Witajcie.
Problem z jakim przychodzę do Was, dotyczy związku, ale też trochę moich rodziców. Jestem z moim facetem już rok. Ale zanim opowiem jak wygląda związek, krótko napiszę jak wyglądała nasza relacja przed. Poznaliśmy się na portalu społecznościowym. Był świeżo po rozstaniu (5-letni związek), tak jak i ja (staż ten sam). Nie planowałam się w nim zakochać, bo spotykaliśmy się głównie żeby porozmawiać, czy też była to relacja na zasadzie: psycholog – pacjent (porady dotyczące poprzedniego związku; jego ex go nękała). Przyjeżdżał (dzieli nas odległość 50km) 2 razy w tygodniu. Głównie chodziliśmy do knajpek, kina, czy też proponował przejażdżki w sąsiednie miejscowości. Później zaczęły się wyjazdy dłuższe (3-4 dni): Wrocław, Toruń, Poznań. Absolutnie nie dochodziło do żadnego zbliżenia, bo ja mam swoje zasady (i on też nie nalegał ani nie insynuował). Zaprosił na wesele do brata, i cóż – stało się. Po roku spotkań wyznał mi miłość, ja odwzajemniłam uczucie. Na początku jak wiadomo – były motylki. Ja wynajęłam mieszkanie, więc i tak trochę mieszkaliśmy u mnie, a trochę u niego (po 4 miesiącach). Owszem, były rzeczy, które mi przeszkadzały, trochę bywałam zazdrosna. Ale.. po jakimś czasie już zaczęłam się wkurzać tym, że ja przyjeżdżam, a on do kolegów. I wtedy zrobiłam mu awanturę, że po co przyjeżdżam, skoro spędzam wieczory sama, itp. Itd. I to, że śpi do południa jak nie pracuje.. I w końcu też już wytłumaczyłam mu, czego oczekuję. Powiedziałam, że niech sobie wychodzi z kumplami, gdy mnie nie ma. Albo robimy tak, że jeden wieczór (netflix, ps4 czy po prostu wyjścia na miasto), spędza ze mną, a drugi z kumplami. Generalnie można powiedzieć, że osiągnęliśmy kompromis. Dziś mogę powiedzieć, że jest fajnie, choć nie mamy wspólnych zdjęć (jedno z wakacji jak już byliśmy razem, a tak to ja sama nie odczuwam potrzeby robienia zdjęć). Że w końcu jest związek partnerski. Ale teraz jest z kolei inny problem (nie mój, moich rodziców). Bo oni widzieli go tylko dwa razy. I stwierdzili, że on jest na pewno tylko ze mną dla seksu, że jestem naiwna. Generalnie – zrobili mi ostrą jazdę o to, że się nie szanuję. Mieliśmy iść razem na imprezę w piątek (rodzinną), rodzice już zadowoleni, że idzie.. niestety on ma zmiennika, z którym się dogadać nie może, i tamten wziął urlop, więc mój chłopak musi pracować cały tydzień (od 10-11 do godz. 22-23; pizzerman). I znowu zaczęła się awantura, że teraz oni są na milion procent przekonani, że on nie wiąże ze mną przyszłości ani nic. I co ja mam zrobić? I generalnie on mówi, że priorytetem jest jego praca, straż (jest ochotnikiem), a następnie ja.. A wy co myślicie? Że on faktycznie znalazł sobie laskę co mu sprzątnie, ugotuje i przeleci?
Skoro jestes na tyle dorosla, ze mieszkasz osobno i wynajmujesz mieszkanie, to czemu tak bardzo pozwalasz swoim rodzicom na wygarnianie Ci i komentowanie Twojego zwiazku?
Skoro jestes na tyle dorosla, ze mieszkasz osobno i wynajmujesz mieszkanie, to czemu tak bardzo pozwalasz swoim rodzicom na wygarnianie Ci i komentowanie Twojego zwiazku?
Próbowałam im tłumaczyć, że tak nie jest. Zwróciłam uwagę dlaczego oceniają, skoro go nie znają.. I to, że przez rok był tylko dwa razy to nagle jest powód, żeby tak myśleć..
Lady Loka napisał/a:Skoro jestes na tyle dorosla, ze mieszkasz osobno i wynajmujesz mieszkanie, to czemu tak bardzo pozwalasz swoim rodzicom na wygarnianie Ci i komentowanie Twojego zwiazku?
Próbowałam im tłumaczyć, że tak nie jest. Zwróciłam uwagę dlaczego oceniają, skoro go nie znają.. I to, że przez rok był tylko dwa razy to nagle jest powód, żeby tak myśleć..
Ale po co Ty im cokolwiek tlumaczysz?
"Mamo, tato, to moje zycie, moje wybory, prosilabym, zebyscie tego nie komentowali". I koniec. Zdecyduj sie, po ktorej stronie stoisz.
diana2021990 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Skoro jestes na tyle dorosla, ze mieszkasz osobno i wynajmujesz mieszkanie, to czemu tak bardzo pozwalasz swoim rodzicom na wygarnianie Ci i komentowanie Twojego zwiazku?
Próbowałam im tłumaczyć, że tak nie jest. Zwróciłam uwagę dlaczego oceniają, skoro go nie znają.. I to, że przez rok był tylko dwa razy to nagle jest powód, żeby tak myśleć..
Ale po co Ty im cokolwiek tlumaczysz?
"Mamo, tato, to moje zycie, moje wybory, prosilabym, zebyscie tego nie komentowali". I koniec. Zdecyduj sie, po ktorej stronie stoisz.
No dobrze.. a Ty jak oceniasz ten związek?
Lady Loka napisał/a:diana2021990 napisał/a:Próbowałam im tłumaczyć, że tak nie jest. Zwróciłam uwagę dlaczego oceniają, skoro go nie znają.. I to, że przez rok był tylko dwa razy to nagle jest powód, żeby tak myśleć..
Ale po co Ty im cokolwiek tlumaczysz?
"Mamo, tato, to moje zycie, moje wybory, prosilabym, zebyscie tego nie komentowali". I koniec. Zdecyduj sie, po ktorej stronie stoisz.No dobrze.. a Ty jak oceniasz ten związek?
Ja uwazam, ze szukasz problemow na sile. Teraz rodzice, wczesniej koledzy. Zastanow sie, czy chcesz byc w zwiazku z nim czy nie chcesz. Jak chcesz, to nie pozwalaj na to, zeby Ci inni mowili jak masz zyc. Jak nie chcesz, to nie zwalaj na kolegow czy na rodzicow, tylko podejmij decyzje i idz za decyzja.
Mam wrazenie, ze usilnie chcesz dostosowac faceta pod siebie i nazywasz to kompromisem.
Jak rodzice mogą powiedzieć coś takiego? "On jest z tobą tylko dla seksu"....uważam, że nawet jeśli go nie lubią mogą powiedzieć, że na ciebie nie zasługuje.Takim stwierdzeniem poddali w wątpliwość twoją wartość dziewczyno,a kto jeśli nie rodzice powinni w Ciebie wierzyć?
I zgadzam się z przedmówcami,że jeśli wy się dogadaliście to im nic do tego.
Jak rodzice mogą powiedzieć coś takiego? "On jest z tobą tylko dla seksu"....uważam, że nawet jeśli go nie lubią mogą powiedzieć, że na ciebie nie zasługuje.Takim stwierdzeniem poddali w wątpliwość twoją wartość dziewczyno,a kto jeśli nie rodzice powinni w Ciebie wierzyć?
I zgadzam się z przedmówcami,że jeśli wy się dogadaliście to im nic do tego.
Nie wiem.. oni zawsze faworyzowali moją starszą siostrę, mnie zawsze dogadywali i mieszali z błotem.. Ja uważam, że jeśli go nie znają, to nie powinni w ogóle się wypowiadać jaki on jest. Planuje przyjść na imieniny mojej mamy (za 2 tygodnie), mam nadzieję, że zmieni się ich opinia o nim..
Oni zawsze uważali mnie za najgorszą, więc w sumie nie wiem czemu się dziwię, że mogliby o mnie pomyśleć inaczej.
9 2021-07-14 20:51:53 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-14 21:47:17)
Nawet jeśli nie zmienią zdania to wielu teściów ledwo toleruje zięciów/synowych
Da się z tym żyć