Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Cześć, piszę bo chyba potrzebuję się znowu wygadać. Sprawa jest taka, że z narzeczonym organizujemy wesele. Wszystko robimy sami oczywiście, jako że już mieszkamy na swoim i od dawna nie mieszkamy w domu. Jednak zachowanie moich rodziców mnie wkurza, a może wkurzało już wcześniej a teraz to się wyolbrzymiło Otóż moi rodzice, a szczególnie moja mama ma wiele uwag co do gości. Np. musimy zaprosić sąsiadów na wesele, pomimo że nie są to moi sąsiedzi już od jakichś 10 lat, ponieważ od tylu nie mieszkam w domu. Do tego muszę zaprosić dalekie kuzynostwo, które samo mnie nie zaprosiło na wesele jak byłam nastolatką. Wszelkie moje uwagi co do wesela, kończą się tym że jestem niedobra i że najchętniej zrobiłabym wesele na 5 osób  (wesele robimy na ponad 140 wraz poprawinami). Chciałam również dać prezent rodzicom przed weselem zaprosić ich do restauracji itp. bo nie chcę szopek na weselu, ale mama odmówiła, że ma być prezent na weselu dla rodziców. Czuję się jak jakaś frajerka, sama organizuje wesele, sama załatwiam, pomagam itp. a dostaję w zamian głupie odzywki i żądania. Jak to u was było gdy sami finansowaliście i organizowaliście?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Nie finansowałam wesela ale zasada jest prosta: Twoje pieniądze, Twoje zasady. Jak się rodzicom nie podoba, niech zrobią swoją imprezę dla sąsiadów. Rodzice mają inne podejście, może dla niej sąsiedzi są ważni, itd., ale nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli ona chciałaby, żeby jej dać prezent na weselu, wydaje mi się to zwyczajnym założeniem - to dotyczy niej i może o to prosić, bo to tradycja. Ale zapraszanie ludzi, których nie znasz, na swoją imprezę, jest czymś, do czego nie dałabym się przekonać. Zapraszasz tylko tych ludzi, których chcesz i nikogo więcej.

If you can be anything, be kind.

3

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Monoceros napisał/a:

Nie finansowałam wesela ale zasada jest prosta: Twoje pieniądze, Twoje zasady. Jak się rodzicom nie podoba, niech zrobią swoją imprezę dla sąsiadów. Rodzice mają inne podejście, może dla niej sąsiedzi są ważni, itd., ale nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli ona chciałaby, żeby jej dać prezent na weselu, wydaje mi się to zwyczajnym założeniem - to dotyczy niej i może o to prosić, bo to tradycja. Ale zapraszanie ludzi, których nie znasz, na swoją imprezę, jest czymś, do czego nie dałabym się przekonać. Zapraszasz tylko tych ludzi, których chcesz i nikogo więcej.

Dziękuję za odpowiedź. Sąsiadów znam, tzn. mówię im cześć jak ich widzę z daleka i mam ich na fb... Nie wiem w sumie czy można to określić jako znajomość. Krępuje mnie przychodzenie do nich i ich zapraszanie tym bardziej że nigdy u nich nie byłam, wydaję mi się że się nie obrażą jak nie zaproszę. Wiem że jak nie zaproszę części osób to mamie będzie przykro i to mnie strasznie wkurza. Ale z drugiej strony to ja będę się czuć głupio, jak zrobię to przeciwko sobie. Mogę zawsze wykorzystać pandemię jako argument. Właśnie sama się zastanawiam czy to, że finansuje wesele oznacza że mogę wszystko robić tylko wg własnego uznania. Z drugiej strony rodzice się mną zajmowali jak byłam młodsza itp. a teraz jak już sama płacę za wszystko to nagle się z nimi nie liczę.

4

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Jak finansujesz sama, to sama ustalasz zasady.
Nie rozumiem po co cokolwiek ustalasz ze swoimi rodzicami. Jedyne, co powinnaś zrobić to wręczyć im zaproszenie, jak każdemu innemu gościowi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Nie daj sobie wejść na głowę, bo będziesz tak miała przez całe życie. To nie jest problem wesela, ale relacji. Twoja mama ewidentnie nie rozumie, że nie ma już władzy nad każdą Twoją decyzją. Wiele matek tak ma, nie jest to żadne ekstremum. Ale im szybciej coś z tym zrobisz, tym lepiej.

6

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Dziękuję bardzo za odpowiedzi smile)))) No cóż jest akurat czas zapraszania, więc po prostu jak przyjedziemy to powiem, że nie zapraszamy pewnych osób. Spotkam się z aferą i pewnie z nieodzywaniem aż do wesela, no ale cóż. Teraz młodzi myślą o sobie, ja też muszę. Obecnie 95 gości było ode mnie a od narzeczonego jakieś 45. Dzięki moim ukróceniom będzie kilka osób mniej ode mnie.

7

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

Dziękuję bardzo za odpowiedzi smile)))) No cóż jest akurat czas zapraszania, więc po prostu jak przyjedziemy to powiem, że nie zapraszamy pewnych osób. Spotkam się z aferą i pewnie z nieodzywaniem aż do wesela, no ale cóż. Teraz młodzi myślą o sobie, ja też muszę. Obecnie 95 gości było ode mnie a od narzeczonego jakieś 45. Dzięki moim ukróceniom będzie kilka osób mniej ode mnie.

Ale po co Ty już nastawiasz się na to, że będziesz sie tłumaczyć z tego, kogo zapraszasz? Skoro finansujesz wesele sama, to sama znasz listę gości i na tym kończysz temat. Rodzice są zaproszeni i zobaczą na weselu dopiero kto będzie, a kogo nie będzie. Nie tłumacz się, nie wyjaśniaj, nie masz obowiązku.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Chcę uniknąć sytuacji, że mama komuś wspomni że się spotkają na weselu, a tam ich nie będzie. Napisałam właśnie mamie jedynie, że już nie będę konsultować z nią kwestii gości. Otrzymałam wiadomość, że jak chcę mogę nie zapraszać jej rodziny, skoro są tacy trędowaci, abym zaprosiła jedynie rodzinę narzeczonego. Także takie teksty. Przypomnę, że moja rodzina stanowi większość wesela...

9

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

Chcę uniknąć sytuacji, że mama komuś wspomni że się spotkają na weselu, a tam ich nie będzie. Napisałam właśnie mamie jedynie, że już nie będę konsultować z nią kwestii gości. Otrzymałam wiadomość, że jak chcę mogę nie zapraszać jej rodziny, skoro są tacy trędowaci, abym zaprosiła jedynie rodzinę narzeczonego. Także takie teksty. Przypomnę, że moja rodzina stanowi większość wesela...

Nie umiem sobie wyobrazić momentu, w którym moja mama mogłaby komuś coś takiego wspomnieć. Tak serio.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Teksty, jak widać, działają. I o to, byś nie była tak pewna słuszności swych i narzeczonego decyzji, Twej mamie chodzi. Już czujesz się winna, już się tłumaczysz.

Nie można być trochę w ciąży. Albo finansujecie swe wesele i organizujecie zgodnie z waszymi marzeniami, albo decydujecie się (a raczej Ty zdecydujesz) na zgniły kompromis, w którym wszyscy będą mieli kwaśne miny: Ty - bo zrobisz wesele niezgodnie z wyobrażeniami, mama, bo Twe wesele będzie niezgodne z jej wyobrażeniami.
Z Twych postów wynika, że mama chce pochwalić się przed sąsiadami i dalszymi krewnymi (z którymi ona, a nie Ty, utrzymuje kontakty) Twym weselem.

Moja rada? Bądź dorosła i nie szukaj akceptacji od osób, które akceptować Twych wyborów nie zamierzają.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Wielokropek napisał/a:

Teksty, jak widać, działają. I o to, byś nie była tak pewna słuszności swych i narzeczonego decyzji, Twej mamie chodzi. Już czujesz się winna, już się tłumaczysz.

Nie można być trochę w ciąży. Albo finansujecie swe wesele i organizujecie zgodnie z waszymi marzeniami, albo decydujecie się (a raczej Ty zdecydujesz) na zgniły kompromis, w którym wszyscy będą mieli kwaśne miny: Ty - bo zrobisz wesele niezgodnie z wyobrażeniami, mama, bo Twe wesele będzie niezgodne z jej wyobrażeniami.
Z Twych postów wynika, że mama chce pochwalić się przed sąsiadami i dalszymi krewnymi (z którymi ona, a nie Ty, utrzymuje kontakty) Twym weselem.

Moja rada? Bądź dorosła i nie szukaj akceptacji od osób, które akceptować Twych wyborów nie zamierzają.

Bardzo dziękuję, czuję że jest w tym racja! smile Rzeczywiście tak jest, że moja mama jest bardzo towarzyska i potrafi rozbawić towarzystwo (jednak tylko domownicy wiedzą jak potrafi dowalić słowami czasem). Jestem spokojna, skupiona na pracy i wielu celach, dlatego wesele chciałabym po prostu, żeby już było za mną, narzeczony ma podobny stosunek. Nie poproszę kilku dalszych osób na których mama zwracała uwagę, bo za pewne obawiała się, że nie będę chciała ich zapraszać. Oczywiście lubię imprezy, ale bycie w centrum jest dla mnie stresujące, i tym mniej ludzi tym mniejszy stres.

12

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

(...) wesele chciałabym po prostu, żeby już było za mną, narzeczony ma podobny stosunek. (...)

Robicie, z własnej, nieprzymuszonej woli wesele na 140 osób. Hm... .

Poza wszystkim innym, bogaci jesteście.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Lady Loka napisał/a:

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Tak to dobra rada smile
Żenujące:
- brama weselna, wykupywanie panny młodej
- kamerowanie przygotowań, poprawianie sukienki, zakładanie butów - powiem kamerzyście, że nie chcę tego
- wieczór panieński - tłumaczę siostrze że naprawdę tego nie potrzebuję
- śpiewanie gorzko i zmuszanie do całowania
- pijaństwo bliskich osób na weselu - nie mam za bardzo wpływu ale uprzedzę żeby nie pić za dużo
- podziękowania rodzicom z wielką pompą - znacie moją sytuacje troszkę, tym bardziej dziwne mi się wydaje akurat dziękowanie na weselu, ale samo wręczenie prezentu, bez robienia z tego jakiejś bardzo podniosłej sytuacji byłoby ok.
- przygotowywanie dodatków - pokaz sztucznych ognii czy coś takiego, wolę aby to była luźna impreza a nie coś w stylu harmonogramu
- welon - nie założę
- zapraszanie zbyt wielu osób lub takich których tak naprawdę nie chcę zapraszać ( no myślę, że od dziś to również wykonam)

15

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Wielokropek napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:

(...) wesele chciałabym po prostu, żeby już było za mną, narzeczony ma podobny stosunek. (...)

Robicie, z własnej, nieprzymuszonej woli wesele na 140 osób. Hm... .

Poza wszystkim innym, bogaci jesteście.

Może jak nie zaproszę kilku osób to będzie chociaż 130. Pracujemy, radzimy sobie, kupiliśmy mieszkanie rok temu wszystko za własne fundusze. Rodzice wiedzą, że jesteśmy zaradni, więc już nie pomagają finansowo, zarabiają od nas mniej poza tym. Podoba mi się zorganizowanie przyjęcia dla bliskich, poznanie się dwóch rodzin, ale nie traktuje wesela jak jakiegoś wieczoru życia.

16

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie finansowałam wesela ale zasada jest prosta: Twoje pieniądze, Twoje zasady. Jak się rodzicom nie podoba, niech zrobią swoją imprezę dla sąsiadów. Rodzice mają inne podejście, może dla niej sąsiedzi są ważni, itd., ale nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli ona chciałaby, żeby jej dać prezent na weselu, wydaje mi się to zwyczajnym założeniem - to dotyczy niej i może o to prosić, bo to tradycja. Ale zapraszanie ludzi, których nie znasz, na swoją imprezę, jest czymś, do czego nie dałabym się przekonać. Zapraszasz tylko tych ludzi, których chcesz i nikogo więcej.

Dziękuję za odpowiedź. Sąsiadów znam, tzn. mówię im cześć jak ich widzę z daleka i mam ich na fb... Nie wiem w sumie czy można to określić jako znajomość. Krępuje mnie przychodzenie do nich i ich zapraszanie tym bardziej że nigdy u nich nie byłam, wydaję mi się że się nie obrażą jak nie zaproszę. Wiem że jak nie zaproszę części osób to mamie będzie przykro i to mnie strasznie wkurza. Ale z drugiej strony to ja będę się czuć głupio, jak zrobię to przeciwko sobie. Mogę zawsze wykorzystać pandemię jako argument. Właśnie sama się zastanawiam czy to, że finansuje wesele oznacza że mogę wszystko robić tylko wg własnego uznania. Z drugiej strony rodzice się mną zajmowali jak byłam młodsza itp. a teraz jak już sama płacę za wszystko to nagle się z nimi nie liczę.

Wyobrażam sobie inne kwestie, które zacznie wypowiadać Twoja mama: przykro mi, że nie mam wnuków... przykro mi, że mam tylko jedną wnuczkę, ale nie wnuka.... przykro mi, że wnuki mieszkają tak daleko... przykro mi, że macie nianię, skoro ja jestem... przykro mi, że nie wolno mi dać dzieciom cukierka... przykro mi, że nie masz blond włosów...

I za chwilę będziesz miała tyle dzieci ile chce mamusia, wychowywanych pod jej dyktando

Oczywiście wszystko przerysowane, ale tak się kończy słuchanie kogoś, kto stosuje emocjonalny szantaż.

If you can be anything, be kind.

17

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

(...) Rodzice (...) już nie pomagają finansowo, zarabiają od nas mniej poza tym. (...)

"Perełka".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Monoceros napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie finansowałam wesela ale zasada jest prosta: Twoje pieniądze, Twoje zasady. Jak się rodzicom nie podoba, niech zrobią swoją imprezę dla sąsiadów. Rodzice mają inne podejście, może dla niej sąsiedzi są ważni, itd., ale nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli ona chciałaby, żeby jej dać prezent na weselu, wydaje mi się to zwyczajnym założeniem - to dotyczy niej i może o to prosić, bo to tradycja. Ale zapraszanie ludzi, których nie znasz, na swoją imprezę, jest czymś, do czego nie dałabym się przekonać. Zapraszasz tylko tych ludzi, których chcesz i nikogo więcej.

Dziękuję za odpowiedź. Sąsiadów znam, tzn. mówię im cześć jak ich widzę z daleka i mam ich na fb... Nie wiem w sumie czy można to określić jako znajomość. Krępuje mnie przychodzenie do nich i ich zapraszanie tym bardziej że nigdy u nich nie byłam, wydaję mi się że się nie obrażą jak nie zaproszę. Wiem że jak nie zaproszę części osób to mamie będzie przykro i to mnie strasznie wkurza. Ale z drugiej strony to ja będę się czuć głupio, jak zrobię to przeciwko sobie. Mogę zawsze wykorzystać pandemię jako argument. Właśnie sama się zastanawiam czy to, że finansuje wesele oznacza że mogę wszystko robić tylko wg własnego uznania. Z drugiej strony rodzice się mną zajmowali jak byłam młodsza itp. a teraz jak już sama płacę za wszystko to nagle się z nimi nie liczę.

Wyobrażam sobie inne kwestie, które zacznie wypowiadać Twoja mama: przykro mi, że nie mam wnuków... przykro mi, że mam tylko jedną wnuczkę, ale nie wnuka.... przykro mi, że wnuki mieszkają tak daleko... przykro mi, że macie nianię, skoro ja jestem... przykro mi, że nie wolno mi dać dzieciom cukierka... przykro mi, że nie masz blond włosów...

I za chwilę będziesz miała tyle dzieci ile chce mamusia, wychowywanych pod jej dyktando

Oczywiście wszystko przerysowane, ale tak się kończy słuchanie kogoś, kto stosuje emocjonalny szantaż.

A no zagadywanie o dzieci się już zaczęło... Dlatego jak coś będzie to dowiedzą się bardzo późno, jakoś aż mi nie dobrze jak słyszę teksty, że niedługo będzie bawić wnuczki, jak ja jeszcze nawet w ciąży nie jestem. Poza tym jestem skupiona na przygotowaniach do wesela, gdzie już nikt nie zapyta czy pomóc. Naprawdę cokolwiek, inaczej sobie to wyobrażałam (jedynie pomoc w wyborze sukni tutaj uzyskałam). Z pomocą dzieci, to raczej byłoby na zasadzie żeby przywieźć, a nie że oni przyjadę, więc tutaj będę mieć kontrolę jednak, bo mieszkamy od siebie 100km.

19

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Tak to dobra rada smile
Żenujące:
- brama weselna, wykupywanie panny młodej
- kamerowanie przygotowań, poprawianie sukienki, zakładanie butów - powiem kamerzyście, że nie chcę tego
- wieczór panieński - tłumaczę siostrze że naprawdę tego nie potrzebuję
- śpiewanie gorzko i zmuszanie do całowania
- pijaństwo bliskich osób na weselu - nie mam za bardzo wpływu ale uprzedzę żeby nie pić za dużo
- podziękowania rodzicom z wielką pompą - znacie moją sytuacje troszkę, tym bardziej dziwne mi się wydaje akurat dziękowanie na weselu, ale samo wręczenie prezentu, bez robienia z tego jakiejś bardzo podniosłej sytuacji byłoby ok.
- przygotowywanie dodatków - pokaz sztucznych ognii czy coś takiego, wolę aby to była luźna impreza a nie coś w stylu harmonogramu
- welon - nie założę
- zapraszanie zbyt wielu osób lub takich których tak naprawdę nie chcę zapraszać ( no myślę, że od dziś to również wykonam)


No to tego wszystkiego nie rob smile
Ja nie będę mieć kamerzysty, nie będzie na stołach alkoholu, więc odpadają przyśpiewki, nie będzie pierwszego tańca, toastu na początek, oczepin, welonu, podziękowań, karmienia się tortem, dziwmych weselnych zabaw, a jednocześnie to dalej będzie wesele smile

Nie ma jednego scenariusza na wesele. Z elementów obowiązkowych to wlaściwie tylko jedzenie big_smile reszta dowolna.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Moja najstarsza córka wychodzi za mąż w sierpniu, a bynajmniej planuje to zrobić wink
Ja jako mama jednej zaangażowanej strony nie wyobrażam sobie, żeby młodym cokolwiek narzucać. Wszystkie pomysły córki oglądam, i przyjmuję, ale nie komentuję, ani nie krytykuję niczego.
Z kolei druga mama, ma już bardziej konkretne wyobrażenia na temat tego co i kiedy będzie do jedzenia, na temat tego czy wujek Zenek z którym nikt nie ma kontaktu od 50 lat będzie na tym weselu, i na temat wielu innych rzeczy. Przez kilka miesięcy ZAMĘCZAŁA telefonami i lamentami i córkę i jej narzeczonego. Proponowała pieniądze, a raz chyba nawet przelała im jakąś kwotę na konto (sporą) no bo przecież ona dopłaci, ale żeby na poprawinach był jakiś brunch zamiast mielonego i zasmażki, to ona tego nie przeżyje.
Było dobrze, dopóki było dobrze, a później "młodzi" zapakowali wszystkie te pieniądze w kopertę, poszli do jego rodziców, oddali je jego mamie i powiedzieli, że oni bardzo za wszelką pomoc i sugestie dziękują, bo to jest ich wesele.
A ślub i wesele ma się w życiu z założenia choćby, tylko jedno, i chcą żeby było tak, jak sobie wymyślili i wymarzyli. A jak mama chce i wujka Zenka i mielone - to proszą, aby zorganizowała dla nich we własnym zakresie spotkanie rodzinne i obiad u siebie, albo w wyznaczonym miejscu, a oni bardzo chętnie w tym pomogą.
I tego się droga Autorko trzymaj.
Twój ślub, Twoje wesele, Twoje pieniądze - i Twoje zasady.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

21

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Lady Loka napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Tak to dobra rada smile
Żenujące:
- brama weselna, wykupywanie panny młodej
- kamerowanie przygotowań, poprawianie sukienki, zakładanie butów - powiem kamerzyście, że nie chcę tego
- wieczór panieński - tłumaczę siostrze że naprawdę tego nie potrzebuję
- śpiewanie gorzko i zmuszanie do całowania
- pijaństwo bliskich osób na weselu - nie mam za bardzo wpływu ale uprzedzę żeby nie pić za dużo
- podziękowania rodzicom z wielką pompą - znacie moją sytuacje troszkę, tym bardziej dziwne mi się wydaje akurat dziękowanie na weselu, ale samo wręczenie prezentu, bez robienia z tego jakiejś bardzo podniosłej sytuacji byłoby ok.
- przygotowywanie dodatków - pokaz sztucznych ognii czy coś takiego, wolę aby to była luźna impreza a nie coś w stylu harmonogramu
- welon - nie założę
- zapraszanie zbyt wielu osób lub takich których tak naprawdę nie chcę zapraszać ( no myślę, że od dziś to również wykonam)


No to tego wszystkiego nie rob smile
Ja nie będę mieć kamerzysty, nie będzie na stołach alkoholu, więc odpadają przyśpiewki, nie będzie pierwszego tańca, toastu na początek, oczepin, welonu, podziękowań, karmienia się tortem, dziwmych weselnych zabaw, a jednocześnie to dalej będzie wesele smile

Nie ma jednego scenariusza na wesele. Z elementów obowiązkowych to wlaściwie tylko jedzenie big_smile reszta dowolna.


Super, widać, że organizujecie wesele według własnej myśli smile U mnie kamerzysta, na prośbę mamy ale za tą jedną rzecz zapłaciła bo chciała, więc już niech będzie. Jednak trochę się wycwaniakowaliśmy, bo kamerzysta nie przyjedzie do hotelu do młodego nagrywać jego przygotowania tylko od razu do mnie. Nie będzie zatem zakładania i zdejmowania specjalnie garnituru.
Czym sugerowaliście przy rezygnacji z alkoholu? smile
Uwielbiam takie indywidualności big_smile Też lubię po swojemu, ale przy wiejskim betonie ciężko się wprowadza wiele rzeczy. Chce własnego zadowolenia, ale również zależy mi na tym aby goście się dobrze bawili.

22

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
IsaBella77 napisał/a:

Moja najstarsza córka wychodzi za mąż w sierpniu, a bynajmniej planuje to zrobić wink
Ja jako mama jednej zaangażowanej strony nie wyobrażam sobie, żeby młodym cokolwiek narzucać. Wszystkie pomysły córki oglądam, i przyjmuję, ale nie komentuję, ani nie krytykuję niczego.
Z kolei druga mama, ma już bardziej konkretne wyobrażenia na temat tego co i kiedy będzie do jedzenia, na temat tego czy wujek Zenek z którym nikt nie ma kontaktu od 50 lat będzie na tym weselu, i na temat wielu innych rzeczy. Przez kilka miesięcy ZAMĘCZAŁA telefonami i lamentami i córkę i jej narzeczonego. Proponowała pieniądze, a raz chyba nawet przelała im jakąś kwotę na konto (sporą) no bo przecież ona dopłaci, ale żeby na poprawinach był jakiś brunch zamiast mielonego i zasmażki, to ona tego nie przeżyje.
Było dobrze, dopóki było dobrze, a później "młodzi" zapakowali wszystkie te pieniądze w kopertę, poszli do jego rodziców, oddali je jego mamie i powiedzieli, że oni bardzo za wszelką pomoc i sugestie dziękują, bo to jest ich wesele.
A ślub i wesele ma się w życiu z założenia choćby, tylko jedno, i chcą żeby było tak, jak sobie wymyślili i wymarzyli. A jak mama chce i wujka Zenka i mielone - to proszą, aby zorganizowała dla nich we własnym zakresie spotkanie rodzinne i obiad u siebie, albo w wyznaczonym miejscu, a oni bardzo chętnie w tym pomogą.
I tego się droga Autorko trzymaj.
Twój ślub, Twoje wesele, Twoje pieniądze - i Twoje zasady.

Super, że ma Pani taki szacunek do wyborów córki. U mnie raczej jest nastawienie, że młody to mniej wie jeszcze o życiu i trzeba go pouczać.
Bardzo dobrze postąpili młodzi, oddali pieniądze i zyskali wybór. Współczuję tego typu dziwnych pomysłów związanych z jedzeniem. Dobrze, że narzeczony również podobnie jak Pani córka zdaje sobie sprawę, że nie zawsze trzeba słuchać rodziców smile

23

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

I Ty również nie musisz tego robić Malwino smile Twoi rodzice mają i ślub i wesele za sobą, więc wykorzystali już swoje szanse na to, żeby zaprosić sąsiadów i dzieci kuzynów.
Teraz Twoja kolej, żeby zorganizować swoje wesele dokładnie tak, jak będziesz tego chciała.
U nas opcja awaryjna jest taka, że jeśli ze względu na obostrzenia nadal będą obowiązywały ograniczenia co do liczby gości - to lecimy na Bali lub na Borneo, młodzi, rodzice, rodzeństwo i świadkowie. Ceremonia będzie na plaży, i będziemy siedzieli tydzień w jakimś ładnym miejscu razem smile
I teraz drobna różnica w szacunku do decyzji własnych, dorosłych dzieci - moja reakcja: wspaniale córeczko.
Reakcja drugiej mamy - Boże, ja nie wiem jak babcia to przeżyje!
wink big_smile

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

24

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

Czym sugerowaliście przy rezygnacji z alkoholu? smile
Uwielbiam takie indywidualności big_smile Też lubię po swojemu, ale przy wiejskim betonie ciężko się wprowadza wiele rzeczy. Chce własnego zadowolenia, ale również zależy mi na tym aby goście się dobrze bawili.

Ja jestem abstynentką z motywów religijnych i w ruchu abstynenckim, w którym jestem są założenia, żeby nie pić, nie częstować i nie kupować alkoholu.
Więc od samego początku dla mnie sprawa jest jasna, że jeżeli jakikolwiek alkohol ma być, to mój partner musi się o niego postarać, bo ja do tego ręki nie przyłożę. Większość moich znajomych to też albo abstynenci albo ludzie, którzy potrafią spędzić noc na zabawie i nie potrzebują do tego procentów, więc to jest akurat bez problemu.
Mój partner natomiast miał słabe wzorce, ojca alkoholika (nie żyje) i generalnie sam nie lubi mocno zakrapianych imprez. Teoretycznie mogłabym postawić na swoim i powiedzieć, że nie chcę zupełnie alkoholu i pewnie by mnie posłuchał, ale powiedziałam tylko, że nie chcę toastów, nie chcę na sali wódki i nie chcę alkoholu na stołach. No i na zaproszeniach będziemy mieć napisane, żeby nie przynosić nam w prezencie alkoholu.
Więc albo będą wina nalewane przez kelnerów albo będzie barman robiący drinki. W ten sposób będzie ktoś, kto będzie kontrolował stan upojenia gości i uda nam się uniknąć zalania niektórych w trupa, co na imprezach rodzinnych się zdarzało.

Moja mama już mi grozi, że goście będą wychodzić z wesela do żabki po alkohol big_smile ja uważam, że to jest okazanie nam braku szacunku i poprosiłabym obsługę wesela o wyproszenie takiej osoby. Już mi się za to ostro w innym temacie oberwało, ale i tak uważam, że moje wesele to moje zasady. Moi znajomi zamiast narzekać, to wręcz się cieszą, że się robi po swojemu zamiast robić festiwal żenady z elementami wesela, z którymi chyba nikt nie czuje się w 100% swobodnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

25

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Lady Loka napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:

Czym sugerowaliście przy rezygnacji z alkoholu? smile
Uwielbiam takie indywidualności big_smile Też lubię po swojemu, ale przy wiejskim betonie ciężko się wprowadza wiele rzeczy. Chce własnego zadowolenia, ale również zależy mi na tym aby goście się dobrze bawili.

Ja jestem abstynentką z motywów religijnych i w ruchu abstynenckim, w którym jestem są założenia, żeby nie pić, nie częstować i nie kupować alkoholu.
Więc od samego początku dla mnie sprawa jest jasna, że jeżeli jakikolwiek alkohol ma być, to mój partner musi się o niego postarać, bo ja do tego ręki nie przyłożę. Większość moich znajomych to też albo abstynenci albo ludzie, którzy potrafią spędzić noc na zabawie i nie potrzebują do tego procentów, więc to jest akurat bez problemu.
Mój partner natomiast miał słabe wzorce, ojca alkoholika (nie żyje) i generalnie sam nie lubi mocno zakrapianych imprez. Teoretycznie mogłabym postawić na swoim i powiedzieć, że nie chcę zupełnie alkoholu i pewnie by mnie posłuchał, ale powiedziałam tylko, że nie chcę toastów, nie chcę na sali wódki i nie chcę alkoholu na stołach. No i na zaproszeniach będziemy mieć napisane, żeby nie przynosić nam w prezencie alkoholu.
Więc albo będą wina nalewane przez kelnerów albo będzie barman robiący drinki. W ten sposób będzie ktoś, kto będzie kontrolował stan upojenia gości i uda nam się uniknąć zalania niektórych w trupa, co na imprezach rodzinnych się zdarzało.

Moja mama już mi grozi, że goście będą wychodzić z wesela do żabki po alkohol big_smile ja uważam, że to jest okazanie nam braku szacunku i poprosiłabym obsługę wesela o wyproszenie takiej osoby. Już mi się za to ostro w innym temacie oberwało, ale i tak uważam, że moje wesele to moje zasady. Moi znajomi zamiast narzekać, to wręcz się cieszą, że się robi po swojemu zamiast robić festiwal żenady z elementami wesela, z którymi chyba nikt nie czuje się w 100% swobodnie.

Czyli jednak alkohol będzie. smile

Mam wątpliwości co do kontroli stanu upojenia gości.
Ja to sobie wyobrażasz? Kelner czy barman z alkomatem?
Detektyw śledzący osoby, które wyszły na chwilę no. po coś do auta czy zaczerpnąć świeżego powietrza? Czy aby nie poszły do żabki?
Rewizja osobista po powrocie?
I na koniec wykidajło jeśli okaże się, że ktoś przekroczył ustalone parametry?
A co jeśli winny przybył z osobą towarzyszącą?
Wybacz ale trochę to absurdalne.
Na własne życzenie zrobisz sobie  sama  "festiwal żenady z elementami wesela".

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

26 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-01-19 06:39:29)

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Jeszcze nie wiemy czy będzie czy nie będzie. Nie mamy kupionego alkoholu ani zamówionego barmana. Tak jak napisałam w oryginalnym poście, na pewno nie będzie alkoholu na stołach.

Co do reszty Twojego posta to nie prosiłam i nie pytałam o Twoje ironiczno sarkastuczne komentarze wyolbrzymiające całą sytuację i nie mam potrzeby roztrząsać ich w kolejnym temacie. Tu służy to tylko jako przykład rzeczy, w której można robić po swojemu zamiast słuchać co mówią inni. Twoje uwagi są dla mnie całkowicie nie na miejscu zarówno jeżeli chodzi o ich treść jak i formę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

27

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Lady Loka napisał/a:

Jeszcze nie wiemy czy będzie czy nie będzie. Nie mamy kupionego alkoholu ani zamówionego barmana. Tak jak napisałam w oryginalnym poście, na pewno nie będzie alkoholu na stołach.

Co do reszty Twojego posta to nie prosiłam i nie pytałam o Twoje ironiczno sarkastuczne komentarze wyolbrzymiające całą sytuację i nie mam potrzeby roztrząsać ich w kolejnym temacie. Tu służy to tylko jako przykład rzeczy, w której można robić po swojemu zamiast słuchać co mówią inni. Twoje uwagi są dla mnie całkowicie nie na miejscu zarówno jeżeli chodzi o ich treść jak i formę.

Jaka tam ironia czy sarkazm.
Po prostu jestem ciekawa jak to masz zamiar ogarnąć technicznie.
Jak zdołasz wyegzekwować karanie winnych grzechu pijaństwa.
Bo postaw się w sytuacji tego kelnera czy barmana.
Jak on ma oceniać czy komuś może jeszcze polać czy już nie.
Czy ten kolejny kieliszek będzie tym o jednym za dużo czy jeszcze nie?
Albo ten co ma za złe zachowanie wypraszać gości.
A co jeśli gość będzie się sprzeciwiał?
Będzie uważał, że jakim prawem obsługa decyduje kto ma opuścić imprezę?
Jesteś gotowa na to, że ludzie będą przychodzić gdy tańczysz czy z kimś rozmawiasz i pytać dlaczego? Skoro dał prezent to ma prawo uczestniczyć do końca.
To przecież nie ma być studniówka a goście to nie niepełnoletni uczniowie.
Wyjdziesz na dziwoląga.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

28

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jeszcze nie wiemy czy będzie czy nie będzie. Nie mamy kupionego alkoholu ani zamówionego barmana. Tak jak napisałam w oryginalnym poście, na pewno nie będzie alkoholu na stołach.

Co do reszty Twojego posta to nie prosiłam i nie pytałam o Twoje ironiczno sarkastuczne komentarze wyolbrzymiające całą sytuację i nie mam potrzeby roztrząsać ich w kolejnym temacie. Tu służy to tylko jako przykład rzeczy, w której można robić po swojemu zamiast słuchać co mówią inni. Twoje uwagi są dla mnie całkowicie nie na miejscu zarówno jeżeli chodzi o ich treść jak i formę.

Jaka tam ironia czy sarkazm.
Po prostu jestem ciekawa jak to masz zamiar ogarnąć technicznie.
Jak zdołasz wyegzekwować karanie winnych grzechu pijaństwa.
Bo postaw się w sytuacji tego kelnera czy barmana.
Jak on ma oceniać czy komuś może jeszcze polać czy już nie.
Czy ten kolejny kieliszek będzie tym o jednym za dużo czy jeszcze nie?
Albo ten co ma za złe zachowanie wypraszać gości.
A co jeśli gość będzie się sprzeciwiał?
Będzie uważał, że jakim prawem obsługa decyduje kto ma opuścić imprezę?
Jesteś gotowa na to, że ludzie będą przychodzić gdy tańczysz czy z kimś rozmawiasz i pytać dlaczego? Skoro dał prezent to ma prawo uczestniczyć do końca.
To przecież nie ma być studniówka a goście to nie niepełnoletni uczniowie.
Wyjdziesz na dziwoląga.

Kolejno:
przeciez barista widzi jak polewa drinka, w jakim stanie ma goscia. To jest norma na imprezach i w klubach, ze jak ktos jest zawiany, to do drinka leje sie mniej alkoholu, a wiecej innych rzeczy.
Zdaje sie na opinie baristy w tej kwestii.

Uwazasz Kleoma, ze jak ktos da mi prezent, to ma prawo mi narzucac, jak ma wygladac wesele? big_smile dobre, dobre! Szkoda, ze nie wiedzialam wczesniej, ze to tak dziala. Tyle moglam wyciagnac rzeczy od ludzi, ktorzy mnie zapraszali na imprezy smile

A tak na serio to rozwazamy scenariusz, ktory moim zdaniem i tak jest zupelnie nierealny. Rodzice strasza tymi goscmi wychodzacymi do sklepu, alepo pierwsze gdybym podejrzewala, ze ktos z zaproszonych by mi zrobil taki numer, to prawdopodobnie i tak nie bylby w kregu moich najblizszych znajomych i nie dostalby zaproszenia, a po drugie bylam na bezalkoholowych weselach i wszyscy sie dobrze bawili, nikt nigdzie nie wychodzil, wiec ogolnie jestem spokojna czy bedzie barman, czy beda kelnerzy nalewali wina, czy alkoholu nie bedzie zupelnie.

Nie musze sie nikomu tlumaczyc z tego, jak chce, zeby wygladalo moje wesele smile
paradoksalnie to zwykle jest tak, ze ci, ktorzy najwiecej krzycza o tym, jak to nie zachowuje sie weselnych tradycji i jak to wszyscy wyjda o 23 bo beda sie beznadziejnie bawic, to potem ci ludzie bawia sie najlepiej i mowia, jak to bylo super i ze sie nie spodziewali smile

Wracajac do tematu watku najwazniejsze jest to, zeby wesele bylo w takiej formie, ilosci gosci i innych detalach, jakie wymarzy sobie para mloda smile bo to para mloda spedza dlugie miesiace i wydaje kupe kasy na zrobienie takiej imprezy. Goscie przychodza na gotowe, maja jedzenie, maja picie, maja muzyke i zostaje im sie cieszyc i bawic razem z mlodymi i korzystac z atrakcji, ktora mlodzi zapewniaja smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

29

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Ja wcale tak nie uważam, że jak ktoś da prezent to może robić co chce na weselu.
Lecz może gość tak uważać, szczególnie podchmielony, gdy alkohol w zasięgu jego ręki.
I może się zrobić z tego awantura zakłócająca przebieg zabawy.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

30

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Kleoma napisał/a:

Ja wcale tak nie uważam, że jak ktoś da prezent to może robić co chce na weselu.
Lecz może gość tak uważać, szczególnie podchmielony, gdy alkohol w zasięgu jego ręki.
I może się zrobić z tego awantura zakłócająca przebieg zabawy.

To lepiej niech chleją na potęgę, jak na innych weselach, wcale to nie zakłóca zabawy, jak ktoś leży pod stołem, a inny ktoś rzyga do kwiatków.
Równie wyolbrzymione co Twoje posty.

Jedyne osoby, które mogą robić co chcą na weselu i nie mieć z tego tytułu większych konsekwencji, to państwo młodzi - bo to ich impreza, na którą wyłożyli pieniądze. Jak sobie zażyczą ceremonii z udziałem pawi i panów tańczących na rurze, to mogą to zrobić, i jak się uprą, że wszystkich gości będą malować w barwy wojenne to też. Trzymanie się sztywno zasad wesela tylko dlatego, że tradycja, że ktoś wyjdzie na dziwoląga jest sposobem na zrujnowany wieczór dla pary młodej. Zwłaszcza jeśli tematem jest alkohol, który często rozwala najlepsze imprezy. Zwłaszcza, że wesela bezalkoholowe są już normą, a barman jest ukłonem w stronę tych, co lubią mocniejsze trunki, a nie jakimś obowiązkiem i czymś, co się "należy".

If you can be anything, be kind.

31

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Ciąg dalszy historii... Ostatnimi czasy nie rozmawiałam z mamą na temat listy gości. W końcu jednak powiedziałam siostrze, że nie zapraszam sąsiadów. Oczywiście zaraz po tym dzwoni telefon - mama. Powiedziała, że słyszała, że nie zapraszam sąsiadów, zatem skoro ja jej nie szanuje to mogą ją wykreślić z listy gości i rozmowę zakończyła.
Przyznam, że jest mi strasznie smutno z tego powodu, że to wszystko musi być takie skomplikowane, nawet pisząc to teraz mam łzy w oczach, od tego czasu nie mam z nią  kontaktu.
Mam postanowienie, że nie zaproszę tych sąsiadów, poza tym naprawdę wesele jest za kilka miesięcy więc w tej pandemii mam powody aby nie zapraszać kolejnych 5 osób.
Piszę aby się wyżalić, mam wrażenie że wyszła z tego wszystkiego kicha. Organizujemy bardzo wypasione imprezę na które w tej chwili mi się rzygać chcę, chociaż lubię spotykać się z ludźmi.

32 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-02-09 21:07:11)

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Konsekwentnie kolejny raz zapytam - po co komukolwiek o takich rzeczach mówisz? Nie zapraszasz to nie zapraszasz. Twoja lista, koniec tłumaczenia.
Po prostu z nimi o tym nie rozmawiaj. Dostaną swoje zaproszenia i koniec. Ja naprawdę nie rozumiem po co ich informujesz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

33

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Lady Loka napisał/a:

Konsekwentnie kolejny raz zapytam - po co komukolwiek o takich rzeczach mówisz? Nie zapraszasz to nie zapraszasz. Twoja lista, koniec tłumaczenia.
Po prostu z nimi o tym nie rozmawiaj. Dostaną swoje zaproszenia i koniec. Ja naprawdę nie rozumiem po co ich informujesz.

Siostra się zapytała tylko odpisałam jej na wiadomość, a ona od razu powiedziała mamie. Z mamą w ogólnie od tamtego czasu nie rozmawiałam na ten temat. Ale co ciekawe ona założyła, że ja zaproszę ich jednak.
Do wesela 3 miesiące, stąd już właściwie kończymy proces zapraszania. Nawet nie chcę mi się odwiedzać domu rodzinnego, bo pewnie będą się pytać co mi tak zależy aby ich nie zapraszać itp.
Dziękuję za wsparcie, czuję straszną samotność przez tą całą sytuację sad(((((((

34

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

W ogóle sam tytuł... skoro sama finansujesz wesele i wiesz jaką matkę masz to nie potrzebnie wtajemniczałaś. Współczuję, przykro się czyta, że ona się tak zachowuje. Uderzyło mnie w pierwszym poście twoje "muszę"... nie, nic nie musiałaś. I masz babo placek. Własne wesele to powinna być super sprawa, szkoda, że chce Ci się na samą myśl rzygać. Ale życzę jak najlepszych wspomnień i tak. W końcu najważniejszy sakrament. Powodzenia.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

35

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Konsekwentnie kolejny raz zapytam - po co komukolwiek o takich rzeczach mówisz? Nie zapraszasz to nie zapraszasz. Twoja lista, koniec tłumaczenia.
Po prostu z nimi o tym nie rozmawiaj. Dostaną swoje zaproszenia i koniec. Ja naprawdę nie rozumiem po co ich informujesz.

Siostra się zapytała tylko odpisałam jej na wiadomość, a ona od razu powiedziała mamie. Z mamą w ogólnie od tamtego czasu nie rozmawiałam na ten temat. Ale co ciekawe ona założyła, że ja zaproszę ich jednak.
Do wesela 3 miesiące, stąd już właściwie kończymy proces zapraszania. Nawet nie chcę mi się odwiedzać domu rodzinnego, bo pewnie będą się pytać co mi tak zależy aby ich nie zapraszać itp.
Dziękuję za wsparcie, czuję straszną samotność przez tą całą sytuację sad(((((((

Nie na wszystkie wiadomości musisz odpisywac.
Przykro mi, ale wlaściwie masz to co masz na wlasnw życzenie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Tak to dobra rada smile
Żenujące:
- brama weselna, wykupywanie panny młodej
- kamerowanie przygotowań, poprawianie sukienki, zakładanie butów - powiem kamerzyście, że nie chcę tego
- wieczór panieński - tłumaczę siostrze że naprawdę tego nie potrzebuję
- śpiewanie gorzko i zmuszanie do całowania
- pijaństwo bliskich osób na weselu - nie mam za bardzo wpływu ale uprzedzę żeby nie pić za dużo
- podziękowania rodzicom z wielką pompą - znacie moją sytuacje troszkę, tym bardziej dziwne mi się wydaje akurat dziękowanie na weselu, ale samo wręczenie prezentu, bez robienia z tego jakiejś bardzo podniosłej sytuacji byłoby ok.
- przygotowywanie dodatków - pokaz sztucznych ognii czy coś takiego, wolę aby to była luźna impreza a nie coś w stylu harmonogramu
- welon - nie założę
- zapraszanie zbyt wielu osób lub takich których tak naprawdę nie chcę zapraszać ( no myślę, że od dziś to również wykonam)

Co to podziękowań to mój eks mąż mnie niemile zaskoczyl w dniu naszego wesela i były fakt zrobione podziękowania dla rodziców oraz babć bo się zgodziłam. Jednak od siebie dodał dla swoich braci każdemu z osobna plus jakiś kuzyn miał imieniny i mój młody kuzyn miał urodziny w tym okresie...i każdy z osobna podziękowanie i życzenia plus prezenty... Masakra.... Plus jeszcze jego ciotka miała jakąś okrągła rocznicę z jego wujem zdzichem więc generalnie była farsa.bo oczywiście piosenka zatańczona w kółku musiała być.. .. Czułam się jak gość na własnym weselu plus oznajmił ze nie zatańczy 1 tańca przed weselem( ślub braliśmy za granicą i małe wesele na sali było w Polsce) Generalnie cyrk na kółkach... Także no rozwód 

37

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie finansowałam wesela ale zasada jest prosta: Twoje pieniądze, Twoje zasady. Jak się rodzicom nie podoba, niech zrobią swoją imprezę dla sąsiadów. Rodzice mają inne podejście, może dla niej sąsiedzi są ważni, itd., ale nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli ona chciałaby, żeby jej dać prezent na weselu, wydaje mi się to zwyczajnym założeniem - to dotyczy niej i może o to prosić, bo to tradycja. Ale zapraszanie ludzi, których nie znasz, na swoją imprezę, jest czymś, do czego nie dałabym się przekonać. Zapraszasz tylko tych ludzi, których chcesz i nikogo więcej.

Dziękuję za odpowiedź. Sąsiadów znam, tzn. mówię im cześć jak ich widzę z daleka i mam ich na fb... Nie wiem w sumie czy można to określić jako znajomość. Krępuje mnie przychodzenie do nich i ich zapraszanie tym bardziej że nigdy u nich nie byłam, wydaję mi się że się nie obrażą jak nie zaproszę. Wiem że jak nie zaproszę części osób to mamie będzie przykro i to mnie strasznie wkurza. Ale z drugiej strony to ja będę się czuć głupio, jak zrobię to przeciwko sobie. Mogę zawsze wykorzystać pandemię jako argument. Właśnie sama się zastanawiam czy to, że finansuje wesele oznacza że mogę wszystko robić tylko wg własnego uznania. Z drugiej strony rodzice się mną zajmowali jak byłam młodsza itp. a teraz jak już sama płacę za wszystko to nagle się z nimi nie liczę.

Mama swoje wesele już miała - powinnaś jej o tym przypomnieć. Bądź asertywna, Ty płacisz i Ty z narzeczonymustalasz zasady. Proszenie sąsiadów z tytułu takiego, że mieszkają obok jest nielogiczne. To nie czasy, że prosiło się kogo i ile się chciało, bo wesele było w szkolnej stołówce i nie płaciło się za osobę. Masz się dobrze czuć na swoim weselu, nie mama. Niech się obraża, trudno.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

38

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:

(...) Ale co ciekawe ona założyła, że ja zaproszę ich jednak. (...)

Dziwi mnie Twe zdziwienie, przecież od początku wątku wiadomo, że mama ma bardzo sprecyzowaną wizję Twego wesela i nic sobie nie robi, by zaakceptować to, co sobie z narzeczonym ustaliliście. Szantażuje Cię (co z tego, że nie bezpośrednio), bo wie, że zależy Ci na jej obecności, że jej uwagi działają.


(...) Nawet nie chcę mi się odwiedzać domu rodzinnego, bo pewnie będą się pytać co mi tak zależy aby ich nie zapraszać itp. (...)

Pytać będą, wywierać presję także. Ty zaś nie jesteś na tyle silna, by stawić temu czoła i poinformować (bez przepraszania, że żyjesz) o waszych decyzjach.



Z innej strony... .
Skoro robicie huczne wesele (w dobie pandemii można?), skoro zapraszacie 140 osoby, to kilkoro sąsiadów mamy zginęłoby w tłumie. O co więc naprawdę walczysz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

39

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Wielokropek napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:

(...) Ale co ciekawe ona założyła, że ja zaproszę ich jednak. (...)

Dziwi mnie Twe zdziwienie, przecież od początku wątku wiadomo, że mama ma bardzo sprecyzowaną wizję Twego wesela i nic sobie nie robi, by zaakceptować to, co sobie z narzeczonym ustaliliście. Szantażuje Cię (co z tego, że nie bezpośrednio), bo wie, że zależy Ci na jej obecności, że jej uwagi działają.


(...) Nawet nie chcę mi się odwiedzać domu rodzinnego, bo pewnie będą się pytać co mi tak zależy aby ich nie zapraszać itp. (...)

Pytać będą, wywierać presję także. Ty zaś nie jesteś na tyle silna, by stawić temu czoła i poinformować (bez przepraszania, że żyjesz) o waszych decyzjach.



Z innej strony... .
Skoro robicie huczne wesele (w dobie pandemii można?), skoro zapraszacie 140 osoby, to kilkoro sąsiadów mamy zginęłoby w tłumie. O co więc naprawdę walczysz?

Dziękuję za odpowiedzi. Zapraszamy obecnie 130 osób i spodziewamy się, że przyjdzie około 110 osób, więc ostatecznie nie aż tak dużo (moja siostra zapraszała 230 osób).
Teoretycznie nie można robić wesel, a praktycznie to pytałam się w swojej restauracji jaka jest sytuacja, to usłyszałam że właściciel robi imprezy od jakiegoś czasu. A policja wejść nie może. Liczę jednak na to, że będzie można coś robić z limitem.
O co walczę (dobre pytanie):
- o to, żeby nie iść do nich do domu w celu zapraszania, bardzo mnie to krępuje. Oni są inteligentni, na pewno domyślą się, że robię to z przymusu. A ja nie chcę udawać.
- o to aby nie musieć zapraszać kolejnych sąsiadów. Jeżeli zaproszę jednych to będę musiała kolejnych i jeszcze sąsiadkę (zatem 5 osób) - ogólnie zapraszam już pewnych sąsiadów, znajomych rodziny ale ja ich również znam i bardzo lubię, oni często do nas przychodzili jak byłam mała, ja udzielałam korków ich synowi itp. więc dlatego tych zapraszam. Tych o których mowa po prosta znam na "cześć" bo się wprowadzili wtedy jak ja wyjechałam na studia.
- o to aby pokazać, że to ja organizuje to wesele
- o uwagę, jak zaproszę ludzi którzy mało mnie znają to będę się krępować na własnym weselu, albo będę czuć w myślach, że są tu niepotrzebni.
- o zauważenie przez mamę, że nie może mnie już tak obrażać i nakazywać czegoś, bo po prostu może się to skończyć niczym. Może gdyby to powiedziała w jakimś języku kulturalnym, z argumentami to bym się zgodziła. A ona potrafiła mi mówić jak przyjeżdżałam, że jeszcze sobie przypomniała o kilku osobach, które też trzeba zaprosić itp.
- jeżeli sytuacja się pogorszy to będę musiała niektórych ludzi odwoływać, po co mam dodawać sobie podwójnego skrępowania.

Ogólnie rodzina mojego narzeczonego to zupełnie inna historia... To są tak dwie różne rodziny, że ciężko mi sobie wyobrazić to wesele. Tamci z kolei nie lubią takich dużych imprez. Ci z kolei lubią. Ode mnie uwielbiają się bawić, tamci wolą spokój i ciszę.
Dlatego już bym chciała, żeby było po. Wesele to jednak ciężka sprawa smile

40

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
GreenTea27 napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Malwina, ja dam Ci idealną radę na wesele, którą sama usłuszałam i którą się kieruję planując własne smile

Pomyśl, które momenty w czasie wesela sprawiają, że czujesz się zażenowana albo których momentów nie chcesz i po prostu ich nie rób na swoim weselu.

Od razu zmienia się perspektywa i chęci do planowania.

Tak to dobra rada smile
Żenujące:
- brama weselna, wykupywanie panny młodej
- kamerowanie przygotowań, poprawianie sukienki, zakładanie butów - powiem kamerzyście, że nie chcę tego
- wieczór panieński - tłumaczę siostrze że naprawdę tego nie potrzebuję
- śpiewanie gorzko i zmuszanie do całowania
- pijaństwo bliskich osób na weselu - nie mam za bardzo wpływu ale uprzedzę żeby nie pić za dużo
- podziękowania rodzicom z wielką pompą - znacie moją sytuacje troszkę, tym bardziej dziwne mi się wydaje akurat dziękowanie na weselu, ale samo wręczenie prezentu, bez robienia z tego jakiejś bardzo podniosłej sytuacji byłoby ok.
- przygotowywanie dodatków - pokaz sztucznych ognii czy coś takiego, wolę aby to była luźna impreza a nie coś w stylu harmonogramu
- welon - nie założę
- zapraszanie zbyt wielu osób lub takich których tak naprawdę nie chcę zapraszać ( no myślę, że od dziś to również wykonam)

Co to podziękowań to mój eks mąż mnie niemile zaskoczyl w dniu naszego wesela i były fakt zrobione podziękowania dla rodziców oraz babć bo się zgodziłam. Jednak od siebie dodał dla swoich braci każdemu z osobna plus jakiś kuzyn miał imieniny i mój młody kuzyn miał urodziny w tym okresie...i każdy z osobna podziękowanie i życzenia plus prezenty... Masakra.... Plus jeszcze jego ciotka miała jakąś okrągła rocznicę z jego wujem zdzichem więc generalnie była farsa.bo oczywiście piosenka zatańczona w kółku musiała być.. .. Czułam się jak gość na własnym weselu plus oznajmił ze nie zatańczy 1 tańca przed weselem( ślub braliśmy za granicą i małe wesele na sali było w Polsce) Generalnie cyrk na kółkach... Także no rozwód

Masakra, też bym czegoś takiego nie chciała, ale najbardziej uderza to, że zrobił takie rzeczy bez Twojej wiedzy. My ustalam z narzeczonym tego typu sprawy.

41

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców
Malwina2626 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Malwina2626 napisał/a:

(...) Ale co ciekawe ona założyła, że ja zaproszę ich jednak. (...)

Dziwi mnie Twe zdziwienie, przecież od początku wątku wiadomo, że mama ma bardzo sprecyzowaną wizję Twego wesela i nic sobie nie robi, by zaakceptować to, co sobie z narzeczonym ustaliliście. Szantażuje Cię (co z tego, że nie bezpośrednio), bo wie, że zależy Ci na jej obecności, że jej uwagi działają.


(...) Nawet nie chcę mi się odwiedzać domu rodzinnego, bo pewnie będą się pytać co mi tak zależy aby ich nie zapraszać itp. (...)

Pytać będą, wywierać presję także. Ty zaś nie jesteś na tyle silna, by stawić temu czoła i poinformować (bez przepraszania, że żyjesz) o waszych decyzjach.



Z innej strony... .
Skoro robicie huczne wesele (w dobie pandemii można?), skoro zapraszacie 140 osoby, to kilkoro sąsiadów mamy zginęłoby w tłumie. O co więc naprawdę walczysz?

Dziękuję za odpowiedzi. Zapraszamy obecnie 130 osób i spodziewamy się, że przyjdzie około 110 osób, więc ostatecznie nie aż tak dużo (moja siostra zapraszała 230 osób).
Teoretycznie nie można robić wesel, a praktycznie to pytałam się w swojej restauracji jaka jest sytuacja, to usłyszałam że właściciel robi imprezy od jakiegoś czasu. A policja wejść nie może. Liczę jednak na to, że będzie można coś robić z limitem.
O co walczę (dobre pytanie):
- o to, żeby nie iść do nich do domu w celu zapraszania, bardzo mnie to krępuje. Oni są inteligentni, na pewno domyślą się, że robię to z przymusu. A ja nie chcę udawać.
- o to aby nie musieć zapraszać kolejnych sąsiadów. Jeżeli zaproszę jednych to będę musiała kolejnych i jeszcze sąsiadkę (zatem 5 osób) - ogólnie zapraszam już pewnych sąsiadów, znajomych rodziny ale ja ich również znam i bardzo lubię, oni często do nas przychodzili jak byłam mała, ja udzielałam korków ich synowi itp. więc dlatego tych zapraszam. Tych o których mowa po prosta znam na "cześć" bo się wprowadzili wtedy jak ja wyjechałam na studia.
- o to aby pokazać, że to ja organizuje to wesele
- o uwagę, jak zaproszę ludzi którzy mało mnie znają to będę się krępować na własnym weselu, albo będę czuć w myślach, że są tu niepotrzebni.
- o zauważenie przez mamę, że nie może mnie już tak obrażać i nakazywać czegoś, bo po prostu może się to skończyć niczym. Może gdyby to powiedziała w jakimś języku kulturalnym, z argumentami to bym się zgodziła. A ona potrafiła mi mówić jak przyjeżdżałam, że jeszcze sobie przypomniała o kilku osobach, które też trzeba zaprosić itp.
- jeżeli sytuacja się pogorszy to będę musiała niektórych ludzi odwoływać, po co mam dodawać sobie podwójnego skrępowania.

Ogólnie rodzina mojego narzeczonego to zupełnie inna historia... To są tak dwie różne rodziny, że ciężko mi sobie wyobrazić to wesele. Tamci z kolei nie lubią takich dużych imprez. Ci z kolei lubią. Ode mnie uwielbiają się bawić, tamci wolą spokój i ciszę.
Dlatego już bym chciała, żeby było po. Wesele to jednak ciężka sprawa smile

Oczywiście, że policja wejśc może. Nawet mogą nałożyć kary. Bezprawnie bo bezprawnie, ale mogą. Ja bym chyba nie ryzykowała, chociaz jak mówilaś, ze za 3 miesiące, to maj/czarwiec, więc może już będzie normalnie.

Wychodzisz ze złego założenia. Jakbys miala 15 lat, to owszem, mogłabyś o cos tak walczyc z rodzicami. Ake nie masz 15 lat. Wiec po co walczyć? Ty po prostu robisz po swojemu. Nie rozumiem czemu robisz z tej organizacji jakieś pole minowe.

Dla porownania - ja mam ślub i wesele we wrzesniu. Mam nadzieję, że do tego czasu obostrzeń nie będzie.
Finansujemy je tak naprawdę razem - my u rodzice.
I w dalszym ciągu to my sobie wybieramy co chcemy. Bylo trochę dyskusji na temat listy gości, ale przecież to nie rodzice będa wysylać zaproszenia tylko my. Więc jaka tu jest dyskusja? Jak niby ktoś może mnie zmusić do zaproszenia sasiadów? Nie robię dla nich zaproszenia i koniec big_smile
Naprawdę uwazam, ze strasznie się podkladasz swojej mamie i strasznie jestes zalezna od niej j od jej zdania, chociaż masz super sytuację i organizujwsz wszystko sama, więc realnie nie musisz jej pytac o nic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

42

Odp: Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

tradycyjnie  albo nie.
Tradycyjne wesele rrobi się dla rodziny też, nie tylko Państwa młodych. Wydaje mi się że zaproszenie sąsiadów, których lubią rodzice i jest to dla rodziców ważne bo znają się lata, ujmy nawet naprawdę samodzielnej Pannie Młodej nie przyniesie- taki mały savoir vivre..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Własne finansowanie wesela a dyktando rodziców

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018