Kiedy dojrzewaja panowie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy dojrzewaja panowie?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 129 ]

Temat: Kiedy dojrzewaja panowie?

Czesć

Mam 48 lat.On 51. Od 10 lat w zwiazku z M... do zeszłego miesiaca
Moje pytanie wzieło sie stad, że:
Mój kochany partner, przyjaciel, każda towarzyszaca dusza z wszystkich poprzednich wcieleń, mój męski, opiekuńczy, czuły, wrażliwy facet, miłość mego życia zdradził mnie i zostawił.
Latem tego roku bardziej,niż standardowo zintegrował się z grupą z byłej pracy.
Nasz związek: partnerski, dojrzały, po kryzysie sprzed 3 lat, stabilny
Widoki na nowe lokum, plany związane z tym, że kupiliśmy auto, i dokupimy, bagażnik na rowery, będą wyprawy- hurrra>, plany na rajd po Karlskronie, wycieczka do Pragi ( z przewodnikiem pana Szczygła). W tle kilka fajnych, wesołych imprez, romantyczna majówka. Zero kłótni. Podczas 10 lat kilka spięć. Kocham gada nad życie. On to wie.
Akcja: lato tego roku, nowa praca M, kontakty z w/w grupą. Ja czuję, ze te imprezy są za częste, i równowaga między spędzaniem czasu razem i osobno jest zachwiana. mOCNO CZUJĘ, ŻE COŚ JEST NIE TAK.
Przyciśnięty do ściany, przyznaje, że wciagnęło Go towarzystwo, a szczególnie jedna pani, i on tą panią przeleciał, i spotkali się już kilka razy, i sa jak te trybiki w maszynie.
I ze Mu się chyba wypaliło, bo mnie juz tak nie kocha, jak kiedyś
I że żegnaj.
FACET 51 LAT
Pytam, czy było coś nie tak? Czy czegoś Mu brakowało? Jakieś nizaspokojone potrzeby? NIC nie mówił. Ma aparat mowy, jakby się WYPALAŁO, powinien dać znać.
Nie wypalało się . 10 lat zwiazku Go obserwuję, więc widzę zmiany. To było nagle. Laska połechtała Mu ego, a On poleciał.
FACET 51 LAT
Wybełkotał coś, z czego wynikało, że ekscytacji szukał, i że trochę nudna jestem.
Panowie i PAnie. Jestem w rozsypce. Na prochach.
Moze któryś z Panów mi coś powie? zrobił tak ktos?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Czesć

Mam 48 lat.On 51. Od 10 lat w zwiazku z M... do zeszłego miesiaca
Moje pytanie wzieło sie stad, że:
Mój kochany partner, przyjaciel, każda towarzyszaca dusza z wszystkich poprzednich wcieleń, mój męski, opiekuńczy, czuły, wrażliwy facet, miłość mego życia zdradził mnie i zostawił.
Latem tego roku bardziej,niż standardowo zintegrował się z grupą z byłej pracy.
Nasz związek: partnerski, dojrzały, po kryzysie sprzed 3 lat, stabilny
Widoki na nowe lokum, plany związane z tym, że kupiliśmy auto, i dokupimy, bagażnik na rowery, będą wyprawy- hurrra>, plany na rajd po Karlskronie, wycieczka do Pragi ( z przewodnikiem pana Szczygła). W tle kilka fajnych, wesołych imprez, romantyczna majówka. Zero kłótni. Podczas 10 lat kilka spięć. Kocham gada nad życie. On to wie.
Akcja: lato tego roku, nowa praca M, kontakty z w/w grupą. Ja czuję, ze te imprezy są za częste, i równowaga między spędzaniem czasu razem i osobno jest zachwiana. mOCNO CZUJĘ, ŻE COŚ JEST NIE TAK.
Przyciśnięty do ściany, przyznaje, że wciagnęło Go towarzystwo, a szczególnie jedna pani, i on tą panią przeleciał, i spotkali się już kilka razy, i sa jak te trybiki w maszynie.
I ze Mu się chyba wypaliło, bo mnie juz tak nie kocha, jak kiedyś
I że żegnaj.
FACET 51 LAT
Pytam, czy było coś nie tak? Czy czegoś Mu brakowało? Jakieś nizaspokojone potrzeby? NIC nie mówił. Ma aparat mowy, jakby się WYPALAŁO, powinien dać znać.
Nie wypalało się . 10 lat zwiazku Go obserwuję, więc widzę zmiany. To było nagle. Laska połechtała Mu ego, a On poleciał.
FACET 51 LAT
Wybełkotał coś, z czego wynikało, że ekscytacji szukał, i że trochę nudna jestem.
Panowie i PAnie. Jestem w rozsypce. Na prochach.
Moze któryś z Panów mi coś powie? zrobił tak ktos?

Jeśli masz chociaż odrobinę dumy i godności, to spuścisz go i nigdy więcej nie pozwolisz zbliżyć się do siebie. Jako partner dla Ciebie jest już bezwartościowy.

Na plus, nie macie dzieci, nie potrzebny będzie rozwód itd.

3

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ja nie Pan, tylko Pain - w sumie tylko jedna literka różnicy big_smile ale im więcej czytam takich historii tych bardziej mam dość rodu męskiego. To, co CI się przytrafiło to schemat, schemat, schemat....Dodaj jeszcze, że Pani z pracy młodsza o jakieś 10 lat i nawet mi powieka nie drgnie...
Bardzo Ci współczuję, bo spotkało mnie coś identycznego, lecz bardziej rozciągniętego w czasie no i niestety - z moim jeszcze mezem zdazylam sie rozmnozyc. Wiec dzieci cierpią, podziął majątku przed nami, masakra.
Wiem jak boli. Ale za jakiś czas przestanie i teraz duża robota dla CIebie, by sobie w dobra strone to w glowie poukładać. Nie, że straciłas polowke swoja, ze bez niego to Ty nie istniejesz, ze on jest wspanialy tylko sie zgubił...Pewnie teraz za wczesnie na to jeszcze ale prawda jest taka, ze gosc doskonale wiedzial co robi i po prostu mial Cie w doopie - bo pewnie juz Cie w swojej glowie pozbawil wartosci juz dawno. I to sie nie zmieni. Nawet jak przyjmiesz go z powrotem - nie sprawisz, ze magicznie zacznie kochac i szanowac. Przykro mi, ale ten most jest spalony.
Daj czasowi czas i nigdy gościa nie przyjmuj z powrotem, naprawde.
Poczytaj bloga Chumplady - to najlepsza rada jaką mogę Ci dać, mi on poukładał w głowie i pozwolił spojzreć na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Żałuję, ze tak pozno po zdradzie go znalazłam.
Trzymaj się.

4

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Jakiś czas temu przeczytałam gdzieś, że istnieją badania naukowe, których wyniki dowodzą, że mężczyźni dojrzewają tak naprawdę dopiero w wieku 43 lat, więc w jego przypadku jakby to już. No ale z mojego doświadczenia czy nawet z lektury wątków na forum wynika, że nie ma żadnej reguły. Zdradzają młodzi, w kwiecie wieku i starsi panowie w równym stopniu. Nie pocieszy Cię to, ale nie Tobie pierwszej się to przydarzyło i nie on pierwszy okazał się draniem i choćby skały sr...y, nie uchronisz się przed tym. Możesz być najczulszą kobietą na świecie, pomocną, kochaną, seksowną, atrakcyjną, inteligentną, zabawną bla, bla, bla, a i tak znajdzie się taki, któremu coś nie będzie pasowało. Nie mogłaś nic zrobić, żeby temu zapobiec. Wiesz dlaczego? Bo mógł i chciał! Przykro mi, trzymaj się...

Mogę się tylko domyślać, że pani kochanka jest sporo młodsza...

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-01 17:50:47)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

U mojego męża koło 50 zaczęła się właśnie taki kryzys. Akurat Panie były w jego wieku. Więc trochę ode mnie starsze. Chociaż studentek miał pod ręką sporo chętnych.
Mąż cofnął  się jakby mentalnie w rozwoju i zdążył  mi siebie tak obrzydzić że teraz to tylko się cieszę że  nie jesteśmy razem.
Pań było wiele potem. szczęścia chyba nie znalazł.. Ale to już nie mój problem.
Szczerze to ja swoich rówieśników omijam z daleka. Myślę że to jakiś trudny wiek dla mężczyzny jest niestabilny. Kobiety mają taki koło 60 ponoć.
Przykro mi. Że Cię to spotkało. Ale widać coś przed Tobą ukrywał. A na drugą połowę życia to nie warto mieć kogoś niestabilnego..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

6

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Niestety takie męskie odpady chodzą po tej ziemi i wygląda na to, że jest ich sporo. Jak mógłbym ich określić? Zwyczajni egoiści, bo kochająca osoba nie zrobi czegoś takiego swojemu partnerowi..Wychodziłoby na to, że większość ludzi to egoiści, ale może w imię jakiś tam korzyści decydują się trwać w związku ze swoim partnerem. Sam do końca nigdy chyba nie zrozumie tej chęci ciągłego szukania nowości, emocji i poklasku, łechtania ego, kosztem innych ludzi..Takie czasy niestety są, że niektórym ciągle jest mało a potem "tłumaczą się" takimi wymówkami.
Żeby nie być stronniczym, to akurat miałem kiedyś wątpliwą przyjemność dostawać anonse erotyczne od mężatek, najczęściej w wieku 35-50 lat, jakoby znudzonych swoim mężem i małżeństwem, chcących zaczerpnąć powietrza i świeżości lub poczuć przypływ adrenaliny. Jakby to nie tłumaczyć i jaki by nie był mechanizm - chęć i pragnienie można łatwo wywołać.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

7 Ostatnio edytowany przez Pronome (2020-11-01 18:17:17)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Mój kochany partner, przyjaciel, każda towarzyszaca dusza z wszystkich poprzednich wcieleń, mój męski, opiekuńczy, czuły, wrażliwy facet, miłość mego życia zdradził mnie i zostawił.

No jesli tak do zycia podchodzisz, i stawiasz partnera jako jedyne zrodlo szczescia, to nie dziwie sie, ze zycie stracilo dla ciebie sens, zupelnie niepotrzebnie, choc rozumiem. Jak oprzytomniejesz, zaczniesz po malu stawac na nogi, to zrozumiesz, ze ta strategia jest bez sensu. Miej swoje zycie, tak aby w przyszlosci skutki takich wywrotek byly mniej dotkliwe. Z tego co piszesz bylas 10 lat w nieformalnym zwiazku, podobalo ci sie. Pewnie fajne lata ze soba przezyliscie. Ciesz sie, masz doswiadczenie. Stalo sie, chce byc z inna, nie masz na to wplywu. Cos sie skonczylo, czas teraz na ciebie.

8

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Jesli zdradzil cie pare razy i szukal niby ekscytacji to znaczy ze te 10 lat w zwiazku nie bylo takiej jak powinna komunikacji a jak nie bylo takiej komunikacji czyli informowania sie o swoich potrzebach to znaczy ze zle sie chyba dobraliscie. Zle dobranie wlasnie wychodzi w sytuacjach kryzysow.

9

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

... i że trochę nudna jestem...

Hehe, ja byłam zbyt mało nowoczesna. Każdy powód jest dobry. Absurdalność powodów jest tym większa, im bardziej nie ma się do czego przyczepić w związku ...

Zasmucę cię, takie "nagłe" odejścia nie są wbrew pozorom takie "nagłe". Jego już dawno emocjonalnie w waszym związku prawdopodobnie nie było. Udawał na autopilocie lub po prostu był z tobą bo czerpał z tego jakieś korzyści dla siebie. Jestem zdania, że prawdziwa miłość nigdy się nie kończy. Jeśli się skończyła to znaczy że jej nigdy nie było. Nie miał niestety odwagi odejść lub było mu za wygodnie więc sobie grał kochanego - to nie jest trudne jeśli nie ma kogoś innego na boku. A jak grał, to wymiksowanie się szybko do nowego związku jest bardzo proste, nie ma w tym nic dziwnego.

Rozumiem cię bo ponad rok temu przeżyłam dokładnie to samo. Więzi ustały natychmiast jak pojawiła się koleżanka z pracy. Jak nożem uciął. Tak mi się wtedy wydawało. Teraz po analizie wstecz uważam, że mąż mnie nigdy nie kochał prawdziwie. Jego emocjonalne więzi ze mną ustały już po kilku latach (razem byliśmy 15 lat). Potem to przedłużał sobie ze mną dzieciństwo bo mam skłonności opiekuńcze i miał jak pączek w maśle. Poza tym nie trafił się nikt "lepszy". W końcu dorósł przy drugiej mamusi i przestałam mu być potrzebna. Odszedł do tej jedynej zaraz po urodzeniu naszego pierwszego dziecka. Jak to się stało miał 40 lat. Nie wykluczam, że to jednak nie ta jedyna tylko kolejna mamusia, bo po urodzeniu naszego dziecka dziecko stanowiło by dla niego konkurencję skoro sam jest dzieckiem, więc odszedł... może niektórzy nigdy nie dojrzewają?

Jedno jest pewne - będzie ciężko. Ja się do tej pory nie pozbierałam, choć uważam, że głównie z powodu porzucenia z niemowlakiem (rola ofiary).

Z tego co zrozumiałam z twojego posta nie macie dzieci. To dobrze. Odpadają ci konieczne kontakty z eksem. To bardzo ważne. Musisz się od niego odciąć. Nawet jeśli cię korci coś mu tłumaczyć, rozmawiać - nie rób tego. Zmęczy cię to okrutnie i przeszkodzi w procesie leczenia. W razie gdy mu się odwidzi (najczęściej wtedy gdy tamta kopnie go w zad) to sam będzie się starał, nie twoja w tym rola.

Zajmij się czymś, nie wiem, psycholog, koleżanki, rodzina. Może jakaś aktywność, zwłaszcza taka, która się nie "kojarzy". To pomaga.
Trzymam kciuki. Będzie ciężko ale da się żyć dalej i z czasem jest coraz lepiej. Wierz mi.

A w ten "brak komunikacji" to do końca nie wierz. Czasem komunikacja jest tylko jedna strona udaje, lub po prostu kłamie. Ale to tylko potwierdza fakt "niedobrania". Bo dobrani ludzie się nie oszukują...

10

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Bardzo przykre. Siły życzę!

11

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kochani
Jak to dobrze mieć wsparcie. To forum, to skarb, bo różni ludzie i różne przejścia mają za sobą. Ale i tak co do joty, wszyscy mówią to samo. Faktycznie, takim schematem poleciał, że aż mi przykro podwójnie...
Myślisz, że masz w domu złoto, a to tombak.
Dużo dziewczyn tu ma gorzej ode mnie. Dzieci, rozwody, obrzucanie się błotem... Jakie Wy jesteście silne!
My obydwoje mamy dzieci z poprzednich związków, ale dorosłe już. Po poczytaniu niektórych wątków, widzę, że mam "wersję light".Niestety, ból i rozczarowanie dotyczy nas wszystkich, oszukanych i kopniętych w d...,
Pisanie mi pomaga. Psychologa znalazłam na grupie z dobrymi ludźmi, co mi sesję poprowadzi za free. Naprawdę, są jeszcze na tym padole życzliwe osobniki, do których Wy wszyscy również się zaliczacie.
Jak tak sobie poczytam i popiszę, to mi jakoś mniej smutno
A Jemu w pożegnalnym mailu napisałam " nie sądziłam, że jesteś taki płytki"
Bo ja dowalić nie umiem
Ale mordę to mógłby Mu ktoś obić.
Mam dedykację dla tych oszustówi krętaczy: "SZUJA" z repertuaru Kabaretu Starszych Panów. Znacie?

12

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

A czy młodsza, to nie wiem... pewnie tak
Chyba, że na geriatrii balował:)

13 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-02 09:58:15)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

...A Jemu w pożegnalnym mailu napisałam ...

Po co pisałaś ? Nie rób tego więcej.  Nie ma to w tej chwili znaczenia jaka była treść bo po nim to spłynęło jak po kaczce. Tak jak pisali przedmówcy, musisz go spuścić w swoim życiu jak wodę w kibelku. Jeśli cierpisz to może łatwiej Ci będzie jak sobie wbijesz do głowy, ze umarł. Ten co łazi po świecie to potwór, który przejął jego ciało. Nic więcej. Tego Twojego faceta w środku już nie ma.
Zapewniam Cię, że będzie chciał się spotkać więc im szybciej ogarniesz temat tym lepiej. Żadnych spotkań, listów, smsów bo dla niego każda  Twoja wiadomość jest żenująca, tak jak ten mail powyżej. IMHO: jeśli nie ma KONIECZNOŚCI, nie pisz, gdy jest MUS (nie chęć) to jeśli się da jednowyrazowo, jeśli się nie da, jak najkrótszym zdaniem. Bez nawiązań, kto jest kim, jak cierpisz, bez wspominek itd. Okazując mu słabość budujesz jego siłę. Pokazując mu siłę jego pewność jest mniejsza.
Gdy odpowiedź bedzie konieczna to najlepiej bezosobowa, sucha ale nie jak do wroga. Masz pokazać klasę, że Cię to "wali" choćbyś w środku wyła z rozpaczy. Jeśli chcesz mu dowalić, a oczywistym dla mnie jest, że chcesz, to olewając go więcej osiągniesz i przy okazji szybciej Tobie minie, potem już na prawdę nie będzie Cię to obchodzić.
Usuń go w telefonie, mailu, msg, fb ...
Nigdy nie pisz mu kim jest ani nie pisz jak cierpisz, nie uzewnętrzniaj co myślisz, czy jesteś chora czy zdrowa. To już nie jego sprawa (ale tego tez mu nie pisz, po prostu go olwaj)

14 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2020-11-02 10:00:33)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Oj Bullet, masz racje ale takie zachowanie po tak krotkim czasie od porzucenia i po 10 latach dobrego zwiazku jest awykonalne dla człowieka, który ma uczucia...:(

Pronome napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Mój kochany partner, przyjaciel, każda towarzyszaca dusza z wszystkich poprzednich wcieleń, mój męski, opiekuńczy, czuły, wrażliwy facet, miłość mego życia zdradził mnie i zostawił.

No jesli tak do zycia podchodzisz, i stawiasz partnera jako jedyne zrodlo szczescia, to nie dziwie sie, ze zycie stracilo dla ciebie sens, zupelnie niepotrzebnie, choc rozumiem. Jak oprzytomniejesz, zaczniesz po malu stawac na nogi, to zrozumiesz, ze ta strategia jest bez sensu. Miej swoje zycie, tak aby w przyszlosci skutki takich wywrotek byly mniej dotkliwe. Z tego co piszesz bylas 10 lat w nieformalnym zwiazku, podobalo ci sie. Pewnie fajne lata ze soba przezyliscie. Ciesz sie, masz doswiadczenie. Stalo sie, chce byc z inna, nie masz na to wplywu. Cos sie skonczylo, czas teraz na ciebie.

Pronome, po 10 latach zwiazku, ktory byl w porzadku tak wlasnie sie mysli o drugiej osobie. Że przyjaciel, ze kochany partner, ze bratnia dusza. Czy to znaczy, ze sie postawilo caly swiat na partnerze? No nie, to raczej głęboka więź i miłość. No bo jak Twoim zdaniem po 10 latach opisałayb partnera niezaleźna, pewna siebie kobieta? "Fajny gosc, z ktorym sypiam?"

15

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
PainIsFinite napisał/a:

Oj Bullet, masz racje ale takie zachowanie po tak krotkim czasie od porzucenia i po 10 latach dobrego zwiazku jest awykonalne dla człowieka, który ma uczucia...:(

Nieodpowiadanie jest osiągalne, wystarczy ... zanim się odpisze dać sobie chwilę na odpowiedź. Wątpliwości co do treści, a nawet sensu odpowiedzi przyjdą szybko
Może to coś wniesie do życia autorki:
sadzę, ze Pan nie będzie chciał rezygnować i spróbuje Cię zabukować jako piąte koło u wozu, na wszelki wypadek, byś była i w tym celu będzie wysyłał niezobowiązujące wiadomości, pytanie, na które odpowiedzi go nie interesują wyłącznie po to byś nie była w stanie się szybko ogarnąć, odciąć
Jeśli będziesz mu okazywała słabość to mu się to uda. Chcesz tego ?

16

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Nie krzyżuj się. Nie ma sensu. To jest historia stara jak świat, która zdarzyła się przeróżnym kobietom. Tu nie ma jakiegoś wspólnego mianownika. Ból z czasem przejdzie. I nie wszyscy faceci zdradzają. Nie idź tym tokiem rozumowania. Jeśli chcesz to rozkładać na czynniki pierwsze to nie rób tego sama. Dobrze, że masz pomoc jakiegoś psychologa. Z autopsji wiem, że fachowe wsparcie się bardzo przydaje.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

17 Ostatnio edytowany przez authority (2020-11-02 11:52:59)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ludzie albo są dojrzali albo nie są twórca Facebooka w wieku 16 lat był bardziej dojrzały niż większość obecnych 40-latków. Niektórzy po prostu nigdy nie dojrzeją. Polecam musical Polskie gówno.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

18

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Akcja: lato tego roku, ... on tą panią przeleciał, i spotkali się już kilka razy,

10 lat związku...

Od lata minęło .. sier, wrze, paź... trzy miesiące... i już nie ma związku?

A to pewnie był tylko seks... i ona go zauroczyła... i się spotykają... i za pół roku pewnie będzie po wszystkim...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

19

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kryz wieku sredniego zapewne. Mimo swojego wieku to dobrze sobie wyobrazam to uczucie i dlaczego faceci w takim wieku nagle tak sie zachowuja.
Nie dotyczy to jednak Ciebie tylko jego. To jego problemy, to jego wybory. Nie szukaj winy za zdrade w sobie czy nawet w zwiazku. To zamkniety rozdzial.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

20

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

A ja myślę że te 10 lat wstecz to może go 'zdobyłaś' też w wyniku zdrady , jeno wtedy inna kobieta rozpaczała, nie piszę złośliwie tylko wiem że życie tak nieraz drwi z nas, jeśli tak było to widzisz teraz jak można ufać komuś kto już zdradzał, a wiek nie jest wykładnikiem mądrości.....niestety,  wiek Twojego partnera jest wysoce niebezpieczny, jeśli są przesłanki że nie dojrzał wcześniej, moim zdaniem' kryzys wieku średniego' zawsze jakoś się objawi tak samo jak tzw 'cielęcy wiek' u nastolatków, ale nie każdy zrobi wówczas nieodwracalne fiksacje

21

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kochani
Jak wrócę z roboty, będę do Was pisać.

22

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
PainIsFinite napisał/a:

Pronome, po 10 latach zwiazku, ktory byl w porzadku tak wlasnie sie mysli o drugiej osobie. Że przyjaciel, ze kochany partner, ze bratnia dusza. Czy to znaczy, ze sie postawilo caly swiat na partnerze? No nie, to raczej głęboka więź i miłość. No bo jak Twoim zdaniem po 10 latach opisałayb partnera niezaleźna, pewna siebie kobieta? "Fajny gosc, z ktorym sypiam?"

Pain, ja jestem bardzo racjonalna kobieta i wiem, ze gleboka wiez i milosc to stan bardzo rzadki, ktory wypracowac mozna tylko, jesli oboje partnerow maja wlasciwy zestaw cech i umiejetnosci komunikacyjnych. Jesli autorka pisze, ze dopiero co kupli razem auto i byly jakies plany na wycieczki, to powiem ci, ze guzik prawda, ze ten zwiazek byl gleboki i byla tam silna wiez. Te wszystkie otoczki, ze cos sie slubowalo, kuplo razem, ze za miesiac mial byc wyjazd na wakcje etc. to o kant d. potluc, zycie w iluzji, jesli zwiazek nie jest oparty na wspolnych wartosciach, empatii, szacunku, zaangazowaniu i wzajemnej atrakcyjnosci. Jesli sie mysli, ze przeciez 10 lat ze soba bylismy, tylko jakas okropna malpa ukradla mi faceta lub cala wine przerzuca sie na ''kryzyz wieku sredniego'' to pomysl sobie jakie to wszystko plytkie musialo byc, zarowno z jednej jak i z drugiej strony. Wystraczy, ze 3 miesiace temu facet zauroczyl sie w innej, a juz zwiazku nie ma. Serio, myslisz, ze cos poaznego mialoby taka wykladnie? Poza tym, w przeciewienstwie do ciebie, ja nie podchodze do zwiazku z partnerem na zasadzie, ze cos mi sie nalezy, albo partner jest mi cos winien.yJestesmy ze soba, bo tak chcemy, a nie dlatego, ze mamy razem plany czy inne materialne rzeczy. To wynika z pierwszego. Jesli moj partner oswiadczylby mi, ze zakochal sie w innej i odchodzi, to krzyzyk mu na droge. Nie zrobilabym kompletnie nic, aby ciagnac dalej ta historie. To boli jak cholera, ale nikt nie jest moim niewolnikiem i kazdy ma prawo dokonywac wlasnych wyborow, czy to nam sie podoba czy nie. Dlatego nie znajdziesz mnie nigdy w watkach o zdradzie, gdzie zajmuje stanowisko, ze tak, jaki on pajac, a ja taka dobra bylam. Najwidoczniej cos mu sie nie podobalo we mnie, zwiazek go nie satysfakcjonowal, wiec probuje cos zmienic. Dobrze czy zle, to juz nie moja sprawa.

23

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Pronome napisał/a:

Te wszystkie otoczki, ze cos sie slubowalo, kuplo razem, ze za miesiac mial byc wyjazd na wakcje etc. to o kant d. potluc, zycie w iluzji, jesli zwiazek nie jest oparty na wspolnych wartosciach, empatii, szacunku, zaangazowaniu i wzajemnej atrakcyjnosci.

Jeżeli ktoś Ci coś obiecywał, ślubował, snuł wspólne plany to masz prawo wymagać dotrzymania tych obietnic i czuć ogromne rozczarowanie i rozżalenie w razie ich niedotrzymania. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru brać odpowiedzialności za swoje obietnice i dopuszcza możliwość ich niedotrzymania, to druga strona powinna o tym wiedzieć. Poza tym nie wszystkie związki są idealne, nawet te trwające po 50 lat. Po prostu inaczej się patrzy na pewne fakty znając ich następstwa. Jak chlop zostawia kobietę, to powiesz że widocznie to nie był związek oparty na wspólnych wartościach, empatii, szacunku itd., ale w trakcie jego trwania niekoniecznie jesteś w stanie to wychwycić, bo nie ma małżeństw w 100% dopasowanych.

24

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Lendy123 napisał/a:

to masz prawo wymagać dotrzymania tych obietnic i czuć ogromne rozczarowanie i rozżalenie w razie ich niedotrzymania.

Jasne. Jest rzecza naturalna, ze to wlasnie czujemy, kiedy cos takiego sie wydarza, ale zycie to nie koncert zyczen i roznie sie uklada. Nie na wszystko mamy wplyw. Gdy bylam w twoim wieku, tez podobnie myslalam.

25

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Pronome napisał/a:

Najwidoczniej cos mu sie nie podobalo we mnie, zwiazek go nie satysfakcjonowal, wiec probuje cos zmienic.

Niezły sposób na próbę wprowadzania zmian w związku, nie ma co...

Jak coś mu się nie podobało, to mógł to ZAKOMUNIKOWAĆ albo po prostu ODEJŚĆ, a nie wymieniać autorkę na nowszy model! Jeśli tego nie potrafił zrobić, to jest płytki i niedojrzały.

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

26

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Capricornus napisał/a:

Jak coś mu się nie podobało, to mógł to ZAKOMUNIKOWAĆ albo po prostu ODEJŚĆ, a nie wymieniać autorkę na nowszy model! Jeśli tego nie potrafił zrobić, to jest płytki i niedojrzały.

No mogl, ale tego nie zrobil, i co zrobisz? big_smile

27

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Nie wiem co można zrobić, ale na pewno wiem czego nie można: usprawiedliwiać typa tym, ze jest wolnym człowiekiem, wiec miał wybór, a nawet próbować go zrozumieć, ze widocznie czegoś mu w tym związku brakowało.

28

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Lendy123 napisał/a:

Nie wiem co można zrobić, ale na pewno wiem czego nie można: usprawiedliwiać typa tym, ze jest wolnym człowiekiem, wiec miał wybór, a nawet próbować go zrozumieć, ze widocznie czegoś mu w tym związku brakowało.

Dokładnie tak! I nie można też mówić o tym, że partner po 10 latach związku nic nie jest mi winien i że nic mi się nie należy. Owszem, jest mi winien informację, że coś mu nie pasuje, że nie widzi możliwości poprawy czy zmiany tego i w związku z tym postanawia odejść i szukać gdzie indziej tego, czego mu brakuje. Przeskakiwanie z gałęzi na gałąź jest po prostu słabe...

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

29

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

To że nie chciałabym aby ktoś wbrew swojej woli, na siłę i li tylko z poczucia odpowiedzialności tkwił przy mnie, trwał w związku ze mną,  to  oczywiste dla mnie, jednak to nie zmienia tego że dorosły człowiek, dojrzały, taki co chce być traktowany poważnie, to człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje słowa, swoje obietnice, swoje czyny,  takie powiedzenie jak ' załatwienie sprawy po męsku' 'męska decyzja' niechby były aktualne i właściwie rozumiane, jeśli będziemy tak patrzeć na relacje międzyludzkie jak przedstawiłaś Pronome, to uważam, będzie to podejście bardzo wygodne dla tej strony, której wygasły uczucia, oszukuje już wcześniej, sama przygotowała się na rozstanie, jedynie odwleka je ...najczęściej ze strachu o swój komfort czucia się z tym lub inne powody ważne dla niej, j

30 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-11-04 19:03:39)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Dlatego lepiej formalizowac zwiazki, bo i tak nie mamy wplywu na drugiego czlowieka, co mu strzeli do glowy, a w momecie podzialu majatku, jakies formalne zadoscuczynienie sie znajdzie. I tyle. Nic wiecej nie zrobisz.

------------------

Ranna_Panna napisał/a:

To że nie chciałabym aby ktoś wbrew swojej woli, na siłę i li tylko z poczucia odpowiedzialności tkwił przy mnie, trwał w związku ze mną,  to  oczywiste dla mnie, jednak to nie zmienia tego że dorosły człowiek, dojrzały, taki co chce być traktowany poważnie, to człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje słowa, swoje obietnice, swoje czyny,  takie powiedzenie jak ' załatwienie sprawy po męsku' 'męska decyzja' niechby były aktualne i właściwie rozumiane, jeśli będziemy tak patrzeć na relacje międzyludzkie jak przedstawiłaś Pronome, to uważam, będzie to podejście bardzo wygodne dla tej strony, której wygasły uczucia, oszukuje już wcześniej, sama przygotowała się na rozstanie, jedynie odwleka je ...najczęściej ze strachu o swój komfort czucia się z tym lub inne powody ważne dla niej, j

Z ta ''dojrzaloscia'' to bym nie przesadzala. Bardzo czesto robimy wybiorcza ocene kto niby jest dojrzaly a kto nie, tylko dlatego, ze sami nie jestesmy idealani.
Ale to jest mechanizm obronny, swietnie funkcjonujacy w nas, inaczej trzeba by bylo sie przyznac przed soba, ze i my od czasu do czasu jestesmy w stanie stac sie dla kogos swi'''''nia. To nie musza byc dzialania az takiego kalibru, od razu widoczne, to moze byc dzialanie kazdego dnia w bialych rekawiczkach.

31

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Pronome napisał/a:

ja nie podchodze do zwiazku z partnerem na zasadzie, ze cos mi sie nalezy, albo partner jest mi cos winien.yJestesmy ze soba, bo tak chcemy, a nie dlatego, ze mamy razem plany czy inne materialne rzeczy.

vs.

Pronome napisał/a:

Dlatego lepiej formalizowac zwiazki, bo i tak nie mamy wplywu na drugiego czlowieka, co mu strzeli do glowy, a w momecie podzialu majatku, jakies formalne zadoscuczynienie sie znajdzie.

Jest tu pewna sprzeczność poglądów, nieprawdaż?

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

32

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Capricornus napisał/a:
Pronome napisał/a:

ja nie podchodze do zwiazku z partnerem na zasadzie, ze cos mi sie nalezy, albo partner jest mi cos winien.yJestesmy ze soba, bo tak chcemy, a nie dlatego, ze mamy razem plany czy inne materialne rzeczy.

vs.

Pronome napisał/a:

Dlatego lepiej formalizowac zwiazki, bo i tak nie mamy wplywu na drugiego czlowieka, co mu strzeli do glowy, a w momecie podzialu majatku, jakies formalne zadoscuczynienie sie znajdzie.

Jest tu pewna sprzeczność poglądów, nieprawdaż?

Dlaczego? Ja funkcjonowalam w malzenstwie z takimi pogladami i z takim samym przekonaniem wejde w nastepny zwiazek slubny. Malzenstwo a wiez to dla mnie zupelnie osobne sprawy.

33 Ostatnio edytowany przez Lendy123 (2020-11-02 16:23:24)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Capricornus napisał/a:

Dokładnie tak! I nie można też mówić o tym, że partner po 10 latach związku nic nie jest mi winien i że nic mi się nie należy. Owszem, jest mi winien informację, że coś mu nie pasuje, że nie widzi możliwości poprawy czy zmiany tego i w związku z tym postanawia odejść i szukać gdzie indziej tego, czego mu brakuje. Przeskakiwanie z gałęzi na gałąź jest po prostu słabe...

Nie tylko przeskakiwanie z gałęzi na gałąź jest słabe. Słabe jest również to, ze jedna osoba od powiedzmy kilku miesięcy myśli o tym, żeby odejść, bo z jakiegoś powodu nie chce już byc z tą osobą, a jednocześnie udaje, ze wszystko jest Ok, snuje z drugą osobą plany na przyszłość, składa deklaracje. A potem z dnia na dzien mówi ze odchodzi, sama już całkowicie przygotowana na rozstanie. Druga osoba jest wtedy w totalnym szoku, bo jej zaangażowanie cały czas rosło, wraz z tym co słyszała.

34 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-11-02 20:21:50)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

tak zrobie!

Pain, czytałam Twój watek, jesteś superbaba! I masz wielkie serce. Tłumaczysz twardzielom, masz w sobie dużo ciepła. Z Twoich opisów rozczarowania partnerem dużo pokrywało się z moimi uczuciami.

nie wiem, czy młodsza, pewnie tak...

kochani
cieszy mnie takie zainteresowanie
cieszy mnie, że mogę popisać i poczytać, co tez macie do powiedzenia

Słuchajcie
Z moim kopem chyba coś nie tak

Dziś trochę poryczałam w robocie, w kibelku. Ale teraz mi już lepiej. Poczytałam sobie Was. Madrzy z Was ludzie, i pomocni.
Nie opisywałam szerzej swojego zwiazku w moim pierwszym poście, i pewnie stąd opinia , chyba PRONOME , że płytki to związek. Fakt, opisałam, że miały byc wycieczki, i ze auto kupiliśmy. A teraz co.
Miałam na mysli to, że akurat były podejmowane spontaniczne decyzje i plany na już, i raczej nie spodziewałam sie tego po kimś, kto rozwala zwiazek w tydzien później.  Droga Pronome, zapewniam Cie, że były między mną i M dużo istotniejsze rzeczy, niż te wymienione. Że istniało zaufanie, lojalnosć, oddanie, wsparcie, pociąg fizyczny. Że przeszlismy razem sporo, i byliśmy bardzo zgodni na wielu płaszczyznach. Nie kłóciliśmy się. Empatia mojego M czasem mnie zadziwiała. Czytał mi z twarzy. Odniosłas błędne wrażenie, ale może tak to wyglądało w moim poście.

Nie mam zamiaru przyjmować Go z powrotem. Nie sadzę, żeby kombinował, przynajmniej narazie, ( zajety jest). Jak otrzeźwieje, to może...
Ale jest dość zasadniczy. Zdrada i zawiedzione zaufanie sa dla Niego nie do wybaczenia. Dlatego, jak zdradził, nie kajał się, tylko postanowił odejśc.
Rozwalił dobry zwiazek. Na moje pytanie " co w takim razie z wartosciami; zaufanie, miłosć, oddanie.." odpowiedział " teraz to sam nie wiem".

W sensie, że jak otrzeźwieje, może kombinować, a nie, że Go przyjmę...

35

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wiesz, wydaje mi się że Twój pan już wcześniej gdzieś tam wyemigrował emocjonalnie nic Ci o tym nie mówiąc.
"Nasz związek: partnerski, dojrzały, po kryzysie sprzed 3 lat, stabilny" - pewnie od tego kryzysu się zaczęło - tzn. Tobie wydawało się, ze go zaleczyliście i wyszliście z niego silniejszymi, ja jednak sądzę, że wtedy otworzyły się mu się oczy na uroki innych pań, czego pokłosie zbierasz w tym momencie.

Ciesz się, że nie macie dzieci ani wspólnych nieruchomości smile

PS. "Ale jest dość zasadniczy. Zdrada i zawiedzione zaufanie sa dla Niego nie do wybaczenia." - jak na zasadniczego faceta szybko wylądował w łóżku współpracownicy smile

36

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Wasze porady, żeby się nie odzywać są jak najbardziej trafne, i dobrze o tym wiem. Napisałam maila, bo zebrało mi się kilka ważnych myśli, ocena Jego postępowania, oraz sposobu zakończenia naszej relacji.I jasno dałam do zrozumienia,że za akt zdrady odpowiada on sam.Świadomą decyzją
rozwalił, zamiast próbować wczesniej coś zmienić i przede wszystkim rozmawiać ze mną, że coś mu nie gra.

37

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Wasze porady, żeby się nie odzywać są jak najbardziej trafne, i dobrze o tym wiem. Napisałam maila, bo zebrało mi się kilka ważnych myśli, ocena Jego postępowania, oraz sposobu zakończenia naszej relacji.I jasno dałam do zrozumienia,że za akt zdrady odpowiada on sam.Świadomą decyzją
rozwalił, zamiast próbować wczesniej coś zmienić i przede wszystkim rozmawiać ze mną, że coś mu nie gra.

TO Ty odkryłaś zdradę czy sam się przyznał? Mieszkaliście razem? Nie chcieliście formalizować związku? On był wcześniej żonaty?

38 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2020-11-02 20:01:29)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

BATSZEBA
NO jak to nazwać? " Zasadniczy wybiórczo"?=)
Ale z tym kryzysem możesz mieć sporo racji
Chociaż po nim dziękował, że włożyłam tyle wysiłku w tym trudnym czasie. I że jest szczęśliwy.
Nie za długo był, ale sytuacja z przed kryzysu nie powtórzyła się... dlatego myślałam, że jest dobrze.

39

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

BATSZEBA
NO jak to nazwać? " Zasadniczy wybiórczo"?=)

Piszesz niezwykle skąpo o istotnych sprawach, stąd być może ktoś tam odebrał Wasz związek jako płytki, bo ja też mam tego dziwny odbiór - 10 lat razem, majówki szmery bajery, koleś niby taki czuły, wrażliwy, opiekuńczy i zasadniczy, a tutaj banał banałów, romans z koleżanką z pracy (szybko przelecianą). Dla mnie się to kupy nie trzyma. Ponawiam pytanie: o co był ten kryzys przed 3 laty?

40

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Kryzys był, bo depresję przechodziłam. Byłam nieznośna, sama siebie nie lubiłam. Poszłam do lekarza, podjęłam terapię, pracę nad sobą, i pomogło.
Troche to trwało, bo najpierw myślałam, że to z przemęczenia, i robiłam badania, cuda na kiju. Trudny był wtedy czas, ale dałam radę.

41

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Kryzys był, bo depresję przechodziłam. Byłam nieznośna, sama siebie nie lubiłam. Poszłam do lekarza, podjęłam terapię, pracę nad sobą, i pomogło.
Troche to trwało, bo najpierw myślałam, że to z przemęczenia, i robiłam badania, cuda na kiju. Trudny był wtedy czas, ale dałam radę.

Być może z jego strony wtedy zaczęło się wykruszać.

42

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
batszeba napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Kryzys był, bo depresję przechodziłam. Byłam nieznośna, sama siebie nie lubiłam. Poszłam do lekarza, podjęłam terapię, pracę nad sobą, i pomogło.
Troche to trwało, bo najpierw myślałam, że to z przemęczenia, i robiłam badania, cuda na kiju. Trudny był wtedy czas, ale dałam radę.

Być może z jego strony wtedy zaczęło się wykruszać.


Och biedaczek...Jest takie powiedzenie - prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Skoro gorszy stan autorki spowodował, że zamiast się nią zająć - Pan odpływa w ramiona kochanki to...Szerokiej drogi. Po co komu taki "przyjaciel"?

43

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

BATSZEBA
Tak, to ja odkryłam zdradę. Czułam,że za bardzo " integruje sie" z grupa ze swojej byłej pracy- sami pracownicy, bez partnerów. Każde z nas czasem wychodziło na spotkania w swoim gronie. Czasem. Razem dużo częściej. A tu zaczęło się z Jego strony przegięcie. Jak pewnej soboty powiedział, że po robocie jedzie, i zapomniał mi o tym powiedzieć, już wiedziałam, że cos śmierdzi.
Po powrocie cośtam zaczął, że " za bardzo się wkręcił w to towarzystwo", ale po przyciśnięciu, żeby gadał, co się dzieje, przyznał się. " Nie mogłem się powstrzymać",. I że ta dziewczyna Go kręci, i jest fajna, i kilka razy się spotkali i są" jak te trybiki w maszynie".

Nie mieszkalismy razem. Ja mieszkam z córką, on sam, razem potrzebowalibyśmy trzech pokoi. On swoje mieszkanie z poprzedniego małżenstwa zostawił żonie, w kredycie było i ona tam z synem mieszkała.
Własnie mielismy nagrane mieszkanie w kamienicy w takim układzie, ze Maciek na 2 pietrze, a My nad nim. Układ idealny, bo każde z nas ma trochę inny tryb , a wiec osobno, a blisko.

Tak, M był zonaty. Rozwiódł się, zanim się poznaliśmy.
Nie myslelismy o formalizacji. Dzieci nie planowalismy.

44 Ostatnio edytowany przez batszeba (2020-11-02 21:51:28)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

Po powrocie cośtam zaczął, że " za bardzo się wkręcił w to towarzystwo", ale po przyciśnięciu, żeby gadał, co się dzieje, przyznał się. " Nie mogłem się powstrzymać",. I że ta dziewczyna Go kręci, i jest fajna, i kilka razy się spotkali i są" jak te trybiki w maszynie".

To rzeczywiście skarb nie facet - no i z żelaznymi zasadami, że nie miał jaj żeby odejść z własnej inicjatywy, bez szpiegowania i przyciskania ... Byliście w tak idealnym związku, że rzuca w błoto 10 lat razem bo panna jest "fajna" i "kręci" smile


adela 07 napisał/a:

Układ idealny, bo każde z nas ma trochę inny tryb , a wiec osobno, a blisko.
(...)
Nie myslelismy o formalizacji. Dzieci nie planowalismy.

Nie zdziwiłabym się, gdyby z tamtą zatrybiło mu tak, że i wspólne mieszkanie i formalizacja nastąpią..


Sądzę że Twój były wyemigrował wewnętrznie z Waszego związku gdzieś w okolicach tamtego kryzysu, a był z Tobą bo nie było lepszej opcji, bo wygodnie etc.
Teraz znalazł nową atrakcję, czuje się dowartościowany (także i seksualnie, skoro lala go tak kręci) więc zaczyna nowe życie. Brak tzw. zobowiązań wobec Ciebie tylko mu to ułatwi.

45

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Pronome napisał/a:
Capricornus napisał/a:
Pronome napisał/a:

ja nie podchodze do zwiazku z partnerem na zasadzie, ze cos mi sie nalezy, albo partner jest mi cos winien.yJestesmy ze soba, bo tak chcemy, a nie dlatego, ze mamy razem plany czy inne materialne rzeczy.

vs.

Pronome napisał/a:

Dlatego lepiej formalizowac zwiazki, bo i tak nie mamy wplywu na drugiego czlowieka, co mu strzeli do glowy, a w momecie podzialu majatku, jakies formalne zadoscuczynienie sie znajdzie.

Jest tu pewna sprzeczność poglądów, nieprawdaż?

Dlaczego? Ja funkcjonowalam w malzenstwie z takimi pogladami i z takim samym przekonaniem wejde w nastepny zwiazek slubny. Malzenstwo a wiez to dla mnie zupelnie osobne sprawy.

Oczywiście, to Twoja decyzja i Twoje życie. Tylko jakoś mi to nie pasuje jedno z drugim: jesteśmy razem, bo tak chcemy, a jak nie chcemy, to droga wolna - a z drugiej strony: partner nic mi nie jest winien, ale jak zechce odejść, to należy mi się zadośćuczynienie wink

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

46 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-11-04 19:05:12)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
batszeba napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Po powrocie cośtam zaczął, że " za bardzo się wkręcił w to towarzystwo", ale po przyciśnięciu, żeby gadał, co się dzieje, przyznał się. " Nie mogłem się powstrzymać",. I że ta dziewczyna Go kręci, i jest fajna, i kilka razy się spotkali i są" jak te trybiki w maszynie".

To rzeczywiście skarb nie facet - no i z żelaznymi zasadami, że nie miał jaj żeby odejść z własnej inicjatywy, bez szpiegowania i przyciskania ... Byliście w tak idealnym związku, że rzuca w błoto 10 lat razem bo panna jest "fajna" i "kręci" smile


adela 07 napisał/a:

Układ idealny, bo każde z nas ma trochę inny tryb , a wiec osobno, a blisko.
(...)
Nie myslelismy o formalizacji. Dzieci nie planowalismy.

Nie zdziwiłabym się, gdyby z tamtą zatrybiło mu tak, że i wspólne mieszkanie i formalizacja nastąpią..


Sądzę że Twój były wyemigrował wewnętrznie z Waszego związku gdzieś w okolicach tamtego kryzysu, a był z Tobą bo nie było lepszej opcji, bo wygodnie etc.
Teraz znalazł nową atrakcję, czuje się dowartościowany (także i seksualnie, skoro lala go tak kręci) więc zaczyna nowe życie. Brak tzw. zobowiązań wobec Ciebie tylko mu to ułatwi.

No właśnie... Myślałam, że to skarb, i że wiem, czego mogę się po Nim spodziewać.
Łatwo jest oceniać po fakcie... związek idealny? Tego nie napisałam. Wniosek taki, że albo Mu było tak źle ale siedział i udawał, albo było ok, i nagle Mu odwaliło, bo powiało stagnacją. Sam powiedział, że to tak szybko poszło.
Dużo racji jest w tym, że po kryzysie mogło u Niego coś się pozmieniać, ale nie zmienia to faktu, że nic nie mówił, tylko korzystał z dobrodziejstw związku.To, że nie miał odwagi przyznać się do zdrady i to, w jaki sposób chciał się wymiksować sprawiło, że pokazał swoje, prawdziwe ja,i nie jest to ten "skarb" bynajmniej. Słaby, nieodpowiedzialny, egoistyczny,- to cechy, jakie pokazał w obliczu kryzysu.W sumie, to chyba dobrze, że się o tym dowiedziałam. Gdybym wylądowała na wózku, to wystawiłby mnie na Allegro pewnie.

Z czego wnioskujesz, że tamta relacja pójdzie w taką stronę? Pan nie jest chętny do ślubów, bo formalizacji ma dość po swoim rozwodzie. Majątku nie ma, dziewczyna na to nie poleci.
Mieszka w kawalerce, i uwielbia to mieszkanie.
Może być różnie, ja nieam żadnej wiedzy na Jej temat.

-----------------

A jak u Was z radzeniem sobie z emocjami? I mnie moja miesiąc, i jest cały czas tak samo. Płacze, doły, złość, smutek, wszystko się mieli. Ani chwili odpoczynku. Gdy w nocy się budzę ,myślę "o nie, rzeczywistość', serce zaczyna telepać...
Chodzę nakręcona. Psycholog mówi, że to stres. Kawy nie tykam, a kiedyś żyć bez niej nie mogłam. Jestem jak na spidzie. Wysypka z nerwów wszędzie. Wyglądam, jakbym miała różyczkę.
Jak pomyślę, że to ma trwać rok, czy dwa czy coś, to prędzej się wykończę. Biorę antydepresanty od psychiatry, gdzie wcześniej się leczyłam, i dorażnie coś na kołatanie serca.
Mam w domu maturzystkę, nauczanie zdalne, ona też zestresowana, bo oceny poszły mocno w dół, uziemiona jest, no i matura na karku...
Matka nie za wesoła, (wie, czemu)
Ja przy niej muszę trzymać fason, ale gdzie wypuścić emocje...
W dodatku jeszcze kocham tego gada, i to tak boli...

47

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Doradzam Ci aktywność fizyczną na rozładowanie emocji. Albo bieganie.
Córki stresy częściowo wynikają też z Twojego stanu. Jeśli Ona traktowała go po ojcowsku i mieli dobre układy to można je jakoś pozostawić. Jeśli Ona chce?
Chodzi mi o to żeby nie musiała wybierać pomiędzy lojalnoscią  wobec matki a przyjaźnią z nim.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

48

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Ela, córka raczej nie ma z tym problemu, M nigdy Jej nie "tatusiował". Może trochę przykro, ale powiedziała, że trochę Jej smutno, bo ja tak się czuję.

49 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-03 10:54:53)

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
adela 07 napisał/a:

A jak u Was z radzeniem sobie z emocjami? I mnie moja miesiąc, i jest cały czas tak samo. Płacze, doły, złość, smutek, wszystko się mieli. Ani chwili odpoczynku. Gdy w nocy się budzę ,myślę "o nie, rzeczywosyość', serce zaczyna telepać...
Chodzę nakręcona. Psycholog mówi, że to stres. Kawy nie tykam, a kiedyś żyć bez niej nie mogłam. Jestem jak na spidzie. Wysypka z nerwów wszędzie. Wyglądam, jakbym miała różyczkę.
Jak pomyślę, że to ma trwać rok, czy dwa czy coś, to prędzej się wykończę. Biorę antydepresanty od psychiatry, gdzie wcześniej się leczyłam, i dorażnie coś na kołatanie serca.
Mam w domu maturzystkę, nauczanie zdalne, ona też zestresowana, bo oceny poszły mocno w dół, uziemiona jest, no i matura na karku...
Matka nie za wesoła, (wie, czemu)
Ja przy niej muszę trzymać fason, ale gdzie wypuścić emocje...
W dodatku jeszcze kocham tego gada, i to tak boli...

Z emocjami to właściwie jak bierzesz antydepresanty to jedynie doraźnie możesz coś zrobić,antydepresanty czy psychotropy wytłumiają i wyciszają emocje ale jak widzisz po sobie nie do końca ,jest jeszcze kwestia taka że musi minąć trochę czasu zanim nasycisz mózg i poukładają się różne w nim rzeczy .
Warunkiem jest oczywiście właściwe dobranie leków przez psychiatrę.
Wysypka może być ubocznym skutkiem zażywania leków nie koniecznie jest to skutek samych emocji.
Ruch jest dobry i rozmowy,pisanie na emocje ważne żeby je przeżywać a nie represjonować wypieraniem czy tłumieniem,inaczej nie dotrzesz do myśli i przekonań które wywołują uczucia i emocje .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

50

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

Adela mnie z tego co piszesz wychodzi że ten Wasz związek był taki bardziej świąteczny tzn nastawiony na przyjemnie spędzony czas ale z prawdziwym codziennym życiem, z troskami czy problemami to już nie bardzo połączony, jeśli on nie zawiązał więzi z Twoją córką przez 10 lat , nie zamieszkaliście razem, w obliczu Twoich zdrowotnych problemów on nie sprawdził się to wszystko wskazuje że wasz związek był bardzo powierzchowny, może to tak że z jego strony to Ty byłaś plastrem na jego ówczesne życiowe bóle a z czasem to on się coraz lepiej osadzał na swojej pozycji być może pozycji singla - nie wszyscy nadają się do związków nawet jak w nich kiedyś byli, brzmisz jak fajna, równa dziewczyna i czuć że masz w sobie siłę, dasz radę i życzę Ci abyś nie spotkała na swojej drodze podobnego do M delikwenta, myślę że miłość można podgrzewać ale można też wystudzić,  bez względu na to jak górnolotnie ktoś by temu przeczył

51

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ranna_Panna napisał/a:

Adela mnie z tego co piszesz wychodzi że ten Wasz związek był taki bardziej świąteczny tzn nastawiony na przyjemnie spędzony czas ale z prawdziwym codziennym życiem, z troskami czy problemami to już nie bardzo połączony, jeśli on nie zawiązał więzi z Twoją córką przez 10 lat , nie zamieszkaliście razem, w obliczu Twoich zdrowotnych problemów on nie sprawdził się to wszystko wskazuje że wasz związek był bardzo powierzchowny, może to tak że z jego strony to Ty byłaś plastrem na jego ówczesne życiowe bóle a z czasem to on się coraz lepiej osadzał na swojej pozycji być może pozycji singla - nie wszyscy nadają się do związków nawet jak w nich kiedyś byli, brzmisz jak fajna, równa dziewczyna i czuć że masz w sobie siłę, dasz radę i życzę Ci abyś nie spotkała na swojej drodze podobnego do M delikwenta, myślę że miłość można podgrzewać ale można też wystudzić,  bez względu na to jak górnolotnie ktoś by temu przeczył

Masz sporo racji. Chociaż ja ze swojej strony bardzo się zaangażowałam i przy nikim nie czułam się lepiej, bardziej sobą, i nikogo wcześnie tak mocno nie kochałam, wygląda na to , że jestem tą stroną kochającą bardziej.
Może On faktycznie  jest typem, który nie zdaje egzaminu na dłuższych dystansach.
No cóż, na starość będzie obskakiwał panie  z domów spokojnej starości..
Tego się trzymam, tego mi trzeba

52

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

".....No cóż, na starość będzie obskakiwał panie  z domów spokojnej starości.."              ------------może to ten typ co tak ma---------------- smile

Adela Twój ból jeszcze potrwa, nie ma mocnych, dbaj o zdrowie, rozładuj emocje, na pewno przyjdzie taki czas że popatrzysz na niego bez jakichkolwiek wewnętrznych niepokojów

53

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

zastanawiałam się kiedyś, czy takie związki na odległość mają szansę funkcjonować inaczej jak otwarte, albo przynajmniej na zasadzie dont ask, dont tell.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

54

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?
Ela210 napisał/a:

zastanawiałam się kiedyś, czy takie związki na odległość mają szansę funkcjonować inaczej jak otwarte, albo przynajmniej na zasadzie dont ask, dont tell.

Moja kierowniczka funkcjonuje w ten sposób ze swoim mężem od 12 lat. Ona ma mieszkanie w mieście A, on w mieście B (50km odległości) bo kochają swoje prace. Widzą się tylko na weekendy i... Jest ta zasada o której mówisz "dont ask, dont tell". Ale im  dobrze w takim "nowoczesnym" układzie, uważają że dzięki temu są "wciąż zakochani". Nie potępiam, nie oceniam, ale też nie rozumiem.

55

Odp: Kiedy dojrzewaja panowie?

bo moim zdaniem taki związek jest możliwy jak nie ma w ogóle zazdrości o fascynacje partnera, ale też te fascynacje nie mogą wpływać na ich codzienny rytm. czyli np zapominaja o sobie na parę dni, bo ktos inny się pojawił.
Czy wy  autorko w ogóle rozmawialiście o wierności w waszym układzie?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

Posty [ 1 do 55 z 129 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy dojrzewaja panowie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018