DDA = usprawiedliwienie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » DDA = usprawiedliwienie ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: DDA = usprawiedliwienie ?

DDA jako usprawiedliwienie?

Witajcie netkobiety i netfaceci,

Już od kilku tygodni zbieram się do tego by opowiedzieć Wam o części mnie,  mojego życia. Po co? Przede wszystkim po to by ten ciężar wstydu z siebie zrzucić,  by zrozumieć pewne schematy,  by odpowiedzieć sobie na nurtujące mnie pytania.
Odkąd zdradziłam swojego partnera,  zaczęłam się bardziej przyglądać swoim zachowaniom, wyborom zaczęłam się zastanawiać jaki wpływ miało moje dzieciństwo na to kim się stałam , jakie wybory popełniam/ popełniałam. Odkąd zdradziłam i się z tego chaosu emocjonalnego wyplątałam mam wrażenie, że coraz mniej radzę sobie z codziennością. Mimo , że w między czasie sytuacja mieszkania, pracy i ( pomijając mój romans) zycie prywatne się ustatkowało.
Jest tyle ważnych dla mnie rzeczy,  których nie chciałabym pominąć i pewnie i tak nie zdołam wszystkiego napisać.
Zacznę od romansu,  bo to właśnie on "natchnął" mnie do myśli nad sobą i zmian w swoim życiu.  Zanim do romansu doszło była to historia niespełniona,  kontakt 2-3 razy do roku,  robienie mi nadziei,  zrywanie kontaktu z dnia na dzien.  To trwalo 3 lata.  Gdy rozstal sie ze swoja dziewczyna wrocil do mojego zycia.  Na tym etapie bylam w zwiazku z obecnym partnerem i mój mały miał pol roku. Pierwszy raz spotkaliśmy  się  pól roku później,  ja pozwalałam sobie "odpłynąć", celebrowałam każdą sekundę z nim i Serio myślałam wtedy, że to miłość mojego życia i jestem z niewłaściwym facetem.  Chciałam żeby mnie pokochał, żeby szalał za mną tak Jak ja za nim. I robiłam wszystko by tak się stało. Na moje nieszczęście tak się stało,  na tamten moment wiedziałam już,  że nie mogę z nim być. Mimo to ciągnęłam to,  okłamałam Go, że skończyłam z moim partnerem. Przez 3 miesiące  jeździłam z małym do niego Co weekend. Wtedy okazało się też, że ma border line , opowiadał też o trudnym dziecinstwie , o kontaktach z matka, o tym jaka byla gdy byl dzieckiem.... Zaczęłam Go poznawać,  rozumieć.  Ale zaczęłam się też dystansować. Jego towarzystwo jak i on sam mieli do czynienia z narkotykami,  handlem. Ja miałam na ten czas uczucia do niego,  które Jak najszybciej chciałam stłumić,  czasem tęskniłam za nim , za tymi emocjami i pisałam albo on się odzywał. Trwało to pół roku zanim się 'uwolniłam' przede wszystkim emocjonalnie ....
Wróciłam po zdrowy rozsądek dla małego.
Ja się nie bałam, że stracę Dom i pieniądze.  Ja się bałam i boję, że nie będę umiała mojemu dziecku , tak Jak moi rodzice nie umieli zapewnić mi, bezpieczeństwa , normalności. Że będzie wieczny chaos,  że mały bedzie mną rozczarowany,  tak Jak moja Mama,  która ciągle sobie życie układa na nowo u boku nowych facetów , która żyła całe życie tak jakby nie miała dziecka. 

Pewnie wielu z was się pyta co z moim partnerem,  bo mu zrobiłam największe świństwo,  a nic o nim nie wspominam..
Więc on do dziś niczym nie wie. Mimo , że wie z jakiej rodziny pochodzę , nie wie , że mnie to tak trapi.  Nie wie, że go zdradziłam,  nigdy się tego nawet nie domyślał. Na tamten czas to nawet myślałam, że sobie zasłużył,  byłam bardzo długo jego uczuć niepewna, swojej pozycji niepewna.  jego brak wylewności romantyzmu i brak zainteresowania tylko mnie w tym utwierdzał. To też długo się we mnie zbierało i dopiero nie tak dawno z nim to przedyskutowałam. Juz przed moja zdrada i dlugo po niej bylam jeszcze niepewna tego jakie jest jego nastawienie do mnie. 

Teraz jestem coraz bardziej pewna i może dlatego chcę tez mieć czyste sumienie.  Tylko , że wywlekanie zdrady po dwóch latach nie jest chyba najlepszym pomysłem.  On by mi tego nigdy w życiu nie wybaczył, nigdy by nawet nie chciał na to spojrzeć z mojej strony.  Dla niego byłby to koniec,  bez dyskusji. 
Z drugiej strony chciałabym pozbyć się tego ciężaru, bo sobie myślę DDA to jedno,  als zdrada to zdrada.  Nie bardzo umiem oczyścic sumienie  tłumacząc to traumatycznymi przeżyciami w dzieciństwie. 

Chciałabym to wszystko wiedzieć zanim Go zdradziłam,  chciałabym widzieć w nim wtedy tego faceta,  którego teraz widzę.
Pogubiłam się już de wszystkim.  Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez anderstud (2020-03-25 21:58:03)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

DDA jako usprawiedliwienie?

Witajcie netkobiety i netfaceci,

Już od kilku tygodni zbieram się do tego by opowiedzieć Wam o części mnie,  mojego życia. Po co? Przede wszystkim po to by ten ciężar wstydu z siebie zrzucić,  by zrozumieć pewne schematy,  by odpowiedzieć sobie na nurtujące mnie pytania.
Odkąd zdradziłam swojego partnera,  zaczęłam się bardziej przyglądać swoim zachowaniom, wyborom zaczęłam się zastanawiać jaki wpływ miało moje dzieciństwo na to kim się stałam , jakie wybory popełniam/ popełniałam. Odkąd zdradziłam i się z tego chaosu emocjonalnego wyplątałam mam wrażenie, że coraz mniej radzę sobie z codziennością. Mimo , że w między czasie sytuacja mieszkania, pracy i ( pomijając mój romans) zycie prywatne się ustatkowało.
Jest tyle ważnych dla mnie rzeczy,  których nie chciałabym pominąć i pewnie i tak nie zdołam wszystkiego napisać.
Zacznę od romansu,  bo to właśnie on "natchnął" mnie do myśli nad sobą i zmian w swoim życiu.  Zanim do romansu doszło była to historia niespełniona,  kontakt 2-3 razy do roku,  robienie mi nadziei,  zrywanie kontaktu z dnia na dzien.  To trwalo 3 lata.  Gdy rozstal sie ze swoja dziewczyna wrocil do mojego zycia.  Na tym etapie bylam w zwiazku z obecnym partnerem i mój mały miał pol roku. Pierwszy raz spotkaliśmy  się  pól roku później,  ja pozwalałam sobie "odpłynąć", celebrowałam każdą sekundę z nim i Serio myślałam wtedy, że to miłość mojego życia i jestem z niewłaściwym facetem.  Chciałam żeby mnie pokochał, żeby szalał za mną tak Jak ja za nim. I robiłam wszystko by tak się stało. Na moje nieszczęście tak się stało,  na tamten moment wiedziałam już,  że nie mogę z nim być. Mimo to ciągnęłam to,  okłamałam Go, że skończyłam z moim partnerem. Przez 3 miesiące  jeździłam z małym do niego Co weekend. Wtedy okazało się też, że ma border line , opowiadał też o trudnym dziecinstwie , o kontaktach z matka, o tym jaka byla gdy byl dzieckiem.... Zaczęłam Go poznawać,  rozumieć.  Ale zaczęłam się też dystansować. Jego towarzystwo jak i on sam mieli do czynienia z narkotykami,  handlem. Ja miałam na ten czas uczucia do niego,  które Jak najszybciej chciałam stłumić,  czasem tęskniłam za nim , za tymi emocjami i pisałam albo on się odzywał. Trwało to pół roku zanim się 'uwolniłam' przede wszystkim emocjonalnie ....
Wróciłam po zdrowy rozsądek dla małego.
Ja się nie bałam, że stracę Dom i pieniądze.  Ja się bałam i boję, że nie będę umiała mojemu dziecku , tak Jak moi rodzice nie umieli zapewnić mi, bezpieczeństwa , normalności. Że będzie wieczny chaos,  że mały bedzie mną rozczarowany,  tak Jak moja Mama,  która ciągle sobie życie układa na nowo u boku nowych facetów , która żyła całe życie tak jakby nie miała dziecka. 

Pewnie wielu z was się pyta co z moim partnerem,  bo mu zrobiłam największe świństwo,  a nic o nim nie wspominam..
Więc on do dziś niczym nie wie. Mimo , że wie z jakiej rodziny pochodzę , nie wie , że mnie to tak trapi.  Nie wie, że go zdradziłam,  nigdy się tego nawet nie domyślał. Na tamten czas to nawet myślałam, że sobie zasłużył,  byłam bardzo długo jego uczuć niepewna, swojej pozycji niepewna.  jego brak wylewności romantyzmu i brak zainteresowania tylko mnie w tym utwierdzał. To też długo się we mnie zbierało i dopiero nie tak dawno z nim to przedyskutowałam. Juz przed moja zdrada i dlugo po niej bylam jeszcze niepewna tego jakie jest jego nastawienie do mnie. 

Teraz jestem coraz bardziej pewna i może dlatego chcę tez mieć czyste sumienie.  Tylko , że wywlekanie zdrady po dwóch latach nie jest chyba najlepszym pomysłem.  On by mi tego nigdy w życiu nie wybaczył, nigdy by nawet nie chciał na to spojrzeć z mojej strony.  Dla niego byłby to koniec,  bez dyskusji. 
Z drugiej strony chciałabym pozbyć się tego ciężaru, bo sobie myślę DDA to jedno,  als zdrada to zdrada.  Nie bardzo umiem oczyścic sumienie  tłumacząc to traumatycznymi przeżyciami w dzieciństwie. 

Chciałabym to wszystko wiedzieć zanim Go zdradziłam,  chciałabym widzieć w nim wtedy tego faceta,  którego teraz widzę.
Pogubiłam się już de wszystkim.  Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Znudzona i pewnie rozczarowana życiem z ojcem dziecka poszłaś w tango z kochasiem, który szybko się okazał nie tak cudowny jaki miał być,
no więc szybko z podkuloną kitą wróciłaś do tego pierwszego, zanim się zorientuje co jest grane i pogoni Cię na drzewo. Koniec.
Cała reszta to są jakieś chaotyczne próby maskowania prawdy, która jest no co tu dużo mówić, schematyczna i banalna jak po nocy dzień.
DDA, bla bla bla, coś tam o dzieciństwie, dwa słowa o matce i rach ciach, mamy już gotowe wytłumaczenie na wszystko. Klasyk.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

3

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

DDA to żadne usprawiedliwienie twojej sytuacji autorko. Jak napisał kolega wyżej, zrobiłaś co zrobiłaś i tyle. Nie da się tego w żaden sposób usprawiedliwić.
Poza tym tak szczerze mówiąc dla mnie DDA to jest ogólnie wymówka jak ktoś nie potrafi się odnaleźć w życiu, popełnia błędy albo trafia na niewłaściwe osoby.

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-25 23:55:33)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

DDA jako usprawiedliwienie?

Usprawiedliwienie raczej marne nawet żadne słabo działa i jednak nie tłumaczy wyborów.
To wygląda w skrócie i z boku jak napisał anderstud.
Parter nudziarz, przewidywalny i niby niepewny same braki i słabo służył do wypełniania Twoich deficytów ,nie spełnił "księżycowych"oczekiwań ,nie domyślał się na czas,nie dostarczył atrakcji,emocji na stałe i w nadmiarze, a dlaczego tego nie zrobił, bo nie był w stanie i było jest to poza jego zasięgiem i to jest niemożliwe .Znalazłaś "ideał",ale też okazał się niepewny i wybrakowany choć przez ten czas pewnie było nieziemsko zdradzanie jest fajne,daje radochę i sprawie frajdę emocje niby coś rekompensuje same piękne  złudzenia ,zawsze to powtarzam bo wiem jak jest, nie wszystkiego się żałuje.
Co teraz do niego czujesz do partnera ojca dziecka?
Sprawa romansu się nie wydała to czujesz się pewniej .
Jak na co dzień jesteś nastawiona do partnera jak się odnosisz do niego ?Co robisz dobrowolnie spontanicznie dla niego bez poczucia winy i wstrętu?
Wróciłaś z rozsądku z poczuciem winy, a gdzie tak zwana miłość zostało coś jeszcze po tych latach odjazdu i haju.Jeszcze przed romansem byłaś rozczarowana.Zdradziłaś bo chciałaś,nie dało rady wypełnić kimś innym pustki .
Teraz jesteś już tak pewna uczuć partnera bo nic nie wie ,zapewnia poczucie bezpieczeństwa coś za mało jak się zdaje.
Co Ty masz dla niego tylko poczucie winy i wyrzut sumienia łaskę mu robisz bo ósmy cud świata jesteś .
Tak jak Ty też się tłumaczyłem, tak jak wszystkie ćpuny znane mi się tłumaczą, to nie monopol dla DDA ,trudne dzieciństwo, słabość,niedobre  wzorce itp zmyłka sztuczka bywa na jakiś czas wystarczająca i skuteczna

lalkaalka napisał/a:

Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Wiesz jednak co .Wierze że coś czujesz masz skrupuły wyrzuty, nie jesteś potworem, zacznij od siebie od wybaczenia sobie odpuść sobie to konieczne i możliwe .Może potrzebujesz terapii albo udziału w DDA na mityngach ,to taki czyściec pomaga odpuszczać i brać odpowiedzialność za siebie za to co czujesz robisz i myślisz nie zasłaniając się rodzicami na własny rachunek.
samej może być trudno to zrobić poczucie winy i krzywdy bywa wygodne jak widzisz.Trzymanie się poczucia winy Ciebie wykończy tak jak wykańczało być może podwójne życie w kłamstwach wypowiadanych bez zmrożenia oka.To na pierwszym miejscu wymaga pracy nad sobą,Samobiczowanie nie posłuży Ci żeby osiągnąć spokój,urazy, żale do kochanka też .
Potem spójrz na siebie co czujesz do siebie i po co Ci to potrzebne.
Najważniejsze co masz dla partnera a nie co on ma dla Ciebie .Czy jesteś w stanie być z nim nie tylko z rozsądku niby dla dziecka.
Teraz napięcie i obawy mijają po romansie emocje te wszystkie wyparowują co tam się znajdzie w to miejsce zależy od ciebie nie od partnera bo jak będziesz chciała zawsze znajdziesz powód do niechęci a jego wady jak widzisz łatwiutko możesz wyolbrzymić jak pojawi się ktoś obiecujący, nowy niby inny ale nie koniecznie lepszy.
Jak nic z tym nie zrobisz samo nie minie przyzwyczaisz się i będzie tak samo, możesz powtarzać to co było ze zdradzaniem jak nic nie zrobisz, a wszystko znowu będzie zbyt zależne od innych całe to szczęście.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

5

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

DDA na pewno nie jest usprawiedliwieniem zdrady czy tych wszystkich kłamstw.  Pewnie chciałabyś przeczytać, że jest inaczej, ale prócz przejść z dzieciństwa (nie oszukujemy się- każdy jakieś ma) jest jeszcze coś takiego jak rozsądek i świadomość konsekwencji ulegania chwili. Pojawił się ktoś z przeszłości, którego nie mogłaś mieć, więc weszłaś w to, nie spodziewając się, że nie będzie to książę na białym koniu. Owszem patrzysz inaczej na partnera, ale jest tak zapewne dlatego, że tamten okazał się nie takim ideałem, za jakiego go miałaś.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

6 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-03-26 08:10:43)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Witajcie kochani,  ja na prawdę spodziwałam się takich odpowiedzi,  podzielam je po części. To nie tak, że ja swoją przeszłością chciałabym swoje czyny usprawiedliwić.. Chociaż pewnie tak wygląda,  a może nawet tak jest.  Nie wiem naprawdę. Nie szukam też na Forum rozgrzeszenia. Powód , dla którego szukam drugiego dna jest taki,  że nie chciałabym tego nigdy powtórzyć, nie chcę być taką sobą. Wstydzę się tego czasu.
Gdy kochanek wtedy się odezwał,  byłam szczęśliwa.
Nie byłam też nigdy partnerem rozczarowana,  a tymbardziej  znudzona. To na prawdę fajny facet i my do siebie pasujemy.

Odnosząc się do tego,  że wróciłam  z podkulonym ogonem. W Bingo,  ale dlatego,  że się zorientuje. On takich rzeczy nie widzi.  Pewnie mi ufa,  ale ja na tamten czas uważałam , że się nie interesuje. Do tego doszło wiele innych żali,  że poznałam jego rodziców dopiero Jak byłam w ciąży z tą infprmacją zwlekał i jej nie przekazał sam. Nie chciał dziecka, miałam usunąć, długo nie mógł zrezygnować z wolnego życia,  Co sam dopiero nie dawno przyznał.
Dla mnie bylo to wszystko usprawiedliwieniem na moją zdradę wtedy.  Anderstud,  dwa słowa o matce,  bo sama nie chcę być taka Jak ona. Jest tego więcej, ale macie pewnie rację że to się nie liczy.

anderstud napisał/a:

Znudzona i pewnie rozczarowana życiem z ojcem dziecka poszłaś w tango z kochasiem, który szybko się okazał nie tak cudowny jaki miał być,
no więc szybko z podkuloną kitą wróciłaś do tego pierwszego, zanim się zorientuje co jest grane i pogoni Cię na drzewo. Koniec.
Cała reszta to są jakieś chaotyczne próby maskowania prawdy, która jest no co tu dużo mówić, schematyczna i banalna jak po nocy dzień.
DDA, bla bla bla, coś tam o dzieciństwie, dwa słowa o matce i rach ciach, mamy już gotowe wytłumaczenie na wszystko. Klasyk.

paslawek napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

DDA jako usprawiedliwienie?


lalkaalka napisał/a:

Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Wiesz jednak co .Wierze że coś czujesz masz skrupuły wyrzuty, nie jesteś potworem, zacznij od siebie od wybaczenia sobie odpuść sobie to konieczne i możliwe .Może potrzebujesz terapii albo udziału w DDA na mityngach ,to taki czyściec pomaga odpuszczać i brać odpowiedzialność za siebie za to co czujesz robisz i myślisz nie zasłaniając się rodzicami na własny rachunek.
samej może być trudno to zrobić poczucie winy i krzywdy bywa wygodne jak widzisz.Trzymanie się poczucia winy Ciebie wykończy tak jak wykańczało być może podwójne życie w kłamstwach wypowiadanych bez zmrożenia oka.To na pierwszym miejscu wymaga pracy nad sobą,Samobiczowanie nie posłuży Ci żeby osiągnąć spokój,urazy, żale do kochanka też .
Potem spójrz na siebie co czujesz do siebie i po co Ci to potrzebne.
Najważniejsze co masz dla partnera a nie co on ma dla Ciebie .Czy jesteś w stanie być z nim nie tylko z rozsądku niby dla dziecka.
Teraz napięcie i obawy mijają po romansie emocje te wszystkie wyparowują co tam się znajdzie w to miejsce zależy od ciebie nie od partnera bo jak będziesz chciała zawsze znajdziesz powód do niechęci a jego wady jak widzisz łatwiutko możesz wyolbrzymić jak pojawi się ktoś obiecujący, nowy niby inny ale nie koniecznie lepszy.
Jak nic z tym nie zrobisz samo nie minie przyzwyczaisz się i będzie tak samo, możesz powtarzać to co było ze zdradzaniem jak nic nie zrobisz, a wszystko znowu będzie zbyt zależne od innych całe to szczęście.

Właśnie to jest też ten Punkt: unikam odpowiedzialności,  każdą malutką. To, że ktoś mi to powie,  nie zmienię tego w mig.  Również wiem, że nie tylko powinnam wymagać tego jaki ma być mój Partner. Nad tym też pracuję. Ja może nie uważałam,  że jestem ósmy cud świata,  ale tak Jak mówisz myślałam sobie , że wystarczy,  że jestem. Oczywiście wyolbrzymiam to nie tak,  że ja nickompletnie dla niego nie robiłam,  ale ciągle było mi mało,  ciągle było źle.  To nawet długo trwało zanim ja wpadłam na to , że to we mnie jest Problem jeśli zdradzama nie w nim.  Coś dla was bardzo oczywistego,  dla mnie było wielkim zaskoczeniem.  Jest jeszcze wiele spraw,  gdzie muszę przejrzeć na oczy. Naprawdę zastanawiam się od dłuższego czasu czy mu o tym powiedziec. Tak często tu mądrze pisaliście: by sam mógł zdecydować.

Pytałeś czy jest coś więcej niż zdrowy rozsądek.  Wiesz , to nie jest zdrowy rozsądek to strach. Dlatego mu jeszcze o tym nie powiedziałam,  nie chodzi o pieniądze czy dom, mieszkanie.  Ale jak mam sama nauczyc dziecko podstawowych rzeczy Jak obowiązki czy odpowiedzialność skoro sama stoję jedną nogą w życiu i nie radzę sobie sama ze sobą.

Mnie ten romans wykończył psychicznie,  odsunęłam się od znajomych nie mam ochoty na wyjścia,  interesuje mnie tylko czas z nim i małym,  ale mam takie uczucie że zatajając to chcę uciec od tej realności ale nie mam gdzie.  I nie chce też. Bo gdzie , w nastepny romans,  używki? Cokolwiek? Właśnie dlatego chciałabym by o wszystkim wiedział. Fajny , atrakcyjny facet,  który sobie na to nie zasłużył na taką babę. Ja popadam już nie tylko w wyrzuty sumienia , ale i kompleksy. Czuję się nic nie warta.
Kocham Go, ale przez te wyrzuty sumienia strasznie sie zdystansowałam by nie siać jeszcze większego kłamstwa. Tu niedawno jeszcze Go zdradzałam a tu mam wielką miłość okazywać??

7 Ostatnio edytowany przez MonkaIska (2020-03-26 09:35:53)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Lalka, masz dziecko wnoszę więc, że jesteś dorosła.
Nie boisz Ty się czasem, ze Twoja zdrada wyjdzie na jaw? I szukasz gotowej śpiewki usprawiedliwiającej? Bo póki co to Ty robisz z siebie ofiarę.

Szukasz recepty na to aby nie zdradzać więcej? Jest taki narząd i nie o ten poniżej pępka mi chodzi, nazywa się mózg, użyj go. Nie chcesz, nie zdradzasz.
Zdradziłaś nie dlatego, że jesteś DDA, zdradziłaś bo tego chciałaś.

Nie wiem czy jest dobrym pomysłem mówienie teraz Twojemu partnerowi o zdradzie sprzed 2 lat, to przerzucenie odpowiedzialności za Twoja zdradę na niego.
Po prostu szanuj go jeśli Ci na nim zależy.

"Nie psuj tego, co obecne, pragnąc tego, czego nie ma, lecz uświadom sobie, że o to, co masz teraz, kiedyś mogłeś się tylko modlić." Epikur z Samos

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-26 11:28:27)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
MonkaIska napisał/a:

Nie wiem czy jest dobrym pomysłem mówienie teraz Twojemu partnerowi o zdradzie sprzed 2 lat, to przerzucenie odpowiedzialności za Twoja zdradę na niego.
Po prostu szanuj go jeśli Ci na nim zależy.

MonkaIska też się zgadzam z tym .Wyjawienie zdrady z przed 2 lat będzie przerzuceniem odpowiedzialności na partnera.Znowu unikasz w ten sposób decyzji o ewentualnym odejściu to on ma decydować o rozstaniu a nie Ty znowu ktoś za Ciebie ma coś zrobić.
Za późno na to o wiele za późno ,czas minął w momencie kiedy postanowiłaś zdradzić i ukryć romans,wszystkie "białe kłamstwa" zniszczyły szansę na to żeby Twój partner miał wybór i mógł zdecydować a Ty wtedy mogłaś odejść od niego tak czy inaczej.
To co teraz możesz zrobić to pogłębić świadomość tego o czym sama napisałaś że zdrada była w Tobie nie w partnerze.
Wymaga to przepracowania punkt po punkcie wszystkich uraz,żali i pretensji do niego tych słusznych, "obowiązkowych" gdzie wydaję się że ma się 100% racje i tych urojonych irracjonalnych wydumanych i wzmocnionych i tych za jego wady braki które być może ma a może to Twoje jego widzenie jest wybrakowane niepełne i wygodne bo uzasadnia coś tam.Możesz i masz szansę dostrzec jakie miałaś oczekiwania które z nich były źródłem rozczarowań i jak niektóre z nich były nie realistyczne, kosmiczne wręcz głupie i dziecinne i niemożliwe do spełnienia przez kogokolwiek.Zdrada jako odwet niczego nie ulepszyła utrwaliła tylko urazy.Przyjrzysz się wtedy wielu kłamstwom jakie stosowałaś żeby poczuć się komfortowo w romansie.
Teraz masz w sumie przewrotnie, lepszy czas na to bo sam romans spotkania rozmowy wspólne użalanie się nad losem znieczuliły wyrzuty do tego, że niemal nic być może nie czułaś silne emocje, silnie znieczulenie,tajemnica intymność seks sekrety wzruszenia i cały ten haj,  teraz  to wszystko mija i odpuszcza widzisz zniszczenia i ruiny w sobie.Zobaczysz być może czy rzeczywiście chcesz być z tym człowiekiem.
To wybielanie się przed sobą,obwinianie, usprawiedliwianie, tłumaczenie, przekonywanie się, do oszukiwania i kłamania przechodzi szybko głębiej łatwi i szybko racjonalizuje się i relatywizuje zdradę .
Wytwarza się nawet pozór coś jak ochrona i "poświęcenie" dla dobra związku ,partnera ,dziecka jest jednak  strachem przed konsekwencjami ,przed nieznanymi i przed zmianą .Punktem najważniejszym  jest to żeby się nie wydało cała moc myślenia idzie w to
bezustanne przekonywanie się że robi się w sumie coś dobrego i zatajenie niczego nie niszczy a jest tak że niszczy tylko w ukryciu.
Z tym wszystkim możesz sobie Lalko poradzić wsiąść na klatę swoje kłamstwa rozeznać urazy i je sobie i partnerowi po prostu odpuścić bo to balast do niczego Ci już w przyszłości niepotrzebny .Nic nie musisz ,możesz jedno z bardziej nierozsądnych rzeczy jest mówienie, że musisz siebie pokochać, czy musisz siebie zaakceptować, nie nie musisz, możesz to zrobić dobrowolnie dla własnego dobra, bez strachu to zajmuje trochę czasu, kluczem do tego jest pogodzenie się z tym że jesteś niedoskonała bo to fakt a nie wymówka i możesz wypełnić już nie pustkę, złudzenia braków a wypełnić przestrzeń ,tak do głębi, a potem przychodzi ulga stopniowo, powoli ,uwalnia od przeszłości, od ciągłego katowania się nią w kółko, bo to katowanie jest pożywką do tego żeby nikt nie spodziewał się po Tobie niczego dobrego, bywa przydatne takie przekonanie.Najpierw pokochaj siebie bez warunków , za wszystko i za nic z całym bagażem i syfem który jest przeszłością ,to co było jest martwe to nie żyje bo nie ma tam już żadnego ruchu nic a nic tam nie zmienisz,zmienić możesz myślenie bez okłamywania siebie i wmawiania sobie bzdur.Czy będzie to mieć kontynuację na przyszłość ,nie wiadomo czas pokarze, a jak się wyda za jakiś czas to "siła wyższa",nie masz już na to wpływu, możesz być gotowa ale nie z poczuciem winy bo tam gdzie wygodne/niewygodne poczucie winy tam wcale nie ma skruchy i niema miejsca na miłość ,nie bój się partnera i nie bój się go kochać takim jaki jest to wymaga ćwiczeń samo nie przychodzi natrafisz na opór w sobie.Różne rzeczy możesz odkryć wzorce mechanizmy na początku to eureka potem bywa trudniej bo wiedza nie usuwa tych mechanizmów automatycznie sama z siebie potrzeba ćwiczeń w zmienianiu myślenia i stawaniu w prawdzie jak wcześnie napisałem można się tego uczyć i nauczyć.Czas na potępianie siebie karanie okrutne osądzanie mija i dobrze bo to samobiczowanie i użalanie się nad sobą trzyma Ciebie w miejscu
Dlatego zachęcam Ciebie do przepracowania tego z kimś kto w żaden sposób nie jest związany z Tobą emocjami i uwikłany bezpośrednio.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

9

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
paslawek napisał/a:

To co teraz możesz zrobić to pogłębić świadomość tego o czym sama napisałaś że zdrada była w Tobie nie w partnerze.
Wymaga to przepracowania punkt po punkcie wszystkich uraz,żali i pretensji do niego tych słusznych, "obowiązkowych" gdzie wydaję się że ma się 100% racje i tych urojonych irracjonalnych wydumanych i wzmocnionych i tych za jego wady braki które być może ma a może to Twoje jego widzenie jest wybrakowane niepełne i wygodne bo uzasadnia coś tam.

Właśnie w tym miejscu jestem.  Ale samej ciężko. Co prawda przedyskutowałam to parę miesięcy temu z partnerem. Ale Serio, ja zdradzam,  kłamię miesiącami, a od niego "wymagam". Nawet jeśli niektóre sprawy wręcz trzeba było przedyskutować. Ale znowu głos rozsądkui sumienia drze się na mnie : trzeba było to zrobić wcześniej !

paslawek napisał/a:

Punktem najważniejszym  jest to żeby się nie wydało cała moc myślenia idzie w to
bezustanne przekonywanie się że robi się w sumie coś dobrego i zatajenie niczego nie niszczy a jest tak że niszczy tylko w ukryciu.

D.u.p.a. blada,  nawet nie wiesz Jak bardzo chciałabym zrzucić z siebie ten ciężar i powiedzieć prawdę. Ale znowu: dla siebie,  by mi było lżej,  bym ja mogła zacząć bez kłamstw, z czystym sumieniem.  Wtedy myślę tak Jak Ty i Użytkownik wcześniej: po co teraz za późno, mi będzie lżej za to in się będzie męczył. Strasznie egoistycznie,  a przwciwż nie chcę taka być. Więc sobie tak w tym tkwie i zastanawiam się co zrobić, co jest lepsze. 

paslawek napisał/a:

Najpierw pokochaj siebie bez warunków , za wszystko i za nic z całym bagażem i syfem który jest przeszłością ,to co było jest martwe to nie żyje bo nie ma tam już żadnego ruchu nic a nic tam nie zmienisz,zmienić możesz myślenie bez okłamywania siebie i wmawiania sobie bzdur.Czy będzie to mieć kontynuację na przyszłość ,nie wiadomo czas pokarze, a jak się wyda za jakiś czas to "siła wyższa",nie masz już na to wpływu, możesz być gotowa ale nie z poczuciem winy bo tam gdzie wygodne/niewygodne poczucie winy tam wcale nie ma skruchy i niema miejsca na miłość ,nie bój się partnera i nie bój się go kochać takim jaki jest to wymaga ćwiczeń samo nie przychodzi natrafisz na opór w sobie.Różne rzeczy możesz odkryć wzorce mechanizmy na początku to eureka potem bywa trudniej bo wiedza nie usuwa tych mechanizmów automatycznie sama z siebie potrzeba ćwiczeń w zmienianiu myślenia i stawaniu w prawdzie jak wcześnie napisałem można się tego uczyć i nauczyć.Czas na potępianie siebie karanie okrutne osądzanie mija i dobrze bo to samobiczowanie i użalanie się nad sobą trzyma Ciebie w miejscu
Dlatego zachęcam Ciebie do przepracowania tego z kimś kto w żaden sposób nie jest związany z Tobą emocjami i uwikłany bezpośrednio.

A to jest najtrudniejsze,  przebaczyć sobie , bo póki Co odkryłam jaka okropna egoistka ze mnie. Trudno kogos takiego pokochać.

10

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

DDA jako usprawiedliwienie?
Pogubiłam się już de wszystkim.  Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Nie-dda też zdradzają, dlatego to słaba wymówka. W ogóle, zrzucanie teraz odpowiedzialności z siebie na jakieś schematy dda - bardzo niewybrednie.

lalkaalka napisał/a:

D.u.p.a. blada,  nawet nie wiesz Jak bardzo chciałabym zrzucić z siebie ten ciężar i powiedzieć prawdę. Ale znowu: dla siebie,  by mi było lżej,  bym ja mogła zacząć bez kłamstw, z czystym sumieniem.  Wtedy myślę tak Jak Ty i Użytkownik wcześniej: po co teraz za późno, mi będzie lżej za to in się będzie męczył. Strasznie egoistycznie,  a przwciwż nie chcę taka być. Więc sobie tak w tym tkwie i zastanawiam się co zrobić, co jest lepsze.

Jednak nie masz pewności, że kiedyś skądś i tak się nie dowie.

11

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
paslawek napisał/a:

Punktem najważniejszym  jest to żeby się nie wydało cała moc myślenia idzie w to
bezustanne przekonywanie się że robi się w sumie coś dobrego i zatajenie niczego nie niszczy a jest tak że niszczy tylko w ukryciu.

lalkaalka napisał/a:

D.u.p.a. blada,  nawet nie wiesz Jak bardzo chciałabym zrzucić z siebie ten ciężar i powiedzieć prawdę. Ale znowu: dla siebie,  by mi było lżej,  bym ja mogła zacząć bez kłamstw, z czystym sumieniem.  Wtedy myślę tak Jak Ty i Użytkownik wcześniej: po co teraz za późno, mi będzie lżej za to in się będzie męczył. Strasznie egoistycznie,  a przwciwż nie chcę taka być. Więc sobie tak w tym tkwie i zastanawiam się co zrobić, co jest lepsze.

W tym fragmencie bardziej chodziło mi o okres podczas romansu a nie po nim .
Podczas romansu te wyrzuty też się znieczula kochankiem/ kochanką smile
On ona wszystko zrozumie, pocieszy, przyzna rację, rozwieje wątpliwości, bo ma w tym interes swój jakiś też.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

12

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
marakujka napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

DDA jako usprawiedliwienie?
Pogubiłam się już de wszystkim.  Nie wiem co zrobić by zyc normalnie i szczęśliwie... sad

Nie-dda też zdradzają, dlatego to słaba wymówka. W ogóle, zrzucanie teraz odpowiedzialności z siebie na jakieś schematy dda - bardzo niewybrednie.

lalkaalka napisał/a:

D.u.p.a. blada,  nawet nie wiesz Jak bardzo chciałabym zrzucić z siebie ten ciężar i powiedzieć prawdę. Ale znowu: dla siebie,  by mi było lżej,  bym ja mogła zacząć bez kłamstw, z czystym sumieniem.  Wtedy myślę tak Jak Ty i Użytkownik wcześniej: po co teraz za późno, mi będzie lżej za to in się będzie męczył. Strasznie egoistycznie,  a przwciwż nie chcę taka być. Więc sobie tak w tym tkwie i zastanawiam się co zrobić, co jest lepsze.

Jednak nie masz pewności, że kiedyś skądś i tak się nie dowie.

To nie jest wymówka. Po raz kolejny : to wszystko skłoniło mnie do refleksji nad swoimi zachowaniami nie tylko tymi podczas romansu. Nie wywlekam tego po to by ten romans usprawiedliwić,  w temacie może nie dobrałam odpowiedniego słowa.  U mnie zdrady,  krzywe zachowania byly w rodzinie na porządku dziennym.  To nie było złe ani tabu,  jako młoda dziewczyna nie miałam innych wzorców. To było dla mnie wręcz normalne.
Mi samej przychodziło z łatwością zdradzać , być drugą, nie towarzyszyło mi temu żadne sumienie.  Tak nie robi zdrowy człowiek.. stąd też szukanie powodów.  Chciałabym je wyeliminować, zmienić myślenie.
Mam strasznie wyrzuty sumienia  wobec partnera , małego. Właśnie wszystko zaczęło się układać i byłoby super gdyby nie świadomość , że to obłuda, Właśnie przez moją zdradę, o której on nie wie.

13

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Masz szansę to naprawić, nie zmarnuj jej.
Poszukaj dobrego terapeuty i u niego wylej żale, smutki. Pomoże.

14

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

Mam strasznie wyrzuty sumienia  wobec partnera , małego. Właśnie wszystko zaczęło się układać i byłoby super gdyby nie świadomość , że to obłuda, Właśnie przez moją zdradę, o której on nie wie.

Hmmmm... Masz wyrzuty sumienia, ale mu prawdy nie powiesz, za to za swoją zdradę karzesz jego:

lalkaalka napisał/a:

przez te wyrzuty sumienia strasznie sie zdystansowałam by nie siać jeszcze większego kłamstwa. Tu niedawno jeszcze Go zdradzałam a tu mam wielką miłość okazywać??

Czyli egoizm dalej w pełnej krasie.

15

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

Mam strasznie wyrzuty sumienia  wobec partnera , małego. Właśnie wszystko zaczęło się układać i byłoby super gdyby nie świadomość , że to obłuda, Właśnie przez moją zdradę, o której on nie wie.


Jak tak teraz szybko przeczytałam całość wątku, to pierwsze co u ciebie widać, to jeden wielki burdel w tobie. Bałagan totalny.
Weź może na spokojnie usiądź sobie, pomyśl co ty w życiu chcesz, a czego nie. Pomyśl też o twoich motywacjach i wartościach, o przyczynach i skutkach.
Bo na razie wychodzi, że nawet twoje dziecko i całe to małżeństwo wyszło wam przypadkiem i od niechcenia.

Nadal nie uważam, aby miało to wiele wspólnego z twoim domem.

16 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2020-03-28 13:07:56)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
marakujka napisał/a:


Jak tak teraz szybko przeczytałam całość wątku, to pierwsze co u ciebie widać, to jeden wielki burdel w tobie. Bałagan totalny.
Weź może na spokojnie usiądź sobie, pomyśl co ty w życiu chcesz, a czego nie. Pomyśl też o twoich motywacjach i wartościach, o przyczynach i skutkach.

Heh dzięki , ale nic nowego mi nie uświadomiłaś. Myślę już od jakiegoś czasu,  jakby mi to łatwo szło to bym obcym ludziom głowy nie zawracała.



marakujka napisał/a:

Bo na razie wychodzi, że nawet twoje dziecko i całe to małżeństwo wyszło wam przypadkiem i od niechcenia.

Przypadkiem i od niechcenia- zależy z której strony patrzeć, ale w skrócie : Właśnie takie dawał mi uczucie przez długi czas. 

marakujka napisał/a:

Nadal nie uważam, aby miało to wiele wspólnego z twoim domem.

A ja nadal uważam,  że to ma dużo wspólnego.
Nie ten romans,  nie wyrzuty sumienia i nie okłamywanie go.  Takie są konsekwenskcje romansu.  Ale ten burdel już tak. Myślę , że do tej zdrady z jakiegoś powodu doszło,  i tym powodem nie były na pewno deficyty u mojego partnera. Ale mogę się mylić.

Mimo wszystko dzięki za radzę.  Wiesz tylko to Co napisałam, chaotycznie i pod wpływem emocjami.  Też możesz się w swojej ocenie mylić.

Dlatego myślę, że najlepiej będzie przepracować to z kimś, Kto mnie wysłucha od początku do końca. I pomoże mi to wszystko ułożyć, bo to że mam burdel w głowie wiem i to , że zdradą wszystko zepsułam też wiem.

17

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

Dlatego myślę, że najlepiej będzie przepracować to z kimś, Kto mnie wysłucha od początku do końca. I pomoże mi to wszystko ułożyć, bo to że mam burdel w głowie wiem i to , że zdradą wszystko zepsułam też wiem.


Zrób tak po prostu,porozmawiaj z kimś kto nie jest związany z Tobą emocjami, najlepiej pewnie psycholog.Na początek spisz co chcesz taki życiorys z uczuciami to znaczy jak się czułaś w różnych okresach życia ale bez interpretowania,osądzania siebie i analizowania tego po prostu fakty i uczucia emocje tak jak to pamiętasz i nie cenzuruj się  wywal z siebie wszystko stopniowo bo jednorazowo to się nie da zawsze okazuje się że się tych pokładów zalegających uczuć wewnątrz ,głęboko nazbierało przez lata od groma.Na analizy przyjdzie czas potem.
Jak interesuje Ciebie zjawisko DDA to są mityngi dla takich dzieciaków znajdziesz info w sieci  tam też możesz sobie poukładać i oczyścić myślenie o sobie swoim życiu przeszłości wielu pomogło.
Samemu est to trudniej zrobić jakoś często ludzie kręcą się w kółko z myśleniem od poczucia winy do obwiniania innych .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

18

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
paslawek napisał/a:

Zrób tak po prostu,porozmawiaj z kimś kto nie jest związany z Tobą emocjami, najlepiej pewnie psycholog.Na początek spisz co chcesz taki życiorys z uczuciami to znaczy jak się czułaś w różnych okresach życia ale bez interpretowania,osądzania siebie i analizowania tego po prostu fakty i uczucia emocje tak jak to pamiętasz i nie cenzuruj się  wywal z siebie wszystko stopniowo bo jednorazowo to się nie da zawsze okazuje się że się tych pokładów zalegających uczuć wewnątrz ,głęboko nazbierało przez lata od groma.Na analizy przyjdzie czas potem.
Jak interesuje Ciebie zjawisko DDA to są mityngi dla takich dzieciaków znajdziesz info w sieci  tam też możesz sobie poukładać i oczyścić myślenie o sobie swoim życiu przeszłości wielu pomogło.
Samemu est to trudniej zrobić jakoś często ludzie kręcą się w kółko z myśleniem od poczucia winy do obwiniania innych .

Bardzo dziękuję, na pewno skorzystam. Raz mi przeszło przez myśl by napisać pamiętnik  by się rozprawić z przeszłością. Może od tego zacznę..

19

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Tak swoją drogą, co się stało, że zmieniłaś po zdradzie zdanie o swoim mężu i teraz jest już on bez większych zastrzeżeń?
Zmienił jakoś swoje zachowanie na lepsze, zaczął się jakimś cudem bardziej wobec ciebie starać?

20

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

przez te wyrzuty sumienia strasznie sie zdystansowałam by nie siać jeszcze większego kłamstwa.............. Dlaczego zdrada jest określana jako koniec związku, najgorsza rzecz jaką można zrobić ??? bo oprócz strikte zdrady , przerzucenia uczuć na innego dochodzi do wielu zmian o których się zapomina chociaż pada zdanie : już nic nie będzie takie jak kiedyś. Twój jeszcze nie wie chociaż podświadomie coś czuje i też się zmienia na niekorzyść dla ciebie ale zajmijmy się tobą : poznałaś seks z innym i będziesz przenosić tamto doświadczenie na swój związek a jeżeli nie spełni się twoje oczekiwanie będziesz czuła niedosyt, inaczej zachowujesz się podczas nie tylko seksu ale i pokazywaniu uczuć (wpływ kochanka = on tak robił , to ci sie podobało ...), mogłaś zarazić się chorobami ( HCV, HIV, żółtaczka i inne które po czasie a nawet po latach mogą doprowadzić do nowotworu jak HCV) i mam nadzieje że zrobiłaś sobie badania na wszystkie , chcąc czy nie chcąc podświadomie porównujesz kochasia z partnerem czy w dzien czy w nocy jak spisz (sny), zastanawiasz się co by było jakby był lepszy w te klocki, idealizujesz romans wyszukując cech negatywnych w związku, zabrałaś czas małżenstwu rodzinie a dałaś kochankowi także uwagę. Widzisz co sobie narobiłaś. Wyrzuty sumienia nie zanikną, mogą przygasnąć ale obudzą się w trudnych sytuacjach . Jesteś podatna na zaloty a mówienie nigdy więcej to wiesz = zobaczymy za 10 czy 20 lat jak z tym będzie. Masz pewnie ochotę i pragnienie wyrzucić to z siebie i powiedzieć (przyznać się ) i tutaj jesteś na przzegranej pozycji bo nie dosyc że zdradziłaś to oszukiwałaś tak długo a on nic nie zauważył nie dowiedział się więc z czym go jeszcze okłamywałaś-okłamujesz  ( to myślenie zdradzonych gdy po czasie się wydało). Współczuje Ci , postępowaniem które żałujesz zniszczyłaś sobie może szczęśliwe pełne miłości małżenstwo. Nie mam bezpośredniego doświadczenia zdrady ale bliscy i koledzy niestety mieli więc z obserwacji to Ci powyżej napisałem. Musisz podjąć decyzje : milczysz jak grób i modlisz się by nie wyszła zdrada na wierzch ( były przypadki że po 25 latach się sypło) albo konczysz małżenstwo przyznając się. Pomyśl, przemyśl i koniecznie do psychologa ale dobrego. P.S. poczytaj na różnych forach o zdradzie ( nikły procent związków po zdradzie zostaje dalej ze sobą w dłuższej perspektywie tak powyżej 5 lat).

21

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Bardzo dziękuję, na pewno skorzystam. Raz mi przeszło przez myśl by napisać pamiętnik  by się rozprawić z przeszłością. Może od tego zacznę...
Żadnego pamiętnika chyba że schowany u rodziców, opisując zdradę i swoje odczucia w momencie jak znajdzie to będzie trzęsienie ziemi. Chyba że pominiesz ten obrzydliwy okres. I jeszcze : czy jeżeli ktoś zamorduje kogoś to wystarczy powiedzieć że ma się ....., chociaż był przypadek świętej krowy która miała pomrocznośc jasną ale to wstyd i poniżenie ludzi pracujących w śądach.

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-28 22:12:28)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
normalnyjestem napisał/a:

Wyrzuty sumienia nie zanikną, mogą przygasnąć ale obudzą się w trudnych sytuacjach 
  Współczuje Ci , .

normalnyjestem wcale nie współczujesz tej dziewczynie pogardzasz nią mam wrażenie to taka niby litość z poczuciem wyższości.
Ty ją sądzisz i chcesz ukarać piekłem poczucia winy .Żal Ci że nie poniesie jedynie słusznej kary i ujdzie być może na "sucho".
Jak dziewczyna przepracuje zdradę i emocje związane z kłamstwami oszukiwaniem ,to wybaczy sobie to i poczucie winy stopniowo zniknie uwolni się i podniesie,jeżeli ma skrupuły i wyrzuty sumienia po to one są dają znak że mamy wybór kim i jak chcemy żyć- to chore poczucie winy trzyma w miejscu i żyć nie daje nie pozwala się rozwijać. Poczucie winy to nie wyrzuty sumienia to nie to samo choć się łączy z sobą.
Po co Ci to potępianie ,życzysz jej źle a nie współczujesz ,to już lepiej powiedz jej wprost co o niej myślisz i jak ją oceniasz.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

23

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Pasławek - nie potepiam, wiele osób zrobiło w życiu coś co bardzo żałuje. na miejscu jej nigdy bym o tym nie mówił. Przedstawiłem tylko jak to jest z czym walczy (ewentualnie) aby mogła uporać się z poczuciem jakie ją trawi ( szacunek dla niej że wie że czuje), przerobiła to co ją targa psychicznie i ruszyła z miejsca. Tak się zachowując oddziałuje na rodzine i musi jak najszybciej z tego wyść stąd sugestia a nawet konieczność dobrego psychologa ( tylko niech nie mówi dlaczego swojemu). A czy ostrzeżenie o chorobach to dołowanie ? ostatnio czytałem że kiła wróciła do Polski , ile młodych ludzi nie wie że ma i nie koniecznie z seksu ale poprzez dotykanie, całowanie. Uważam że powinna to zrobic a w dzisiejszych czasach przy toaletach ogólnodostepnych to powinniśmy to robic co kilkadziesiąt lat . Może zbyt sucho to napisałem , ale naprawdę życzę jej ( Ci ) wyjścia z tego marazmu.

24

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
normalnyjestem napisał/a:

Pasławek - nie potepiam, wiele osób zrobiło w życiu coś co bardzo żałuje. na miejscu jej nigdy bym o tym nie mówił. Przedstawiłem tylko jak to jest z czym walczy (ewentualnie) aby mogła uporać się z poczuciem jakie ją trawi ( szacunek dla niej że wie że czuje), przerobiła to co ją targa psychicznie i ruszyła z miejsca. Tak się zachowując oddziałuje na rodzine i musi jak najszybciej z tego wyść stąd sugestia a nawet konieczność dobrego psychologa ( tylko niech nie mówi dlaczego swojemu). A czy ostrzeżenie o chorobach to dołowanie ? ostatnio czytałem że kiła wróciła do Polski , ile młodych ludzi nie wie że ma i nie koniecznie z seksu ale poprzez dotykanie, całowanie. Uważam że powinna to zrobic a w dzisiejszych czasach przy toaletach ogólnodostepnych to powinniśmy to robic co kilkadziesiąt lat . Może zbyt sucho to napisałem , ale naprawdę życzę jej ( Ci ) wyjścia z tego marazmu.

Dobrze że wyjaśniłeś bo zabrzmiałeś - nieważne.
Bez urazy 
tez naskoczyłem na Ciebie niepotrzebnie może .
Trzymaj się

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

25

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?

Ale zdajesz sobie sprawę, że bez lat terapii to pewnie nigdy sobie życia uczuciowego nie ułożysz?
Bo zawsze będziesz wybierała jakichś wybrakowanych facetów/sama psuła udane relacje, bo nie zasługujesz (podświadomie)/za nudno/...

26

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
marakujka napisał/a:

Tak swoją drogą, co się stało, że zmieniłaś po zdradzie zdanie o swoim mężu i teraz jest już on bez większych zastrzeżeń?
Zmienił jakoś swoje zachowanie na lepsze, zaczął się jakimś cudem bardziej wobec ciebie starać?

Nie powiedziałam, że nie mam ŻADNYCH zastrzeżeń.  Nie zmienił się o 180 stopni i nie stara się o mnie.. Ale on też taki z charakteru po części jest,  co w końcu chyba zaakceptowałam.
Co się stało, pękłam po latach i mu powiedziałam wszystko. O jego braku zaangażowania,  w związek,  życie rodzinne,  o tym że każdy żył sobie , i wtedy też pogadaliśmy od serca. 
Mówiłam już, że się niepewna związku i jego czułam, bo np. Jego rodziców poznałam przypadkiem w ciąży, o samej ciąży dowiedzieli się pod koniec 5 miesiąca dopiero w dodatku nie od niego,  samą ciążę miał w nosie, brauch Go wręcz odrzucał,  pisał z innymi,  jednej ktôra ciążę usunęła i bardzo emocjonalnie zareagowała na Fakt,  że będzie ojcem napisał że bardzo sobie wtedy życzł dziecka z nią. A ja miałam usunąć. Nie zapomne mu tego nigdy,  mimo że on już to wymazał z pamięci dawno. Poźniej sie tylko więcej zbierało,  ja w 9 miesiącu a on jedzie na urlop z przyjaciółmi,  odzywał się raz na dwa trzy dni,  Jak chodziło o budowe najpierw wszystko sam obmyślił a na końcu Moze Jak  przypadkiem zapytałam mi o wszystkim mówił. Na 50 ciotki czy wesele kuzynki musiałam jechać sama , bo on nie chcial. Więc nie musiał się zmieniac wystarczyło żeby zaczął się ze mną liczyć i brać też w moim zyciu chociaż minimalny udział.  Tych sytuacji było wiele i ja naprawdę mialam takie uczucie,  że ze mną jest dpa dziecka i jest taki , bo nie ma ochoty na mnie,  jakby było z kims kogo kocha,  lubi szanuje to ta na pewno nie musiala się o tak naturalne rzeczy ubiegać.

Rozmowa ta przełamała lody,  on przede wszystkim chciał mnie wysłuchać i zrozumieć. Powiedzial też o swoich uczuciach i zmartwieniach i to mi wystarczyło...


Na resztę postaram się odpowiedzieć potem.  Lżej mi się zrobiło Jak to z siebie tu wszystko wyrzuciłam. Naprawdę wielkie dzięki..

27 Ostatnio edytowany przez marakujka (2020-03-30 17:54:49)

Odp: DDA = usprawiedliwienie ?
lalkaalka napisał/a:

Rozmowa ta przełamała lody,  on przede wszystkim chciał mnie wysłuchać i zrozumieć. Powiedzial też o swoich uczuciach i zmartwieniach i to mi wystarczyło...

Czyli po prostu wymagasz szacunku do ciebie, a nie uczuć.  Zrobiłaś mu swoją zdradą pstryczka w nos, on tobie też wcześniej popstrykał, więc powiedz mu o tym. Powinien dzielnie to znieść. Wyjdziecie chyba po równo.
Serio, jeśli to kłamstwo tobie przeszkadza, a przeszkadza, to powiedz mu. Przecież tego nie zapomnisz i zresztą stąd ten cały temat.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » DDA = usprawiedliwienie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018