Jedna z odpowiedzi na mój poprzedni post skłoniła mnie do pewnej refleksji i tym samym założenia nowego wątku. Nie sądziłam, że osoby na forum mogą być tak pomocne. Z kilku postów dowiedziałam się więcej niż z wizyty u psychologa.
Chodzi o moją relacje z mężem. Mamy dwoje dzieci, a wydaje mi się, jakbym miała troje. Jedna z forumowiczek zauważyła, że "matkuje" mojemu mężowi. Uświadomiłam sobie, jakie to trafne. A teraz nie wiem, jak zmienić naszą relacje na partnerską. Po urodzeniu pierwszego dziecka mieszkaliśmy jeszcze u rodziców, ja dość szybko wróciłam najpierw na studia, potem do pracy na pół etatu, podział obowiązków był, choć odkąd się wyprowadziliśmy to jednak ja przejęłam rolę gospodarowania pieniędzmi, zakupy, rachunki itd. Ale mąż brał w tym udział, razem planowaliśmy wydatki, staraliśmy się przewidywać. Wszystko zmieniło się podczas 2 ciąży. W 5 miesiącu poszłam już na zwolnienie, ale czułam się dość dobrze, a że starszą corka chodziła do przedszkola, to ogarniałam codziennie dom, zakupy, pilnowałam opłat. Wychodziłam z założenia, że i tak nic nie robie, a mąż pracuje na etacie, po 8 godzin. Ale On tak się do tego przyzwyczaił, że jak urodziłam nic się się zmieniło. Nawet jak wróciłam że szpitala po cesarce to musiałam zrobić pranie i ogarnąć z grubsza dom. Całe szczęście Mama mi ugotowała obiad. Ale ok, przetrzymałam to jakoś. Mąż znalazł sobie hobby - gry na konsoli, albo na komputerze. I tak potrafi po kilka godzin. Myślałam, że wszystko wróci do normy, jak wrócę do pracy na cały etat. Ale NIE. Oboje pracujemy po 8 godzin. Rano maz zawozi wyszykowane przeze mnie dzieci do przedszkola, potem po pracy je odbiera i daje im przygotowany przeze mnie z rana lub dzień wcześniej posiłek, pół godziny później wracam ja z pracy. I na tym kończą się obowiązki mojego męża. Ja wracając z pracy robię zakupy, potem sprzątam i robię pranie, albo bawię się z dziećmi. Przygotowuje obiad na drugi dzień, potem kolacje. Sprzątam po kocie, szykuje ubrania na rano. A mąż w tym czasie gra, albo siedzi na telefonie, albo ogląda telewizję. Jak ja zajmuję się czymś, a dzieci rozrabiają to sam z sobie nie wstanie i nie pójdzie do nich, muszę mu kazać to zrobić. Jak mu poddenerwowana już powiem, żeby wyszedł z nimi na dwór, to pójdzie na pół godziny pod dom. Czas wolny mam dla siebie o 22, jak juz wszystko ogarnę. W weekend mamy wolne, ale jest nie lepiej. Wysyłam go po cięższe zakupy na targ, a ja od rana generalnie sprzątanie, znowu gotowanie. Mąz dalej zajmuje się sobą. Sam z siebie nic nie zrobi, muszę mu kazać i wtedy słyszę słynne zaraz, po czym po kilku razach przypomnienia wstanie i to zrobi.Pranie, wyjście na plac zabaw z dziećmi, jakieś zakupy w markecie większe. I znowu koniec dnia. Czasami, jak juz naszykuje dzieci do spania i leżą w łóżkach to wyjdę na plotki do koleżanki. W niedzielę czasem odpocznę chociaż od gotowania, jak pojedziemy na obiad do rodziców, albo coś zamówimy gotowego.
Mąż jest pracowity, zawsze zarabiał, miał pracę jak była możliwość brał dodatkową w soboty, czy popołudniami. Ale ja tez biorę każde możliwe nadgodziny. Ostatnio koleżanka namówiła mnie na bieganie i siłownię pod chmurką. Miałyśmy chodzić 2 razy w tygodniu. Jak mi się uda raz to jest sukces. Ale wtedy wracam, np o 20 i jest taki bałagan w domu, dzieci nie ogarnięte do spania. Wtedy odechciewa mi się wychodzić, bo wiem, że jak wrócę to muszę ogarnąć te same obowiązki, tylko szybciej i bardziej zmęczona. Oczywiście gdy wracam to widzę męża przy konsoli, albo komputerze. Jak zapytam dlaczego nie ogarnął dzieci to mówi, że ma czas. I tym sposobem dzieci się idą kąpać dopiero po 21, i rano są niewyspane. Po nocach mi śni On grający i obrócony do drzwi plecami.
Tak naprawdę Mąż jedynie popilnuje dzieci, które są już spore i trzeba tylko dać im jeść i pilnować, żeby się nie pozabijały. No i zarabia pieniądze. I na tym koniec. Wszystkim innym zajmuję się ja, nawet nie posiedzi że mną wieczorem, przychodzi jak już się nagra o 22, czy 23, a ja wtedy jestem zmęczona całym dniem i marzę żeby poczytać 10 min i iść spać. Nawet na seks nie mam ochoty, bo jak sobie uświadomię, jak mnie wkurza na co dzień, że tak wszystko olewa, to się odechciewa.
Cały czas trzeba nim kierować: mówię, żeby sprawdzić oleje w samochodzie, zobaczyc do kiedy przeglad, rachunki do kiedy opłacić, nawet muszę mu pilnować kiedy ma dentystę, czy że pora już iść do fryzjera. Kiedyś się zbuntowałam, przestałam prać jego rzeczy, gotowałam tylko dla dzieci, nie zmywałam. Doszło do tego, że jadł na obiad parówki, albo jakieś Hamburgery gotowe, nie posprzątał oczywiście kuchni, jak już nie było czystych szklanek , to sobie wziął i umył jedną. A majtki po kąpaniu sobie uprał ręcznie jedne, żeby mieć na kolejny dzień. Po 3 dniach był tako syf w domu, że wychodziłam z tego kolejne 3 dni. I mówię mu, zobacz co się dzieje, jak nie ogarniam ja. A On na to, że mu nie przeszkadza to wszystko. Ale nie można żyć w takim brudzie, przecież mamy dzieci. Kocia kuweta była tak zapuszczoną, że kot robił obok. Masakra. Nie da się tak dalej żyć. Mam wrażenie, że mój mąż mi wręcz w domu przeszkadzą. Może jest jeden mily dzień w miesiącu, tak to wszystkie takie same.
Zamienimy kilka słów, w weekend obejrzymy może jakis film, ale to wygląda tak, że mój maz siedzi z laptopem obok mnie i tyle, jest nieobecny. Gdybym mu nie kazała to nie robiłby nic.
Jak do tego doszło i jak można z tego wybrnąć? Długi post, ale chciałam przedstawić, jak najwięcej.
2 2022-05-19 10:48:53 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-05-19 10:50:08)
Tak naprawdę Mąż jedynie popilnuje dzieci, które są już spore i trzeba tylko dać im jeść i pilnować, żeby się nie pozabijały.
Ty masz jeszcze większe problemy, niż ci się zdaje i to nie tylko z mężem.
Ty masz jeszcze większe problemy, niż ci się zdaje i to nie tylko z mężem.
Co masz na myśli?
Wiem, że dzieci wymagają opieki, lubię się z nimi bawić, to co powiedziałam to zdanie męża.
4 2022-05-19 11:16:20 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-05-19 11:21:10)
Ty masz jeszcze większe problemy, niż ci się zdaje i to nie tylko z mężem.
Co masz na myśli?
Wiem, że dzieci wymagają opieki, lubię się z nimi bawić, to co powiedziałam to zdanie męża.
Dzieci to nie są zabawki, czy zwierzęta. Trzeba je przystosowywać do życia. Nie wiem ile mają lat i co kryje się pod słowem "spore". Maja aktywnie uczestniczyć w domowym życiu, uczyć się odpowiedzialności. Do tego oczywiście potrzebny jest tez, albo przede wszystkim ojciec. U was wszystko jest zakłócone, nie ma priorytetów, wyznaczonych zadań, za które każdy ma odpowiadać.
Maż nie chce robić za gospodarza domu, kogoś z autorytetem. Czy mu na to nie pozwalasz, bo to ty wszystko wiesz najlepiej?
5 2022-05-19 11:40:00 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-05-19 11:48:10)
Na miłość naszego ojca Szatana i wszystkich naszych demonicznych przyjaciół.
Jak? Jak w 21 wieku może istnieć taka relacja? Moim zdaniem twój mąż nie jest po prostu leniwy. Jest albo idiotą albo złym człowiekiem.
Dlaczego tak sądzę? Bo to nie możliwe żeby kochający mąż po tym jak ty wracasz z szpitala, wyczerpana zabiegiem, nie starał ci nieba przychylić. To że ty musiałaś po powrocie z cesarki od razu zajmować się domem jest skandaliczne. Wybacz ale fakt że twoja mama musiała wam obiad zrobić bo książę nie chciał wprawia mnie w osłupienie .
Nie jesteś jego służąca.
Nie jesteś jego praczka, kucharką, sprzątaczka.
Jeżeli pracujecie obydwoje to podział obowiązków domowych i opieki nad dzieci ma być mniej więcej 50/50.
Tak aby każdy z partnerów czuł się tak samo zmęczony i wypoczęty.
Jedynym twoim błędem było to że nie postawiłaś tamy od razu.
Najgorszym zaniedbaniem męża jest to że nie bierze udziału w życiu dzieci.
To się bardzo potem na was odbije i będzie generowało masę problemów wychowawczych.
Co do grania: hobby od uzależnienia oddziela cienka granica.
A jest nią to czy nie zaniedbuje się obowiązków domowych / pracy/ czy obowiązków towarzyskich.
Jeżeli to ma miejsce to jest to uzależnienie.
Samo granie w gry jest bardzo demonizowane , szczególnie przez kobiety ale to hobby jak każde inne.
Ja gram od 40min do 1h dziennie, zależy ile trwa mecz. I gram razem z synem i żoną. Mamy swoją drużynę i to wspólne granie też nas zbliża.
Ale oczywiście siadamy do komputerów gdy wszystko w domu jest zrobione a syn odrobił lekcje.
To się chociaż wygadałaś...
Bo tu ciężko coś poradzić, mąż ustawił się jak mu wygodnie i teraz będzie ciężko cokolwiek zmienić.
W domu rodzinnym też pewnie nie miał żadnych obowiązków i tak mu zostało.
Taki trochę nieogarnięty jest, więc w domu we wszystkim go wyręczano od małego
Może terapia małżeńska coś by zmieniła.
To się chociaż wygadałaś...
Bo tu ciężko coś poradzić, mąż ustawił się jak mu wygodnie i teraz będzie ciężko cokolwiek zmienić.
W domu rodzinnym też pewnie nie miał żadnych obowiązków i tak mu zostało.
Taki trochę nieogarnięty jest, więc w domu we wszystkim go wyręczano od małego
Może terapia małżeńska coś by zmieniła.
Zgadzam się z spostrzeżeniami wieka.
Ale wydaje mi się że terapia tutaj nic nie da.
Choć spróbować można dla spokoju duszy.
Raczej wątpię że mąż będzie chciał gdziekolwiek iść.
A dlaczego tak sądzę?
Terapia pomaga uświadomić sobie pewne rzeczy. ( Tak w dużym skrócie i po łepkach )
A nie chce mi się wierzyć że dorosły, ponad 30 letni facet nie jest świadomy tego, że gdy jego żona wraca z szpitala: wymęczona, wyczerpana to potrzebuje opieki , wsparcia , troski, zainteresowania i wyreczenia we wszelkich obowiązkach domowych i wychowawczych, dopóki jego ukochana nie dojdzie do siebie, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Dlatego napisałem że jest albo głupi albo zły. A tu terapia nie pomoże
Wiem, że nie zmienię Jego charakteru. To nie tak, że On mi każe to wszystko robić. Twierdzi, że jak sobie nie radzę to żebym odpuściła i tyle nie "latała ze ścierą". Ale jak ja tego nie zrobię, to On też, bo wyniósł to zdomu. U teściowej wiecznie jest brud, dosłownie brud, bo to już nie bałagan. I fakt, że i u mnie w domu i u niego pieniędzy gospodarowały matki. To pewnie dla nas jakiś wzorzec. Po szpitalu jak zaczęłam to pranie itd, to stwierdził, zostaw, nie forsuj się, jutro się ogarnie. Ale, że nie miałam czystych gaci za przeproszeniem to już nie problem.
Kiedyś wzięłam kartkę i napisałam ile kosztują usługi sprzątaczki, kucharki i opiekunki do dzieci. I wyszła jakaś kwota, którą mu pokazałam i powiedziałam, że dzięki mnie tyle oszczędzamy, ale jak nie chce się ogarnąć, to zatrudnimy te pomoce, a ja nie będę rób na dwa etaty. Wtedy na jakis czas było trochę lepiej, parę razy nawet posprzątał. Ale zaraz znowu to samo, bo On jest zmęczony. Ale ja też jestem. Też bym chciała, żeby ni ktoś podał obiad. Chciałabym więcej wspólnego czasu niż godzina z dziećmi na placu zabaw, albo w markecie na zakupach.
Nie znam się specjalnie na terapiach, może faktycznie za bardzo by nie zmieniła, ale by zrozumiał, że nie tak powinna wyglądać życie w rodzinie... gdzie dzieci wymagają dużej uwagi...jak też, że uzależniony jest od internetu i powinien to ograniczać na rzecz rodziny...
bo życie rodzinne i małżeńskie siada...
Nie znam się specjalnie na terapiach, może faktycznie za bardzo by nie zmieniła, ale by zrozumiał, że nie tak powinna wyglądać życie w rodzinie... gdzie dzieci wymagają dużej uwagi...jak też, że uzależniony jest od internetu i powinien to ograniczać na rzecz rodziny...
bo życie rodzinne i małżeńskie siada...
Siada i to strasznie.
Tak czytam i nie za bardzo widzę "ich" jest tylko " on" i "ona "
Co do porad.
Załatw opiekę nad dziećmi.
Niech pojadą na 1 popołudnie do dziadków czy innej rodziny.
Ty wcześniej śpisz w formie listu, to wszystko co napisałaś tutaj.
Opisz swój żal, smutek, złość , irytację ale też miłość i nadzieję na lepszą przyszłość.
I gdy nie będzie dzieci to przeczytaj mu to wszystko. Jeżeli będziesz czuła taka potrzebę to płacz i krzycz. Nie wiem jak tam u ciebie z tłumieniem emocji. Zaproponuj wspólną terapię. Powiedz że ty chcesz przyjaciela/partnera w nim a nie współlokatora któremu musisz usługiwać. Zwróć uwagę na dzieci w tej rozmowie. Że one potrzebują ojca który realnie bierze udział w ich wychowaniu, który chce spędzać z nimi czas, który ich uczy poszczególnych zachowań społecznych. Potem będziesz miała 3 opcje zależne od jego zachowania. Jeżeli dotrze to do niego i pójdzie z tobą na terapię to wszystko spoko.
Natomiast jeżeli zignoruje twoje uczucia i przyszłość dzieci, to zostaje Ci trwanie w tym małżeństwie i akceptacja roli służącej albo rozwód. Decyzję podejmiesz już ty, wzgodzie z sobą.
Szeptuch, a co tylko pisałeś, że terapia nic nie da...
12 2022-05-19 15:18:14 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2022-05-19 15:49:25)
Autorko.... zaniedlugo niedajboze moze zarazic dzieci, takze dzialaj.... wciagaj w prace, angazuj w obowiazki, lekcje, spisuj ile gra by mu pokazac ze to nie 1-2h tylko calkiem sporo czasu sie nazbierac moze... To jest nalog jak kazdy inny - wciaga a na dodatek bedzie sie bronic recami i nogami ze nalezy mu sie "chwila" relaksu.... Terapia.. mozna probowac, jesli... zechce, jak nie pewnie z czasem dla Ciebie...
List fajny pomysl i przede wszystkim szczera.. konstruktywna rozmowa bez dzieci - zawsze...
wieka napisał/a:Nie znam się specjalnie na terapiach, może faktycznie za bardzo by nie zmieniła, ale by zrozumiał, że nie tak powinna wyglądać życie w rodzinie... gdzie dzieci wymagają dużej uwagi...jak też, że uzależniony jest od internetu i powinien to ograniczać na rzecz rodziny...
bo życie rodzinne i małżeńskie siada...Siada i to strasznie.
Tak czytam i nie za bardzo widzę "ich" jest tylko " on" i "ona "Co do porad.
Załatw opiekę nad dziećmi.
Niech pojadą na 1 popołudnie do dziadków czy innej rodziny.
Ty wcześniej śpisz w formie listu, to wszystko co napisałaś tutaj.
Opisz swój żal, smutek, złość , irytację ale też miłość i nadzieję na lepszą przyszłość.
I gdy nie będzie dzieci to przeczytaj mu to wszystko. Jeżeli będziesz czuła taka potrzebę to płacz i krzycz. Nie wiem jak tam u ciebie z tłumieniem emocji. Zaproponuj wspólną terapię. Powiedz że ty chcesz przyjaciela/partnera w nim a nie współlokatora któremu musisz usługiwać. Zwróć uwagę na dzieci w tej rozmowie. Że one potrzebują ojca który realnie bierze udział w ich wychowaniu, który chce spędzać z nimi czas, który ich uczy poszczególnych zachowań społecznych. Potem będziesz miała 3 opcje zależne od jego zachowania. Jeżeli dotrze to do niego i pójdzie z tobą na terapię to wszystko spoko.
Natomiast jeżeli zignoruje twoje uczucia i przyszłość dzieci, to zostaje Ci trwanie w tym małżeństwie i akceptacja roli służącej albo rozwód. Decyzję podejmiesz już ty, wzgodzie z sobą.
Bardzo podoba mi się ten pomysł z listem. Na pewno spróbuję takiego sposobu. Może uda mi się zostawić dzieci na sobotę u Babci i poruszę te wszystkie tematy naraz, a nie jak do tej pory, co jakiś czas w kłótni. Porozmawiam z nim, bo jeśli sytuacja się nie poprawi to nie będę mogła z nim być i tak mu powiem wprost. Że nie chce takiego życia.
Dam znać, jak poszło.
Szeptuch, a co tylko pisałeś, że terapia nic nie da...
Bo szczerze uważam że nic nie da ale jak pisałem dla spokoju duszy można zaproponować i w niej uczestniczyć. Choćby z faktu że autorka chce naprawić to małżeństwo.
Żeby potem nie miała wyrzutów sumienia że można było coś jeszcze zrobić
Ale żebyś nie rzucała słów na wiatr, musisz być konsekwentna i jeśli powiesz, że takie czy inne kroki podejmiesz, to tak zrób.
Jeśli czegoś nie jesteś pewna, nie mów, dlatego dobrze przemyśl, a jak przelejesz to na papier i przeczytasz, to będzie to przemyślany tekst. Kłótnia to nie jest dobry moment na żale, bo emocje nakręcają się i padają często raniące słowa i dalej nic z tego nie wynika, tylko kwas pozostaje.
Trudno cokolwiek doradzić, bo jak piszesz to próbowałaś już wielu rzeczy i poprawa była tylko na chwilę. szkoda rodziny, dlatego życzę Ci, żeby w końcu jakaś sytuacja wstrząsneła Twoim mężem i się ogarnął.
Ale przyszło mi na myśl coś innego, że to my rodzice mamy przeogromny wpływ na wzorce, jakie z domu wyniosą nasze dzieci - czy będą od najmłodszych lat uczone porządku, czy będą miały jakieś swoje drobne obowiązki, co sobie zakodują patrząc na mamę i tatę. Tutaj tata idzie do pracy, wraca, zrobi "coś", a potem gra ... a mama robi wszystko.... Jakie wzorce wyniesie z takiego domu córka? A jakie syn? To nie tylko dla siebie powinnaś starać się zmienić tą dziwną sytuację, ale też z myślą o dzieciach. One taką rodzinę jak Wasza będą traktowały jako coś naturalnego ....
Mój brat mając w domu mamę, babcię i siostry nie musiał robić nic... i teraz też niewiele robi w swoim już domu...
Moja szwagierka żyła pod kloszem, jak królewna, wszystko podkładane pod nos, wszystko miała, a dziś staram się nie odwiedzać ich w domu, bo aż niezręcznie korzystać z łazienki ![]()
Można tak wymieniać i wymieniać ...
Felicjo, probowałaś w ogóle rozmawiać z mężem o tym, że czujesz się przeciążona obowiązkami domowymi, nie czujesz jego wsparcia w życiu codziennym?
Chyba sporo facetów, ale w tych starszych pokoleniach robiło sobie z kobiet logistyka, domowe urządzenie wielofunkcyjne, reproduktor i opiekunkę do dzieci, ale teraz to większość raczej bardziej aktywnie uczestniczy i w pracach domowych i w życiu rodzinnym.
Jak to wyglądało w Waszych domach rodzinnych(?), bo może powielacie nieświadomie wyuczone schematy.
Zdumiewa mnie fakt, żę naprawdę prostych czy choćby trudniejszych, ale jednak wykonalnych czynności, można unikać w życiu. Wspomnieć chociażby budżet domowy, zakupy, gotowanie czy tzw ogarnianie" domu..Jeśli jakiś facet twierdzi, że to "babskie zajęcie", to powinien walną łbem(nie głową) z rozpędu w ścianę. Jeśli ma jakieś blokady to powinien je zwalczyć, bo inaczej zostanie z ręką w nocniku..
Ale jeszcze bardziej mnie zadziwia jak ktoś może zmienić swoje podejście do takich spraw na przestrzeni kilku lat..
mozna... zycie to ciagla zmiana, zajmiesz sie czyms na... chwile (a pojawienie sie potomstwa ciezko przecwiczyc przed nim jak to bedzie z tym partnerem), drugiej stronie to bedzie pasowac, a potem jakos tak sie utrze, przyjmie i ciezko to potem odwrocic - jest opor drugiej strony bo jej tak pasi, zycie... Oczywiscie jest duzo dobranych, idacych na kompromisy par... i dobrze..
Teraz dyskusja czy mozna bylo dopatrzec sie wczesniej, widzialy galy co braly, pozwolilas, sama chcialas bo sie nie szanujesz i on tez nie bedzie, odejdz, zycie masz jedno... a i teapia...
20 2022-05-20 16:14:01 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-20 16:18:16)
Felicjo, to chyba ja zwróciłam Ci uwagę na to, że zaczynasz robić w tym małżeństwie za matkę i że za kilka lat on nie będzie widział w Tobie kobiety, a co za tym idzie znajdzie się jakiś boczny obiekt do pożądania.
Jest więc u was tak, jak myślałam, a właściwie, to jest nawet gorzej.
Napisałaś, że wszystko zaczęło się odkąd w piątym miesiącu ciąży z drugim dzieckiem poszłaś na L4 i że trwa to do tej pory, a problem wręcz narasta.
To nic, że on wyszedł z takiego domu. Owszem może powielać schemat, że kobieta rządzi pieniędzmi, ale wszystko inne to kwestia ustawienia faceta przez kobietę.
Ty go tak nauczyłaś. Pokazałaś, że jesteś obrotna, pracowita i że świetnie radzisz sobie z organizacją dnia.
Na początku małżeństwa zachowywał się inaczej, bardziej dojrzałe i odpowiedzialnie, ale z czasem nauczył się, że on właściwie nic nie musi. Ma taką żonę, która wszystko ogarnie na czas, pod nos podstawi, żeby było szybciej, o wszystkim pomyśli, nawet o tym, żeby zadbał o auto albo o własne zęby itd.
Nie będę wszystkiego po Tobie przepisywała. Dobrze zapamietalam wszystkie szczegóły, które opisałas.
Co możesz zrobić?
Nie baw się w żadne listy, bo nie jesteś jakimś petentem, który żebrze o uwagę męża. On ma obowiązek wysłuchać tego, co do niego mówisz, a nie będziesz bawiła się w wymyślanie różnych sposobów na niego. A cóż to jest? To jakiś pan dyrektor, od którego zależy Twój byt, żebyś musiała dodawać sobie jeszcze więcej roboty i pisać do niego jakieś epistoły?
Normalnie ma być. Bierzesz człowieka na stronę i mówisz krótko i na temat, o co Ci chodzi i czego oczekujesz. Nie wyglaszaj do niego szerokich mów, bo on i tak zapamięta jeden przekaz " znowu się mnie czepia"
Faceci to zadaniowcy i trzeba z nimi krotko bez obrazowych opisów.
Nie mów też do niego np tak " nie pomagasz mi w domu" , bo on tego nie pojmie. Pomaganie w domu to pojęcie szerokie. Mow konkretnie " codziennie po powrocie do domu obierz ziemniaki i wyrzuć obierki do kosza, a ziemniaki włóż do garnka" podałam pierwszy lepszy przykład. Chodzi o to, żeby Twój przekaz był krótki i konkretny.
Zapowiedź mu, że jeśli kolejnego dnia nie zobaczysz w jego zachowaniu konkretnych zmian, wówczas czeka go....i tu pomyśl, w jaki sposób on poniesie konsekwencje.
A potem, żeby się paliło i waliło dotrzymaj słowa, żebyś nie nauczyła go, że rzucasz słowa na wiatr.
To tak w skrócie. Myślę, że zostanę na Twoim wątku, bo bardzo mi się podobasz młoda mamo i młoda żono.
21 2022-05-20 16:35:49 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-20 16:36:46)
Nie przesadzajmy w druga stronę za bardzo
Naprawdę wyrażenie " nie pomasz mi w domu" jest baardzo szerokim pojęciem
Jednego dnia potrzeba odkurzyć, innego zapłacić rachunki a trzeciego zrobić zakupy czy obrać ziemniaki. Jeśli jest wszędzie syf, to chyba widać> więc odkurzam
Jeśli lodówka jest pusta, to chyba sam potrafię to ocenić i nie sądzę, żę mi partnerka chomikuje gdzieś zapasy, więc stwierdzę "jeszcze starczy" i olewam te zakupy. Jeśli rzeczywiście trzeba coś zrobić, to dwójka dorosłych ludzi powinna posługiwać się konkretnymi pojęciami
Po co rzucać ogólnikami? Ot tak, żeby sobie na kogoś ponarzekać?
Felicja_1996 macie inne priorytety. Jemu nie przeszkadza syf. Wręcz może nawet lubi taki menelski klimat. Nie przeskoczysz tego, zawsze taki był, jest i będzie. Niektórzy ludzie tacy są. Znam takie osoby. Musisz to albo zaakceptować i wymyślić sobie jakiś sposób na to, albo się pożegnać. Nie zmienisz tego człowieka. Na chwilę by się pewnie spiął przy komunikacie rozstania, ale takiego już na poważnie, bo w innym przypadku pewnie uważałby, że gadasz jak zawsze bo pewnie lubisz.
Jakie zalety ma twój mąż. Napisz coś więcej niż to, ze jest miły. Co sprawiło, że zaczęliście być razem?
Felicjo, to chyba ja zwróciłam Ci uwagę na to, że zaczynasz robić w tym małżeństwie za matkę i że za kilka lat on nie będzie widział w Tobie kobiety, a co za tym idzie znajdzie się jakiś boczny obiekt do pożądania.
Jest więc u was tak, jak myślałam, a właściwie, to jest nawet gorzej.
Napisałaś, że wszystko zaczęło się odkąd w piątym miesiącu ciąży z drugim dzieckiem poszłaś na L4 i że trwa to do tej pory, a problem wręcz narasta.
To nic, że on wyszedł z takiego domu. Owszem może powielać schemat, że kobieta rządzi pieniędzmi, ale wszystko inne to kwestia ustawienia faceta przez kobietę.
Ty go tak nauczyłaś. Pokazałaś, że jesteś obrotna, pracowita i że świetnie radzisz sobie z organizacją dnia.
Na początku małżeństwa zachowywał się inaczej, bardziej dojrzałe i odpowiedzialnie, ale z czasem nauczył się, że on właściwie nic nie musi. Ma taką żonę, która wszystko ogarnie na czas, pod nos podstawi, żeby było szybciej, o wszystkim pomyśli, nawet o tym, żeby zadbał o auto albo o własne zęby itd.
Nie będę wszystkiego po Tobie przepisywała. Dobrze zapamietalam wszystkie szczegóły, które opisałas.
Co możesz zrobić?
Nie baw się w żadne listy, bo nie jesteś jakimś petentem, który żebrze o uwagę męża. On ma obowiązek wysłuchać tego, co do niego mówisz, a nie będziesz bawiła się w wymyślanie różnych sposobów na niego. A cóż to jest? To jakiś pan dyrektor, od którego zależy Twój byt, żebyś musiała dodawać sobie jeszcze więcej roboty i pisać do niego jakieś epistoły?
Normalnie ma być. Bierzesz człowieka na stronę i mówisz krótko i na temat, o co Ci chodzi i czego oczekujesz. Nie wyglaszaj do niego szerokich mów, bo on i tak zapamięta jeden przekaz " znowu się mnie czepia"
Faceci to zadaniowcy i trzeba z nimi krotko bez obrazowych opisów.
Nie mów też do niego np tak " nie pomagasz mi w domu" , bo on tego nie pojmie. Pomaganie w domu to pojęcie szerokie. Mow konkretnie " codziennie po powrocie do domu obierz ziemniaki i wyrzuć obierki do kosza, a ziemniaki włóż do garnka" podałam pierwszy lepszy przykład. Chodzi o to, żeby Twój przekaz był krótki i konkretny.
Zapowiedź mu, że jeśli kolejnego dnia nie zobaczysz w jego zachowaniu konkretnych zmian, wówczas czeka go....i tu pomyśl, w jaki sposób on poniesie konsekwencje.
A potem, żeby się paliło i waliło dotrzymaj słowa, żebyś nie nauczyła go, że rzucasz słowa na wiatr.
To tak w skrócie. Myślę, że zostanę na Twoim wątku, bo bardzo mi się podobasz młoda mamo i młoda żono.
Nie zgadzam się z tobą ulle.
W formie listu nie chodzi o relacje petent-dyrektor.
Chodzi o to aby w przypływie emocji, które się pojawia, mówiąc kolokwialnie: nie zapomnieć języka w gębie.
O wiele łatwiej wspomagać się tekstem w takich stresujących sytuacjach.
Zważ na to ze czy to na procesach/na brifingach/wykładach nikt nigdy z głowy wszystkiego nie przedstawia bo ludzka pamięć jest zawodna.
Tutaj spraw do omówienia jest od groma. A o wiele lepszy efekt będzie gdy zostaną one przedstawione razem i spójnie a nie jako dopowiedzenia gdzieś tam w przyszłość.
I nie wiem skąd wzięłaś to ze faceci to zadaniowcy.
Prosty eksperyment z udzielaniem pierwszej pomocy:
Gdy powiesz do tłumu: niech ktoś zadzwoni po karetkę. Nikt tego nie zrobi, ponieważ każdemu wydaje się ze zrobi to ktoś inny.
Gdy wskażesz palcem na kogoś i powiesz żeby zadzwonił po karetkę to ten człowiek wytypowany przez ciebie, wyciągnie telefon i zadzwoni w obawie przez presją tłumu.
Płeć nie am tu żadnego znaczenia.
24 2022-05-20 16:59:32 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-20 17:03:42)
Właśnie, żeby to było takie proste...
Nie można za bardzo mówić, że Felicja matkuje, bo przecież matka nie wyręcza we wszystkim dziecka, tylko od małego włącza do pomocy, chyba, że chodzi o wydawanie poleceń, to tak.
Takie popychanie do wszystkiego też jest męczące dla popychanego jak i popychającego.
Z tym listem to wg mnie dobry pomysł, ale dlatego, żeby oddać wszystko co się myśli, potem dać ten list, niech sobie czyta dziesiątki razy, może coś dotrze. Choć żadnej gwarancji nie ma, sama musisz rozważyć.
Tylko zawsze mówimy, że nie powinniśmy mieć zapędów do zmieniania kogoś na siłę, bo się nie da i to jest prawda.
On też źle się czuje, że go naciskasz, stałe czegoś chcesz, czepiasz się ogólnie, a on chce sobie żyć jak kawaler, jednym słowem nie nadaje się do dzielenia obowiązków związanych z posiadaniem rodziny, czyli bycia ojcem i mężem.
Dlatego pewnie Tobie pozostanie pchać ten wózek i każdorazowo wydawać polecenia, z tym, żeby było ich więcej, aby mniej czasu miał na internet.
Dyplomatycznie chyba więcej zwojujesz niż pretensjami.
Określenie, że jakaś kobieta matkuje np mężowi jest jednoznaczne i rozumiane powszechnie. Tu niczego nie trzeba dodatkowo tłumaczyć.
Pisanie listu do własnego męża, z którym mieszka się pod jednym dachem jest absurdem. Felicji brakuje tylko, żeby dodawać sobie roboty z listem. On przeczyta ten list wiele razy i dopiero wtedy zrozumie, a co za tym idzie zmieni swoje postępowanie.
Ja uważam, że on nie przeczyta tego listu uważnie nawet jeden raz. " Co ta kobieta znowu wymyśliła?" tak powie pod nosem i tyle z tego wyniknie. On ma lepsze zajęcie gdy wróci do domu niż czytanie listu od żony, która być może, w tym samym momencie odkurza całe mieszkanie.
To nie teatr tylko zwykłe życie.
Faceci to zadaniowcy, ponieważ gdy jest problem lubią znaleźć szybka drogę, by go rozwiązać, a nie siedzieć godzinami i klepać non stop to samo i trzy po trzy.
Wiele kobiet też jest zadaniowcami - ja na przykład taka jestem. Nie lubię bicia piany, tylko siadam i szukam rozwiązania, a gdy jest robota do wykonania, to ja wykonuje.
Autorko, Ty chyba też jesteś zadaniowcem.
Felicja ma realny problem, gdyż cały dom jest na jej głowie od a do zet, a facet nie poczuwa się do żadnych obowiązków domowych ani nawet do zajmowania się dziećmi.
Jeśli dalej tak pójdzie, to wkrótce i dzieci zaczną naśladować ojca, o ile już go nie naśladują, a Felicja w wieku np 40- stu lat będzie wyglądała na 50-siat, będzie zmęczona życiem, rozgoryczona i będzie miała rozjechany cały układ kostny - szkieletowy oraz haluksy na dłoniach i stopach oraz inne przyjemne ułomności.
Mąż natomiast będzie obrastal w sadło albo znajdzie inna, wypoczęta i wesoła boczniare.
Felicja_1996,
W niezłe bagno się wpakowałaś kochana ![]()
Zacznij od tego, żeby pod żadnym pozorem nie słuchać rad ulle. To stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała. Teraz siedzi całe dnie na forum i dogryza kobietom. Tobie też już wmawia jak sama swojego ślubnego nauczyłaś lenistwa. Dla niej każda młoda kobieta jest do poprawy i zepsuta, do każdej się dopierdala. Puść jej smęty obok, kochana.
Trafiłaś na lenia, tak się zdarza. Ty odwalasz cała robotę a leń sobie gra i odpoczywa. Niczego do roboty obibok nie widzi, wszystko paluszkiem musisz mu pokazać. Szykuje się tobie długi i niesatysfakcjonujący związek jak nic z tym nie zrobisz. Jest żle, on nie widzi w tobie partnerki lecz wyrobnika. Musisz go sprowadzić na ziemię. Zacznij od rozmowy. Powiedz mu wyraźnie, iż od tej chwili jego udziałem są nie tylko prawa, ale również obowiązki. Możesz mu konkretnie wskazać, co mógłby robić i w czym potrzebujesz pomocy. Musi się przekonać na własnej skórze, jak wiele ty robisz, a wtedy doceni twoją robotę i zrozumie zmęczenie. Teraz mu to wisi kalafiorem i ty masz obowiązki a on ma prawa do odpoczynku i grania. Mógł sobie dzieci nie robić ![]()
Trzeba wprowadzić rządy twardej ręki, bo inaczej zwiędniesz jak kwiat, kochana. Powiedz mu, iż nie wyobrażasz sobie kontynuowanie związku, jak on nie zmieni podejścia do obowiązków. Nie traktuj tego jak pogróżek ale jak stwierdzenie faktu. Nie jesteś niczyim wyrobnikiem!
Felicja_1996,
W niezłe bagno się wpakowałaś kochana
Zacznij od tego, żeby pod żadnym pozorem nie słuchać rad ulle. To stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała. Teraz siedzi całe dnie na forum i dogryza kobietom. Tobie też już wmawia jak sama swojego ślubnego nauczyłaś lenistwa. Dla niej każda młoda kobieta jest do poprawy i zepsuta, do każdej się dopierdala. Puść jej smęty obok, kochana.Trafiłaś na lenia, tak się zdarza. Ty odwalasz cała robotę a leń sobie gra i odpoczywa. Niczego do roboty obibok nie widzi, wszystko paluszkiem musisz mu pokazać. Szykuje się tobie długi i niesatysfakcjonujący związek jak nic z tym nie zrobisz. Jest żle, on nie widzi w tobie partnerki lecz wyrobnika. Musisz go sprowadzić na ziemię. Zacznij od rozmowy. Powiedz mu wyraźnie, iż od tej chwili jego udziałem są nie tylko prawa, ale również obowiązki. Możesz mu konkretnie wskazać, co mógłby robić i w czym potrzebujesz pomocy. Musi się przekonać na własnej skórze, jak wiele ty robisz, a wtedy doceni twoją robotę i zrozumie zmęczenie. Teraz mu to wisi kalafiorem i ty masz obowiązki a on ma prawa do odpoczynku i grania. Mógł sobie dzieci nie robić
Trzeba wprowadzić rządy twardej ręki, bo inaczej zwiędniesz jak kwiat, kochana. Powiedz mu, iż nie wyobrażasz sobie kontynuowanie związku, jak on nie zmieni podejścia do obowiązków. Nie traktuj tego jak pogróżek ale jak stwierdzenie faktu. Nie jesteś niczyim wyrobnikiem!
To że ulle ma inne spostrzeżenia niż ty to nie znaczy zasługuje na taki barwny opis jej postaci.
Jak najbardziej zgadzam się z nią co do oceny sytuacji a nie jestem " stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała"
Tylko jestem facetem i mam 35/6 lat.
Moim zdaniem (jak pisałem w 1 poście tutaj) ten facet nie jest leniwy tylko albo głupi albo perfidnie wykorzystuje swoja żonę, świadomy ciężaru jaki na nią spada. czyli jest złym człowiekiem
28 2022-05-20 18:19:36 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2022-05-20 18:31:43)
To że ulle ma inne spostrzeżenia niż ty to nie znaczy zasługuje na taki barwny opis jej postaci.
Jak najbardziej zgadzam się z nią co do oceny sytuacji a nie jestem " stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała"
Tylko jestem facetem i mam 35/6 lat.
Moim zdaniem (jak pisałem w 1 poście tutaj) ten facet nie jest leniwy tylko albo głupi albo perfidnie wykorzystuje swoja żonę, świadomy ciężaru jaki na nią spada. czyli jest złym człowiekiem
Ty nie jesteś a ulle jest starym babsztylem hejtującym kobiety. Ona nienawidzi kobiet i to widać w każdym jej poście.
Poczytaj sobie jej posty. Całe życie z toksykami i narcyzami i wychowała puszczalską córkę, co ma kilka dzieci i każde z innym. Straszna baba
EDIT:![]()
Zobaczcie sobie, iż Ulle i Szeptuch piszą dokładnie w takim samym stylu. Popatrzcie na strukturę postów ulle i Szeptucha. To ta sama osoba.
Ulle to zwykły troll. Ciekawe facet czy kobieta. Obstawiam faceta, stąd ta nienawiść do kobiet.
29 2022-05-20 18:28:19 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-20 18:31:32)
dobrakobieta90 napisał/a:Felicja_1996,
W niezłe bagno się wpakowałaś kochana
Zacznij od tego, żeby pod żadnym pozorem nie słuchać rad ulle. To stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała. Teraz siedzi całe dnie na forum i dogryza kobietom. Tobie też już wmawia jak sama swojego ślubnego nauczyłaś lenistwa. Dla niej każda młoda kobieta jest do poprawy i zepsuta, do każdej się dopierdala. Puść jej smęty obok, kochana.Trafiłaś na lenia, tak się zdarza. Ty odwalasz cała robotę a leń sobie gra i odpoczywa. Niczego do roboty obibok nie widzi, wszystko paluszkiem musisz mu pokazać. Szykuje się tobie długi i niesatysfakcjonujący związek jak nic z tym nie zrobisz. Jest żle, on nie widzi w tobie partnerki lecz wyrobnika. Musisz go sprowadzić na ziemię. Zacznij od rozmowy. Powiedz mu wyraźnie, iż od tej chwili jego udziałem są nie tylko prawa, ale również obowiązki. Możesz mu konkretnie wskazać, co mógłby robić i w czym potrzebujesz pomocy. Musi się przekonać na własnej skórze, jak wiele ty robisz, a wtedy doceni twoją robotę i zrozumie zmęczenie. Teraz mu to wisi kalafiorem i ty masz obowiązki a on ma prawa do odpoczynku i grania. Mógł sobie dzieci nie robić
Trzeba wprowadzić rządy twardej ręki, bo inaczej zwiędniesz jak kwiat, kochana. Powiedz mu, iż nie wyobrażasz sobie kontynuowanie związku, jak on nie zmieni podejścia do obowiązków. Nie traktuj tego jak pogróżek ale jak stwierdzenie faktu. Nie jesteś niczyim wyrobnikiem!To że ulle ma inne spostrzeżenia niż ty to nie znaczy zasługuje na taki barwny opis jej postaci.
Jak najbardziej zgadzam się z nią co do oceny sytuacji a nie jestem " stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała"
Tylko jestem facetem i mam 35/6 lat.
Moim zdaniem (jak pisałem w 1 poście tutaj) ten facet nie jest leniwy tylko albo głupi albo perfidnie wykorzystuje swoja żonę, świadomy ciężaru jaki na nią spada. czyli jest złym człowiekiem
Dobra kobieta to specyficzna osoba na tym forum. Wpada tu od czasu do czasu i potrafi rzucić takim mięchem w inną osobę, że naprawdę nie jest ciężko domyślić się, w jakim środowisku się obraca. Nie wiadomo o co tej kobiecie chodzi. Wiem tylko, że była jakąś boczną z żonatym, ja napisałam do niej coś, co ja podkurzylo i od tej pory czyha na moje posty, żeby napisać coś na mój temat.
Może i jestem o wiele starsza od Ciebie dobra, no i co z tego? Jeśli Ciebie nie złapie po drodze jakieś chorobsko, to też będziesz stara, na dodatek złośliwa.
Nie trafiałam na toksykow - ja ich sobie wybierałam, bo taka byłam mądra będąc znacznie młodsza osobą. Oni nie spadali na mnie z nieba wbrew mojej woli. Sama ich chciałam.
Nie jestem też sama ani, tym bardziej samotna, a nawet gdybym była, to co z tego? Mnóstwo ludzi żyje w pojedynkę. Sztuka jednak jest tak ułożyć sobie życie, żeby nie być samotnym człowiekiem.
Pisze tutaj, bo mam na to ochotę, troszkę znam się na ludziach, mam niemałe doświadczenie oraz wiedzę, a ponieważ ktoś kiedyś mniej więcej w taki właśnie sposób, jak ja robię to teraz, pomógł mi, więc oddaje to, co kiedyś dostałam.
I raz na zawsze proszę się ode mnie odpitolic.
Szeptuch dzięki.
Też uważam, że trzeba być naprawdę wrednym człowiekiem, żeby móc spokojnie patrzeć, jak drugi człowiek pracuje ponad siły, nie mieć w sobie odruchu pomocy i jeszcze z czyjeś pracy korzystać.
Szeptuch napisał/a:To że ulle ma inne spostrzeżenia niż ty to nie znaczy zasługuje na taki barwny opis jej postaci.
Jak najbardziej zgadzam się z nią co do oceny sytuacji a nie jestem " stara samotna baba, która przez całe życie wiązała się z toksykami aż wreszcie żaden jej nie chciał, bo się zestarzała"
Tylko jestem facetem i mam 35/6 lat.
Moim zdaniem (jak pisałem w 1 poście tutaj) ten facet nie jest leniwy tylko albo głupi albo perfidnie wykorzystuje swoja żonę, świadomy ciężaru jaki na nią spada. czyli jest złym człowiekiem
Ty nie jesteś a ulle jest starym babsztylem hejtującym kobiety. Ona nienawidzi kobiet i to widać w każdym jej poście.
Poczytaj sobie jej posty. Całe życie z toksykami i narcyzami i wychowała puszczalską córkę, co ma kilka dzieci i każde z innym. Straszna babaEDIT:
Zobaczcie sobie, iż Ulle i Szeptuch piszą dokładnie w takim samym stylu. Popatrzcie na strukturę postów ulle i Szeptucha. To ta sama osoba.
Ulle to zwykły troll. Ciekawe facet czy kobieta. Obstawiam faceta, stąd ta nienawiść do kobiet.
Ćwiczyłaś kiedyś skok "na baranka"? Polecam ci. Byli już tacy którym to naprawdę pomogło i wciąż przybywa nowych, walnięta babo.
31 2022-05-20 18:35:11 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2022-05-20 18:38:43)
![]()
Zobaczcie sobie posty ulle i Szeptucha
Oni piszą w takim samym stylu. Popatrzcie na strukturę postów ulle i Szeptucha. Jak konstruują zdania. Bez emotikonów.
To ta sama osoba. Jestem pewna
Ulle to zwykły troll. Ciekawe facet czy kobieta. Obstawiam faceta, stąd ta nienawiść do kobiet.
EDIT
Salomonka,
Jak się ktoś lubi oszukiwać, nic nie stoi na przeszkodzie ![]()
EDIT2:
Szeptucha w jego wątku wyniuchali jako trolla. Czemu mnie to nie dziwi ![]()
Jedynym, "wielkim grzechem" ulle jest krytyczny stosunek do (niektórych)kobiet czy kobiecego puntu widzenia, który niektórzy nazywają "nienawiścią"..
Wracając do tematu, to facet jest albo ślepy albo tępy, tudzież ma po prostu wywalone..
W tym ostatnim przypadku musi prezentować jakiś zaściankowy pogląd, że to kobieta ma się zajmować wszystkim w domu a on to tylko jest od zarabiania...
Zobaczcie sobie posty ulle i SzeptuchaOni piszą w takim samym stylu. Popatrzcie na strukturę postów ulle i Szeptucha. Jak konstruują zdania. Bez emotikonów.
To ta sama osoba. Jestem pewna
Ulle to zwykły troll. Ciekawe facet czy kobieta. Obstawiam faceta, stąd ta nienawiść do kobiet.EDIT
Salomonka,
Jak się ktoś lubi oszukiwać, nic nie stoi na przeszkodzieEDIT2:
Szeptucha w jego wątku wyniuchali jako trolla. Czemu mnie to nie dziwi
3 lata temu faceci na forum atakowali ulle o zbyt pro-kobiece podejście, nawet kilka babek ją krytykowalo za to...polecam bodaj temat użytkownika Nathan
Zobaczcie sobie posty ulle i SzeptuchaOni piszą w takim samym stylu. Popatrzcie na strukturę postów ulle i Szeptucha. Jak konstruują zdania. Bez emotikonów.
To ta sama osoba. Jestem pewna
Ulle to zwykły troll. Ciekawe facet czy kobieta. Obstawiam faceta, stąd ta nienawiść do kobiet.EDIT
Salomonka,
Jak się ktoś lubi oszukiwać, nic nie stoi na przeszkodzieEDIT2:
Szeptucha w jego wątku wyniuchali jako trolla. Czemu mnie to nie dziwi
Tak jestem trollem w poniedziałek
W wtorek jestem ulle
a w środy szeptuchem.
O rozdwojeniu jaźni słyszałem, ale że 3 osoby mieszkające w jednym ciele..hmm ciekawe
Takie trochę biblijne.
"Na imię Mi Legion, ponieważ jest nas wielu.
Historia moje dorosłego życia jest trochę hmm"filmowa" może dlatego ten troll ale gdybym jeszcze opisał swojego dzieciństwo... no to już na bank nikt by mi nie uwierzył, ze jedna osobę możne tyle spotkać.
Jest taka Chińska klątwa "obyś żył w ciekawych czasach"
Na szczęście mam to już za sobą, teraz wiodę spokojne rodzinne życie.
35 2022-05-20 19:10:47 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2022-05-20 19:15:21)
Jedynym, "wielkim grzechem" ulle jest krytyczny stosunek do (niektórych)kobiet czy kobiecego puntu widzenia, który niektórzy nazywają "nienawiścią"..
Wracając do tematu, to facet jest albo ślepy albo tępy, tudzież ma po prostu wywalone..
W tym ostatnim przypadku musi prezentować jakiś zaściankowy pogląd, że to kobieta ma się zajmować wszystkim w domu a on to tylko jest od zarabiania...
Żaden tępy czy ślepy, tylko leń patentowy. Mężulek czerpie garściami, bo Felicja_1996 daje się wykorzystywać.
I Felicja_1996 też zarabia.
Od razu znajomy wydał mi się styl pisania Szeptucha, a ostatnio przeglądałam posty ulle.
Porównajcie sobie przykładowe posty trolli:
ulle https://www.netkobiety.pl/p3851734.html#p3851734
Szeptucha: https://www.netkobiety.pl/p3847475.html#p3847475
EDIT:
3 lata temu faceci na forum atakowali ulle o zbyt pro-kobiece podejście, nawet kilka babek ją krytykowalo za to...polecam bodaj temat użytkownika Nathan
Zgoda, iż jedyny przypadek, gdy hejtuje bez względu na płeć, to zdrada. Pewnie ktoś zdradził trolla i to są osobiste jego animozje.
bagienni_k napisał/a:Jedynym, "wielkim grzechem" ulle jest krytyczny stosunek do (niektórych)kobiet czy kobiecego puntu widzenia, który niektórzy nazywają "nienawiścią"..
Wracając do tematu, to facet jest albo ślepy albo tępy, tudzież ma po prostu wywalone..
W tym ostatnim przypadku musi prezentować jakiś zaściankowy pogląd, że to kobieta ma się zajmować wszystkim w domu a on to tylko jest od zarabiania...
Żaden tępy czy ślepy, tylko leń patentowy. Mężulek czerpie garściami, bo Felicja_1996 daje się wykorzystywać.
I Felicja_1996 też zarabia.Od razu znajomy wydał mi się styl pisania Szeptucha, a ostatnio przeglądałam posty ulle.
Porównajcie sobie przykładowe posty trolli:
ulle https://www.netkobiety.pl/p3851734.html#p3851734
Szeptucha: https://www.netkobiety.pl/p3847475.html#p3847475
A jak ci powiem, że to "duby smalone" to uwierzysz? Pewnie nie, ale co ci powiem, to ci powiem:
Nie idź tą drogą, dobra kobieto, bo tylko się ośmieszasz i nawet nie wiesz, jak bardzo ![]()
Salomonko,
Tu jest wolne forum
, Ty robisz głupka z siebie na swój sposób, a ja na swój.
Salomonko,
Tu jest wolne forum, Ty robisz głupka z siebie na swój sposób, a ja na swój.
Ale ty nie robisz z siebie głupka, bo to jeszcze można byłoby zaakceptować, śmiać się też z czegoś trzeba na forum. Ty robisz z siebie mocno zaburzoną osobę, wariata po prostu, który powinien się leczyć. Wpadasz w przerwach między życiowymi porażkami, niepowodzeniami w pracy i kiedy życie ci już dobrze dopiecze, bo jesteś życiowym nieudacznikiem i tu się wyżywasz na innych?
Spójrz co ty za brednie wypisujesz, jadowite podłe paszkwile jak spod budki z piwem. Naprawdę ogarnij się dobra kobieto, bo ja wiecznie żyć nie będę ![]()
Jak wyzywali mnie od trolli w moim temacie,to nie powiem,trochę mnie to smuciło.
Ale teraz jest dokładnie odwrotnie: bawi mnie to.
zadziwiające jaka drogę człowiek może przejść w tak krótkim czasie.
40 2022-05-20 19:42:03 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2022-05-20 19:42:28)
Salomonko,
Fantazję to ty masz
Przejrzałaś mnie ![]()
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż jak tylko napisałam coś o ulle, to w jej obronie wystąpił od razu Szeptuch. To przypadek ![]()
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż piszą w tym samym stylu, identyczną interpunkcją, taką samą budową zzdań, takimi samymi emotikonami się posługują
To przypadek
I na koniec przyjmijmy, iż to przypadek, iż Szeptuch już dawno został uznany za trolla. To przypadek ![]()
Bądź sobie naiwną krówką i żuj dalej trawkę, ale nie ja ![]()
Salomonko,
Fantazję to ty masz
Przejrzałaś mnie
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż jak tylko napisałam coś o ulle, to w jej obronie wystąpił od razu Szeptuch. To przypadek
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż piszą w tym samym stylu, identyczną interpunkcją, taką samą budową zzdań, takimi samymi emotikonami się posługująTo przypadek
I na koniec przyjmijmy, iż to przypadek, iż Szeptuch już dawno został uznany za trolla. To przypadekBądź sobie naiwną krówką i żuj dalej trawkę, ale nie ja
Ej na łowcę trolli to trzeba przejść weryfikacje u mnie
Ale nie rozwalcie tematu Autorce jest tyle innych
w których można sobie śmiało podwalać i podokuczać
Kobieto Ulle to nie Szeptuch zapewniam Cię na 1000%
nie musi Ci się Ulle podobać wiadomo,ale coś żeś się zawzięła na nią i nadmiernir się przejmujesz
42 2022-05-20 20:10:28 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2022-05-20 20:11:24)
dobrakobieta90 napisał/a:Salomonko,
Fantazję to ty masz
Przejrzałaś mnie
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż jak tylko napisałam coś o ulle, to w jej obronie wystąpił od razu Szeptuch. To przypadek
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż piszą w tym samym stylu, identyczną interpunkcją, taką samą budową zzdań, takimi samymi emotikonami się posługująTo przypadek
I na koniec przyjmijmy, iż to przypadek, iż Szeptuch już dawno został uznany za trolla. To przypadekBądź sobie naiwną krówką i żuj dalej trawkę, ale nie ja
Ej na łowcę trolli to trzeba przejść weryfikacje u mnie
![]()
Ale nie rozwalcie tematu Autorce jest tyle innych
w których można sobie śmiało podwalać i podokuczać
Kobieto Ulle to nie Szeptuch zapewniam Cię na 1000%
nie musi Ci się Ulle podobać wiadomo,ale coś żeś się zawzięła na nią i nadmiernir się przejmujesz
Cinkim znawcą jesteś ![]()
To jest troll. Nie mylę się
Nie dziwi mnie, iż się nie kapnąłeś. Gdyby Szeptuch nie wciął się, gdybym niedawno nie przeglądała posty ulle, to też nie zauważyłabym.
Ulle się uwzięła na młode kobiety, a ja się uwzięlam na nią. Pokaż temat, poza zdradami, gdzie ona nie hejtuje kobiet? Ostatnio przeglądałam jej posty, ciężko ci będzie ![]()
Po co ona autorce pisze, iż to jej wina, że mąż ją wykorzystuje? Ona jest zbędną hejterką na tym forum. Jest starą obrzydliwie złośliwą babą bez życia poza forum. Tworzy kolejne konta i przesiaduje tu, bo w życiu realnym nic dla nikogo nie znaczy.
paslawek napisał/a:dobrakobieta90 napisał/a:Salomonko,
Fantazję to ty masz
Przejrzałaś mnie
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż jak tylko napisałam coś o ulle, to w jej obronie wystąpił od razu Szeptuch. To przypadek
Przyjmijmy, iż to przypadek, iż piszą w tym samym stylu, identyczną interpunkcją, taką samą budową zzdań, takimi samymi emotikonami się posługująTo przypadek
I na koniec przyjmijmy, iż to przypadek, iż Szeptuch już dawno został uznany za trolla. To przypadekBądź sobie naiwną krówką i żuj dalej trawkę, ale nie ja
Ej na łowcę trolli to trzeba przejść weryfikacje u mnie
![]()
Ale nie rozwalcie tematu Autorce jest tyle innych
w których można sobie śmiało podwalać i podokuczać
Kobieto Ulle to nie Szeptuch zapewniam Cię na 1000%
nie musi Ci się Ulle podobać wiadomo,ale coś żeś się zawzięła na nią i nadmiernir się przejmujeszCinkim znawcą jesteś
To jest troll. Nie mylę się
![]()
Nie dziwi mnie, iż się nie kapnąłeś. Gdyby Szeptuch nie wciął się, gdybym niedawno nie przeglądała posty ulle, to też nie zauważyłabym.
Ulle się uwzięła na młode kobiety, a ja się uwzięlam na nią. Pokaż temat, poza zdradami, gdzie ona nie hejtuje kobiet? Ostatnio przeglądałam jej posty, ciężko ci będziePo co ona autorce pisze, iż to jej wina, że mąż ją wykorzystuje? Ona jest zbędną hejterką na tym forum. Jest starą obrzydliwie złośliwą babą bez życia poza forum. Tworzy kolejne konta i przesiaduje tu, bo w życiu realnym nic dla nikogo nie znaczy.
Kobieto..opanuj swoja nienawiść.
Stanąłem w obronie ulle bo uważam ze nie zasługuje na takie epitety,nie zasługuje na to jak się do niej odzywasz.
Gdybyś choć trochę dokładniejsze rozpoznanie zrobiła, to ulle w moim temacie, tez napisała ze średnio mi wierzy.
Ale zrobiła to w kulturalny sposób, nie obrażała ani nie wyzywała.
ty natomiast zachowujesz się skandalicznie.
Przestań, proszę.
Dobrakobieto90, aż już budzisz we mnie nie odrazę, a jedynie współczucie. Nie mam przez to siły Ci cisnąc, więc zrób przyslugę i weź jakiś przedmiot i sama się pacnij w głowę. Szeptuch to troll i owszem, stara się naśladować jakiś specyficzny styl pisania, ale po 1 to jakiś młody facet, bo strasznie odlatuje w fantazjach po 2 nie wiem czemu, ale jakoś zawsze widać czy to gość, czy nie gość jest... gdzie ulle dorosła kobieta będzie takie głupoty wymyślać jak on, lol. Zrozum, że nikt Cię nie poprze, bo ulle nikogo nie hejtuje i nie ciśnie, a pisanie że się nic nie znaczy itd no jest w kurwe poniżej nawet trollingu i najgorszych odpałów różnych ludzi łącznie ze mną.
dobrakobieta90 napisał/a:paslawek napisał/a:Ej na łowcę trolli to trzeba przejść weryfikacje u mnie
![]()
Ale nie rozwalcie tematu Autorce jest tyle innych
w których można sobie śmiało podwalać i podokuczać
Kobieto Ulle to nie Szeptuch zapewniam Cię na 1000%
nie musi Ci się Ulle podobać wiadomo,ale coś żeś się zawzięła na nią i nadmiernir się przejmujeszCinkim znawcą jesteś
To jest troll. Nie mylę się
![]()
Nie dziwi mnie, iż się nie kapnąłeś. Gdyby Szeptuch nie wciął się, gdybym niedawno nie przeglądała posty ulle, to też nie zauważyłabym.
Ulle się uwzięła na młode kobiety, a ja się uwzięlam na nią. Pokaż temat, poza zdradami, gdzie ona nie hejtuje kobiet? Ostatnio przeglądałam jej posty, ciężko ci będziePo co ona autorce pisze, iż to jej wina, że mąż ją wykorzystuje? Ona jest zbędną hejterką na tym forum. Jest starą obrzydliwie złośliwą babą bez życia poza forum. Tworzy kolejne konta i przesiaduje tu, bo w życiu realnym nic dla nikogo nie znaczy.
Kobieto..opanuj swoja nienawiść.
Stanąłem w obronie ulle bo uważam ze nie zasługuje na takie epitety,nie zasługuje na to jak się do niej odzywasz.
Gdybyś choć trochę dokładniejsze rozpoznanie zrobiła, to ulle w moim temacie, tez napisała ze średnio mi wierzy.
Ale zrobiła to w kulturalny sposób, nie obrażała ani nie wyzywała.
ty natomiast zachowujesz się skandalicznie.
Przestań, proszę.
Zdradź no nam, czemu nie zajmujesz się swoją żonką i bachorkiem a siedzisz na kobiecym forum cały dzień? Nie pracujesz, zgadłam? Nie masz żadnej rodziny, zgadłam? Nie masz w ogóle żadnego życia poza tym forum, zgadłam ulle? ![]()
Dobrakobieto90, aż już budzisz we mnie nie odrazę, a jedynie współczucie. Nie mam przez to siły Ci cisnąc, więc zrób przyslugę i weź jakiś przedmiot i sama się pacnij w głowę. Szeptuch to troll i owszem, stara się naśladować jakiś specyficzny styl pisania, ale po 1 to jakiś młody facet, bo strasznie odlatuje w fantazjach po 2 nie wiem czemu, ale jakoś zawsze widać czy to gość, czy nie gość jest... gdzie ulle dorosła kobieta będzie takie głupoty wymyślać jak on, lol. Zrozum, że nikt Cię nie poprze, bo ulle nikogo nie hejtuje i nie ciśnie, a pisanie że się nic nie znaczy itd no jest w kurwe poniżej nawet trollingu i najgorszych odpałów różnych ludzi łącznie ze mną.
największy troll na forum ma wąty
Chyba posikam się ze śmiechu ![]()
Które to twoje wcielenie mizoginie?
Abstrahując od tematu trollingu
Rozbawił mnie ten przykład z ziemniakami. Bo tak dokładnie jest. Kiedyś, jak powiedziała, że jajka już się ugotowały, to wyłączył gaz, ale te jajka zostawił we wrzącej wodzie, bo nie domyślił się, żeby jajka wyjąć, tudzież przelać zimną wodą
To jakaś abstrakcja...KTO takie niedojdy wychowuje? Nie uwierzę, że ktoś z czasem przestaje to ogarniać, musi być tak, że od poczatku ktoś go wyręczał w takich czynnościach..
Felicja, pewnie przyjdzie Ci się pogodzić z sytuacją, mówić sobie mam co chciałam, jeśli chodzi o męża i wychowywać trójkę dzieci, w tym jedno nie bardzo sprawne, to najstarsze
Też tylko w Twoich rękach, żeby pomału zmieniać swoją postawę i wciągać męża do pomocy innymi sposobami czyli dobrym słowem, może będzie efekt.
Wymuszanie, rozkazywanie jak sama widzisz, nie przynosi efektu, więc zamiast zrób to i to, mów w formie pytającej, żeby czuł jakby sam chciał Ci pomóc.
Na początek do jakiś wspólnych prac, inaczej brzmi jak powiesz, mógłbyś mi pomóc przy kolacji, a inaczej robię kolację, chodź pokrój mi cebulę. Nie wiem czy i jak to na niego będzie działało, ale nerwówka psuje atmosferę wam obojgu, tak samo wieczorem, swoimi sposobami odciągaj go od internetu.
Bo musisz się pogodzić z jego "ograniczeniem" jeśli chcesz być z nim i tylko dyplomacją więcej wg mnie zdziałasz niż wymuszaniem.
Felicja, zapętliłaś się, a przez to z mężem oddaliliście się od siebie. Ja bym niczego "nie kazała" mężowi. Po prostu postarajcie się znów zbliżyć do siebie, a niech ktoś inny ogarnia w w weekend dom i dzieci. Brakuje wam odpoczynku.
Ty masz obraz w głowie, że on ciągle z konsolą, a ty sama w tym czasie z obowiązkami, a on pewnie relaksuje się przed ekranem komputera. To się musi zmienić.
52 2022-05-21 17:52:34 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-05-21 18:07:12)
wymow internet. xD
a tak serio to kiedys byl podzial rok, kobieta rodzina i dom, mezczyzna praca. tak sie na swiecie porobilo,, m.in. dzieki feminizmowi, ze kobieta ma 2 etaty, bo do domu i dzieci doszedl etat w pracy.
jednak w odroznienu do wszystkich tus ie wypowiadajacych, mysle, ze wam obojgu nie jest latwo. a zrzucenie polowy obowiazkow z dnia na dzien na meza jest spisanych z gory na porazke. nie da rady z dnia na dzien sie przystawic, sama zreszta mialas w tyms woj udzial, bo go przyzwyczajalas przez lata. wieloletniego nawyku nie da sie zmienic w 2 dni. nawet gdy sie chodzi na terapie to samoc i powiedza, ze musi trwac tak samo dlugo albo 2x dluzej, zeby "zle" nawyki zmienic w dobre. taka juz jest ludzka psychika. na dodatek gry silnie uzalezniaja. ja nie gram, bo to wg mnie strata czasu, ale np pale i wiem, jak to jest gdy sie czlowiek od czegos uzalezni i jak ciezko rzucic.
na poczatek zrob szczegolowa liste wszystkiego, co jest do roboty w domu kot, pranie, odkurzanie, zmywanie,... i niech wybierze na poczatek 3 czynnosci, ktorymi to ON ma sie zajac. np wybierze pranie to mowisz mu konkretnie, kiedy w przyszlosci bedzie mial je robic, np w srody i piatki ma robic te pranie ( z facetami trzeba konkretnie). za jakies 2 miechy niech wybierze 3 kolejne czynnosci.
druga opcja serio zatrudniacie pomoc panis przatajacej, ktora bedzie przychodzic raz w tygodniu na 2 godziny i kasa idzie z jego pensji. moze to go zmobilizuje to przejecia tej czynnosci, gdy bedzie musial za to placic.
z tego, co widze to jest jeszcze jeden spekt, ktory jest przeoczony. wasza relacja. jak juz wspomnialas, nie spedzacie razem czasu. a od tego chyba trzeba zaczac. choc raz w miesiacu powinniscie razem gdies wyjsc, np na kolacje. moze twoja mama albo tesciowa w tym czasie zajac sie dziecmi?
forum naprawde duzo daje, sama na nim bedac wiele sie dowiedzialam. uchronilo mnie przed kilkoma bledami.
jednak muisz miec tez na uwadze, ze sa ludzie, ktorzy z automatu doradzaja rozstanie. nawet gdybys tu przyszla z jakas pierdola, po 20 latach malzenstwa, 5 dzieci, wszystko byloby super, ale twoj maz np zostwial mokry recznik po kapaniu na ziemi, mowiliby zebys sie rozwiodla/zostawila go. zatem podchodz do pewnych rad z dystansem.
"Felicja, zapętliłaś się, a przez to z mężem oddaliliście się od siebie. Ja bym niczego "nie kazała" mężowi. Po prostu postarajcie się znów zbliżyć do siebie, a niech ktoś inny ogarnia w w weekend dom i dzieci. Brakuje wam odpoczynku.
Ty masz obraz w głowie, że on ciągle z konsolą, a ty sama w tym czasie z obowiązkami, a on pewnie relaksuje się przed ekranem komputera. To się musi zmienić."
- to tez przeszlo mi przez mysl. gdy padam na twarz to nie gram, ale wlanczam jakis serial, zeby "odpoczac".
53 2022-05-21 18:01:42 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-21 18:04:57)
wymow internet. xD
Lepiej po prostu ustal z męzem, że od dziś ma obowiązek płacić za internet i daj mu numer konta, na które ma przelewać pieniądze. Nie interesuj się tym czy płaci, nie pytaj, nie sprawdzaj.. A jak odłączą was od internetu, to pogadaj z usługodawcą, żeby się specjalnie nie spieszyli z podłączeniem po uregulowaniu rachunku. Będziesz mieć czas żeby w końcu z męzem pogadać i wyjaśnić mu, na czym polega dorosłe życie
Jak nie będzie miał łepetyny zajętej graniem, to może zacznie trzeźwiej myśleć i więcej przyswoi
Nawet dzieciom zaleca się mniej bodźców zewnętrznych w czasie nauki.
blueangel napisał/a:wymow internet. xD
Lepiej po prostu ustal z męzem, że od dziś ma obowiązek płacić za internet i daj mu numer konta, na które ma przelewać pieniądze. Nie interesuj się tym czy płaci, nie pytaj, nie sprawdzaj.. A jak odłączą was od internetu, to pogadaj z usługodawcą, żeby się specjalnie nie spieszyli z podłączeniem po uregulowaniu rachunku. Będziesz mieć czas żeby w końcu z męzem pogadać i wyjaśnić mu, na czym polega dorosłe życie
Jak nie będzie miał łepetyny zajętej graniem, to może zacznie trzeźwiej myśleć i więcej przyswoi
Nawet dzieciom zaleca się mniej bodźców zewnętrznych w czasie nauki.
chodzilo mi o to, ze mialby wiecej czasu. gdyby niemial neta, a pewnie jest potrzebny do gier to z nudow zajalby sie dziecmi czy cos.
Salomonka napisał/a:blueangel napisał/a:wymow internet. xD
Lepiej po prostu ustal z męzem, że od dziś ma obowiązek płacić za internet i daj mu numer konta, na które ma przelewać pieniądze. Nie interesuj się tym czy płaci, nie pytaj, nie sprawdzaj.. A jak odłączą was od internetu, to pogadaj z usługodawcą, żeby się specjalnie nie spieszyli z podłączeniem po uregulowaniu rachunku. Będziesz mieć czas żeby w końcu z męzem pogadać i wyjaśnić mu, na czym polega dorosłe życie
Jak nie będzie miał łepetyny zajętej graniem, to może zacznie trzeźwiej myśleć i więcej przyswoi
Nawet dzieciom zaleca się mniej bodźców zewnętrznych w czasie nauki.
chodzilo mi o to, ze mialby wiecej czasu. gdyby niemial neta, a pewnie jest potrzebny do gier to z nudow zajalby sie dziecmi czy cos.
Podsunęłaś mi pomysł blueangel
Tylko ja poszłam jeszcze dalej i pomyślałam że warto połączyć (w tym wypadku może nie przyjemne) ale praktyczne z pożytecznym i nauczyć gościa, że nic z nieba nie leci i jak się za coś w porę nie zapłaci, to się tego NIE MA, z wykorzystaniem uzyskanego w ten sposób czasu na jakieś rodzinne sprawy.
Twój pomysł uważam za świetny, pogłowkujmy więc razem, jak go jeszcze udoskonalić ![]()
blueangel napisał/a:Salomonka napisał/a:Lepiej po prostu ustal z męzem, że od dziś ma obowiązek płacić za internet i daj mu numer konta, na które ma przelewać pieniądze. Nie interesuj się tym czy płaci, nie pytaj, nie sprawdzaj.. A jak odłączą was od internetu, to pogadaj z usługodawcą, żeby się specjalnie nie spieszyli z podłączeniem po uregulowaniu rachunku. Będziesz mieć czas żeby w końcu z męzem pogadać i wyjaśnić mu, na czym polega dorosłe życie
Jak nie będzie miał łepetyny zajętej graniem, to może zacznie trzeźwiej myśleć i więcej przyswoi
Nawet dzieciom zaleca się mniej bodźców zewnętrznych w czasie nauki.
chodzilo mi o to, ze mialby wiecej czasu. gdyby niemial neta, a pewnie jest potrzebny do gier to z nudow zajalby sie dziecmi czy cos.
Podsunęłaś mi pomysł blueangel
Tylko ja poszłam jeszcze dalej i pomyślałam że warto połączyć (w tym wypadku może nie przyjemne) ale praktyczne z pożytecznym i nauczyć gościa, że nic z nieba nie leci i jak się za coś w porę nie zapłaci, to się tego NIE MA, z wykorzystaniem uzyskanego w ten sposób czasu na jakieś rodzinne sprawy.
Twój pomysł uważam za świetny, pogłowkujmy więc razem, jak go jeszcze udoskonalić
spryciara ![]()
Swoja droga dlaczego ludzie w 21 wieku stresują się terminami rachunków.
Jest coś takiego jak polecenie zapłaty i wszystkie rachunki masz z głowy.
Swoja droga dlaczego ludzie w 21 wieku stresują się terminami rachunków.
Jest coś takiego jak polecenie zapłaty i wszystkie rachunki masz z głowy.
To wiedzą kobiety, ale faceci niestety nie zawsze na to wpadają ![]()
Szeptuch napisał/a:Swoja droga dlaczego ludzie w 21 wieku stresują się terminami rachunków.
Jest coś takiego jak polecenie zapłaty i wszystkie rachunki masz z głowy.To wiedzą kobiety, ale faceci niestety nie zawsze na to wpadają
uu czyli wiedza tajemna, obiecuje że żadnemu facetowi nie wygadam
Salomonka napisał/a:Szeptuch napisał/a:Swoja droga dlaczego ludzie w 21 wieku stresują się terminami rachunków.
Jest coś takiego jak polecenie zapłaty i wszystkie rachunki masz z głowy.To wiedzą kobiety, ale faceci niestety nie zawsze na to wpadają
uu czyli wiedza tajemna, obiecuje że żadnemu facetowi nie wygadam
A wygadaj
I tak nie "zajarzą".
Może prościej, jak będzie przychodzić przypomnienie w postaci SMS-a na telefon od odpowiednich instytucji?
Np. 2 razy: tuż przed i tuż po upływie terminu ![]()
Jeśli odłącza internet, to Felicja też nie będzie miała dostepu do internetu.
Czy to znaczy, że ona miałaby zaszkodzić samej sobie?
Autorko, skoro ten facet na początku małżeństwa i aż do piątego miesiąca drugiej ciąży zachowywał się inaczej, to znaczy, że on doskonale wie, jak należy zachowywać się w domu.
Teorie pt " Nagle zapomnial' należy więc odrzucić. On dalej doskonale wie, że leci z Tobą w kulki.
Postępuje tak, bo MOŻE i oczywiście dlatego, że tak mu wygodnie.
Nie trzeba więc główkować i szukać sposobów i sposobikow na niego, bo rzecz jest po prostu za poważna na tego typu podchody.
On ma nie tylko pomagać Ci w domu i przy dzieciach, ale współpracować z Tobą i dzielić się obowiązkami. Ma robić to codziennie i o każdej godzinie dnia i nocy, bo tego wymaga sytuacja i jest to jego obowiązek.
Gdy wychodziłas za niego na pewno ustalaliscie, że wasz związek będzie partnerski. Dlatego on do pewnego momentu współpracował z Tobą.
Od czasu pojawienia się drugiego dziecka facet PRZEDŁUŻYŁ SOBIE DZIECINSTWO.
Albo godzisz się na coś takiego, potem w razie czego nie mając do nikogo pretensji, albo kończysz tę zabawę w dom i mówisz mu, co powinno się zmienić.
Jeśli ten facet nie przystanie na żadne obowiązki i dalej będzie chciał żyć w taki sposób, to chyba sama rozumiesz, że będziesz miała zawiązane ręce, a wybór wciąż ten sam, co dzisiaj, czyli że albo godzisz się na taki układ między Wami, albo kończysz to raz na zawsze.
Słuchaj, wpadliscie w jakąś pętlę.
Sprawy ważne padły kosztem mniej ważnych, nawet jak koniecznych.
Ty unikasz męża, on się izoluje od Ciebie. Katastrofa nadciąga.
Czyj ten kot, niech po nim sprząta, albo odda go do schroniska.
Może trzeba po prostu zatrudnić pomoc domową na koszt męża, skoro nie sprząta w ogóle?
Trzeba usiąść z kartką i ustalić podział obowiązków.
A intymność, seks nie może być w nagrodę za coś.
64 2022-05-21 20:06:47 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-21 20:09:12)
Jeśli odłącza internet, to Felicja też nie będzie miała dostepu do internetu.
Czy to znaczy, że ona miałaby zaszkodzić samej sobie?
Autorko, skoro ten facet na początku małżeństwa i aż do piątego miesiąca drugiej ciąży zachowywał się inaczej, to znaczy, że on doskonale wie, jak należy zachowywać się w domu.
.
Ulle, co z tego że wie, jak mu to zwisa jak kilo kitu? Jak przekonać go, aby wziął na siebie część obowiązków domowych; samym gadaniem/proszeniem? Przecież autorka do wyrzygania gada i to jak do ściany. Ma go smagnąć batem? Sprawy doszły do punktu "0" czyli przesilenia i teraz albo wóz albo przewóz. Jeżeli facet nie zajarzy że wokól niego toczy się normalne życie, czyli trzeba zapłacić rachunek np. za internet żeby działał, to dalej będzie myślał, że internet to dar niebios i wystarczy korzystać. Czasem trzeba uzmysłowić komuś, że nie wystarczy komputer i ekran żeby grać. Potrzeba jeszcze takich nieuchwytnych i niewidzialnych rzeczy jak prąd i Wi-Fi.
ulle napisał/a:Jeśli odłącza internet, to Felicja też nie będzie miała dostepu do internetu.
Czy to znaczy, że ona miałaby zaszkodzić samej sobie?
Autorko, skoro ten facet na początku małżeństwa i aż do piątego miesiąca drugiej ciąży zachowywał się inaczej, to znaczy, że on doskonale wie, jak należy zachowywać się w domu.
.Ulle, co z tego że wie, jak mu to zwisa jak kilo kitu? Jak przekonać go, aby wziął na siebie część obowiązków domowych; samym gadaniem/proszeniem? Przecież autorka do wyrzygania gada i to jak do ściany. Ma go smagnąć batem? Sprawy doszły do punktu "0" czyli przesilenia i teraz albo wóz albo przewóz. Jeżeli facet nie zajarzy że wokól niego toczy się normalne życie, czyli trzeba zapłacić rachunek np. za internet żeby działał, to dalej będzie myślał, że internet to dar niebios i wystarczy korzystać. Czasem trzeba uzmysłowić komuś, że nie wystarczy komputer i ekran żeby grać. Potrzeba jeszcze takich nieuchwytnych i niewidzialnych rzeczy jak prąd i Wi-Fi.
Kochana, tak uczyć można dziecko, a nie dorosłego faceta, ojca dwójki dzieci.
On doskonale wie skąd biorą się pieniądze. Felicja napisała, że nie jest leniem, tylko w pracy zawodowej daje z siebie wszystko, bo łapie nadgodziny itd przynosi pieniądze a nie wywala na wóde ani na baby - on wie, że trzeba pracować, żeby utrzymać rodzinę.
Oni oboje o tym wiedzą i oboje ciężko pracują także i poza domem.
Problemem jest tylko to, że on zachowuje się tak w domu.
Innym problemem jest też to, że oni bardzo mało oszczędzają na tzw czarna godzinę i że ciągle mieszkają w wynajętym mieszkaniu.
W razie czego oboje lądują na bruku?