Kiedy dowiedziałam się o ciąży, pojawiły się u mnie obawy, w związku z tym, że mam poważne problemy z kręgosłupem. Bałam się, że większość ciąży przeleżę, a ten wzruszający czas będzie kojarzył się przede wszystkim z bólem. Tabletki przeciwbólowe nie wchodziły w grę, dlatego wraz z lekarzem i moim fizjoterapeutą, próbowaliśmy znaleźć inne wsparcie dla kręgosłupa. Jednym z zaleceń było spożywanie kolagenu. Doktor zalecił mi gotowanie zawiesistego bulionu na kościach wołowych. Niestety, odrzuciło mnie od mięsa i nie było mowy o jedzeniu tego. Potem próbowałam różnych suplementów, ale zawsze było coś nie tak- albo smak mi przeszkadzał, albo forma podania, albo zbyt mała dawka kolagenu. Aż któregoś dnia został mi polecony Swiss Collagen Collibre. Nie oczekiwałam zbyt wiele, ale za zgodą lekarza zaczęłam stosować serię Vital od 5 miesiąca ciąży. Byłam mega zaskoczona, bo po pierwsze bóle kręgosłupa zdecydowanie się zmniejszyły, a po drugie nie pojawiły mi się rozstępy. Piję Swiss Collagen Collibre od ponad roku i muszę powiedzieć, ze w moim przypadku, jest to 100% hit. Bóle kręgosłupa są zdecydowanie mniejsze, a dodatkowo skóra, włosy i paznokcie po ciąży pozostały mocne i ładne. A jakie Wy macie doświadczenie z kolagenem?
Dla mnie to reklama i kit razem wzięte ![]()
Dla mnie to reklama i kit razem wzięte
W takim razie zachęcam do rozmowy z ortopedą i zapytanie, czy suplementacja kolagenem to kit. No ale rozumiem. Niektórzy wolą leczyć, ja wolę zapobiegać.
Dla mnie to reklama i kit razem wzięte
Nic dodać, nic ująć. Collagen (tu wymieniony) a kolagen(kupiony w aptece), to duża różnica. Bardziej mi tu pytanie, zakrawa na reklamę aniżeli pytanie o odczucia innych.
wieka napisał/a:Dla mnie to reklama i kit razem wzięte
Nic dodać, nic ująć. Collagen (tu wymieniony) a kolagen(kupiony w aptece), to duża różnica. Bardziej mi tu pytanie, zakrawa na reklamę aniżeli pytanie o odczucia innych.
A jaki kolagen apteczny Pani poleca? Chętnie poczytam ![]()
a ja wyprobuje tych kosci
w jakies tabletki sie nie bawie.
wieka napisał/a:Dla mnie to reklama i kit razem wzięte
Nic dodać, nic ująć. Collagen (tu wymieniony) a kolagen(kupiony w aptece), to duża różnica. Bardziej mi tu pytanie, zakrawa na reklamę aniżeli pytanie o odczucia innych.
Oczywiście, że to reklama
nawet niezbyt ukryta.
Brałam różne tabletki z kolagenem i wszystkie były równie mało działające. Przypadłość jak była tak jest, a że na zastrzyki z kolagenu się nie zgodziłam, to już mi zostanie taka uroda ![]()
Żeby kolagen przynosił super efekty, tak, to możliwe i naprawdę cholernie realnie, istotna jest wielkość cząsteczki. I to nie tak, że magicznie dostarczamy kolagen do organizmu, ponieważ dostarczamy substancje ważne do jego produkcji. Najlepszy jest kolagen rybi, ponieważ ma najmniejszą wielkość cząsteczki i jest najbardziej zbliżony do naszego naturalnego. Jeśli chodzi o wielkość cząsteczki, najlepiej 4000/5000. Jeśli chodzi o dawkę, to wszystko jest uzależnione od potrzeby indywidualnej. Jeśli mamy rozstępy, stany zapalne i problemy ze stawami, to potrzebujemy go zdecydowanie więcej bo w pierwszej kolejności pójdzie tam gdzie jest najbardziej potrzebny, czyli skóra na samym końcu. Do tego dochodzi fakt, czy mamy problemy z wchlanialnoscia, czyli tu istotne jest czy mamy jakiekolwiek problemu z układem trawiennym, jelitami. Jeśli o to wszystko zadbamy, weźmiemy pod uwagę to naprawdę można świetne efekty osiągnąć. Zajmuje się tym. Na pewno nie polecam kolagenu wołowego, wieprzowego, słaba alternatywa, ogromna wielkość cząsteczekz mała wchlanialnosc. Warto tu zainwestować. Kolagen ważne aby był w parze z wit C, niezbędną do syntezy kolagenu. Do tego forma w kapsułkach, słabo się wchłania, warto wybierać formę płynną.
Żeby kolagen przynosił super efekty, tak, to możliwe i naprawdę cholernie realnie, istotna jest wielkość cząsteczki. I to nie tak, że magicznie dostarczamy kolagen do organizmu, ponieważ dostarczamy substancje ważne do jego produkcji. Najlepszy jest kolagen rybi, ponieważ ma najmniejszą wielkość cząsteczki i jest najbardziej zbliżony do naszego naturalnego. Jeśli chodzi o wielkość cząsteczki, najlepiej 4000/5000. Jeśli chodzi o dawkę, to wszystko jest uzależnione od potrzeby indywidualnej. Jeśli mamy rozstępy, stany zapalne i problemy ze stawami, to potrzebujemy go zdecydowanie więcej bo w pierwszej kolejności pójdzie tam gdzie jest najbardziej potrzebny, czyli skóra na samym końcu. Do tego dochodzi fakt, czy mamy problemy z wchlanialnoscia, czyli tu istotne jest czy mamy jakiekolwiek problemu z układem trawiennym, jelitami. Jeśli o to wszystko zadbamy, weźmiemy pod uwagę to naprawdę można świetne efekty osiągnąć. Zajmuje się tym. Na pewno nie polecam kolagenu wołowego, wieprzowego, słaba alternatywa, ogromna wielkość cząsteczekz mała wchlanialnosc. Warto tu zainwestować. Kolagen ważne aby był w parze z wit C, niezbędną do syntezy kolagenu. Do tego forma w kapsułkach, słabo się wchłania, warto wybierać formę płynną.
O dziękuję za odpowiedź! Czyli co z tymi kośćmi wołowymi? W tym kolagenie, który piję jest dodatkowo witamina C, właśnie dla wchłanialności. I jeto to kolagen hydrolizowany, płynny, 10 000mg na porcję. Czy hydroliza wpływa na przyswajalność? Po tym pitnym czuję różnicę, tabletki nic mi nie dawały.
A mi popularny kolagen z apteki pomógł na kontuzję kolana i to w 2 tygodnie.
A mi popularny kolagen z apteki pomógł na kontuzję kolana i to w 2 tygodnie.
A mi właśnie ten w tabletkach nie pomagał, a ten w płynie tak. Tyle, ze jest różnica w składzie. Pitny ma dużo większą dawkę białka kolagenowego. Ja piję tez ten tutaj wymieniony (żeby nie było, ze reklama
) i jak dla mnie, jest najlepszy na rynku. Ja innego koliberka nie chce ![]()
To ja się podepnę pod temat, bo chciałabym zacząć brać kolagen, a nigdy w życiu nie brałam żadnych suplementów i jestem totalnie zielona.
Zależy mi na działaniu skierowanym na stawy, chrzanić włosy, paznokcie i skórę xD (to można sobie jakoś wybrać? xD). Nie mam żadnych problemów, chcę suplementować ze względu na takie trochę bardziej wyczynowe rozciąganie, a że młodsza się już nie robię, to trochę profilaktycznie, a trochę licząc na poprawę elastyczności czy czegoś tam.
I wydaje mi się, że przez to, że nie chcę nic naprawiać, nie będę w stanie sama ocenić efektów i wybrać tego, co mi służy. Więc:
- czy ktoś może polecić coś konkretnego pod tym kątem?
- czy kapsułki naprawdę są gorsze od wersji do picia? Nie cierpię pić takich rzeczy.
Wiem, że na rynku jest jedna wersja polecana dla gimnastyczek czy ogólnie pod stretching, ale to jest właśnie pitko, a chyba wolałabym tego uniknąć, jeśli to nie jest duża różnica. Poza tym widziałam kilka z dopiskiem "sport" itp., ale że nie mam zielonego pojęcia, na co powinnam zwracać uwagę, to nie umiem stwierdzić, czy któryś faktycznie może być dla mnie lepszy czy to po prostu chwyt marketingowy.
13 2022-08-29 14:33:31 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-08-29 14:33:46)
Przy dobrze zbilansowanej diecie wszystko, czego potrzebuje organizm zdrowej osoby otrzymuje w posiłkach i nie potrzebne są żadne suplementy diety.
Jedyne, co warto suplementować w naszej części świata to vit d.
14 2022-08-30 10:47:03 Ostatnio edytowany przez SaraS (2022-08-30 10:48:51)
Hm. Jem raczej zdrowo i różnorodnie (chociaż to w sumie względne, każdy co innego uważa za "zdrowe żywienie"), ale jak to się ma do zmniejszającej się wraz z wiekiem produkcji kolagenu? Znaczy, jak mówiłam, ja się zupełnie nie znam xD, ale tak na logikę: czy jak organizm produkuje coraz mniej tego, na czym mi akurat zależy, to czy nie powinnam dostarczyć sobie tego w inny sposób? Zeżreć, znaczy? Dieta dietą, ale przecież nie jestem w stanie nieskończenie zwiększać ilości kolagenu w normalnym pożywieniu tak, żeby równoważyć, eee... postępujący spadek produkcji. XD Chyba że o czymś nie wiem (co jest w tym wypadku bardzo prawdopodobne
).
[edit] chyba że to nie było do mnie, tylko tak ogólnie. Ale w sumie rozważania tak czy siak aktualne. ![]()
Hm. Jem raczej zdrowo i różnorodnie (chociaż to w sumie względne, każdy co innego uważa za "zdrowe żywienie"), ale jak to się ma do zmniejszającej się wraz z wiekiem produkcji kolagenu? Znaczy, jak mówiłam, ja się zupełnie nie znam xD, ale tak na logikę: czy jak organizm produkuje coraz mniej tego, na czym mi akurat zależy, to czy nie powinnam dostarczyć sobie tego w inny sposób? Zeżreć, znaczy? Dieta dietą, ale przecież nie jestem w stanie nieskończenie zwiększać ilości kolagenu w normalnym pożywieniu tak, żeby równoważyć, eee... postępujący spadek produkcji. XD Chyba że o czymś nie wiem (co jest w tym wypadku bardzo prawdopodobne
).
[edit] chyba że to nie było do mnie, tylko tak ogólnie. Ale w sumie rozważania tak czy siak aktualne.
Tak samo pomyślałam po przeczytaniu posta Magdaleny. W każdym razie ja pijam kolagen.