Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
No kompromisu tu nie widzę jeśli on jest zamknięty na wszystkie formy aktywności seksualnej.
A skąd u niego taka zmiana? Był wierzący wcześniej?
Wierzył, ale nie podejmował żadnych decyzji w związku z tym
Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
Pozegnac sie z panem i szukac innego:)
No, nie musisz się na coś takiego zgadzać bo to dość ekstremalny krok i z pewnością takie życie nie jest dla każdego. A gdy się poznaliście to miał do tego zgoła inne podejście. Tak więc co możesz zrobic: gruntownie to z nim przegadać, wysłuchać jego argumentów i podzielić się z nim swoimi. Jeśli dalej będziecie na dwóch różnych biegunach w tej kwestii to albo uznajesz że Ci to odpowiada i żyjesz według jego zasad albo uznajesz że Ci to nie odpowiada i związek kończysz. Innych alternatyw nie widzę.
Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
Rozstać się. Nie ma sensu taki związek
7 2021-03-05 16:53:59 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-03-05 17:04:35)
Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
Dziwne to jakieś.. A wspomniał coś o ślubie przed tym staraniem się o dziecko? Nie napisałaś jakiego jest wyznania, ale jeśli chodzi o katolików to staranie się o dziecko przed ślubem jest na równi z grzechem przedślubnego seksu w ogóle.
Masz 20 lat a już dwa lata jesteś w związku, mieszkacie razem? Co rozumiesz przez to, że on wierzył, ale nie podejmował żadnych decyzji w związku z tym? To znaczy że nagle tydzień temu dostał objawienia?
I co jeszcze się zmieniło w jego zachowaniu oprócz tego, że nie chce seksu z tobą?
Niezłe jaja..
To zależy co jest dla Ciebie ważne, ale ja bym nie chciała być z chłopakiem, który ma takie pomysły. Szczerze mówiąc wolę być sama.
Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
Pozegnac sie z panem i szukac innego:)
ciesz się ze teraz się tak.. zmienił a nie po slubie...
Nie ma tutaj kompromisu, bo seks albo się uprawia, albo się go nie uprawia.
Jeśli któreś z Was z przekonaniem nie zmieni swojego nastawienia, najlepsze co można zrobić, to się rozstać. W przeciwnym razie albo jedna, albo druga strona będzie czuła, że robi coś wbrew sobie, a to się nigdy dobrze nie kończy.
Mimo wszystko bardzo podejrzana jest tak nagła zmiana. Można się nawet zastanawiać czy aby na pewno tutaj chodzi o wiarę, do tej pory dosyć wątłą, przynajmniej w zakresie stosowania się do jej zasad.
Sprawa jest jasna i klarowana: on wybrał Boga.
Ciebie olał.
Wniosek: dzieci z tego nie będzie.
Jednego jestem pewny: tam, gdzie wchodzi religia, tam zaczynają się kłopoty. Zwłaszcza jeśli nie podzielasz jego entuzjazmu do wiary i zachowania czystości dla Boga, to nie ma to sensu. On nie da Ci satysfakcji seksualnej, której pożądasz, to będziesz z tygodnia na tydzień bardziej sfrustrowana.
Jesteś w stanie to zaakceptować? Odpowiedz sama sobie szczerze.
Jeśli nie, to się rozstańcie...
Jestem ze swoim chłopakiem w 2 letnim związku, zawsze w łóżku się układało. Tydzień temu oznajmił mi, że odnalazł Boga i chce postępować zgodnie z nim. W związku z tym, powiedział, że seks będziemy uprawiać jak będziemy starać się o dziecko. Ja mam 20 lat a on 23. Dziecka nie planuje mieć jeszcze przez kilka dobrych lat. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pójść na jakiś kompromis? Tylko co to oznacza, gdy on nie chce, żadnej aktywności seksualnej.
Zabierz go do księdza i niech mu wytłumaczy, że grzeszy odmawiając współżycia.
Boga to on mógł wybrać przed ślubem....a nie teraz. Teraz to możesz uzyskać koscielne unieważnienie małżeństwa.
Podejrzewam drugie dno. Może ma problemy z erekcją i tak wymyślił sobie albo ma homoseksualne ciągoty.
Zabierz go do księdza i niech mu wytłumaczy, że grzeszy odmawiając współżycia.
Boga to on mógł wybrać przed ślubem....a nie teraz. Teraz to możesz uzyskać koscielne unieważnienie małżeństwa.
Jeśli dobrze rozumiem post Autorki, to oni nie mają ślubu. Partner do tej pory nie miał problemu z seksem przedmałżeńskim, a nagle coś mu się odmieniło i to do tego stopnia, że ze współżyciem chce się wstrzymać nie tylko do czasu przyjęcia sakramentu małżeństwa, ale wręcz do momentu starania się o dziecko. Dla mnie to wygląda dokładnie tak, jakby od teraz jedynym przyzwoleniem dla uprawiania seksu była dla niego prokreacja.
16 2021-03-06 20:21:53 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2021-03-06 20:25:32)
zwyczajny gość napisał/a:Zabierz go do księdza i niech mu wytłumaczy, że grzeszy odmawiając współżycia.
Boga to on mógł wybrać przed ślubem....a nie teraz. Teraz to możesz uzyskać koscielne unieważnienie małżeństwa.Jeśli dobrze rozumiem post Autorki, to oni nie mają ślubu.
Zrozumiałem, że tak. To chcą mieć dziecko bez ślubu? Cóż to za dziwna sytuacja.
I jakieś opaczne rozumienie religii. Odmowa współżycia w małżeństwie bez poważnych powodów jest grzechem.
To chcą mieć dziecko bez ślubu? Cóż to za dziwna sytuacja.
Zrozumiałam, że tak i jeśli istotnie w ten sposób postawił sprawę, to logika partnera Autorki wydaje się bardzo pokrętna i niestety podejrzewam w tym jakieś drugie dno.
Dobrze byłoby jednak, aby xxxklara sama pewne kwestie wyjaśniła, bo my tu możemy sobie dywagować, snuć rozmaite teorie, a na końcu okaże się, że nastąpiło zupełne przekłamanie i było to jedynie uprawianie sztuki dla sztuki
.
Dokładnie jak napisała Olinka, nie mamy ślubu. Wcześniej nie miał problemu o seks przedmałżeński. Dziecka nie chcemy narazie, ale on stwierdził, że seks bedziemy uprawiać dopiero przy staraniu się o dziecko, nawet jeśli bedziemy w małzeństwie to nie chce uprawiać seksu do czasu starania sie o dziecko.
Dokładnie jak napisała Olinka, nie mamy ślubu. Wcześniej nie miał problemu o seks przedmałżeński. Dziecka nie chcemy narazie, ale on stwierdził, że seks bedziemy uprawiać dopiero przy staraniu się o dziecko, nawet jeśli bedziemy w małzeństwie to nie chce uprawiać seksu do czasu starania sie o dziecko.
A co z jego zachowaniem oprócz tego celibatu który wam narzucił? Co się zmieniło? Przecież widzisz chyba jakieś inne różnice, np. jakaś jego wielka religijność, albo modły albo jedno i drugie? Masz jakieś podejrzenia, skąd mu się to wzięło? Ktoś ma niego jakiś wielki wpływ?
, ale on stwierdził, że seks bedziemy uprawiać dopiero przy staraniu się o dziecko, nawet jeśli bedziemy w małzeństwie to nie chce uprawiać seksu do czasu starania sie o dziecko.
To jest chore....ba przy takim założeniu ksiądz nie da ślubu kościelnego.
Jak pisałem ....musi być drugie dno. Facet z problemami seksualnymi lub kryptogej.
Nie widzę szans na dalszy związek.
21 2021-03-06 22:01:59 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-03-06 23:17:05)
To co narazie zauważyłam to przestał też przeklinać. Jakoś miesiąc temu spytał się mnie co bym zrobiła w takiej sytuacji i teraz tydzien temu mi oznajmil, ze nie potrzebuje ani nie chce seksu uprawiac.
Jeszcze codziennie zaczal czytac pismo swiete a tak to nic innego oprocz tych rzeczy sie nie zmienilo
22 2021-03-06 22:07:24 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2021-03-06 22:13:07)
To co narazie zauważyłam to przestał też przeklinać. Jakoś miesiąc temu spytał się mnie co bym zrobiła w takiej sytuacji i teraz tydzien temu mi oznajmil, ze nie potrzebuje ani nie chce seksu uprawiac.
Nie wiem jakie Ty masz potrzeby bliskości, czułości.....ale to wyklucza normalny związek.
Ewidentnie Twój partner ma jakieś problemy. I nie chce o tym rozmawiać.
W sumie dziwna sytuacja ....czyta Pismo Święte ....i postępuje wbrew jego ideom.
23 2021-03-06 22:10:46 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-03-06 22:31:01)
Istnieje obawa że będzie mu się pogarszało, bo to dość dziwnie i wręcz nienormalnie wygląda. Jesteś pewna, że nic innego się z nim nie stało? Np. nie jest chory, czegoś przed tobą nie ukrywa? Bo jeśli można wszystko inne wykluczyć, to naprawdę chyba pozostaje ci się ewakuować z tego układu.
A jak ty to widzisz? Chcesz żyć w takim "białym związku"?
Miałam nadzieje, że może jakie kompromis jest. Kocham go, ale wiem ze taki zwiazek nie ma przyszlosci
Miałam nadzieje, że może jakie kompromis jest. Kocham go, ale wiem ze taki zwiazek nie ma przyszlosci
Do kompromisu trzeba dwojga. On Tobie przedstawił swoje stanowisko bez możliwości negocjacji.
Albo się pogodzisz, albo rozstanie.
Próbuj rozmawiać....ale ja to widzę czarno.
Dokładnie jak napisała Olinka, nie mamy ślubu. Wcześniej nie miał problemu o seks przedmałżeński. Dziecka nie chcemy narazie, ale on stwierdził, że seks bedziemy uprawiać dopiero przy staraniu się o dziecko, nawet jeśli bedziemy w małzeństwie to nie chce uprawiać seksu do czasu starania sie o dziecko.
Właściwie może pomysł wykopania go do jakiegoś normalnego księdza nie jest taki zły.
W małżeństwie seks jest czymś normalnym nie tylko wtedy, kiedy ludzie się starają o dziecko. Przecież nie bez przyczyny małżeństwo nieskonsumowane jest kościelnie nieważne.
To by może rozwiązało część problemów.
Natomiast ja bym się zastanowiła, bo może dla niego to jest po prostu dobra wymówka na brak potrzeb
Myślę, że przy takim postawieniu przez niego sprawy, to może powinien udać się do księdza, aby dowiedzieć się jak zostać księdzem, bo jest na prostej drodze do zasilenia zakonu.
Szczerze mówiąc też zaczyna mi to zakrawać o jakąś ściemę z jego strony - pierwsze słyszę żeby kościół katolicki zalecał celibat między małżonkami o ile nie starają się o dziecko. No, chyba że zainteresował się nie KK a jakimś radykalnym odłamem (chociaż nie wiem w jakim odłamie takie zalecenie jest no ale żaden ze mnie ekspert)
KK uznaje seks przed ślubem za grzech i zaleca celibat. Zgodnie z wytycznymi KK małżeństwo zawsze powinno być gotowe na dzieci jeśli uprawiają seks. W sumie takie odwrócienie myślenia, bo nie musisz planować, ale nie stosując zabezpieczeń i uprawiając seks to jakbyś zawsze planował dziecko.
Później masz dziesiątkę pociech, z którymi nie dajesz rady i "Bóg tak chciał". Dlatego ja od takiego religijnego fanatyka trzymałabym się z daleka.
Ze strony sanktuarium w Licheniu:
"Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio podkreśla znaczenie jednoczące i prokreacyjne aktu małżeńskiego.
...
Każde działanie, które sprawia poczęcie dziecka niemożliwym jest nieuczciwe i należy odrzucić możliwość jego stosowania. Antykoncepcja bowiem rozdziela dwa znaczenia małżeństwa - jego jedność i zadane mu rodzicielstwo. Używa płodności ludzkiej jakby była przedmiotem. "
KK uznaje ....
Każde działanie, które sprawia poczęcie dziecka niemożliwym jest nieuczciwe i należy odrzucić możliwość jego stosowania. Antykoncepcja bowiem rozdziela dwa znaczenia małżeństwa - jego jedność i zadane mu rodzicielstwo. Używa płodności ludzkiej jakby była przedmiotem. "
Stosowanie kalendarzyka, czyli unikanie zbliżeń jest działaniem sprawiającym poczęcie dziecka niemożliwym?
aniuu1 napisał/a:KK uznaje ....
Każde działanie, które sprawia poczęcie dziecka niemożliwym jest nieuczciwe i należy odrzucić możliwość jego stosowania. Antykoncepcja bowiem rozdziela dwa znaczenia małżeństwa - jego jedność i zadane mu rodzicielstwo. Używa płodności ludzkiej jakby była przedmiotem. "Stosowanie kalendarzyka, czyli unikanie zbliżeń jest działaniem sprawiającym poczęcie dziecka niemożliwym?
Nie do końca. Stosowanie "kalendarzyka" samego w sobie czy nawet metody objawowo-termicznej nie sprawia, że poczęcie jest całkowicie niemożliwe. Sprawia, że jest mniej prawdopodobne, ale nie wyklucza. Seks bez zabezpieczenia zawsze może skończyć się ciążą, a żaden kalendarzyk nie będzie nigdy metodą zabezpieczenia.
Poza tym prawda jest taka, że wtedy zostaje ile tych dni w ciągu cyklu na względnie bezpieczny seks? Z 5 może? I to takie dni, kiedy kobiecie zwykle najmniej się tego seksu chce ![]()
Poza tym prawda jest taka, że wtedy zostaje ile tych dni w ciągu cyklu na względnie bezpieczny seks? Z 5 może? I to takie dni, kiedy kobiecie zwykle najmniej się tego seksu chce
Te 5 dni do tygodnia to są dni płodne, w pozostałe ok 20-25... hulaj dusza ![]()
Oczywiście kalendarzyk jest bardzo ryzykowny ale prawda taka, że tych dni płodnych mamy w miesiącu zaledwie kilka.
A nie widzicie tutaj hipokryzji Kościoła Katolickiego:
-- jeśli unikasz zbliżeń, to jesteś okej...
-- ale jak założysz gumkę, to masz grzech
??
34 2021-03-07 19:13:57 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-03-07 19:15:17)
Lady Loka napisał/a:Poza tym prawda jest taka, że wtedy zostaje ile tych dni w ciągu cyklu na względnie bezpieczny seks? Z 5 może? I to takie dni, kiedy kobiecie zwykle najmniej się tego seksu chce
Te 5 dni do tygodnia to są dni płodne, w pozostałe ok 20-25... hulaj dusza
Oczywiście kalendarzyk jest bardzo ryzykowny ale prawda taka, że tych dni płodnych mamy w miesiącu zaledwie kilka.
Nie no właśnie nie. Nie chce mi się szukać i wyliczać, ale tak naprawdę bardzo mało jest w cyklu dni na 100% bezpiecznych i ciężko w nie trafić, bo cykl może się przesunąć o 1-2 dni i już mamy inaczej niż miesiąc wcześniej. Tak naprawdę najbezpieczniej jest po owulacji, a przed miesiączką, ale właśnie - wystarczy, że owulacja się trochę przesunie i mamy piękną wpadkę. Plus właśnie te dni po owulacji a przed miesiączką, to dni, kiedy statystycznie kobiecie się najmniej chce.
Ogólnie też mówi się teraz już normalnie, że nie ma czegoś takiego jak dni całkowicie niepłodne w ciągu cyklu. W każdym momencie można zajść w ciążę. Przy staraniu się o dziecko lekarze zalecają współżyć przez cały miesiąc co drugi dzień, a nie tylko w okolicy owulacji. Więc i w drugą stronę, seks bez zabezpieczenia zawsze jest w jakiś sposób ryzykowny.
Gary, ale Kościół nigdzie nie mówi, że jak unikasz zbliżeń to jest ok.
Mówi tylko, że seks powinien być między ludźmi będącymi w związku małżeńskim. I że powinni być otwarci na to, że seks może skończyć się ciążą. Nigdzie natomiast nie mówi o tym, że seks powinien być uprawiany tylko po to, żeby w ciażę zajsć.
Mówi tylko, że seks powinien być między ludźmi będącymi w związku małżeńskim. I że powinni być otwarci na to, że seks może skończyć się ciążą. Nigdzie natomiast nie mówi o tym, że seks powinien być uprawiany tylko po to, żeby w ciażę zajsć.
Przypadek: dwoje ludzi w związku małżeńskim, są otwarci na to, że seks może zakończyć się ciążą, stosują prezerwatywy.
Wg KK Ci ludzie nie mają grzechu?
Lady Loka napisał/a:Mówi tylko, że seks powinien być między ludźmi będącymi w związku małżeńskim. I że powinni być otwarci na to, że seks może skończyć się ciążą. Nigdzie natomiast nie mówi o tym, że seks powinien być uprawiany tylko po to, żeby w ciażę zajsć.
Przypadek: dwoje ludzi w związku małżeńskim, są otwarci na to, że seks może zakończyć się ciążą, stosują prezerwatywy.
Wg KK Ci ludzie nie mają grzechu?
No ale otwarcie się na to, że seks może skończyć się ciążą i stosowanie prezerwatyw się wzajemnie wykluczają, bo stosowanie prezerwatyw nie jest byciem otwartym na ciążę ![]()
KK zabrania antykoncepcji. Nie zabrania seksu małżeńskiego.
Ale znowu - są też sytuacje bardzo indywidualne. Np. w przypadku kiedy jedno z małżonków złapie HIV nie wyobrażam sobie opcji, w której drugie świadomie naraża swoje zdrowie uprawiając seks bez prezerwatywy (chociaż i prezerwatywa tu w 100% nie chroni). Ale to są sytuacje, które, jeżeli małżeństwo jest wierzące, to się rozeznaje indywidualnie z księdzem.
Natomiast generalnie zasada jest taka, że się nie używa antykoncepcji.
Nie no właśnie nie. Nie chce mi się szukać i wyliczać, ale tak naprawdę bardzo mało jest w cyklu dni na 100% bezpiecznych i ciężko w nie trafić, bo cykl może się przesunąć o 1-2 dni i już mamy inaczej niż miesiąc wcześniej. Tak naprawdę najbezpieczniej jest po owulacji, a przed miesiączką, ale właśnie - wystarczy, że owulacja się trochę przesunie i mamy piękną wpadkę. Plus właśnie te dni po owulacji a przed miesiączką, to dni, kiedy statystycznie kobiecie się najmniej chce.
Jak się ma w miarę regularny cykl, to te dni płodne łatwo jest określić. Owulacja trwa 1-2 dni. Te 5 czy 7 dni to margines bezpieczeństwa. Nie tylko okres może się przesunąć, również plemniki mogą przeżyć w ciele kobiety.
Między owulacją, a miesiączką są zwykle 2 tygodnie. Więc ten co najmniej tydzień przed i tuż po jest raczej bezpiecznie.
Oczywiście na własną odpowiedzialność ![]()
Lady Loka napisał/a:Nie no właśnie nie. Nie chce mi się szukać i wyliczać, ale tak naprawdę bardzo mało jest w cyklu dni na 100% bezpiecznych i ciężko w nie trafić, bo cykl może się przesunąć o 1-2 dni i już mamy inaczej niż miesiąc wcześniej. Tak naprawdę najbezpieczniej jest po owulacji, a przed miesiączką, ale właśnie - wystarczy, że owulacja się trochę przesunie i mamy piękną wpadkę. Plus właśnie te dni po owulacji a przed miesiączką, to dni, kiedy statystycznie kobiecie się najmniej chce.
Jak się ma w miarę regularny cykl, to te dni płodne łatwo jest określić. Owulacja trwa 1-2 dni. Te 5 czy 7 dni to margines bezpieczeństwa. Nie tylko okres może się przesunąć, również plemniki mogą przeżyć w ciele kobiety.
Między owulacją, a miesiączką są zwykle 2 tygodnie. Więc ten co najmniej tydzień przed i tuż po jest raczej bezpiecznie.
Oczywiście na własną odpowiedzialność
Tyle, że cykl uznawany przez ginekologów za regularny może mieć w jednym miesiącu 28 dni, a w kolejnym 32
i już mamy rozjazd.
Niemniej jak się dzieci nie chce, to lepiej jednak pomyśleć o czymś innym.
39 2021-03-07 20:10:24 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-03-07 20:15:05)
Tyle, że cykl uznawany przez ginekologów za regularny może mieć w jednym miesiącu 28 dni, a w kolejnym 32
i już mamy rozjazd.
Niemniej jak się dzieci nie chce, to lepiej jednak pomyśleć o czymś innym.
Ja na przykład na tyle znam swój organizm, że po prostu czuję, kiedy mam owulację. Wtedy nawet jak cykl wydłuży, to (teoretycznie) mam więcej czasu przed okresem.
Ja bynajmniej nie polecam kalendarzyka jako głównego środka antykoncepcyjnego szczególnie kiedy nie jest się gotowym na dziecko. Może być on jednak pomocny w innych okolicznościach.
Przykładowo, kiedy inny środek antykoncepcyjny zawiedzie, a jesteśmy dzień lub dwa dni przed okresem, to raczej nie wpadamy w panikę i nie łykamy tabletek "po".
Autorko, jak już zdecydowalibyście się na ślub i dziecko to jak to widzisz?
Urodzisz jedno dziecko i nagle mu się odwidzi, że jedno wystarczy i koniec z seksem. Następny za 5 lat. Tak też może być.
Zawsze i wszędzie:
fanatyk religii = problemy
Jeszcze jest nadzieja, że jak nagle spadło na niego to objawienie, tak szybko zniknie. Może trzeba po prostu trochę poczekać
Jednak dzieje się z chłopakiem coś niedobrego i dobrze byłoby się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi.
No ale otwarcie się na to, że seks może skończyć się ciążą i stosowanie prezerwatyw się wzajemnie wykluczają, bo stosowanie prezerwatyw nie jest byciem otwartym na ciążę
A otwarcie się na to, że seks może skończyć się ciążą i stosowanie kalendarzyka się już nie wykluczają?
Lady Loka napisał/a:No ale otwarcie się na to, że seks może skończyć się ciążą i stosowanie prezerwatyw się wzajemnie wykluczają, bo stosowanie prezerwatyw nie jest byciem otwartym na ciążę
A otwarcie się na to, że seks może skończyć się ciążą i stosowanie kalendarzyka się już nie wykluczają?
Kalendarzyk nie jest metodą antykoncepcji ![]()
Kalendarzyk jest jedyną "formą antykoncepcji" uznawaną, dozwoloną przez K ![]()
Kalendarzyk jest metodą planowania rodziny, co można odczytywać w ten sposób, że jeśli chcesz zostać rodzicem, to przynajmniej wiesz kiedy masz na to największą szansę
.
Kalendarzyk jest metodą planowania rodziny, co można odczytywać w ten sposób, że jeśli chcesz zostać rodzicem, to przynajmniej wiesz kiedy masz na to największą szansę
.
Fakt, jeśli o to chodzi, to rzeczywiście łatwiej z nim zaplanować rodzinę niż uniknąć ciąży. ![]()
KK uznaje seks przed ślubem za grzech i zaleca celibat. Zgodnie z wytycznymi KK małżeństwo zawsze powinno być gotowe na dzieci jeśli uprawiają seks. W sumie takie odwrócienie myślenia, bo nie musisz planować, ale nie stosując zabezpieczeń i uprawiając seks to jakbyś zawsze planował dziecko.
Później masz dziesiątkę pociech, z którymi nie dajesz rady i "Bóg tak chciał". Dlatego ja od takiego religijnego fanatyka trzymałabym się z daleka.Ze strony sanktuarium w Licheniu:
"Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio podkreśla znaczenie jednoczące i prokreacyjne aktu małżeńskiego.
...
Każde działanie, które sprawia poczęcie dziecka niemożliwym jest nieuczciwe i należy odrzucić możliwość jego stosowania. Antykoncepcja bowiem rozdziela dwa znaczenia małżeństwa - jego jedność i zadane mu rodzicielstwo. Używa płodności ludzkiej jakby była przedmiotem. "
Być może nawet coś w tym jest, bo wraz z odejściem od religii jakość i trwałość związków totalnie legła w gruzach. Natomiast Widmo myśli, że nietaktowne jest nazywanie kogoś fanatykiem tylko dlatego, ze odnalazl sens życia. Seks czy nie seks, nagle zmiany zachowań w związkach zazwyczaj też je niszczą. I raczej w przypadku autorki nie ma możliwości na żaden kompromis.
nietaktowne jest nazywanie kogoś fanatykiem tylko dlatego, ze odnalazl sens życia
O czym Ty piszesz? Jaki sens życia?
Tylko dlatego, że zrezygnował z seksu?
Skoro stał się taki pobożny to niech pójdzie do zakonu i odpokutuje za te seksy z przeszłości...
49 2021-03-08 11:38:23 Ostatnio edytowany przez W1dmo (2021-03-08 11:38:42)
Skoro odnalazl Boga w sobie to stało się to jego sensem życia. Przykre jak kolejna osoba robi z niego świra bez żadnych podstaw. Nie wydaje mi się by każdy wyznawa religii jakiejkolwiek musiał od razu lecieć do zakonu. Widmo uważa, ze kazdy ma prawo żyć tak jak chce.
Skoro odnalazl Boga w sobie to stało się to jego sensem życia. Przykre jak kolejna osoba robi z niego świra bez żadnych podstaw. Nie wydaje mi się by każdy wyznawa religii jakiejkolwiek musiał od razu lecieć do zakonu. Widmo uważa, ze kazdy ma prawo żyć tak jak chce.
A co jak swoim zachowaniem krzywdzi drugą osobę?
Skoro odnalazl Boga w sobie to stało się to jego sensem życia. Przykre jak kolejna osoba robi z niego świra bez żadnych podstaw. Nie wydaje mi się by każdy wyznawa religii jakiejkolwiek musiał od razu lecieć do zakonu. Widmo uważa, ze kazdy ma prawo żyć tak jak chce.
"Widmo mówi", "widmo uważa"... za dużo Bonda ostatnio oglądałeś?:D
i nikt nie zauważył, że autorka mogłaby sobie kupić wibrator i zaspokajać się wibratorem? Co za niekomptenecja bije z tego forum. przecież tak też można. proszę tak zrobić
i nikt nie zauważył, że autorka mogłaby sobie kupić wibrator i zaspokajać się wibratorem? Co za niekomptenecja bije z tego forum. przecież tak też można. proszę tak zrobić
Sprowadzasz seks do wkładania i wyjmowania i czystej mechaniki? A dotyk bliskiej osoby, ogólnie bliskość- fizyczna, emocjonalna, ogólnie emocje towarzyszące zbliżeniu, budowanie więzi w zwiazku poprzez kochanie się ze sobą? To też wibrator załatwi?
54 2021-03-09 00:03:18 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-03-09 00:04:37)
i nikt nie zauważył, że autorka mogłaby sobie kupić wibrator....
Okeeeeeeeeeeeeeeej... taka opinia cenna...
Co za niekomptenecja bije z tego forum.
Acha... ekspertyza oceniająca forum. W pierwszym poście na grupie...
Brawo!
Proszę pana, pewna kwoka
Traktowała świat z wysoka
I mówiła z przekonaniem:
„Grunt to dobre wychowanie!”
Zaprosiła raz więc gości,
By nauczyć ich grzeczności.....
Kwoka wściekła
Coś o łbie baranim rzekła
I dodała: „Próżne słowa,
Takich nikt już nie wychowa,
Trudno… Wszyscy się wynoście!”
No i poszli sobie goście.
Na podstawie powyższych postów wnioskuję, że tym razem okazał się względnie wiarygodny, dlatego uprzejmie zwracam uwagę, że Vonojog4 jest znanym nam, bo wielokrotnie powracającym na Netkobiety trollem-prowokatorem. Jestem przy tym przekonana, że nie jest to jego ostatnie słowo, więc zalecam czujność
.
Z pozdrowieniami, Olinka
W1dmo napisał/a:Skoro odnalazl Boga w sobie to stało się to jego sensem życia. Przykre jak kolejna osoba robi z niego świra bez żadnych podstaw. Nie wydaje mi się by każdy wyznawa religii jakiejkolwiek musiał od razu lecieć do zakonu. Widmo uważa, ze kazdy ma prawo żyć tak jak chce.
A co jak swoim zachowaniem krzywdzi drugą osobę?
Ale brakiem seksu nikogo nie ma krzywdzi. Gdyby ją bil - wtedy krzywdzi. Skoro ona nie jest w stanie żyć bez seksu, a on odnalazl inna drogę to się rozejdą i tyle. On znajdzie kogoś innego (albo nie), a autorka znajdzie innego faceta (na pewno).
Ein napisał/a:W1dmo napisał/a:Skoro odnalazl Boga w sobie to stało się to jego sensem życia. Przykre jak kolejna osoba robi z niego świra bez żadnych podstaw. Nie wydaje mi się by każdy wyznawa religii jakiejkolwiek musiał od razu lecieć do zakonu. Widmo uważa, ze kazdy ma prawo żyć tak jak chce.
A co jak swoim zachowaniem krzywdzi drugą osobę?
Ale brakiem seksu nikogo nie ma krzywdzi. Gdyby ją bil - wtedy krzywdzi. Skoro ona nie jest w stanie żyć bez seksu, a on odnalazl inna drogę to się rozejdą i tyle. On znajdzie kogoś innego (albo nie), a autorka znajdzie innego faceta (na pewno).
Przeczytaj sobie jeszcze raz wypowiedzi autorki...
On nie chce seksu przed i PO ślubie. Taka mała podpowiedź.
I co to ma do tego co napisało Widmo?
Szkoda, że autorka jets tak oszczędna w podaniu szczegółów dziwnego zachowania tego chłopaka a teraz jeszcze do tego zniknęła zupełnie.
Ja nie kupuję tego zachłyśnięcia się religią, sorry. Facet zaczął czytać Pismo Święte tydzień temu i jedyną jak zrozumiałam konsekwencją jego nawrócenia jest rezygnacja z seksu?
Już prędzej uwierzę, że chce się ze związku z autorką "wymiksować" a ponieważ wie, że seks dla niej jest ważny w życiu, po prostu chce jej sam dać do ręki pretekst, aby od niego odeszła.
60 2021-03-15 22:02:05 Ostatnio edytowany przez Chingachgook (2021-03-15 22:02:29)
Jedyne sensowne wyjście nazywa się "dziękuję do widzenia".