Witam
Piszę ten tytuł ponieważ sam nie wiem jak do tego podejść..
Mam 20 lat,jestem z dziewczyną od 2 lat. Było pomiędzy nami bardzo dobrze,układało się itd. Aż do zeszłego roku gdy do mnie i do niej przyszły ciężkie momenty w życiu.. Ja zmagałem się z depresją a u niej przyszedł moment przejścia z życia szkolnego na dorosłe. Oboje się na siebie denerwowaliśmy bo oczekiwaliśmy pomocy od drugiej osoby a jej nie otrzymywaliśmy. 3 miesiące temu ona postanowiła ze mną zerwać. Mówiła że mnie kocha ale jednocześnie traktuje mnie jako przyjaciela i nie wie czy będzie w stanie dać mi to co powinna. Po czym po 2 tygodniach napisała że nie wie czy to nie był błąd bo zaczyna jej mnie brakować.. Kiedy się nie układało pomiędzy nami to i rozmowa się nie kleiła,nie było uczucia między nami. Ale później po zerwaniu zaczęło to wracać. Obojga nas zaczęło z powrotem do siebie ciągnąć, rozmawialiśmy całe wieczory ze sobą, spędzaliśmy super czas aż podjęliśmy decyzję że wracamy do siebie. Po czym ostatnio znowu ona ma takie coś że ona nie jest pewna. Rozmawiałem z nią i ona mówiła że nie bierze pod uwagi zerwania ale nie wie dlaczego ona znowu ma takie myśli. Na pytanie czy mnie kocha mówiła że tak,czy jest szczęśliwa powiedziała że tak i czy chce być ze mną powiedziała że tak. Ona twierdzi że nie ma żadnego problemu ze mną ani z naszą relacją ale z jej uczuciami do mnie. Dodam że nie jest ona osobą wybitnie okazującą uczucie i z tego co wiem to zawsze ona miała problem z uczuciami a jestem jej pierwszym facetem na tak długim okresie czasu. Dodatkowo ma charakter mocno nerwowy i wybuchowy.
Czy jest to możliwe że ona po prostu przeżywa etap z przejścia z zakochania w miłość? Tak psychologicznie? Lub że po prostu w ten sposób ona przeżywa swoją miłość ale uważa że jest coś nie tak?