Dzięki za wszystkie posty, ale jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi. To, że nie pojawiły się żadne życiowe cele-misje, w stylu "zmienić świat" (oczywiście nie dosłownie, ale np. poprzez jakieś odkrycie naukowe, przysłowiowe ocalenie jakiegoś gatunku zwierzęcia/rośliny, etc.), "zostawić coś ważnego po sobie" (jakieś zmiany w sposobie myślenia szerszej grupy ludzi, czy "dzieła" sztuki, przekazanie komuś jakiejś wartościowej naszym zdaniem wiedzy, umiejętności, etc) to przypadek? Statystyka? Czy niechęć do przyznawania się do takich aspiracj? A może to kwestia wieku/etapu w życiu? Dlatego pytałem też o to jak postrzeganie tego tematu zmieniało się w miarę upływu czasu.
Pewnie niektóre z Waszych wypowiedzi można by podciągnąć pod tę kategorię (bo zostawić po sobie mądrze wychowane dzieci, odbudować coś co się straciło czy zniszczyło, zmienić się świadomie w jakimś aspekcie albo zgromadzić jakieś zasoby wspomnień, doświadczeń czy wiedzy - to też są cele, które nie mieszczą się w kategorii życia dniem dzisiejszym), ale wszystkie i tak zamykają się w obrębie nas samych i naszej najbliższej rodziny.
Podam przykład dla rozwinięcia (być może) dyskusji. Znam człowieka, który w młodości nauczył się pewnego specyficznego fachu. Przez większą część dotychczasowego życia jego celem było wykorzystanie tych umiejętności do tego, żeby zapewnić byt rodzinie. Od któregoś momentu się to trochę zmieniło i celem nadrzędnym stało się zrobienie wszystkiego, żeby ten specyficzny fach, który wydaje mu się bardzo cenny, ważny i przydatny dla społeczeństwa. Zrobić coś, żeby nie zaginął (bo stał się zajęciem bardzo niszowym, żeby nie powiedzieć że już ). Swoje zamierzenia realizuje obecnie poprzez próbę przekazania całej wiedzy i umiejętności potomkowi, ale otwarcie mówi o tym, że chciałby przed swoim odejściem to zajęcie popularyzować (a nie jest jeszcze staruszkiem). Może macie też takie kierunki swojej egzystencji?
W ogóle uważacie, że przekonanie o jakiejś swojej "misji" w życiu - to coś co nas napędza, a tym samym daje szansę spełnienia w większym stopniu? Czy raczej coś co może być tylko przekleństwem - bo w pogoni za "wyższym" celem raczej zaniedba się to co ważne tu i teraz?