Wtrącanie się rodziny w związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wtrącanie się rodziny w związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-20 14:35:15)

Temat: Wtrącanie się rodziny w związek

Witam wszystkich,
Moje problemy w związku pojawiły się wtedy, kiedy mojemu tacie zaczęło sie nic nie podobać.. Z moim chłopakiem jestesmy ze sobą od 1 roku i kilku miesięcy. Mój chłopaks ma 23 lata i studiuje prawo a ja mam 22 lata i studiuję kosmetologię. Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały świat. Jakiś czas temu podjęliśmy z chłopakiem decyzję o naszej wspólnej wyprowadzce, mało tego że mój tata jest wszystkiemu przeciwny to też mieszkanie razem się nie podobało, gdzie nie zaszłam w ciążę więc dla mnie to jest jakiś kuriozum, z tego względu że w mojej rodzinie moje kuzynostwo żyje bez ślubu i żaden z rodziny nie ma nic przeciwko, owszem może na początku trochę stawiali opór, ale z czasem akceptowali to i nadal akceptują. A u mnie jest wiecznie wojna, że bez ślubu, że to nie po katolicku etc etc...Z tym, że to jest tak że pary chcą się lepiej poznać, żeby poznać swoje zalety i wady, swoje nawyki etc etc.. Ale to też w ogole nie przemawia. Nawet nie podobało się to, że jeżdżę do chłopaka i nocuję u niego ale nie siedzę u niego jakoś mega długo.. dzień max dwa i wracam, według mojej rodziny to jest wulgaryzm itd... Z czym się nie zgadzam...Najgorzej boli to, że Twoja własna rodzina wyzywa Cię od najgirszych mimo, że niczego złego nie robisz...Pomóżcie mi i doradźcie, co mam robić i jak dotrzeć...Bo nie chcę by się mój związek rozsypał, tym bardziej że jeżeli to się rozsypie mój tata będzie ingerował mi w każdy inny...A ja nie mogę na to pozwolic.. Liczę na wasze rady...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Może po prostu się wyprowadz i tyle. Rodzina z czasem się z tym pewnie pogodzi.  Póki widzi Twój tata  że ma "władze" to będzie  z tego korzystał.  Jesteś osobą  dorosłą,  to też możesz decydować  o swoim życiu.  Korzystaj  z tego.  Po pewnym czasie kiedy emocje  opadną możesz porozmawiać  z rodziną  o tym

3

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Każdy może mieć swój system wartości, swoje zdanie i nie każdemu musi system wartości innej, choćby najbliższej, osoby odpowiadać. Tak też jest w Twej sytuacji.
Masz do wyboru dwie drogi:
1. podporządkować się wartościom i zdaniu ojca
2. żyć zgodnie ze swą hierarchią wartości.
Obie drogi mają zalety i wady, niezależnie od dokonanego przez Ciebie wyboru, poniesiesz - jak zawsze i wszyscy - konsekwencje.


Oczekujesz od ojca tego samego, czego on oczekuje od Ciebie; on też chce do Ciebie dotrzeć.

4

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Ale ja nie chcę się nikomu podporządkowywać, tym bardziej że powinien zrozumieć to że chcę sama o sobie decydować, to że jestem odpowiedzialna i umiem wyciągać wnioski ze źle podjętych decyzji... Właśnie w treści jest, że się wyprowadziliśmy i wróciliśmy, bo straciłam pracę itd..ale wiem teraz że to był bład...Nie wiem jak z nim rozmawiać i jakich argumentów użyć, żeby odpuścił. On nie jest jakoś towarzyski i nie chce poznac rodziców mojego...Jego też dużo kosztuje starcie z moim ojcem..ale nie chcę go stracić...Czy u kogoś z Was był podobny problem? Jak sobie z tym poradziliscie?...Nie dajemy rady....

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-20 14:45:25)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Odpuść Ty. Odpuść potrzebę kontaktów z ojcem, odpuść potrzebę akceptacji Twych wyborów. Stań się niezależną psychicznie.


***
I zrozum, że możesz sama o sobie decydować.

6

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Wielokropek napisał/a:

Odpuść Ty. Odpuść potrzebę kontaktów z ojcem, odpuść potrzebę akceptacji Twych wyborów. Stań się niezależną psychicznie.


***
I zrozum, że możesz sama o sobie decydować.

Czyli nawet nie podejmować próby rozmowy, żeby po prostu sobie odpuścił ingerowanie w moje życie, bo to i tak nic nie da tak? Żeby się oduzależnić i iść własną drogą? Ale nie wiem, czy mam na tyle sił by się podnieść...

7

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? hmm

Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować.

Przytomności życzę.

8

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Wielokropek napisał/a:

A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? hmm

Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować.

Przytomności życzę.

Po prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił mnie.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-20 15:15:34)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Masz wolność wyboru, możesz decydować o sobie, możesz decydować o swym związku. Możesz nie słuchać tego, co na temat Twych wyborów sądzi ojciec, możesz zrezygnować z kontaktów z ojcem, wtedy nie będziesz gnębioną.


Po raz kolejny proszę byś zobaczyła, że oczekujesz od ojca tego, czego on oczekuje od Ciebie.

10

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? hmm

Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować.

Przytomności życzę.

Po prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił mnie.

A to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich rodziców.

Skoro jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i przyklasną.

11

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez nie.

12

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Winter.Kween napisał/a:

Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez nie.

To skoro zdania nie zmieni to nie ma już córki. Ale jestem dorosła i chcę żyć normalnie. Bez niczyjego ingerowania. Po swojemu.

13

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Lady Loka napisał/a:
Paula567 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

A upadłaś, że myślisz o podniesieniu się? hmm

Do Ciebie należy wybór, bo nie można być trochę w ciąży, bo nie można zjeść ciastko i dalej mieć to ciastko. Chcesz być niezależną lub zależną wtedy, gdy Ci to pasuje, a ojciec ma się do Twych 'chceń' dostosować.

Przytomności życzę.

Po prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił mnie.

A to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich rodziców.

Skoro jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i przyklasną.

To nie jest do końca tak, że on jest na głowie u moich rodziców. Od jakiegoś czasu przestał do mnie przyjeżdżać, bo są stale afery i stale się nie podoba. Jak już wcześniej wspominałam nocował, ale to na początku związku, po aferze w środku nocy, że to nie hotel pomyślał że nie jest mile widzianu etc etc... Bardzo bym chciała by się obaj dogadali... Bo też jest kwestia tego, że zupełnie nie akceptuje tego że razem się wyprowadziliśmy...więc nas jakby obu nienawidzi...tyle, że sami tego chcieliśmy i nie musiałam nikogo pytać o zgodę etc...

14

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Prawda jest taka, ze Ty musisz w koncu zaakceptowac fakt, ze Twoj ojciec zdania nie zmieni i charakteru tez nie.

To skoro zdania nie zmieni to nie ma już córki. Ale jestem dorosła i chcę żyć normalnie. Bez niczyjego ingerowania. Po swojemu.

No tak, ale wiesz o tym, ze marnujesz czas i energie przez caly ten czas kiedy myslisz, ze jest szansa, ze zmieni zdanie i bedzie sie dogadywac?

15

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Paula567 napisał/a:

Po prostu chodzi mi o to, żeby dał mi wolność wyboru, decydować o sobie i moim związku i nie gnębił mnie.

A to on Ci zabrał wolność wyboru? Jesteś dorosła, weź odpowiedzialnosć za swoje życie, wyprowadźcie się i zacznijcie żyć jak dorośli ludzie, a nie tak, że tu śpisz u rodziców, a za chwilę dwa dni Cię nie ma, bo nocujesz u niego, a za chwile dwa dni on jest na głowie u Twoich rodziców.

Skoro jesteś w stanie podejmować własne decyzje, to bierz za nie odpowiedzialność zamiast oczekiwać, że wszyscy je zaakceptują i przyklasną.

To nie jest do końca tak, że on jest na głowie u moich rodziców. Od jakiegoś czasu przestał do mnie przyjeżdżać, bo są stale afery i stale się nie podoba. Jak już wcześniej wspominałam nocował, ale to na początku związku, po aferze w środku nocy, że to nie hotel pomyślał że nie jest mile widzianu etc etc... Bardzo bym chciała by się obaj dogadali... Bo też jest kwestia tego, że zupełnie nie akceptuje tego że razem się wyprowadziliśmy...więc nas jakby obu nienawidzi...tyle, że sami tego chcieliśmy i nie musiałam nikogo pytać o zgodę etc...

Ja bym nie szla w tak mocne slowa, ze on od razu Was nienawidzi.
Po prostu albo zyj po swojemu, albo szukaj u innych potwierdzenia, ze to, co robisz jest ok. Poki co Ty szukasz potwierdzenia w innych zamiast w sobie, a to nie jest dobry kierunek dla doroslego czlowieka.

16

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:

Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały świat.

Bardzo ładnie to wszystko napisałaś, ale mam wrażenie że mimo twojej "pełnoletności"  jesteś ciągle dzieckiem. Osobiście uważam że jeśli przywozisz chłopaka do również twojego twojego domu, ale jednak domu twoich rodziców to powinnaś dostosować się do ich reguł gry. Twój ojciec ma takie poglądy jakie ma i wygląda na to że ich nie zmieni. Nie możesz oczekiwać od osoby która jest wychowana w wierze katolickiej że nagle zmieni swoje poglądy odnośnie np. spania ze sobą przed ślubem. Ja wiem że to jest akurat głupota że rodzice kładą dwoje młodych ludzi  (chłopak u dziewczyny, dziewczyna u chłopaka)spać osobno pomimo tego że przecież razem mieszkają i wiadomo że mieszkając ze sobą  pacierza raczej nie odmawiają, niestety tak to już jest i musisz się z tym pogodzić. Zwłaszcza że studiując raczej nie jesteś samodzielna i ojciec Ci za te studia jakoś płaci (mieszkanie, utrzymanie).Jeśli czujesz że ta sytuacja Ci nie odpowiada, żaden problem. Wyprowadzasz się z domu, przestajesz utrzymywać kontakt z rodzicami, pracujesz sama na siebie. Wtedy twoje życie należy tylko do Ciebie. Ale  niestety to trudne, znacznie łatwiej "nagiąć" rzeczywistość do swoich oczekiwań niż dostosować się do rzeczywistości. No ale cóż wybór należy do Ciebie.

17

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

szybkilopez czyli wychodzi na to, że rodzice to co mówią to zawsze tak ma być, nie mają prawa rozmawiać z dziećmi i słuchać ich zdania? Przecież to absurd. Nikt normalny nie będzie tak się zachowywał wobec własnego dziecka i partnera - wyprowadzka, ok, jest sposobem ale u takiego rodzica to raczej niewiele to zmieni bo ciągle będzie miał nienawiść i problem o cokolwiek. Bez przesady z tą akceptacją toksyczności rodziców.

18

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Majk645 napisał/a:

szybkilopez czyli wychodzi na to, że rodzice to co mówią to zawsze tak ma być, nie mają prawa rozmawiać z dziećmi i słuchać ich zdania? Przecież to absurd. Nikt normalny nie będzie tak się zachowywał wobec własnego dziecka i partnera - wyprowadzka, ok, jest sposobem ale u takiego rodzica to raczej niewiele to zmieni bo ciągle będzie miał nienawiść i problem o cokolwiek. Bez przesady z tą akceptacją toksyczności rodziców.

Wychodzi na to że Ona jest u Nich, a nie Oni u Niej. I co nazywasz toksycznością ?. To że ojcu który ją utrzymuje (autorka nie odpowiedziała, ale jestem pewny że tak jest).Nie podobają się pewne zachowania. To jest twoim zdaniem toksyczny rodzic ?. Powtarzam jeszcze raz usamodzielniamy się i żyjemy jak chcemy. Albo jesteśmy na garnuszku rodziców i liczymy się z ich zdaniem. To jest bardzo prosta prawda życiowa. Ale żeby to zrozumieć trzeba po prostu dorosnąć i mieć za sobą jakieś doświadczenie życiowe. A ani autorka wątku ani Ty drogi Oponencie takiego doświadczenia nie macie. Bo jakie można mieć doświadczenie mając 25 albo 22 lata-żadne, jesteście dorośli (tak wam się zdaje) tylko metrykalnie.

19 Ostatnio edytowany przez Majk645 (2021-06-21 16:27:45)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Ok, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje.
Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach.
Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych spięć.

20

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Majk645 napisał/a:

Ok, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje.
Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach.
Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych spięć.

Mając 26 lat byłam zmuszona wrócić do mamy, po jakimś czasie poznałam mojego przyszłego męża i prosiłam mamę żeby mógł u mnie spać (!) bo zdawałam sobie sprawę że to jest jej dom i z wielu powodów może jej to nie pasować. Jej dom i jej zasady. Dla mnie zawsze drzwi stały otworem ale należało szanować ze są powody dla których ona może nie czuć się komfortowo a nie jest wierzącą.
Ponad to gdybym słuchała mamy jak byłam młodsza to wielu rozczarowań mogłam sobie oszczędzić

21

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko światopoglądowa.
Dla jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym dyskutować.
Problem Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i sajanara.

Problem w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu tatusia.
Tylko że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje życie.

22

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
noben napisał/a:

To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko światopoglądowa.
Dla jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym dyskutować.
Problem Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i sajanara.

Problem w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu tatusia.
Tylko że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje życie.

Ja bym sie nie zgodzila. Moim zdaniem jej problem jest typowy dla takiej sytuacji i nie polega na pieniadzach tatusia. Polega na tym, ze wszyscy rodza sie z potrzeba zadowolenia i akceptacji rodzicow, glownie dlatego, ze rodzice sa biletem do przetrwania dziecka, a czlowiek jako stworzenie, ktore czuje, ze przetrwanie polega na innych potrzebuje tez akceptacji swojego otoczenia. Problem autorki nie polega na tym, ze chce kaske od tatusia tylko na tym, ze chce zmusic ojca do akceptacji jej jaka jest i jak postepuje i szuka jego aprobaty. Stad nie chce sie odsunac, bo mysli, ze zmusi go to zmiany pogladow i akceptacji swojego dziecka. To dlatego, ze autorka utknela na stadium nastolatka, ktory z jednej strony tupie noga, a z drugiej nadal chce by ojciec byl z niej dumny i calkiem zadowolony. Zeby zobaczyl ja jaka jest i powiedzial 'jestes dobra, jestes wystarczajaca, kocham cie' to jednak nigdy nie nastapi i czesc dojrzalosci to wlasnie zaprzestanie szukania czy tez zmuszania rodzica awanturami do akceptacji.
Dorastanie to zrozumienie, ze rodzic to tylko czlowiek i moze nas nigdy nie zaakceptowac i pogodzenie sie z tym.

23

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Winter.Kween napisał/a:
noben napisał/a:

To nie jest kwestia się-dogadywania, tylko światopoglądowa.
Dla jednych sypianie bez ślubu jest ok, dla innych to zbrodnia. I koniec, tu nie ma o czym dyskutować.
Problem Autorki nie polega na tym, że ''rodzina wtrąca się w związek'', bo w takim razie poszła by na swoje i sajanara.

Problem w tym, że ona chce wybiórczo korzystać z przywilejów dorosłości - tam gdzie jej akurat z tym wygodnie, jednocześnie będąc małą dziewczynką na utrzymaniu tatusia.
Tylko że to tak nie działa. Bo albo wisisz na rodzicach i wtedy respektujesz ich zasady, albo idziesz na swoje i własnoręcznie ogarniasz swoje życie.

Ja bym sie nie zgodzila. Moim zdaniem jej problem jest typowy dla takiej sytuacji i nie polega na pieniadzach tatusia. Polega na tym, ze wszyscy rodza sie z potrzeba zadowolenia i akceptacji rodzicow, glownie dlatego, ze rodzice sa biletem do przetrwania dziecka, a czlowiek jako stworzenie, ktore czuje, ze przetrwanie polega na innych potrzebuje tez akceptacji swojego otoczenia. Problem autorki nie polega na tym, ze chce kaske od tatusia tylko na tym, ze chce zmusic ojca do akceptacji jej jaka jest i jak postepuje i szuka jego aprobaty. Stad nie chce sie odsunac, bo mysli, ze zmusi go to zmiany pogladow i akceptacji swojego dziecka. To dlatego, ze autorka utknela na stadium nastolatka, ktory z jednej strony tupie noga, a z drugiej nadal chce by ojciec byl z niej dumny i calkiem zadowolony. Zeby zobaczyl ja jaka jest i powiedzial 'jestes dobra, jestes wystarczajaca, kocham cie' to jednak nigdy nie nastapi i czesc dojrzalosci to wlasnie zaprzestanie szukania czy tez zmuszania rodzica awanturami do akceptacji.
Dorastanie to zrozumienie, ze rodzic to tylko czlowiek i moze nas nigdy nie zaakceptowac i pogodzenie sie z tym.

Potwierdzam, fajnie jest mieć wsparcie i bezwarunkową miłość od rodziców ale nie wszyscy, którzy dzieci mają, rozumieją ten fenomen. Dom rodzica = jego zasady. Szkoda tylko, że niektórym strasznie ciężko zrozumieć, że te ich zasady będą je kosztować utratę kontaktów z dzieckiem.
Fajnie, że autorka chce walczyć o dobre relacje, nie wiem czy chodzi o przekabacenie ojca na swoją stronę i zmianę światopoglądu bo gdyby zachował swój światopogląd dla siebie i ugryzł się czasem w język to ta relacja mogła by wyglądać o wiele lepiej. Jeżeli jednak uparcie musi wygłaszać swoje poglądy i autorkę krytykować na każdym kroku to sorry ale nie warto się kopać z koniem. Dasz sobie radę sama, skup się na pracy i na tym jak stanąć na nogi finansowo, reszta już jakoś pójdzie.

24 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-22 09:07:23)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Potwierdzam, fajnie jest mieć wsparcie i bezwarunkową miłość od rodziców ale nie wszyscy, którzy dzieci mają, rozumieją ten fenomen. Dom rodzica = jego zasady. Szkoda tylko, że niektórym strasznie ciężko zrozumieć, że te ich zasady będą je kosztować utratę kontaktów z dzieckiem.
Fajnie, że autorka chce walczyć o dobre relacje, nie wiem czy chodzi o przekabacenie ojca na swoją stronę i zmianę światopoglądu bo gdyby zachował swój światopogląd dla siebie i ugryzł się czasem w język to ta relacja mogła by wyglądać o wiele lepiej. Jeżeli jednak uparcie musi wygłaszać swoje poglądy i autorkę krytykować na każdym kroku to sorry ale nie warto się kopać z koniem. Dasz sobie radę sama, skup się na pracy i na tym jak stanąć na nogi finansowo, reszta już jakoś pójdzie.

Ojciec mlody nie jest, raczej watpliwe, ze z kogos tak glosno i natarczywie mowiacego swoje zdanie nagle zmieni sie w kogos taktownego. Szczegolnie, ze mowa o czyms polaryzujacym, dla niego takie postepowanie moze rownac sie np kradziezy. Przeciez nie bedzie pochwalal i milczal jak corka kradnie u jubilera? Takze jezeli dla niego, to moralnie zle postepowanie to nie sadze, ze sie zamknie. Musialby to trakowac jako rzecz moralnie dyskusyjna, a nie moralnie naganna.

25 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-22 19:04:30)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Majk645 napisał/a:

Ok, rozumiem Twoje zdanie i nie neguje.
Ja tylko patrzę z perspektywy takiej, że rodzice dają mi wolność, której moja była nie miała u siebie w domu i była podporządkowana, że każde polecenie rodziców wykonywała natychmiast a próby wypowiedzenia własnego zdania kończyły się właśnie takimi tekstami - możesz iść na swoje i robić co chcesz - zamiast próby rozmowy i dojścia do wspólnego kompromisu. To jest wychowanie w stylu albo robisz tak jak chce albo wypad? Przecież rodzice sami decydowali się na potomstwo i chyba nie po to, żeby komuś mówić jak ma żyć tylko wspierać w samodzielnych decyzjach, niezależnie czy mieszka się z rodzicami czy nie. Toksycznością nazywam właśnie takie zachowanie, że albo robisz jak ja chce albo wypad. Potem ludzie mają problem całe życie z zaufaniem i rozmową z własną rodziną i się temu nie dziwię bo to jest zerowe wsparcie w decyzjach.
Znam pary, które mieszkają ciągle z rodzicami i mimo to potrafią wzajemnie u siebie nocować (studia plus praca) a nawet z rodzicami partnerów wyjeżdżają na wakacje i potrafią się dogadywać mimo wcześniejszych spięć.

O to to, u mnie tak jest że nie mogę mieć wlasnego zdania tylko ciagle sie sluchac,a jak nie to mam sie wynosic...nieraz slyszalam teksty, ze jak cos sie nie podoba to wynocha itd...pracowalam w tym miejscu zamieszkania z chlopakiem on akurat studiuje ja chodzilam jeszcze do szkoly policealnej i utrzymalismy sie sami,on ma stypendium itd wiec dalismy rade...i mojemu tacie dotad sie nie podoba ze chcielismy mieszkac razem bo wszystko bylo na nie, odwalaly sie chore akcje i nadal sie odwalaja, a poza tym nie mam wolnosci slowa bo jest klotnia ze hit...

Tak, ale wiele par tak robi, ze mieszka ze soba bez slubu bardzo dlugo, utrzymuja sie sami. I nie sadze, by ktos z ich rodziny robil taki problem jak u mnie sie to objawia. Bo to nie jest nic zlego, poznac swojego partnera/ke, wady,zalety, upodobania, sposob zycia czy to dobry material na zone/meza, aby nie popelnic bledu i nie rozwodzic sie itd...ale nikt tego nie rozumie, znam w rodzinie osoby ktore mieszkaja bez slubu, wyjezdzaja razem na wakacje, spotykaja sie na obiadach itd.. a u mnie tego nie ma... zero null...

Juz nawet nie chodzi o przekabacenie, tylko zeby zrozumial swiat jaki teraz jest a on zyje jakby byl w latach 50 czy 60...no sorry, ale jest na dobrej drodze by stracic corke.

26

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

W tym świecie, jaki jest teraz są osoby wyznające Twoje zasady, są też osoby wyznające zasady Twego ojca. Dlaczego więc ojciec, niemłody już człowiek, ma zrozumieć Twoje zasady, a Ty nie możesz zrozumieć jego? < pytanie retoryczne >

27 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-06-22 17:04:20)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:

Witam wszystkich,
Moje problemy w związku pojawiły się wtedy, kiedy mojemu tacie zaczęło sie nic nie podobać.. Z moim chłopakiem jestesmy ze sobą od 1 roku i kilku miesięcy. Mój chłopaks ma 23 lata i studiuje prawo a ja mam 22 lata i studiuję kosmetologię. Najgorszym problemem u mojego taty jest to, że nocował, że zasnęliśmy podczas wspólnie oglądanego filmu, że wziął mnie na kolana, że mnie pocałował czy też przytulił. Nie zgadza się na żaden wspólny wyjazd, ale ja nie ulegam, robię tak jak ja uważam, bo to jest moje życie i chcę sobie z nim ułożyć nasz mały świat. Jakiś czas temu podjęliśmy z chłopakiem decyzję o naszej wspólnej wyprowadzce, mało tego że mój tata jest wszystkiemu przeciwny to też mieszkanie razem się nie podobało, gdzie nie zaszłam w ciążę więc dla mnie to jest jakiś kuriozum, z tego względu że w mojej rodzinie moje kuzynostwo żyje bez ślubu i żaden z rodziny nie ma nic przeciwko, owszem może na początku trochę stawiali opór, ale z czasem akceptowali to i nadal akceptują. A u mnie jest wiecznie wojna, że bez ślubu, że to nie po katolicku etc etc...Z tym, że to jest tak że pary chcą się lepiej poznać, żeby poznać swoje zalety i wady, swoje nawyki etc etc.. Ale to też w ogole nie przemawia. Nawet nie podobało się to, że jeżdżę do chłopaka i nocuję u niego ale nie siedzę u niego jakoś mega długo.. dzień max dwa i wracam, według mojej rodziny to jest wulgaryzm itd... Z czym się nie zgadzam...Najgorzej boli to, że Twoja własna rodzina wyzywa Cię od najgirszych mimo, że niczego złego nie robisz...Pomóżcie mi i doradźcie, co mam robić i jak dotrzeć...Bo nie chcę by się mój związek rozsypał, tym bardziej że jeżeli to się rozsypie mój tata będzie ingerował mi w każdy inny...A ja nie mogę na to pozwolic.. Liczę na wasze rady...

Żyj po swojemu. Może z czasem im przejdzie, może nie. Tylko się dobrze zabezpieczajcie do momentu kiedy będziesz gotowa na dziecko bo pomocnej i wspierającej rodziny nie masz.
Są tacy rodzice, że nie wiadomo jakbyś się starała to nie dogadasz się. Dobrze, że masz wystarczająco energii i wiary w siebie aby się wyrwać spod ich wpływu. Masz swoje życie i swoje decyzje, oni mają swoje.

28

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:
Paula567 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Ojciec mlody nie jest, raczej watpliwe, ze z kogos tak glosno i natarczywie mowiacego swoje zdanie nagle zmieni sie w kogos taktownego. Szczegolnie, ze mowa o czyms polaryzujacym, dla niego takie postepowanie moze rownac sie np kradziezy. Przeciez nie bedzie pochwalal i milczal jak corka kradnie u jubilera? Takze jezeli dla niego, to moralnie zle postepowanie to nie sadze, ze sie zamknie. Musialby to trakowac jako rzecz moralnie dyskusyjna, a nie moralnie naganna.

Tak, ale wiele par tak robi, ze mieszka ze soba bez slubu bardzo dlugo, utrzymuja sie sami. I nie sadze, by ktos z ich rodziny robil taki problem jak u mnie sie to objawia. Bo to nie jest nic zlego, poznac swojego partnera/ke, wady,zalety, upodobania, sposob zycia czy to dobry material na zone/meza, aby nie popelnic bledu i nie rozwodzic sie itd...ale nikt tego nie rozumie, znam w rodzinie osoby ktore mieszkaja bez slubu, wyjezdzaja razem na wakacje, spotykaja sie na obiadach itd.. a u mnie tego nie ma... zero null...

Juz nawet nie chodzi o przekabacenie, tylko zeby zrozumial swiat jaki teraz jest a on zyje jakby byl w latach 50 czy 60...no sorry, ale jest na dobrej drodze by stracic corke.

Ty za to jesteś na dibrej drodze by stracić ojca.

Żyj po swojemu, po co tak usilnie szukasz jego aprobaty? Każdy ma prawo żyć po swojemu, Twój ojciec też. Wyprowadź się, utrzymuj się sama, a potem wciskaj te teksty o wspólnych wakacjach i obiadkach.

Ja mieszkam z partnerem, a w życiu nie narzekałabym, gdyby w razie konieczności nocowania u rodziców, ulokowaliby nas w osobnych pokojach. Nawet czułabym się tak bardziej konfortowo.

29

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Wielokropek napisał/a:

W tym świecie, jaki jest teraz są osoby wyznające Twoje zasady, są też osoby wyznające zasady Twego ojca. Dlaczego więc ojciec, niemłody już człowiek, ma zrozumieć Twoje zasady, a Ty nie możesz zrozumieć jego? < pytanie retoryczne >

Swiete slowa.

W zyciu spokoj daje akceptacja rzeczywistosci. Inaczej mozna sie szarpac i denerwowac do konca zycia, i po co?

30

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD

31

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD

A wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje zdanie.

Natomiast moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec inaczej.

32

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Można zrozumieć, że dwa pokolenia mają kompletnie inne podejście do życia. Ciężko natomiast ogarnąć, że ktoś(nawet najbliższa osoba) chce drugiej to życie urządzać. Można zadać sobie pytanie, czy Autorka namawiałaby np ojca na zmianę jego nawyków czy też zachęcała do spróbowania czegoś, czego on nie chce lub nie lubi wykonywać. Otóż wydaje mi się, że o ile młode osoby nie zamierzają na siłę zmieniać w żaden spośób starszych, to właśnie w drugą stronę jest już zupełnie odwrotnie.
Za każdym razem njabardziej wkurza to, że ktoś chce decydować o naszym życiu w bezpośredni sposób narzucając swoje racje.

33 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2021-06-23 09:44:14)

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD

Kazdy ma jakies granice. Sa takie rzeczy, ktore ja uwazam za przekroczenie granicy i w efekcie zakonczenie relacji z nawet najwazniejsza osoba.
Jestem sobie w stanie wyobrazic, ze to co dla mnie jest wazne dla kogos nie jest wazne, a to co dla mnie jest nie wazne to dla innych jest kluczowe.
Ojciec autorki ma nadzieje, ze ona zmadrzeje i nie moze uwierzyc, ze dzieciak ktorego stworzyl i wychowywal i pracowal na niego robi cos co jemu sie wydaje okropne i glupie.
Autorka ma nadzieje, ze ojciec zmadrzeje i nie moze uwierzyc, ze rodzic wlasne dziecko, ktore wychowal tak traktuje.
Dla kazdego sytuacja w ich glowie jest prawdziwa i sluszna.

34

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Lady Loka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD

A wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje zdanie.

Natomiast moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec inaczej.

Tak dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia wink)

Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko big_smile Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii big_smile Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę wink)

35

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie to jednak zawsze fascynowało jak dorośli ludzie, którzy lata trudu włożyli w wychowanie potomka, stwierdzają, że ich zasady są ważniejsze niż to jak chce żyć ich dziecko i twardo forsują swoją wersję doprowadzając do zerwania kontaktu lub jego dużego ochłodzenia. Tym bardziej, że chodzi o zachowania na dzień dzisiejszy akceptowalne społecznie i w sumie to nie robiące krzywdy nikomu. To jest taka sama zmiana społeczna jak to że kobiety zaczęły nosić spodnie. Już sobie wyobrażam jak dawno temu córki trzaskały drzwiami i zrywały kontakt z rodzicami bo ci akceptowali tylko sukienki xD

A wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje zdanie.

Natomiast moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec inaczej.

Tak dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia wink)

Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko big_smile Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii big_smile Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę wink)

od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady  smile a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac.
I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe.

Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w dyskusje.

Kilka lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole gospodarzy.

36

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek

Właśnie. Cały problem w tym, jak nie docierają żadne rozsądne argumenty i trzeba decyzję uszanować. Uszanować wbrew sobie i wbrew swojemu komfortowi. W każdym razie, jeśli Autorka sama próbuje odwrócić sytuację w ten sposób, że tych rodziców się trzyma, to nie pozostaje jej nic innego, jak się odciąć i wyprowadzić..

Jak już to zrobi, to rodzice nie mają żadnego prawa ingerować w jej życie. Mają swoje zasady i niech postępują wedle nich, ale wyłącznie ze SWOIM życiem, nie z cudzym. Natomaist te teksty w stylu: " jesteś moją córką i oczekuje, żę będziesz się zachowaywać tak, jak ja tego oczekuje", to można, delikatnie mówiąc, pozostawić bez komentarza.

37

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Lady Loka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A wiesz, ze tak bylo? Wystarczy sobie poczytac o zyciorysach konkretnych kobiet zwiazanych z ruchem emancypacji. One czesto byly wywalane przez swoje rodziny z samego faktu, ze chcialy pokazywac swoje zdanie.

Natomiast moim zdaniem tu po prostu oboje powinni troche wyluzowac. I Autorka i jej ojciec. Tymczasem ona jest dokladnie taka sama i tez nie potrafi zrozumiec, ze on moze po prostu myslec inaczej.

Tak dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia wink)

Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko big_smile Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii big_smile Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę wink)

od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady  smile a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac.
I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe.

Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w dyskusje.

Kilka lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole gospodarzy.

Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie niekulturalne.

38

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Tak dużo się zmieniło od tamtego czasu a jednocześnie jeszcze więcej wciąż jest do zrobienia wink)

Ja jestem zwolenniczką trzymania rodziców krótko big_smile Polscy rodzice wychowani w terrorze starszyzny żądającej bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku marzą aby teraz w końcu wejść w tą rolę. Na moich wrzucenie na luz nie działało, przekonywanie i tłumaczenie nigdy nawet nie wchodziło w grę bo traktowali mnie z góry więc z tej pozycji nie ma nawet co startować do tłumaczenia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy akurat są obrażeni i już z tydzień się nie odzywają ale jak nie są obrażeni to rozmawiamy tylko o pogodzie i pandemii big_smile Wszystkie bardziej osobiste pytania są natychmiast ucinane i w ten sposób nie dostaję nachalnych porad i oceniających komentarzy, których nie chcę wink)

od kiedy mieszkam na swoim, mam calkowicie odwrotnie i wychodze z zalozenia, ze moj (nasz:D) dom to moje(nasze) zasady  smile a jak komus sie nie podoba, to przeciez nie musi ze mna mieszkac.
I w ten sposob patrze na Autorke, ktora wbila rodzicom do domu, jest w jakiejs czesci na ich utrzymaniu i probuje ich ustawiac, zamiast sie po prostu wyniesc na swoje i usamodzielnic. Dla mnie jej narzekanie na ojca i na to, jak to on nie moze sie dostosowac, jest po prostu niegrzeczne, bo to nie on powinien sie musiec dostosowywac we wlasnym domu. To Autorka jak wrocila na pare miesiecy moglaby zacisnac zeby, odbic sie od finansowego dna i odejsc. To tez troche nauczka na przyszlosc, zeby nie doprowadzac do sytuacji, kiedy utrata pracy powoduje momentalny powrot do rodzicow. Zawsze warto miec wlasne zaplecze finansowe.

Autorka powinna sie wyniesc, zaczac mieszkac po swojemu i przestac szukac aprobaty u rodzicow. Oni w koncu przyjma do wiadomosci, ze mieszka z facetem przed slubem, a zreszta w sytuacji, kiedy oni juz beda na swoim, to takie teksty rodzicow mozna ucinac bardzo prostymi slowami "jestem dorosla, odpowiadam sama za siebie, zyje tak jak chce". I nie wchodzic w dyskusje.

Kilka lat temu pojechalismy na wakacje do bliskiej rodziny partnera i tez ulokowali nas w osobnych pokojach. Nie klocilismy sie, uszanowalismy wole gospodarzy.

Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie niekulturalne.


Napisalam, ze autorka powinna sie wyniesc stamtad, zaczac zyc po swojemu i nie pozwalac sobie na dalsze dyskusje i dogadywanie ojca na ten temat.

39

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie niekulturalne.

W pewnym momencie dzieci stają się dorosłe - tzn. min. że odpowiadają za siebie finansowo, ponoszą konsekwencje swoich działań, są w stanie się utrzymać.
Autorka nie jest w stanie się utrzymać, nie odpowiada za swoje utrzymanie finansowo- nie jest jeszcze dorosła. Jest pod opieką rodziców, a Ci w ramach procesu wychowawczego mogą wymagać od niej przestrzegania zasad panujących w ich domu.
Problem zniknie, gdy autorka się wyprowadzi i rzeczywiście stanie się dorosła.
Na razie nie jest.

40

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Marata napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Jeżeli ktoś powołuje na ten świat dziecko z założeniem że jego domowe zasady są ważniejsze niż komfort i poszanowanie poglądów reszty członków rodziny to chyba powinien jednak być singlem do końca życia. Spoko, rozumiem sensowne zasady domowe pt żadnych gości po 19 bo chce odpocząć w ciszy ale obrażanie córki bo ta postanowiła zamieszkać z chłopakiem przed ślubem albo zostać u niego na noc/wyjechac z nim na wakacje... Zadziwiające jest jak pozwalamy sobie na dużo wobec naszych najbliższych przy czym kuzynki w twarz już nie obrazimy za mieszkanie z meżczyzną bez ślubu bo to takie niekulturalne.

W pewnym momencie dzieci stają się dorosłe - tzn. min. że odpowiadają za siebie finansowo, ponoszą konsekwencje swoich działań, są w stanie się utrzymać.
Autorka nie jest w stanie się utrzymać, nie odpowiada za swoje utrzymanie finansowo- nie jest jeszcze dorosła. Jest pod opieką rodziców, a Ci w ramach procesu wychowawczego mogą wymagać od niej przestrzegania zasad panujących w ich domu.
Problem zniknie, gdy autorka się wyprowadzi i rzeczywiście stanie się dorosła.
Na razie nie jest.

Dzieci stają się dziś dorosłe szybciej niż są w stanie się utrzymać. To nie te czasy gdzie 18latki szły do pracy się utrzymywać. Trzeba trochę realnie patrzeć na świat i na rzeczywistość a nie tylko na swoje zasady, z resztą póki córka studiuje to ojciec żadnej łaski nie robi, dopłacać musi do tego interesu czy mu się podoba czy nie. A proces wychowawczy już został zakończony, miał swoją szansę na wychowanie pobożnej zakonnicy - jak widać nie pykło.

Ja jakby widzę co wcześniej było napisane w tym wątku i wyprowadzce i w 100% popieram, że do póki się nie wyniesie to nie będzie miała spokoju. Mnie po prostu zadziwia ja beznadziejnego ma ojca i jak wszyscy zgodnie przyklaskują idei - jego dom, dostosuj się. Ja jestem zdania że należy walczyć o swoje bez względu na to gdzie mieszkamy big_smile Jak mu będzie tak ustępować to potem się chłop mocno zdziwi na starość w przypadku niedołężności też zrobi mój dom moje zasady a on przecież cały czas myślał że jest dobrym kochanym tatusiem :DD Walcząc na bieżąco wbrew pozorom daje mu szansę poprawy wink)

41

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie po prostu zadziwia ja beznadziejnego ma ojca i jak wszyscy zgodnie przyklaskują idei - jego dom, dostosuj się.

wink Też tak czytam i widzę, że w myśleniu wielu ludzi dzieciak to dalej podrzędna istota winna posłuszeństwo i element w rodzinie gorszy i mniej ważny praw pozbawiony. Może i moi rodzice wiele do życzenia pozostawiają ale zawsze powtarzali, że nabyty dom to nasz dom, to rodzinny dom, jestem częścią rodziny więc jest tak samo mój jak i ich.  Nie spisywali ze mną umowy do prawa pobytu na ich terytorium mieszkalnym z nakazem myślenia i postępowania jak oni wink oczywiście jak przeginałam to były uwagi i kłótnie ale nigdy nie było hasła dostosowania się, czułam się w rodzinie na równi, bez zagrożenia, że jak nie będę grzeczna to mnie wypieprzą z ich domu.. bo też był mój wink słyszałam, że nie popierają moich działań, ale jeśli nie wchodziły im w paradę to był komentarz "twoje życie, rób co chcesz, mimo że myślimy inaczej". Ojcu wątkowemu się czkawką odbije takie wychowanie córuni wink

42

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
krolowachlodu87 napisał/a:

Dzieci stają się dziś dorosłe szybciej niż są w stanie się utrzymać.

Dorosłość to zdolność do samodzielnej egzystencji...

43

Odp: Wtrącanie się rodziny w związek
Paula567 napisał/a:

Czy u kogoś z Was był podobny problem? Jak sobie z tym poradziliscie?...Nie dajemy rady....

U mnie był podobny problem, chociaż to zupełnie inna historia. Skoro chciałam żyć po swojemu, to dla mnie naturalnym krokiem była wyprowadzka z domu. Przez ponad 2 lata właściwie nie miałam kontaktu ze swoim tatą, ale muszę dodać, że dzisiaj jest on osobą, której ufam najbardziej na świecie.

Ważne jest chyba to, że wtrącanie się mojego taty do mojego ówczesnego związku, życia nie wynikała z dulszczyzny, ale z obawy, że źle ulokowałam uczucia, że zostanę wykorzystana itp.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wtrącanie się rodziny w związek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024