Witam, jestem tu by zasięgnąć rady, więc... Poznałem Ukrainkę przez tindera, (ja lat 26, ona 21) spotkaliśmy się już 2 razy, wszystko świetnie między nami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i raczej zmierzamy w kierunku dłuższej relacji, rozmawiamy po Angielsku, ona studiuję tu od niedawna. Wczoraj umówiliśmy się w mieście leżącym pomiędzy naszymi miejscami zamieszkania, (mamy do siebie jakieś 70 km, spędziliśmy kilka godzin, przyszedł czas pożegnania, więc odprowadziłem ją na peron, wówczas okazało się, że źle spojrzała na rozkład i ostatniego odjazdu nie było już tego dnia, bo weekend... Byłem zmuszony ją odwieźć, robiąc dodatkowe ~100km, rozumiem, że sytuacja dość zaskakująca, jednak nie padła z jej strony żadna propozycja rzucenia kilku groszy na paliwo, nie zrozumcie mnie źle, nie oczekiwałem tego, zdarza się i nie zamierzam z tego powodu ubolewać, ale zastanawiam się czy powinienem porozmawiać z nią o takich sprawach jak "kto płaci w pierwszych fazach relacji", chciałbym poznać jej zdanie, nie ukrywam, że lubię sytuacje gdy każdy płaci za siebie, wszystko jest wtedy jasne i nie ma żadnych niedomówień. Dziewczyna z pewnością z wyższych sfer, zna Niemiecki (tam miała początkowo studiować) i bardzo dobrze Angielski, ale na skutek wojny wiadomo, że wszystko jest w stanie przepaść, rodzice wyjechali do Kanady, więc myślę co w takiej sytuacji zrobić, poruszyć temat (dosyć otwarcie rozmawialiśmy na każdy i nie ma raczej między nami tematów tabu) czy zostawić to, poczekać aż będzie miała okazję się wykazać? Pozdrawiam!
Nie poruszaj tego tematu, tu akurat mogłeś jej zafundować podwózkę, ale przy okazji jak będziecię za coś płacić, a sama nic nie powie, zaproponuj płacenie po połowie.
Każdy jest inaczej wychowany, mogła nawet nie pomyśleć że oczekujesz tego, zwykle się przyjęło że facet płaci za paliwo, nie każdy pomyśli by coś dorzucić. Ode mnie facet kiedy raz jedyny jechałam na stopa też nie chciał wziąć pieniędzy bo mówił że nie wypada, chociaż ja się uparlam. Najlepiej byś przy najbliższej okazji, naturalnie powiedział że po połowie. Możesz zaproponować wycieczkę i w zdaniu wtrącic że dzielicie koszty po połowie. A to jak ona to przyjmie, to kwestia jak została wychowana i co ma w głowie ![]()
Hmmm... Szczerze to by mi do głowy nie przyszło płacić facetowi z którym się spotykam za podwózkę, zwłaszcza jeśli to on mi to zaproponował!
Na pewno bym bardzo, bardzo dziękowała a w przyszłości bym się jakoś odwdzięczyła (np małym prezentem czy upiekłabym ciasto), ale z cała pewnością nie wyjęłabym portfela by płacić jak taksówkarzowi.
Hmmm... Szczerze to by mi do głowy nie przyszło płacić facetowi z którym się spotykam za podwózkę, zwłaszcza jeśli to on mi to zaproponował!
Na pewno bym bardzo, bardzo dziękowała a w przyszłości bym się jakoś odwdzięczyła (np małym prezentem czy upiekłabym ciasto), ale z cała pewnością nie wyjęłabym portfela by płacić jak taksówkarzowi.
No co ty, ciasto? Wiesz ile kosztuje pączek w dobrej cukierni? To ile ona musiałaby zażądać za takiego, plus np. kawa, wspólny film na Netflixie, abonament kosztuje, nie ma bata!.
A woda w toalecie kiedy z niej skorzysta? No sorry, ale jak się policzy to chyba wyjdzie więcej niż ta podwózka
Nie wiem, czy się opłaca.. A raczej wiem; Nie oplaca się ![]()
Witam, jestem tu by zasięgnąć rady, więc... Poznałem Ukrainkę przez tindera, (ja lat 26, ona 21) spotkaliśmy się już 2 razy, wszystko świetnie między nami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i raczej zmierzamy w kierunku dłuższej relacji, rozmawiamy po Angielsku, ona studiuję tu od niedawna. Wczoraj umówiliśmy się w mieście leżącym pomiędzy naszymi miejscami zamieszkania, (mamy do siebie jakieś 70 km, spędziliśmy kilka godzin, przyszedł czas pożegnania, więc odprowadziłem ją na peron, wówczas okazało się, że źle spojrzała na rozkład i ostatniego odjazdu nie było już tego dnia, bo weekend... Byłem zmuszony ją odwieźć, robiąc dodatkowe ~100km, rozumiem, że sytuacja dość zaskakująca, jednak nie padła z jej strony żadna propozycja rzucenia kilku groszy na paliwo, nie zrozumcie mnie źle, nie oczekiwałem tego, zdarza się i nie zamierzam z tego powodu ubolewać, ale zastanawiam się czy powinienem porozmawiać z nią o takich sprawach jak "kto płaci w pierwszych fazach relacji", chciałbym poznać jej zdanie, nie ukrywam, że lubię sytuacje gdy każdy płaci za siebie, wszystko jest wtedy jasne i nie ma żadnych niedomówień. Dziewczyna z pewnością z wyższych sfer, zna Niemiecki (tam miała początkowo studiować) i bardzo dobrze Angielski, ale na skutek wojny wiadomo, że wszystko jest w stanie przepaść, rodzice wyjechali do Kanady, więc myślę co w takiej sytuacji zrobić, poruszyć temat (dosyć otwarcie rozmawialiśmy na każdy i nie ma raczej między nami tematów tabu) czy zostawić to, poczekać aż będzie miała okazję się wykazać? Pozdrawiam!
Może ona nie miała pieniędzy to i nie proponowała.
Ukraińcy obecnie to przecież jeżdżą da darmo środkami komunikacji.
Pozorny6267 napisał/a:Witam, jestem tu by zasięgnąć rady, więc... Poznałem Ukrainkę przez tindera, (ja lat 26, ona 21) spotkaliśmy się już 2 razy, wszystko świetnie między nami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i raczej zmierzamy w kierunku dłuższej relacji, rozmawiamy po Angielsku, ona studiuję tu od niedawna. Wczoraj umówiliśmy się w mieście leżącym pomiędzy naszymi miejscami zamieszkania, (mamy do siebie jakieś 70 km, spędziliśmy kilka godzin, przyszedł czas pożegnania, więc odprowadziłem ją na peron, wówczas okazało się, że źle spojrzała na rozkład i ostatniego odjazdu nie było już tego dnia, bo weekend... Byłem zmuszony ją odwieźć, robiąc dodatkowe ~100km, rozumiem, że sytuacja dość zaskakująca, jednak nie padła z jej strony żadna propozycja rzucenia kilku groszy na paliwo, nie zrozumcie mnie źle, nie oczekiwałem tego, zdarza się i nie zamierzam z tego powodu ubolewać, ale zastanawiam się czy powinienem porozmawiać z nią o takich sprawach jak "kto płaci w pierwszych fazach relacji", chciałbym poznać jej zdanie, nie ukrywam, że lubię sytuacje gdy każdy płaci za siebie, wszystko jest wtedy jasne i nie ma żadnych niedomówień. Dziewczyna z pewnością z wyższych sfer, zna Niemiecki (tam miała początkowo studiować) i bardzo dobrze Angielski, ale na skutek wojny wiadomo, że wszystko jest w stanie przepaść, rodzice wyjechali do Kanady, więc myślę co w takiej sytuacji zrobić, poruszyć temat (dosyć otwarcie rozmawialiśmy na każdy i nie ma raczej między nami tematów tabu) czy zostawić to, poczekać aż będzie miała okazję się wykazać? Pozdrawiam!
Może ona nie miała pieniędzy to i nie proponowała.
Ukraińcy obecnie to przecież jeżdżą da darmo środkami komunikacji.
Tego to nawet nie wiedziałam, ale wyobrażam sobie, że spotykam się z facetem, jest nam miło, zanosi się na dalszą znajomość i pech.. Facetowi ucieka ostatni pociąg, i ma nocować na dworcu. W życiu do głowy by mi nie przyszło kasować go za odwiezienie do domu. Myślałabym raczej o tym, że to szczęsliwe zrządzenie losu i możemy pobyć jeszcze razem choć przez ten czas gdy go odwożę. To rozkminianie Autora, czy skasować tę dziewczynę za podwózkę jest dla mnie po prostu małostkowy i nie wróży dobrze na przyszlość, żadnemu związkowi Autora.
... lubię sytuacje gdy każdy płaci za siebie,...
Jak założysz rodzinę, to pewnie będzie zrzutka na pieluchy...
Pozorny6267, czy to przepalone paliwo zrobilo wyrwe z twoim portfelu nie do zalatania.....ja pierdziele no pomogles czlowiekowi w potrzebie sytuacyjnej i chciales cos ten, tego no ze szelesci.
Nastepnym razem moze sie jakos los ci zrewanzuje, nie koniecznie a ta kobieta.
W zyciu juz tak jest ze jak komus pomozesz bezinteresownie to dosc szybko do ciebie wraca w roznej postaci....zawsze in+, z czasem tego doswiadczysz .
Masz tez doswiadczenie ze gdy pojawi ci sie w zyciu kolejna przyblizona sytuacja mozesz powiedziec ze na chwile obecna polskie buliwary sie ciebie nie trzymaja i bedzie potrzebna zrzuta na andruta.
Nie, absolutnie! Nie obchodzą mnie pieniądze za paliwo, nawet bym ich nie przyjął, po prostu mnie to zastanowiło. Chyba w ten sposób zostałem wychowany, że od razu chciałbym uiścić taki pozorny "dług" wdzięczności u kogoś. Może z kontekstu mojej wypowiedzi mogło to zabrzmieć dość, hmm.. roszczeniowo, ale w głębi duszy cieszyłem się, że mogę z nią spędzić więcej czasu, po prostu wybiegłem myślami w przód "co by było gdyby" pasowałyby jej wydawane przeze mnie pieniądze na nią i nie podjęłaby żadnej inicjatywy od czasu do czasu, bardziej w tym sensie, co wtedy z taką sytuacją
"no bedzie jak bedzie" wybiegajac w przyszlosc daj czas na rozwoj sytuacji, moze sie tez zdarzyc ze lipa i sosna, po lecie nie nadejdzie wiosna a panienka domknie drzwi z usmiechem na dobranoc ( jak juz lubisz gdybac )
12 2022-05-17 08:38:38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-05-17 08:39:14)
To znaczy jak zostałeś wychowany?
Jak ojciec zawiezie gdzieś matkę to siada z kalkulatorem i wylicza ile za paliwo ma mu ona zwrócic?
Jak matka ugotuje obiad to łapie za notatnik i wpisuje ile za roboczogodzinę ma on jej zwrócić?
No to musisz znaleźć kobietę wychowaną w podobnej rodzinie.
To czy jest równowaga w braniu i dawaniu, w inicjatywie itd można ocenić ba podstawie dłuższego czasu, a nie pojedynczych wydarzeń.
Czujesz się wykorzystywany? To aż powód do urwanie kontaktu, jak uważasz że mało Ci to daje, po co to ciągnąć.
Chcesz sprawdzić jak jest, poproś ją o jakąś przysługę zobaczysz jak zareaguje.
13 2022-05-17 08:39:33 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-05-17 08:43:19)
W życiu do głowy by mi nie przyszło kasować go za odwiezienie do domu. Myślałabym raczej o tym, że to szczęsliwe zrządzenie losu i możemy pobyć jeszcze razem choć przez ten czas gdy go odwożę.
W punkt!
Teraz się zastanawiam czy często moi ex - odwożąc mnie do domu - myśleli tylko o tym kiedy w końcu wyjmę portfel. Mam nadzieję że żaden.
Pamiętam jak jadąc już ostatnimi uliczkami przy moim domu, jechali bardzo wolno mówiąc że chcą jeszcze dłużej ze mną pobyć. A może tak naprawdę czekali aż dam im kasę? :>
w głębi duszy cieszyłem się, że mogę z nią spędzić więcej czasu
Napisałeś "byłem zmuszony ją odwieźć" - to nie brzmi jak zadowolenie.
14 2022-05-17 08:45:45 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-05-17 08:51:57)
Ja nie rozumiem, dlaczego niektóre użytkowniczki nie potrafią spojrzeć na problem obiektywnie. Tylko przez pryzmat kobiecych swobód i praw.
Przecież facet napisał, że nie chodzi mu o skasowanie panienki. Tylko chodzi o jej podejście do ewentualnych związkowych wydatków.
Kobiety przecież tez prowadzą takie obserwacje i nikt na nie nie najeżdża.
Napisałeś "byłem zmuszony ją odwieźć" - to nie brzmi jak zadowolenie.
Ty skakałabyś z radości. Gdyby wyszło, że musisz odwieść nowo poznanego mena w nocy, bo nie umiał sobie sprawdzić jak kursują autobusy.
15 2022-05-17 09:00:08 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-17 09:01:24)
Ja nie rozumiem, dlaczego niektóre użytkowniczki nie potrafią spojrzeć na problem obiektywnie. Tylko przez pryzmat kobiecych swobód i praw.
Przecież facet napisał, że nie chodzi mu o skasowanie panienki. Tylko chodzi o jej podejście do ewentualnych związkowych wydatków.
Kobiety przecież tez prowadzą takie obserwacje i nikt na nie nie najeżdża..
Jasne, ja też jestem za tym, aby tak ważne sprawy wyjaśniać na początku znajomości. I też jestem za tym, aby Autor przeprowadził z dziewczyną rozmowę rozwiewającą wszelkie wątpliwości co do tego, kto ma płacić za benzynę, gdy zdarzy się powtórnie taka sytuacja.
Niech się ciapa jedna nauczy czytać rozkład pociągów, przyda się jej.
16 2022-05-17 10:13:20 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-05-17 10:14:53)
Ja nie rozumiem, dlaczego niektóre użytkowniczki nie potrafią spojrzeć na problem obiektywnie. Tylko przez pryzmat kobiecych swobód i praw.
Yyyyy..... Gdzie któraś napisała coś w rodzaju "przecież to kobieta, kobietę trzeba wozić i płacić za nią"?
Salomonka napisała że ona by odwiozła faceta z przyjemnością.
Też nie wiem po co ten najazd na autora, zapytał, przemyśli i tyle.
18 2022-05-17 12:48:16 Ostatnio edytowany przez Ein (2022-05-17 12:51:47)
Znając życie, jak poruszysz ten temat na następnym spotkaniu to ona się domyśli albo skojarzy, że chodzi Ci o ostatnią podwózkę.
I nie zdziw się, że odbierze to jako aluzja, że powinna teraz Ci zapłacić.
Ale racja, lepiej to zaznacz jak najszybciej, że chcesz taki układ, w którym każdy płaci za siebie. Nie każdy to akceptuje. Np. ja bym tego nie chciał.
Ja bym zaczekał, następne spotkanie ogarnął bez większych wydatków i ewentualnie poruszył ten temat na jeszcze następnym spotkaniu.
Wątpię, żeby była taką ofiarą losu żeby znowu źle odczytała rozkład jazdy.
Równie dobrze, mogła Cię sprawdzać jak zareagujesz. Czy upomniesz się o pieniądze czy nie.
Często zwłaszcza kobiety, nie prowadzą żadnych trudnych rozmów na pierwszych spotkaniach. Po prostu sobie pooglądają uważnie i spławiają delikwenta z nurtem rzeki. A potem przychodzi taki i pyta, dlaczego ona straciła humorek, albo nie chce się już umawiać na drugą razę.
No ale wiadomo, na potrzeby forum wypisuje się różne rzeczy. ![]()
Cóż, zgodnie z powyższymi komentarzami obserwuj na kolejnych spotkaniach... Zazwyczaj kobiety przyzwyczajone są do takich "gestów" na pierwszych spotkaniach, jeżeli jednak tak będzie dalej to musisz sam ocenić czy tylko wkładasz w tę relację czy dostajesz też coś w zamian. Jeżeli przez kilka kolejnych spotkań będzisz za wszystko płacił to odpuść, takiego podejścia się raczej nie zmieni. Aczkolwiek pamietaj, kobiety na początku relacji oczekują że będzisz się o nie starał, dają coś od siebie dopiero jak uznają że warto...