Mama została sama z psami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mama została sama z psami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

Temat: Mama została sama z psami

Witam wszystkich. Mam 30 lat i miesiąc temu wyprowadziłam się od mamy (60 lat). Mieszkałyśmy we dwójkę w kawalerce przez 12 lat i stwierdziłam, że w końcu czas się trochę usamodzielnić i odciąć pępowinę. Niestety mama musi teraz zajmować się trójką psów, które z nami były. Najstarsza sunia, którą wzięłam, gdy chodziłam jeszcze do szkoły, ma już prawie 13 lat, drugi piesek to jej córka, a trzecia to przybłęda, którą mama znalazła przywiązaną gdzieś za miastem, więc postanowiła ją przygarnąć. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją samą ze zwierzakami. Matka ma stale pretensje i żale, bo nie ma już siły wychodzić z nimi na spacery i powinnam ją odciążyć. Pytanie tylko jak, skoro już z nią nie mieszkam, a na pewno nie wrócę do jednego pokoju, gdzie panowała ciasnota i brak prywatności. Zostaje tylko oddać psy do schroniska albo wynająć większe mieszkanie, co oczywiście odpada bo w kawalerce mamy meldunek. Nie ma nam kto pomóc...Doraźne odwiedziny matki i spacery z psami to rozwiązanie raczej na krótką metę. Czuję się podle bo trochę zrzuciłam z siebie odpowiedzialność, a z drugiej- czy któraś/ktoś z Was chciałby wciąż siedzieć z rodzicem na niewielkiej przestrzeni?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Witam wszystkich. Mam 30 lat i miesiąc temu wyprowadziłam się od mamy (60 lat). Mieszkałyśmy we dwójkę w kawalerce przez 12 lat i stwierdziłam, że w końcu czas się trochę usamodzielnić i odciąć pępowinę. Niestety mama musi teraz zajmować się trójką psów, które z nami były. Najstarsza sunia, którą wzięłam, gdy chodziłam jeszcze do szkoły, ma już prawie 13 lat, drugi piesek to jej córka, a trzecia to przybłęda, którą mama znalazła przywiązaną gdzieś za miastem, więc postanowiła ją przygarnąć. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją samą ze zwierzakami. Matka ma stale pretensje i żale, bo nie ma już siły wychodzić z nimi na spacery i powinnam ją odciążyć. Pytanie tylko jak, skoro już z nią nie mieszkam, a na pewno nie wrócę do jednego pokoju, gdzie panowała ciasnota i brak prywatności. Zostaje tylko oddać psy do schroniska albo wynająć większe mieszkanie, co oczywiście odpada bo w kawalerce mamy meldunek. Nie ma nam kto pomóc...Doraźne odwiedziny matki i spacery z psami to rozwiązanie raczej na krótką metę. Czuję się podle bo trochę zrzuciłam z siebie odpowiedzialność, a z drugiej- czy któraś/ktoś z Was chciałby wciąż siedzieć z rodzicem na niewielkiej przestrzeni?

Mama ma 60 lat, to nie jest jeszcze starość. Może ja mam jakieś zaburzone postrzeganie wieku, ale w kraju  w którym mieszkam i pracuję kobiety idą na emeryturę w wieku 65 lat, a koleżanki z pracy a pracę mam niełatwą mają często po 70 lat!! Doskonale sobie radzą i walczą ze starzeniem się a wigorem często mnie by przeskoczyły. Raczej zadaj sobie pytanie, co się dzieje z twoją mamą że w tak w sumie młodym wieku nawet psami nie jest w stanie się zająć?

3 Ostatnio edytowany przez weraa30 (2021-03-24 21:26:28)

Odp: Mama została sama z psami

Ponieważ ma problemy ze zdrowiem. Najbardziej doskwiera nadciśnienie, lekka astma i wrażliwość na zmiany pogody. Stale narzeka, że się słabo czuje. Oczywiście bierze leki. Poza tym, podejrzewam że ma stany depresyjne.

4

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Ponieważ ma problemy ze zdrowiem. Najbardziej doskwiera nadciśnienie, lekka astma i wrażliwość na zmiany pogody. Stale narzeka, że się słabo czuje. Oczywiście bierze leki. Poza tym, podejrzewam że ma stany depresyjne.

Oczywiście nie mam nic przeciwko psom, ale jeśli nie da się nic zrobić aby stanowiły część rodziny, to należy oddać je do adopcji.

Poza tym, ani nadciśnienie które można regulować lekami, ani lekka astma ani nawet wrażliwość na zmiany pogody nie są usprawiedliwieniem dla bezczynności w wieku 60 lat. Już prędzej depresja i tutaj poradziłabym leczenie.

5

Odp: Mama została sama z psami

A dlaczego nie możesz wziąć psów do siebie? Nie wszystkich, ale może choćby dwóch młodszych?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

6

Odp: Mama została sama z psami

Dlatego że wynajmuję pokój u kogoś, mam umowę do sierpnia. Raczej właścicielka się nie zgodzi żeby trzymać dwa psy w pokoju.

7

Odp: Mama została sama z psami

A co ma meldunek do wynajęcia większego mieszkania?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Mama została sama z psami

Możesz wynająć inne mieszkanie. Od razu zapowiadam, że nie przyjmuję tłumaczeń że nie ma - są na pewno tylko tobie się nie chce bo będzie za daleko do centrum albo do sklepu. Psy są jakiej wielkości? Ciągną na spacerach?

9

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Dlatego że wynajmuję pokój u kogoś, mam umowę do sierpnia. Raczej właścicielka się nie zgodzi żeby trzymać dwa psy w pokoju.

Brzmi to tak, jakbyś nie była pewna, czy na pewno się nie zgodzi.
Warto zapytać - może okaże się, że się zgodzi. I chociaż przejściowo i częściowo rozwiąże to problem, a Ty będziesz miała komfort na szukanie innego rozwiązania.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

10

Odp: Mama została sama z psami

Wynajmuje pokoj a nie mieszkanie!

11

Odp: Mama została sama z psami

Mało prawdopodobne aby jakiś właściciel zgodził się na lokatora z 3 psami do mieszkania gdzie jeszcze zamieszkują inne obce osoby.
Poza tym chyba pracujesz więc 3 psy zamknięte w pokoju, w nowym miejscu  na kilka godzin to trauma dla nich.
Bo raczej nie będą mogły chodzić po całym mieszkaniu.
Jedyne rozwiązanie to zatrudnienie kogoś do spacerów z psami.
Czasami młodzież, starsze dzieci w ten sposób chcą sobie dorobić do kieszonkowego i nie są to jakieś wielkie pieniądze.
Podzielić pomiędzy kilka osób te spacery, trochę mama, trochę ty, trochę ta zatrudniona osoba i jakoś będzie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

12

Odp: Mama została sama z psami

Ja wiem, ze kazdy jest inny, ale twoja mama to przeciez niestara kobieta! moze wywiera na ciebie presje, zebys wrocila?

Ja mam lat 59, nadcisnienie, pracuje 100% zawodowo, mam 15 kur, 2 koty, dwa psy i ogromny ogrod plus dom do ogarniecia...
Czy mama sie troche ze soba moze piesci?

Zyj Tu i Teraz.

13

Odp: Mama została sama z psami

Może mama czuje się opuszczona?
Przez lata żyłyście w takiej bardzo bliskiej symbiozie ... może szuka teraz środków i sposobów, żeby wymusić znowu na Tobie Autorko bliski i częsty kontakt.
A może jest to możliwe, żebyście wynajęły wspólnie coś większego, gdzie każda z Was będzie miała swoją własną przestrzeń?
Fakt, że jesteście gdzieś tam zameldowane, nie ma żadnego znaczenia ani wpływu na możliwość zamieszkania w innym miejscu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

14

Odp: Mama została sama z psami
IsaBella77 napisał/a:

Może mama czuje się opuszczona?
Przez lata żyłyście w takiej bardzo bliskiej symbiozie ... może szuka teraz środków i sposobów, żeby wymusić znowu na Tobie Autorko bliski i częsty kontakt.
A może jest to możliwe, żebyście wynajęły wspólnie coś większego, gdzie każda z Was będzie miała swoją własną przestrzeń?
Fakt, że jesteście gdzieś tam zameldowane, nie ma żadnego znaczenia ani wpływu na możliwość zamieszkania w innym miejscu.

To jest bardziej problem autorki a nie jej mamy.
Po pierwsze to "starych drzew się nie przesadza".
Po drugie jeśli mamie jest tam dobrze w tej kawalerce, ma meldunek, teraz po wyprowadzce córki ma więcej miejsca to nie ma co jej ruszać, niech sobie tam mieszka.
Autorka ma prawo do prywatności, wyjścia spod kontroli mamy ale mamie nie powinno przez to narosnąć obowiązków ani kosztów.
A tak się stało bo 3 zwierzaki są na jej głowie.
Słusznie więc autorka ma wyrzuty sumienia.
Powinna mamę odciążyć.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15

Odp: Mama została sama z psami

Nawet gdyby mama autorki wątku nie miała żadnych dolegliwości to też ma prawo nie chcieć wychodzić z 3ma psami.
Autorka się wyprowadziła bo chce mieć swoje życie, bo mieszkanie w 1 pokoju było uciązliwe i to nie ze względu na brak zdrowia.
Dlatego jej mama też ma prawo ot tak nie chcieć wyprowadzać psów.
Trzeba było tak się urządzić, żeby zabrać psy ze sobą ,a przynajmniej część.
Matka też ma prawo do swojego życia a nie być uwiązaną z psami i to trzema.

Uważam, że wmawianie komuś, że te choroby jakie ma nie przeszkadzaja w wyprowadzaniu psów jest słabe.
To że ktoś ma 15 kur i 10 świń i 100 chorób i daje sobie radę nie ma sie nijak do tego, ze ktoś może być zdrowym i nie chcieć mieć ani jednej kury, ani jednej świni i nawet kota;)

Właścicielko 15 kur może zechcesz przygarnąć te psiaki?
Kur nie hodujesz w bloku więc wypuścisz psy na podwórze i po sprawie...

16

Odp: Mama została sama z psami

Ja się zgadzam z Dorotą. Słabe jest to, że zostawiłaś matkę z psami. Zwłaszcza że najstarszą suczkę Ty przygarnęłaś i to kiedy miałaś lat 17, więc żadne tam dziecko, które nie wie, że zwierzę to nie zabawka. Stąd, moim zdaniem, wypadałoby wziąć ze sobą te suczkę i jej potomka.

Zupełnie nie dziwię się Twojej mamie. Piszesz o odcinaniu pępowiny i samodzielności - to może warto byłoby, w ramach tej samodzielności oczywiście, wziąć odpowiedzialność za swoje zwierzaki? A nie zrzucać na mamę obowiązki? Bo to NIE JEST ani dorosłe, ani dojrzałe.

A co do wynajmu - w różnych miastach wynajmowałam i pokoje, i mieszkania, i dziwnym trafem zawsze znalazłam takie, do których mogłam zabrać kota. Ale no, ja chciałam. wink Nie wspominając już o tym, że w tej chwili o mieszkanie do wynajęcia bardzo łatwo, bo wielu studentów wróciło do domu ze względu na zdalne nauczanie, a inni potracili pracę, więc też musieli się zmyć.

17

Odp: Mama została sama z psami
SaraS napisał/a:

Ja się zgadzam z Dorotą. Słabe jest to, że zostawiłaś matkę z psami. Zwłaszcza że najstarszą suczkę Ty przygarnęłaś i to kiedy miałaś lat 17, więc żadne tam dziecko, które nie wie, że zwierzę to nie zabawka. Stąd, moim zdaniem, wypadałoby wziąć ze sobą te suczkę i jej potomka.

Zupełnie nie dziwię się Twojej mamie. Piszesz o odcinaniu pępowiny i samodzielności - to może warto byłoby, w ramach tej samodzielności oczywiście, wziąć odpowiedzialność za swoje zwierzaki? A nie zrzucać na mamę obowiązki? Bo to NIE JEST ani dorosłe, ani dojrzałe.

A co do wynajmu - w różnych miastach wynajmowałam i pokoje, i mieszkania, i dziwnym trafem zawsze znalazłam takie, do których mogłam zabrać kota. Ale no, ja chciałam. wink Nie wspominając już o tym, że w tej chwili o mieszkanie do wynajęcia bardzo łatwo, bo wielu studentów wróciło do domu ze względu na zdalne nauczanie, a inni potracili pracę, więc też musieli się zmyć.

1 kot a 3 psy to jest ogromna różnica. smile
Koty nie szczekają, załatwiają się do kuwety, nie potrzebują przynajmniej dwukrotnego wyjścia na spacer itd.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

18

Odp: Mama została sama z psami

Ale co to ma do rzeczy? Jak bardziej absorbujące zwierzę, to można je zwalić komuś na głowę i jest się w pełni usprawiedliwionym? XD

19

Odp: Mama została sama z psami

Autorko, żadnym usamodzielnieniem nie jest wynajęcie pokoju i pozostawienie własnego psa pod opieką kogoś innego. Niezależność rozumiem nieco inaczej. Czy nie można przynajmniej tego najstarszego psa wziąć ze sobą? Przecież tu chodzi o trzynastoletnią psinę, która w przeciwnym razie miałaby trafić do schroniska. To jest na takiej zasadzie, że "chcę być niezależna, więc pozbędę się tego, co stanowi balast, co mi to utrudnia". Sztuką jest pogodzenie obu tych kwestii, wypracowanie kompromisu. Niezależność to jednocześnie wzięcie odpowiedzialności, za to, co się oswoiło i dla kogo jest się całym światem. Starszy pies dla nikogo nie powinien być problemem, zakładając, że nie jest agresywny i nie skacze po parapetach, ale to już chyba nie ten wiek. Dwie kolejne opcje - poczekać, aż piesek trafi za tęczowy most, a może to nastąpić w ciągu roku, więc tyle powinnaś wytrzymać, albo oddać go komuś dobremu, zaufanemu. Starsze psy mają mniejsze możliwości adaptacyjne, w schronisku doświadczają traumy. Byłoby okrucieństwem w imię własnej samodzielności skazywać wieloletniego przyjaciela na cierpienie i śmierć w okropnych warunkach - niestety pies w tym wieku ma małą szansę na adopcję. Życzę rozsądnej decyzji! Proszę wziąć pod uwagę nie tylko swoje i matki potrzeby.

"Nagle, nieraz w ciągu kilku dni, powstaje więź, o wiele mocniejsza od wszystkich, ale to wszystkich więzi, jakie istnieją między nami, ludźmi. Nie ma wierności, która by nie została złamana, z wyjątkiem wierności naprawdę wiernego psa".
Konrad Lorenz

20

Odp: Mama została sama z psami

Dzięki za spory odzew.
Czytając Wasze opinie najlepszym rozwiazaniem byłoby zatrudnienie kogoś do spacerów, pod warunkiem ze ta osoba da radę wyprowadzić choć dwójkę psiaków. No i czy psy będą łaskawie chciały wyjść z obcą osobą... Tym bardziej że są nauczone biegać luzem. No i jestem ciekawa reakcji mamy czy ona będzie chciała zeby ktoś postronny brał je na spacer (w co wątpię).
Tu dochodzi też kwestia tego, że dwoje piesków są bardziej przywiazane do mamy i to z nią częściej wychodziły niż ze mną. Nawet jakbyśmy znów razem zamieszkały, to ja i tak całe dnie jestem w pracy. Musiałabym siła je na dwór wyciągać.

21

Odp: Mama została sama z psami

Gdzie Ty mieszkasz, że psy są nauczone biegać luzem, skoro wszędzie jest obowiązem chodzenia z osem na smyczy chyba, że jestes w ogrodzonym parku dla psów.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Dzięki za spory odzew.
Czytając Wasze opinie najlepszym rozwiazaniem byłoby zatrudnienie kogoś do spacerów, pod warunkiem ze ta osoba da radę wyprowadzić choć dwójkę psiaków. No i czy psy będą łaskawie chciały wyjść z obcą osobą... Tym bardziej że są nauczone biegać luzem. No i jestem ciekawa reakcji mamy czy ona będzie chciała zeby ktoś postronny brał je na spacer (w co wątpię).
Tu dochodzi też kwestia tego, że dwoje piesków są bardziej przywiazane do mamy i to z nią częściej wychodziły niż ze mną. Nawet jakbyśmy znów razem zamieszkały, to ja i tak całe dnie jestem w pracy. Musiałabym siła je na dwór wyciągać.

Moim zdaniem szukasz sobie pretekstów do tego, żeby nic nie zmieniać.
Zamiast szukać sposobu na to, jak rozwiązać problem, Ty wyszukujesz przeszkody i preteksty do tego, żeby go nie rozwiązywać.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Dzięki za spory odzew.
Czytając Wasze opinie najlepszym rozwiazaniem byłoby zatrudnienie kogoś do spacerów, pod warunkiem ze ta osoba da radę wyprowadzić choć dwójkę psiaków. No i czy psy będą łaskawie chciały wyjść z obcą osobą... Tym bardziej że są nauczone biegać luzem. No i jestem ciekawa reakcji mamy czy ona będzie chciała zeby ktoś postronny brał je na spacer (w co wątpię).
Tu dochodzi też kwestia tego, że dwoje piesków są bardziej przywiazane do mamy i to z nią częściej wychodziły niż ze mną. Nawet jakbyśmy znów razem zamieszkały, to ja i tak całe dnie jestem w pracy. Musiałabym siła je na dwór wyciągać.

To je naucz chodzić na smyczy - w czym problem? I stary pies się nauczy, ja uczyłam 11 letniego ostatnio podstawowych komend i wychodzić na spacery bo właściciel go miał za zabawkę i ozdobę domu
Nie rozumiem też wątpliwości pod tytułem - jak ktoś da radę wyprowadzić wasze 3 psy? Pani lat 60 jakoś daje radę więc?
Pies nie będzie chciał wyjść na spacer z kimś obcym? Dobre, to pani matka je kawałek odprowadzi potem skróci ten kawałek aż w końcu nie będzie wychodzić wcale.

24

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Dzięki za spory odzew.
Czytając Wasze opinie najlepszym rozwiazaniem byłoby zatrudnienie kogoś do spacerów, pod warunkiem ze ta osoba da radę wyprowadzić choć dwójkę psiaków. No i czy psy będą łaskawie chciały wyjść z obcą osobą... Tym bardziej że są nauczone biegać luzem. No i jestem ciekawa reakcji mamy czy ona będzie chciała zeby ktoś postronny brał je na spacer (w co wątpię).
Tu dochodzi też kwestia tego, że dwoje piesków są bardziej przywiazane do mamy i to z nią częściej wychodziły niż ze mną. Nawet jakbyśmy znów razem zamieszkały, to ja i tak całe dnie jestem w pracy. Musiałabym siła je na dwór wyciągać.

Mam psa, miałam kilka innych.
Trudno mi uwierzyć, że psy nie zechcą na spacer z nawet obcą osoba a co dopiero z domownikiem.
Choćby nie wiem jak mocno były przywiązane do jednego członka rodziny.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

25 Ostatnio edytowany przez krolowachlodu87 (2021-03-26 16:51:26)

Odp: Mama została sama z psami
Kleoma napisał/a:
weraa30 napisał/a:

Dzięki za spory odzew.
Czytając Wasze opinie najlepszym rozwiazaniem byłoby zatrudnienie kogoś do spacerów, pod warunkiem ze ta osoba da radę wyprowadzić choć dwójkę psiaków. No i czy psy będą łaskawie chciały wyjść z obcą osobą... Tym bardziej że są nauczone biegać luzem. No i jestem ciekawa reakcji mamy czy ona będzie chciała zeby ktoś postronny brał je na spacer (w co wątpię).
Tu dochodzi też kwestia tego, że dwoje piesków są bardziej przywiazane do mamy i to z nią częściej wychodziły niż ze mną. Nawet jakbyśmy znów razem zamieszkały, to ja i tak całe dnie jestem w pracy. Musiałabym siła je na dwór wyciągać.

Mam psa, miałam kilka innych.
Trudno mi uwierzyć, że psy nie zechcą na spacer z nawet obcą osoba a co dopiero z domownikiem.
Choćby nie wiem jak mocno były przywiązane do jednego członka rodziny.

No chyba że domownik traktuje zwierzaki jak problem albo gorzej to mogę sobie wyobrazić że nie będą chciały

26

Odp: Mama została sama z psami
Syl napisał/a:

Autorko, żadnym usamodzielnieniem nie jest wynajęcie pokoju i pozostawienie własnego psa pod opieką kogoś innego. Niezależność rozumiem nieco inaczej. Czy nie można przynajmniej tego najstarszego psa wziąć ze sobą? Przecież tu chodzi o trzynastoletnią psinę, która w przeciwnym razie miałaby trafić do schroniska. To jest na takiej zasadzie, że "chcę być niezależna, więc pozbędę się tego, co stanowi balast, co mi to utrudnia". Sztuką jest pogodzenie obu tych kwestii, wypracowanie kompromisu. Niezależność to jednocześnie wzięcie odpowiedzialności, za to, co się oswoiło i dla kogo jest się całym światem. Starszy pies dla nikogo nie powinien być problemem, zakładając, że nie jest agresywny i nie skacze po parapetach, ale to już chyba nie ten wiek. Dwie kolejne opcje - poczekać, aż piesek trafi za tęczowy most, a może to nastąpić w ciągu roku, więc tyle powinnaś wytrzymać, albo oddać go komuś dobremu, zaufanemu. Starsze psy mają mniejsze możliwości adaptacyjne, w schronisku doświadczają traumy. Byłoby okrucieństwem w imię własnej samodzielności skazywać wieloletniego przyjaciela na cierpienie i śmierć w okropnych warunkach - niestety pies w tym wieku ma małą szansę na adopcję. Życzę rozsądnej decyzji! Proszę wziąć pod uwagę nie tylko swoje i matki potrzeby.

Otóż to! Dorosłość to odpowiedzialność. A tu dwie niby dorosłe kobiety, naprzygarniały sobie zwierząt i teraz każda kombinuje, jak tu się nimi nie zajmować. Na przyszłość radzę co najwyżej pluszaka sobie przygarnąć, nie żywą istotę.
Ja w ogóle trochę nie rozumiem tej sytuacji. Póki mieszkałyście razem, to psy Wam nie przeszkadzały, a teraz, jak się wyprowadziłaś, to nagle stały się balastem dla Twojej mamy? Z tego co piszesz, to dwa psiaki są z Twoją mamą zżyte i z nią chodziły zawsze na spacery, więc czemu, skoro (załóżmy) jeszcze kilka tygodni temu mogła z nimi chodzić, to teraz nagle nie może? Faktycznie to wygląda tak, jakby próbowała grać na Twoich uczuciach i była zła, że się wyprowadziłaś. Z drugiej strony Twoje podejście wobec nich też pozostawia wiele do życzenia. Jak byłaś młoda, to przygarnęłaś psa, czyli go chciałaś, a teraz już nie chcesz? Wiem, że w przypadku mieszkania z rodzicami często zacierają się te granice "mój zwierzak" - "twój zwierzak", najczęściej zwierzę traktuje się jako "wspólne", a potem właśnie nie ma komu wziąć za nie odpowiedzialności. Przydałyby się informacje, jak do tej pory wyglądała Wasza wspólna opieka nad psami, która z Was co wokół nich robiła i ogólnie jaki był Wasz stosunek do nich? Nie pojmuję tej sytuacji, bo jak ja się wyprowadzałam z domu rodzinnego, to zostawiałam tam koty, choć teoretycznie jeden był adoptowany przeze mnie (ale się potem przeprowadził do dziadków piętro niżej, bo wolał ich ode mnie, a oni byli zadowoleni z takiego obrotu sytuacji), bo wiedziałam, że moja mama i dziadkowie je kochają, traktują jak członków rodziny i będą się nimi dalej zajmować, bez mojej pomocy. Tylko że u nas koty zawsze były "wspólne" i wszyscy o nie dbaliśmy. Gdybym wiedziała, że moja rodzina np. nie przepada za kotami i nie będzie się nimi zajmować po mojej wyprowadzce, to w życiu bym ich tam nie zostawiła.
A jak to wyglądało u Ciebie? Bo póki co wcale nie masz lepszego podejścia, niż Twoja mama. Czemu od razu zakładasz schronisko? Jeśli choć jeden z tych psów jest z Tobą zżyty, to czemu nie wzięłaś go ze sobą na wyprowadzkę? Zwłaszcza że teraz naprawdę jest dość łatwo znaleźć dogodny pokój czy mieszkanie, przez pandemię rynek nieruchomości stoi w miejscu i właściciele mieszkań nie są już tak wymagający i wybredni, tylko cieszą się, że w ogóle ktoś chce od nich coś wynająć. Zgodzę się tu z przedmówcami, że szukasz tylko wymówek w tej sytuacji. W ogóle Twoje posty są pisane w takim tonie, jakby te biedne psy to były jakieś zalegające Wam przedmioty, a nie żywe istoty. Bo gdyby było inaczej, to czemu Twoim jedynym pomysłem było schronisko, które dla zwierzaka, który już zaznał domowego ciepła, jest najgorszą opcją? Czemu nie pomyślałaś, żeby w ostateczności po prostu poszukać im jakiegoś lepszego domu, samej czy przez jakąś fundację, tylko od razu schronisko, które dla psa, zwłaszcza wiekowego, może być traumą nie do przejścia?
Przede wszystkim siądź ze swoją mamą i pogadajcie jak dorosłe kobiety, bo to wygląda tak, jakbyście niczego nie ustaliły, tylko Ty wzięłaś i się wyniosłaś, nie myśląc o nikim innym. Rozmawiajcie tak długo, aż coś ustalicie. I przestańcie obie patrzeć tylko na siebie, bo mówicie o 3 psach, a nie 3 gratach, które komuś zawadzają.

27

Odp: Mama została sama z psami

Ponownie przemyślałam różne rozwiazania.
1. Schronisko oczywiście odpada, psy są juz stare i nie przeżyją rozłąki i życia w zamknięciu.
2. Adopcja- w sumie to co wyżej. Z resztą mama sie nie zgodzi. Wpada w skrajności, raz narzeka, a raz nie wyobraża sobie żeby poszły do obcego.
3. Wynajem wiekszego mieszkania. Spoko opcja, tylko powtarzam: będziemy musiały sie wymeldować z aktualnego mieszkania i stracić do niego prawo i być na łasce prywatnego typa/typiary, który udostępnia nam lokum. Chyba nie muszę tłumaczyć że meldunek jest potrzebny a mam wrażenie ze do niektorych to nie dociera.
4. Zatrudnienie kogoś do wyprowadzania na spacer: to by się sprawdziło w przypadku jednego pieska, max dwóch. Trzy psiaki to juz stadko, nauczone są żeby sie wybiegać, wtedy jest pewność że się załatwią. I szczerze mówiąc obawialabym się czy ta osoba sobie z nimi poradzi, ogarnęła je. Tym bardziej że sa juz stare i przyzwyczajone do pewnych rytuałów.
Chyba aktualnie najlepszym pomysłem jest żebym odwiedzała mamę jak najczęściej.
Chcę jeszcze napisać o moich relacjach z matką, nie wiem czy to może mieć wpływ na sytuację. Nie mamy zbyt dobrych kontaktów, nie rozumiemy sie. Mam wrażenie ze matka uzależnia swoje samopoczucie ode mnie, szantażuje mnie trochę emocjonalnie, że ją zostawiłam samą. Sugeruje mi , ze też się źle czuje siedząc sama w pokoju, co jest bzdurą, bo z natury jestem introwertykiem. Powinna iść do psychologa, ale wiem że tego nie zrobi, bo jest niekonsekwentna, innych badań tez nie zrobi bo sie "boi, że wtedy trafi do szpitala". Od dzieciństwa ma problemy z kręgosłupem- jej jedyne dzialanie w tym kierunku to smarowanie pleców amolem... Nie jestem święta, nie umiem do końca jej wspierać, ale jak mam to robić jeśli ona jest wiecznie na "nie"? Nie pójdę do lekarza, nie pójdę do ludzi, nic nie zmienię, będę cały dzień oglądać tv i jęczeć jak mi jest źle.

28

Odp: Mama została sama z psami

Wera, nie odpowiedziałaś wcześniej - co ma meldunek do zmiany mieszkania. Czy obecnie ta kawalerka jest wynajmowana czy to Wasze mieszkanie?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

29

Odp: Mama została sama z psami

To mieszkanie miejskie, konkretniej socjalne. Dopóki opłacamy czynsz, możemy tu mieszkać.

30

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

To mieszkanie miejskie, konkretniej socjalne. Dopóki opłacamy czynsz, możemy tu mieszkać.

To nie lepiej by było jakbyście obie odłożyły kasę i kupiły sobie coś większego razem? 2 pokoje?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

31

Odp: Mama została sama z psami

Czy to przypadkiem nie chodzi głównie o to odcięcie pompowiny, to że mamie nie podoba się, że została sama? Może wasza relacja nie jest łatwa ale była przyzwyczajona do funkcjonowania z Tobą. Pasuje jej, że będziesz przyjeżdżać pomagać jej z psami a przy okazji zajmować jej samopoczuciem.
Pamiętaj aby zadbać o swoje życie, masz 30 lat. Twoja matka wydaje się trochę toksyczna. Wydaje się, że problem może być taki, że ona sama ze sobą nie do końca sobie radzi. Trzeciego psa sama przygarnęła, a teraz może Cię trzymać przy sobie za pomocą poczucia winy.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

32

Odp: Mama została sama z psami
Lady Loka napisał/a:
weraa30 napisał/a:

To mieszkanie miejskie, konkretniej socjalne. Dopóki opłacamy czynsz, możemy tu mieszkać.

To nie lepiej by było jakbyście obie odłożyły kasę i kupiły sobie coś większego razem? 2 pokoje?

Dla mnie sama informacja, że mieszkanie jest socjalne, wyklucza takie rozwiązanie, bo one z zasady przyznawane są osobom o bardzo niskich dochodach.
Niemniej może o czymś nie wiemy, a mama Autorki zamieszkuje w nim na jakichś innych zasadach?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

33

Odp: Mama została sama z psami
Olinka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
weraa30 napisał/a:

To mieszkanie miejskie, konkretniej socjalne. Dopóki opłacamy czynsz, możemy tu mieszkać.

To nie lepiej by było jakbyście obie odłożyły kasę i kupiły sobie coś większego razem? 2 pokoje?

Dla mnie sama informacja, że mieszkanie jest socjalne, wyklucza takie rozwiązanie, bo one z zasady przyznawane są osobom o bardzo niskich dochodach.
Niemniej może o czymś nie wiemy, a mama Autorki zamieszkuje w nim na jakichś innych zasadach?

To jest prawda, ale ja i tak mam w tym momencie z tyłu głowy to, że autorka ma 30 lat. Dorosła, pracująca osoba i dopiero mając 30 lat wynajmuje sobie pokój gdzieś? Nie gra mi to wszystko jakoś. Utrzymanie trzech psów też kosztuje i to zapewne dosyć sporo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Ponownie przemyślałam różne rozwiazania.
1. Schronisko oczywiście odpada, psy są juz stare i nie przeżyją rozłąki i życia w zamknięciu.
2. Adopcja- w sumie to co wyżej. Z resztą mama sie nie zgodzi. Wpada w skrajności, raz narzeka, a raz nie wyobraża sobie żeby poszły do obcego.
3. Wynajem wiekszego mieszkania. Spoko opcja, tylko powtarzam: będziemy musiały sie wymeldować z aktualnego mieszkania i stracić do niego prawo i być na łasce prywatnego typa/typiary, który udostępnia nam lokum. Chyba nie muszę tłumaczyć że meldunek jest potrzebny a mam wrażenie ze do niektorych to nie dociera.
4. Zatrudnienie kogoś do wyprowadzania na spacer: to by się sprawdziło w przypadku jednego pieska, max dwóch. Trzy psiaki to juz stadko, nauczone są żeby sie wybiegać, wtedy jest pewność że się załatwią. I szczerze mówiąc obawialabym się czy ta osoba sobie z nimi poradzi, ogarnęła je. Tym bardziej że sa juz stare i przyzwyczajone do pewnych rytuałów.
Chyba aktualnie najlepszym pomysłem jest żebym odwiedzała mamę jak najczęściej.
Chcę jeszcze napisać o moich relacjach z matką, nie wiem czy to może mieć wpływ na sytuację. Nie mamy zbyt dobrych kontaktów, nie rozumiemy sie. Mam wrażenie ze matka uzależnia swoje samopoczucie ode mnie, szantażuje mnie trochę emocjonalnie, że ją zostawiłam samą. Sugeruje mi , ze też się źle czuje siedząc sama w pokoju, co jest bzdurą, bo z natury jestem introwertykiem. Powinna iść do psychologa, ale wiem że tego nie zrobi, bo jest niekonsekwentna, innych badań tez nie zrobi bo sie "boi, że wtedy trafi do szpitala". Od dzieciństwa ma problemy z kręgosłupem- jej jedyne dzialanie w tym kierunku to smarowanie pleców amolem... Nie jestem święta, nie umiem do końca jej wspierać, ale jak mam to robić jeśli ona jest wiecznie na "nie"? Nie pójdę do lekarza, nie pójdę do ludzi, nic nie zmienię, będę cały dzień oglądać tv i jęczeć jak mi jest źle.

Po pierwsze nie czuj się źle z tym, że oddajesz psy, ale poszukaj sprawdzonej fundacji. Do schroniska nie można oddawać psów właścicielskich. Jeden został wzięty jak byłaś dzieckiem, drugi pojawił się z niedopilnowania (chyba że suczka była wzięta już w ciąży), trzeci został znaleziony przez Twoją mamę. Musisz iść do przodu, a obarczona obowiązkiem zajmowania się tymi psami nie będziesz miała jak się wyprowadzić. Nikt Cię nie przyjmie do pokoju z trzema psami, a na mieszkanie Cię nie stać. Masz sobie zmarnować całe życie dla psów? Zastanów się.

Co do Twojej mamy, to znam ten typ, bo moja jest podobna. Tylko ja wyniosłam się do innego miasta w młodym wieku. Tak samo szantaż emocjonalny, wszystko na "nie", nic ze sobą nie robi, ale ma pretensje do wszystkich, że jej źle. Moja też ogląda całymi dniami telewizję i narzeka. Powiem Ci szczerze, że niewiele da się z tym zrobić. Starych nawyków nie zmienisz. Po prostu dbaj o swój komfort.

35

Odp: Mama została sama z psami

Do Olinki: wynajęłam pokój dopiero teraz bo wcześniej kiepsko zarabiałam, a jak wiadomo ceny najmu są kosmiczne. Teraz finansowo jest trochę lepiej, odłożyłam sobie trochę pieniędzy  no i trafilam na tani pokój, więc w sumie dobrze sie stało. Dodatkowo mieszkam niedaleko od mamy bo ok 1 km. Praktycznie następne osiedle.
Mieszkanie socjalne mamy przydzielone sądownie, aktualnie przez mój wyższy dochód czynsz wzrósł i płacimy jak za komunalne. Oczywiście dokładam się do swojej części czynszu.

36 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-03-28 12:40:27)

Odp: Mama została sama z psami

U mnie była podobna sytuacja ale z kotami.

Wyprowadzając się, zostawiłam rodzicom (którzy mieszkali w domu jednorodzinnym i koty były wychodzące) 2 koty, które kiedyś przygarnęłam. Uznałam że koty sa mocno terytorialne i zabieranie ich z miejsca gdzie mają ogród, do ciasnego mieszkania w bloku jest idiotyczne. Mama strasznie krzyczała, choć uważam że przesadzała. Dom jednorodzinny, do tego oddawałam każdy grosz za karmę dla nich. W międzyczasie ja przygarnęłam kolejne 4 przybłędy (mamie dziś tłumacze że gdybym wzięła tamte 2 koty to nie uratowałabym kolejnych 4 żyć) - tu już uznałam że jeśli kot jako swój pierwszy dom ma blok, to się przyzwyczai. Ale wracając... mama tak płakała że zrobiłam jej kłopot, że w końcu wzięłam do siebie te 2 koty. Fatalnie zniosły przeprowadzkę i obecność 4 innych kotów. Jedna nasikała pod siebie, druga schowała się w szafie. Tego samego dnia mama dzwoniła z płaczem że mam jej przywieźć koty.

Także tego...

W Twoim przypadku jest inaczej i się Twojej mamie nie dziwię. Psy to coś innego. Jak to się mówi "koty to przyjemność, psy to obowiązek".
Mam teraz obecnie także psa i widzę że obowiązków jest od cholery. A co dopiero z 3 psami....

Wywieś ogłoszenia na drzwiach Waszego bloku i okolicznych że szukasz kogoś kto będzie wyprowadzał psy i płacisz np. 5 czy 10 zł za 30 minut. Na pewno zgłosi się jakieś dziecko które kocha zwierzęta i chce dorobić.
Powiem jako ciekawostkę, że zanim miałam psa - sama marzyłam by wyprowadzać komuś psy, bo tak bardzo pragnęłam kontaktu z psem. Na pewno więc są tacy ludzi (a na pewno takie dzieci).

Oczywiście policz sobie czy będzie Cię na to stać. 5 zł za pół godziny to norma. 2 takie spacerki dziennie to 10 zł. Czyli w miesiącu musiałabyś wyłożyć 300 zł.

37

Odp: Mama została sama z psami

Ok, temat uważam za wyczerpany i chcę go zamknąć, ale jak to zrobić? Jakaś podpowiedź?

38

Odp: Mama została sama z psami
weraa30 napisał/a:

Ok, temat uważam za wyczerpany i chcę go zamknąć, ale jak to zrobić? Jakaś podpowiedź?

Przykro mi, ale zgodnie z przyjętymi zasadami wątków na życzenie nie usuwamy, zwłaszcza jeśli nie idą za tym jakieś wyjątkowo ważne powody.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mama została sama z psami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021