconego "Nie i już!"

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

54

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
bagienni_k napisał/a:

Otóż to jest dobre pytanie smile Szanując czyjąś indywidualną decyzję, ciekawe, żę ktoś potrafi to jakoś sensownie wytłumaczyć a ktoś inny już nie.. Chociaż wpsomnienie o przekroczeniu granicy komfortu jest, jak mi się wydaje, rozsądnym argumentem, w przeciwieństwie do krótkiego, rzuconego "Nie i już!"

Myślę, że zawsze warto rozmawiać ale raczej na zasadzie czy jest coś, co mogłoby w łatwy sposób ten komfort zapewnić. I o ile w podanym przeze mnie przykładzie seksu w windzie, raczej nie widzę okoliczności, które by na to wpłynęły, tak np. z seksem na balkonie już tak - wystarczy, że odpowiedni poziom intymności zostanie zapewniony, czyli u mnie to było to "nie mówię nie ale..." wink Wtedy taka rozmowa ma sens.

55

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Roxann napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

Dla mnie grupowy seks w związku jest na twarde "nie" ale potrafiłbym to szeroko wyjaśnić dlaczego. Źle bym się czuł sam ze sobą gdybym czegoś nie chciał i nie potrafił zrozumieć dlaczego. Ja tak mam, więc może dlatego nie rozumiem Ciebie.

No bo seks grupowy to już większy kaliber ale istnieją inne praktyki seksualne, które dla jednych mogą być czymś naturalnym, a dla innych nie. Myślę, że wiele kobiet ma blokady przed seksem analnym, a nawet oralnym. Przy seksie analnym może to być np. ból i "zapach" - dyskomfort.
U mnie np. takim "nie bo nie" jest seks w windzie. Ja wiem, że mój partner o tym fantazjuje ale ja nie dam rady. No nie i tyle. U mnie to raczej się wiąże z uczuciem dyskomfortu czy wręcz odrazy.   To są chyba chyba główne moje wytłumaczenia na "nie bo nie".

Zobacz, nie jestem Twoim partnerem a mi podajesz szereg argumentów. Patrząc chciał już na tę wypowiedź nie bardzo wierzę, żebyś komuś z kim jesteś blisko powiedziała zwyczajnie "nie, bo nie".
Jeżeli usłyszałbym od swojej partnerki "nie, bo nie" to dla mnie byłoby to o wiele bardziej przykre niż konieczność rezygnacji ze swoich pragnień/zachcianki.

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

56

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
zwykłyOn napisał/a:

Zobacz, nie jestem Twoim partnerem a mi podajesz szereg argumentów. Patrząc chciał już na tę wypowiedź nie bardzo wierzę, żebyś komuś z kim jesteś blisko powiedziała zwyczajnie "nie, bo nie".
Jeżeli usłyszałbym od swojej partnerki "nie, bo nie" to dla mnie byłoby to o wiele bardziej przykre niż konieczność rezygnacji ze swoich pragnień/zachcianki.

Tylko, że niektórzy faceci nie chcą słyszeć odmowy, a argumentów typu poczucie dyskomfortu nie biorą na poważnie i zaliczają do tego "nie bo nie". Czasem po prostu to "nie bo nie" wynika z tego, że np. w danej chwili nie mamy ochoty. Bez sensu się co rusz tłumaczyć. To oczywiście wszystko zależy bo inaczej kiedy mówimy o pewnych praktykach seksualnych, które wiążą się nowym doświadczeniem i przekraczaniem granic, czy zwykłą ochotą na seks.
Nie wyobrażam sobie bym za każdym razem musiała się tłumaczyć partnerowi dlaczego akurat teraz nie chcę. Ok, pewnie czasem wystarczy dodać, że np. mam okres, jestem zmęczona itd. ale chyba naturalnym jest, że nie mamy ochoty 24/h. Szczególnie jeśli tego seksu jest i tak dużo. Czasem warto zrobić sobie nawet krótką przerwę.

57 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-10 12:20:01)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Z tym seksem w windzie(czy innych miejsach publicznych) to ciekawaw sprawa smile Kiedyś gdzieś były podawane wyniki sondażu, z którego wynikało, że dla sporej liczby osób seks w miejscu publicznym jest swego rodzaju fetyszem smile
Zgodzę się z Kolegą: podałaś Rox szereg rozsądnych powodów, dla których nie jesteś w stanie czegoś zrobić:brak komfortu, odraza itp smile Natomaist jeśli ktokolwiek ogranicza się wyłącznie do takiej gadki jak "Nie, bo nie i już!" nie jest powżnym człowkiem do żadnej rozmowy nie mówiąc już o związku.
Co to za tłumaczenie w ogóle? Chyba 10 letniego dziecka, które odmawia zjedzenia zupki na obiad..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

58 Ostatnio edytowany przez zwykłyOn (2022-06-10 12:35:20)

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
Roxann napisał/a:

Nie wyobrażam sobie bym za każdym razem musiała się tłumaczyć partnerowi dlaczego akurat teraz nie chcę. .

To już byłoby coś nie tak jak oczekiwałby takich uzasadnień

A wracając do głównego wątku. Wydaje mi się, że czasami uzmysłowienie sobie samemu dlaczego czegoś nie chcemy robić może być pierwszym krokiem do przełamania niechęci do czegoś. Choćby brak zgody na seks oralny z powodu obawy o swój zapach. Rozmowa na ten temat może zmienić bardzo wiele. Czasami sami stwarzamy sobie blokady, ktore po rozmowie z kimś po jakimś czasie mogą wydać nam się mało istotne

Lady Loka napisał/a:
zwykłyOn napisał/a:

No ale nie wiesz dlaczego czujesz się nie komfortowo? Są przecież powody, że nie chcesz. Jak on ma Ciebie zrozumieć jeżeli wychodzi na to, że ty nie do końca rozumiesz dlaczego nie chcesz?

Ale że ma mu rozprawkę napisać na 5 stron A4 z wytłumaczeniem, czemu nie chce?
Nie chce bo nie. Koniec kropka. Partner powinien to uszanować, jeżeli nie szanuje, to z partnerem jest problem.

To jest postawa typu ja daję to ja rządzę. Dam tyle ile będę chciała i koniec. Szacunek powinien być dwustronny. Pewnie uszanuje Twoje zdanie i będziesz szczęśliwa, że masz takiego partnera. Tylko czy on będzie szczęśliwy, że został tak potraktowany, że ma kobietę, ktora decyduje z pozycji siły, bez słowa wyjaśnienia, bez rozmowy? Czy obie strony będą czuły się szanowane w takim związku?

"Daj drugiemu dojść do głosu - przecież wiesz, co chcesz powiedzieć, a nie wiesz, co powie ten drugi, więc to powinno być dla Ciebie ciekawsze."
Magdalena Samozwaniec

59

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować
bagienni_k napisał/a:

Z tym seksem w windzie(czy innych miejsach publicznych) to ciekawaw sprawa smile Kiedyś gdzieś były podawane wyniki sondażu, z którego wynikało, że dla sporej liczby osób seks w miejscu publicznym jest swego rodzaju fetyszem smile
Zgodzę się z Kolegą: podałaś Rox szereg rozsądnych powodów, dla których nie jesteś w stanie czegoś zrobić:brak komfortu, odraza itp smile Natomaist jeśli ktokolwiek ogranicza się wyłącznie do takiej gadki jak "Nie, bo nie i już!" nie jest powżnym człowkiem do żadnej rozmowy nie mówiąc już o związku.
Co to za tłumaczenie w ogóle? Chyba 10 letniego dziecka, które odmawia zjedzenia zupki na obiad..

To prawda,ja też mam taki fetysz smile Na szczęście raz jeden zostałam przyłapana smile

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

60

Odp: Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Ale o czym tu rozmawiamy? Bo tak naprawdę, w kwestii ogólnej, niech ktoś pierwszy napisze, kto kiedykolwiek do czegokolwiek miał opór, ale się jednak przełamał? Już nawet pomijając kwestię seksu..Choćby w kwestii jedzenia, zwyczajów itp..
Bo jeśli już o tym mowa, to ja osobiście spotykam ludzi, którzy raczej są elastyczni pod wieloma względami i więcej się znajdzie u nich takich kwestii, gdzie można "negocjować".

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

Posty [ 1 do 60 z 80 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Ona na nie a On bardzo na tak - czy na pewno on powinien zrezygnować

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021